Monika KanapaLiteracka 
kanapaliteracka.pl
Zwolenniczka twierdzenia, iż słowo pisane ma dużo większą wartość niż to wypowiedziane. Miłośniczka szeroko pojętej literatury. Pochłaniaczka zarówno bajek jak i faktu, najbardziej faworyzująca literaturę piękną. Administratorka blogu Kanapa Literacka, od kilku lat pisarka recenzji opiniotwórczych. Do swojej recenzenckiej pracy podchodzę sumiennie, jednak z dużą dozą rezerwy. Nie jestem krytykiem literackim ani znawczynią sztuki pisarskiej. Jestem CZYTELNIKIEM.
32 lat, kobieta, Częstochowa, status: Czytelniczka, dodała: 1 ksiązkę i 102 cytaty, ostatnio widziana 2 dni temu
Teraz czytam
  • 52 kolory życia
    52 kolory życia
    Autor:
    W tomie VI poznajemy nowego bohatera - Rafała. Jego postać zaintryguje zarówno Sally, jak i czytelników. Orzechowy, brązowy, mleczny czy porcelanowy, to kolory, które ubarwiają perypetie Sally w tym t...
    czytelników: 14 | opinie: 4 | ocena: 6,5 (6 głosów)
  • Ania z Wyspy Księcia Edwarda
    Ania z Wyspy Księcia Edwarda
    Autor:
    Ostatni tom serii książek o Ani Shirley wydany w pełnej, nie okrojonej wersji, w zgodzie z oryginalnym maszynopisem przekazanym przed laty kanadyjskiemu wydawcy przez autorkę. Do tej pory skrócona o o...
    czytelników: 2962 | opinie: 80 | ocena: 6,78 (1175 głosów)
  • Koniec warty
    Koniec warty
    Autor:
    SPEKTAKULARNE ZAMKNIĘCIE TRYLOGII O EMERYTOWANYM DETEKTYWIE BILLU HODGESIE Brady Hartsfield, zabójca odpowiedzialny za masakrę w „Panu Mercedesie”, znajduje się w stanie wegetatywnym w Klinice Traum...
    czytelników: 4918 | opinie: 288 | ocena: 7,08 (2358 głosów) | inne wydania: 2
  • Moja wina, twoja wina
    Moja wina, twoja wina
    Autor:
    "To był zwyczajny dzień", zaczyna swój wykład Clementine. Po co znana wiolonczelistka opowiada ludziom o jakimś "zwyczajnym dniu"? Przed czym chce przestrzec innych? Na spon...
    czytelników: 496 | opinie: 35 | ocena: 6,75 (153 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-06 14:07:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Na regale

Dla jednych to raj na ziemi, dla drugich największy koszmar. Bród, wszędzie walające się śmieci i smród zionący z każdego zakątka. Do tego mieszkańcy podejrzanie patrzący na czystych przybyszów. Bardzo szybko wychodzi na jaw, że kraina nie jest najbardziej przyjaznym miejscem i banda musi uważać na każdym kroku. Co więcej ich pojawienie zwiastuje apokalipsę czystości, więc jeśli nie chcą... Dla jednych to raj na ziemi, dla drugich największy koszmar. Bród, wszędzie walające się śmieci i smród zionący z każdego zakątka. Do tego mieszkańcy podejrzanie patrzący na czystych przybyszów. Bardzo szybko wychodzi na jaw, że kraina nie jest najbardziej przyjaznym miejscem i banda musi uważać na każdym kroku. Co więcej ich pojawienie zwiastuje apokalipsę czystości, więc jeśli nie chcą doprowadzić do zagłady krainy muszą ją jak najszybciej opuścić. Problem w tym, że każdy z nich wylądował w zupełnie innej jej części.

Ciekawa jestem jak Wy zapatrywaliście się na pojęcie czystości w dzieciństwie. Ja kojarzę, że wieczorami ciężko było ze mnie zmyć przeżycia całego dnia 🙂
Do lektury podeszłam z niemałą ciekawością, ponieważ tematyka wydawała mi się oryginalna i zaintrygowała mnie sama konstrukcja opisanego miejsca. Kraina Fetoru podzielona jest na kilka regionów i każdy z nich jest zupełnie inny. W swojej raczej ponurej brzydocie posiada całkiem sporo jej odcieni.
Książka jest dosyć zabawna, choćby przez przewrotną logikę obywateli Fetoru. Wszystkie zasady higieny, jakie wyznajemy tam działają dokładnie odwrotnie. Porządne ubranie to takie jak najbardziej złachmanione. Dobrze prowadzony dom wygląda jak wysypisko śmieci, a brud za paznokciami jest powodem do dumy. Przy posiłku dobrze jest głośno bekać i rzucać na ziemię odpadki. Sami rozumiecie…

Jest to typ komedii fantasy i jak na taką przystało rzeczywiście ma dużo zabawnych wątków, choćby żaby cierpiącej na wzdęcia. Jest dużo żartów sytuacyjnych, występujących punktowo, ale trzeba dodać, że jest to trochę obrzydliwy czarny humor. Na pewno nie polecam książki nikomu o słabym żołądku 😉
Niestety nie mogę jej również polecić dzieciom, przynajmniej ja moich dzieci do niej nie zachęcę. To krótka książeczka i opisuje całkiem zabawne przygody, ale jest przesiąknięta przemocą. Wiedziałam, że Fetor nie będzie taki mlekiem i miodem płynący, że na grupę przyjaciół będą zastawione liczne pułapki i trudne zadania, ale nie sądziłam, że na każdym kroku będzie im groziło śmiertelne niebezpieczeństwo. Dosłownie. Przez egzekucję, pożarcie przez kanibali, utonięcie w moczarach. I nie potrafiłam znaleźć w tym niczego zabawnego, choć się starałam. Nie rozbawiłoby mnie to nawet, gdyby to była książka dla dorosłych, bo te dzieciaki były autentycznie przerażone możliwością rychłej śmierci. Nie toleruję takiego mroku w dziecięcej lekturze.

Sama konstrukcja powieści również nie jest najlepsza. Wątki są zbyt długo rozwijane i błyskawicznie zakańczane. Końcowa scena praktycznie nie istnieje, byłam nią bardzo zawiedziona. Dało to efekt niedbałości i pośpiechu.

Morał miał być taki, że dbanie o czystość nie jest takie złe i oczywiście został osiągnięty. Nie sądzę, żeby dzieciaki jeszcze kiedykolwiek chciały zaznać takiego brudu. Jednak zabrakło mi lekkości i zewu przygody. A skoro ja nie dałam się rady odprężyć przy tego typu opowieści myślę, że dzieciakom byłoby jeszcze ciężej. Zdarza mi się to bardzo rzadko, ale nie polecam.

pokaż więcej

 
2018-07-30 14:42:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Na regale

Od momentu odłożenia tomu pierwszego nie mogłam się doczekać kontynuacji powieści autorstwa dwóch niesamowicie charyzmatycznych kobiet. Tom pierwszy nacechowany jest klimatem rodzinności i tolerancji, dlatego czytając go można się poczuć w jakiś sposób bezpiecznie. Kłótnie często mają zabawny wydźwięk, a konflikty zażegnywane są wielkimi pojednaniami. Zawiera on dużą dawkę poczucie humoru i... Od momentu odłożenia tomu pierwszego nie mogłam się doczekać kontynuacji powieści autorstwa dwóch niesamowicie charyzmatycznych kobiet. Tom pierwszy nacechowany jest klimatem rodzinności i tolerancji, dlatego czytając go można się poczuć w jakiś sposób bezpiecznie. Kłótnie często mają zabawny wydźwięk, a konflikty zażegnywane są wielkimi pojednaniami. Zawiera on dużą dawkę poczucie humoru i masę kłopotliwych przygód, w które popadają bohaterowie.
Tom drugi odbiega jednak od takiego wzorca. Pojawia się w nim więcej nieporozumień i kłótni, a wątek obyczajowy zdecydowanie dominuje nad komediowy. Efektem tego jest mniejsza ilość „akcji”, więcej rozmyślań, rozważań i opowieści.
Czy to dobrze czy źle? Myślę, że i tak i tak.
Przede wszystkim przytłoczyło mnie dokładnie to samo co w tomie poprzednim. Ogromna ilość bohaterów. I o ile w miarę rozwoju fabuły wątki się mieszają i przeplatają, i robi się ciekawie, o tyle początek zniechęca. Bo przecież trzeba przypomnieć czytelnikom o wszystkich postaciach występujących w tej sztuce. Trzeba odświeżyć wszystkie informacje o nich. Imiona, nazwiska, zawody, cechy charakterystyczne, powiązania międzysąsiedzkie. Zajmuje to gdzieś około stu stron, kiedy to bohaterem każdego rozdziału jest inna osoba i nim wjedzie akcja właściwa. To mnie po prostu nużyło.

Z radością można śledzić jak rozwija się wątek Zuzanny, bohaterki tomu pierwszego, ale tym razem to Wiola wiedzie prym. Głęboko nieszczęśliwa, ciągle próbująca spełnić czyjeś oczekiwania, nierzadko lekceważona i wykorzystywana. W tym tomie to ona mierzy się ze swoimi widmami przeszłości. Porzucenie przez ojca, który się nad nią znęcał i przedwczesna śmierć matki odciskają piętno na jej charakterze. Dziewczyna jednak zdając sobie z tego sprawę, zapisuje się na terapię i robi wszystko, co w jej mocy, żeby naprawić swoje życie. Oczywiście może liczyć na wsparcie najbliższych przyjaciół, a także mężczyzny, który podobnie jak ona boryka się z demonami dzieciństwa. Czy uda jej się wziąć w garść i zawalczyć o szczęście?

Tajemnicza śmierć jednego z mieszkańców okazuje się być w dużej mierze wątkiem komicznym. Jak się szybko okazuje przynajmniej kilka osób ma motyw do pozbycia się go, a kolejne kilka możliwość zrobienia tego w tak wyszukany sposób. Pojawia się nawet komisarz ze stolicy, żeby kontrolować śledztwo i lokalną policję. Jest on zupełnie zbędną postacią, ponieważ jak pionek przesuwany jest w przód z rozdziału na rozdział i nie wnosi nic poza kilkoma wyssanymi z palca oskarżeniami.

Ten tom zdecydowanie próbuje pokazać jak miażdżącą potęgą jest samotność. Jak bardzo potrafi spętać i przywiązać do siebie. Potrzeba naprawdę wiele odwagi, żeby wyjść życiu naprzeciw i zawalczyć o szczęście, miłość i swoje miejsce w społecznej hierarchii. Zawiera kilka poruszających historii, kilka zabawnych momentów, ale przede wszystkim cały ogrom emocji, które człowiek tak bardzo pragnie odczuwać. Książka ma tę niesamowitą cechę posiadania wątków zupełnie oderwanych od rzeczywistości i tych przeszywająco realnych. Myślę, że jest to efekt tego, że ma dwie autorki, a każda wkłada w nią coś odmiennego. Czy tworzy to spójną całość? Zdecydowanie tak. Spójną i zupełnie niebanalną.

Polecam.
Jest to według mnie tom słabszy od tomu poprzedniego. Mniej rzeczy zaskakuje, mniej wątków mnie wciągnęło. Ale mimo to polecam, ponieważ jeśli podobała Wam się część pierwsza, to nie ma sposobu, żeby nie wrócić do przyjaciół w niej poznanej. Myślę, że wielu z nich zapisze się jako postacie kultowe, bo skonstruowane zupełnie od podstaw, niepowtarzalnie i charyzmatycznie.
Otwiera się również furtka na tom trzeci i muszę przyznać, że wątek Kazi już jest bardzo emocjonujący. Jeśli zostanie rozwinięty pozamiata całą resztą.
I w efekcie znowu nie mogę się doczekać.

pokaż więcej

 
2018-07-23 13:15:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Na regale
Cykl: Banda Michałka (tom 3)

Tytułowa banda jest grupą przyjaciół w wieku lat czternastu, która zna się od najmłodszych lat i wspólnie przeżyła już niejedną przygodę. Jest wśród nich poeta, amator wspinaczki i dziewczynka, która wszystkich oczarowuje śmiałością i niewątpliwą urodą. Dzieciaki mają swój kodeks, wedle którego nie mogą się wzajemnie wyśmiewać i nie wstydzą się okazywania silnych emocji. Mają w sobie wsparcie,... Tytułowa banda jest grupą przyjaciół w wieku lat czternastu, która zna się od najmłodszych lat i wspólnie przeżyła już niejedną przygodę. Jest wśród nich poeta, amator wspinaczki i dziewczynka, która wszystkich oczarowuje śmiałością i niewątpliwą urodą. Dzieciaki mają swój kodeks, wedle którego nie mogą się wzajemnie wyśmiewać i nie wstydzą się okazywania silnych emocji. Mają w sobie wsparcie, są gotowi w każdej chwili biec sobie na pomoc. Słowem łączy ich przyjaźń przez wielkie P.
A ma im się to przydać, bo przygód nie brakuje, nawet tych niebezpiecznych.

Książka składa się z dziewiętnastu rozdziałów, z czego czternaście rozgrywa się w samych Indiach. W każdym rozdziale dzieci zwiedzają inną atrakcję, jaką oferuje ten niesamowity kraj. Są to między innymi świątynie, grobowce, meczety i teatr. Każdy element jest pięknie i malowniczo opisany. Autorka nie pomija detali architektonicznych, barw, zapachów, otoczenia, fauny i flory. Dużo mówi o gastronomicznej części Indii, jest to bowiem coś zupełnie odmiennego od pokarmów spotykanych w Polsce i może zainteresować głodne świata dzieci. Robi to jednak w sposób bardzo przystępny, ponieważ opisy są mimo swojej barwności niedługie i urozmaicone niesamowitymi przygodami, a często tarapatami, w jakie dzieci się w danym miejscu pakują.

Nie jest Wam z pewnością obcy fakt, że jestem olbrzymią fanką literatury podróżniczej. Z tej własnie przyczyny dałam się wciągnąć w podróż po tym egzotycznym miejscu. Bez problemu wizualizowałam sobie to, co autorka opisywała. Przygody dzieciaków wywoływały we mnie rozbawienie, ale i niedowierzanie, kiedy to na przykład jeden z nich wspinał się na najwyższe ściany. Rozbawił mnie fakt, że dzieci nie ponosiły żadnych konsekwencji swoich nieodpowiedzialnych zachowań, ale z drugiej strony ucieszyłam się, że dorośli nie są demonizowani jako ci, co to psują zabawę.

Negatyw znalazłam taki, że przemyślenia i wypowiedzi dzieciaków często wydawały mi się zbyt dojrzałe. I choć często występowało po nich odniesienie „jak mawia babcia” itp. i tak było sporo tych mądrości jak na dziecięcą/młodzieżową przygodówkę podróżniczą. Przez to bohaterowie trochę tracili na autentyczności. Ale myślę, że spokojnie można na to przymknąć oko.

Polecam mniejszym i większym miłośnikom przygód podróżowania i Indii. Książka jest przede wszystkim bardzo pozytywna, roześmiana i wartka, a to na pewno spodoba się każdemu.

pokaż więcej

 
2018-07-12 14:06:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Na regale
Cykl: Forrest Gump (tom 1)

Forrest Gump, to opóźniony, prawdopodobnie autystyczny, chłopiec z Alabamy. Od samego początku, od pierwszego zdania poznajemy go jako pełnego pogody ducha i bardzo przyjaźnie nastawionego do świata człowieka, który jest w pełni pogodzony ze swoją ułomnością. Jest nękany przez rówieśników i społecznie uważany za idiotę, ale znajduje na swojej drodze kilka osób, które nie są ślepe na jego... Forrest Gump, to opóźniony, prawdopodobnie autystyczny, chłopiec z Alabamy. Od samego początku, od pierwszego zdania poznajemy go jako pełnego pogody ducha i bardzo przyjaźnie nastawionego do świata człowieka, który jest w pełni pogodzony ze swoją ułomnością. Jest nękany przez rówieśników i społecznie uważany za idiotę, ale znajduje na swojej drodze kilka osób, które nie są ślepe na jego potencjał. A potencjał drzemie w nim ogromny.
Mimo upływu lat Forrest z dziecięcą pasją przemierza świat, żeby się przekonać, że tak naprawdę niewiele jest mu potrzebne do szczęścia. Zostaje mistrzem wielu dziedzin. Futbolu, szachów, ping-ponga, zapasów, wyrusza w kosmos i brata się z dzikimi plemionami, staje się bohaterem wojny w Wietnamie. Dorabia się milionów i zdobywa światową sławę. Jednak pozostaje wierny jednej jedynej wartości, którą ceni w swoim życiu ponad wszystko.
Miłości do Jenny.

Kiedy przeczytałam tekst, który wyżej umieściłam, uznałam, że jest tego tak wiele, że od samego streszczenia można poczuć przesyt. Czytając książkę jednak go nie zaznałam, ponieważ ważniejsze było dla mnie nie to, co Forrest w danej chwili robi, a to co widzi i czuje. Bo Forrest Gump to jedna z najinteligentniejszych i najbardziej empatycznych osób w całej literaturze. Jego nie do końca sprawny umysł pozwolił mu patrzeć na świat przez pryzmat niewinności. Choć ciało dorastało, a mózg rozwijał nowe umiejętności Forrest pozostawał nie do końca świadomy ludzkiego okrucieństwa i sposobu, w jaki był traktowany. Zdarzały się chwile, kiedy czuł irytacje, ale przyjmował wszystko z pokorą, wychodząc z założenia, że najwyraźniej tak ma być. Nie ma ludzi doskonałych, a on jest, jaki jest.

Sposób, w jaki autor wczuł się w psychikę Forresta jest zdumiewający. Pierwszoosobowa narracja napisana w cudownie naiwnym, kompletnie niepoprawnym stylu początkowo strasznie mi przeszkadzała. Przez pierwsze strony nie potrafiłam się odnaleźć na stronach poprzetykanych dziesiątką błędów. Forrest nie wyrażał się poprawnie, przekręcał wiele słów, masy rzeczy nie rozumiał i kiedy już do tego przywykłam zupełnie zatonęłam w tekście. Bo własnie te błędy nadawały głębię wszystkiemu innemu.

Fabuła gna do przodu. Książka ma poniżej trzystu stron, a zawiera przekrój przez zmieniające się na przestrzeni lat normy kulturowe Stanów. Poznajemy dwóch amerykańskich prezydentów, krzyczymy wraz z hipisami pod Kapitolem, wyruszamy z NASA w lot kosmiczny i obserwujemy realia wojny w Wietnamie. A wszystko to okiem Forresta, który nie rozumiał dlaczego tak się dzieje, dlaczego coś musi zrobić, dlaczego na niego krzyczą i za co go chwalą. Po prostu zawsze starał się robić wszystko jak najlepiej.

Zwięzłość fabularna sprawia, że strony same umykają spod palców. Na każdej coś się dzieje, więc naprawdę ciężko wybrać chwilę na przerwę, chciałoby się doczytać jeszcze kawałek i jeszcze. Ze zdziwieniem odkryłam fakt, że jest drugi tom przygód Forresta Gumpa. Nie miałam o tym wcześniej pojęcia i z ogromną ciekawością powrócę do tego fascynującego bohatera. Bo jest on fascynujący na wielu płaszczyznach. Jego dobroduszność i prostolinijność urzekają. Tendencja do dawania plamy w najbardziej zaskakujących sytuacjach bawi do łez. Sposób, w jaki przeżywa swoje życie i filozofia, którą sobie wypracowuje niezmiernie wzrusza.
To kompletnie odrealniona, a jednocześnie strasznie życiowa powieść, w której zaskakuje każda strona.

pokaż więcej

 
2018-07-07 14:05:48
Ma nowego znajomego: Matilde
 
2018-07-07 14:05:30
Ma nowego znajomego: Emlynn
 
2018-07-07 14:05:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Na regale
Autor:

Elizabeth jest niereformowalną fanką boysbandów i „Gwiezdnych wojen”, i najczęściej zawsze ma rację. Zapracowuje się po łokcie, choć od czasu do czasu lubi czerpać bonusy z niezobowiązujących znajomości z mężczyznami. Ma za sobą dosyć ciężką historię i wydaje jej się, że w końcu mocno dzierży stery swojego życia. Nie ma pojęcia jakie tarapaty ją czekają.
Nico jest typowym przykładem tego, że...
Elizabeth jest niereformowalną fanką boysbandów i „Gwiezdnych wojen”, i najczęściej zawsze ma rację. Zapracowuje się po łokcie, choć od czasu do czasu lubi czerpać bonusy z niezobowiązujących znajomości z mężczyznami. Ma za sobą dosyć ciężką historię i wydaje jej się, że w końcu mocno dzierży stery swojego życia. Nie ma pojęcia jakie tarapaty ją czekają.
Nico jest typowym przykładem tego, że pozory mogą mylić. Zabójczo przystojny telewizyjny showman, ze swoimi włoskimi korzeniami, nie unika kontaktów z kobietami. Jest przez nie wręcz wielbiony, ma nawet psychicznie chorą stalkerkę. W rzeczywistości okazuje się jednak kimś zupełnie innym niż Elizabeth zapamiętała z czasów dzieciństwa i młodości. A kiedy zaczyna odkrywać warstwa po warstwie prawdziwe oblicze swojego prześladowcy, okazuje się, że chemia między nimi stopniowo pozbawia ją logiki. Elizabeth zaczyna zaliczać coraz większe wpadki…

Byłam przekonana, że po „Randce z homo sapiens” nie może być już lepiej. Nie może być nawet tak samo dobrze. I choć nie podeszłam do lektury negatywnie, to ze zdecydowanym krytycyzmem. Uznałam, że bohaterowie nie wzbudzą we mnie takiej sympatii jak Janie z Quinnem, a akcja nie będzie taka szalona, rumiana i histerycznie komiczna.
No i rzeczywiście nie było lepiej, bo było dokładnie tak samo cudownie. Drugi tom w niczym nie zawiódł, nie obniżył poprzeczki, ale również jej nie podniósł. I dobrze, bo mogłabym się pochorować ze śmiechu.
Najciekawsze jest to, że choć wszystko wzbudzało identyczne emocje, było totalnie inne. Poza stałymi elementami jak cowtorkowe spotkania singielek i finalna akcja, w której to cały komplet dziewczyn (tym razem w towarzystwie Quinna) wykręca jakiś przeogromny numer, tak naprawdę nie widziałam żadnej powtarzalności. I jeśli ta tendencja się utrzyma, to będzie mistrzostwo świata, bo z tego co naliczyłam mamy siedem singielek, a więc powinno powstać jeszcze pięć części!

Wyobraźcie sobie jaki duet może powstać z dwójki osób, która jest do siebie kompletnie niepodobna?
Elizabeth jest zupełnie nieobliczalną kobietą. Kiedy ktoś ją wyprowadzi z równowagi, a jak się okazuje to dziecinnie łatwe, kompletnie nie hamuje języka i nie kontroluje tego co robi. Ma bardzo niskie mniemanie o sobie, a stres wywołany pracą rozładowuje robiąc głupie dowcipy współpracownikom. Choć wydaje się być pewna siebie i stanowcza, to tak naprawdę bardzo zamknięta w sobie osoba.
Nico z kolei jest przebojowy i zniewala charyzmą oraz poczuciem humoru. Ma niezmiernie korzystną aparycję i potrafi migotać oczami. Wraz ze swoją liczną, rozgadaną rodziną jest na wskroś włoski, co jak się okazuje może stanowić ogromny problem. Co najważniejsze jeśli akurat nie jest na scenie, nie kryje emocji. Jest jak otwarta księga, w której każdy może bez przeszkód czytać.
I co zrobić z takim duetem, kiedy obydwoje chcą, ale tylko jedno potrafi to okazać? I co zrobić z elementem tragicznym, który cechuje ich przeszłość?

Sypią się iskry. W ilości dużej, ale nieprzesadzonej. Jest słodko, ale nie mdło. Czarująco, ale w sposób pełen temperamentu.
Wątki poboczne jak kontakty z przyjaciółkami i rodziną, włoskie obyczaje i żywiołowe charaktery, powalające poczucie humoru autorki i nieprawdopodobny autentyzm wszystkiego, co się tam dzieje, kompletnie hipnotyzują. Niewiele jest książek, które czytam bez wytchnienia w każdej wolnej sekundzie dnia i nocy.

Serdecznie polecam. Przy tej książce zaznacie odprężenia, a jednocześnie pognębi Was przynajmniej kilka emocji. Zakochacie się po uszy w Nico, bądź Elizabeth (można w obu) i odbędziecie niesamowitą drogę do finału. Choć finał jest dosyć przewidywalny, to jednak droga do niego szalona i pełna zwrotów. Komiczny charakter nawet tych cięższych chwil dokłada niemałą petardę do tempa czytania.
Szczerze nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Kiedykolwiek się ukarze będzie jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie tytułów.

pokaż więcej

 
2018-06-28 12:55:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Na regale
Autor:

Historia Janie Morris jest porównywana do tej z Bridget Jones i Seksu w wielkim mieście. Nie da się zaprzeczyć, że nie widać inspiracji tytułami, ale to, co Penny Reid zrobiła z tym tematem jest dużo ciekawsze, zabawniejsze i bardziej romantyczne niż Bridget i Carrie Bradshaw mogłyby sobie wyśnić.
Przede wszystkim Janie jest postacią stworzoną w niepowtarzalnie ciekawy sposób. I nie chodzi o...
Historia Janie Morris jest porównywana do tej z Bridget Jones i Seksu w wielkim mieście. Nie da się zaprzeczyć, że nie widać inspiracji tytułami, ale to, co Penny Reid zrobiła z tym tematem jest dużo ciekawsze, zabawniejsze i bardziej romantyczne niż Bridget i Carrie Bradshaw mogłyby sobie wyśnić.
Przede wszystkim Janie jest postacią stworzoną w niepowtarzalnie ciekawy sposób. I nie chodzi o to, że oryginalny, bo ma w sobie zbyt dużo inspiracji innymi bohaterkami, ale dzięki poczuciu humoru i błyskotliwości autorki, przegoniła pierwowzory o całe lata świetlne. To niedowartościowana, impulsywna kobieta o niewyobrażalnie wielkiej wiedzy encyklopedycznej i analitycznej. Wie wszystko na każdy temat, dodatkowo potrafi dzielić i przemnażać ogromne sumy w pamięci, w ciągu zaledwie kilku sekund. Jej największym atutem, z punktu widzenia czytelnika, jest nieopanowany język. Jak sama to określa zapada na: „werbalną biegunkę”. Praktycznie zawsze, a już zwłaszcza w stresującej sytuacji bohaterka dostaje takiego słowotoku i robi to w tak pocieszny sposób, że nie ma siły, żeby nie śmiać się do rozpuku. Mam wrażenie, że gdyby z książki miał powstać film obsada umarłaby ze śmiechu nim bohaterka zakończyłaby swój monolog. A wiem co mówię, ponieważ bardzo rzadko się zdarza, że książka bawiła mnie do tego stopnia.

Na drugim planie stoi nieugięty Quinn Sullivan. Ciężko jest o nim mówić nie spoilerując fabuły, ale odkrywamy kim jest już w bardzo wczesnej fazie książki. A Janie w swojej naiwności jest bardzo krótkowzroczna. Głucha i ślepa na wszelkie poszlaki, jakimi Quinn dosłownie w nią ciska, pakuje się w jeszcze komiczniejsze sytuacje.
Ni mniej Pan Ciacho (i tutaj kolejne nawiązanie do Mr.Big), jest również bardzo kompletną i przemyślaną postacią. Skryty choć zabawny, troskliwy choć zaborczy, nieprzyzwoicie przystojny ale również inteligentny i rozsądny. Słowem – doskonały materiał na współczesnego bohatera romansu. Wyróżnia się jednak tym, że nie jest nieskazitelny. Lubi żartować i ma swoje słabości.

Wielowątkowość jest dosyć okrojona, bo wątki drugoplanowe są dużo bledsze od tego głównego czyli romansu. I pierwszy raz mi to kompletnie nie przeszkadzało. Duet Janie-Quinn dostarczał takiej rozrywki, że właściwie wszystko inne z automatu stawało się ledwie tłem.
Wada książki jest taka, że jest trochę za długa. Jak na taką lekką i niezobowiązującą powieść autorka odrobinę przeciągła długość tekstu. Wynika to pewnie z niekończących się ciągów myślowych Janie i jej wywodów. Co prawda nie jest to nudne, jest zabawne, ale mimo to są chwile, kiedy się dłuży.

Serdecznie polecam, ponieważ jest to jedna z niewielu książek, która kipi chemią miedzy bohaterami, ale nie przesadza z erotyzmem. Wszystko jest wysmakowane i porcjowane w odpowiedniej ilości. To komedia z gatunku tych, przez które popłaczecie się ze śmiechu, ale nie jest pozbawiona słodkiego uroku zakochania. W przeciwieństwie do Bridget Jones bohaterka nie robi z siebie pośmiewiska na każdym kroku. Jej wpadki są na swój sposób urzekające (nie wspominając, że przezabawne). Chce się zarwać nockę, żeby dowiedzieć się co było dalej.
Zdecydowanie uda się Wam przy niej odprężyć!

pokaż więcej

 
2018-06-11 10:58:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Na regale
Cykl: Wyspy szczęśliwe (tom 2)

„Czas próby” jest drugim tomem powieści „Wyspy szczęśliwe„, które recenzowałam rok temu. Autorka pierwszą częścią cyklu powiesiła poprzeczkę naprawdę bardzo wysoko. Była to powieść dojrzała emocjonalnie i niesamowicie głęboka. Jednocześnie dawała możliwość pokochania jej bohaterów i absorbowała do granic klarowną fabułą. Jak przy tym wypadł tom drugi?

Już na wstępie mogę spokojnie powiedzieć,...
„Czas próby” jest drugim tomem powieści „Wyspy szczęśliwe„, które recenzowałam rok temu. Autorka pierwszą częścią cyklu powiesiła poprzeczkę naprawdę bardzo wysoko. Była to powieść dojrzała emocjonalnie i niesamowicie głęboka. Jednocześnie dawała możliwość pokochania jej bohaterów i absorbowała do granic klarowną fabułą. Jak przy tym wypadł tom drugi?

Już na wstępie mogę spokojnie powiedzieć, że tom drugi nie ustępuje pierwszemu w żadnym punkcie. Jeżeli chcecie skończyć na tym czytanie mojej recenzji – proszę bardzo. Szybciej sięgniecie po książkę.

Fabuła jest chyba nawet burzliwsza niż w „Wyspach…” Prawdopodobnie dlatego, że tam Joanna szukała swojego miejsca w świecie, a teraz musi go bronić. Emocje, często te negatywne, przeważają już od samego początku. Piekło rozwodowe, o którym się tyle słyszy, prezentuje się w pełnej krasie. Ból porażki, bezsilna wściekłość, kłamstwa i manipulacje potrafią nieźle wyprowadzić z równowagi.
Jednocześnie po stronie małaszewskiej, gdzie Marta czujnie śledzi losy swoich najbliższych, również nie dzieje się najlepiej, i również nadchodzi moment, w którym wstrzymujemy w napięciu oddechy.
Dodatkowo na trzecim, zupełnie innym froncie kumuluje się zła energia. Ktoś patrzy na szczęście Asi i Wiktora wyjątkowo nieprzychylnym okiem. I w tym właśnie napięciu przeczytałam ponad sześćset stron w cztery dni, co jest na moje możliwości rekordowym wynikiem.

Uwielbiam Joannę jako główną bohaterkę tego złożonego spektaklu. To inteligentna, wrażliwa kobieta, która jak każdy normalny człowiek przechodzi chwile słabości, strachu i zwątpienia. Emocje, jakie czuje na poszczególnych etapach swojego życia są tak bardzo autentyczne, że zaraża nimi czytelnika, który razem z nią czuje szczęście, a później panikę, kiedy temu szczęściu coś zagraża.
Wiktor, jak już pisałam w poprzedniej recenzji, jest stuprocentowym mężczyzną. Nie pięknym księciem z lśniącymi włosami i milionami na koncie bankowym, jak teraz lubią kreować się bohaterowie książkowi. To twardy facet, który swoje przeszedł. Ciężko pracuje na szczęście i zacięcie o nie walczy.
Marta. Stara Mazurka z małej wsi, ponownie staje się dobrym duchem tej powieści. Otacza ją swoją dobrocią i raczy mądrością pokoleń. Uczy jak kochać życie, które nie obeszło się z nią najlepiej. Ma niewiele, ale to ludzie, którymi się otacza, tworzą jej bogactwo. Choć prawdziwa, to jedna z najlepiej wykreowanych postaci literackich.
Dopiero wracając do Małaszewa po rocznej przerwie odkryłam jak bardzo za nim tęskniłam.

Wioletta Sawicka nie boi się postawić swoich bohaterów w obliczu tragedii. Nie ma zawahania, żeby nasłać na nich czas próby tak ciężkiej, że ma ona zweryfikować ich moralność i wszelkie wyznawana wartości. Stawia ich w sytuacji, w której miłość to zbyt mało i jednocześnie wszystko.
I dzięki tej odwadze sprawia coś, czego niewielu autorów dokonało. To lektura, po której poczujecie się pocieszeni w swoich troskach, w której uzyskacie dobrą radę i nauczycie się empatii. Spojrzycie na swoje problemy z innej perspektywy i nauczycie się bardziej doceniać dobro, które Was dotyka.

Polubiłam się z czarnych charakterem! I wcale nie dlatego, że zrozumiałam jego motywy, że usprawiedliwiłam postępowanie. Po prostu był tak skomplikowaną, tajemniczą postacią, że zupełnie mnie zafascynował. Tak bardzo starał się być zły, aż wywołał współczucie.

Historia składa się z wielu wciągających wątków. Są przeprowadzane bardzo esencjonalnie i wyraziście. Wszystkie są rozwijane i zakańczane, nie pozostawiając niedbałych niedomówień. Styl jest od początku do końca bogaty i dopieszczony. Kiedy jesteśmy u Joanny jest współczesny, a w momencie gdy na scenę wychodzi Marta język jest stylizowany na ten z minionej epoki. Efekt jest piorunujący.

Polecam. Jak tylko mogę, podpisując się pod tą recenzją obiema rękami i całym sercem. Polecam Wam cykl o poszukiwaniu spokoju i walce o szczęście. O miłości do życia we wszystkich jego barwach.

pokaż więcej

 
2018-06-04 09:40:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Na regale

Anna przechodzi kryzys. Przez wiele lat żyła pod dyktando męża. Ustawił on sobie żonę według własnego wyobrażenia jak takowa powinna wyglądać i się zachowywać. Zrobił to tak sprytnie, że kobieta dopiero po długim czasie zorientowała się, że tak naprawdę niewiele ma w swoim życiu do powiedzenia. Kiedy ta świadomość w nią uderza nie do końca wie co z nią zrobić. I zaczyna się trochę gubić i... Anna przechodzi kryzys. Przez wiele lat żyła pod dyktando męża. Ustawił on sobie żonę według własnego wyobrażenia jak takowa powinna wyglądać i się zachowywać. Zrobił to tak sprytnie, że kobieta dopiero po długim czasie zorientowała się, że tak naprawdę niewiele ma w swoim życiu do powiedzenia. Kiedy ta świadomość w nią uderza nie do końca wie co z nią zrobić. I zaczyna się trochę gubić i potykać, żeby ostatecznie podjąć decyzję, w którą stronę ruszy.

Basia za to staje na zakręcie. Marek decyduje się na kolejną misję w Afganistanie, a jej nerwy nie zamierzają już temu towarzyszyć. Ma dosyć. Do tego dowiaduje się o zdradzie męża i po pierwszym szoku odkrywa, że jej uczucie się wypaliło. Że nie czuje już do męża niczego poza sentymentem. Nie wiąże ich nic poza synkiem. To odpala lawinę wydarzeń, w które wchodzi nieśmiało, ale już niedługo później zaczynała łapać pełnymi garściami.

Oryginalnym pomysłem jest umieszczenie w fabule zawodu żołnierza. Nie czytałam jeszcze w polskiej powieści obyczajowej o współczesnym wojsku. To raczej domena Amerykanów, którzy są bardzo dumni ze swojej armii. Okazuje się jednak, że i my mamy powody do zadowolenia. Postacie Marka i Jacka, choć pojawiają się właściwie dosyć rzadko, są jednymi z najlepiej skrojonych. Zdecydowani, silni mężczyźni, którzy muszą stawić czoła odwiecznemu rozdarciu. Będąc w domu ciągnie ich na śmiertelnie niebezpieczną misję, będąc na misji potwornie tęsknią za ukochanymi, jakich pozostawili w domu.
Poza tym, że to naprawdę dobre postacie trzecioplanowe należy zaznaczyć, że to właśnie oni połączą obie panie. Oni i fakt, że obie w tym samym czasie odkrywają, że ich misternie układane życie nie daje im szczęścia.

Chciałabym napisać, że powieść rozpoczyna się spokojnym wprowadzeniem, ale tak nie jest. W zasadzie od pierwszego akapitu tekstem rządzą emocje i od samego początku możemy przewidzieć, że nie będzie to zwykła powieść obyczajowa. Poziom naładowania jest raz mniejszy raz większy, ale utrzymuje się przez cały czas. Chwile spokoju są rzadkie i zwiastują nadejście czegoś mocnego. Jest to więc bardzo emocjonująca książka. A rodzaj emocji, jakie wzbudza jest bardzo szeroki.
Jedną bohaterkę bardzo polubiłam, druga mnie irytowała. Basia, choć mniej ambitna i światowa od Ani doskonale wiedziała czego chce i w potrafiła się wsłuchiwać we własne serce. Ania z kolei, choć sprawiała wrażenie dużo bardziej zdecydowanej i pewnej siebie jedno mówiła, a drugie robiła. Nie zaskarbiła sobie tym mojej sympatii.

Serdecznie polecam wszystkim fanom dobrej powieści obyczajowej z wątkami dramatu. Uczciwie jednak muszę ostrzec, że książka ma jeden tak poważny mankament, że nie mogłam jej wyżej ocenić, bo zwyczajnie zepsuł mi całą przyjemność z genialnego finału. Autorka zbudowała przepiękna scenerię do tego, żeby mi złamać serce. Forma zakończenie jest moją absolutnie ukochaną. Ale niestety prolog opowiada o tym co się działo niedługo po zakończeniu fabuły. Nie mówiąc wprost daje jasno do zrozumienia jak to wszystko się skończy. Więc tak naprawdę wiemy co się stanie przez cały okres czytania. I moje serce niestety nie dało rady odpowiednio cierpieć, bo było doskonale przygotowane na to, co się wydarzy.
Jeśli dacie radę omińcie prolog. To naprawdę da dużo ciekawszy finał. A prolog potraktujcie jak epilog i będzie idealnie.

pokaż więcej

 
2018-06-01 13:16:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Na regale

Cechą charakterystyczną dla powieści Atwood jest cisza i spokój. Nikt w niej nie krzyczy, nikt nie wzywa do sprawiedliwości, nikt się nie sprzeciwia. Tak opanowana i beznamiętna brutalność dosłownie pozbawia nadziei. I to wstrząsa najbardziej, ponieważ pokazuje nieme poddanie się, beznadzieję i brak możliwości na zmianę.

Świat stworzony przez autorkę jest cichy i ponury, ale ta cisza krzyczy....
Cechą charakterystyczną dla powieści Atwood jest cisza i spokój. Nikt w niej nie krzyczy, nikt nie wzywa do sprawiedliwości, nikt się nie sprzeciwia. Tak opanowana i beznamiętna brutalność dosłownie pozbawia nadziei. I to wstrząsa najbardziej, ponieważ pokazuje nieme poddanie się, beznadzieję i brak możliwości na zmianę.

Świat stworzony przez autorkę jest cichy i ponury, ale ta cisza krzyczy. I to jest fascynujące, bo nigdzie indziej nie spotkałam takiego klimatu. Tok myślowy Fredy jest zupełnie przeciwstawny do tego co się wokół niej dzieje i na co się godzi. I czekamy cały czas aż coś pęknie. I to oczekiwanie, muszę przyznać, wykańcza!

Bardzo polecam.
Literatura dystopijna jest chyba moim ulubionym gatunkiem, wzbudza we mnie niesamowite emocje na pograniczu realizmu i fantasy. Książka nie jest przereklamowana, czego się obawiałam. To kawał dobrej historii, nieprzeciętnej i w chory sposób fascynującej. Zakończenie jest dosyć zaskakujące i warte doczytania do ostatniej linijki.
Tajemnicze układy z Komendantem, sekrety Żony, skrywana, zakazana miłość, bezsilne podziemie. Ta książka tętni wydarzeniami i emocjami, chociaż tkwi w paraliżującej ciszy.

pokaż więcej

 
2018-05-21 11:17:59
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Na regale, Półka wstydu
 
2018-05-21 11:17:10
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Na regale, Półka wstydu
 
2018-05-21 11:16:44
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Na regale, Półka wstydu
 
2018-05-21 11:16:07
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Na regale, Półka wstydu
 
Moja biblioteczka
798 200 5473
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (169)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (106)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd