Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Monika KanapaLiteracka 
kanapaliteracka.pl
Zwolenniczka twierdzenia, iż słowo pisane ma dużo większą wartość niż to wypowiedziane. Miłośniczka szeroko pojętej literatury. Pochłaniaczka zarówno bajek jak i faktu, najbardziej faworyzująca literaturę piękną. Administratorka blogu Kanapa Literacka, od kilku lat pisarka recenzji opiniotwórczych. Do swojej recenzenckiej pracy podchodzę sumiennie, jednak z dużą dozą rezerwy. Nie jestem krytykiem literackim ani znawczynią sztuki pisarskiej. Jestem CZYTELNIKIEM.
31 lat, kobieta, Częstochowa, status: Czytelniczka, dodała: 99 cytatów, ostatnio widziana 1 dzień temu
Aktywności
2017-05-26 11:18:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam

Czy da się zostawić cały ból za sobą? Czy da się traumę zastąpić ciężką pracą? Niestety nie. Marta przekonuje się o tym tuż po powrocie do rodzinnej Gdyni. Po dziesięciu latach nieobecności miasto wydaje się być zupełnie inne, ale jednak wspomnienia ożywają. Wiele miejsc, sytuacji i osób sprawia, że dziewczynki i mężczyzna jej życia stają jej przed oczami jak żywi. Broni im dostępu do swojej... Czy da się zostawić cały ból za sobą? Czy da się traumę zastąpić ciężką pracą? Niestety nie. Marta przekonuje się o tym tuż po powrocie do rodzinnej Gdyni. Po dziesięciu latach nieobecności miasto wydaje się być zupełnie inne, ale jednak wspomnienia ożywają. Wiele miejsc, sytuacji i osób sprawia, że dziewczynki i mężczyzna jej życia stają jej przed oczami jak żywi. Broni im dostępu do swojej świadomości kąsając wszystkich dookoła. Chowając się za maską światowej bizneswoman bezwzględnie rani ludzi i prze na przód. Dopiero kiedy zdaje sobie sprawę z bezcelowości swojego zachowania, oraz z tego, że przy okazji coraz bardziej rani samą siebie, twarda skorupa zaczyna pękać. Jednak pojawia się pytanie. Czy ma jeszcze do czego wracać?

Anita Scharmach ma niezwykły dar rysowania prawdziwych ludzi i ubierania ich w najżywsze emocje. Jej bohaterowie nie stosują savoir-vivre, nie dbają o poprawną polszczyznę i jak już coś poczują robią to pełną piersią. Efektem tego jest zwyczajne polubienie postaci już od pierwszej strony.
Dokładnie tak było w przypadku „Zaraz wracam”. Kiedy tylko zobaczyłam w wyobraźni portret wyniosłej, pewnej siebie, inteligentnej kobiety, żyjącej z amerykańskim rozmachem i wykorzystującej swoją pozycję, pomyślałam: biedna dziewczyna… Biedna dziewczyna tak panicznie broniąca się przed bólem.

Drodzy, ta książka jest kalejdoskopem emocji. I to takich wielkich, atakujących, nie owijających w bawełnę. Krótkie retrospekcje dosłownie miażdżyły mi serce. Każda ryska powstała w masce perfekcyjnego życia deptała je boleśnie. Przyznam, że dawno tak ciężko nie przeżyłam książkowej tragedii, dawno tak szybko i tak łatwo nie zaangażowałam się w czyjeś troski i dawno ból nie był tak trójwymiarowy. Jako zwolenniczka czytania gdzie popadnie, niejednokrotnie wstrzymywałam oddech, żeby nie beczeć w niewłaściwych miejscach, ale łzy same się pchały do oczu. A kiedy już się dopchały docierałam do momentu, który zupełnie mnie zbijał z tropu i wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. Chociaż śmiech wydawał się skrajnie niemożliwy rechotałam jak szalona.

Nawiasem powiem, że autorka – rodowita Gdynianka – zrobiła mi piękną niespodziankę oprowadzając po ukochanym letnim kurorcie. Spędziłam w Gdyni wiele wspaniałych chwil i bez problemu ulokowałam w niej bohaterkę. Co więcej starałam się poruszać razem z nią po poszczególnych lokacjach, przypominając sobie wakacyjne wojaże. Moja wyobraźnie szalała!

Oczywiście głównym tematem powieści jest powrót do normalnego życia, otrząśnięcie się z żałoby, która trwała zdecydowanie zbyt długo. Pojednanie z rodziną, odnalezienie nowej drogi i ujścia dla żalu były ku temu drogą. Po naprawdę mocnych chwilach, jakie śledzimy przez przeważającą część książki, bohaterka osiąga jako taką stabilizację. I tutaj niestety odnalazłam za dużo tego spokoju. To jak lot rakietą w przestrzeń kosmiczną. Najpierw przeciążenie, a później anielski spokój. Cisza. Za dużo codziennej monotonii, za dużo słodyczy. I nie chodzi o to, że to była zła część. Była tylko wedle mojej opinii zbyt drastycznie inna od poprzedniej. Zdarzyła się za szybko, za mocno, wręcz nachalnie. Wynika to prawdopodobnie z tego, że dla czytelnika mija dopiero kilka chwil od tragedii, podczas, kiedy bohaterkę dzieli od niej jedenasty rok.

Serdecznie polecam. Starając się być jak najbardziej obiektywna (płonne nadzieje) naprawdę uważam „Zaraz wracam” za bardzo wartościową pozycję. Wrażliwych czytelników ostrzegam przed wyjątkowo silnie skondensowaną dawką wrażeń. A tych mniej wrażliwych, że i tak się poryczą.
Zakończenie? Zdaje się, że wezwałam jakiegoś świętego, bo serce na chwilę mi stanęło.
Cudowną wiadomością jest to, że powstaje część kolejna. Strasznie chciałabym zobaczyć w niej bardziej równomierne rozłożenie emocji, no i czy pan idealny, przystojny i szarmancki nie ma czasami jakiejś skazy…

Bardzo realistyczna powieść dająca nadzieję i otuchę. Pokazująca, że absolutnie każdy ma prawo do szczęścia, naprawienia błędów i że nie wolno żyć sam na sam ze swoimi demonami. Marta odkrywa, że są ludzie, którzy chętnie pomogą jej dźwigać ciężary i choć jej droga do pogodzenia się jest wyboista, nie jest nie do przejścia. Anita Scharmach dzięki swojej wielkiej pogodzie ducha uderza w czytelnika pozytywnym ładunkiem, który tli się w sercu jeszcze na długo po odłożeniu lektury.

pokaż więcej

 
2017-05-17 12:30:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam
Cykl: The Forbidden Wish (tom 1) | Seria: Imaginatio [SQN]

Już na wstępie odkrywamy przepiękną, pierwszoosobową narrację. Taką jaką lubię najbardziej. Zahra, dżinn uwięziony od setek lat w lampie, wita nas jako główna bohaterka książki. Poznajemy jej niezwykle sensualne i wrażliwe odbieranie otoczenia. Pięćset lat ciemności nie odebrały jej wyobraźni wspomnień o błękicie nieba i potędze wszechogarniającej pustyni, o których opowiada nam niemal poezją.... Już na wstępie odkrywamy przepiękną, pierwszoosobową narrację. Taką jaką lubię najbardziej. Zahra, dżinn uwięziony od setek lat w lampie, wita nas jako główna bohaterka książki. Poznajemy jej niezwykle sensualne i wrażliwe odbieranie otoczenia. Pięćset lat ciemności nie odebrały jej wyobraźni wspomnień o błękicie nieba i potędze wszechogarniającej pustyni, o których opowiada nam niemal poezją. Wyczuwa chłopca, który wiedziony magią skradzionego pierścienia, trafia prościutko do niej.
Niestety, jak się szybko okazuje, świat przez te pięćset lat nie zmienił się zbyt wiele. Nadal walczy z dżinnami. Okrutnymi, dzikimi bestiami, które za nic mają sobie rodzaj ludzki. Dlatego też, kiedy już Aladyn i Zahra łączą swoje drogi, kiedy chłopak ma wypowiedzieć trzy życzenia, jedną z priorytetowych rzeczy staje ukrycie prawdziwej tożsamości potężnej mieszkanki lampy. Nie będzie to jednak takie łatwe.

Zahra wyciąga Aladyna z opresji i pomaga mu dostać się na zamek, gdzie przebywa okrutny wezyr. Oczywiście, co było do przewidzenia, celem życia Aladyna jest przeprowadzić srogą zemstę na okrutniku za krzywdy, jakich przez niego doświadczył. Dżinn służy mu dobrą radą i doraźną pomocą, ale nie wyjawia swojego sekretu. Zahra nie zdradza, że sama również ma powierzoną misję, umożliwiającą jej ziszczenie jej największego marzenia. Bo owszem, ten dżinn ma własne życzenia!

Strasznie spodobała mi się postać Aladyna, który pokrywając duże nadzieje w sprzyjającej obecności magicznej istoty, przede wszystkim polega na swoich umiejętnościach i swojej sile. Nie jest ani naiwny, ani zbyt pewny siebie. Każdy ruch dokładnie kalkuluje, starając się przewidzieć jego konsekwencje. Ta silna, niezależna osobowość będzie miała kluczowe znaczenie przy finale powieści.

Nie od razu łyknęłam klimat krainy z baśni, rzuconej pomiędzy piaski wielkiej pustyni. Nawet kiedy już go poczułam był za słaby. Nie oczarowało mnie kiełkujące uczucie pomiędzy potężnym, ale wrażliwym dżinnem, a nieco szorstkim złodziejem. Dlaczego? Po prostu odświeżając historię, którą wszyscy znają autorka posłużyła się zbyt małą oryginalnością. Oczywiście poza tym, że zamiast wielkiego niebieskiego stwora mamy piękną dziewczynę, ciąg fabularny jest podobny do bajki, którą kiedyś uwielbiałam. Zbyt podobny. Choć droga, jaką obierze autorka, wzbudza ciekawość, to ostateczny kierunek nie zaskakuje absolutnie niczym.
Książce nie można odmówić wartkości akcji, nagłych zwrotów, nieoczekiwanych sytuacji. Dzieje się w niej dużo i niekoniecznie na korzyść bohaterów, co również mi się podoba. Przyznam, że pod koniec ledwo utrzymała się w siodle, ledwo nadążyłam za tym co się działo. A działo się ujmując jednym słowem: WSZYSTKO! Dlatego pozytywnie odebrałam zwolnienia po bardzo ekspresywnych momentach. Nagłe wyciszenia robiące miejsce dla emocji. Były jednym z czynników, które pozwoliły mi się ostatecznie wciągnąć w powieść. Kolejnym jest niewątpliwa inteligencja bohaterów. Ich kombinowanie, ryzykowne, dobrze przemyślane zagrania i nawet te spontaniczne akcje, z których ledwo uchodzą dzięki szybkiemu myśleniu są zdaje się najsilniejszą stroną powieści.

Reasumując książka jest dobra, ciekawa, czyta się ją szybko i przyjemnie. Znalazłam w niej romantyzm, tęsknotę, akcję i tragizm. Łamigłówki, niepewność i karkołomne wyzwania. Zabrakło jednak "tego czegoś". I tym razem nawet wiem jak "to" nazwać. Choć było tysiąc emocji zabrakło jeszcze jednej...

pokaż więcej

 
2017-05-11 11:48:46
Ma nowego znajomego: Pokrecona
 
2017-05-10 11:33:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam

„Konkurs na żonę” Beaty Majewskiej może i jest lekką lekturą, ale zawierającą całkiem poważny przekaz. Opowiada o pięknych uczuciach, o wartościach przekazywanych nam od maleńkości, wpajanych zasadach i tradycjach żyjących tak długo jak długo je kultywujemy.
Jestem zauroczona klimatem, jakim otoczyła mnie postać Łucji. Rodzinnego ciepła, wzajemnego szacunku i miłości. Te silne wartości tak...
„Konkurs na żonę” Beaty Majewskiej może i jest lekką lekturą, ale zawierającą całkiem poważny przekaz. Opowiada o pięknych uczuciach, o wartościach przekazywanych nam od maleńkości, wpajanych zasadach i tradycjach żyjących tak długo jak długo je kultywujemy.
Jestem zauroczona klimatem, jakim otoczyła mnie postać Łucji. Rodzinnego ciepła, wzajemnego szacunku i miłości. Te silne wartości tak bardzo w nią wniknęły, że niczym najdroższym dziedzictwem emanowała nimi, przyciągając do siebie ludzi. Bohaterka pokazała, że wrażliwość może być siłą, bronią w świecie owładniętym wyrafinowaniem i obłudą.

Z książki przebija niesamowity autentyzm. Uwielbiam dialogi i niewymuszone poczucie humoru, które dosłownie przenoszę nas do tej tętniącej życiem i emocjami opowieści. Postacie namalowane są jak żywe. Dzięki temu książka wciągnęła mnie tak bardzo, że po koniecznym przerwaniu lektury myślami cały czas błądziłam wokół fabuły. Starałam się wymyślić ciąg dalszy i przewidzieć zakończenie. Z radością oświadczam, że mi się nie udało 😉

To bardzo dobra pozycja. Choć lekka to zdecydowanie nie niefrasobliwa. Mogę zagwarantować, że ramię w ramię z romansem i misternie budowaną farsą idą autentyczne emocje, które obejmują błyskawicznie czytelnika. Książka jest zaskakująca, wypełniona jednocześnie przesłodkimi i gorzkimi momentami. Docieranie się dwóch charakterów, ukazanie jak ekscytujące mogą być zwyczajne dni i jak bardzo nie można oceniać ludzi według stereotypów. Opisałam Wam na początku silnego mężczyznę i młodą dziewczynę z małej wioski. Nim dobrniecie do końca tak wiele się zmieni…
Pełna recenzja: kanapaliteracka.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
666 141 4017
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (147)

Ulubieni autorzy (13)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (105)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd