Snieznooka 
https://www.instagram.com/snieznooka, https://www.facebook.com/snieznooka, https://przez-zamrozone-okulary.blogspot.com
Odkąd pamiętam zawsze fascynowały mnie książki, mam ich w domu dość pokaźną kolekcję, a jednocześnie nie mogę się oprzeć, aby zakupić coś nowego, kiedy znajduję się w pobliżu księgarni. Od kwietnia zaczęłam prowadzić bookstagram oraz zajmować się pisaniem recenzji i promocją książek, ponieważ od zawsze, najmłodszych lat były obecne w moim życiu.
status: Czytelnik, dodał: 48 cytatów, ostatnio widziany 16 godzin temu
Teraz czytam
  • Blada Śniąca
    Blada Śniąca
    Autor:
    Śniący wędrowiec właśnie się narodził. W sercu niebezpiecznego Londynu grasuje złośliwy poltergeist – musi zostać pojmany, zanim na ulicach stolicy wybuchnie chaos. Tutaj światek przestępczy rządzi s...
    czytelników: 148 | opinie: 1 | ocena: 6,6 (10 głosów) | inne wydania: 1
  • Cień
    Cień
    Autorzy:
    Zaskakująco świeża, porywająca kosmiczna opowieść o mrocznych siłach, o zdradzie, o szukaniu prawdy i o walce na śmierć i życie. Qole Uvgamut jest najlepszą poławiaczką cienia na Alaxaku, prymity...
    czytelników: 31 | opinie: 0 | ocena: 8 (1 głos)
  • Dni naszego życia. Część 1
    Dni naszego życia. Część 1
    Autor:
    Podróże do przeszłości bywają bolesne, ale czasem to właśnie one najsilniej trzymają nas przy życiu... Wkrótce przekona się o tym młoda Dziewczyna, która od poznanego przypadkowo osiemdziesięciolatka...
    czytelników: 138 | opinie: 42 | ocena: 8,04 (52 głosy)
  • Dzikie Dziecko Miłości
    Dzikie Dziecko Miłości
    Autor:
    Spokój? W słowniku Namiestniczki Thornu ten wyraz nie istnieje W mieście grasuje zabójca, a terytorium wilków skrywa masowe groby. Jedyny trop prowadzi do młodziutkiej wampirzycy. Kim właściwie je...
    czytelników: 214 | opinie: 9 | ocena: 8,29 (42 głosy)
  • Glow and Shadow. Walka o marzenia
    Glow and Shadow. Walka o marzenia
    Autor:
    "Była jak światełko w tunelu. Wyrywające mnie z ciemności” Ava przyjeżdża do LA z zamiarem spełnienia swoich marzeń. Dostaje się do drużyny cheerleaderskiej LA GALAXY, gdzie może rozwinąć swoją...
    czytelników: 166 | opinie: 19 | ocena: 7,77 (26 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-05-24 22:51:25
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-05-24 22:26:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Patronat, Posiadam
Autor:

Debiut Meg Adams pt. „Architektura uczuć” zajmuje nie tylko na mym regale, ale i w sercu szczególne miejsce. Książkę miałam okazję przeczytać, jakiś czas temu i moje myśli nadal krążą wokół niej, dlaczego? Może to przez kunszt autorki, może dlatego, że to tak udany debiut, albo dlatego, że w historii otrzymałam to wszystko, co lubię i cenię? Adams połączyła w jednej historii nie tylko wątek... Debiut Meg Adams pt. „Architektura uczuć” zajmuje nie tylko na mym regale, ale i w sercu szczególne miejsce. Książkę miałam okazję przeczytać, jakiś czas temu i moje myśli nadal krążą wokół niej, dlaczego? Może to przez kunszt autorki, może dlatego, że to tak udany debiut, albo dlatego, że w historii otrzymałam to wszystko, co lubię i cenię? Adams połączyła w jednej historii nie tylko wątek romantyczny, ale także kryminalny, odrobinę sensacyjny i thrillerowy. Stworzyła idealną mieszankę, która pochłonęła mnie od pierwszych stron, dlatego zdecydowałam się objąć książkę patronatem, kiedy tylko otrzymałam taką propozycję, za którą bardzo dziękuję.

"Musieliśmy stawić czoła demonom, których tak naprawdę nie da się pokonać. One powracają w koszmarach, wpływając na nasze decyzje i przyszłość”.

David Arnaund jest nie tylko światowej klasy architektem, który jest znany z nowoczesnych, perfekcyjnie dopracowanych projektów, które zachwycają pod każdym względem. Jest zamożnym, pełnym siebie człowiekiem, który jest rozchwytywany przez kobiety, ma szczególną słabość do blondwłosych z zadziornym charakterkiem. To jego taki czuły i słaby punkt. Arnaund przyjeżdża do Polski, do Krakowa w celach zawodowych, realizuje pewien prestiżowy kontrakt, jest jeden haczyk, musi współpracować z innym architektem, a mianowicie Oliwią Wróblewską, blondwłosą kobietą, która nie zamierza dawać sobą dyrygować.


"Moja przeszłość miała wiele punktów zapalnych i tylko cud sprawił, że byłem w tej chwili tu, gdzie byłem".

Oliwia jest zadziorna, charakterna i zna swoją wartość. Nie daje sobą rządzić, wie, że jest dobra w tym, co robi, a jej projekty są równie wartościowe, co Davida. Walczy, chce, aby właśnie jej pomysły zostały wzięte pod uwagę, jest twarda i dąży do tego, aby nie została pominięta w czymś, co jest dla niej tak ważne. David znany jest z tego, że nie uznaje kompromisów, zapowiada się więc walka, co będzie jej wygraną? Kto okaże się zwycięzcą? A może nie będzie ich w ogóle? Co jeśli nasz Arnaud ma sekrety, które przyniosą kłopoty? Śmiertelne niebezpieczeństwo, które sprowadził na niego przyjaciel nie tylko zagraża jemu, ale i Oliwi, z którą relacja zaczęła się zmieniać. Co jeśli nikt nie wyjdzie z tego cało? Bohaterowie są zagrożeni, a sekrety, które są tak skrupulatnie ukrywane uderzą z całą swoją siłą rujnując wszystko, co tak skrupulatnie wspólnie budowali.

"Miłość bywa skomplikowana. Bez solidnych fundamentów nie przetrwa żadnej burzy. Ale kiedy ta druga połowa nie tylko jest twoim kochankiem, lecz również bratnią duszą, z którą rozumiesz się bez słów, przezwyciężycie razem wszystko - nawet największy huragan i najbardziej niszczycielskie tornado."

„Architektura uczuć” to powieść wielowątkowa, angażująca czytelnika od pierwszych stron po samiutkie dno. Fabuła jest prowadzona jest w taki sposób, aby zagwarantować nam dreszczyk emocji, który sprawia, że nasze serce bije szybko, galopuje równie z akcją. Autorka stworzyła powieść, która zachwyca, pochłania, budzi niepewność i lęk, kreacja bohaterów jest tak realistyczna, że odczuwamy troskę o ich los. Budowanie napięcia jest wyważone, sprawia, że ciężko nam odetchnąć. Trzymamy kciuki za dalsze wydarzenia brnąc do przodu przez tekst, aby tylko dowiedzieć się prawdy, dobrnąć do finału. Przez fabułę przechodzimy oglądając świat z perspektywy obojga bohaterów. Oliwia ma marzenia do, których spełnienia dąży jest twardą i niezłomną kobietą, z której można brać przykład. Romans między bohaterami rozwija się powoli, wręcz topornie przez, co jest ten smaczek pożądliwości.
Ciemność umysłu, którą rozrysowała autorka sprawia, że strach wspina się po kręgosłupie. Wybory, jakich czasem dokonujemy ich pobudki są mroczne, wręcz demoniczne. Fani czarnych, wręcz psychopatycznych bohaterów będą w pełni usatysfakcjonowani.
Meg Adams jest fantastyczną kobietą, która swoją pracą ukazała, że polscy autorzy są niedoceniani, a debiuty nie muszą być czymś słabym, co wymaga szlifu. Warto jest dać szansę człowiekowi, może się okazać, że trafimy na coś, co sprawi, że poczujemy wachlarz emocji, które nie znikną zbyt łatwo.

pokaż więcej

 
2019-05-24 21:56:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Nad zatoką (tom 1)

„Hotel nad oceanem” jest książką autorstwa Colleen Coble, to pierwsza powieść tej pisarki, którą miałam okazję przeczytać, to nie tylko romans, to powieść z wątkiem kryminalnym. Niezwykle ciekawa historia, która sprawi, że odpłyniesz w jej fabule, zastanawiając się, jaka tajemnica spowija Hotel, jakie wspomnienia muszą zostać przypomniane i złączone w całość, jakby były kawałkami puzzli.
...
„Hotel nad oceanem” jest książką autorstwa Colleen Coble, to pierwsza powieść tej pisarki, którą miałam okazję przeczytać, to nie tylko romans, to powieść z wątkiem kryminalnym. Niezwykle ciekawa historia, która sprawi, że odpłyniesz w jej fabule, zastanawiając się, jaka tajemnica spowija Hotel, jakie wspomnienia muszą zostać przypomniane i złączone w całość, jakby były kawałkami puzzli.
Bohaterką książki jest Claire Dellamare, która przyjeżdża na wyspę Folly Shoals głównie w celach biznesowych. Zamierza pomóc ojcu dopilnować procesu fuzji z konkurencyjną firmą. Nie czuje się zbyt dobrze, zarówno wyspa, jak i hotel Tourmaline dziwnie na nią wpływa. To miejsce jest bardzo urokliwe, piękne i malownicze, a mimo wszystko miesza w jej głowie. Claire ma wrażenie, że jest w pewien sposób związana z tym miejscem, nie spocznie dopóki tego nie poukłada, nie dowie się, dlaczego męczy ją to przeczucie. Przypadkiem udaje jej się dowiedzieć, że jako czterolatka została porwana z jej przyjęcia urodzinowego. Odnaleziono ją dopiero po roku, podrzuconą pod ten hotel Tourmaline z przyklejoną karteczką, na której widniało imię i nazwisko. Co się działo z nią cały rok? Kto i dlaczego ją porwał? Im silniej usiłuje się dowiedzieć czegoś więcej, tym bardziej rzucane są jej kłody pod nogi, a ludzie nabierają wodę w usta. Nawet najbliżsi nie zamierzają jej pomóc uzupełnić luk, które ma w głowie.
Luke Rocco jest młodym mężczyzną, którego Claire poznaje w hotelu, w równie niejasnych okolicznościach stracił matkę, miało to miejsce w tym samym czasie, kiedy została porwana. Nie poddaje się i chociaż lata mijają nieubłaganie pragnie rozwikłać tą tajemnicę. Co się wydarzy, kiedy połączą siły, czy uda im się dowiedzieć, co się stało w roku 1989? Przebłyski wspomnień, które się w niej zaczęły rodzić dokładają jedynie dezorientacji, kiedy próbuje je scalić, jej własna rodzina pragnie desperacko je zdusić w zarodku. Dziewczyna za wszelką cenę chce rozwikłać zagadkę przeszłości, nie patrząc na koszta, jakie będzie zmuszona ponieść. Czy jej się to uda? Zwłaszcza, że po piętach depcze jej morderca, który nie ma zamiaru odpuścić. Luke zaczyna się zastanawiać, czy Claire może wiedzieć coś o zniknięciu jego mamy. Czy tata Luke'a miał coś wspólnego z zaginięciem matki?
Colleen Coble napisała ciekawą historię, która może i w pewnych momentach była przewidywalna, ale zdarzały się i takie momenty, które zaskakiwały. Myślę, że to, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to szybkość, z jaką toczyła się akcja. Wiedza bywa zwodnicza, czasem warto się zastanowić, czy warto rozgrzebywać przeszłość. Mamy więc wartką akcję i częściowo niespodziewane zwroty akcji, wątek morderstwa, spodziewajcie się w książce kilku ciał i świeżej, młodziutkiej miłości, która zaczyna się rozwijać. Z jakim skutkiem?
Claire nie jest typową bogatą dziewczyną, Luke jest miły i kochający, ale także podejrzliwy i bywa bardzo stanowczy. Uwielbiałam to, jak bardzo wierzył w nią zagrzewając do walki.
„Hotel nad oceanem” jest książką doskonale wyważoną, nie przeładowaną treścią ani akcją, czyta się ją z przyjemnością. Napięcie, którego doświadczyli na początku opowieści, kiedy zdali sobie sprawę, że pochodzą z bardzo różnych warstw społecznych, dołożyło dla ich relacji pewnej złożoności. Tajemnica, którą próbują rozwiązać ma więcej niż tylko jedną prostą odpowiedź. Byłam tak bardzo pochłonięta wydarzeniami z tej książki, że pochłaniałam jej strony, nie mogąc się doczekać, aby szybko ją zakończyć. Tajemnica i napięcie towarzyszyły mi na każdej stronie, pod koniec książki byłem emocjonalnie roztrzęsiona, ale zadowolona jej z zakończenia.

pokaż więcej

 
2019-05-23 17:19:42
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: #STARS (tom 1)
 
2019-05-23 17:17:28
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2019-05-22 21:45:23
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Kroniki Kaitanu (tom 1)
 
2019-05-21 19:46:02
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-05-21 19:42:48
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Czas Żniw (tom 0.5)
 
2019-05-21 19:39:30
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Wroga Miłość (tom 1)
 
2019-05-21 19:39:15
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2019-05-21 18:48:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Seria: Arlo Finch

Moje zamiłowanie do bajkowych krain, nieznanych światów także i tym razem wzięła nade mną górę, czasem lubię poczuć się na powrót dzieckiem, dlatego zdecydowałam się udać do Doliny Ognia wspólnie z dwunastoletnim bohaterem Arlo Finchem. Muszę Wam powiedzieć, że nawet dorosły chętnie sięga po książkę Johna Augusta i czyta ją z zamiłowaniem. Młodsi czytelnicy chcą przygód, dreszczyka emocji i... Moje zamiłowanie do bajkowych krain, nieznanych światów także i tym razem wzięła nade mną górę, czasem lubię poczuć się na powrót dzieckiem, dlatego zdecydowałam się udać do Doliny Ognia wspólnie z dwunastoletnim bohaterem Arlo Finchem. Muszę Wam powiedzieć, że nawet dorosły chętnie sięga po książkę Johna Augusta i czyta ją z zamiłowaniem. Młodsi czytelnicy chcą przygód, dreszczyka emocji i ciekawej fabuły, nie różnią się od nas samych. Są książki, których opowieść nie ma wyznaczonego wieku, skoro ochoczo sięgamy po Harrego Pottera, dlaczego nie mielibyśmy i po Arlo Finch’a?
Tytułowym bohaterem jest dwunastoletni chłopiec Alro Finch, w jego życiu następuje poważna zmiana, ponieważ wspólnie z mamą i siostrą przeprowadza się do miejscowości Pine Mountain. Mają zamieszkać u rodziny matki, u wuja Wade’a i Celeste. Chłopiec nie potrafi zliczyć ile razy przechodził przez takie „poważne zmiany”, zmieniał miejsce zamieszkania, tym razem miejsce, do którego przybył wydawało się inne. Dom jest bardzo zapuszczony, praktycznie się rozpada. W mieście dzieją się dziwne rzeczy, a może to on inaczej dostrzega świat? W szkole nawiązuje nowe znajomości, jest szczerze zdziwiony, kiedy widzi i słyszy jak dzieciaki wypowiadają się na temat zjawisk nadprzyrodzonych, które dzieją się w okolicy. To wydaje się nieprawdopodobne, jak to, że będąc dzieckiem słyszał głosy, które wraz z mijającym czasem ucichły. Arlo dostaje propozycję nie do odrzucenia, ma wstąpić w szeregi Strażników, którzy stają się dla niego przyjaciółmi. Czeka na niego sporo przygód i tajemnic do odkrycia, kiedy w grę wchodzi magia, która wydaje się być na wyciągnięcie ręki wszystko się zmienia. Pojawienie się psa, który zdechł lata temu, dziwna dziewczyna w oknie Arlo może i nie zwiastuje wszystkiego innego jak walki o to co słuszne, przygód, które pochłoną czytelnika. Tajemnice, które tylko on może rozwiązać są na wyciągnięcie ręki, czy tego dokona? Czy znajdzie w sobie odwagę potrzebną do walki?
„Arlo Finch i Dolina Ognia” jest pierwszym spotkaniem z twórczością autora Jonha Augusta, jaki miałam okazję mieć. Jego styl jest lekki i przejmujący, sprawia, że chętnie zaczytujesz się w przygody dwunastolatka mając nadzieję, że znajdzie rozwiązanie na wszystko. Wiem, że to przez co przeszłam czytając to nie wszystko, co autor dla nas zaplanował, czuję, że przygoda z Arlo się nie skończyła. Wierzę, że pojawią się kolejne, równie pasjonujące książki, jest wiele wątków, które można nakreślić i poodmykać.
Postać Arlo jest niezwykle interesującą postacią, począwszy od heterochomii po inteligencję i upartość, której może mu pozazdrościć nie jeden osiołek. Ma wiele wad, co czyni go bardziej realnym, ma swoje dziwactwa, paranoje, ale mimo to jest bohaterem, którego bardzo łatwo jest polubić.
Bardzo podobały mi się wątki fantastyczne, zostały dobrze przedstawione w sposób, który nie zanudzi młodszych czytelników. Autor uczy, że przyjaźń i lojalność są tym, czym powietrze. Oczywistością, to się wiąże z zaufaniem, które rodzi się między bohaterami.
„Arlo Finch i Dolina Ognia” to wartościowa książka, która potrafi pochłonąć czytelnika, spędziłam z nią miło czas i jestem pewna, że młodszym czytelnikom się spodoba i na długo zapadnie w pamięć.

pokaż więcej

 
2019-05-21 18:28:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Tajemnica Askiru (tom 1)

„Pierwszy Róg” kusił mnie wspaniałą okładką opisem i pochlebnymi recenzjami na tyle mocno, że zapragnęłam odbyć wyprawę, na którą zaprasza każdego czytelnika Richard Schwartz. Mroźna północ i skrzypiący pod stopami śnieg skierował mnie do pewnej gospody, to nie ciepło trzaskającego ogniem kominka, ale przygoda, która się rozpoczęła sprawiła, że dałam się porwać. Schwartz zapowiedział, że cykl... „Pierwszy Róg” kusił mnie wspaniałą okładką opisem i pochlebnymi recenzjami na tyle mocno, że zapragnęłam odbyć wyprawę, na którą zaprasza każdego czytelnika Richard Schwartz. Mroźna północ i skrzypiący pod stopami śnieg skierował mnie do pewnej gospody, to nie ciepło trzaskającego ogniem kominka, ale przygoda, która się rozpoczęła sprawiła, że dałam się porwać. Schwartz zapowiedział, że cykl Tajemnica Askiru będzie się składał z sześciu tomów i dodatku, co zwiastuje bardzo rozbudowaną opowieść z gatunku fantastyki, którego tak bardzo uwielbiam.

"Tak jak przędzona nić albo tkane sukno na krośnie, tak wszędzie nasze życia są wplecione w tkaninę losu. Nie dzieje się nic, co nie jest nam przeznaczone. Jedyne, co nam pozostaje, to możliwie utrudnić przeznaczeniu, by nas dopadło."
Zajazd pod Głowomłotem stał się doskonałym schronieniem przed burzą śnieżną, zapewniając zbłąkanym wędrowcom trochę ciepła, osłony przed smagającym wiatrem. Odcięci od świata wędrowcy są skazani na swoje własne, czasem nie zbyt sympatyczne towarzystwo. Konflikty są nieuniknione, kiedy uwięzionych zostaje wiele różnych charakterów tworząc mieszankę wybuchową. Głowomłot ma swoje tajemnice, dochodzi do morderstwa młodego chłopaka, który był stajennym. Kto go zabił? Czy w zajeździe czai się bestia? Czy legendy okażą się prawdą? Stary rycerz Havald, czarodziejka Leandra, mroczna elfka, przywódca złoczyńców, córki karczmarza, najemnicy, kupcy i górnicy. Nikt nie przypuszczał, że ich losy tak naprawdę nie zostało ze sobą połączone przypadkowo. Śnieżyca została wywołana w magiczny sposób, nie odpuszcza, Havald postanawia dowiedzieć się prawdy, czy mu się to uda? Czy magia przejęła władzę nad zajazdem? Pierwotna siła Królestwa Askiru powstała, czy można się ochronić przed tak potężną magią?

„Mądrość nie przychodzi sama z siebie, tylko dlatego, że człowiek się starzeje. Mądrości trzeba szukać”.

„Pierwszy Róg” jest debiutem autora i jest napisany w fenomenalny sposób, zaprosił czytelników do karczmy Pod Głowomłotem, a ta wspólnie odbyta podróż stała się nie tylko ciekawa, ale także pasjonująca. Konstrukcja powieści Richarda Schwartza jest intrygująca, zwłaszcza dla czytelników pragnących tajemnic i przygód. Gospoda zamieniła się w siedlisko intryg, jądro ciemności, przepełnione mrocznymi mocami.
"Pierwszy róg", to jedna z tych powieści, która potrzebuje czasu, aby się rozwinąć i pochłonąć czytelnika, nie zabraknie w niej magii, wojowników, legend i potyczek na miecze. Świat kreowany został na czas przybliżony Średniowieczu, gdzie magia i istoty, jak Elfy, czy smoki mają swój dom.

"Jak często całuje mężczyzna, wojownik, w ciągu swego bardzo długiego życia? Jak często sam obiecywałem miłość, szczerze lub kłamliwie, jak często szukałem miękkich warg młodej kobiety? Mawiają, że mężczyzna może się zestarzeć jak góra, ale nigdy nie zapomni swego pierwszego pocałunku. Miałem tę starą mądrość za kłamstwo - aż do tej chwili, bo dopiero teraz naprawdę całowałem po raz pierwszy w życiu."

Bohaterowie są fenomenalnie wykreowani, mają swoje sekrety i pielęgnowane tajemnice. Są pełni wad, miewają swoje rozterki, mimo sporego bagażu doświadczeń miewają wątpliwości, jak należy postąpić. Historia jest śledzona z punktu widzenia Havalda, jest niesamowicie wciągająca, może dlatego, że jest niesztampowa. Czegoś takiego było mi trzeba, zbiór ciekawych bohaterów, tajemnice, intrygi, a przede wszystkim wspaniała przygoda, która się rozpoczęła. Schwartz pisze niesamowite, inteligentne i emocjonujące dialogi, dzięki czemu jest nam o wiele łatwiej utożsamiać się z bohaterami.
Wątek miłosny jest wpleciony subtelnie nie przysłania pozostałych wątków fabularnych. Ukazane uczucie jest dojrzałe, wartościowe, takie na które warto poczekać, bo wszystko inne traci znaczenie.
Język autora jest lekki i przyjemny, cechuje go barwność i malowniczość opisów, które działają na czytelnicze doznania, odczuwałam mroźne, przeszywające powiewy wiatru, słyszałam, jak gniewnie hula za oknami Głowomłota.
„Pierwszy Róg” zachwycił mnie aurą tajemniczości, która utrzymuje czytelnika w niepewność, mogę polecić go w pełni.

pokaż więcej

 
2019-05-20 20:16:42
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Smocza straż (tom 1)
 
2019-05-20 20:09:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Zapisane w bliznach” Adrianay Locke jest pierwszą książką jej autorstwa, którą miałam okazję przeczytać. Muszę przyznać, że potrafi malować emocjami, które wylewały się ze stron jej powieści, początkowo nieco się obawiałam, że zetknę się z jakimś romansidłem, które skupi się na „kocha, nie kocha” i błądzeniu we mgle, tutaj czegoś takiego nie było. Historia Elin i Ty’a miała silne fundamenty,... „Zapisane w bliznach” Adrianay Locke jest pierwszą książką jej autorstwa, którą miałam okazję przeczytać. Muszę przyznać, że potrafi malować emocjami, które wylewały się ze stron jej powieści, początkowo nieco się obawiałam, że zetknę się z jakimś romansidłem, które skupi się na „kocha, nie kocha” i błądzeniu we mgle, tutaj czegoś takiego nie było. Historia Elin i Ty’a miała silne fundamenty, ale nawet one nie uchroniły ich przed popełnieniem życiowych błędów. Łatwo siedzi się, ocenia i obserwuje z boku, łatwo jest być oceniającym czytelnikiem, jednak, jakbym się zachowała na miejscu tej kobiety? Jakiego dokonałabym wyboru? Prawda jest taka, że nikt nie potrafi skrzywdzić cię mocniej niż ten, którego kocha się całym serem.
Znaleźć tego ukochanego nie jest wcale łatwo, zakochać z tym bywa różnie, najtrudniejszym jednak jest to, aby ten związek utrzymać, walczyć o niego i trwać ponad wszystko. Rzeczywistość, codzienne trudy potrafią przytłoczyć i to na tyle mocno, że ta wzajemna nić porozumienia gdzieś zanika. Dawno nie czytałam książki, w której problemy głównych bohaterów rozpoczynają się po ślubie, nie przed nim, nie w szkole między nastolatkami, ale właśnie u dorosłych, dojrzałych bohaterów, którzy obiecali sobie być dla siebie wszystkim. Tylko, co jeśli to nie wystarcza?
Elin i Ty Whitt zakochali się w sobie już w liceum, on był lokalną gwiazdą koszykówki, a ją zauroczył jego uśmiech, to było to. Motylki w brzuchu, wielkie namiętności i pragnienie wspólnej przyszłości, która miała się malować w tylko jasnych barwach, a jeśli weszłoby w ich życie odrobinę szarości, wspólnie mieli sprawić, aby przybrała inną barwę. O taką miłość warto walczyć, prawda? Z resztą, co mogłoby pójść nie tak? Otóż całkiem sporo. Dorosłe życie nie zawsze jest łatwe i przyjemne, kiedy zabraknie sił, a ludzie przestają dostrzegać jeszcze szansę dla siebie, przykro jest spoglądać jak coś tak pięknego z każdym dniem zaczyna przypominać ruiny, a przecież dawniej ten fundament był taki silny i stabilny. Co takiego się stało, że stabilizacja, w którą Elin wierzyła nagle okazałą się nic nie warta?
Małżeństwo od dawna stara się o powiększenie swojej rodziny, szczerze pragnie ich pierwszego potomka, niestety nie wszystko idzie po ich myśli. Długie próby okazują się bezowocne, kiedy w końcu decydują się na skorzystanie z invitro, które nie przynosi oczekiwanego skutku. Niestety brakuje im pieniędzy na kolejną próbę, co dodatkowo sprawia, że presja, w której się znajdują zdaje się zacieśniać. Ciągłe napięcie i frustracje nie pomagają nikomu, a zwłaszcza ludziom, którzy obwiniają się o taki stan, starając ze wszystkich sił, aby im się powiodło. Niestety nieszczęścia chodzą parami, pracujący w kopalni Ty ma wypadek, który sprawia, że silny mężczyzna zaczyna w siebie wątpić. Praca górnika jest bardzo niebezpieczna, każdy zjazd jest jedną wielką niewiadomą, nie można mieć pewności, jedynie nadzieję na bezpieczny powrót ukochanej osoby do domu. Mężczyzna podłamuje się i nie potrafi dalej trwać, jakby nic wielkiego się nie stało. Podejmuje błędną decyzję, której z pewnością będzie żałował. Nie potrafił spotkać wyzwaniom w swoim małżeństwie, może nie do końca zdając sobie z tego sprawę, że to może ich zniszczyć. Elin czuje, że ich małżeństwo przechodzi kryzys, ciągłe pretensje sprawiają, że tonie. Ty nie potrafił sobie poradzić z rehabilitacją i presją, marzenia o dziecku i niemożliwość jego posiadania to dla niego bardzo wiele, zwłaszcza, że nie potrafi dobrze zająć się swoją żoną. Mężczyzna znika pozostawiając za sobą Elin na kilka długich i przeraźliwie ciężkich tygodni, aby nabrać dystansu i przemyśleć kilka spraw, które nie dawały mu spokoju. Sięga dna, aby znaleźć siłę, która pozwoli mu się od niego odbić i wrócić do domu. Do niej. Tylko, czy da mu szansę? Czy pozbiera swoje pogruchotane serce? Czy jest jeszcze co zbierać? Kiedy wszystko wokół nich się rozpada, a ich małżeństwo zostaje zniszczone, szukają sposobu na to, aby przetrwać, chociaż nie będzie to łatwe. Co się wydarzy? Czy zrezygnują zmęczeni potyczką czy będą walczyć do samego końca? Czy miłość naprawdę wystarczy, by przywrócić coś, co zostało złamane?
Cóż to była za książka! Pełna wzruszeń, emocji i prawdziwej przyjaźni. Kiedy sięgniecie po „Zapisane w bliznach” koniecznie zaopatrzcie się w pudełko chusteczek higienicznych, bez nich się nie obejdzie. To nie tylko książka o mierzeniu się z problemami, ucieczce i walce z nałogiem, ale także historia o poświęceniu dla drugiego człowieka. Myślę, że małżeństwo Whitt miało takiego swojego anioła stróża, kiedy przeczytacie tą powieść przyznacie mi rację, był zawsze, kiedy zachodziła taka potrzeba, mówił to, co należało, co musiało zostać wysłuchane, aby naprostować pewne sprawy. Takie było jego przeznaczenie, zrozumiałam to podczas pisania tej recenzji, kiedy tak zaczęłam wszystko analizować.
Adriana Locke potrafi pisać o emocjach, ludzkich słabościach i walce, którą się toczy z samym sobą, z tym lękiem, który zabrania podjęcia ryzyka. Z każdym przeczytanym akapitem słowa przenikną przez ciało odnajdując duszę, gdzie ich miejsce. Stworzyła fantastyczne postacie, rzeczywiste, pełne wad, które były gotowe zrobić dla siebie wszystko. Miłość nie musi być ani łatwa, ani doskonała, aby była silna, piękna i wartościowa. Potrafi niszczyć, nawet jeśli to chwila potrafi rozerwać nie tylko serce na kawałki, ale także duszę. Czasem trzeba upaść, stracić coś ważnego, aby zrozumieć, że dla pewnych wartości i osób warto zaryzykować.

pokaż więcej

 
2019-05-20 19:28:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Patronat, Posiadam
Autor:
Cykl: Friend-Zoned (tom 2)

Zapraszam Was na spotkanie z Duchem, nie mam tutaj na myśli takiego straszne ze zgrzytem łańcuchów, ani takiego przyjaznego jak Kacper, ale równie interesującego, o kogo chodzi? O Ashera Collins’a niesamowitego faceta, o którym marzy wiele kobiet. Belle Aurora jest autorką, z którą pierwszy raz spotkałam się właśnie w cyklu Friend-Zone, bardzo ucieszył mnie fakt, że mogłam tą historię objąć... Zapraszam Was na spotkanie z Duchem, nie mam tutaj na myśli takiego straszne ze zgrzytem łańcuchów, ani takiego przyjaznego jak Kacper, ale równie interesującego, o kogo chodzi? O Ashera Collins’a niesamowitego faceta, o którym marzy wiele kobiet. Belle Aurora jest autorką, z którą pierwszy raz spotkałam się właśnie w cyklu Friend-Zone, bardzo ucieszył mnie fakt, że mogłam tą historię objąć medialnym patronatem.

„Każda dziewczyna chce złego chłopca, który tylko dla niej będzie dobry. Wszystkie chcemy ujarzmić dziką bestię”.

Natalie Kovac i Asher Collins mają za sobą namiętną noc, która mocno wyryła się w ich umyśle, wspomnieniach i pragnieniach. Czują coś do siebie, a miłość i nienawiść, kiedy się zmiesza sprawia, że powstaje mieszanka wybuchowa. Uparciuchy z góry zakładają, że ich relacja nie ma żadnych szans, aby zbudować coś trwałego, wartego ryzyka. Klęska w przedbiegach.
Nat jest piękną kobietą, pewną siebie i zmysłową, która nie boi się sięgać po to, czego pragnie. Podrywanie mężczyzn nie jest czymś, co ją peszy, czy odpycha, zwłaszcza, kiedy może ich wykorzystać do swoich celów. Mylicie się, jeśli myślicie, że jest pustą panienką, ma swoje marzenia i pragnienia. Chce mieć swoja rodzinę, dobrego męża i dzieci, jak większość kobiet. Co ją powstrzymuje? Może inaczej, myśli o kim spędzają jej sen z powiek?

„- Zawsze sądziłem, że to ze mną jest coś nie tak, jeśli chodzi o relacje z kobietami. Ale nie. To one były problemem. (...) Widzisz, kotku, one nie były tobą".

Natalie nie tylko ma pecha, co do facetów, trudno jej trafić na tego jedynego. Ogrom uczuć, które szleją w dziewczynie sprawiają, że nie jest w stanie przy nim normalnie funkcjonować, dlatego się odsuwa, unika, zupełnie tak, jakby nie istniał. Czy jej się to udaje? Muszę przyznać, że tak, jej plan trybi około roku, do chwili, kiedy się okazuje, że Asher jest jej nowym sąsiadem. Dowiaduje się o tym w dość zabawny sposób, kiedy wyprowadzona do granic wytrzymałości, prowadzona głośnymi odgłosami uprawianego seksu, dociera do sąsiada, któremu zwraca uwagę, a tym, kimś jest nasz Duch, Asher.

„Jest pierwszą osobą, która nie chce mnie zmieniać, ani nie zmusza mnie, żebym się otworzył. Pozwala mi być takim, jakim jestem. I właśnie tego potrzebuję".


Czy uda i się egzystować w takim sąsiedztwie? Czy znowu podwiną ogon i uciekną? Budowanie wspólnie przyjaźni, która tak naprawdę była im potrzebna, aby lepiej zrozumieć siebie nawzajem, wychodziło im naprawdę dobrze.
Chociaż „Miłość po sąsiedzku” wydaje się słodki romansem typowym hate-love przechodzącym na stopę przyjaźni, ma w sobie także trudne tematy. Przeszłość Ducha nie jest pisana różami, występuje w niej przemoc wobec kobiet, mężczyzna chociaż czuje do Nat coś więcej, boi się, że ta go nie rozumie i nie będzie chciała go więcej znać. Takie typowe męskie zachowanie, jednak czas pokaże jak bardzo się mylił.
W „Miłości po sąsiedzku” poznajemy historię z perspektywy obojga bohaterów, zarówno Nat, jak i Ashera. Bardzo lubię taki zabieg i niejednokrotnie pisałam o tym, że pozwala to dogłębniej poznać wykreowanego bohatera.
Belle Aurora potrafi czarować słowem tworząc wspaniała opowieść, która pochłania czytelnika od pierwszych stron, sprawiając, że zapisany tekst niknie wręcz w zastraszającym tempie. Poczucie humoru, które jest wplecione w tą opowieść jest niezwykłe. Emocje, które zawładnęły mą podczas lektury są skrajne, od śmiechu i zabawy poprzez wzruszenie. W „Miłości po sąsiedzku” otrzymamy wszystkiego po trochu i może właśnie to jest jej słodką tajemnicą?

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
395 266 4487
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (75)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (50)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd