Alex 
takijestswiat.blogspot.com
status: Czytelnik, dodał: 9 książek, ostatnio widziany 15 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-15 19:17:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Poradniki mają swoich zwolenników i przeciwników. Czasem wydają się bazować na ogólnikowych stwierdzeniach lub nie zgadzamy się z radami, uważając je na przykład za nieadekwatne do sytuacji. Jednak są i takie, które przybliżają istotę problemu, starają się go wyjaśnić, a dopiero po takim wstępie przedstawiają możliwe rozwiązania.

Obniżenie nastroju, stres, negatywne emocje, to wszystko oraz...
Poradniki mają swoich zwolenników i przeciwników. Czasem wydają się bazować na ogólnikowych stwierdzeniach lub nie zgadzamy się z radami, uważając je na przykład za nieadekwatne do sytuacji. Jednak są i takie, które przybliżają istotę problemu, starają się go wyjaśnić, a dopiero po takim wstępie przedstawiają możliwe rozwiązania.

Obniżenie nastroju, stres, negatywne emocje, to wszystko oraz wiele innych odczuć, sprawia, że nie trudno dostrzec niekiedy jakieś pozytywy w codzienności w jakiej funkcjonujemy. Kiedy znajdujemy się w dołk,u lub do niego zmierzamy, zbyt często czujemy osamotnienie, a wyjście wydaje się nam dobrze zamkniętymi drzwiami, do których klucza nie mamy i nic nie zapowiada byśmy mieli go znaleźć. W takiej sytuacji dobre rady mogą odnosić odwrotny skutek, gdyż nie wszyscy dostrzegą ich potencjał jeśli świat wokoło nas zaczyna przypominać czarna dziurę. Jedni wypracowali własne metody walki z emocjonalnym niżem, inni zmagają się z nim i nie wiedzą jak wyjść z zaklętego koła stresu i bolesnych doświadczeń. Czy istnieje jeden uniwersalny sposób lub chociaż dwa, trzy, na to by przezwyciężyć kryzys albo nie dać się wypaleniu? W idealnym świecie na pewno by się szybko pojawiły, jednak w realnym ważny jest osobisty wkład oraz obserwacja siebie samego i bliskich.

Poradniki cieszą się niesłabnącą popularnością, chociaż nie wszyscy czują się usatysfakcjonowani lekturą. Po przeczytaniu „Jak wyjść z dołka emocjonalnego” wiem, że wrócę do tego tytułu, ponieważ nie jest to pozycja jednorazowa. Każdy rozdział w swej początkowej części zawiera informacje o wynikach badań naukowych związanych z danym zagadnieniem, następnie autor definiuje problem i przedstawia jego istotę oraz jak objawia się. Takie wprowadzenie dla czytelnika – laika pozwala na zaznajomienie się z kwestiami, które jedynie sprawiają wrażenie znanych. Podczas czytania nie ma się wrażenia, iż jest się zasypywanym deszcze cudownych rad, nim docieramy do wskazówek mamy wiadomości jakie pozwalają spojrzeć na konkretną sprawę z konkretniejszej perspektywy. Zresztą zalecenia przybierają formę ćwiczeń, składających się z etapów, dzięki czemu od razu poprzeczka nie jest postawiona za wysoko i co zachęca do prób. Andrzej Bubrowiecki nie daje kategorycznych zaleceń, zamiast tego są zadania, mogące pomóc w konstruktywnym rozwiązywaniu problemów. Co ważne - podane jest jak korzystać z poradnika i jasno powiedziane, że nie zastępuje on terapii jeśli jest ona potrzebna. „Jak wyjść z dołka emocjonalnego” to nie spis cudownych leków na depresję, lęki, złe bądź nieprawidłowe emocje, zamiast tego czytający mogą poznać lub poszerzyć swoją wiedzę na tematy zbyt często ignorowane lub niewłaściwie postrzegane.

pokaż więcej

 
2018-12-13 18:22:33
Ma nowego znajomego: Panna_Wodna
 
2018-12-11 20:33:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

„Diablero”
F.G. Haghenbeck

Świat wokół ma wiele tajemnic, jedne w końcu zostają ujawnione, inne pozostają nimi do samego końca. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, co tak naprawdę dzieje się wokół nich, zadawalają się tym, co wydaje się bezpieczne i przede wszystkim uznawane za normalne, nawet jeśli czasem może przeczyć wydarzeniom rozgrywającym się przed oczami. Nieliczni zdają...
„Diablero”
F.G. Haghenbeck

Świat wokół ma wiele tajemnic, jedne w końcu zostają ujawnione, inne pozostają nimi do samego końca. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, co tak naprawdę dzieje się wokół nich, zadawalają się tym, co wydaje się bezpieczne i przede wszystkim uznawane za normalne, nawet jeśli czasem może przeczyć wydarzeniom rozgrywającym się przed oczami. Nieliczni zdają sobie sprawę z prawdziwego oblicza rzeczywistości, w której egzystujemy, dalekiego od sielanki zwanej szarą codziennością, za to znacznie bliskiej tej rodem z opowieści z mieszkańcami nieba i piekła w roli głównej ….

Demony, diabły, anioły oraz reszta towarzystwa spod znaku nieśmiertelnych i nadprzyrodzonych nie jest niczym dziwnym dla Elvisa Infante oraz jemu podobnych. Ludzie nawet nie wiedzą co dzieje się w sąsiedztwie, dopiero gdy dotyka to ich bądź bliskie im osoby zaczynają dostrzegać to, co mieli cały czas przed oczami. Diablero nie narzekają na takie postrzeganie rzeczywistości, dzięki temu mogą wykonywać swoją pracę bez zbytnich strat w nieświadomym społeczeństwie. Infante jest jednym z najlepszych nie tylko w Los Angeles, jego doświadczenie jest doskonale znane, klientów mu nie brakuje, nadprzyrodzonej „zwierzyny” także. Zapotrzebowanie na nią jest ogromne, konkurencja także nie śpi, lecz od czego wypróbowani towarzysze? Czasem duchowa pomoc w osobie księdza bywa transakcją wiązaną, zwłaszcza kiedy kaznodzieja nie jest zwyczajnym duszpasterzem i więcej ma z powierzchowności hollywoodzkiego amanta niż skromnego mnicha, ale przecież stolica Hollywood zobowiązuje. Ten duet jest nad wyraz efektywny i dobrze znany w pewnych kręgach, ich zwierzchnicy mają konkretne wymagania, bo dobro i zło są umowne, zwłaszcza kiedy drugie co i rusz daje o sobie znać, a pierwsze dawno przestało być niewinne. Czy uda się przechytrzyć demony i całe to pobratymcze grono tak by wszyscy zainteresowani byli zadowoleni, no i wyjść z tej awantury w jednym kawałku? Na to pytanie odpowiedź padnie gdy do klatki trafi odpowiedni „gość” …

Witajcie w Los Angeles, mieście anielskim tylko z nazwy, za to o diabolicznym charakterze, najlepszym przewodnikiem po nim jest Elvis Infante, diablero z powołania i przekonania. Połączenie ostrego humoru, horroru i wybuchowej sensacji, tylko tyle lub aż tyle, zmieścił w swojej książce F.G. Haghenbeck, a to naprawdę jedynie decorum dla opowieści, w której nie brak demonów, aniołów, potępionych dusz oraz różnorodnych paktów tak ludzkich jaki tych o całkiem odmiennej charakterze. Lektura „Diablero” przypomina oglądanie filmu akcji z bohaterami o więcej niż szemranej konduicie, biorącymi udział w wydarzeniach, jakich nie powstydziłby się żaden autor bądź autorka z gatunku horroru. W historii tej czerń nie jest wyblakła, natomiast biel dawno straciło swój blask, za to czerwień jest więcej niż barwą – ma metaliczny zapach krwi i dźwięk kropel gdy rozbryzgują się na wszystkich możliwych powierzchniach. „Diablero” nie ma grzecznych bohaterów, dziarsko walczących ze złem w imię dobra, tym razem są to ludzie, będący na „ty” z demonami, a prawdziwa twarz aniołów stróżów jest im aż za dobrze znana i daleka jest od zwyczajowych portretów. Jacy więc są? Skuteczni, bezczelni, jednocześnie pozbawieni złudzeń co do świata w jakim żyją, ale z drugiej strony wychodzą w miarę obronną ręką z kolejnych tarapatów. Szybko pojawia się wrażenie, że kolejne wątki to kadry przypominające jednocześnie całkowicie odmienne „Od zmierzchu do świtu” oraz „Egzorcystę”. Teraźniejszość i przeszłość przeplatają się, tak samo jak i narracja – z perspektywy kilku postaci, co dodatkowo wprowadza dodatkowy element zaskoczenia oraz niepokoju.

pokaż więcej

 
2018-11-27 21:25:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Przeszłość i teraźniejszość wydają się często odrębnymi światami, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak nie ma nic bardziej mylnego, nawet kiedy wydaje się, że drzwi jednej do drugiej zostały dobrze zamknięte i tak nie można mieć pewności, iż nie otworzą się gdy uderzy w nie echo tego, co było. Wystarczy moment by wróciło to o czym starano się zapomnieć i pogrzebano w najdalszych... Przeszłość i teraźniejszość wydają się często odrębnymi światami, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak nie ma nic bardziej mylnego, nawet kiedy wydaje się, że drzwi jednej do drugiej zostały dobrze zamknięte i tak nie można mieć pewności, iż nie otworzą się gdy uderzy w nie echo tego, co było. Wystarczy moment by wróciło to o czym starano się zapomnieć i pogrzebano w najdalszych zakamarkach pamięci.

Obok morderstwa trudno przejść obojętnie, zwłaszcza kiedy jest się Felicją Stefańską. Kryszewo raczej nie jest metropolią, ale zbrodnie jakoś lubią to miejsce, najnowsze wydarzenia jedynie to potwierdzają. Spokojną okolicą wstrząsa zabójstwo rodziny, brutalne i całkowicie zaskakujące. Początkowy pogląd na sprawę szybko zostaje zweryfikowany, a Stefańska rozpoczyna prywatne dochodzenie, nie żeby nie dowierzała policji, lecz pewne nawyki trudno wykorzenić. Wydawałoby się, iż małe miasteczka to źródło wszelkiej informacji o wszystkim i wszystkich, jednakże w tym wypadku nie do końca ta zasada sprawdza się. Wyraźnie da się odczuć, że wielu nie chce wracać do przeszłości, gdyż właśnie w niej zdaje się być ukryty klucz do tego obecnego dramatu. Doświadczenie Stefanii przydaje się, podobnie jak upór oraz umiejętność kojarzenia z sobą mało istotnych informacji dla innych. Czy tym razem jednak nie przekroczy granicy, za którą będzie musiała stawić czoła bezpośredniemu zagrożeniu? Turystyczna oaza może kryć demony o jakich wielu starało się zapomnieć, a odgrzebywanie tego, co pokryła umyślna niepamięć nie jest zbyt bezpiecznym zadaniem. Jednak odpowiedź na pytania kto i dlaczego nie pozwalają zboczyć z obranej drogi Felicji, nawet jeśli cena dla innych byłaby zbyt wysoka.

Nieduże, nadmorskie, miasteczko i zbrodnia, do tego jeszcze taka pisana z dużej litery oraz dociekliwa detektyw, nie do końca amatorka. Pierwsze strony wciągają czytelnika w historię, w jakiej nic nie jest oczywiste, a to dopiero początek, gdyż kolejne kartki przynoszą nowe znaki zapytania. Pierwszoplanowa zagadka kryminalna ma również swój cień, równie mroczny jak i ona sama, kryjący w sobie dramat sprzed lat. Pisarka wirtuozersko prowadzi czytelnika po meandrach kryminalnego dochodzenia pełnego sekretów, reminiscencji z przeszłości, ale także doskonale odzwierciedlonego drugiego planu. Mam na swoim czytelniczym koncie kilka książek Anny Klejzerowicz i pewność, że każda nowa powieść nie zostanie odłożona dopóki nie zostanie przeczytana. Nie inaczej było z Ogrodem świateł”, który pochłonął mnie na kilka godzin i nie pozwolił wyjść ze swego zbrodniczego kręgu aż ostatnie zdanie nie zostało przeczytane. Ta konkretna historia ma w sobie najlepsze cechy kryminały czyli suspens, intrygujących bohaterów, morderczą łamigłówkę oraz śledztwo, które nie toczy się utartymi ścieżkami. Podczas czytania można odczuć jak dobrze skomponowana jest fabuła, skrywająca ciemniejszą stronę pod warstwą małomiasteczkowej, leniwej atmosfery oraz postaci, które jedynie na pierwszy rzut oka mogą wydawać się amatorami. „Ogród świateł” jest opowieścią przemyślaną, nawet najdrobniejsze detale mają swoje miejsce i doskonale budują całość, natomiast przeplatająca się narracja dodatkowo buduje napięcie i podsuwa .

pokaż więcej

 
2018-11-25 18:58:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Życie, takie zwykłe lub niezwykłe, bywa brane za oczywistość, lecz czasem zostaje brutalnie odebrane. Pozostaje po nim żal, niepewność co do tego co czeka jeszcze człowieka. Nagle przyszłość ogranicza się do następnej godziny, dnia, tygodnia. Niepewność podkopuje wiarę we wszystko co jeszcze nie tak dawno było oczywistością, a człowieczeństwo zaczyna toczyć nierówną walkę z pierwotnym... Życie, takie zwykłe lub niezwykłe, bywa brane za oczywistość, lecz czasem zostaje brutalnie odebrane. Pozostaje po nim żal, niepewność co do tego co czeka jeszcze człowieka. Nagle przyszłość ogranicza się do następnej godziny, dnia, tygodnia. Niepewność podkopuje wiarę we wszystko co jeszcze nie tak dawno było oczywistością, a człowieczeństwo zaczyna toczyć nierówną walkę z pierwotnym pragnieniem przeżycia.

Kłamstwo stało u podstawy, a przede wszystkim chora idea powstała z nienawiści do ludzi. Za ogrodzeniem z drutu kolczastego uwięziono w wielu miejscach ofiary, którym odebrano wszystko lub starano się by tak to odczuli. Obóz koncentracyjny w Theresienstadt miał ten sam cel co inne takie miejsca – unicestwić ludzkie istnienia. Hans Krasa przed uwięzieniem miał to, co uważa się za sukces – karierę, sławę i co najważniejsze żył swoją pasją, jaką była muzyka. Nie tylko on trafił tutaj, także inni znany kompozytorzy oraz muzycy podzielili jego los. Obozowe warunki niszczą skutecznie ludzi, to co do tej pory było dla nich istotą egzystencji pozostało jedynie w umysłach i sercach. Czy można wydrzeć chociaż trochę normalności w takich warunkach? Gdzie śmierć jest powszedniejsza niż chleb? Sztuka wydaje się jedynie odległym echem tego co zostało utracone i nie ma prawa bytu w tym brutalnym świecie. Jednak Krasa wraz z innymi twórcami rzucają wyzwanie oprawcom, dzięki muzyce chcą wyrwać chociaż odrobinę normalności, lecz czy jest to możliwe? W tym miejscu dobre uczynki podszyte są zgoła czym innym, zwłaszcza kiedy dostrzega się pomiędzy nimi zakazane uczucia.

Niezwykle poruszająca i pozostawiająca po sobie refleksje, które nie pozwalają ot tak odłożyć „Uwięzionych w raju” na półkę. Wydawałoby się, że tak wiele powiedziano o dramacie Drugiej Wojny Światowej, iż zdajemy sobie sprawę co przyniesie fabuła. Jednakże ta konkretna łączy w sobie tragizm, sztukę oraz nieoczywiste uczucia. Te trzy elementy łączą się w powieści, gdzie fakty oraz inwencja Xaviera Güella tworzą niezwykle sugestywny obraz tego co jeden człowiek jest w stanie zrobić drugiemu. Zresztą to dopiero początek historii złożonej z wielu warstw, każda z nich łączy się z innymi, są w nich wyraźne symbole oraz detale jedynie zaakcentowane słowami ilustrującymi emocje nie zawsze uzewnętrznione do końca. „Uwięzieni w raju” oparci są na rzeczywistych osobach i wydarzeniach oraz postaciach fikcyjnych, lecz to o czym czytamy faktycznie miało miejsce, chociaż wydaje się niewiarygodne. Brutalna przemoc, obezwładniająca bezsilność, wyrzuty sumienia i pragnienie przeżycia, które wysuwa się na plan pierwszy oraz człowieczeństwo, czasem spychane do odległego kąta serca i umysłu by można było uchwycić się okruchów nadziei, to wszystko zamknięte za ogrodzeniem z drutu kolczastego. Theresienstadt. Obóz koncentracyjny. Więźniowie. Kaci. Czy w takim miejscu może wydarzyć się co da wiarę w lepsze dzisiaj i jutro? Sztuka w starciu nazizmem rzadko kiedy miała szansę podjąć bezpośrednią walkę, taki czyn był aktem odwagi, lecz przede wszystkim desperacką walką o przeżycie kolejnych dni, miesięcy. W” Uwięzionych w raju” muzyka jest jednym z głównych bohaterów, od niej wiele się zaczyna i to ona łączy oraz staje się promykiem nadziei w mroku obozowej katorgi. Autor oddał świadomość bohaterów jak ulotne jest ich życie oraz to, że kolejnego dnia mogą nie doczekać, a to co mają to tu i teraz, nic więcej i nic mniej.

pokaż więcej

 
2018-11-24 14:22:27
Ma nowego znajomego: Paco
 
2018-11-22 21:25:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ile dzieli zemstę od przebaczenia? Wydaje się, że ogromna odległość, pełna zupełnie odmiennych emocji. W końcu jedno i drugie są jak dwa przeciwstawne bieguny, lecz czasem mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać. Bywa, że dzieli bardzo cienka granica, która niepostrzeżenie znika, tak, iż trudno je od siebie odróżnić.

Dwie siostry, związane ze sobą nierozerwalnie, lecz...
Ile dzieli zemstę od przebaczenia? Wydaje się, że ogromna odległość, pełna zupełnie odmiennych emocji. W końcu jedno i drugie są jak dwa przeciwstawne bieguny, lecz czasem mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać. Bywa, że dzieli bardzo cienka granica, która niepostrzeżenie znika, tak, iż trudno je od siebie odróżnić.

Dwie siostry, związane ze sobą nierozerwalnie, lecz jednocześnie różne jak dzień i noc, codziennie stawiają czoła porównaniom. Jedna z nich jest tą zdolniejszą, ładniejszą i wyróżnianą, drugiej los trochę poskąpił szczęścia. Przynajmniej tak mogłoby się wydawać, ale sądzenie po pozorach nie daje pełnego obrazu siostrzanego związku, nawet dla samych zainteresowanych wiele umyka. Czy cena za przymykanie oka i dobrać nie będzie za wysoka? Wydawałoby się, że zło w człowieku nie da się wyplenić. Jeżeli już raz zapuściło w czyimś umyśle swoje korzenie na zawsze w nim pozostaną, ale czy na pewno? Prawda zbyt często spychana jest w najdalszy kąt ludzkiego jestestwa, co więc gdy zostanie wyciągnięta na światło dzienne? Powrotu do zaprzeczania nie ma, pozostaje jedynie patrzenie w kierunku, jakiego unikało się, a to oznacza również wyrzuty sumienia. Nie da się być od tego momentu obojętnym wobec własnych czynów, od tego już krok do wzięcia odpowiedzialności za to co było i co dopiero ma się wydarzyć. Przeszłości nie da się zmienić, lecz zawsze można spróbować zmienić przyszłość, jaka wydawała się oczywista, lecz taką nie jest.

Książkom Erica-Emmanuela Schmitta stawiam wysoko poprzeczkę, najnowszy tytuł „Zemsta i przebaczenie” musiał zmierzyć się z takimi właśnie oczekiwaniami i jak się okazało zaskoczył mnie bardzo szybko. Przede wszystkim otrzymałam więcej niż się spodziewałam, a klimat refleksji, znany mi z wcześniejszych powieści, tym razem został okazał się jeszcze mocniej zauważalny i odczuwalny. Pisarz z jednej strony niezwykle delikatnie, z drugiej strony bardzo wyraźnie, prowadzi rozważania poprzez swoich bohaterów. Ci ostatni są symbolami tak zemsty jak i przebaczenia, lecz nie tak łatwo wskazać co w nich dominuje, chociaż początkowe strony mogą kierować nas jednoznacznie, to dość szybko okazuje się, że to jedynie iluzja. Historie, wydające się na pozór nieskomplikowanymi, mają w swym zanadrzu duży ładunek emocjonalny oraz niejednoznaczności, gdzieś pomiędzy tym, co wydaje się oczywiste, a ludzkimi poczynaniami rozciąga się obszar pełen znaków zapytania, niepewności, wyrzutów sumienia oraz niespotykanej determinacji. Eric-Emmanuel Schmitt po mistrzowsku oddał uczuciowy spacer o linie nad przepaścią, w której nawet nie każdy krok, ale niekiedy nawet najlżejszy oddech może być impulsem do upadku. Czytelnicy mają okazję poznać bohaterów w różnych momentach ich życia, tych lepszych oraz tych trudniejszych, jedno i drugie prowadzi ich do punktu kulminacyjnego, w jakim przeszłość, teraźniejszość i przyszłość stanowią źródło najważniejszej decyzji w życiu. Zemstę od przebaczenia i przebaczenie od zemsty trudno czasem rozróżnić, zwłaszcza kiedy stapiają się w nieoczekiwaną sytuację. Jaką siłę ma pielęgnowane pragnienie zemsty, a co może wywołać przebaczenie?

pokaż więcej

 
2018-11-21 16:06:34
Ma nowego znajomego: xLadyInBlack
 
2018-11-19 21:20:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Rzeczywistość bardzo często jest bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Wcale nie na wyrost jest stwierdzenie, że ludzie są autorami wydarzeń, jakie nie przyszłyby na myśl pisarzom, scenopisarzom czy też innym twórcom. Czasem czytając książkę lub oglądając film dziwimy się, kiedy dowiadujemy się, że u podstaw były realne zdarzenia. Wystarczy, bowiem przejrzeć prasę lub spojrzeć na... Rzeczywistość bardzo często jest bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Wcale nie na wyrost jest stwierdzenie, że ludzie są autorami wydarzeń, jakie nie przyszłyby na myśl pisarzom, scenopisarzom czy też innym twórcom. Czasem czytając książkę lub oglądając film dziwimy się, kiedy dowiadujemy się, że u podstaw były realne zdarzenia. Wystarczy, bowiem przejrzeć prasę lub spojrzeć na telewizyjne newsy by przekonać się, iż wyobraźnia artystów często nie nadąża nad tym, do czego jest zdolny zwykły człowiek.

Bywa tak, że los podsuwa człowiekowi coś, o czym marzył, lecz nie uprzedza, iż cena za to będzie o wiele wyższa niż się wydaje. A może to nie przeznaczenie, ale tylko lub aż ludzkie pragnienia, z kategorii tych, do jakich chce on dotrzeć na skróty? Czasem chęć zysku przysłania zdrowy rozsądek i przede wszystkim sumienie, osoba przestaje się liczyć, jest jedynie środkiem do celu. Jeśli taki tok myślenia okaże się faktem to jedynie niewielki krok dzieli od urzeczywistnienia się tragedii. Kim może być ktoś kto nie liczy się z życiem innych, patrząc jedynie na to co wydaje się intratne dla niego? Po prostu jest jednym z wielu przechodni, czyjąś córką lub synem, siostrą albo bratem. Niekiedy jednak zło jest jedynie ogniwem o wiele dłuższego łańcucha przyczynowo-skutkowego, i w którym główną rolę odgrywa ludzka chciwość, a lojalność postrzegana jest w krzywym zwierciadle. Słowa mafia powinno kojarzyć się jednoznacznie, lecz zbyt często ludzie mają wizję literacko-filmową, w jakiej nie dostrzegają twardych realiów jakimi się rządzi. Nie dostrzegają tego co dla innych jest oczywiste, kiedy dociera do nich prawda jest już za późno, mafijne macki są długie i nie wypuszczają swej ofiary … Zło ma wiele twarzy, ale zbyt często dajemy się zwieść maskom jakie na siebie nakłada …

Piętnastu pisarzy i pisarek, piętnaście historii, piętnaście perspektyw, piętnaście spraw kryminalno-sensacyjnych, które wzbudziły ciekawość w nas. Antologia „Zabójczy pocisk. Polska krew” jest zbiorem intrygujących opowiadań, mających swoje źródła w autentycznych wydarzeniach. Każdy rozdział to osobna sprawa, w niewielkiej objętości kryją się intrygi i zagadki wcale nie potraktowane zdawkowo. Wprost przeciwnie autorzy pokazali, że siła przekazu nie tkwi w dużej liczbie kartek, ale w umiejętności dotarcia do tego, co najistotniejsze. Nie da się także zapomnieć o różnorodnych perspektywach, każdy z pisarzy i pisarek ma swój punkt widzenia, pozwalający czytelnikowi na spojrzenie także z całkiem nowej strony. Piętnaście osobowości, mających na swoim koncie książki o tematyce kryminalnej, odcisnęło piętno na tym, co mogłoby wydawać się już znane i już omówione, zrelacjonowane oraz rozłożone na czynniki pierwsze. Jednak dzięki talentowi dostrzegania potencjału i umiejętności zawarcia go słowach oraz połączeniu rzeczywistych wydarzeń z własną wizją powstał zbiór, który z każdą opowiedzianą historią wciąga coraz mocniej w mroczny świat występku, pragnień i emocji, popychających do podjęcia dramatycznych decyzji. Czytając, „Zabójczy pocisk. Polską krew”, ma się odczucie, że każda historia to osobna książka, co jest dodatkowym bonusem do dających do myślenia oraz nieoczywistych czasem przypadków.

pokaż więcej

 
2018-11-17 21:08:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

„Uniesienie”
Stephen King

Pewnych rzeczy nie zauważamy, chociaż czasem patrzymy na nie codziennie. Jednak one mają miejsce niezależnie od naszego zainteresowania nimi, bywa, że dopiero kiedy dotkną nas osobiście zaczynamy się nimi interesować. Jednak może być już za późno.

Kto by się nie cieszył z utraty wagi w sytuacji gdy do tej pory wciąż była na zbyt duża?
A jeśli człowiek się jeszcze...
„Uniesienie”
Stephen King

Pewnych rzeczy nie zauważamy, chociaż czasem patrzymy na nie codziennie. Jednak one mają miejsce niezależnie od naszego zainteresowania nimi, bywa, że dopiero kiedy dotkną nas osobiście zaczynamy się nimi interesować. Jednak może być już za późno.

Kto by się nie cieszył z utraty wagi w sytuacji gdy do tej pory wciąż była na zbyt duża?
A jeśli człowiek się jeszcze nie odchudza to już w ogóle pełnia szczęścia … chwilowo.
Scott Carey najpierw był zadowolony, lecz szybko go coś zaniepokoiło i to nie na żarty, chudnięcie to jedno, ale towarzyszące okoliczności każą mu się zastanowić nad tym co faktycznie się dzieje. Wygląd zewnętrzny nie zmienia się, natomiast waga spada i spada, do czego to może doprowadzić? Istotne do tej sprawy zmieniają priorytet, nie od razu, jednak w jakimś momencie zaczyna postrzegać swoje otoczenie z nowego punktu widzenia. Nikt z znajomych nie widzi co się z nim dzieje, tak samo jak i prawdziwego oblicza Castle Rock, dalekiego od sielankowego obrazu jaki do tej pory był pewnością. Czy ważna jest odpowiedź dlaczego waga Scotta zmniejsza się, a on wciąż pozostaje taki sam? Nieuchronnie zbliża się coś nieznanego, ale nim to nastąpi trzeba żyć i to nie tak po prostu, zwłaszcza kiedy jeszcze tyle jest do zrobienia, a czas nieubłaganie ucieka i nie da się go zatrzymać…

Spokojne miasteczko z zadbanymi trawnikami, białymi płotkami oraz domami jak z uroczej pocztówki, przedstawiającej amerykańskich przedmieść, zamieszkanych przez klasę średnią. Czy w takim entourage`u może wydarzyć się coś niesamowitego? Oczywiście, zwłaszcza kiedy Stephen King bierze taki krajobraz na celownik. „Uniesienie” może w pierwszej chwili wydawać się zbyt spokojną historią jak na mistrza grozy, lecz jest to cisza nie przed burzą, jak można by się spodziewać, ale przynosząca z sobą niepokój, o którym nie da się zapomnieć. Tym razem Castle Rock staje się kulisami dla kameralnej historii, nie toczącej się z zawrotną prędkością, jednak właśnie to nieśpieszne tempo jest jedynie iluzją. Czytelnicy wraz z głównym bohaterem z każdą stroną czują presję czasu, nieubłaganie biegnącego i nie dającego się zatrzymać czy cofnąć. Nieuchronność wisi w powietrzu, wtapiając się w tło i jednocześnie splatając się z codziennością, okazującą się coraz mniej zwyczajną. Gdzieś pomiędzy zaintrygowaniem jak potoczy się dalej historia i zwykłą egzystencją pozostałych mieszkańców, nieświadomych tego co dzieje się na ich oczach odkrywana jest kolejna warstwa „Uniesienia”, której istotą jest człowiek. Na nim właśnie skupił się Stephen King, a dokładniej to co robi ze swoim życiem, co jest dla niego ważne, czego nie dostrzega oraz jakie mogą zajść w nim zmiany kiedy zejdzie z utartej ścieżki. Jeśli do tego dodać klimat nieodwołalności oraz niewypowiedzianą grozą możliwych scenariuszy rozwoju fabuły to otrzymujemy opowieść, w której zakończenia nie jest się pewnym do ostatnich zdań.

pokaż więcej

 
2018-11-16 20:05:08
Ma nowego znajomego: freedreamer
 
2018-11-16 09:34:52
Ma nowego znajomego: Johnson
 
2018-11-14 21:39:44
Ma nowego znajomego: Tomek
 
2018-11-14 20:31:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Pierwszy raz (tom 2)

Miłość nie zawsze przychodzi od razu i bywa rozpoznana, czasem mija chwila lub dużo więcej nim dotrze do nas z kim mamy do czynienia. Bywa ona kapryśna, niepewna, nieśmiała, ale i poruszająca nasz świat w posadach oraz zmieniająca perspektywę z jakiej patrzymy na drugiego człowieka. Niekiedy miłość sprawia, że zaczynamy wierzyć w siebie, w nas i w nią, chociaż jeszcze nie tak dawno nic na to... Miłość nie zawsze przychodzi od razu i bywa rozpoznana, czasem mija chwila lub dużo więcej nim dotrze do nas z kim mamy do czynienia. Bywa ona kapryśna, niepewna, nieśmiała, ale i poruszająca nasz świat w posadach oraz zmieniająca perspektywę z jakiej patrzymy na drugiego człowieka. Niekiedy miłość sprawia, że zaczynamy wierzyć w siebie, w nas i w nią, chociaż jeszcze nie tak dawno nic na to nie wskazywało.

Paweł lubił kobiety i to z wzajemnością, chociaż one dość często wyciągały mylne wnioski. Od lat idzie za nim odpowiednia fama, lecz jakoś do tej pory nie przeszkadza to mężczyźnie, w końcu jeśli stawia od raz sprawę jasno to nie problem, prawda? Sara jak do tej pory pozostawała z daleka od orbity działania Pawła, ale wie jakie ma podejście do spraw damsko-męskich z plotek oraz opowieści bliższych i dalszych znajomych. Zresztą jego siostra jest jej najlepszą przyjaciółką i nie kryje tego, co ma za uszami brat. To lato ma być dla Sary plastrem dla zranionego serca oraz odpoczynkiem od studiów, ale już na początku zaczynają się problemy, a jeden z nich przez przypadkowo ma na imię Paweł. Dziewczyna nie ma złudzeń co do niego, lecz przecież letni czas ma swoje prawa, pewna noc trochę zmienia coś w podejściu do łamacza kobiecych serc. Czy byłoby błędem na chwilę ponieść się klimatowi święta Kupały? Oboje przecież wiedzą kim są i jak może się potoczyć ich znajomość, lecz czy na pewno? Krótki flirt to jedno, ale prowadzenie go dłużej zaczyna niepokoić, inaczej wszystko miało wyglądać … Letnie dni sprzyjają beztrosce, jednak niekiedy zaczyna ciążyć, zwłaszcza kiedy spotyka się na swej drodze, kogoś kogo się nie spodziewano.

Wyważenie słodko-uczuciowej strony i pikantniejszych wątków nie jest proste, łatwo bowiem zdominować jedne drugimi, ze szkodą dla obydwu, jednak w książce „Stand by me” nie trzeba obawiać się takich sytuacji. Agata Czykierda-Grabowska odpowiednio dobrała składniki do historii, którą opowiada, doprawiając ją całą gamą emocji i oddając je w sposób rzeczywisty z całym ciężarem oraz lekkością. Ważnym elementem jest również humor i dialogi z nim w roli głównej, dopasowanie ich do fabuły oraz dodające jej wyrazistości sprawiają, że opowieść wprost pochłania się niczym czekoladę o smaku karmelu z kryształkami soli, podkreślającej smak całości. Mogłoby się wydawać, iż książki z gatunku obyczajowych zbyt często powielają znane schematy, z lepszym bądź gorszym, skutkiem. Jednak w przypadku „Stand by me” nie ma co obawiać się wtórności oraz kalk, pisarka zręcznie oparła wątki o kontrastowość charakterów bohaterów i przede wszystkim zadbała by byli realni czyli z wątpliwościami, popełniającymi błędy i niepewni wobec tego co właśnie dzieje się w ich życiu. Historia Sary i Pawła ma swój rytm, zgrany z łańcuchem przyczynowo-skutkowy, nie jest on zbyt szybki, lecz również nie rozwlekły, pozwala na zawarcie znajomości z postaciami oraz trzymanie kciuków za wcale nie tak oczywisty związek. W końcu lubiący kobiece towarzystwo bohater i dobrze znająca go bohaterka, która ma wyrobione zdanie o nim stanowią ciekawy duet, zwłaszcza kiedy coś zaczyna się w noc Kupały. Nie można również zapomnieć o tym jak autorka zręcznie splotła uczuciową niepewność oraz dojrzewanie do miłości w postępowanie postaci, co sprawia, że nie są odlegli czytelnikom.

pokaż więcej

 
2018-11-14 16:51:44
Ma nowego znajomego: wikin
 
Moja biblioteczka
639 566 4265
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (72)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd