Katja 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-14 18:34:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Uśmiech losu (tom 2)

Witam Was serdecznie
w ten ciepły październikowy wieczór i zapraszam wirtualnie na krakowskie Dębniki, na ulicę Gwiaździstą by poznać dalsze losy lokatorów "Kamienicy pod Szczęśliwą Gwiazdą", opisane w najnowszej książce Agnieszki Krawczyk pt. "Dobre uczynki", której premiera odbędzie się 17 października 2018 roku. Tym, którzy nie czytali pierwszego tomu sagi pt. "Uśmiech losu” króciutko...
Witam Was serdecznie
w ten ciepły październikowy wieczór i zapraszam wirtualnie na krakowskie Dębniki, na ulicę Gwiaździstą by poznać dalsze losy lokatorów "Kamienicy pod Szczęśliwą Gwiazdą", opisane w najnowszej książce Agnieszki Krawczyk pt. "Dobre uczynki", której premiera odbędzie się 17 października 2018 roku. Tym, którzy nie czytali pierwszego tomu sagi pt. "Uśmiech losu” króciutko nadmienię, że jest to opowieść o mieszkańcach tejże kamienicy. Owi lokatorzy są w różnym wieku, mają rozmaite profesje, problemy, kłopoty i tajemnice a niektórzy z nich posiadają ciężkie do zaakceptowania charaktery. Jednoczy ich jedno – muszą wykonać jakiś dobry uczynek, coś, co zmieni ich życie a wtedy mieszkania, które zajmują staną się ich własnością.

Wydawać by się mogło, że to nic trudnego. Ale okazuje się, że czynić dobro wcale łatwo nie jest, zwłaszcza, że codzienność nie oszczędza nikogo. Helena zmaga się z chorobą nowotworową. Jak na ironię losu jej lekarzem jest szkolna przyjaciółka Inka, z którą przez lata była zwaśniona. Co było przyczyną konfliktu? Oczywiście tajemnicza rozmowa jej matki Sylwii z doktorem Plechą, którą Inka podsłuchała i powtórzyła Heli. Tylko jak to najczęściej bywa słowa wyrwane z kontekstu mają inne znaczenie niż gdyby były usłyszane w całości. I chociaż Sylwia utwierdza Helenę, że nie jest adoptowanym dzieckiem to nie mówi jej, że nie jest także jej matką, za którą całe życie dziewczyna ją uważała. Kto więc jest matką a kto ojcem Heleny Werde? Dlaczego Sylwia zatrzymała listy z lat osiemdziesiątych adresowane do Ofelii? Kto był ich nadawcą?
Zuzanna rozpoczyna ćwiczenia w Centrum Koncertowym, dodatkowo pracuje w szkole Soni. W opiece nad bliźniakami pomaga jej matka, Łucja, śpiewaczka, która do Krakowa przyjechała z Gdańska.W pracowni byłego męża profesora Stanisławskiego uświadamia sobie „jak jałową pustynią było do tej pory jej życie”* i chyba ona jedna prawidłowo rozumie intencje właściciela kamienicy.

„Zapoczątkować łańcuch dobra? Od jednego dobrego uczynku narodzi się drugi, od niego inny i w ten sposób powstanie sztafeta, która przebiegnie przez świat. Może to zapełni próżnię i da ludziom radość? Sklei się pęknięte naczynie, którego naprawy zaniedbało się we właściwym czasie.Bo nigdy nie jest za późno by zrobić coś szlachetnego?”**

Czas mija a jedynym wspólnym „uczynkiem” lokatorów było uporządkowanie ogrodu i nasadzenie różnych roślin. Przy okazji okazało się, że Marta Olesińska posiada dużą wiedzę z zakresu ogrodnictwa i to ona podejmuje się zarządzania pracami na terenie przyległym do kamienicy. Kiedy w domu pod nr 3 rozpoczyna działalność Fundacja „Więcej dobra” Marta wraz Wojtkiem podejmują się stworzyć permokulturę czyli ogród naturalny. Sąsiedzi spod 11 i 9 – ki godzą się by wyburzyć murki, zlikwidować siatki i utworzyć ogród sensoryczny i użytkowy. Będzie to miejsce relaksu dla mieszkańców a dla dzieci z fundacji teren do hortiterapii.
W mentalności ludzi z Gwiaździstej 11 coś zaczyna się zmieniać. Są bardziej otwarci na innych, chociaż okazują to w nieco „dziwaczny” sposób. Jacek rezygnuje z pralni, której nie chce też Marta, więc lokal wraca do Heleny, która w nim nadal będzie wyrabiać mydełka. Nieśmiała Gabrysia, podopieczna fundacji „wkrada” się do serca Olesińskiej i nagle okazuje się, że ta oschła, wiecznie niezadowolona, pełna pretensji do całego świata kobieta potrafi kochać nie tylko siebie. A Helena wciąż szuka donatora kamienicy. Próbuje ustalić jak potoczyły się losy Sary Mincer ,której rodzice przed wojną byli właścicielami domu. Dziewczyna odnajduje siostrę tajemniczego Antoniego Kostka, Ninę Siedlak, która zna historię tragicznych losów Mincerów. Ale i to nie wyjaśnia, kto jest dysponentem budynku. W dodatku do rodziny pań Jakubowskich – Werde przyjeżdża Pierre Ilnerski, który jest łudząco podobny do???


"Dobre uczynki" to książka pełna emocji, sekretów, niedomówień, ale i wskazówek jak współżyć z sąsiadami, wzajemnie sobie pomagać i jak nie można oceniać człowieka przez pryzmat jego wybiórczych zachowań. Każdy człowiek nosi swój plecak problemów, których nie chce rozpakowywać przy bliźnich. Ale zawsze nadchodzi moment, że coś z tego bagażu zmartwień, trosk wypada i życie staje się lżejsze, jaśniejsze a nadzieja powraca. Autorka umiejętnie przeplata wątki z przeszłości, z okresu wojny i komunizmu z teraźniejszymi problemami społecznymi, które dzieją się tu i teraz, a my często ich nie zauważamy bądź przechodzimy obok nich obojętnie. Uczy szacunku do drugiego człowieka, do przyrody, której w Krakowie jest coraz mniej i przywraca wiarę w dobroć bliźniego. Tylko te tajemnice, oj nie szczędzi ich nam autorka! Za to słabo szafuje wyjaśnieniami, dozuje kropelkami a nam ciekawym czytelnikom pozostaje czekać na rozwiązanie tajemnic aż do pojawienia się trzeciego tomu sagi „Uśmiech losu”.
Agnieszka Krawczyk w swojej powieści pokazała jak ważne w życiu człowieka są dobre uczynki. Polecam!!!!!

https://ukatji.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-10-04 18:27:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Akcja powieści rozgrywa się w sennym mazowieckim miasteczku oraz w pobliskiej Suchej Woli,miejscowości aspirującej do nazwy uzdrowiska. Spokój i beztroskę kuracjuszy burzy wiadomość o znalezieniu ciała młodej piętnastoletniej dziewczyny, która tak oni była tutaj na leczeniu. Denatka ma na szyi sine ślady po uduszeniu i obcięte włosy. Włosy dziewczyny, a raczej ich kolor zwracały uwagę innych... Akcja powieści rozgrywa się w sennym mazowieckim miasteczku oraz w pobliskiej Suchej Woli,miejscowości aspirującej do nazwy uzdrowiska. Spokój i beztroskę kuracjuszy burzy wiadomość o znalezieniu ciała młodej piętnastoletniej dziewczyny, która tak oni była tutaj na leczeniu. Denatka ma na szyi sine ślady po uduszeniu i obcięte włosy. Włosy dziewczyny, a raczej ich kolor zwracały uwagę innych ludzi, były bowiem rude. Sprawa trafia do komisarza policji kryminalnej Kornela Połżniewicza. To, co z początku wydaje się być samobójstwem po dokładniejszych oględzinach zwłok przez doktora Wernera samobójstwem nie jest! To morderstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem. Rozpoczyna się śledztwo, które z początku wydaje się być łatwe, ale z biegiem czasu coraz bardziej spędza sen z oczu komisarza. Zwłaszcza, że morderca znowu uderza. Na kobiety z miasteczka pada blady strach a komisarz wraz z swoim zastępcą Drużyńskim robią wszystko by odnaleźć zbrodniarza. Efekty ich pracy są mizerne. Kolejny trup a zabójca dalej na wolności. Wszelkie ich podejrzenia wyparowują niczym woda w tych upalnych i dusznych letnich dniach.
Dodatkowo nad Połżniewiczem niczym miecz Damoklesa wisi perspektywa rozmowy ze swoim przełożonym Mikołajem Piotrowiczem Filonowym z Sądu Kryminalnego w Warszawie. Dla komisarza to być albo nie być, czyli albo znajdzie mordercę, albo zostanie przeniesiony do pracy na wieś, gdzie diabeł mówi dobranoc. A wtedy zniknie jego prestiż, a żona jeszcze dokładniej zatruje mu życie. Śledztwo trwa, myślenia nie ułatwia lejący się skwar z nieba i opary smrodu unoszące się z rodzimej fabryki mączki kostnej. Nie pomagają też żarliwe modlitwy kobiet – oprawca dalej na wolności!

Kim jest człowiek, który wybiera na swoje ofiary młode dziewczyny z długimi włosami? Dlaczego w pobliżu miejsca zbrodni pozostawia ślad, wiążąc z roślin coś, co przypomina przepiórkę? Kto, kiedy i dlaczego na głowę figurki św Magdaleny w kaplicy starego klasztoru nałożył perukę wykonaną z włosów pierwszej ofiary dusiciela?
Fabuła książki jest niebanalna, utrzymana w stylu „retro” bowiem akcja dzieje się sto kilkadziesiąt lat temu. Autorka umiejętnie buduje napięcie a zagadka kryminalna jest doskonale skonstruowana! Trudno domyślić się kto jest oprawcą.

Autorka bardzo sugestywnie oddała koloryt małego miasteczka na Mazowszu. Poznajemy różnych ludzi pośród, których trafiają się najrozmaitsze osobowości, dziwacy, oryginały, nobliwe panie zajmujące się działalnością charytatywną i miasteczkowe plotkarki. W powieści spotykamy przedstawicieli wszystkich warstw społecznych, od służących,praczek począwszy a na właścicielu fabryki kończąc. Postacie są wyraziste o ciekawych charakterach i moralnej dwuznaczności.
O mieszkańcach najwięcej wie Drużyński, zastępca komendanta, który ma znajomych wszędzie. I w tak zwanych dobrych domach,modnych lokalach, ale i w najpodlejszych spelunkach, gdzie strach zaglądać. Zna też rodzinne sekrety, wie dużo o wydarzeniach z przeszłości niektórych tubylców, ich chorobach także umysłowych, skomplikowanych, napiętych związkach rodzinnych i małżeńskich. A jak nie wie to poruszy niebo i ziemię, i się dowie!

Może lektura kryminału na noc jest dla niektórych zwłaszcza z wybujałą wyobraźnią niezbyt wskazana, ale jak to mówią czytać można zawsze i wszędzie,niekoniecznie wieczorem. Sięgnąć po tą książkę warto! Na pewno Was oczaruje, zaintryguje,dostarczy mocnych wrażeń! Podejrzewam, że nawet ci, którzy czytają tylko kryminały i bywa, że już po przeczytaniu pierwszych stron potrafią odgadnąć kto jest winnym, w tej powieści tak łatwo im nie pójdzie.

http://ukatji.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-10-04 18:25:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nie ma chyba na świecie człowieka, który by, chociaż raz w życiu nie zmagał się z własnym sumieniem. Jeśli to jest jakaś prosty, nic nie znaczący incydent to właściwie sumienie "odpuszcza " i w naszym życiu harmonia jest zachowana. Jeśli natomiast jest to poważne zdarzenie no to niestety głos sumienia nie da nam spokoju a dotąd uporządkowane życie rozpadnie się na kawałki. I właśnie z takim... Nie ma chyba na świecie człowieka, który by, chociaż raz w życiu nie zmagał się z własnym sumieniem. Jeśli to jest jakaś prosty, nic nie znaczący incydent to właściwie sumienie "odpuszcza " i w naszym życiu harmonia jest zachowana. Jeśli natomiast jest to poważne zdarzenie no to niestety głos sumienia nie da nam spokoju a dotąd uporządkowane życie rozpadnie się na kawałki. I właśnie z takim problemem musi się zmierzyć profesor Tomasz Kawecki – znakomity naukowiec, dobry mąż i ojciec – bohater powieści Beaty Zdziarskiej „Szepty sumienia”.
Wracając samochodem do domu kogoś potrąca i ucieka z miejsca wypadku. Tym kimś okazuje się być przyjaciółka jego córki – Ewa. Niestety potrącenie w swych skutkach okazuje się śmiertelne. Tomasz nie wie co ma zrobić, jak ma dalej żyć. Ale zdaje sobie sprawę z faktu ,że jeśli się przyzna do spowodowania wypadku, nieudzielania pomocy i ucieczki z miejsca zdarzenia straci wszystko! Dom, rodzinę, ukochaną pracę, szanse na awans, jednym słowem dorobek całego życia . I trafi za kraty.Nikomu nie może zwierzyć się z tego co mu się przydarzyło a szamotanina z własnym sumieniem wpędza go na drogę półprawd i kłamstw. Nie śpi, nie je, ma trudności w prowadzeniu zajęć ze studentami. Nie jest w stanie pomóc mu psychiatra bo z oczywistych względów Tomasz nie potrafi się przed nim otworzyć .

„poczucia winy nie da się wyleczyć farmakologicznie”*

Jak się potoczą dalsze losy profesora, czy potrafi przezwyciężyć strach przed utratą wszystkiego i przyzna się do spowodowania wypadku a tym samym śmierci Ewy, która dla niego i jego żony była jak własna córka? A może zrobi to ktoś za niego i ujawni straszną prawdę policji? Jeśli tak to, co się stanie z jego rodziną,pracą ?
Takie ucieczki z miejsca wypadku zdarzają się niemal codziennie. Do nas dociera tylko informacja, że tak się stało. Ale nikt nie roztrząsa publicznie, co się dzieje z tym człowiekiem, który był sprawcą wydarzenia ze skutkiem śmiertelnym. To właśnie uczyniła autorka w powieści. Pokazała, z czym zmaga się taka osoba! Poruszyła w powieści temat uczciwości nie tylko wobec innych, ale przede wszystkim wobec własnego sumienia. Bo nawet, jeśli uda się winowajcy uciec i nie być osądzonym, i ukaranym przez sąd, to niestety nigdy nie ucieknie in foro conscientiae – przed sądem sumienia.

„Szepty sumienia” zaliczyłabym do książek kategorii obyczajowo-psychologicznych. Na powieść składają się dwie historie Jedna to opowieść o "przeszczęśliwych" nabywcach dużego, pięknego mieszkania „w starej kamienicy, takiej z duszą i z sercem”.**

Druga to pamiętnik profesora Tomasza Kaweckiego, w którym opisał swoją tragiczną historię, jej konsekwencje i zmagania się z samym sobą. Ów dziennik znalazła w piwnicy, w pozostawionym kartonie Magda, szczęśliwa posiadaczka mieszkania, które wcześniej należało do rodziny Kaweckich. Oczywiście pamiętnik przeczytała i …Odpowiedź znajdziecie w książce, która jest bardzo ciekawa, czyta się błyskawicznie i potwierdza starą prawdę, że szczęście to spokój ducha i sumienie uczciwe.

Ponieważ jest to pierwsza książka Pani Beaty Zdziarskiej, jaką czytałam próbowałam znaleźć jakieś informacje o autorce w Internecie. Niewiele tego, ale – jest gdańszczanką, absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego. Jej debiutancka powieść to „Zagubiony szlak”, który muszę przeczytać! Opinie o tej książce są bardzo dobre!
Polecam

http://ukatji.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-09-23 20:19:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Witajcie!

Jesienne wieczory mają to do siebie, że są długie i można je spędzić...pod kocykiem i z książką. Tak też się stało i dziś przychodzę do Was z przemyśleniami po przeczytaniu kolejnej powieści.

Bardzo lubię czytać książki napisane przez Panią Izabellę Frączyk. Znam większość pozycji z Jej dotychczasowego dorobku literackiego i zawsze te książki wprawiały mnie w doskonały...
Witajcie!

Jesienne wieczory mają to do siebie, że są długie i można je spędzić...pod kocykiem i z książką. Tak też się stało i dziś przychodzę do Was z przemyśleniami po przeczytaniu kolejnej powieści.

Bardzo lubię czytać książki napisane przez Panią Izabellę Frączyk. Znam większość pozycji z Jej dotychczasowego dorobku literackiego i zawsze te książki wprawiały mnie w doskonały humor. Jedna z nich „Kobiety z odzysku” tak mnie „uwiodła” treścią, że czytałam ją dwukrotnie, oczywiście w odstępie czasowym. Dlatego teraz, z wielką ciekawością sięgnęłam po trzynastą już książkę autorki pt. „Wszystko nie tak!”, którą zadedykowała swojemu psu o imieniu Tornado. Pewnie jesteście zdziwione, że psu? A dlaczego nie?! Wprawdzie sama pisarka przypuszcza, że „czytelnicy wezmą mnie w tej chwili za osobę niespełna rozumu” ale, gdyby nie Tornado, nasz dom byłby pusty i nijaki,...i „nie byłoby moich książek.”*

Bohaterkami powieści są dwie młode kobiety Ewa – architekt i Monika zwana ze względu na kolor włosów Rudą .Monika prowadzi piekarniczy biznes i zmaga się ze wszelkimi towarzyszącemu temu przedsięwzięciu problemami czyli konkurencją na rynku, wojną cenową i kradzieżami w piekarni. I to nie tylko bułek czy chleba co właściwie można uznać za normę w tego typu zakładach ale:

„Gdyby nie fakt, że ów przestępca racjonalizator zazwyczaj nie chodził okrakiem, zapewne nikt by go nie nakrył. Tymczasem w swoich majtach facet regularnie wynosił poza wytwórnię dziesiątki jaj, tym samym narażając firmę na straty.”**

Kobiety mimo, że osiągnęły sukces zawodowy nie mają szczęścia w życiu osobistym a ich związki z płcią przeciwną po jakimś czasie, krótkim zresztą, rozpadają się. Dlaczego tak się dzieje, czy jest „coś” co przeszkadza i powoduje, że „Wszystko jest nie tak!”?

„Niezmienne było tylko jedno - one same i ich relacja. Niezależnie od wszystkiego ,od wzlotów i upadków, które dane było im przeżywać, nigdy o sobie nie zapominały i zawsze mogły na siebie liczyć.”***

Ale przychodzi moment kiedy Monika poznaje Maćka a Ewa przez pomyłkę zostaje porwana i uwięziona w leśnej głuszy. I zaczyna się dziać … i w Polsce i w Hiszpanii!
„Wszystko nie tak!” to świetna książka z elementami kryminalnymi, doskonałym przedstawieniem ludzkich charakterów, z pełną humoru akcją i zawoalowanymi przesłaniami.

„ im człowiek ma mniej, tym mniej mu potrzeba do szczęścia i tym bardziej cieszy go każdy drobiazg.”****

Autorka pod płaszczykiem wydawać by się mogło dość banalnej historii porusza problem lojalności, przyjaźni, sąsiedzkiej pomocy, zaufania, którym niejednokrotnie obdarzamy niewłaściwego człowieka. Jakże to w życiu często bywa, że posądzamy bliskie sobie osoby o jakieś knowania? A prawda, jak to zdarzyło się u Maćka, jest zupełnie inna i dopiero choroba odkryła okoliczności …..niemocy seksualnej.

Zauważyłam, a może się mylę, że akcje każdej powieści autorki rozgrywają się w innych miejscach .Tym razem jest to między innymi Kraków, Myślenice, miasteczko w Hiszpanii…I to też jest ciekawe bo poznajemy nowe klimaty.

Książkę czyta się błyskawicznie, czasami nie potrafiłam opanować głośnego śmiechu! To komedia pomyłek, śmiesznych zbiegów okoliczności i nietypowych zwrotów akcji. Serdecznie Wam polecam do przeczytania. To nie będzie stracony czas! To będzie czas wytchnienia i odprężenia! Taka odskocznia od szarości dnia codziennego!








http://ukatji.blogspot.com/2018/09/wszystko-nie-tak-izabela-fraczyk.html

pokaż więcej

 
2018-09-22 22:04:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Bądź przy mnie zawsze (tom 3)

Czy wybór może być łatwy? Może... Ale jeśli chodzi o prawdziwą miłość to zazwyczaj jest on bardzo trudny. Bo miłość to nie rzucanie kostką, to nie wyliczanka....Miłość to uczucie, a uczuciem bawić się nie można....Tylko czy aby na pewno?

Dosłownie za kilkanaście dni, bo już 3 października 2018 roku będzie miała miejsce premiera najnowszej książki Agaty Przybyłek pt.„Dlatego od ciebie...
Czy wybór może być łatwy? Może... Ale jeśli chodzi o prawdziwą miłość to zazwyczaj jest on bardzo trudny. Bo miłość to nie rzucanie kostką, to nie wyliczanka....Miłość to uczucie, a uczuciem bawić się nie można....Tylko czy aby na pewno?

Dosłownie za kilkanaście dni, bo już 3 października 2018 roku będzie miała miejsce premiera najnowszej książki Agaty Przybyłek pt.„Dlatego od ciebie odeszłam”. Kiedy tylko otrzymałam tę pozycję od Wydawnictwa Czwarta Strona, zauroczyła mnie okładka. Pomyślałam, że będzie to wyjątkowa lektura, która przyniesie wiele wzruszeń, ale i skłoni do refleksji. Tak się stało, że już jestem po jej przeczytaniu. Zwyczaj mam tak, że potrzebuję kilku godzin na ułożenie sobie tego, co chciałabym przedstawić wam tu na blogu. Z tą książką było inaczej. Tym razem recenzja nie może poczekać, bowiem w mojej głowie przewijają się tysiące trudnych pytań, na które ja osobiście nie umiem sobie odpowiedzieć.
A może Wy drodzy czytelnicy będziecie znali na nie odpowiedź?

Zanim przejdę do właściwej części mojej recenzji chciałam nadmienić, że jest to kolejna już przeczytana książka tej pisarki. Ci, którzy znają twórczość Agaty Przybyłek wiedzą, że wyróżnia się ona językiem barwnym, precyzyjnym, być może czasami zbyt szczegółowym. I mimo że, ta drobiazgowość może czasami troszkę przeszkadzać, to jednak dzięki niej ma się wrażenie, że czytelnik umieszczony jest w środku akcji, niemalże w świecie bohaterów i przygląda się ich poczynaniom z naprawdę bliska. Czy tak jest i tym razem?? A może pojawiło się coś, co w szczególny sposób mnie zaskoczyło lub rozczarowało? Pora na moją opinię.

Czy istnieje prawdziwa przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną i czy może narodzić się przyjaźń między byłą parą? Myślę, że w tej kwestii zdania są bardzo podzielone. Bo jedni uważają, że taka więź jest jak najbardziej realna i wtedy relacja tych dwojga ludzi jest bardziej „zdrowsza”, niż kiedy byliby parą. Ci drudzy natomiast zaprzeczą takiej tezie obwieszczając dobitnie, że chłopak z dziewczyną przyjaźnić się nie mogą, bo prędzej czy później w grę wejdzie pojawiające się uczucie i obudzi niezdrowe pożądanie.
W każdej relacji ludzkiej bardzo ważna jest prawda i to już od samego początku. Używając młodzieżowego slangu, jeżeli między dwojgiem ludzi coś „nie gra” to krótko podsumowując, nic dobrego z tego nie będzie. Takie relacje widać szczególnie wśród tych młodych, którzy swatani są na siłę przez swoich rodziców. Często się wtedy słyszy taki argument, że ta druga osoba pochodzi przecież z rodziny znanej, a może dobrze sytuowanej. Niejednokrotnie dla rodziców liczy się tylko towarzyszący temu prestiż lub dobry start w dorosłe życie swojej pociechy. Ale czy można kogoś pokochać na „siłę” i „mimo wszystko”?

„Nie można uciekać przed emocjami, bo prędzej czy później one i tak nas dopadną. A do tego zrobią to ze zdwojoną siłą i za nic w świecie nie będą chciały puścić.”**


O sile uczuć i trudnych wyborach przekonują się głowni bohaterowie powieści. Ada, była dziewczyna Igora jest w szczęśliwym związku ze swoim ukochanym, Damianem. I wydawać by się mogło, że młodej dziewczynie nic do szczęścia nie brakuje. Rozumieją się dobrze, wspólnie spędzają czas, ale jak się okazuje nie ma tego „czegoś”. Przybyłek za pomocą tej bohaterki pokazuje dylemat, z jakim musi zmierzyć się być może większość młodych dziewczyn. Życie osób „ubranych” w studia, pracę i życie towarzyskie nie zawsze jest prawdziwie szczęśliwe. Ada musi zawalczyć z samą sobą, zweryfikować oczekiwania, urealnić marzenia. Zdecydować czy jej szczęście będzie najważniejsze, sprawdzić czy okaże się egoistką, która nie rozliczając błędów Igora, w pełni rozliczy Damiana, jednocześnie go krzywdząc. Co przeważy szalę, prawda czy zakłamanie? Czy można być z kimś z przyzwyczajenia lub „bo tak wypada”?

W „Dlatego od ciebie odeszłam” poznajemy także bardzo piękną ale równolegle dramatyczną historię Marianny- staruszki, która wyjawia Oldze, przyjaciółce Ady, swoją tajemnicę z samego dna serca. Przybyłek mimo, że nie jest historykiem, zabiera czytelnika w świat wojny, gwałtów, bólu, cierpienia i strachu...ale i prawdziwej miłości pomiędzy Polką a ....Niemcem. I tu, w tym właśnie miejscu, zadam Wam pytanie.Jak myślicie, czy taka miłość była możliwa? Osobiście bardzo zainteresowała mnie ta historia. I mimo, że wątek wojenny bardzo często pojawia się we współczesnej beletrystyce, to z wielkim zaciekawieniem chłonęłam losy Marianny i Jürgena.
„Owszem, część czerpała przyjemność z okrucieństwa, zadawania bólu i śmierci, ale zdarzały się też wyjątki. Byli tacy, którzy roboli to wszystko z musu. Sami mieli gdzieś tam, daleko, rodziny i dzieci. Pragnęli spokoju, a tu przyszło im żyć w niewłaściwych czasach i iść na front.”***


Jest wiele pytań, które zostają bez odpowiedzi. Takie też pytania pojawiają się w książce i wierzcie mi, że pojawią się w Waszych głowach w trakcie lub bezpośrednio po lekturze. Myślę, że celem pisarki było ukazanie wyborów, przed którymi stoi wiele z Was. Czy lepiej być z kimś na dobre i na złe, żyjąc w prawdzie i akceptując siebie ze wszystkimi wadami? Bo przecież, niestety każdy z nas te wady mniejsze lub większe posiada. Czy też być z kimś z przyzwyczajenia, bez miłości i żyć w samotności, bo o niej też wspomina pisarka. Smutna jest też samotność osób starszych, które ze swoimi problemami zostają po prostu same. Nie zapominajmy o nich. Być może ktoś z dalszego otoczenia potrzebuje naszego czasu, zainteresowania,wysłuchania.
O czym jest ta książka ktoś zapyta? Agata Przybyłek zaserwowała czytelnikowi pełną emocji, życiem pisaną powieść, która wstrząsa, która potrafi przyśpieszyć ze względu na akcję i zwolnić, by czytelnik mógł się zastanowić nad tym, co dla niego w danym momencie jest najważniejsze. Jeśli chcecie poznać sekret Marianny lub zaprzyjaźnić się z trójką przyjaciół, to koniecznie sięgnijcie po „Dlatego od ciebie odeszłam”. Daję wam słowo, że nie będziecie się nudzić i spojrzycie inaczej na swoje życie lub życie Waszych przyjaciół, którzy zmagają się z wyborem swojej drugiej połówki. A jeśli już macie to nie czekajcie, nie zatajajcie swoich prawdziwych uczuć, bo może być tak, że…będzie za późno na ich wyjawienie.

Raz jeszcze dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za możliwość przeczytania książki Agaty Przybyłek pt. „Dlatego od ciebie odeszłam”. Premiera- 3 października 2018 roku. Mam nadzieję, że macie tę datę zapisaną w Waszych kalendarzach!

pokaż więcej

 
2018-09-11 22:53:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Witajcie wieczorową porą.
Dziś zapraszam Was na wycieczkę... a precyzyjnie to na wyprawę. Ale nie taką zwykłą , tylko wysokogórską i nie jedną, a kilka następujących po sobie. Nawet, jeśli już w tym momencie stwierdzicie, że to nie wasza bajka, wstrzymajcie się proszę na chwilę, a ostateczny werdykt wydacie po przeczytaniu mojej recenzji. Nadmienię, że ja też tak początkowo pomyślałam,...
Witajcie wieczorową porą.
Dziś zapraszam Was na wycieczkę... a precyzyjnie to na wyprawę. Ale nie taką zwykłą , tylko wysokogórską i nie jedną, a kilka następujących po sobie. Nawet, jeśli już w tym momencie stwierdzicie, że to nie wasza bajka, wstrzymajcie się proszę na chwilę, a ostateczny werdykt wydacie po przeczytaniu mojej recenzji. Nadmienię, że ja też tak początkowo pomyślałam, zatem cierpliwości...
Oczywiście nie pójdziemy sami, ale z kimś, kto zagwarantuje nam nie tylko niebywałe wrażenia, ale i bezpieczny powrót. Poznajcie go. Naszym przewodnikiem i partnerem w tej eskapadzie będzie Rafał Fronia. To człowiek niebywale odważny i wszechstronny, ale my na początek skupimy się na tym, co być może, jak sam zresztą podkreśla, było najtrudniejsze w jego życiu. To coś to dzisiejsza lektura i to jak ją Wy drodzy czytelnicy ocenicie. Troszkę Wam w tym pomogę, więc zaczynamy.

Zatem dziś skupimy się na pewnej przesyłce, którą otrzymałam dzięki możliwości współpracy z Księgarnią Internetową Tania Książka. Jest to wyjątkowa książka napisana przez Rafała Fronię pt."Anatomia GÓRY". Czy tę pozycję można potraktować dosłownie jak np. "Anatomię człowieka" i per analogia autor zajmuje się w niej budową geologiczną gór? Nic bardziej mylnego. Tytuł jest dosyć przewrotny i pisarz nie zajmuje się fizyczną stroną zagadnienia, ale raczej budową psychicznej więzi człowieka z naturą, jaką niewątpliwie są te cuda naszego globu. To też odpowiedz na trudne pytanie, co pcha człowieka w te usłane anomaliami części świata?



Bo czy nasze życie to nie ciągła walka? Walka ze sobą, z naszymi słabościami, z brakiem zrozumienia, czy też po prostu brakiem akceptacji? Sądzę, że pomimo dość sprecyzowanego meritum, tak naprawdę to książka dla każdego. Tak, bo czasami jesteśmy słabi, bo często stwierdzamy, że czegoś nie damy rady... Fronia pisze właśnie o tym, że każdy z nas ma słaby punkt... taki temat własnego tabu, o którym nawet boi się pomyśleć. Dla niego jest to kolejna, zapewne wyższa, a może po prostu trudniejsza góra. A dla Ciebie? Może to trudny egzamin, życiowa decyzja, telefon do obrażonego członka rodziny...a może kolejny próg architektoniczny, który ostatnio okazał się nie do pokonania.

"Gdy odnosi się sukces, żyje się lepiej. Uśmiech zaraża, spokój rozlewa się na innych. Masz aurę. Jedna dobra myśl przyciąga kolejną."*

Ta książka to nie tylko próba zarażenia miłością do gór. To przede wszystkim pokazanie, że osiągnięcie sukcesu, spokoju i szczęścia czasami wiedzie przez góry. Nierzadko góry, które sami sobie budujemy. Autor na każdej kartce podkreśla to, co powiedział Tenzing Norgay, pierwszy ze zdobywców Mount Everestu z 1953 roku, że "Każdy ma swój Everest".

"Po co tam jeździć? Wszystkie te góry są przecież takie same". No właśnie. A kobiety? Z gruntu wszystkie są właśnie takie same. A jednak..."**

A Wy drogie czytelniczki… czy nie czujecie się dopieszczone tym fragmentem? Przecież każda z nas jest inna, niepowtarzalna wyjątkowa. Wszyscy oczekujemy zrozumienia, zauważenia i docenienia. Każdy/każda z nas ma swoje problemy i obawy. Różne są też drogi do pokonania naszych "demonów", a pan Rafał pokazuje nam tylko jedną z nich. Ważne, aby zmierzać do celu, aby osiągnąć szczęście i błogi stan nirwany. Ale autor pokazuje nam też, że nawet tę samą drogę każdy może pokonać inaczej. Sami widzicie…książka niby "tylko" o górach, a ile ważnych tu tematów porusza Fronia.

"Nieważna wiara, ważny szacunek."***

Znamienne jest to, że Rafał Fronia pisząc o swojej pasji, miłości, zawsze pisze z dużej litery słowo "Góra". Przecież to nie nazwa własna, więc co? To szacunek, ale też i respekt. To fundament naszego postępowania, bo pokonując naszą drogę nie możemy zapominać o szacunku. Dla wszystkiego i wszystkich. Mając powyższe na uwadze, choćby z samego szacunku należy się autorowi uznanie właśnie poprzez lekturę " Anatomii GÓRY", która niewątpliwie zasługuje na miano bestsellera.
Ta książka to kopalnia złotych myśli, ale nie takich ukierunkowanych. Wręcz niezwykle różnorodnych, wszechstronnych, takich życiowych i jak góry wzniosłych. Aż dziw bierze, że tak dużo mądrości zmieści się na czterystu dwudziestu kilku stronach.

Książka ma formę dziennika. Dziennika w cudny sposób ubranego w towarzyszące sytuacjom emocje, dobre i te niekoniecznie pożądane. To też, jak pisze autor, zbiór auto-refleksji. Gwarantuję Wam jednak, że uśmiejecie się też setnie, a pewne sytuacje i zwroty zasłużą moim zdaniem, na miano kultowych.

Jeśli więc chcecie się dowiedzieć co to "szachy nocne", ewentualnie spróbować jajecznicy z cukrem lub posiąść wiedzę dlaczego twardziele też czasami płaczą, to koniecznie musicie sięgnąć po tę pozycję. Przeczytacie o nich, ale też i zobaczycie wiele z tych rzeczy o których Rafał Fronia pisze, bowiem książka jest bogato ilustrowana fotografiami.

„Coś, co znamy, w co wierzymy, może okazać się całkiem inne, gdy tylko inaczej na to spojrzymy.” ****

Czy to nie najlepsza reklama i zarazem powód, aby zmienić swoje przyzwyczajania i sięgnąć na półkę w księgarni po coś zupełnie innego niż zwykle? Coś, co może okazać się dla Was bardziej wartościowe i „energetyczne” niż dotychczas pochłaniana lektura.


Raz jeszcze dziękuję Księgarni Internetowej Tania Książka za możliwość przeczytania tej wyjątkowej książki. Zachęcam Was do zapoznania się z ofertą, w której znajdziecie wiele wartościowych i interesujących powieści i nie tylko.


https://ukatji.blogspot.com/2018/09/anatomia-gory-rafa-fronia.html

pokaż więcej

 
2018-09-03 19:29:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Dosłownie za parę dni, bo już 5 września 2018 roku będzie miała miejsce premiera książki Natalii Sońskiej pt. Listy (nie) miłosne. Kiedy tylko otrzymałam książkę od Wydawnictwa Czwarta Strona od razu zachwyciła mnie okładka. Pomyślałam, że to będzie wyjątkowa lektura, która wniesie wiele przemyśleń oraz spowoduje, że trudno będzie się od niej oderwać. Czy tak było?
Z twórczością Natalii...
Dosłownie za parę dni, bo już 5 września 2018 roku będzie miała miejsce premiera książki Natalii Sońskiej pt. Listy (nie) miłosne. Kiedy tylko otrzymałam książkę od Wydawnictwa Czwarta Strona od razu zachwyciła mnie okładka. Pomyślałam, że to będzie wyjątkowa lektura, która wniesie wiele przemyśleń oraz spowoduje, że trudno będzie się od niej oderwać. Czy tak było?
Z twórczością Natalii Sońskiej spotkałam się po raz pierwszy. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z jej piórem, stylem pisania, dlatego bardzo byłam ciekawa „Listów”.
Myślę, że aby dokładnie zapoznać się z recenzją książki należy wspomnieć, że pisarka to młoda kobieta, dla której każdy nowy dzień niesie sporo wydarzeń, odkryć. Jak sama twierdzi, życie to pasmo wzlotów i upadków. I pomimo, że sama nie raz buja w obłokach i marzy o niebieskich migdałach, to jednak twardo stąpa po ziemi mierząc się z kolejnymi niespodziankami, które niesie dzień.

Sądzę, że jednym z ważniejszych atutów książki jest umiejętność autorki do przelania na papier części własnej osobowości. W moim odczuciu niezwykle mocno urealnia to fabułę książki. To jaką osobą jest pisarka bardzo mocno czuć w jej książkach i to jest szczególnie cenne.

Sięgając po lekturę nie wiedziałam tak naprawdę czego mogę się spodziewać. Bo jeśli chodzi o listy, to przede wszystkim kojarzą mi się one z próbą utrwalenia na papierze najbardziej ulotnego i delikatnego uczucia jakim jest miłość. A tu, jak tytuł podpowiada, o miłości ta książka nie będzie. Myślę, że jest to zabieg przemyślany, przemycony przez autorkę sprytny wybieg i nie do końca mogę się zgodzić, że w powieści nie ma miłości. Bo jest… Ale po kolei..

„Ktoś ma wobec ciebie chyba jeszcze konkretne plany, albo chce, żebyś zaczęła żyć na nowo. Takie rzeczy nie dzieją się bez przyczyny. Dostałaś ogromną szansę”**

Miłość ma niejedno oblicze. Może być radosna z łaskoczącymi motylami w brzuchu, ale może być też zraniona, której obliczem jest żal, smutek, rozgoryczenie i całe stado pytań bez odpowiedzi. Uczucie jakie by nie było, zawsze pozostawia w człowieku ślad. Ślad, który potrzebuje czasu aby się zabliźnić, ale nigdy całkowicie nie zniknie... Wybaczcie, ale zbyt wiele napisać nie mogę, aby Wam nie odkrywać wszystkich tajemnic. Jak w znakomitej większości powieści, również w tej napotykamy bohaterów przeżywających różnorakie perypetie. Natalia Sońska przedstawia nam zatem Zosię, której serce wystawione na próbę czasu bardzo tęskni. Zosia to młoda dziewczyna, studentka, którą bardzo mocno doświadcza życie. Miłość, zdrada i choroba…. Czy wydarzenia z przeszłości będą miały decydujący wpływ na przyszłość bohaterki? Kim jest tajemniczy Igor i dlaczego Zosia komunikuje się z nim tak archaicznym komunikatorem, jakim dzisiaj są listy?
Jeśli ktoś z Was pomyśli sobie, że „Listy (nie) miłosne" to tylko słodki romansik będzie w ogromnym błędzie. Owszem znajdziecie tam troszkę również o miłości. Ale miłość pozbawiona najważniejszego szybko umiera, o czym doskonale wie Natalia Sońska. Dlatego też na łamach książki uważnie przygląda się też przyjaźni bohaterki… Pisarka nie boi się trudnych tematów i zręcznie kieruje losami Zosi, by ta przekonała się na własnej skórze, czym jest tak naprawdę prawdziwa przyjaźń. Jak myślicie- czy przyjaciółka ma prawo zataić sekret, co jest cenniejsze, smutna prawda, czy słodkie kłamstwo? Jaki jest fundament prawdziwej przyjaźni, co ją cementuje i czy ma to coś wspólnego z prawdziwą lojalnością wobec przyjaciela?
„Kiedy się o coś dba, czas nie ma prawa tego zniszczyć. Trzeba tylko osób, które bardzo tego chcą, które pragną utrzymania niezmiennie pewnego stanu, które będą dbać, by nic się nie zmieniło. Potrzeba osób, którym po prostu bardzo zależy, dla których pewne rzeczy mają ogromne znaczenie. To daje poczucie spokoju i pewności.”***

Książka aż kipi od skumulowanych w niej uczuć. Tych fundamentalnych jak miłość i przyjaźń, ale i tych równie ważnych czyli zrozumienie, przysłowiowa pomocna dłoń, koleżeństwo, niestety też kłamstwo, zatajanie prawdy... Jest też król królów, czyli „miłość mimo wszystko”. Brzmi tajemniczo? Celowo posłużyłam się tymi słowami, bowiem bardzo podobała mi się postawa Stasia, który nie boi się mówić o swoim uczuciu. Ów młody mężczyzna poświęca się dla Zosi, by w chwilach dla niej trudnych być przy niej. Czy Zosia będzie w stanie odwdzięczyć się za dobroć, czy doceni gest, czy prawdziwie kiedyś pokocha?
Kilka słów podsumowania.
Książkę czytało mi się dobrze, choć na początku irytowały mnie listy bohaterki do Igora. Dopiero później zrozumiałam, że one jednak miały swoje kluczowe miejsce…Trudnością dla mnie były koligacje łączące bohaterów książki. Czasem musiałam wrócić stronę do tyłu, aby dokładnie zrozumieć „kto z kim” i „dlaczego”, ale później nie miałam z tym problemu, aby w pełni zagłębić się w treść książki. Tak jak wspomniałam jeśli myślicie, że będzie to romansik, to się mylicie. Według mnie jest to książka obyczajowa o różnych obliczach miłości- tej prawdziwej, miłości po stracie ukochanej osoby w wyniku śmierci, miłości rodzicielskiej, ale też miłości nastoletniej, która rządzi się swoimi prawami, nie do końca przez nas akceptowalnymi. Nie brak też miłości siostrzanej. Natalia Sońska pisze tak jak czuje, tak jak widzi. I naprawdę umie to robić. Czytając jej powieść miałam wrażenie, że jestem w świecie bohaterów, że przyglądam się im poczynaniom, że znam ich głęboko schowane myśli. Dlatego uważam że „Listy(nie) miłosne” są warte aby się z nimi bliżej zapoznać, poświęcić im swój czas. Nie zrażajcie się być może dla niektórych zbyt słodką okładką, nie zniechęcajcie się ilością bohaterów. Wczytajcie się w lekturę i wyciągnijcie z niej to, co dla Was najważniejsze. Ja już to zrobiłam, a Wy….?:)

https://ukatji.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-08-29 20:14:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Rok na Kwiatowej (tom 4)

Przyszedł czas na kolejną recenzję. Tym razem będzie to recenzja przedpremierowa powieści Karoliny Wilczyńskiej pt. "Owoce miłości". Premiera tej książki już niebawem, bo 5 września 2018! Zapiszcie sobie tą datę w kalendarzu- najlepiej na czerwono!
„Owoce miłości” to czwarty tom z cyklu "Rok na Kwiatowej". Dla tych co nie czytali poprzednich części, tytułem przypomnienia dodam, że jest to...
Przyszedł czas na kolejną recenzję. Tym razem będzie to recenzja przedpremierowa powieści Karoliny Wilczyńskiej pt. "Owoce miłości". Premiera tej książki już niebawem, bo 5 września 2018! Zapiszcie sobie tą datę w kalendarzu- najlepiej na czerwono!
„Owoce miłości” to czwarty tom z cyklu "Rok na Kwiatowej". Dla tych co nie czytali poprzednich części, tytułem przypomnienia dodam, że jest to opowieść o życiu czterech młodych kobiet: Wioli, Malwinie, Róży i Lilianie, które mieszkają w bloku przy ulicy Kwiatowej w Kielcach. Kobiety przyjaźnią się, wzajemnie się wspierają , pomagają i wspólnie przeżywają swoje wzloty i upadki.
Która młoda matka z trójką małych dzieci ma czas na realizację swoich pasji? To pytanie skierowane jest głownie do mam, ale nie tylko. Myślę, że większość z nich powie, że bardzo trudno jest wygospodarować czas na swoje hobby, bo jak się okazuje-doba nagle się kurczy. Każda rodzicielka, a zwłaszcza ta, najczęściej zdana na swoje siły, nie ma czasu na to, jak to się powszechnie mówi aby „się ogarnąć”. Nie inaczej jest też z Wiolą, matką Oskara i Robaczków, czyli bliźniąt. Kobieta egzystuje niczym robot wielofunkcyjny, a ciągły brak męża zwiększa jej frustrację. Postanawia coś z tym zrobić by dalej być atrakcyjną, zadbaną dziewczyną, a nie rozmamłaną z dwudziestokilogramową nadwagą, steraną nadmiarem obowiązków babą. I robi !!! Ja tylko, aby podsycić waszą ciekawość, zdradzę, że będzie ciekawie. Bo...zaczyna niewinnie, ot trochę „macha” nogami na osiedlowej siłowni, zmienia nawyki żywieniowe oraz uprawia styl mieszany -„podziałka, a za resztę podmianka"*. Jeśli chcecie wiedzieć co ma z tym wspólnego pół bułki i marchewka koniecznie przeczytajcie" Owoce miłości". Wszelkie ćwiczenia wystarczają by uruchomić machinę, która wciąga kolejne osoby. Kogo? Co się wydarzy w życiu Wioletty? Tego Wam nie zdradzę. Myślę, że koniecznie musicie sięgnąć po czwarty tom sagi.
„Okazuje się, że nawet obcy ludzie mogą się jakoś zebrać i zrobić dobre rzeczy dla innych i dla siebie nawzajem”**

Malwina przygotowuje się do ślubu z Markiem. Jej mama załamana po śmierci męża na wieść o ślubie odzyskuje siły i próbuje po swojemu zorganizować uroczystość co doprowadza Malwinę do szału.

„...potraktuj scenariusz twojej mamy jako coś w rodzaju spektaklu.Taka sztuka,którą mama reżyseruje. My w niej zagramy, a potem będziemy sobie spokojnie żyć po swojemu” *** - radzi Malwinie jej przyszły mąż Marek. Co zrobi kobieta, jak potoczą się jej perypetie? Czy ślub odbędzie się według plany panny młodej, a może jej mamy? Kto pokaże pazura i okaże się tą silniejszą? Kogo decyzja będzie decydująca?

Liliana to twarda biznes women, która zawsze miała „uporządkowany plan dnia oraz jasno określone priorytety”****. Teraz zaczyna nad tym tracić kontrolę, a do głosu zaczynają dochodzić jak się okazuje, coraz cieplejsze uczucia skierowane do straszliwe skrzywdzonej przez los Agnieszki. Czyżby metamorfoza dziewczyny tak kojąco wpłynęła na Lilianę czy też odzywają się uśpione uczucia macierzyńskie? A może trauma z dzieciństwa przestaje mieć większy wpływ na jej życie?
Róża jest w "samotnej "ciąży. Zawsze wyciszona, żyjąca w cieniu innych dziewczyna chce tylko spokoju. Ale przyjaciółki i Bartek nie zamierzają pozostawić jej samej, by w zaciemnionym roletami mieszkaniu, ubrana w piżamę i szlafrok „rozmieniała na drobne ”swoje życie. Robią wszystko by wyciągnąć ją ze stanu apatii i zobojętnienia. Czy uda się im postawić przyjaciółkę na "nogi"? Co się wydarzy w życiu Róży, jaka informacja spowoduje, że kobieta znajdzie siłę do działania i walki o siebie oraz odwagę na to.... by łaskawiej spojrzeć na Bartka. Czy potrafi mu zaufać i wpuścić do swojego życia? Wszak raz już zawierzyła mężczyźnie i niestety się zawiodła ...


Autorka w książce porusza wiele problemów, które stanowią codzienność większości rodzicielek. Ale podpowiada też jak sobie z nimi poradzić. Historię Wioli można przyrównać do poradnika dla młodych mam, które są przytłoczone nadmiarem domowych obowiązków, którym wydaje się, że po urodzeniu dziecka przestają być atrakcyjne dla swoich partnerów. Wilczyńska przestrzega jednak, że wszelkie niespodzianki, tajemnice czynione w dobrej wierze stanowią źródło niepokoju, nieuzasadnionych podejrzeń, nieporozumień i smutku dla współmałżonka czy partnera. Drobne radości, nawet jeśli teściowa potrafi sprowadzić synową na ziemię i zniszczyć całe szczęście, powinny być udziałem obydwojga małżonków.

Wstrząsające zdarzenia z życia Agnieszki i Liliany bywają w życiu i nie są, niestety fikcją literacką, ale straszną prawdą , której nie życzę nikomu z Was. Liliana poradziła sobie z nimi: nauką, pracą,wyszła z tego bogatsza w doświadczenie życiowe i materialne. Teraz dzieli się tymi wartościami z Agnieszką, którą skrzywdziła ta sama osoba. Czy uda się Lilianie wyprzeć z pamięci i oczyścić umysł Agnieszki z tych bolesnych wydarzeń?

Życie jest krótkie, zbyt krótkie by tracić chwile na wszelkie waśnie, swary, niesnaski. Zdarza się, że ktoś bliski potrafi nas bardzo zranić, odbierając nam bliską osobę. Miłość nie wybiera, tylko czasami błądzi zadając rany nie do wygojenia. Kiedy Malwina odkrywa przyczynę nieporozumienia miedzy matką a jej siostrą zastanawia się kim była dla swoich rodziców ? „Szczęściem czy balastem?”***** a może, „radością czy raczej wyrzutem sumienia?"******

„Może nie warto zapominać o tych , którzy żyją?Nie udawać, że nie istnieją?”

„Owoce miłości ” to bardzo mądra i ciekawa powieść! Taka z pozytywnym przesłaniem! Warto ją przeczytać i gwarantuje Wam, że nie będzie to stracony czas! Może, którejś z Was pomoże rozwikłać osobiste problemy, inaczej spojrzeć na niektóre sprawy czy przeorganizować życie? Kto nie czytał wcześniejszych tomów to warto po nie sięgnąć aczkolwiek książka może stanowić samodzielną pozycję.

https://ukatji.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-08-24 13:26:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Dzisiaj chciałabym się podzielić moimi odczuciami po przeczytaniu książki Katie Kitmurua pt „Rozstanie”.

Może najpierw kilka słów samej autorce pewnie mało znanej w Polsce. Katie Kitamura to młoda amerykańska dziennikarka, pisarka i krytyk sztuki, Honorowy Research Fellow w londyńskim konsorcjum. Mieszka w Nowym Jorku i współpracuje z kilkoma wydawnictwami. Ma korzenie japońskie.

...
Dzisiaj chciałabym się podzielić moimi odczuciami po przeczytaniu książki Katie Kitmurua pt „Rozstanie”.

Może najpierw kilka słów samej autorce pewnie mało znanej w Polsce. Katie Kitamura to młoda amerykańska dziennikarka, pisarka i krytyk sztuki, Honorowy Research Fellow w londyńskim konsorcjum. Mieszka w Nowym Jorku i współpracuje z kilkoma wydawnictwami. Ma korzenie japońskie.

Christopher, uznany dziennikarz i pisarz wyjeżdża do Mani w Grecji poszukiwaniu inspiracji do napisania książki o oznakach śmierci i rytuałach z nią związanych. Czyli o tym wszystkim, co towarzyszy odchodzącemu na drugą stronę tęczy wraz z zawodowymi płaczkami włącznie. Najbardziej intrygowała go w tym zwyczaju eksterioryzacja smutku, „fakt, że rozpacz wyrażał ktoś inny, a nie osoby pogrążone w żałobie.”*

Kiedy jego matka Isabella nie może się z nim skontaktować prosi swoja synową by poleciała do Grecji sprawdzić co się dzieje z Christopherem. Isabella nie wie, że jej syn od jakiegoś czasu jest w separacji z żoną, a synowa mieszka z jego przyjacielem Yvanem. Kobieta leci do Grecji i odkrywa, że męża nie ma w hotelu a obsłudze towarzyszy jakaś zmowa milczenia na jego temat. Odkrywa również, że jej mąż i tutaj nie potrafił jak to określiła dość wulgarnie jego matka „nigdy nie potrafił utrzymać fiuta w spodniach.”** Czym dla Christophera skończyło się dość frywolne, bezpruderyjne życie? Czy jego żona uwolniona z małżeństwa potrafi znaleźć szczęście w związku z Yvanem?
Katie Kitamura napisała książkę, która wg mnie ma cechy powieści obyczajowo – sensacyjno – psychologicznej. To nie tylko fabuła ale także dokładne, wręcz drobiazgowe analizowanie przez żonę Christophera każdego problemu, sytuacji, ludzkich zachowań jakimi spotykamy się w powieści. A jest to tym bardziej ciekawe dlatego, że bohaterami książki są brzydko mówiąc zimnokrwiści Anglicy i gorącej krwi Grecy. Jest sporo dygresji, dywagacji na temat życia w związku, śmierci, żalu po bliskiej osobie.
„..między dwojgiem ludzi zawsze znajdzie się miejsce na niespodzianki i nieporozumienia, rzeczy, których nie można wytłumaczyć. Być może dałoby się to sformułować inaczej: że między dwojgiem ludzi będzie miejsce na porażki wyobraźni.” ***

Czy będąc osobą wolną można bezproblemowo ułożyć sobie życie z innym człowiekiem, czy wraź ze śmiercią bliskiej osoby da się zerwać kontakty z jego rodzina…..Czy czas naprawdę leczy wszelkie rany?

„Ale co z tymi ranami, o których nie wiecie, że nie wiecie, i których skutków nie możecie przewidzieć.”****

Zachęcam Was do przeczytania „Rozstania” bo chociaż czasami może Was drażnić drobiazgowość, wręcz pedantyczność pisarki to jednak warto poświęcić czas na przeczytanie powieści

Za możliwość przeczytania powieści bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Zachęcam Was do przeczytania „Rozstania” bo chociaż czasami może Was drażnić drobiazgowość, wręcz pedantyczność pisarki to jednak warto poświęcić czas na przeczytanie powieści

https://ukatji.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-08-19 19:05:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Witajcie!!!
Dziś przychodzę do Was z kolejną, przedpremierową recenzją. Tym razem będą to "Sekrety i kłamstwa" autorstwa Sylwii Trojanowskiej. Premiera tej książki datowana jest na 22.08.2018 r, a więc już niebawem. Nie mniej dziś Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z moimi przemyśleniami na jej temat.
Pisanie recenzji to wielka odpowiedzialność. Bowiem to właśnie recenzja, w...
Witajcie!!!
Dziś przychodzę do Was z kolejną, przedpremierową recenzją. Tym razem będą to "Sekrety i kłamstwa" autorstwa Sylwii Trojanowskiej. Premiera tej książki datowana jest na 22.08.2018 r, a więc już niebawem. Nie mniej dziś Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z moimi przemyśleniami na jej temat.
Pisanie recenzji to wielka odpowiedzialność. Bowiem to właśnie recenzja, w szczególności ta przedpremierowa jest dla wielu czytelników pewnym wyznacznikiem. Dlatego napisanie recenzji do "Sekretów i kłamstw" okazało się dla mnie nie lada wyzwaniem. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że nie jest to lekka i łatwa książka. Nie mniej...nie należy jej odkładać na półkę i zrażać się treścią. Wręcz przeciwnie. Należy ją obowiązkowo przeczytać.

Z piórem autorki spotkałam się po raz pierwszy. Patrząc na okładkę nie spodziewałam się, że pisarka zabierze mnie w świat pełen tajemnic połączonych bólem, okrucieństwem, niewiadomą jutra. Widok dziewczyny nie zapowiadał tylu emocji z jakimi spotkałam się podczas czytania "Sekretów". Nie mniej jednak muszę powiedzieć, że lektura wciągnęła mnie bardzo aż do tego stopnia, że ciężko było ją odłożyć.

"To jest zapis mojej pamięci. Przeklęta przeszłość przelana na papier. Bolesne chwile, które dotkliwie okaleczyły moje serce i sprawiły, że skamieniało."*

A jeśli chodzi o tytuł? Zatrzymajmy się przy nim na moment.
Tajemnice...Czym się objawia tajemnica? Zazwyczaj sekretem, który nie może ujrzeć światła dziennego. Tajemnica to informacja, która z pewnych względów ma być ukryta przed światem. Powody mogą być różne. Wstyd, hańba, niejednokrotnie jest to sama sytuacja w której dany człowiek się znajduje lub obietnica złożona drugiej osobie. Jednak z biegiem czasu sekret staje się pewnego rodzaju ciężarem. To obciążenie sumienia powoduje, że czeka się na właściwy czas aby podzielić się długo skrywanym sekretem z innymi. I najważniejsze- czy ów sekret jest w pełni prawdziwy, a może ma w sobie szczyptę kłamstwa?

"Będziesz szczęśliwa, jeśli wyciągniesz do tego szczęścia rękę. Bo jak inaczej ono ma do ciebie przyjść? Szczęście nie zjawia się nieproszone. Musisz się na nie otworzyć."**

Życie jak sami wiecie potrafi pisać różne scenariusze. Nie koniecznie takie jakby człowiek sam tego oczekiwał. Przekonuje się o tym główna bohaterka Magda, która w pewnym momencie traci to co było dla niej ważne i istotne. Mimo osobistej tragedii musi na nowo rozpocząć swoją drogę. Drogę, która jak się okazuje wcale nie będzie łatwa. A wszystko zmieni list będący zaproszeniem...Od kogo? Czy on zmieni wszystko w życiu bohaterki?

Pewnego dnia bohaterka postanawia po wielu latach wrócić do swojego rodzinnego domu. Powrót jest dla niej bardzo trudny ponieważ musi stanąć oko w oko ze swoim dziadkiem Ludwikiem. Sprawa o tyle oczywista i można by rzec prosta. Niestety. Często jest tak, że to co z pozoru wydaje się proste okazuje się bardzo trudne. Zwłaszcza wtedy gdy pojawia się pewien warunek. Jaki?-tego Wam nie zdradzę, bowiem w nim tkwi całe sedno sprawy.
W powieści czytelnik doświadcza wielu zaskoczeń i wzruszeń, które powodują, że na swoją rodzinę patrzy się inaczej. Jak się okazuje, to właśnie historia kształtuje osobowość człowieka. Ludwik jest tego najlepszym przykładem. To właśnie wojna spowodowała że stał się kimś innym. Nie mogę Wam wszystkiego powiedzieć, jednak pragnę zachęcić gorąco byście więcej swojego czasu poświęcili zapoznając się z życiorysem Ludwika i dokładnie się w niego wczytali, uzupełniając wiedzę o zdjęcia umieszczone w rodzinnej pamiątce -albumie rodziny Starkowskich. To właśnie nim posługuje się Ludwik opowiadając Dusi o tym co miało miejsce podczas wojny. Zapewniam Was, wiele rzeczy Was zaskoczy, wstrząśnie, będzie też dowodem na to, że tak naprawie nic nie dzieje się bez powodu.Bardzo dziękuję Sylwii Trojanowskiej i Wydawnictwu Czwarta Strona za to, że na łamach historii Ludwika mogłam poznać obecny, współczesny Szczecin, oraz ten sprzed osiemdziesięciu lat. Mimo, że fabuła jak sama pisarka pisze, w większości to fikcja literacka, to jednak sama treść i odkrywane kolejne tajemnice z życia Ludwika do tego stopnia mnie zainteresowały, że śmiało mogę powiedzieć, że te wydarzenia miały miejsce naprawdę.Książkę czyta się dobrze. Pisarka odkrywa przed czytelnikiem szereg tajemnic, które mimo trudnej treści nie męczą, a wręcz przeciwnie. Zachęcają do zapoznania się z kolejnymi bohaterami książki. Już nie mogę doczekać się tomu drugiego. Mam nadzieję, że będzie równie interesujący jak pierwszy i pisarka zapewni wiele uśmiechu, ale i wzruszeń tak jak było w przypadku mojej lektury, którą serdeczne Wam polecam!


Wiecej na http://ukatji.blogspot.com/2018/08/sekrety-i-kamstwa-sylwia-trojanowska.html

pokaż więcej

 
2018-08-14 20:30:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Premiera najnowszej książki Agaty Przybyłek pt. "Wierność jest trudna" planowana jest na 22.08.2018r. Jednak ja już dziś chciałabym uchylić Wam rąbka tajemnicy o tym, czego doświadczycie czytając kolejną powieść tej wyjątkowej pisarki.
Ci, którzy znają pióro Agaty Przybyłek wiedzą, że każda jej książka jest świetna i zostaje na długo w pamięci. Tak też jest i tym razem, bowiem autorka nie...
Premiera najnowszej książki Agaty Przybyłek pt. "Wierność jest trudna" planowana jest na 22.08.2018r. Jednak ja już dziś chciałabym uchylić Wam rąbka tajemnicy o tym, czego doświadczycie czytając kolejną powieść tej wyjątkowej pisarki.
Ci, którzy znają pióro Agaty Przybyłek wiedzą, że każda jej książka jest świetna i zostaje na długo w pamięci. Tak też jest i tym razem, bowiem autorka nie boi się trudnych tematów, a co najważniejsze ma talent do takiej formy przekazu poważnych treści, które w oczach czytelnika stają się przyjemne i zrozumiałe w odbiorze. Jest to ważne..dlaczego zapytacie? Tym razem wraz z kolejnymi kartkami książki "rozkminiamy" fundamentalny temat w życiu człowieka jakim jest wierność.

„Doskonale wiedziała, że w miłości nie chodzi tylko o motyle w brzuchu, ekscytację czy porywy namiętności, ale o pewność i deklarację, że chce się być z człowiekiem już na zawsze. Prawdziwa miłość to wcale nie odpowiednik gwałtownej wichury, która w jeden dzień potrafi całkowicie wywrócić świat do góry nogami, lecz delikatnego wiatru, przynoszącego jednocześnie orzeźwienie i spokój. "*

Wierność…z czym Wam, drodzy czytelnicy się kojarzy? Wierność sobie, czy też deklarowana drugiemu człowiekowi, wierność ideałom i celom, wierność psa. Bo pies to prawdziwy przyjaciel człowieka, taki na zawsze i bezwarunkowo. Ale czy człowiek może być wierny drugiemu jak pies? Jak się okazuje różnie z tą wiernością bywa. Bo wierność to przede wszystkim zaufanie. A co jeśli wystawimy zaufanie do nas na próbę? Co jeśli w tym zaufaniu pozrywamy kilka nitek i czy te, które pozostały utrzymają ciężar powstałej nowej sytuacji? I wreszcie, czy ktoś sprawdził to empirycznie ile nitek można "bezpiecznie" zerwać? Bo przecież każdy z nas jest inny, tym samym różną ma "masę krytyczną". Czy aby na pewno zawsze sprawdza się przysłowie: "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal"?

Jestem świeżo po lekturze najnowszej książki Agaty Przybyłek pt. „Wierność jest trudna”. Od samego początku zaintrygował mnie ten tytuł. To jedna z oczywistych oczywistości prawda? Rzecz klarowna jak masło klarowane.... coś prostego, a jednocześnie tak ogromnie trudnego. Czy wierność partnerowi zostanie dotrzymana?
Eliza, młoda dziewczyna przygotowuje się do wyjątkowego dnia w swoim życiu- ślubu z ukochanym Pawłem. Suknia ślubna czeka na przymiarkę, podniosła atmosfera krąży w powietrzu i przyjemnie drażni nozdrza zainteresowanych. Ale w życiu czasami zdarza się tak, że w najmniej odpowiednim momencie nagle pojawia się ktoś, kto burzy naszą harmonię, przez kogo zapominamy słów do piosenki, która nam tak pięknie gra w sercu. Jeszcze jest cisza... ale to tylko cisza przed burzą, którą są... wątpliwości. Pędzi w naszym kierunku katastrofa, która zniszczy wszystko co istotne, lub też która może być początkiem czegoś innego, nowego, ale czy szczęśliwego?
Eliza, główna bohaterka powieści Agaty Przybyłek pochodzi z licznej rodziny, ma siostry z którymi jest mocno związana a także, troskliwą matkę i kochającego ojca. Jednak pod przykrywką szczęśliwej rodziny kryje się pewna tajemnica. Czy na pozór oddana żona i matka jest idealnym przykładem dla swojej córki? Czy Sabina jest w porządku wobec swoich dzieci i małżonka? Czy jej rejestracja na portalu randkowym jest tylko niewinną grą, chęcią przełamania rutyny, a może to cyniczna zagrywka?

„W związkach nie chodzi o to, żeby nie mieć wątpliwości, ale o to, żeby być ze sobą mimo, że nie jesteśmy doskonali.”**

Agata Przybyłek podkreśla, że każdy ma prawo do szczęścia, ale trzeba pamiętać, że szukając go nie należy krzywdzić drugiej osoby. Czy tajemnica którą nosi w sobie zarówno matka jak i córka będzie powodem do wstydu, czy może nigdy nie ujrzy światła dziennego? A może będzie początkiem wewnętrznego rachunku sumienia i przewartościowania priorytetów? Bo każdy z nas czuje i każdy z nas na swój sposób przeżywa ukryte dramaty, które są ukryte głęboko na dnie serca. Na myśl przychodzi mi przysłowie „nie daleko pada jabłko od jabłoni”. Uważam, że jest ono w tym przypadku idealnie w punkt. Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego-sięgnijcie po najnowszą książkę Agaty Przybyłek. Po raz kolejny przekonałam się, że Agata Przybyłek potrafi w fabule powieści nieźle zamieszać. W tym temacie jest dla mnie wirtuozem a dowodem jej kunsztu jest Szczepan, który ni stąd, ni zowąd rozkochuje w sobie .... no właśnie, kogo? Jak skończy się jego wielka miłość? Czy zdobędzie się na prawdziwe wyznanie uczucia tej, którą szczerze kocha? Początkowo brałam go za „czarny charakter”, troszkę taki typ który lubi się "zabawić". Co więcej, myślę, że wiele z Was go tak odbierze. Jak się jednak okazuje takie przedstawienie postaci było celowym i z premedytacją podjętym przez autorkę działaniem. Jestem pewna, że każdy z Was się przekona sięgając po książkę pt.„Wierność jest trudna”.

Prócz perypetii Elizy pisarka ukazuje drugą twarz siostry bliźniaczki-Patrycji, która nie cofnie się przed niczym ani nikim, aby osiągnąć upragniony cel. Agata Przybyłek wskazuje, że kłamstwo ma krótkie nogi, a to co złego zrobimy innym wróci do nas z podwojoną siłą. O tym właśnie przekonuje się w niemalże finale książki sama Patrycja. Jeśli chcecie wiedzieć co takiego się stało, zapraszam Was do spędzenia czasu z książką „Wierność jest trudna”.

Patrząc na okładkę pomyślałam, że powieść jest idealna na wakacje i się nie myliłam. Nie tylko ze względu na tematykę, ale również czas letni. To właśnie między innymi wtedy zawieramy nowe znajomości, kiełkują uczucia, a wielu z nas się zakochuje. Agata Przybyłek w swoich książkach pisze łatwo o tematach trudnych. W „Wierności” opisała historię z życia wziętą. Myślę, że każdy z Was zna kogoś kto mierzył się z podobnymi dylematami jak bohaterowie powieści. Los doświadcza i pokazuje, że czasem wystarczy najmniejsza rysa, aby pękło to co najważniejsze. Wobec tego czy warto wykorzystać sytuację i mieć wyrzuty sumienia wobec siebie i innych??


Więcej na http://ukatji.blogspot.com/2018/08/wiernosc-jest-trudna-agata-przybyek.html

pokaż więcej

 
2018-08-14 15:11:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kolory Uczuć (tom 2)

„Przeżywajmy każdy dzień życia tak, jakby miał być ostatni." *

„Kruchość jutra” to bardzo życiowa książka. To książka, która może opowiadać losy naszych znajomych, sąsiadów lub nas samych. Bo przecież każdy człowiek przeżywał swoją pierwszą czy też kolejną miłość. Wtedy to w brzuchu pojawiały się motyle, czas nagle jakby się zatrzymywał i liczyły się tylko chwile spędzone razem. Ona i On,...
„Przeżywajmy każdy dzień życia tak, jakby miał być ostatni." *

„Kruchość jutra” to bardzo życiowa książka. To książka, która może opowiadać losy naszych znajomych, sąsiadów lub nas samych. Bo przecież każdy człowiek przeżywał swoją pierwszą czy też kolejną miłość. Wtedy to w brzuchu pojawiały się motyle, czas nagle jakby się zatrzymywał i liczyły się tylko chwile spędzone razem. Ona i On, On i Ona. Jak w bajce. Ale w pewnym momencie przychodzi czas, kiedy trzeba się poznać nieco bliżej. Jest to szczególnie istotne dla kolejnych związków. Wtedy bardzo ważna jest przeszłość partnera. I O ile partnerki są bardziej wylewne, to płeć przeciwna zazwyczaj nie jest skłonna do zwierzeń. Panowie swoją przeszłość trzymają dla siebie, nie chcą się nią dzielić z innymi, a jeśli już mają cokolwiek powiedzieć, to informacje są szczątkowe, krótkie, zdecydowanie nie do końca klarowne. Co z tego wynika? Jak się okazuje, wiele….Czasem za tą przeszłością kryje się tajemnica, która może zaważyć na nowym związku.
O tym przekonuje się Anna, główna bohaterka powieści. Z pozoru szczęśliwa mężatka, potrafiąca wybaczać nawet najgorsze czyny swojego męża. Do czasu... Pisarka zadaje pytanie, czy da się do końca przebaczyć, zapomnieć o tym co boli, co jest niewygodne? Gdzie jest granica, która pozwala na całkowite zapomnienie o tym co nadszarpnęło zaufanie dwojga ludzi? Czy może człowiek mimo wszystko nie jest zdolny do tego aby wybaczyć do końca? Bo czasem wystarczy jedna iskra, by uruchomić lawinę nieszczęść. O tym przekonuje się Anna, której życie wywraca się o 180 stopni. Jaką tajemnicę skrywał w sobie Robert, czy ten któremu szczerze zaufała Anna-Michał jest w pełni krystaliczny???

„Niestety codzienność szybko dała o sobie znać. Spontaniczność gdzieś się zapodziała. Czułość zatopiona została rozmowami o obowiązkach i wyrzutami. Pojawiło się rozgoryczenie."**

"Kruchość jutra" według mnie jest idealnym tytułem. Dlaczego? Dlatego, że każdy z nas powinien cieszyć się każdą chwilą, bowiem jutra może nie być. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że owe „jutro” nigdy nie będzie takie same jak „dziś”. Wygodniej jest pewne rzeczy do zrobienia, do powiedzenia, do pokazania odłożyć na później. Ale czy to „później” nastąpi? Życie zaskoczyło Annę, gdy ta podjęła, być może nie do końca przemyślane decyzje. Nie pomyślała, że kolejny, piękny, lepszy dzień będzie „chichotem losu …”

"Śmierć jest podobno jedyną pewną rzeczą w życiu, ale zawsze zaskakuje. Nigdy nie jest na nią dobry moment bez względu na to, ile się ma lat."***
Kruchość jutra to bardzo wartościowa książka-wiele uczy, pozostawia garść ważnych tematów do przemyślenia. I mimo, że jest niewielka objętościowo, to jest idealną pozycją do rozważenia szczególnie dla tych, którzy borykają się z problemami w małżeństwie. Opisy przemyśleń Anny dla wielu czytelników mogą być problemem, ale to właśnie one powodują, że każdy z nas może postawić się na miejscu głównej bohaterki. Dodatkowo Ewa Bauer wprowadziła wątek kryminalny, który według mnie uatrakcyjnia fabułę. Jedna rzecz która mnie lekko poirytowała, to rozmowa Anny z prawniczką-myślę, że ten wątek był nieco naciągnięty, bowiem prawnik nie może sobie pozwolić na łamanie prawa, narażając siebie na utratę wiarygodności w oczach innych osób. Prócz tego małego szczególiku książkę Ewy Bauer szczerze Wam polecam!

http://ukatji.blogspot.com/2018/08/kruchosc-jutra-ewa-bauer.html

pokaż więcej

 
2018-08-14 15:08:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Czy zastanawialiście się kiedyś jaki zapach ma .... prawda? Pewnie nie, ale ja przyznam szczerze, że również należę do tych nieuświadomionych w tym temacie.

"Spomiędzy nich wychylało się kilka cienkich gałązek z niepozornymi, drobnymi kwiatostanami w bordowo-różowym kolorze. Wydzielały orientalny aromat. Był bardzo intensywny. Przenikały się w nim nuty: wanilii, goździków i jaśminu."*

...
Czy zastanawialiście się kiedyś jaki zapach ma .... prawda? Pewnie nie, ale ja przyznam szczerze, że również należę do tych nieuświadomionych w tym temacie.

"Spomiędzy nich wychylało się kilka cienkich gałązek z niepozornymi, drobnymi kwiatostanami w bordowo-różowym kolorze. Wydzielały orientalny aromat. Był bardzo intensywny. Przenikały się w nim nuty: wanilii, goździków i jaśminu."*

Celowo sprowadziłam wasze myśli na niewłaściwe tory, gdyż jest to niezbędny element każdego dobrego.... kryminału.

Dzisiaj nietypowa pozycja jeśli chodzi o moją osobę, bo trzymając w ręce kolejną powieść Igi Karst wkraczam na nieznane mi ścieżki kryminalnej zagadki. Książka jest na rynku wydawniczym raptem parę dni po premierze, ale chciałabym pomóc wam ją w pewien sposób wyłowić spośród wielu tytułów ukazujących się zapewne codziennie na rynku wydawniczym. Do tej pory niechętnie patrzyłam w kierunku tej tematyki, ale szybki podgląd na tylną stronę okładki.... dobra nie będę przecież ściemniać, chodzi o pierwszą stronę, po prostu kocham storczyki ... więc cóż pisać, przeczytałam. Uważam , że niezależnie od tego co skłoniło Was do przeczytania nowej książki (ciekawa okładka, wciągające streszczenie czy chociażby mój blog), najważniejsze że wkraczacie na nieznane sobie ścieżki literatury i dzięki temu poszerzacie horyzonty. To procentuje...
Wracając do meritum, już na tym etapie z przyjemnością napiszę, że nie żałuję poświęconego czasu. Wstyd się przyznać ale dotychczas wrzucałam kryminały do jednego worka, było to dla mnie coś w stylu "zabili go i uciekł".

Jednak pani Iga Karst wykonała kawał dobrej roboty , a jej książka to mariaż wciągającej akcji, rosnącego napięcia w pogoni za przestępcami, ale też niezwykle ujmujący świat flory, tutaj dumnie reprezentowanej przez storczyki. Jest też jedna istotna dla mnie rzecz, która zdecydowała o napisaniu tej recenzji. To coś co lubię i bardzo cenię w książkach, a w poprzednich moich recenzjach już nieśmiało zwracałam na to uwagę. Wszyscy mamy swoją historię, jakąś przeszłość, nie urwaliśmy się przecież z choinki. Więc dlaczego treść tej książki miałaby być oderwana od rzeczywistości ? Takie rzeczy jak morderstwa się zdarzają i chyba nic na to nie poradzimy. Jednak aby całość sprawiała wrażenie wiarygodnej historii należy wykazać się nie lada talentem pisarskim, stąd ukłony dla autorki za świetne połączenie teraźniejszej historii z tą odległą, pamiętaną już zapewne przez nielicznych. To właśnie to nadaje tej treści autentyczności, a dzięki temu bohaterowie książki wydają się jeszcze bardziej realni.

Ta opowieść ma zatem solidne fundamenty i dzięki temu świetnie się ją czyta. Niestety nie mogę wam zdradzić do jakiego fragmentu z przeszłości odwołuje się autorka, bo to najistotniejszy wątek i zabrałabym wam przyjemność z przeczytania jej.

Książka mówi też o tym jak ważny jest czas. Czas na rozliczenie się z przeszłością, ale też i ten odmierzany przez pewien niezwykle istotny zegarek.... Jeśli chcecie się dowiedzieć jaki, zapraszam do lektury.

Opowieść to nie tylko główny wątek kryminalny, to też splot kilku historii ludzi którzy byli obecni w życiu profesora. Właśnie dlatego dramatyzmu całości dodaje fakt, że zginął człowiek niesłychanie dobry i porządny. Pozwala to czytelnikowi na "trenowanie" empatii, a smutek wciąż przeplata się z zadowoleniem w miarę rozwiązywania zagadki. Mimo że formalnie to kryminał, który w brutalny sposób ukazuje istnienie dobra i zła, jednocześnie to również świetna książka przypominająca że człowiek umiera, ale pamięć o nim pozostanie w sercach wielu.


Zapraszam Was na blog- tam znajdziecie ciąg dalszy recenji.

http://ukatji.blogspot.com/2018/08/zapach-prawdy-iga-karst.html

pokaż więcej

 
2018-08-07 22:09:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Ile potrzeba czasu aby móc się zakochać w drugim człowieku? Dla jednych kilka godzin, dla innych wiele miesięcy. A dla Joanny Szarańskiej- jeden rok?

Dzisiejszą recenzję zaczęłam dosyć przewrotnie, bowiem kilka chwil temu zakończyłam czytać książkę wspomnianej pisarki pt. ”Do zakochania jeden rok”. I wierzcie mi - w tym zdaniu nie ma pomyłki.

Zojka to młoda i powiedziałabym nieco...
Ile potrzeba czasu aby móc się zakochać w drugim człowieku? Dla jednych kilka godzin, dla innych wiele miesięcy. A dla Joanny Szarańskiej- jeden rok?

Dzisiejszą recenzję zaczęłam dosyć przewrotnie, bowiem kilka chwil temu zakończyłam czytać książkę wspomnianej pisarki pt. ”Do zakochania jeden rok”. I wierzcie mi - w tym zdaniu nie ma pomyłki.

Zojka to młoda i powiedziałabym nieco roztrzepana dziewczyna, która ponownie przeżywa szalone perypetie. Wydawałoby się, że w końcu wszystko w jej życiu zmierza w kierunku spełnienia i stabilizacji, bowiem znajduje idealną, wręcz wymarzoną pracę w redakcji ”Głosu Wadowic” i może realizować się w roli super redaktora. Jednak nie może być tak jak chciałaby Zojka. Pewnego razu dowiaduje się, że w okolicy zostaje otwarte biuro matrymonialne.
W drugim tomie „Kroniki pechowych wypadków” pt. "Do zakochania jeden rok" wiele się dzieje. Absolutnie nie będziecie narzekali na nudę, w odróżnieniu do Babuni Łyczakowej. Pewne słowa staruszki wypowiedziane w złą godzinę powodują, że Zojka nie cofnie się przed niczym, ani też nikim. Jej życie zmieni się o przysłowiowe 180 stopni. Poderwie puszczającego oko donżuana, zabawi się w detektywa, a nawet zapisze się do… Ups, tajemnica!!!!
Uważam, że drugi tom „Do zakochania jeden rok” jest o niebo lepszy niż pierwszy zatytułowany „Kłopoty mnie kochają”. I tutaj należą się wielkie brawa dla autorki. Naprawdę wysoko podnosi poprzeczkę i wciąż nie przestaje zaskakiwać czytelników, wyznaczając tym samym, mam nadzieję, nowy trend wśród współczesnych pisarzy. Udowadnia tym samym, że zabawne sytuacje i świetne dialogi, cięte riposty czy zadziwiające zwroty akcji, można podnieść do rangi literackiej sztuki. Całość napisana jest przyjemnym , prostym nie skomplikowanym językiem. „Do zakochania jeden rok” jest dowodem na to, że pisarka ma jeszcze wiele asów w rękawie, dlatego nie mogę się doczekać kolejnego, trzeciego tomu z przygodami Zojki pt. „Coś tu nie gra”.

Więcej na http://ukatji.blogspot.com/2018/08/do-zakochania-jeden-rok-joanna-szaranska.html

pokaż więcej

 
2018-08-05 17:27:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Wieczór taki jak ten (tom 2)

„Lato utkane z marzeń” jest kontynuacją książki, która została wydana zimą a nosi tytuł ”Wieczór taki jak ten”. Nie ukrywam, że nie mogłam się już doczekać ciągu dalszego, gdyż interesowało mnie co dzieje się u bohaterów magicznego bieszczadzkiego miasteczka. Dlatego dzisiejszy dzień zarezerwowałam wyłącznie na to, aby swoją ciekawość zaspokoić. Akcja rozpoczyna się mniej więcej pół roku po... „Lato utkane z marzeń” jest kontynuacją książki, która została wydana zimą a nosi tytuł ”Wieczór taki jak ten”. Nie ukrywam, że nie mogłam się już doczekać ciągu dalszego, gdyż interesowało mnie co dzieje się u bohaterów magicznego bieszczadzkiego miasteczka. Dlatego dzisiejszy dzień zarezerwowałam wyłącznie na to, aby swoją ciekawość zaspokoić. Akcja rozpoczyna się mniej więcej pół roku po wydarzeniach zimowych i sporo się od tego czasu zmieniło. Co, tego Wam nie zdradzę i musicie się sami o tym przekonać. Mogę napisać tylko, że książkę czyta się bardzo dobrze i szybko, a jest to zasługa lekkiego i przyjemnego w odbiorze pióra Pani Gabrieli. Rozdziały napisane z perspektywy różnych bohaterów, są krótkie i ciekawe w odbiorze.

Na łamach stron odwiedzamy Miśkę w Różowym Pensjonacie. Panuje tu atmosfera tak serdeczna, że czytelnik z przyjemnością chciałby go odwiedzić i napić się kawy. Dzięki zastosowanej retrospekcji poznajemy losy Amelii. Bardzo mi się to spodobało, bowiem dzięki temu poznajemy genealogię problemów z jakimi obecnie mierzy się kobieta. Pisarka wprowadza do powieści nowych bohaterów, którzy potrafią zaskoczyć, zamącić i… no właśnie. Nie mogę Wam wszystkiego napisać, bowiem nie mielibyście przyjemności z czytania „Lata utkanego z marzeń”.

Gabriela Gargaś w książce porusza wiele tematów- utracona miłość, ucieczka, duża różnica wieku między partnerami, niełatwa relacja partner dziecko, czy ucieczka. Gargaś podkreśla, że szczególnie ostatni problem jest widoczny nie tylko w rodzinach patologicznych, ale również w tak zwanych dobrych domach, gdzie dzieci mają prawie wszystko. Dlaczego „prawie”- bo nie mają najważniejszego, czasu spędzonego z rodzicami, z rodziną. Zapracowani rodzice zapominają o tym, że miłości nie da się kupić, a pieniądz nie rozwiązuje problemów.
Czy podobało mi się „Lato utkane z marzeń”? Zdecydowanie tak, podobało mi się. Ale niestety nie miało tego „Czegoś” co miał „Wieczór taki jak ten”. Być może moje odczucia podyktowane były tym, że nie zawsze akceptowałam zachowania bohaterów.A może dlatego, że niedawno czytałam książkę o podobnej tematyce.Tego nie potrafię powiedzieć. Absolutnie nie skreślam „Lata” i czekam z wielką niecierpliwością na jego kontynuację. Polubiłam bohaterów, bardzo kibicowałam Amelii, z zaciekawieniem śledziłam historię Jadwigi.

„Lato utkane z marzeń” to idealna książka na letni wieczór, to pozycja, od której nie można się oderwać, to książka, która pozostawia po sobie ślad w postaci przemyśleń i…marzeń. Myślę, że każdy z Was będzie miał je inne, dlatego nie czekajcie i sięgnijcie po powieść. Polecam!

https://ukatji.blogspot.com/2018/08/lato-utkane-z-marzen-gabriela-gargas.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
35 34 215
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd