arcytwory 
arcytwory@wp.pl, https://www.instagram.com/arcytwory
Siostrzane konto 😀 A - ta starsza, czytająca w podroży M - ta młodsza, wydająca ostatnie pieniądze na komiksy
kobieta, Bydgoszcz, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-09 17:48:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na półce M., Przeczytane przez M.
Autor:

Książka zaczyna się standardowo – Percy już na samym początku wpada w tarapaty. Tym razem niebezpieczeństwem dla niego są demoniczne cheerleaderki, które atakują głównego bohatera na dniu otwartym w nowej szkole. Do tego Percy spotyka tajemniczą znajomą śmiertelniczkę, co nie wróży nic dobrego. Sytuacja staje się coraz bardziej krytyczna, bo wojna między Olimpijczykami a Kronosem nieuchronnie... Książka zaczyna się standardowo – Percy już na samym początku wpada w tarapaty. Tym razem niebezpieczeństwem dla niego są demoniczne cheerleaderki, które atakują głównego bohatera na dniu otwartym w nowej szkole. Do tego Percy spotyka tajemniczą znajomą śmiertelniczkę, co nie wróży nic dobrego. Sytuacja staje się coraz bardziej krytyczna, bo wojna między Olimpijczykami a Kronosem nieuchronnie się zbliża. Żeby kupić sobie trochę czasu, Percy wraz z przyjaciółmi z Obozu Herosów udaje się na wyprawę przez Labirynt. Wyprawa, jak i sam Labirynt, jest pełna niebezpieczeństw...
„Bitwa w Labiryncie” nie wywarła na mnie tak dużego wrażenia jak „Klątwa Tytana”. Racja, podobała mi się, ale w moim odczuciu jest ciut słabsza od poprzedniej części. A co zawiniło? Na pewno nie gnająca na złamanie karku akcja. Tempo jest zawrotne, porywa czytelnika od pierwszych stron, nie daje chwili na wytchnienie. Nie znajdzie się tu zbędnych dłużyzn. Winę ponosi fabuła. Przyznaje racje, była wciągająca. Ale momentami miałam wrażenie, że autor się w niej gubi, że nie wie, jak popchnąć ją do przodu. Wydawała mi się ona poszarpana, jakby była łączona na siłę. Na minus działa też to, że opiera się na tych samych schematach, co poprzednie (i po części kolejne) powieści autora. Percy wpada na początku w tarapaty, a później udaje się na niebezpieczną misję. Po drodze musi zmierzyć się z pewną liczbą mitologicznych potworów.
Ale przejdźmy do plusów. Można do nich zaliczyć bohaterów, i tych boskich, śmiertelnych czy potworno-mitologicznych. Wszyscy byli (wiem, powtarzam się) rewelacyjnie skonstruowani. Inne plusy? Oczywiście typowy dla Ricka Riordana duża dawka genialnego humoru. Ponownie wiele razy śmiałam się do łez! Sprawiał, że świetnie się bawiłam podczas czytania tej książki.
Polecam tym młodszym, i tym starszym, którzy chcą czegoś wciągającego i
mniej wymagającego.

pokaż więcej

 
2018-12-09 17:46:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na półce M., Przeczytane przez M.
Autor:

Takie książki to ja uwielbiam!
Percy dostaje pilną wiadomość z prośbą o pomoc. Okazuje się, że jego przyjaciel Grover znalazł dwójkę dzieci półkrwi o nieznanym pochodzeniu. Ale to nie wszystko. Późniejszy rozwój wydarzeń sprawi, że Percy wraz z przyjaciółmi i Łowczyniami Artemidy będą mieli tydzień na odnalezienie mitologicznej bogini łowów i zażegnać niebezpieczeństwo.
Z tego, co kojarzę, to...
Takie książki to ja uwielbiam!
Percy dostaje pilną wiadomość z prośbą o pomoc. Okazuje się, że jego przyjaciel Grover znalazł dwójkę dzieci półkrwi o nieznanym pochodzeniu. Ale to nie wszystko. Późniejszy rozwój wydarzeń sprawi, że Percy wraz z przyjaciółmi i Łowczyniami Artemidy będą mieli tydzień na odnalezienie mitologicznej bogini łowów i zażegnać niebezpieczeństwo.
Z tego, co kojarzę, to książkę pochłonęłam w dwa dni. Akcja wciągnęła mnie dosłownie od pierwszej strony. Autor tym razem nie bawi się w długie wprowadzenia i od razu rzuca czytelnika w wir akcji. A później gna ona tak szybko, że trudno za nią nadążyć, a jednocześnie na tyle wolno, by się w niej nie zgubić. Nie nudziłam się ani przez moment czytania „Klątwy Tytana”. Wszystko dzięki częstym zwrotom akcji oraz napięciu trzymającego do ostatniej strony. Te pierwsze były na tyle zaskakujące, że kilka razy musiałam zbierać szczękę z podłogi (wtedy czytałam jeszcze w domu, a nie w autobusach!). Po prostu miazga!
W „Klątwie Tytana” dostajemy także emocjonalny rollercoaster. Częste były u mnie wybuchy śmiechu na kolejne zabawne fragmenty, dialogi, postacie czy komentarze Percy'ego. Ale w trakcie czytania obecne były też inne emocje, których nie poczułam przy poprzednich książkach Ricka Riordana. Były one związane z tym, że autorowi włączył się tryb George'a R. R. Martina. Także ten...
Skoro już jesteśmy przy postaciach (a właściwie ich śmierci, ale mniejsza) to są one ponownie świetnie skonstruowane. Mowa tu o tych znanych z poprzednich części,jak i tych wprowadzonych dopiero teraz. Tych nowych bohaterów było całkiem sporo, z czego każdy z nich jest dopracowany. Niemal od razu polubiłam Blance, z Nicem i Zoe trwało to trochę dłużej, ale w końcu też poczułam do nich sympatię. A postacie znane z poprzednich tomów jeszcze mocniej zawładnęły moim sercem
„Klątwa Tytana” znajduje się w moim Top 3 książek Ricka Riordana. I co tu więcej mówić, zdecydowanie polecam!

pokaż więcej

 
2018-12-09 17:44:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na półce M., Przeczytane przez M.
Autor:

Od wydarzeń ze „Złodzieja pioruna” minął rok. Siódma klasa była dla Percy'ego spokojna, nie zaatakował go w tym czasie żaden potwór. No, prawie. Zmienia się to w trakcie gry w zbijanego, która zamienia się w śmiertelną rozgrywkę z mitologicznymi stworami. A późniejsze wydarzenia sprawią, że główny bohater z własnej woli wyruszy naprzeciw zagrożeniom z ich strony.
Zacznę od tego, co mnie w tej...
Od wydarzeń ze „Złodzieja pioruna” minął rok. Siódma klasa była dla Percy'ego spokojna, nie zaatakował go w tym czasie żaden potwór. No, prawie. Zmienia się to w trakcie gry w zbijanego, która zamienia się w śmiertelną rozgrywkę z mitologicznymi stworami. A późniejsze wydarzenia sprawią, że główny bohater z własnej woli wyruszy naprzeciw zagrożeniom z ich strony.
Zacznę od tego, co mnie w tej książce wkurzało, czyli dość długiego przypomnienia zdarzeń z poprzedniego tomu. Może to być przydatne przy dłuższej przerwie między czytaniem części. Jednak ja zabrałam się za „Morze Potworów” zaraz po skończeniu „Złodzieja Pioruna” i takie wprowadzenie wręcz utrudniało mi skupienie się na lekturze. Ale po tym czytało się już bardzo przyjemnie. Jednak nie tak przyjemnie jak oczekiwałam. Czegoś brakowało. Racja, było wciągająco. Napięcie trzymało czytelnika w swoich objęciach. Jednak nie na tyle, bym wręcz musiała czytać dalej. Było to trochę spowodowane tym, że fabuła opierała się w dużej mierze na mitach, które w większości już znałam. Przez to łatwo było odgadnąć dalszy rozwój wydarzeń. Drugim powodem jest to, że zostały powielone schematy znane z poprzedniego tomu. I tym sposobem „Morze Potworów” ciekawiło mnie, ale tylko ciekawiło.
Na równym poziomie został humor. Styl autora był tak samo zabawny jak w poprzednim tomie. Bawiło mnie wszystko, postacie, dialogi, sytuacje... No wszystko!
Bohaterowie w „Morzu Potworów” byli świetnie wykreowani. Każdy z nich miał swój charakter,nie byli swoimi kalkami. Co do postaci Tysona mam mieszane uczucia. Nie polubiłam tego bohatera, ale doceniam to, że został wprowadzony. Za to Rick Riordan ma u mnie dodatkowy plus.
„Morze Potworów” nie jest złą książką. Jako osobna powieść jest nawet bardzo dobrą fantastyką dla młodzieży, jako kontynuacja trochę zawodzi. Mimo wszystko jednak polecam miłośnikom fantasy.

pokaż więcej

 
2018-12-04 10:10:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na półce M., Przeczytane przez M.
Autor:

Jak myślicie, co dałoby połączenie nasze rzeczywistości z grecką mitologią? Gdyby w współczesnym świecie istnieli bogowie z wierzeń starożytnych? Oraz gdyby mieli oni ze śmiertelnikami dzieci, które mogłyby wyrosnąć na herosów pokroju Achirlesa czy Heraklesa? Odpowiedzi na te pytania dostarcza Rick Riordan i jego książka „Złodziej Pioruna”.
Głównym bohaterem książki (a później, spoiler,...
Jak myślicie, co dałoby połączenie nasze rzeczywistości z grecką mitologią? Gdyby w współczesnym świecie istnieli bogowie z wierzeń starożytnych? Oraz gdyby mieli oni ze śmiertelnikami dzieci, które mogłyby wyrosnąć na herosów pokroju Achirlesa czy Heraklesa? Odpowiedzi na te pytania dostarcza Rick Riordan i jego książka „Złodziej Pioruna”.
Głównym bohaterem książki (a później, spoiler, serii) jest dwunastoletni Percy Jackson. Tuż po dowiedzeniu się o swoim półboskim pochodzeniu wyrusza w niebezpieczną misję. Musi on otóż odnaleźć tytułowego złodzieja, który ukradł należący do Zeusa piorun. Czy mu się uda? Jakie przeszkody spotka na swojej drodze?
Z książkami Ricka Riordana zetknęłam się po raz pierwszy prawie trzy lata temu i od tamtego czasu wszystkie mają specjalne miejsce w moim serduszku. Nie inaczej jest ze „Złodziejem Pioruna”. Powieść tak mnie wciągnęła, że pochłonęłam ją w dwa dni. Zaciekawiła mnie od pierwszej strony i ta ciekawość nie odpuściła mnie aż do samego końca. Akcja gna jak szalona, a jednocześnie jest na tyle wolna, żeby się nie zgubić w trakcie lektury. Lekki, przyjemny, przepełniony humorem język tylko zachęca do szybszego czytania.
Autor świetnie wykreował świat, w którym współczesność miesza się z mitologią. Wplata mity na tyle często, że każdemu coś z niej zostanie w głowie czytelnika. Rick Riordan równie genialnie stworzył bohaterów. Nie w sposób się z nimi nie utożsamiać, czy chociaż ich nie polubić. Naiwny, acz na swój sposób mądry Percy, inteligenta po matce Annabeth, przyjacielski i pomocny Grover. Podobało mi się też wręcz karykaturalne ukazanie jednej cechy innych postaci, w szczególności bogów!
Polecam dla osób szukającym czegoś mniej wymagającego, a jednocześnie wciągającego.

pokaż więcej

 
2018-12-04 10:08:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na półce A., Na półce M., Przeczytane przez M.

„Echo minionych dni” to powieść (a raczej powinnam powiedzieć mikropowieść) autorstwa M. K. F. Kaczmarka. Opowiada ona historię dziewczyny, która przez II wojnę światową utraciła swoją młodość. Główna bohaterka opisuje swoje wspomnienia od spokojnego dzieciństwa, przez czas spędzony w obozie pracy, aż po śmierć. W wieku zaledwie 15 lat została wywieziona do Niemiec wraz z całą rodziną. Dość... „Echo minionych dni” to powieść (a raczej powinnam powiedzieć mikropowieść) autorstwa M. K. F. Kaczmarka. Opowiada ona historię dziewczyny, która przez II wojnę światową utraciła swoją młodość. Główna bohaterka opisuje swoje wspomnienia od spokojnego dzieciństwa, przez czas spędzony w obozie pracy, aż po śmierć. W wieku zaledwie 15 lat została wywieziona do Niemiec wraz z całą rodziną. Dość ironicznie można stwierdzić, że była szczęściarą – przez cały czas trwania wojny miała to szczęście, że ona i jej najbliżsi nie zostali rozdzieleni.
Książkę przeczytałam w ekspresowym tempie. Mimo trudnego tematu nie zauważałam, kiedy ubywały kolejne strony. Wprawdzie taka szybka lektura nie była trudna, bo miała „Echo minionych dni” ma tylko lekko ponad 160 stron. Jednak to język autora sprawia, że historia przemawia do czytelnika.
Ci, co liczą na drastyczne opisy, mogą poczuć się zawiedzeni. Ale czy są one zawsze potrzebne? Przecież wojna to nie tylko przemoc, krew i śmierć na każdym kroku. Mimo ich braku książka uderza w czytelnika. Wzbudza w nim liczne emocje, często skrajne. Nie spodziewałam się, że będzie to tak głęboka powieść, że znajdę w niej tak liczne uniwersalne wskazówki. Nie oczekiwałam też, że czytanie wywoła we mnie tak liczne refleksje. O czym? O dawnych czasach, o niesprawiedliwości na świecie i o tym co właściwie czyni nas wolnym. O tym, że żeby zniewolić człowieka nie potrzeba wcale budować murów, bo największe bariery są w głowach, w umysłach ludzi. I wreszcie o tym, co kieruje ludźmi, gdy czynią oni dobro bądź zło. Czytając „Echo minionych dni” można było zauważyć właśnie takie echo, analogię do dzisiejszych czasów. Ale to powinniście już ocenić sami. Serdecznie Wam polecam zapoznać się z tą lekturą. Szczególnie, że kupując książkę, wspieracie program dożywiania dzieci „Pajacyk”.

pokaż więcej

 
2018-12-01 19:53:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na półce A., Przeczytane przez A.
Autor:
Cykl: William Fawkes (tom 1)

„Szmaciana lalka” od początku zaintrygowała mnie swoim tytułem. Zaczyna się równie ciekawie, ponieważ w jednej z londyńskich dzielnic dochodzi do makabrycznego odkrycia. Policja znajduje ciało. A właśnie sześć ciał. Są one połączone ze sobą i ułożone tak, że wskazują na mieszkanie pewnego policjanta.
Głównym bohaterem jest William „Wolf” Fawkes, który został niedawno przywrócony do służby. Ma...
„Szmaciana lalka” od początku zaintrygowała mnie swoim tytułem. Zaczyna się równie ciekawie, ponieważ w jednej z londyńskich dzielnic dochodzi do makabrycznego odkrycia. Policja znajduje ciało. A właśnie sześć ciał. Są one połączone ze sobą i ułożone tak, że wskazują na mieszkanie pewnego policjanta.
Głównym bohaterem jest William „Wolf” Fawkes, który został niedawno przywrócony do służby. Ma za sobą nietypowa przeszłość i takiego bohatera, jakim jest Wolf, w kryminałach jeszcze nie spotkałam. Jest to dla mnie ogromnym plusem. W prowadzeniu sprawy pomaga mu detektyw i jego była partnerka w pracy Emily Baxter oraz Alex Edmunds – nowicjusz w wydziale zabójstw, który pochłonął chyba wszystkie książki o seryjnych zabójcach. Ciekawą postacią w książce jest również Andrea, dziennikarka i była żona Wolfa. Bardzo ją polubiłam.
Ogólnie wszyscy bohaterowie są świetnie wykreowani. Sprawiają wrażenie prawdziwych, realnych. Pojawia się między nimi wiele humorystycznych dialogów. Tak zabawnych, że nawet kilka razy roześmiałam się na głos!
Daniel Cole w swojej debiutanckiej powieści utrzymuje tajemnicę do ostatnich stron książki. Dlaczego akurat te sześć osób zostało ze sobą połączone w „szmacianą lalkę”? Kto za tym wszystkim stoi? Autor porusza w książce tematy chorób psychicznych oraz ich konsekwencji – zawsze zwracam uwagę na takie smaczki. Bardzo interesują mnie takie zagadnienia.
Jednak mimo tych plusów „Szmaciana lalka" jest przeciętnym kryminałem (lub po Carterze mam za wysokie oczekiwania). Fakt, fabuła jest przemyślana, jednak czytanie momentamu niemiłosiernie się dłuży. Po intrygującym początku tempo akcji spowalnia. Książka nie trzymała mnie w zbyt mocno w napięciu. Nie miałam momentów, że wręcz musiałam dowiedzieć się, co będzie dalej. "Szmaciana lalka" ciekawiła mnie, ale mnie nie porwała. Niemniej polecam fanom kryminałów.

pokaż więcej

 
2018-12-01 19:52:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane przez M.

Szukacie książki, która w przystępny sposób przedstawi Ci informacje otaczającym nasz świeci? Wyjaśni Ci zrozumiale naturę wszechświata oraz jego początek? A może też chcesz się udać w podróż do świata kwantowego? Jeśli tak, to „Wszechświat w twojej dłoni” Christopha Galfarda jest w sam raz dla Ciebie.
Jak już wspomniałam, w książce są przestawione sprawy związane bezpośrednio i pośrednio...
Szukacie książki, która w przystępny sposób przedstawi Ci informacje otaczającym nasz świeci? Wyjaśni Ci zrozumiale naturę wszechświata oraz jego początek? A może też chcesz się udać w podróż do świata kwantowego? Jeśli tak, to „Wszechświat w twojej dłoni” Christopha Galfarda jest w sam raz dla Ciebie.
Jak już wspomniałam, w książce są przestawione sprawy związane bezpośrednio i pośrednio związane z kosmosem. Omawiane są Wielki Wybuch, czarne dziury, cząstki elementarne, prędkość światła, teoria strun, wszechświaty równoległe... i to wciąż nie wszystko! Autor starał się przedstawić wszystko w jak najprostszy i najbardziej zrozumiały sposób, a przy tym się nie wywyższał. Nie było to łatwe zadanie, bo przecież sama fizyka nie jest rzeczą łatwą. Jednak mogę Wam powiedzieć, że autor podołał zadaniu i stworzył lekturę przystępną dla przeciętnego czytelnika. Za to należą się brawa. Dodatkowy plus można też przyznać za to, że „Wszechświat w twojej dłoni” zaciekawia. Nie spodziewałam się takiego rodzaju książki. Tak samo jak nie spodziewałam się dostać w niej tak dużo humoru!
Co jeszcze podobało mi się w tej książce? Bezpośrednie zwroty do czytelnika. W trakcie lektury co chwilę miałam wyobrażać sobie coś innego – wakacje na tropikalnej wyspie, brzydkie wazony od ciotki z Australii, podróże do świata kwantowego (czułam się jak Ant-Man!) czy wędrówkę po kosmosie. Pomogło to mi w lepszym zrozumieniu kilku omawianych spraw.
Z głównych minusów to nie podobało mi się przerywanie przez autora ciekawych wątków kwestiami typu „tego dowiesz się później” czy „więcej o tym w innym rozdziale”. Z jednej strony zaciekawiało mnie to, chciałam czytać szybciej, chciałam się dowiedzieć. Ale przez takie przerywniki gubiłam też wątek, nie byłam już tak mocno skupiona na czytaniu.
Po książkę sięgnęłam na ramach akcji CzytajPL. Ciekawym świata osobom polecam sięgnąć nawet po skończeniu akcji.

pokaż więcej

 
2018-12-01 19:50:48
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Robert Hunter (tom 9)
 
2018-11-26 21:02:48
Autor:

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie słuchał o Fridzie Kahlo. Chyba każdemu znana jest ta meksykańska artystka z charakterystyczną brwią. Ale na ile znacie jej historię? Jeśli chcecie ją poznać to koniecznie sięgnijcie po tę książkę! A jeśli uwielbiacie piękne ilustracje, to "Frida Kahlo. Biogrfia" Marii Hesse jest tym bardziej dla Was.
Jejku, ale jesteśmy zakochane w tej książce!...
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie słuchał o Fridzie Kahlo. Chyba każdemu znana jest ta meksykańska artystka z charakterystyczną brwią. Ale na ile znacie jej historię? Jeśli chcecie ją poznać to koniecznie sięgnijcie po tę książkę! A jeśli uwielbiacie piękne ilustracje, to "Frida Kahlo. Biogrfia" Marii Hesse jest tym bardziej dla Was.
Jejku, ale jesteśmy zakochane w tej książce! Dzięki niej dowiedziałyśmy się dużo informacji o tak niezwykłej kobiecie jak Frida. Dostajemy dużo faktów z życia z artystki, od jej narodzin aż do jej śmierci. Wiedzieliście, że za datę swojego urodzenia podawała 1910 rok, a nie 1907? Robiła to, bo chciała być utożsamiana z meksykańską rewolucją, bo przecież ona też nią jest. A kim jeszcze była? Wojowniczką, której nie złamała ani choroba, ani wypadek. Marzycielką, która szła bezkompromisowo przez życie. Żoną Diego Rivery, który wielokrotnie złamał jej serce. Skandalistką, która robiła to, co chciała. A także malarką, która przelewała swój ból na obrazy. Bo ból, tak jak i szczęście, przeżywała bardzo intensywnie.
Wszystkie te wiadomości opatrzone są (tak, wiemy, że się powtarzamy) przecudnymi ilustracjami. Wręcz zapierają nam dech w piersiach! Rysunki przedstawiają także obrazy Fridy. Są one ułożone i opisane w chronologiczny sposób na końcu książki. Dzięki temu mogłyśmy poznać także genezę i historię dzieł artystki.
Przejdziemy teraz do jedynego minusa biografii, czyli jej długości. Książka zawiera 160 stron. Jak dla nas mogłoby ich być nawet kilka razy tyle, ale nie można mieć wszystkiego.
"Frida Kahlo. Biografia" mimo posiadania obrazków nie jest przeznaczona dla młodszych czytelników. Książka porusza tak samo jak obrazy malarki trudne tematy jak zdrady czy poronienia. Poza tymi osobami to polecamy każdemu.

pokaż więcej

 
2018-11-26 21:01:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane przez A.
Autor:
Cykl: Robert Hunter (tom 5) | Seria: Thriller

Słodki Jezu, jak mnie to wciągnęło! Dawno nie czytałam książki w tak ekspresowym tempie.
Po raz kolejny zetknęłam się z Robertem Hunterem i jak zawsze (bo to już nasze 5 podejście) było to niezapomniane spotkanie. Ta część jest chyba moim dotychczasowym faworytem, a jeszcze 3 przede mną. Strach pomyśleć, co to będzie się działo w kolejnych częściach!
Detektyw odbiera dziwny telefon. Anonimowy...
Słodki Jezu, jak mnie to wciągnęło! Dawno nie czytałam książki w tak ekspresowym tempie.
Po raz kolejny zetknęłam się z Robertem Hunterem i jak zawsze (bo to już nasze 5 podejście) było to niezapomniane spotkanie. Ta część jest chyba moim dotychczasowym faworytem, a jeszcze 3 przede mną. Strach pomyśleć, co to będzie się działo w kolejnych częściach!
Detektyw odbiera dziwny telefon. Anonimowy rozmówca każe mu wejść na stronę internetową, na której prowadzi transmisję na żywo. Hunter musi patrzeć jak ofiara umiera. A co gorsze – musi wybrać sposób w jaki się to dokona. Wydział zabójstw nawiązuje wspólpracę z FBI i wszystkimi środkami starają się powstrzymać zabójcę. Ich pracę przerywa kolejny telefon. Nowa ofiara, nowe miejsce, nowe sposoby śmierci. Jest tylko jedna różnica. Zabójca zrobił z tego makabryczne reality-show, w którym każdy może zagłosować.
Bezduszność i brak empatii przeciętnego człowieka XXI wieku jest jednym z istotniejszych motywów „Jednego za drugim”. Autor pokazuje swój pogardliwy stosunek do społeczeństwa zatopionego w internetowym świecie, którego nie wzrusza przemoc. Powiem Wam, że czytane zdania nie raz zmroziły krew w moich żyłach. Naprawdę byłam przerażona! Bo czy wyobrażacie sobie, że tłum ludzi decyduje o Twoim życiu? Jak to jest, gdy wiecie, że za chwilę zginiecie i nikt nie jest w stanie Was uratować? I że oglądają to tysiące ludzi, którzy wcześniej oddali swój głos? Brr.
„Jeden za drugim” ma mocny początek, który zaciekawia czytelnika od pierwszych stron. Była to książka, do której czytania MUSIAŁAM wrócić jak najszybciej. Książka porusza aktualny i stale rosnący problem cyberprzemocy, trollowania, internetowej anonimowości wiążącej się z nią bezmyślności i bezduszności. Stworzony przez Cartera obraz daje do myślenia. Przeraża, przytłacza i wreszcie smuci.
Jestem nudna, ale jak zwykle – polecam. Chris Carter z książki na książkę staje się coraz lepszy. Myślę, że się nie zawiedziecie.

pokaż więcej

 
2018-11-26 20:57:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na półce A., Przeczytane przez A.
Autor:

"Uniesienie” było moim pierwszym spotkaniem ze Stephenem Kingiem od... dwóch-trzech lat? Ostatnią przeczytaną przeze mnie książką mistrza było „Cujo”. Chyba. Błagam, nie bijcie!
Scott Carey jest mieszkańcem Castle Rock. Pewnego dnia zauważa dziwną przypadłość. Traci na wadze, ale jego wygląd się nie zmienia. I tutaj już nasuwa się skojarzenie z powieścią „Chudszy” tego samego autora (ciekawe,...
"Uniesienie” było moim pierwszym spotkaniem ze Stephenem Kingiem od... dwóch-trzech lat? Ostatnią przeczytaną przeze mnie książką mistrza było „Cujo”. Chyba. Błagam, nie bijcie!
Scott Carey jest mieszkańcem Castle Rock. Pewnego dnia zauważa dziwną przypadłość. Traci na wadze, ale jego wygląd się nie zmienia. I tutaj już nasuwa się skojarzenie z powieścią „Chudszy” tego samego autora (ciekawe, czy gdybym zrobiła kingowe drink challange z powracającymi motywami to dobrnęłabym do połowy?). Tytuł idealnie wpasował się w tematykę fabuły.
W tej króciutkiej książeczce (bo ledwie 170 stronnicowej) poznajmy Scotta i jego najbliższe otoczenie. Postacie są charakterystyczne, wyraziste. Każdą z nich możemy bez trudu zapamiętać. Sama historia nie jest skomplikowana, nie znajdziecie tu zbędnych dłużyzn, które są tak charakterystyczne dla Stephena Kinga. Akcja stopniowo brnie do przodu po to, by na koniec wręcz eksplodować. Już ostrzegam - w „Uniesieniu” nie znajdziecie makabry czy tryskającej krwi. Ci, co liczyli na horror, będą zawiedzeni. Jest to raczej obyczajówka z wątkiem fantastycznym. A ja akurat za Kingiem-fantastą średnio przepadam, więc czuję lekki niedosyt. Ale tylko lekki.
King przedstawił intrygujący pomysł na historię z ciepłym przesłaniem. Ma się wrażenie, że siedzi się obok niego a ten patrząc na Ciebie mówi: „chodź, coś Ci opowiem”. To zdecydowanie najlepszy gawędziarz, jakiego poznałam.
To opowieść o uniesieniu, porzuceniu przyziemnych problemów, przyjaźni, akceptacji oraz samoświadomości. Sporo jak na tak chudą książkę, prawda? King udowadnia, że był, jest i będzie niekwestionowanym mistrzem opisywania warstwy obyczajowej. Dowodzi też, że wciąż jest jej oddanym i wnikliwym obserwatorem. Książka jest idealną lekturą na wieczór po trudnym dniu lub jako przerywnik między bardziej wymagającymi lekturami. Polecam osobom, które potrzebują właśnie takiej powieści.

pokaż więcej

 
2018-11-22 17:22:45
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-11-18 15:29:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na półce A., Przeczytane przez A.

Jak pamiętacie zgodziłam się na zrecenzowanie tej książki przez wzgląd na moją mamę, która jest ogromną fanką tej aktorki. Ja sama miałam o niej mgliste pojęcie, kojarzyłam ją tylko z kilku filmów (w tym naszym ulubionym rodzinnym polepszaczu nastroju jakim jest „Nigdy w życiu!”).
Szczere rozmowy Łukasza Maciejewskiego z Danutą Stenką przybliżyły mi jej postać. Jak sama stwierdziła bez niego...
Jak pamiętacie zgodziłam się na zrecenzowanie tej książki przez wzgląd na moją mamę, która jest ogromną fanką tej aktorki. Ja sama miałam o niej mgliste pojęcie, kojarzyłam ją tylko z kilku filmów (w tym naszym ulubionym rodzinnym polepszaczu nastroju jakim jest „Nigdy w życiu!”).
Szczere rozmowy Łukasza Maciejewskiego z Danutą Stenką przybliżyły mi jej postać. Jak sama stwierdziła bez niego nie powstałaby ta książka – to tylko przed nim mogła być na tyle szczera, otwarta i swobodna. Aktorka opowiada o swoim dzieciństwie, które spędziła w rodzinnym Gowidlinie na Kaszubach, początku kariery (wcale nie chciała być aktorką!) i życiu osobistym.
To co doceniłam w tym wywiadzie jest autentyczność i szczerość. Aktorka nie waha mówić się otwarcie o tym, ile kosztuje ją wybrany zawód. Permanentny stres, brak pewności siebie, problemy z wchodzeniem w rolę. Bardzo ważnym tematem, który poruszyła jest depresja. Doceniam osoby publiczne, które mówią o tej chorobie. Mam wrażenie, że jest traktowana ona jako coś wstydliwego i temat tabu, a powinno mówić się o nim jak najwięcej oraz uświadamiać społeczeństwo na jej temat. Ta choroba może przecież dotknąć każdego z nas i jest bliżej niż nam się wydaje.
Czytając miałam wrażenie, że siedzę obok pana Łukasza i pani Danuty, popijam z nimi kawę i przysłuchuję się rozmowie. Jest to bardzo ciepła rozmowa. Dowiedziałam się mnóstwa informacji na temat jej życia. Ja naiwna nie sądziłam, że ma tak bogate doświadczenie teatralne! Aż mam ochotę obejrzeć coś z jej udziałem. Sądzę, że byłoby to niezapomniane przeżycie.
Jeżeli ktoś liczył na szokujące informacje, plotki oraz pomówienia na pewno nie znajdzie tego w tej książce. Aktorka bardzo dobrze wypowiada się o swoich współpracownikach i ceni prywatność rodziny.
Myślałam, że wywiady-rzeki, biografie czy autobiografie to nie moja bajka. Ta książka sprawiła, że zmieniłam swoje zdanie na ich temat. Książka urzekła mnie swoją naturalnością, skromnością i ogromną pokorą. Nie jest napisana z patosem. I teraz mam problem. Nie wiem czy bardziej lubię panią Stenkę jako aktorkę czy jako normalnego człowieka. Myślę, że to najlepsze podsumowanie moich wrażeń po tej książce.

pokaż więcej

 
2018-11-18 15:28:02
Cykl: Sarah''s Scribbles (tom 2)

"Wygodniej być sobą" to drugi zbiór komiksów autorstwa młodej artystki z Brooklynu. Absolutnie żaden komiks nie ma nic wspólnego z naszym życiem. Kompletnie nic. Żadna z nas nie czyta nałogowo. Nie wydajemy swoich ostatnich oszczędności na książki. Nie chowamy się pod grubymi swetrami czy kocami. Ani też nie obejrzałyśmy kilku odcinków serialu pod rząd. Nigdy przenigdy.
Mamy przed sobą kolejne...
"Wygodniej być sobą" to drugi zbiór komiksów autorstwa młodej artystki z Brooklynu. Absolutnie żaden komiks nie ma nic wspólnego z naszym życiem. Kompletnie nic. Żadna z nas nie czyta nałogowo. Nie wydajemy swoich ostatnich oszczędności na książki. Nie chowamy się pod grubymi swetrami czy kocami. Ani też nie obejrzałyśmy kilku odcinków serialu pod rząd. Nigdy przenigdy.
Mamy przed sobą kolejne kilkadziesiąt komiksów, które wywołują u nas uśmiech od ucha do ucha. Nic nie poradzimy na to, że te komiksy aż tak śmieszą! I jednocześnie są aż tak prawdziwe. Ponownie pokazane są scenki z życia introwertycznej bohaterki. Każdy jest krótki i narysowany znanym bywalcom internetów prostym, uroczym stylem Sarah. Mamy wśród tych komiksów kilka swoich ulubionych perełek (jak ten z byciem naturalną lub oszczędzaniem na wszystkim tylko nie na książkach!).
Na szczególną uwagę zasługuje krótka opowieść autorki na temat jej introwertyzmu. Wielkie brawa za porusznie tak ważnego tematu! W mądry, przystępny, a jednocześnie i zabawny sposób pokazuje z jakimi problemami musi radzić sobie introwertyk. Często z problemami, które siedzą w głowie takiej osoby. Nie wiem jak Wy, ale my zaczęłyśmy jeszcze bardziej szanować autorkę.
Teraz czekamy czy wydawnictwo zdecyduje się wydać kolejny, trzeci zbiór komiksów Sarah Andersen. W tym i poprzednim zakochałyśmy się od pierwszego wejrzenia, a w końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia! A Wy koniecznie sięgnijcie po komiksy Sarah i bądźcie z nią po prostu sobą!

pokaż więcej

 
2018-11-18 15:27:15
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Sarah''s Scribbles (tom 3) | Seria: Sarah''s Scribbles
 
Moja biblioteczka
180 117 1053
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (32)

Ulubieni autorzy (3)
  • Rick Riordan
    Rick Riordan
    3024 fanów
    52 książki
    16320 czytelników
  • Jo Nesbø
    Jo Nesbø
    3441 fanów
    26 książek
    30669 czytelników
  • Stephen King
    Stephen King
    12963 fanów
    130 książek
    86936 czytelników
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd