Justyna Gul 
38 lat, status: Czytelnik, ostatnio widziany 10 tygodni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-05 18:58:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Winna?
„Na wypadek, gdybyście się zastanawiali, to nie, nie zrobiłam tego. Nie miałam nic wspólnego ze śmiercią Franka. Niestety, nie mam alibi, więc musicie uwierzyć mi na słowo. Kiedy on opuszczał ten padół, ja akurat brałam prysznic” – czy można wierzyć kobiecie, która twierdzi, że nagle odkryła zwłoki swojego męża i że nie ma z tym nic wspólnego? Biorąc pod uwagę jej mało klarowną...
Winna?
„Na wypadek, gdybyście się zastanawiali, to nie, nie zrobiłam tego. Nie miałam nic wspólnego ze śmiercią Franka. Niestety, nie mam alibi, więc musicie uwierzyć mi na słowo. Kiedy on opuszczał ten padół, ja akurat brałam prysznic” – czy można wierzyć kobiecie, która twierdzi, że nagle odkryła zwłoki swojego męża i że nie ma z tym nic wspólnego? Biorąc pod uwagę jej mało klarowną przeszłość, a także fakt, że męża nie kochała, jej tłumaczenia wydają się być co najmniej dziwne. Być może jednak, gdyby nie jej natychmiastowa ucieczka z miejsca rzekomego wypadku, porzucenie domu i wszystkiego, czego przy boku Franka się dorobiła, jej wiarygodność by wzrosła. Tymczasem ona znika, nie fatygując się nawet, by powiadomić policję.
Wyruszając w podróż w nieznane, kontaktuje się jednak z niejakim Rolandem Olivierem. Niewiele wiemy o tym tajemniczym jegomościu, pewne jest jednak to, że potrafi załatwić jej nową tożsamość. Tym sposobem z Tanyi Pitts przeobraża się w Amelię Keen. Nie wie jednak, że tym sposobem pozostawia po sobie ślad – wskazówkę, dzięki której łatwiej będzie ją wytropić. Okazuje się bowiem, że nie tylko policji musi się bać i, że gdyby nie pewna Błękitnooka z baru w Austin w Teksasie, jej prośba o pomoc mogłaby się źle skończyć. Ciągła ucieczka mimo wszystko wydaje się być małą karą dla kogoś, kto zabił męża. A może nie zabił?
Odpowiedzi na to pytanie poszukiwać będziemy w książce „Pasażerka”, autorstwa Lisy Lutz. Opisywana jako „śmiertelnie poważny thriller z odrobiną humoru” książka, opublikowana nakładem Wydawnictwa Akurat, to kilka godzin całkiem niezłej, choć nie porywającej lektury. Styl autorki, przypominający nieco twórczość Fannie Flagg, budzi zainteresowanie, choć schemat, jaki ostatecznie bohaterka Lutz obiera, staje się pułapką również dla samej autorki. Mimo kolejnych zbrodni (trup bowiem ściele się gęsto), trudno nazwać powieść thrillerem psychologicznym. Trudno też doszukiwać się tu humoru. To raczej powieść obyczajowa, poruszająca ważkie tematy, a poza tym dostarczająca czytelnych instrukcji, jak zniknąć.
Od chwili podjęcia decyzji o ucieczce, a właściwie od chwili poznania Błękitnookiej, działania podejmowane przez Tanyę vel Amandę stają się chaotyczne i mogą doprowadzić ją do zguby. Ta nowa znajomość okazuje się być przysłowiowym gwoździem do trumny szczególnie, że charyzmatyczna barmanka ma dość luźne podejście do życia ludzkiego i jego wartości, bez wahania jest w stanie pozbyć się każdego, kto zagraża jej choć trochę. A takie zagrożenie czuje właśnie ze strony dwóch typków nasłanych na Tanyę przez Oliviera: Profesora i Księgowego. Morduje ich w samochodzie, choć przyznać jej trzeba, że alternatywą byłoby może zabójstwo jej i Tanyi.
Zastrzelenie tych dwóch typków to dopiero początek, Błękitnooka się bowiem rozkręca. Poznając ją bliżej trudno uwierzyć, że była kiedyś nauczycielką i pracowała z dziećmi, przynajmniej dopóki pobita przez męża nie była w stanie wyjść z domu. Teraz jest okazja do zemsty, bowiem Jack odnajduje Debrę z zamiarem pozbawienia jej życia. Tyle tylko, że Błękitnooka jest pierwsza…
W obliczu takiego rozwoju wypadków, obie muszą zniknąć. Barmanka wpada na makiaweliczny pomysł, który jednak może okazać się – szczególnie dla Tanyi – zgubny w skutkach. Proponuje bowiem dziewczynie zamianę ich tożsamości i tym sposobem Debra staje się Amelią, zaś Tanya przybiera imię Debra, a wraz z nim otrzymuje dokumenty, w tym te potwierdzające kwalifikacje pedagogiczne (staje się też mężobójczynią). Ruszając dalej przed siebie, postanawia dotrzeć do Jackson w stanie Wyoming, gdzie … podejmuje pracę w szkole.
To jednak nie koniec, a zaledwie część tej historii, która byłaby znacznie bardziej wciągająca, gdyby –wraz z bohaterką – nie gnała tak do przodu. Brakuje bowiem oddechu, brakuje analizy psychologicznej bohaterki, zagłębienia się w jej emocje szczególnie wraz z próbą poszukiwania przez autorkę odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście zabiła męża. Smaku historii dodaje natomiast korespondencja prowadzona przez Tanyę z Ryanem, która odsłania przed nami wybrane szczegóły jej przeszłości. To wszystko sprawia, że po „Pasażerkę” z pewnością sięgnąć warto, ale bez wielkich oczekiwań. Szkoda, że autorka nie wykorzystała tkwiącego w lekturze potencjału, choć całkiem nieźle poradziła sobie z prowadzeniem akcji i samą fabułą. Pozostaje jednak niedosyt…



Recenzja umieszczona na stronie: www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-05-02 21:33:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

A czy Ty czujesz się bezpieczna?
Mówi się, że strach ma wielkie oczy, czasami jednak lepiej jest zachować ostrożność. Zaniedbania na płaszczyźnie bezpieczeństwa, nawet chwilowe zlekceważenie zasad, nonszalancja, może mieć poważne konsekwencje. Często nosimy w sobie fałszywe przekonanie, że nic nam się nie stanie, niepotrzebnie ryzykujemy, niejednokrotnie prowokując nawet napastnika. I choć...
A czy Ty czujesz się bezpieczna?
Mówi się, że strach ma wielkie oczy, czasami jednak lepiej jest zachować ostrożność. Zaniedbania na płaszczyźnie bezpieczeństwa, nawet chwilowe zlekceważenie zasad, nonszalancja, może mieć poważne konsekwencje. Często nosimy w sobie fałszywe przekonanie, że nic nam się nie stanie, niepotrzebnie ryzykujemy, niejednokrotnie prowokując nawet napastnika. I choć życie nie polega na tym, żeby nieustannie oglądać się za siebie, żeby w każdym widzieć wroga, to jednak należy zachować zdrowy rozsądek i dystans, stosując również zasadę ograniczonego zaufania, przede wszystkim wobec nieznajomych.
Co jednak, kiedy nie mamy wpływu na działania oprawcy? Kiedy nasze wołania o pomoc nie przynoszą rezultatu, a co więcej – zaczynamy być posądzani o paranoję? Być może na niektóre z tych pytań mogłaby udzielić odpowiedzi Anna Iwańska, dziennikarka radiowa, wykładowca uniwersytecki, szkoleniowiec i autorka książek na temat wizerunku? Ta kobieta pracująca, samotnie wychowująca pięcioletniego syna Dominika, nagle zaczyna mieć wrażenie, że ktoś nieustannie ją obserwuje. Otwierające się drzwi do domu, przeczucie obecności drugiego człowieka, niewybredne komentarze na firmowym profilu, a także dziwne prezenty – czy to typowe działanie stalkera, czy może wytwór wyobraźni przepracowanej kobiety, która od lat nie może się pogodzić z odejściem męża?
Na to pytanie odpowiada nam Katarzyna Misiołek, autorka porywającego thrillera psychologicznego pt. „Ktoś ci się przygląda”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Muza książka, to bez wątpienia najlepsza pozycja w dorobku autorki, zaś rosnące z każdą stroną napięcie, któremu zaczyna stopniowo towarzyszyć powątpiewanie w kondycje psychiczną bohaterki, przekona nawet najbardziej wymagających miłośników gatunku.
Anna, jest znana szczególnie w charakterze prowadzącej popularny program „Randka w ciemno“. Sama jednak nie może ułożyć sobie życia prywatnego. Mąż, Sebastian, opuścił ją niedługo po porodzie syna, niemal od razu układając sobie życie z kobietą stanowiąca przeciwieństwo Anny, cenioną panią neurochirurg. Anna wciąż wydaje się kochać męża, choć ich kontakty ograniczają się wyłącznie do przekazywania sobie dziecka w wyznaczone dni. Romans, w który wdała się ze studentem, zamiast poprawy nastroju przyniósł jej tylko problemy – bogaty i rozpieszczony chłopak, nie mogąc pogodzić się z porzuceniem przez kilka miesięcy nękał kobietę, nie omieszkając również pochwalić się związkiem z nią na uczelni. Czy jednak to możliwe, że obecnie rozgrywające się wydarzenia, to jego sprawka? Dziwne wrażenie bycia obserwowana sprawia, że kobieta przestaje się czuć bezpiecznie w swoim starym domu na krakowskim Podgórzu, zaś interwencja policji nic nie daje.
Nieustanne napięcie, obawa o życie własne i syna, potęgowane jeszcze doniesieniami mediów o grasującym w okolicy mordercy zwanym Krwawym Romeo, destrukcyjnie wpływają na kruchą psychikę bohaterki. Szukając rozwiązania zagadki i próbując odgadnąć tożsamość oprawcy Anna zaczyna rzucać bezpodstawne oskarżenia, posuwając się nawet do ataku na obecną żonę Sebastiana. Pytanie brzmi, czy kobieta rzeczywiście jest prześladowania, czy to tylko urojenia samotnej rozwódki?
Prawdy poszukiwać będziemy na stronach pasjonującej powieści „Ktoś ci się przygląda”, która łączy niezwykle interesującą fabułę z doskonałą kreacją bohaterów. Zagłębiamy się w psychikę Anny, możemy śledzić jej zmiany nastrojów, ogarniające ja wątpliwości i postępujące poczucie zagrożenia, przekładające się na jej irracjonalne zachowania. Zaskakujące zakończenie to prawdziwa wisienka na torcie, a zarazem prawdziwa ulga – czytelnik niezwykle zaangażowany w historie nieustannie typuje kolejnych sprawców, obalając swoje teorie na skutek nagłych zwrotów akcji. Jedyne, co książce można zarzucić, to jej objętość. Książka zdecydowanie zbyt szybko się kończy, zaś autorka nie wykorzystała w pełni szansy na rozbudowanie niektórych wątków, jak choćby związanych z osobami koleżanek Anny – również samotnych kobiet czy też z incydentem mającym miejsce w przeszłości na jednej z imprez, w których bohaterka uczestniczyła. Po zakończeniu lektury nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać niecierpliwie na kolejna pozycję pióra Misiołek – mam nadzieję, że równie dobrą.


Recenzja umieszczona na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-05-02 15:17:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Hollywood Heat (tom 1)

Pozory mylą…
O prawdziwości stwierdzenia, że pozory mylą, mogła przekonać się już niejedna osoba, która dała się nabrać na czułe słówka czy piękny wygląd. Tymczasem prawda o człowieku może być zupełnie inna, niż sugerowałyby zewnętrzne atrybuty, zaś błąd poznawczy może dotyczyć zarówno charakteru, jak i wykonywanego zawodu czy statusu materialnego.
Jeśli chodzi o te dwa ostatnie aspekty, to...
Pozory mylą…
O prawdziwości stwierdzenia, że pozory mylą, mogła przekonać się już niejedna osoba, która dała się nabrać na czułe słówka czy piękny wygląd. Tymczasem prawda o człowieku może być zupełnie inna, niż sugerowałyby zewnętrzne atrybuty, zaś błąd poznawczy może dotyczyć zarówno charakteru, jak i wykonywanego zawodu czy statusu materialnego.
Jeśli chodzi o te dwa ostatnie aspekty, to Heather Wainwright nie można błędnie ocenić. Wszyscy bowiem wiedzą, że jest światowej sławy aktorką o boskim ciele, a luksusowe życie, jakie prowadzi, nie pozostawia wątpliwości, co do imponującego stanu jej konta. Jeśli jednak chodzi o jej osobowość, styl bycia, to wielu zapewne wypowiedziałoby się negatywnie. W środowisku filmowym zyskała sobie opinię „trudnej” gwiazdy i „rozkapryszonej primadonny”. Jednak prawie nikt nie wie, jaka Heather tak naprawdę jest, jedynie jej asystentka, a także przyjaciółka Lexie poznała głęboko skrywane tajemnice aktorki, jedynie ona wie, co kryje się za niezwykłą determinacją i pracoholizmem pracodawczyni.
Wydawać by się mogło, że to właśnie Heather, tak często błędnie oceniana, powstrzyma się od wygłaszania sądów na temat innych ludzi. Tymczasem ona bez wahania sklasyfikowała Setha Rafferty`ego, w krótkim czasie przechodząc od zainteresowania jego osobą do z trudem skrywanego rozczarowania, kiedy dowiedziała się, że jest on zwykłym stolarzem. Mężczyzna doskonale wyczuł zmianę jej stanowiska, co tylko pogłębiło pogardę wobec niej i jej podobnych kobiet. W przeszłości zraniony przez kobietę, którą kochał, a która zarzucała mu jego pochodzenie, obiecał sobie, że już nigdy nie będzie ukrywał tego co robi, ani tego, kim jest. Absurdalność tej sytuacji polega na tym, że choć Seth rzeczywiście zaczynał swoją karierę jako stolarz, to teraz jest wziętym scenarzystą. Nie zamierza jednak wyprowadzać Heather z błędu, bowiem nie chce, żeby stan jego konta czy wykonywany zawód decydowały o akceptacji. Najchętniej zresztą nie miałby z Heather do czynienia tyle tylko, że jest ona najbardziej podniecającą kobietą, jaką spotkał.
Fale niesłabnącego podniecenia – tak można określić uczucia kobiety, kiedy tylko zaczyna myśleć o przystojnym stolarzu. Wie jednak, że nie może sobie pozwolić na taki upadek, bowiem wbrew temu, co mówił jej ojciec wyrzucając ją z domu w wieku szesnastu lat, Heather ma zamiar osiągnąć wszystko, co tylko możliwe jest w życiu do osiągnięcia. Pomimo upływu lat nie może jednak pozbyć się tego przeświadczenia, że jest gorsza, że jeden błędny ruch wystarczy, by wróciła do życia, jakie wiedli jej rodzice.
Ciało jednak nie kłamie – wie to zarówno Heather, jak i Seth. I choć wspólnie spędzona noc miała być ostatnią, to jednak przeznaczenie (któremu Seth nieco pomógł), znów pcha ich ku sobie. Mimo prośby mężczyzny Heather nie zadzwoniła, zatem on sam postarał się o kolejne spotkanie, podejmując się pracy poniżej swoich kwalifikacji i znów wracając do korzeni – zostaje stolarzem na planie filmu, w którym ona gra jedną z głównych ról.
Jak potoczy się ta znajomość? Możemy się o tym przekonać dzięki porywającej powieści „Twardziel”, autorstwa Laurelin Paige. To już kolejna powieść Wydawnictwa Kobiecego, która nie tylko podnosi ciśnienie, ale również rozbudza pożądanie. Mimo iż lektura nie należy do wymagających, to jednak kryje – poza scenami namiętnego seksu – również wartościowe przesłanie. Dowodzi, że nie jest ważne to, z jakich warstw społecznych się wywodzimy, nie liczy się stan konta czy wykonywany zawód, ale to, jakim jesteśmy człowiekiem.



Recenzja również na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
2018-05-01 09:48:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Tajemnicze relikwie
„Nie możesz zmienić przeszłości, ale przeszłość zaw¬sze pow¬ra¬ca, żeby zmienić Ciebie. Zarówno twoją te¬raźniej¬szość jak i przyszłość” – te słowa Jonathana Carrolla doskonale oddają prawdę o życiu i są dowodem, że przed przeszłością nie można uciec. To z niej bowiem biorą się nasze tradycje, to w niej kształtowały się nasze korzenie, to dzięki wydarzeniom z przeszłości...
Tajemnicze relikwie
„Nie możesz zmienić przeszłości, ale przeszłość zaw¬sze pow¬ra¬ca, żeby zmienić Ciebie. Zarówno twoją te¬raźniej¬szość jak i przyszłość” – te słowa Jonathana Carrolla doskonale oddają prawdę o życiu i są dowodem, że przed przeszłością nie można uciec. To z niej bowiem biorą się nasze tradycje, to w niej kształtowały się nasze korzenie, to dzięki wydarzeniom z przeszłości jesteśmy zmuszeni niekiedy płacić za błędy…
Co jednak wspólnego z ideologicznym czy historycznym wymiarem przeszłości ma makabryczna zbrodnia, do której doszło w Bułgarii, w Płowdiwie? Tam właśnie, w teatrze antycznym, zostały znalezione zwłoki Przemysława Tarkowskiego, polskiego posła, biznesmena z Warszawy, społecznika, szczególnie związanego z kościołem. Mężczyzna został otruty, a następnie ukrzyżowany na podobieństwo Jezusa Chrystusa. Ponadto, z chirurgiczną precyzją odcięto mu głowę, którą następnie podano na złotej tacy, zaś na ciele wymalowano dziwne symbole. Nic nie wskazuje na motyw zbrodni, nie ma też żadnych świadków morderstwa, nikt nie umie odtworzyć też ostatnich godzin życia zmarłego, wiadomo tylko, że jego ostatni posiłek składał się z ryby, chleba i … mszalnego wina. Czy śmierć posła ma wymiar religijny? Czy w jakiś sposób wiąże się z osobą Jana Chrzciciela, którego głowę kazała sobie podać Salome na złotej tacy? A może znaczenie ma fakt, iż zmarły – w obliczu braku jakichkolwiek krewnych – przepisał cały majątek na warszawską katedrę pod wezwaniem … Świętego Jana Chrzciciela?
Na te pytania odpowiedzi przynieść może lektura najnowszej powieści Ałbeny Grabowskiej, pt. „Kości proroka”. Tocząca się równolegle w trzech planach czasowych akcja książki, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Marginesy, to prawdziwa podróż w czasie do początków Chrześcijaństwa, a jednocześnie zajmująca zagadka kryminalna. Ponadto, dzięki umieszczeniu współcześnie rozgrywających się wydarzeń w Bułgarii, poznajemy zwyczaje i kulturę tego kraju, w którym wychowywała się jedna z głównych bohaterek książki – psycholog Margarita Nowak. Mistrzostwo autorki, objawiające się zarówno w tworzeniu wciągającej fabuły, jak i kreacji bohaterów i dbałości o szczegóły sprawia, że po powieść sięgnąć mogą najbardziej wymagający czytelnicy, którzy oczekują od lektury nie tylko dobrej zabawy, ale solidnej wiedzy merytorycznej autora i dobrego warsztatu.
Trzy plany czasowe, na których rozpięta została akcja powieści, to: I wiek oraz wydarzenia rozrywające się w Ziemi Świętej; XII wiek, który przenosi nas do Cesarstwa Bizantyjskiego oraz wspomniana już współczesność i Płowdiw w Bułgarii.
Tym samym, czytelnik wędruje wraz z Nauczycielem, prowadzącym swoich uczniów do Jerozolimy na spotkanie z Mesjaszem. Na jego wezwanie porzucili oni swoje rodziny i dobra doczesne, bo doświadczyć bogactwa nieziemskiej natury. Jednym z nich jest rybak Ariel, z którego ust poznajemy historię. On również zostawił swój dom, swoje sieci, opuścił ukochaną żonę Rebekę, choć dręczy go z tego tytułu poczucie winy. On też staje się świadkiem śmierci Jezusa Chrystusa.
Kolejny wątek poznajemy dzięki jednemu z bogomiłów, oznaczających w języku bułgarskim miłych bogu. Bogomili, wyznawcy synkretycznej sekty chrześcijańskiej, odrzucali dzieje stworzenia świata przedstawione w Księdze Rodzaju, byli bowiem przekonani, że świat powstał za sprawą Szatana. Również budownictwo sakralne uznawali za jego wytwór, zatem negowali stawianie kościelnych budowli, nie uznawali ponadto sakramentów, świętych obrazów czy liturgii oraz hierarchii kościelnej. Podstawy ich wiary poznajemy w dość makabrycznych okolicznościach, uczestniczymy bowiem w sądzie nad bratem Albertem, skazanym na karę śmierci poprzez ukrzyżowanie. W jego celi został bowiem znaleziony Nowy Testament, oskarżono go zatem o zdradę ich Boga oraz reguł wiary, a także zaprzeczanie prawdziwości zapisów w Księdze Bogomiłów. Doktryna bogomiłów została bowiem oparta na wspomnianej Księdze, rzekomo podyktowanej ich ojcu, Bazylemu, przez samego Boga. Bazyli zaś ukazał się we śnie swojemu synowi, przekazując mu Słowa Boże. Ta Święta Księga ma zostać przetransportowana przez grupę bogomiłów do Carogrodu, a dla bezpieczeństwa bracia transportują również kilka jej kopii.
Współczesne śledztwo wydaje się ściśle nawiązywać do wydarzeń z przeszłości, ale to, w jaki sposób się to odbywa, to zagadka dla Margarity oraz prowadzącego śledztwo Dimityra. Kobieta ma występować w charakterze konsultanta bułgarskiej policji z uwagi na swoje kompetencje – nie dość, że mówi biegle po bułgarsku, w przeszłości studiowała archeologię, specjalizując się szczególnie w zagadnieniach dotyczących Rzymu i Tracji, to jeszcze po rzuceniu tych studiów, ukończyła psychologię. Nie bez znaczenia jest też fakt, że jej osobę poleciła jej matka, znana archeolożka, z którą Margarita nie utrzymuje jednak kontaktu. Powrót do Bułgarii jest i dla Margarity powrotem do bolesnej przeszłości, tu bowiem doświadczyła zarówno miłości, jak i zdrady. Czy – bazując na swojej wiedzy i doświadczeniu – kobieta będzie w stanie pomóc policji?
W tę fascynującą opowieść zostajemy wciągnięci przez Ałbenę Grabowską i jej książkę „Kości proroka”. Oddając się lekturze nie tylko możemy śledzić bieg wydarzeń, ale dzięki plastycznym opisom i zagłębieniu się w umysły bohaterów i motywy, którymi się kierują, czujemy się częścią tej historii. Trzy wątki, choć bogate w szczegóły, są jednak bardzo uporządkowane, splatają się też ze sobą w sposób tworzący logiczny ciąg zdarzeń. To uporządkowanie sprzyja płynności lektury, choć i tu mamy do czynienia ze zwrotami akcji czy zagadkami, których rozwiązanie wcale nie jest takie oczywiste. Zakończenie lektury przynosi spełnienie, ale i pragnienie zgłębiania kolejnych książek autorki – tych poprzednich i tych, mam nadzieję, kolejnych.


Recenzja ukazała się na stronie www.qulturaslowa.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
38 35 214
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd