Panna_Wodna 
Czytanie pomaga więcej zapamiętać, czytanie pomaga czasem zapomnieć. Czytając można żyć na dziesiątki różnych sposobów i tysiącem życiorysów naraz. A że jestem z natury zachłanna, co robić, czytam.
status: Czytelnik, ostatnio widziany 2 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-23 18:02:26
Ma nowego znajomego: ksiazkawprezencie
 
2019-01-22 21:17:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Z historią w tle
Seria: Koliber

Krajobraz z lejem po bombie w tle

Wielka Wojna oczami chłopaków z amerykańskiego południa. Migawki z okopowego życia, marszruty przez zaminowane pola i zardzewiałe zasieki. Wódka pita wprost z hełmu i kości bielejące obok, na miedzy.
Pierwsi lotnicy z maszyn wyposażonych w skrzydła i koła, bo reszty przyrządów jeszcze nie wmontowano.

Dużo tu szarpanych dialogów i okopowej codzienności.
...
Krajobraz z lejem po bombie w tle

Wielka Wojna oczami chłopaków z amerykańskiego południa. Migawki z okopowego życia, marszruty przez zaminowane pola i zardzewiałe zasieki. Wódka pita wprost z hełmu i kości bielejące obok, na miedzy.
Pierwsi lotnicy z maszyn wyposażonych w skrzydła i koła, bo reszty przyrządów jeszcze nie wmontowano.

Dużo tu szarpanych dialogów i okopowej codzienności.
Skręty zwijane z wydzieranych stron Biblii...
Inny smak życia.

pokaż więcej

 
2019-01-18 08:50:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Inspiracja, Wielka Ciekawość

Czechow, maestro portretów codzienności.

Proza Czechowa jest jak łyżeczka ambrozji wśród zalewu zupek instant. Haust świeżego powietrza w dalekobieżnym w lipcu.
To miniatury, bo „zwięzłość jest siostrą talentu”. Kilka stron w zupełności starczy, by oddać kadry dnia szarego zjadacza chleba. I to w jakim stylu!

Akcja „Aptekarzowej”, „Człowieka w futerale”, „W biurze pocztowym”, „Malców” czy...
Czechow, maestro portretów codzienności.

Proza Czechowa jest jak łyżeczka ambrozji wśród zalewu zupek instant. Haust świeżego powietrza w dalekobieżnym w lipcu.
To miniatury, bo „zwięzłość jest siostrą talentu”. Kilka stron w zupełności starczy, by oddać kadry dnia szarego zjadacza chleba. I to w jakim stylu!

Akcja „Aptekarzowej”, „Człowieka w futerale”, „W biurze pocztowym”, „Malców” czy „Śmierci urzędnika” toczy się w końcu XIX wieku, za carskiej Rosji, ale universum ludzkich potrzeb, namiętności oraz żądz człowieczych, aktualne po dziś.
Nic tu nie zwietrzało!
Mistrzostwo.

pokaż więcej

 
2019-01-17 23:22:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Totalitaryzm, Wielka Ciekawość, Z historią w tle

„Bywa, że rządzą czasy, nie królowie.”

Bywa też, że człowiekiem rządzi historia albo i globus, gdy jego los przypieczętuje położenie kraju, w którym się urodził.
Ósme życie to smakowita saga, opowiadana z rozmachem i barwnymi - a jakże - dygresjami. To poczet żywych i plastycznych postaci, oddanych wprawną ręką, które kochają, nienawidzą, zwalaczają i zatracają się.

Polecam tym, którzy...
„Bywa, że rządzą czasy, nie królowie.”

Bywa też, że człowiekiem rządzi historia albo i globus, gdy jego los przypieczętuje położenie kraju, w którym się urodził.
Ósme życie to smakowita saga, opowiadana z rozmachem i barwnymi - a jakże - dygresjami. To poczet żywych i plastycznych postaci, oddanych wprawną ręką, które kochają, nienawidzą, zwalaczają i zatracają się.

Polecam tym, którzy lubują się w odmętach mrocznych rodzinnych tajemnic w rytm galopującego biegu wydarzeń, z mocną historią XX wieku w tle. To opowieść o ludzkich namiętnościach, pasji i słabościach. Wrze i kipi gruzińska krew.

Wreszcie - jest to książka o Gruzji. To hołd dla przepięknego kraju, który tu daje się dotknąć i posmakować. Apoteoza ukwieconego „Balkonu Europy”, położonego - pechowo - w cieniu trudnego i despotycznego sąsiada...
Wielkie!

pokaż więcej

 
2018-12-29 09:48:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Twardoch piórem odprawia gusła.

Przenosi w świat, który chce czytelnikowi pokazać już od drugiej linijki. Twardoch opowiada swoje historie tak, że widzę ulice, domy i zaplute speluny oczami jego bohaterów. Chodzę tymi ulicami, a i uważam na koński gnój i dziury w chodniku! Twardochowi wierzę we wszystko.

Uwielbiam ten moment, kiedy nie czuję, że przewracam strony książki, bo jestem w innym...
Twardoch piórem odprawia gusła.

Przenosi w świat, który chce czytelnikowi pokazać już od drugiej linijki. Twardoch opowiada swoje historie tak, że widzę ulice, domy i zaplute speluny oczami jego bohaterów. Chodzę tymi ulicami, a i uważam na koński gnój i dziury w chodniku! Twardochowi wierzę we wszystko.

Uwielbiam ten moment, kiedy nie czuję, że przewracam strony książki, bo jestem w innym świecie. Siedzę w nim po uszy. Jestem zdania, że o wybitności pisarza świadczy autentyczność opowiadanych przezeń historii, niepodrabialny język i świeżość, którą wnosi swoim piórem.

A jeszcze, gdy za kunsztem idzie tytaniczna, mrówcza praca w odtwarzaniu świata, to dla mnie jest to maestria.
Talent, pracowitość, niemal pietyzm i dbałość o czytelnika to rzadki mix, co świetnie widać na półkach Empiku.
Dla mnie - mistrzostwo.
Polecam też w wersji audio - Maciej Stuhr - w najlepszym wydaniu!

pokaż więcej

 
2018-12-29 00:16:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Jedna z rad Stephena Kinga dla pisarzy brzmi „Opowieść jest zawsze na pierwszym miejscu. Dopiero w dalszym planie jest czas na ciekawostki, które tworzą tło wydarzeń”.

Czytając tę historię zbyt często odnosiłam wrażenie jakby to tło było dla autorki najważniejsze albo jakbym studiowała serwis Wikipedii. Jak wątek o zabójstwie cara, to z miejsca dopowiedziane daty, fakty i detale, jak...
Jedna z rad Stephena Kinga dla pisarzy brzmi „Opowieść jest zawsze na pierwszym miejscu. Dopiero w dalszym planie jest czas na ciekawostki, które tworzą tło wydarzeń”.

Czytając tę historię zbyt często odnosiłam wrażenie jakby to tło było dla autorki najważniejsze albo jakbym studiowała serwis Wikipedii. Jak wątek o zabójstwie cara, to z miejsca dopowiedziane daty, fakty i detale, jak dzieciństwo Prokofiewa, to reportersko oddany życiorys. Dosłowność, pietyzm i dziennikarska faktografia powodowały, że gubiły się niezbędne w każdej historii autentyczność, klimaty i zapachy. Nie starczało na nie miejsca.

Okładka tandetna i przypadkowa. Przypadkowa, bo główna bohaterka jest smagłą czarnowłosą Hiszpanką, a tu mamy aryjski ideał. A tandeta nie przeszkadzała, gdy obłożyłam książkę w gazetę.

W „Rosyjskiej namiętności” męczyły mnie tasiemcowe dialogi wszystkich o wszystkim oraz lukrowany świat. Tu wszyscy pozytywni bohaterowie są olśniewająco piękni, obłędnie utalentowani, nieprzyzwoicie bogaci i wspaniale się prezentują. Trochę tu jak w brazylijskiej telenoweli, gdzie każdy ma ułożone włosy, pełen makijaż i wypomadowane wąsy.
W każdej opowieści szukam tej odrobiny magii, którą stara się stworzyć autor i drzwi do świata, gdzie pragnie mnie zabrać.
Tu widać rzetelnie odrobioną pracę domową, mnóstwo pracy historiograficznej i ... przedziwne upodobanie do koloru cynobrowego (?) autorki.
Ale magii mi w tej opowieści zabrakło.

pokaż więcej

 
2018-12-23 21:55:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Dla koneserów
Autor:

Zamawianie, ozdrowieńcze szepty, przesądy i legendy. Zioła, modlitwa i dar. Podlaska wieś, która żyje niezmienionym rytmem, utartym od lat.

„Ciotka poprawiła się na stołeczku. Musiało być jej niewygodnie, bo zydelek malutki i jej opięty spódnicą zad spływał po obu jego stronach.
- Ty wiesz, jak my cię z wujkiem kochamy - zagaiła.
Wiedziałam. Szczególnie wujek. Tak mnie kochał, że aż mu z tej...
Zamawianie, ozdrowieńcze szepty, przesądy i legendy. Zioła, modlitwa i dar. Podlaska wieś, która żyje niezmienionym rytmem, utartym od lat.

„Ciotka poprawiła się na stołeczku. Musiało być jej niewygodnie, bo zydelek malutki i jej opięty spódnicą zad spływał po obu jego stronach.
- Ty wiesz, jak my cię z wujkiem kochamy - zagaiła.
Wiedziałam. Szczególnie wujek. Tak mnie kochał, że aż mu z tej miłości kutas ze spodni wyskakiwał.”
I tak na co drugiej stronie.

Z wulgaryzmami i dosadnością trzeba ostrożnie, zwłaszcza w książkach. Cienka jest bowiem granica, która oddziela soczysty język od prostackiego. Ta historia ma się nijak do przywołanej „Konopielki”, bo ta - owszem - unurzana była w naturaliźmie po łokcie, ale nie tym spod budki z piwem. Nic mi się tu nie kleiło ze światem, który spodziewałam się znaleźć i posmakować. Szukam dalej.

pokaż więcej

 
2018-12-04 08:50:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Boskie Buenos...

Czy można nauczyć się grać na skrzypcach, ćwicząc w wyobraźni? Można.
Czy da się, będąc młodą kobietą, podbijać zakazane rewiry ciemnych spelun i podrzędnych kabaretów? Oczywiście.
Czy można wreszcie w jednym z przybytków rozkoszy dowieść męskości będąc przebraną za faceta? Jak najbardziej!

Carolina De Robertis wysmakowanym językiem tej historii zabiera nas do boskiego...
Boskie Buenos...

Czy można nauczyć się grać na skrzypcach, ćwicząc w wyobraźni? Można.
Czy da się, będąc młodą kobietą, podbijać zakazane rewiry ciemnych spelun i podrzędnych kabaretów? Oczywiście.
Czy można wreszcie w jednym z przybytków rozkoszy dowieść męskości będąc przebraną za faceta? Jak najbardziej!

Carolina De Robertis wysmakowanym językiem tej historii zabiera nas do boskiego Buenos Aires z początku XX wieku. Oczami młodej Ledy oglądamy tętniące muzyką miasto, budzące się nocą. Przemierzamy przez ziemię obiecaną, krainę bezwględną, tak biedną, jak niebezpieczną, tętniącą tangiem na ulicy i w barach.
Polecam! Pozycja rozgrzewająca, w sam raz na zimowy wieczór.

pokaż więcej

 
2018-11-23 14:28:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Rytm ataktyczny oznacza w muzyce nierówne tempo, zależne od wykonawcy.

Podobne wrażenie odniosłam, czytając tę powieść - jakby pracowały nad nią dwie osoby. Jedna przykuwa uwagę plastycznym językiem, a druga topi wątki w oceanie treści. W efekcie arcy-ciekawe momenty (jak niegdysiejsze kuracje neurologiczne) giną w natłoku didaskaliów i tłumie trzecioplanowych postaci.

Słaby warsztat położył...
Rytm ataktyczny oznacza w muzyce nierówne tempo, zależne od wykonawcy.

Podobne wrażenie odniosłam, czytając tę powieść - jakby pracowały nad nią dwie osoby. Jedna przykuwa uwagę plastycznym językiem, a druga topi wątki w oceanie treści. W efekcie arcy-ciekawe momenty (jak niegdysiejsze kuracje neurologiczne) giną w natłoku didaskaliów i tłumie trzecioplanowych postaci.

Słaby warsztat położył na łopatki całe show.
Nie ma tu mroku XIX-wiecznego Paryża.
Nie ma tu prawie w ogóle Paryża.
Nie ma tu bólu i przerażenia zamkniętych zakładów z ubiegłego wieku, a tytułowa bohaterka tonie raz po raz w tsunami słów.

Reasumując: szalenie ciekawy pomysł w wykonaniu średnim.
Żal.

pokaż więcej

 
2018-11-18 10:49:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Himalaizm to piękny sport.
Himalaizm to brutalna walka, gdzie po drodze na szczyt gubią się współpraca, koleżeństwo i fair play. Liczy się, kto wejdzie pierwszy. Drugi czy trzeci w kolejności nie mają żadnego znaczenia.

Lekturze towarzyszyły dwa uczucia: zachwyt nad pasją i zdumienie. Chęć walki za wszelką cenę i ambicja pożerały bez reszty czas dla rodziny, zdrowie, wreszcie życie. Częściej...
Himalaizm to piękny sport.
Himalaizm to brutalna walka, gdzie po drodze na szczyt gubią się współpraca, koleżeństwo i fair play. Liczy się, kto wejdzie pierwszy. Drugi czy trzeci w kolejności nie mają żadnego znaczenia.

Lekturze towarzyszyły dwa uczucia: zachwyt nad pasją i zdumienie. Chęć walki za wszelką cenę i ambicja pożerały bez reszty czas dla rodziny, zdrowie, wreszcie życie. Częściej jednak ogarniało mnie zdumienie nad samczą bezwzględnością wypraw. Najsłabsze ogniwo musiało odpaść. Groziło powodzeniu wyprawy - spowalniało, marudziło, zużywało zapasy, tlen i czyjąś energię. Sorry, taki mamy klimat.

Autorom świetnie udało się, pozostając w cieniu, odtworzyć sylwetkę Jurka Kukuczki wnikliwie i drobiazgowo, na podstawie mrówczej analizy faktów, dziesiątek rozmów z najbliższymi, kolegami i działaczami Związku. Pokazano talent i niezłomność znakomitego himalaisty. A także realia siermiężnego PRLu, gdzie kombinowano podstawowy sprzęt, zbierano podczas wypraw porzucone zagraniczne liny czy raki, bądź dziergano je domowymi sposobami.

Historia Jurka Kukuczki, to historia polskich wypraw wysokogórskich w soczewce. Momenty grozy i chwile chwały oraz zakulisowe realia tych wypraw.
Nie ma miękkiej gry.

pokaż więcej

 
2018-11-09 18:24:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Wielka Ciekawość, Z historią w tle
Cykl: Trylogia husycka (tom 1)

Wirtuozeria Sapkowskiego to niebywały talent do przenoszenia czytelnika w czasie i przestrzeni.
Niemal oddychamy tym samym powietrzem, co bohaterowie. Podróżujemy z nimi do światów, krain i w kilka wieków wstecz.
W uniwersum Sapkowskiego nie natkniemy się na przypadkowe postaci, słabsze rozdziały czy niedopracowane wątki. W jego opowieści nie ma pośpiechu, powtórzeń czy bylejakości. Modnego...
Wirtuozeria Sapkowskiego to niebywały talent do przenoszenia czytelnika w czasie i przestrzeni.
Niemal oddychamy tym samym powietrzem, co bohaterowie. Podróżujemy z nimi do światów, krain i w kilka wieków wstecz.
W uniwersum Sapkowskiego nie natkniemy się na przypadkowe postaci, słabsze rozdziały czy niedopracowane wątki. W jego opowieści nie ma pośpiechu, powtórzeń czy bylejakości. Modnego dziś - byle wydać i do przodu.
Z takim imaginarium, łatwością myśli i lekkością pióra, trzeba się urodzić.
A niebywały kunszt słowa wypracować żmudną i ciężką pracą. Mistrzostwo.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
46 44 3264
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (109)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (7)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd