Fallenangelv 
Poznałem kiedyś dziewczynę. Niby przypadkiem, chociaż jak wiadomo przypadki nie istnieją. To było w sieci. Napisałem do niej parę słów i tak zaczęła się rozmowa. Szybko zorientowałem się, że między nami zaiskrzyło. Naprawdę fajnie nam się rozmawiało. Poprosiłem więc aby przysłała mi swoje zdjęcie na e-maila. Zrobiła to. Jak się zapewne orientujecie spodobała mi się, była moim zdaniem naprawdę śliczna. Trafiła w moje gusta. Oczywiście dużo ze sobą rozmawialiśmy przez czat, ale w końcu ile to może trwać. Wysłałem jej swój numer telefonu . Wysłała swój. Łapałem się na tym w ciągu dnia, że tęsknię za nią. Człowieku zakochałeś się jak nic, a jeszcze niedawno przysięgałeś sobie, że nigdy, ale to nigdy więcej tego nie zrobisz. Los jednak zadecydował inaczej. Niewiele miałem do gadania :) Z biegiem upływającego czasu rozmawialiśmy ze sobą coraz więcej i więcej. Dużo się o niej dowiedziałem. Mimo to czasem mój umysł zaprzątała myśl, że coś chyba jest nie tak. Dlaczego taka dziewczyna jak ona wygadana, wesoła i ładna jest samotna. Przecież na świecie nie brakuje łowców w postaci męskiej watahy, która krąży wokół siedlisk kobiet. Pytanie co prawda nie zostało przezemnie sformułowane, ale czas pokazał prawdę. Przynajmniej wtedy taki mi się zdawało. Okazało, się, że jest w trakcie rozwodu. No dobra sobie pomyślałem, mi to nie przeszkadzało, że spędzę, a przynajmniej w zamiarach moich było spędzenie życia z rozwódką. Mi to naprawdę nie robiło różnicy. Czasem jak tak sobie sms-owaliśmy to w piątki były tak zwane pożegnania. Znikała do poniedziałku, czasem w niedzielę wieczorem coś skrobnęła na telefonie. Ja tak z żartów się kiedyś pytałem, a co ty robisz w weekendy. Pilnuję siostrzeńca- usłyszałem. No to fajnie pomyślałem. Dziewczyna ładna, ciekawa , ma pasje, do tego lubi dzieci. Lepiej trafić nie mogłem. Czas mijał dzień za dniem. Ja nalegałem na spotkanie, ona odmawiała. Wymawiała mi dawną przeszłość, że pewnie kocham tamtą poprzednią dziewczynę, a co ukryłeś tam ? Czy masz tam zaszytą w sercu wszywkę pamiątkę po dawnej dziewczynie ? Owszem powiedziałem jej prawdę. Byłem po nieszczęśliwym zakochaniu. Powiedziałem jej prawdę, bo zawsze tą wartość bardzo ceniłem u ludzi. Nie chciała się spotkać. Odwlekała, czas mijał, a ona co rusz wynajdywała inne powody, żeby mnie zbyć. Czasami z tego powodu się kłóciliśmy. Miałem do niej żal i pretensje. Ale myślałem sobie tak, człowieku kobieta potrzebuje czasu, żeby się otrząsnąć z traumy jaką przeżyła podczas zdrady swojego męża. Dobrze poczekam, pomyślałem, mam przecież czas. A czas mijał. Rozmawialiśmy o wszystkim. Wysyłałem jej na dobranoc wiersze, czasem potrafię coś sklecić, nawet na szybko. Myślałem ,że znalazłem ideał. Dziewczynę spokojną, ładną, lubiącą dzieci. Wartości duchowe były dla niej ważniejsze jak dobra materialne. Czas mijał. Kolejne dni. Prośba o spotkanie. Nie. Złość z jej strony, stare wypominki, że kochasz tamtą, a ja jestem tylko dla ciebie zastępstwem. Smutno mi było z tego powodu i wiele nocy nie przespałem, przepłakałem. Powiedziałem jej kiedyś jak mam pokazać, że mi na tobie zależy jak nie mam okazji, jak mi nie dajesz szansy wykazania się. Pokazania ile dla mnie znaczysz, dlaczego nie chcesz zaryzykować. Czego się boisz ? Następowały ciągle te same wymówki. Pretensje i żale. Złosć na mnie , a ja ku swojemu zdziwieniu wszystko to znosiłem. W końcu nastał czas prawdy z jej strony, a przynajmniej cząstkowej. Owy siostrzeniec okazał się synem. I wiecie co napisałem, że fajnie, nie przeszkadza mi to. Potem jak zwykle próby spotkania się. Odmowy , Łzy, łzy i żale. Pewnego dnia podczas rozmowy coś mi zaświtało w głowie, że to jest wszystko zbyt tajemnicze, że grasz człowieku w czyjąś grę nie do końca znając jej zasady i stawkę. Kolejna prośba . Wysłała mi swoje zdjęcia. Na jednym zobaczyłem coś, a raczej kogoś kogo mój umysł się w pierwszym momencie przeraził. Oblał mnie zimy pot. Podczas rozmów między wierszami, pewnymi słowami, które padły z jej ust ja doszukałem się sensu. Wszystko zaczęło mi pasować. Rozmawialiśmy o wszystkim. Nie było dla nas tematów tabu. I kiedyś zaczęliśmy się kłócić na temat prostytutek. Wyrzuciła mi słowa co by było gdybyś się kiedyś w takiej zakochał ? Co by było ? Jeżeli by mnie pokochała byłbym w stanie takiej kobiecie wybaczyć wszystko. Tak moi kochani można zakochać się w kobiecie do towarzystwa. Poprzednie życie zamknąć i nigdy nie wracać do tego tematu. Nie spotkaliśmy się nigdy. Na koniec syn okazał się dla niej najważniejszy wedle jej słów . Prawda była inna. Wiem to chociażby na podstawie zdjęć, jakie od niej otrzymałem. Zdjęcie ci dużo powie, jeżeli wszystko przyjmiesz na chłodno. Zastanowisz się i znasz się na ludzkiej naturze. Zdjęcie powie ci wszystko. Spojrzyj tylko na to trzeźwym okiem. Opisałem tylko parę przypadków, ale tych było naprawdę naprawdę dużo. Do dziś pewnie jest święcie przekonana, że trafiła na idiotę, który niczego nie widział, niczego nie dostrzegał. Bo przecież się nie spotkaliśmy .A ja po pewnym czasie wszystko zrozumiałem i zobaczyłem. Tą kobietę, która miała burzliwą przeszłość, tą która robiła to co robiła, chciałem się z nią spotkać, potem spotykać i w końcu jeżeli dobrze by poszło z całą stanowczością zaprowadzić przed ołtarz lub do urzędu stanu cywilnego i być z nią na dobre i na złe. Widziała pewnie we mnie frajera, który się napatoczył, zabawiła się jego kosztem. Pewnie tak było, że jestem frajerem, który chciał wejść w mrok i ją stamtąd wyciągnąć. Czy jesteś gotowy na to, czy masz w sobie tyle odwagi i determinacji, żeby zejść do mroku i przedewszystkim chcieć, pragnąć kogoś wyciągnąć z tej ciemniej otchłani ? Wyciągnąć tą osobę za rękę. Czy twoje serce kocha , czy potrafi kochać na tyle, żeby schodzić coraz niżej, coraz głębiej w mrok w ciemność i być dla tego drugiego człowieka swoistą latarnią, robaczkiem świętojańskim który rozbłyśnie i przegoni ciemność. Wygoni mroki. Przegoni chmury i zatrzyma potoki łez. Czy twoje serce jest na tyle silne ,żeby walczyć za dwoje. W sumie w takich przypadkach to walczymy o nas oboje , o tą drugą osobę i walczymy często ze swoimi demonami. Walczymy z samym sobą, tym słabszym, tym, który chce odejść od niej. Który czasem już nie daje rady. Rozum mówi odejdź, serce krzyczy zostań i walcz. Niby nic, ale jednak. Po prostu bądź, po prostu zostań. Trwaj i walcz. Moje serce było silne. Czego to mnie nauczyło. Jeszcze większej cierpliwości do kobiet. Zmieniłem się chyba na lepsze. Zrozumiałem wiele spraw. Zrozumiałem potęgę miłości, chociaż jej nie otrzymałem . Nie było mi dane jej dostać od tej osoby. Sparzyłem się i stałem się ostrożniejszy. Bardziej uważny. Także kobiety niesłusznie posądzają nas mężczyzn o to, że nie potrafimy kochać. Bo to jest nieprawda. Potrafimy i to bardzo z całą stanowczością. Tylko czy kobiety potrafią i chcą zmienić swoje życie. Te kobiety, które są uzależnione od seksu, od pieniędzy od zakupów jednocześnie. Czasem jeszcze dodatkowo od alkoholu czy narkotyków, bo przecież są różne przypadki. Czy kobiety w duszy romantyczki a w powierzchowności wulgarne i wyrafinowane potrafią przekuć swoje pragnienia na sens , inny cel w życiu. Czy potrafią ponownie przejść z ciemnej strony na jasną stronę księżyca ? Czy jednak uzależnienie od pieniędzy, seksu, zakupów, restauracji i innego typu czaso-umilaczy jest silniejsze jak potrzeba bycia i życia z drugim człowiekiem. Czy można kochać bardziej pieniądze jak swoje dziecko ? Czy można obnażać się za pieniądze i być świecie przekonanym, że budujemy lepszą przyszłość. Komu ? Sobie ? Dzieciom ? A może mężowi, który jeszcze nie przejrzał na oczy. Czy mężczyzna który kocha lub zakochuje się w kobiecie i pragnie iść z nią pod rękę przez świat jest frajerem ? Co się liczy na tym świecie najbardziej ? Co jest cenne, co jest bezwartościowe ? Co jest ważne i najważniejsze. Serce choć połamane chce zawsze bić. Najpierw swoim rytmem, a potem znowu dla kogoś zabić mocniej. I bić mocniej dopóty, dopóki bić nie przestanie. Drogie panie czy mężczyzna, który raz w życiu złamał by kobiecie serce jest frajerem i idiotą ? Powtarzam tylko raz w życiu by kobiecie złamał serce. Raz. Proszę nie krzyczcie ! Tylko raz ! Tylko raz ! Tyle pięknych głosików, to istny koncert :D ale ten idiota złamał by kobiecie serce tylko wtedy, kiedy jego własne bić by przestało. Życie to czasami opowieść o kochankach w ciemnościach. O kochankach którzy muszą znaleźć w sobie odwagę, chęć , tak muszą też chcieć , bardzo chcieć aby wyjść z mroku, z ciemności, smutku i rozjaśnić swój szary zwykły dzień. Taką lampką jest ludzkie serce. A jak jest już nas dwoje, dwoje obok siebie , nasze serca zaczynają rozganiać mrok niczym latarnia morska. Latarnia morska, która rozświetla drogę uczuciom, pragnieniom , marzeniom , niczym zagubionym statkom aby trafiły do portu przeznaczenia. Naszym portem przeznaczenia jest zawsze drugie serce. Marzenia wypływają z głowy, serce oświetla morze obaw i lęków, statki muszą dopłynąć do Tego portu. Nie gdzieś obok czy do obcego. Muszą dopłynąć do swojego portu . Pomimo porażek warto jest wierzyć w prawdziwą, szczerą , silną miłość. Warto jest kochać. Warto jest szukać kobiet, które będą dla nas całym światem. Warto jest starać się aby kobieta chciała spędzić z nami życie. Z nami. Nie z naszymi pieniędzmi. Ale z nami, i kocha nas za to jacy jesteśmy, że jesteśmy. Jesteśmy obok. Seks jest ważny, ale nie najważniejszy. Pieniądze są ważne, ale nie mogą nam przesłaniać całego świata. Pozostaje odwieczne pytanie, być czy mieć. Jeżeli bierzesz kogoś za rękę, to wiedz, że bierzesz także jego / jej całe życie.
34 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 7 cytatów, ostatnio widziany 8 godzin temu
Teraz czytam
  • Bracia Karamazow
    Bracia Karamazow
    Autor:
    Tłumaczenie Wodzińskiego jest pierwszym w języku polskim, przekładem nie tylko literackim, ale też przygotowanym z głęboką znajomością kontekstu filozoficznego Dostojewskiego i autorów go inspirując...
    czytelników: 18333 | opinie: 341 | ocena: 8,36 (5189 głosów) | inne wydania: 28
  • Ojciec Chrzestny
    Ojciec Chrzestny
    Autor:
    „Za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia”. – Balzac Vito Corleone jest Ojcem Chrzestnym jednej z sześciu nowojorskich rodzin mafijnych. Sprawuje rządy żelazną ręką, a ci, którzy nie podporządkowuj...
    czytelników: 31310 | opinie: 1147 | ocena: 8,78 (17857 głosów) | inne wydania: 14

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-15 12:32:32
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-10-15 12:29:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wielowątkowość , bogata zbyt bogata fabuła. Mnogość bohaterów. Gmatwanie kolejnych tropów i wyszedł taki swoisty bigos. To prawda wszystko ma swój koniec. Koniec jest jednocześnie początkiem czegoś nowego, ale pozwólcie, że zacznę od tego końca. ,,Czerwony pająk ‘’ koniec przygód Saszy Załuskiej. Tym razem/ i zapewne autorka nie miała innego wyjścia, wszystkie te liczne, główne i poboczne... Wielowątkowość , bogata zbyt bogata fabuła. Mnogość bohaterów. Gmatwanie kolejnych tropów i wyszedł taki swoisty bigos. To prawda wszystko ma swój koniec. Koniec jest jednocześnie początkiem czegoś nowego, ale pozwólcie, że zacznę od tego końca. ,,Czerwony pająk ‘’ koniec przygód Saszy Załuskiej. Tym razem/ i zapewne autorka nie miała innego wyjścia, wszystkie te liczne, główne i poboczne wątki są w końcu zamknięte. Nie ma niedopowiedzeń, nie ma wątpliwości. Owszem dla chcącego można by było niektóre przypadki podciągnąć pod wątpliwości, rozgrzebywać je w nieskończoność, tylko zadaję sobie pytanie : po co ? Co ja z tego będę miał ? Dlaczego ? Jaki to ma cel ? Także ewentualne niedociągnięcia, wątpliwości co do niektórych wydarzeń zostają zamknięte. Koniec. End. Nie wracamy do tego.
Książka ,,Czerwony pająk '' jest moim zdaniem najbardziej dojrzałą z wszystkich czterech części. Sporo czasu pisarka poświęciła na jej napisanie, to fakt to trzeba przyznać. Nie mniej sama fabuła nie powala na kolana. Pewne błędy drobne Bonda naprawiła , ale nie wyzbyła się innych poważniejszych. Książka jest zdecydowanie za długa, zbyt to wszystko rozciągnięte. Napisałem wielowątkowość na początku, ale to nie zawsze wychodzi książce na dobre. Akcji praktycznie nie ma. Jest natomiast za to ciągłe wałkowanie w kółko tego samego tematu. Tematu, który jak sądzę miał wstrząsnąć czytelnikiem i dać mu wiele znaków zapytania : czy tak wyglądać mogła czy też tak wyglądała transformacja w Polsce po 89 roku. Wiele czynników na to wskazuje, jednak dla mnie nie jest to żadna tajemnica. Nie jest to żadna nowość. Autorka być może chciała zaszokować. Dać czytelnikom temat do długich komentarzy , poruszyć pewnymi strunami w społeczeństwie. Jeżeli na to liczyła to jest w błędzie. Taka książka jeżeli by powstała powiedzmy w 1995- 98 roku to efekt by był inny. Dziś nikogo już nie dziwi świat w którym się każdy z nas obraca. Tak gdzie jest polityka tam są duże pieniądze, wpływy i nie zawsze czysta gra. Nie było szoku. Nie było żadnej tajemnicy. Król jest nagi proszę państwa. Katarzyna Bonda niczym mnie jako czytelnika nie zaskoczyła. Nie było wielkiego BUM !
Książka jest dodatkowo przegadana. Sami bohaterowie nijacy, wyblakli jak ten napis ,,Społem ‘’ który czasem mijam jeszcze na witrynach sklepowych w pewnej miejscowości.
Sama Sasza Załuska też nie budzi sympatii. I umówmy się co do jednego. Jeżeli ktoś jest alkoholikiem, a jest się nim do końca życia, to wystarczy często jeden kieliszek, żeby pójść w niezapomniane tango na wiele dni albo tygodni. Dla alkoholika, narkomana czy innego człowieka, który jest w nałogu NIE LICZY SIĘ NIC innego jak tylko zaspokoić swój głód, swoje pragnienie. Jest tylko chęć wyciszenia swoich wewnętrznych upiorów, demonów . Jest tylko to, więc Bonda niech mi nie wmawia, że Sasza alkoholiczka pije i ratuje córkę. Dla mnie jest to po prostu kpina. Żart i niezdawanie sobie chyba spraw z tego jak działa psychika ludzi uzależnionych. Owszem są przebłyski, ale nie wszyscy je posiadają i nie wszyscy są na tyle silni aby mieć motywację i inny cel jak w tym przypadku wódka. Sasza jest po prostu za słaba psychicznie, owszem autorka próbuje starych sztuczek z cyklu ,, matka ratuje dziecko ‘’ ale w tym przypadku kiedy wszyscy są przeciwko niej, nie wie dokładnie kto jest jej jeszcze przyjazny, a kto już jest wrogiem, kto za tym wszystkim siedzi, wszystko się pląta, mota to jedyne wyjście by było zapić. I taki byłby finał tej historii. Nie inny, nie było by happy endu. Siła wewnętrzna człowieka to zdawanie sobie jednocześnie sprawy, że jestem alkoholikiem, mam w domu skrzynkę wódki, mam pragnienie, ale cholera się nie napiję ! Sztuką samą w sobie to zdawać sobie sprawę ze swojego nałogu , mieć wódkę na wyciągnięcie ręki mimo to widzieć, jak w tej przezroczystej butelce zmieniającej na moment, na chwilę rzeczywistość pływają nie anioły, ale demony. Profilarka tego nie posiada. W sumie to jest słaba .Zbyt słaba. Jej inny obraz jest przedstawiony w książce, ale to obraz fałszywy. Nierealny.
Poplątanie z pomieszaniem. Tajne służby PRL. KGB. Służby z zachodu. Dodatkowo okraszone to wszystko ciągłą walką o wpływy. Mafia. Gangsterzy. Wielka polityka, wielkie pieniądze, wielki przekręt. Może to kiedyś szokowało, dziś jest to na porządku dziennym. Katarzyna Bonda napisała nic innego jak streszczenie z wątkiem fantastycznym wydarzenia, które każdy z nas może przeczytać codziennie w gazetach, obejrzeć w wiadomościach czy innych faktach, ale czy to ludzi ciągle szokuje ? Czy nad tym ludzie się jeszcze zastanawiają ? Myślę, że obchodzi to tylko tych, którzy jeszcze wierzą w sprawiedliwe państwo. Wierzą w odsunięcie czerwonych pająków od władzy. Ja nie wierzę już nikomu . Nawet ludzie porządni mogą stać się świniami , wszystko jest zależne od ceny. Jedni sprzedadzą się dla pieniędzy, inny sprzedadzą się bo się boją. Jeżeli boją się o kogoś to ten grzech można im wybaczyć, w innym wypadku nie.
I pozwólcie, że zacytuję w tym miejscu : ,,Tylko wtedy, kiedy potrafisz cierpieć, martwić się, troszczyć lub dbać o kogoś bliskiego, możesz powiedzieć, że naprawdę żyjesz. Myślenie o innych w pierwszej kolejności nadaje twojej egzystencji sens. Życie tylko dla siebie , spełnianie swoich zachcianek to pustka, schodzenie w głąb , bezkresny mrok. Śmierć emocjonalna. Nicość. Nikt, kto nie doświadczył prawdziwej miłości , uczucia nie za coś, lecz wbrew czemuś , tego nie zrozumie ‘’. Tak to prawda.
Reasumując. Owszem mógłbym się jeszcze dużo więcej rozpisać na temat książki ,, Czerwony pająk ;; ale czy jest sens ? Książka miała zadatki na coś lepszego, ale wyszło jak wyszło. Niczym nie zaskakuje. Książka jest po porostu słaba.
Cała seria ,, Żywioły Saszy Załuskiej ‘’ jest mocno przereklamowana. Sądzę, że jakieś powiedzmy 3200 stron jakimi raczyła nas Katarzyna Bonda można by było zmieścić w połowie tego i wyszło by dużo lepiej. Niepotrzebne wątki, próba łapania się wszystkiego tego co nas dotyczyło mowa.m. in o seryjnym zabójcy, potem kolejne tropy prowadzące na Podlasie i wojna z żołnierzami wyklętymi, obalanie rządu PRL , służby specjalne, przeciąganie liny pomiędzy poszczególnymi frakcjami politycznymi i wpływami z zagranicy. Upadek bloku wschodniego. Nowy (nie)porządek po 89 roku . Słynne zabójstwa bez odpowiedzi jak państwa Jaroszewiczów, głównego Komendanta policji, samobójstwo pana Andrzeja Leppera i wiele wiele innych wątków, którymi polskie społeczeństwo żyło, pokazana jest nasza polska nie do końca zdrowa rzeczywistość, która żyła kiedyś, dziś i za pewne sądząc po naszej mentalności wspominania i motania się przez nas samych z dziejami historycznymi, mam na myśli taki swoisty masochizm wspominać będziemy jeszcze jutro…i pojutrze …Seryjny samobójca. Majątek wyprzedany, o wypraszam sobie nie wyprzedany, ale sprywatyzowany to jeszcze dziś woda na młyn dla wielu środowisk. Chociażby widzimy to dziś na kilkanaście dni przed wyborami samorządowymi. Poczytny temat. Tylko ile to razy można wałkować ? Jest to po prostu nudne i chwytanie się po takie zgrane karty jako temat swoich książek stawia panią Katarzynę Bondę bardzo nisko w mojej ocenie jako pisarkę. Odgrzewane kotlety. Idąc tym tropem ze służb specjalnych, ustawek to o i tytuł królowej może być taki naciągany ;) papier wszystko przyjmie .
Na szczęście czytelnicy nie gęsi i swój rozum mają.
Aha jeszcze i ten początek. Jeżeli koniec jest także początkiem czegoś nowego , lepszego , a w każdym bądź razie innego to może w końcu doczekamy się kiedyś naprawdę dobrej książki pani Bondy ? Może ...

pokaż więcej

 
2018-10-12 22:21:48
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

Ja miałbym nie pamiętać ;) Pamiętam doskonale. Mam za zadanie zbadać i opisać ową tajemną tajemnicę , która jest ujawniona po raz pierwszy w książce ,,Czerwony pająk ''. Wraz z chwilą jej ujawniania świat już nigdy nie będzie taki sam. Ale ona musi ujrzeć światło dzienne, wyjść na wierzch, wypłynąć jak oliwa sprawiedliwa. Cena będzie wysoka, ale każdy z nas musi tą cenę zapłacić ! :D

więcej...
 
2018-10-12 16:58:21
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

Czuję w kościach i wiem, że nie czeka mnie wspaniała przygoda, mimo wszystko muszę skończyć serię.
Czerwony pająk Czerwony pająk

więcej...
 
2018-10-12 16:41:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Hrabia Monte Christo (tom 2)

Martwa ręka czyli upadek hrabiego Monte Christo jest książką …którą śmiem twierdzić nie napisał Aleksander Dumas. Nie czuć w niej ręki mistrza. Książka jest zaprzeczeniem tego co dokonał pisarz w poprzednich dwóch tomach .
Wszyscy zamienili się rolami. Hrabia Monte Christo nie jest już tym pewnym siebie mężczyzną. Jest mazgajowaty, zagubiony. Zlękniony.
Benedetto/ nie wiem dlaczego...
Martwa ręka czyli upadek hrabiego Monte Christo jest książką …którą śmiem twierdzić nie napisał Aleksander Dumas. Nie czuć w niej ręki mistrza. Książka jest zaprzeczeniem tego co dokonał pisarz w poprzednich dwóch tomach .
Wszyscy zamienili się rolami. Hrabia Monte Christo nie jest już tym pewnym siebie mężczyzną. Jest mazgajowaty, zagubiony. Zlękniony.
Benedetto/ nie wiem dlaczego nazywany Benedyktem ? / w poprzednich częściach był powiem szczerze prostakiem, zagubionym na wielkich salonach. Był mężczyzna z niską samooceną. Cwaniaczek, drobny złodziejaszek wiedzący gdzie jest jego miejsce. Cwaniaczek z nutką nieśmiałości, jednocześnie człowiek o marnej osobowości, nijaki. Zakompleksiony. Przestraszony. Grający swoją rolę księcia, ale święcie przekonany o swojej słabości charakteru i braku odwagi. Nie jest to w każdym bądź razie godny przeciwnik dla hrabiego Monte Christo . I co nagle się okazuje tych dwóch panów zamienia się rolami. Nie chce mi się wierzyć w taką przemianę. Mało tego pisarz /rzekomo Aleksander Dumas/ nie broni tej zmiany żadnym konkretnym argumentem.
Powieści ogólnie brak tego polotu, pazura, charakteru. Postacie są rozmemłane. Zniewieściałe. Zachowują się jakby były w letargu i bynajmniej nie chcą się obudzić. Sporo jest też jest niejasności.
Nie Walentyna a Valentine jest córką de Villeforta. I nie mogła ona poślubić Maksymiliana Morela, bo pisarz uśmiercił ją w drugim tomie. Cudowne zmartwychwstanie ? Kpina !
Brak spójności. Brak sensu i logiki. Chociaż czasem brak logiki jest też logiką. W szaleństwie drzemie metoda, nie tym razem. To jest potwarz dla czytelnika ! Tu nic się kupy nie trzyma. Nie ma odzwierciedlenia charakterów z dwóch poprzednich tomów. Obecne zachowanie i poszczególne działania zaprzeczają temu wszystkiemu co było w poprzedniej powieści Dumasa.
Czytając ,, Martwą rękę …’’ miałem wrażenie, że napisał to ktoś inny, nie przeczytawszy nawet w całości poprzedniej powieści. Wypadło ogólnie to tak jakbym to ja to napisał czy inny Jacek czy Wacek korzystając ze streszczenia. Przykro się robi, że ktoś nieświadomie czy świadomie zniszczył tak piękną historię hrabiego Monte Christo. Opis śmierci hrabiego był co prawda piękny, ale nic poza tym. Sam opis nie ratuje w żaden sposób książki.
Za co należy się plusik. Za kilka pięknych zdań. Zdań w których zawarta jest cała tajemnica życia. Jego sensu. Prawdziwie kocha się tylko raz. Prawdziwa miłość nawet rozdzielona zawsze się odnajdzie. Nawet po latach i znów połączy jeszcze na tym czy już na tamtym świecie….co jeszcze ? Wszystkie bogactwa to nic. To tylko śmiech, to żart, to iluzja szczęścia. Prawdziwie jesteśmy szczęśliwi kiedy kochamy i kiedy nas ktoś kocha. Na tym polega tajemnica życia. Miłość jest naszym przeznaczeniem, przekleństwem i szczęściem, niewypowiedzianym. Szczęściem, które nie sposób ogarnąć umysłem i określić je słowami. Nie sposób tego dokonać.
Mercedes kochała prawdziwie i całe życie Edmunda Dantesa. On się o tym przekonał w ostatniej chwili jej życia. Wspomnienie powróciło w ostatnich chwili jego życia, kiedy pada martwy do jej grobu. Dwa serca znów się połączyły. Czyż Bóg nie jest w tym momencie miłosierny ?
PS. Jeżeli wypowiadasz w niebo słowa ,, kocham ‘’ ,, nie opuszczę ‘’ ,, już na zawsze …’’ pamiętaj, że ktoś tego słucha i już na zawsze te słowa będą przypisane temu kto je wypowiada. Związał z tymi słowami swoją przyszłość….
Pierwsze dwa tomy to istne arcydzieło. Trzeci tom , jeżeli mogę go tak nazwać to gniot literacki. Niszczy wszystko. Cały obraz postaci w poprzednich tomach. Rujnuje wszystko. Ten cudowny, mistyczny, tajemniczy obraz, który jeszcze stoi mi przed oczami, który mam jeszcze po przeczytaniu tomu I i II. To zbrodnia !
Reasumując. Nie polecam. Książka mogła by być naprawdę arcydziełem, a jest tylko kpiną. Z całym szacunkiem/ w myśl zasady nie mając tego szacunku okazać wypowiadając te słowa :D / czytelnik nie chcąc sobie psuć opinii nie tylko o hrabim Monte Christo, ale także o wszystkich bohaterach jakże barwnych w pierwszych dwóch tomach , lepiej niech porzuci myśl o przeczytaniu tejże książki.

Z poważaniem Hrabia Monte Christo.

pokaż więcej

 
2018-10-12 09:32:20
Ma nowego znajomego: Gala
 
2018-10-11 09:57:37
Ma nowego znajomego: Perzka
 
2018-10-10 15:10:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Zbrodnia. Kara. Odkupienie .
Kiedy rozum śpi budzą się demony. A może rozum nie śpi, tylko jego myśli błądzą po nowym, fantastycznym świecie, świecie wyimaginowanym w naszym umyśle. Nasz umysł chce , pragnie stworzyć nowy świat. Nową rzeczywistość, nowe prawo. Wszystko nowe, wszystko od nowa. Stare musi umrzeć, stare zamierzchłe, przestarzałe musi zginąć, trzeba to usunąć, bo jest tylko...
Zbrodnia. Kara. Odkupienie .
Kiedy rozum śpi budzą się demony. A może rozum nie śpi, tylko jego myśli błądzą po nowym, fantastycznym świecie, świecie wyimaginowanym w naszym umyśle. Nasz umysł chce , pragnie stworzyć nowy świat. Nową rzeczywistość, nowe prawo. Wszystko nowe, wszystko od nowa. Stare musi umrzeć, stare zamierzchłe, przestarzałe musi zginąć, trzeba to usunąć, bo jest tylko problemem. Nadejdzie nowy porządek, nowy ład. Nasz umysł właśnie opracował nową genialną teorię,w myśl, której możemy popełniać zbrodnię, możemy zabijać innych, jeżeli ma to przysłużyć się ludzkości. Ale, ale zaraz ! Ktoś krzyknie, że przelaliśmy krew, zniszczyliśmy cudze życie. Jaką krew, jakie życie ? Kogo ? Tej nędznej wszy i tak to życie nie było nic warte. Nic, mało tego jeszcze zrobiliśmy dobry uczynek. Pozbyliśmy się tego czegoś, bo nawet nie kogoś, a czegoś. Zbawiamy świat. Naprawiamy go. Powinniśmy zostać nie tylko rozgrzeszeni, powinno nas się wychwalać, że dla dobra innych ludzi, dla dobra ogółu dokonaliśmy to czego dokonaliśmy. Postęp musi iść naprzód. Koniec z teoriami , przestarzałymi tworami myśleniowymi. Z tym koniec. Nastaje nowy ład. Nowy. My go zbudujemy. My geniusze, my ludzie ponadprzeciętni. My ludzie genialni, rodzący się raz na kilka milionów przypadków. My słyszycie to ! MY. Inni. Lepi. Doskonali. Twórczy. Mamy nie tylko zmieniać prawo, mamy też obowiązek działać nawet wbrew ludziom, ale zobaczycie, że to się wam opłaci. Społeczeństwo zapłaci cenę, ale jakaż to będzie cena ? No jaka ? Te parę dziesiątek, czy też setek istnień za lepsze życie ? Za godną i szczęśliwą przyszłość. Tak, tak my kreujemy, kształtujemy rzeczywistość, a tym samym kreujemy przyszłość. Widzimy więcej i nasze oczy widzą dalej. Idziemy naprzód i ciemnota krótkowzroczna nas nie powstrzyma. W ostatecznym rozrachunku możemy zapłacić nie tylko cudzym, ale także swoim życiem. W imię idei. Wielkich. Nowych. Wspaniałych.
Już samą zbrodnią było w ten sposób myśleć, a co dopiero ten plan wdrożyć w życie. Była więc zbrodnia, musi być kara. Kara przyszła bardzo szybko.
Kara. Wyrzuty sumienia. Zabiłeś. Zabiłeś. Ale jak się z tym czujesz . Lęk , strach. W oczach obłęd. Nagle opuściły cię wszystkie te wielkie myśli. Zaczynasz wariować. Widzisz co czego doprowadziłeś. Co zrobiłeś. Nie tylko odebrałeś życie, ale też zniszczyłeś swoje własne. Rodionie Raskolnikow Zniszczyłeś życie nie tylko cudze, zniszczyłeś też swoje , zniszczyłeś też życie swojej matce i siostrze. Rad jesteś z tego ? Błąka się twój umysł po dziwnych tworach , które sam wytworzył. Błąkają się dziesiątki, setki myśli. Kłębowisko. Organizm się buntuje. Nie możesz spać, jeść, nie możesz nawet normalnie oddychać, pełną piersią jak dawniej. Każda myśl stwarza problem, każda myśl napotyka przeszkodę. Wszystko wiruje. Doznajesz szaleństwa. Sam już się ukarałeś. Sumienie nie pozwala normalnie funkcjonować. Stałeś się obojętny na wszystko. Straciłeś sens życia.
Odkupienie. Rodionie Raskolnikow leżysz na więziennej pryczy, wśród Syberyjskiej głuszy. Wstań, padnij na kolana. Tylko miłość może ciebie uratować. Słyszysz, tylko miłość może dać ci nowe życie. Tylko miłość może to wszystko jeszcze naprawić. Tylko miłość to potrafi.
Fiodor Dostojewski śmiało mogę napisać, że śmiał popełnić ten błąd i napisać arcydzieło. Tak, jego książka ,, Zbrodnia i kara ‘’ według mnie jest arcydziełem światowej literatury. Zawarł w nim wszelakie prawdy. Zbrodnia. Jej przyczyny. Jej skutek. Kara. Jej następstwo. Jej przebieg. Jej koniec.
Pisarz odkrył przed nami też piękną tajemnicę. Każdy z nas jak ten Łazarz musi zmartwychwstać. Musi się urodzić na nowo. Co to będzie, kiedy to nastąpi to już zależne jest od nas samych i od osób, których dane będzie nam spotkać na swojej drodze.
Zbrodnia, kara, nadzieja i miłość. Wiara. Nigdy nie jest tak źle, żeby nie było gorzej. Zawsze może być lepiej. W ciągu naszego życia musimy przejść przez pewne etapy żeby zrozumieć, żeby zauważyć, żeby docenić. Zauważyć drugą osobę, docenić jej starania. Zrozumieć kogoś i paradoksalnie samego siebie. On morderca. Ona prostytutka. Wiemy co ich oboje kierowało na tą błędną ścieżkę życia. Wiemy też, że tych dwoje w końcu się pokochało prawdziwą miłością. Trudną, długo dochodzącą, ale taka jest najwspanialsza, bo wtedy doceniamy jej poświecenie, doceniamy jej starania.
Przeobrażenie człowieka. Motyw. Starania. Wyrzeczenia. Prawdziwa zbrodnia. Prawdziwa kara. Prawdziwa przyjaźń i prawdziwa miłość. Wszystko to i wiele więcej znajdziecie w książce Fiodora Dostojewskiego,, Zbrodnia i kara’’ na okrasę na te świetne kartofelki dodam tylko, że ku mojej uciesze znajdziecie wiele też wspaniałych przykładów , które ukazują nam jakże bliską sercu/ a przynajmniej ma to miejsce w moim przypadku/ naszą szaloną słowiańską naturę. Wiele odnośników pokazujących w dobrym słowa tego znaczeniu słowiańską dumę. Słowiańska duma, natura, słowiańska dusza……z sercem na ręku. Jak posiadasz szaloną słowiańską duszę, to wiesz dobrze co to znaczy prawdziwe nienawidzić, kochać do końca, kochać szczerze miłością szaloną i wiesz co to znaczy pić. Jak pić to do dna !
Nędza potrafi człowieka poniekąd zmusić do karygodnych czynów, nędza też nadaje charakter i wyzwala dumę. Nędza hartuje człowieka. Nędza potrafi pozbawić honoru i potrafi nadać też go nadać danej jednostce czy też szeregowi ludzi w ich działaniach. W każdym geście, wyrazie , pozie ciała, umysłu, w całej tej mowie ciała i jego działaniach widać honor, godność, nędza wyzwoliła te cechy i wystawiła na światło dzienne. Nie mniej nędza potrafi też upodlić ludzi, ale tylko takich , którzy są słabi. Tych silnych jeszcze wywyższy, tych słabych rzuci na samo dno.
Rozważania, sposób działania. Poszczególne etapy przeobrażenia człowieka. Droga życia człowieka od potykania się na poszczególnych nierównościach, po jego upadek, czołganie się na kolanach w błocie , pyle i upale, deszczu aż po kres tej wędrówki i wstanie znowu z kolan. Wstanie na nogi. Powrót na tą właściwą drogę w życiu. O tym jest ta książka.
Wina. Kara. Odkupienie. Zmartwych(wstanie )Przewartościowanie swojego życia. Paradoks. Przewartościowując swoje, nadając jemu sens. Przewartościowujemy cudze życie. Jemu też nadajemy sens. Piękna tajemnica życia. Tak najkrócej można przedstawić książę ,, Zbrodnia i kara ‘’ Fiodora Dostojewskiego. Polecam !

pokaż więcej

 
2018-10-08 09:16:28

200 stron wystarczy Agacie Christie , żeby pokazać zbrodnię, motyw i charakter ludzi. Książki jej zapadają w pamięć. Finał zaskakuje. Innym się to nie udaje mimo produkowania się w książce , która ma 400-600 czy 800 stron. Królowa kryminału jest tylko jedna. Pozdrawiam wszystkich obecnych i przyszłych fanów pisarki :)

więcej...
 
2018-10-07 10:33:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Hrabia Monte Christo (tom 1)

Zemsta. Zemsta. Zemsta. Po trzykroć zemsta ! W drugiej części książki Aleksandra Dumas ,, Hrabia Monte Christo ‘’ widzimy kolejne etapy wdrażania planu w czyn. Z każdym kolejnym mijającym dniem społeczeństwo widzi coraz większy upadek znakomitych rodów. Wszyscy albo prawie wszyscy nie widzą w tym nic niezwykłego, dziwnego, całą odpowiedzialność za taki stan rzeczy zrzucają na barki... Zemsta. Zemsta. Zemsta. Po trzykroć zemsta ! W drugiej części książki Aleksandra Dumas ,, Hrabia Monte Christo ‘’ widzimy kolejne etapy wdrażania planu w czyn. Z każdym kolejnym mijającym dniem społeczeństwo widzi coraz większy upadek znakomitych rodów. Wszyscy albo prawie wszyscy nie widzą w tym nic niezwykłego, dziwnego, całą odpowiedzialność za taki stan rzeczy zrzucają na barki Opatrzności. Nikt nawet się nie domyśla, że opatrzność nie ma z tym nic wspólnego. Do upadku tych ludzi nie przyłożyły ręki siły nadprzyrodzone, za tymi licznymi wypadkami kryje się …człowiek. Człowiek szanowany , uwielbiany, wyczekiwany na salonach. Człowiek , którego zdanie jest uważane za wyrocznię. Ostateczny, jedyny, sprawiedliwy osąd i sąd. Tym człowiekiem jest hrabia Monte Christo. Mało tego ! Ludzie wokół niego, wokół jego poświaty jaką roztacza wszem i wobec nie uważają go za człowieka, ale za Boga ! I za Boga się uważa nasz hrabia. Pan życia i śmierci.
Jednym ratuje życie innym odbiera, nie odbiera im co prawda życia w dosłownym słowa tego znaczeniu, ale odbiera im to ,, coś ‘’ dla czego żyją i zmusza ich to poniekąd to takich a nie innych kroków. Czynów. Do targnięcia się na własne życie.Fernand postawiony pod ścianą hańby strzela sobie z pistoletu w głowę. Wcześniej widzi cały swój upadek. Na domiar złego, gwoździem do trumny jest widok dwóch osób których kochał jak na zawsze opuszczają jego i jego dom. Na zawsze. Syn i żona , tylko ich kochał i oni właśnie opuścili go na zawsze. Nie pozostaje mu nic innego jak zakończyć ten żywot pełen hańby, wstydu i pogardy dla samego siebie. Sam , został sam.
Caderousse ginie od noża Benedetta. De Villefort traci całą rodzinę ukochaną córkę Valentine, opuszczony, pozostawiony na progu i u schyłku życia traci także rozum. Zwariował.
Danglars moim zdaniem główny architekt zbrodni przeciwko Dantesowi dostąpił przebaczenia. Ten który najwięcej zawinił, ten który to wszystko wymyślił, ten który posłużył się innymi do zrealizowania swojego planu został przy życiu. Zostało mu to wszystko wybaczone, bo żałował za grzechy.
Konkluzja. Moja własna dotycząca tej książki, wynika ze spojrzenia na świat i to nie w danym momencie, ale ogólnym spojrzeniu. Długo biłem się z myślami. Mów wniosek jest następujący. Edmundzie Dantes ! Edmundzie Dantes ! Tak Edmundzie, nie nazywam ciebie hrabią Monte Christo ! nazywam ciebie twoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem, ponieważ tylko Edmund Dantes pokazuje ciebie w prawdziwym świetle, pokazuje twoją postać taką jaką jest. Pokazuje bestię. Hrabia Monte Christo w oczach społeczeństwa był nieskazitelnym dżentelmenem. Był człowiekiem, przyjacielem na każde zawołanie. Ale to tylko była utopia. Maska. Tą maskę zrzuciłeś , przejrzałem ciebie Edmundzie Dantes ! Bawiłeś się w Pana Boga .Twoja zemsta nie miała litości. Dosłownie zabawaiłeś się w stwórcę , w pana życia i śmierci. Gdy grzesznik nazwiskiem Danglars żałował za grzechy przebaczyłeś mu, ale czym zawiniła ci chociażby Valentine de Villefort ? Tłumaczysz to tym, że odebrałeś sens życia prokuratorowi , odebrałeś mu to wszystko po co i dlaczego żyje , odebrałeś mu rodzinę, nadzieję i przyszłość. Pozostawiłeś go niczym żywego trupa, który tylko oddycha ale nie żyje, nie żyje prawdziwym życiem. Pozwoliłeś jej umrzeć. Zniszczyłeś wszystkie zatrute gałęzie, gałęzie, które mogły by w przyszłości rozprzestrzeniać się i rosnąć w siłę. Za grzechy ojca odpowiedziały inne pokolenia, te które były i te które mogły być, ale nigdy nie będą już miały okazji do narodzin. Zniszczyłeś wszystko. Czujesz się dumny ? Edmundzie Dantes miałeś szansę. Miałeś. Ale w przypadku wątpliwości, czy twoja droga na którą wkroczyłeś jest słuszna, droga którą w nazwie jest zemsta jest jedyna i prawdziwa, przy tych wątpliwościach zadałeś sobie jeszcze jedno pytanie : czy wystarczy, czy zemsta będzie wystarczająca jak jej nie skończysz ? Otóż NIE ! Mało ci tego było. Jak zbrodniarz, który zaczął już zapominać popłynąłeś w podróż sentymentalną, popłynąłeś aby zachłysnąć się na nowo nienawiścią, na widok celi twojej i ojca Faria na nowo wszystkie te stare obrazy z twojego minionego życia stanęły ci przed oczyma. Na nowo i z większą jeszcze furią obudziła się w tobie bestia. Bestia która nie ma litości. Wracasz więc z zamku If i dokonujesz spustoszenia. Pozostawiasz tylko zgliszcza. Mówiłem , ostrzegałem. Zemsta spala. Niszczy. Pozostawiając zgliszcza wszem i wobec sam też się wypaliłeś. Serca dawno nie masz. Jesteś wrakiem.
Fałszywy. Podły. Zarozumiały. Bezlitosny. Butny. To twój prawdziwy obraz. Ty przyjaciel ? Kpina. Zabrałeś Maksymilianowi sens jego życia Valentine. Kochałeś ? Kogo ? Mercedes ? Kpina. Co miała zrobić ? Wyszła za mąż z rozsądku. Kiedy człowiek umiera, umiera także nadzieja. Dla Edmunda Dantesa w lochach zamku If nie było nadziei. Umarłeś tam. Dla Mercedes, dla ojca, dla wszystkich. Umarłeś tam. Umarł tam dawny Edmund Dantes.
Mercedes nigdy nie kochała Fernanda, powiedziała ci kogo kocha. Kocha do dziś i będzie kochać do końca swoich dni. Kocha Edmunda Dantesa ! Tego , którego pamięta ze swoich wspomnień. Tego dawnego Edmunda. Może biednego, naiwnego, ale umiał kochać. Miał serce. Hrabia Monte Christo miał tylko pieniądze. Był tak biedny, że miał tylko pieniądze.
Edmundzie Dantes bądź przeklęty ! Zapędziłeś się tam w swojej zemście, że straciłeś cały sens własnego życia. Okropieństwa których dokonałeś nie będą pozwalały ci spokojnie zasnąć. Chyba , że jesteś całkiem już zepsuty. Do szpiku kości. Przed śmiercią kto cię uratował ? Kobieta. Hayde. Lecz nie zasługujesz na żadną miłość. Nie zasługujesz na żadne szczęście. Nie zasługujesz już na żadną litość. Nie zasługujesz. Po tym czego dokonałeś i w jaki sposób zasługujesz jednie na litość i na pogardę ! Jesteś przeklęty, sam się przekląłeś. Zejdź mi z oczy kreaturo człowieczeństwa. Podły żarcie. Miałeś, uważałeś się za Boga, a tak naprawdę jesteś tylko słabym, małym, mizernym robakiem, który toczy swoją kulę gnojową zwaną sprawiedliwością. Dokonując zemsty sam się paradoksalnie zniszczyłeś. Dokonałeś autodestrukcji. Samozniszczenia. Zniszczyłeś też wszystko wokół siebie. Gdy zgasły pożary zemsty, pozostały tylko zgliszcza. Budować na zgliszczach potrafią tylko najsilniejsi. Ty tego nie potrafisz. Byłeś silny jako Edmund Dantes chłopak szczery. Prawdomówny. Naiwny, ale w swojej naiwności byłeś prawdziwy. Przyjacielski. Kochałeś , umiałeś kochać. Przeobrażając się w hrabiego Monte Christo zabiłeś w sobie to wszystko. Zabiłeś swój dawne ,, ja’’ To nie prawda , że zrobili to twoi wrogowie. Oni wystawili cię na próbę. Ciężką. Potworną, ale zniszczyłeś się sam.

Aleksander Dumas,, Hrabia Monte Christo’’ kwintesencja zemsty. Autor moim zdaniem przestrzega nas w swojej książce przed dokonywaniem vendetty. Widząc obraz dawnego Edmunda Dantesa i jego późniejsze przeobrażenie w hrabiego Monte Christo łatwo zauważyć różnicę. Pierwszy z nich umiał kochać i przebaczać. Był naiwny, to prawda, ale ta jego naiwność przysparzała mu przyjaciół. Umiał kochać i był kochany. Natomiast Monte Christo nie umiał już kochać, nie potrafił przebaczać. Jedynym wyjątkiem kiedy przebaczył był Danglars. Ale te przebaczenie nie było takie szczere do końca. Nie było takie jakie być powinno. Dlaczego ? Ano dlatego, że Monte Christo czuł się panem życia i śmierci Dandglarsa. Czuł nad nim przewagę, przewaga ta nie wynikała z zewnętrznej siły jaką mieć powinien przy przebaczaniu, ale przewaga ta wynikała ze świadomości, że może z baronem zrobić wszystko co mu się podoba. Czuł się wobec niego niezwyciężony. Czuł się wobec niego Bogiem, a takiej niezdrowej przewagi nie powinien mieć człowiek nad człowiekiem. Upodlił go. Upadlając Danglarsa Monte Christo sam siebie upodlił. Sam siebie zbrukał. Chcąc mu przebaczyć , powinien przebaczyć mu z czystego serca, powinien przebaczyć mu z własnej nieprzymuszonej woli, bez podszeptów. Ale tego nie zrobił. Nie pokazał mu, że jest silny, że jest nad tym wszystkim, że zemsta nie ma nad nim władzy. Pokazał mi zgoła co innego. Owszem baron Danglars nie mógł tego zauważyć, ale ja to dostrzegłem . Nie dostrzegł tego, bo liczyło się dla niego w tym momencie życie. Wszystko by zrobił aby je uratować i nic się wtedy nie liczyło. A co by było gdyby Danglars nie chciał już żyć ? Moim zdaniem Monte Christo upajał by się triumfem przez chwilę, a potem całkiem zatracił. Może nawet popełnił by samobójstwo jeżeli demony w głowie nie pozwalałby by dalej funkcjonować. Danglars pokonał by go po raz drugi. Po raz drugi by go zniszczył. Paradoks. Nie Danglars by nie zniszczył go, Monte Christo zniszczył by się sam. Danglars był by tylko zapalnikiem. A reszta należała by to Monte Christo. Dostał by wolną wolę i własny wybór.
Osobowość jednego człowieka. Stary Edmund Dantes. Nowy Edmund Dantes vel. Hrabia Monte Christo vel Sindbad Żeglarz vel. ksiądz Busoni vel lord Villmore. Jeden człowiek, a tyle różnych osobowości. Tyle różnych zachowań, jakże drastycznie się od siebie nawzajem różniących. Wniosek jest jeden. Edmund Dantes bardzo zagubił się w tym wszystkim i na końcu zgubił samego siebie. Już nigdy nie był tym samym człowiekiem, co na początku. Wrogowie zaczęli, ale on sam definitywnie zniszczył swoje życie. Mógł pójść inną drogą, poszedł tą którą nie nakazywało mu serce, ale nakazywał mu rozum zaślepiony rządzą niewypowiedzianej zemsty.
Reasumując. Książka Aleksandra Dumasa to prawdziwy majstersztyk ! To jedna z tych książek, które pozostaną pamięci na zawsze :)

pokaż więcej

 
2018-10-05 10:34:33
Ma nowego znajomego: jeke
 
2018-10-03 22:40:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Hrabia Monte Christo (tom 1) | Seria: Perły Literatury

Jedni mają szczęcie od ręki, inni mają je na wyciągnięcie ręki i go nie dostrzegają, a jeszcze inni muszą choć o okruszynę szczęścia drzeć pazurami i wyrywać kawałek po kawałku aby potem…..wszystko stracić. Czy człowiek się zmienia ? Tak cały czas. Czy człowiek może się zmienić ? Diametralnie, nieodwracalnie..może.
Mamy młodego przystojnego , uczciwego , wręcz naiwnego chłopaka Edmunda...
Jedni mają szczęcie od ręki, inni mają je na wyciągnięcie ręki i go nie dostrzegają, a jeszcze inni muszą choć o okruszynę szczęścia drzeć pazurami i wyrywać kawałek po kawałku aby potem…..wszystko stracić. Czy człowiek się zmienia ? Tak cały czas. Czy człowiek może się zmienić ? Diametralnie, nieodwracalnie..może.
Mamy młodego przystojnego , uczciwego , wręcz naiwnego chłopaka Edmunda Dantesa. Ale ta jego naiwność wręcz dziecinna powiedział bym jest siłą, która jednoczy ludzi wokół jego osoby. Jest lubiany, szanowany, kochany. Ma dobrą ciekawą prace, możliwości na wyższe stanowisko, kochającego ojca, dziewczynę, która ma zostać jego żoną świata po za nim nie widzi. Żyć nie umierać prawda ? Otóż nie. Obce szczęście może ludzi denerwować. Obce szczęście często jest powodem do nienawiści, jest powodem zazdrości. Trzeba te szczęście zniszczyć.
Danglars, Fernand , Caderousse trzech muszkieterów, każdy z nich jest inny, ale łączy ich wspólna sprawa. Pierwszy jest wredny, drugi kocha się w narzeczonej Dantesa , a trzeci ten na pokaz uroczy krawiec i najbliższy sąsiad Caderousse jest chciwy. Co ich łączy ? Boli ich szczęście Edmunda Dantesa. Chłopaka, który jest tak dobry i tak naiwny w swoim postrzeganiu świata i otaczającej go rzeczywistości, że do końca nie wierzy aby ktoś uknuł przeciwko niemu chytry plan. Do końca nie chce w to uwierzyć. Ufa im. Wierzy w ich bezinteresowność, co prawda nie są jego przyjaciółmi, ale nie wspiał ich na listę swoich wrogów. Mało tego ! Edmund Dantes ma czystą kartkę na której inni ludzi wpisują listę swoich codziennych wrogów i stałych, których lista się nie zmienia, a wręcz powiększa. On ich nie ma. Przynajmniej tak myśli, rzeczywistość jest inna i przekona się o tym już niedługo.
Fałszywe pomówienie, strach Caderoussa o własne życie , naiwność, potem znowu strach tym razem de Villeforda i nasz bohater z przyjęcia zaręczynowego ostatecznie kończy w lochach zamku If.
Zamek If otoczony zewsząd skałami i lodowatą wodą dodatkowo jako miejsce trudne, niedostępne jest owiane złą sławą. Nikt stamtąd nie wychodzi , jedyną ucieczką jest ucieczka na tamten świat.
Złość. Agresja. Nadzieja na uwolnienie. Rozpacz. Myśli samobójcze. Modlitwa. Wysłuchanie próśb. To wszystko przeżył nasz Edmund Dantes . Potem był już tylko numerem 27. Wiele się zmienia w życiu naszego naiwnego bohatera, kiedy na swojej drodze spotyka więźnia numer 34 a mianowicie Ojca Faria. Wszyscy mają go za szaleńca , ale czyż szaleństwo nie cechuje geniuszy ? W szaleństwie jest metoda. I tak powstaje wielka przyjaźń, powiem więcej następuje miłość jaka łączy ojca i syna. Za okazaną wrażliwość, pomoc i przyjaźń ojciec Faria nie tylko szkoli naszego niedoświadczonego młodzieńca, z różnych dziedzin, ale także przekazuje w jego ręce plan dojścia do ogromnego skarbu. Skarbu jakiego nie widział świat.
Oprócz nabycia wiedzy, ogłady i bogactwa w sercu naszego Edmunda rodzi się coś czego nie było dotychczas. Rodzi się chęć zemsty. Ojciec Faria nakreśla mu krajobraz złych uczynków, które uczyniły z niego więźnia. Siłą dedukcji mówi mu także o architektach tej zbrodni. I tym samym ogarnia go przerażenie. Wlał do serca w tym momencie nienawiść. Wiedza może, czasem prowadzić do zgubnych dla nas skutków.
14 długich lat spędził nasz Edmund w lochach zamku If. Dwóch więźniów, dwóch przyjaciół opuszcza lochy. Pierwszy na niebiańskich obłokach, drugi fortelem płynie ku wolności.

Rodzi się nowy człowiek. Ekscentryczny, inteligentny, bogaty. Przystojny, szarmancki. Inny niż mężczyźni, którzy chodzą po tym świecie. Tajemniczy. Uczynny. Czy jest prawdziwy ? Hrabia de Monte Christo. Jest tak cudowny, jest tak nieskazitelnie uczynny, dobry, że z czasem budzi to podejrzenia, ale ludzie zafascynowani osobowością hrabiego, tajemniczego mężczyzny, który potrafi nadzwyczaj odnaleźć się w każdej sytuacji nie zadają więcej pytań. Liczy się tylko to jaki jest. A jest po prostu aniołem. Więcej ludziom nie trzeba. Nie podejrzewają nawet w swym szaleństwie jaki ich ogarnął wobec osoby hrabiego de Monte Christo , że ten człowiek, który wziął się niewiadomo skąd, niewiadomo po co, nie mając przeszłości, ma pieniądze , ogromne pieniądze , ma teraźniejszość , jest pająkiem, który zmienia rzeczywistość. Pająk ,który tka cierpliwie , starannie wręcz z mistyczną dokładnością sieć intryg. Hrabia ma czas. W poprzednim swoim życiu miał dużo czasu, siedząc w celi Zamku If miał bardzo dużo czasu na ułożenie misternego planu……zemsty ! Ten czas nadejdzie. Klepsydra z piaskiem co prawda się powoli przesypuje……ale czas ciągle biegnie. Ziarenko piasku…kolejne ziarenko piasku…kolejne i kolejne….aż w końcu nadejdzie kres czasu, czas się skończy, ale tylko dla tych , dla których ratunku już nie ma ! Skończy się czas dla wrogów Edmunda Dantesa hrabiego de Monte Christo.
Aleksander Dumas w swojej książce ,,Hrabia Monte Christo ‘’ pokazuje nam człowieka. Pokazuje nam jego poszczególne twarze, przeobrażenia. Zmiany, które nastąpiły pod wpływem pewnych wydarzeń. Każdy z nas jest takim hrabią Monte Christo. A przynajmniej może być. Jak się sami zachowamy , kiedy ktoś zniszczy nam życie, upodli nas. Zemsta, chęć zemsty jest tak silna, że napędza ona nasze życie, napędza i zmusza nas do działania. Nienawiść jest swoistym katalizatorem. Wyzwala energię. Nienawiść i zemsta też niszczy. Nas samych. I wszystko to co nas dotyczy. Pragnąc zemsty zbliżamy się nieuchronnym krokiem do autodestrukcji.
Czy zniszczy wrogów i samego siebie ? Czy jednak będzie na tyle silny, że może w ostatecznym , decydującym momencie przebaczy….tak siła przebaczania…..tylko ludzi silni potrafią przebaczać……..czy i , jak i w kogo ? przeobrazi się nasz tajemniczy hrabia de Monte Christo, odpowiedź otrzymam w części II . Czy raz obrany kurs okrętem ku zemście jest kursem ostatecznym ? Czy nie zboczy z wcześniejszej ustalonej trasy…..czy…..to już wkrótce.
Pragnienie miłości i szczęścia. Pogarda. Zazdrość. Nienawiść. Przyjaźń. Miłość. Honor. Zemsta to wszystko i wiele więcej opisał nam w swojej książce Aleksander Dumas. Książka jest naprawdę wspaniała. Dużo nam mówi o ludziach i czasach w których przyszło im żyć. Opis zwyczajów, zabaw, karnawałów, opis codziennego życia. Charakterystyka ludzi. Wygląd, zachowanie, reakcje. Myśli. Czyny. Marzenia. Cóż więcej mogę napisać ? Zapraszam do czytania, bo naprawdę warto. Czyta się wyśmienicie.

pokaż więcej

 
2018-10-01 09:20:54
Ma nowego znajomego: Arek
 
2018-09-30 23:23:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Trudno nie wierzyć w nic. Katolicy mają lepiej, bo wierzą w Boga., niejednokrotnie to słyszałem. Jak na nowo uwierzyć w Boga kiedy umiera nasz mąż, żona czy dziecko ? Jaki Bóg na to powala ? Gdzie byłeś ? Gdzie wtedy był Bóg ? Jak na nowo uwierzyć w miłość, kiedy nasz narzeczony czy narzeczona zdradza nas z najlepszą , jedyną przyjaciółka czy przyjacielem ? Jak na nowo uwierzyć w człowieka ?... Trudno nie wierzyć w nic. Katolicy mają lepiej, bo wierzą w Boga., niejednokrotnie to słyszałem. Jak na nowo uwierzyć w Boga kiedy umiera nasz mąż, żona czy dziecko ? Jaki Bóg na to powala ? Gdzie byłeś ? Gdzie wtedy był Bóg ? Jak na nowo uwierzyć w miłość, kiedy nasz narzeczony czy narzeczona zdradza nas z najlepszą , jedyną przyjaciółka czy przyjacielem ? Jak na nowo uwierzyć w człowieka ? No jak ? Jak ranią nas najbliżsi. Wrogowi bym tego nie życzył, co zrobiła mi bliska osoba , wbiła mi dwa noże. Pierwszy w plecy, drugi prosto w serce.
,,Pierwsza na liście ‘’ Magdaleny Witkiewicz jest opowieścią o nadziei. Nadzieja umiera ostatnia. Ale co się dzieje kiedy mamy okazję, mamy możliwość uratować komuś życie, a w ostatniej chwili zmieniamy zdanie. Wycofujemy się tyłem. Jesteśmy zarejestrowani jako dawcy szpiku. Tam gdzieś w kraju czy za granicą leży człowiek i jesteśmy jego/ jej ostatnią nadzieją. Nie odpłacajmy złem. Jeżeli ktoś, ktokolwiek nas skrzywdził w życiu nie wypowiadajmy całej ludzkości Vendetty. Tam ktoś czeka, na nas, na swojego genetycznego bliźniaka. Czeka do końca……dasz mu szansę ? Dasz szansę także sobie na odmianę ? Na zmianę swojego także życia na lepsze. Pamiętaj dobro wraca.
Opowieść o miłości o śmierci i przebaczeniu. Chcemy być sami, samotność wpisana jest w nasze życie, ale czy to jest nasz naturalny stan ? Ja wiem, zdaję sobie z tego sprawę, że ludzie często, nader często, nadzwyczaj nie wierzą już w prawdziwe uczucie, kiedy zostali zdradzeni, oszukani, ich uczucia, zdeptane, serce wyrwane, starania splugawione. Ale człowiek jest zwierzątkiem stadnym. To takie przyjemne budzić się samemu ,jeść posiłki w samotności ? W ramach relaksu spotykać się tylko z kolejnymi herbatnikami czy lukrecjami na jeden raz, na niezobowiązujący seks ? Wiem, że ciężko i trudno jest znowu komuś zaufać i ulokować swoje uczucia, ale inaczej się nie da, jeżeli chcemy żyć pełnia życia. Inaczej się nie da, chociaż boimy się, że znowu coś wyjdzie nie tak, jednak mimo to zawsze warto uchylić naszych drzwi i zaufać, polubić i pokochać znowu. Warto. Po prostu ot tak warto 
Śmierć zawsze zaskakuje. Jest czegoś kresem, ale czy naprawdę nic po niej już nie ma ? Każdy z nas musi się w życiu z nią zmierzyć. Często niejednokrotnie. Nie pozwólmy jednak by zniszczyła nam wszystko. Łatwiej powiedzieć jak zrobić prawda ? Prawda. Ale jak pokazuje nie tylko książka Magdaleny Witkiewicz śmierć jest końcem i zarazem początkiem czegoś nowego. Dziś tego nie dostrzegamy, nie chcemy , ale nie musi ona oznaczać końca wszystkiego.
Przebaczenie. Czy można wybaczyć wszystko, nawet najgorsze świństwo ? Najgorszą, największą podłość. Czy możemy wybaczyć komuś, że kiedyś tam zniszczył / a nam życie. Wyrwał / a serce i rzuciła o podłogę depcząc z radością lub nieświadomie nas skrzywdziła, ale mimo to cholernie zabolało. Można. Wartość człowieka wzrasta z chwilą przebaczania. Ile trzeba mieć w sobie siły, żeby przebaczyć największemu wrogowi, który był kiedyś nawet naszym najlepszym przyjacielem. Słabi nie potrafią przebaczać, przebaczanie jest domeną ludzi silnych. Przebaczenie wyzwala, daje wolność. Uwalnia serce od ciężaru i umysł od złych, negatywnych myśli. Kiedy nie potrafimy, nie umiemy przebaczyć tkwimy w błędnym kole, tkwimy w szponach nienawiści, która nas niszczy. Nienawiść osacza nas jak najgorszy wróg. Ściska nas metalową obręczą. Wszystkie nasze myśli kieruje w stronę negatywnych działań i zachowań. Jeszcze bardziej cierpimy. Paradoksalnie. Raz nas zdradzono cierpieliśmy, cierpimy nadal, nienawidzimy, źle życzy tej osobie lub osobom i nas to niszczy, jeszcze więcej cierpimy. Może już czas wybaczyć komuś – jemu czy jej i sobie też przebaczyć. Przebaczyć i odetchnąć całkiem innym, nowym , świeżym powietrzem i spojrzeć na świat innymi oczami .
Siła kobiet. Mówi się potocznie o paniach, że to słaba płeć. Nic bardziej mylnego. Są oczywiście przypadki, że kobietę łatwo zranić. Kobieta kiedy kocha jest słaba. Lecz gdy kocha i jest kochana nic jej nie powstrzyma. Jest niezniszczalna. Pokona wszystko, wszystkie przeszkody i problemy. Kobieta. Matka. Żona. Córka. My mężczyźni jesteśmy dopełnieniem ich siły. A one naszej.
Książka jest nie tylko o kobietach, o ich sile, problemach, pragnieniach i marzeniach, jest także o kobiecych bataliach, małych bitwach i dużych wojnach. Jest też o nas mężczyznach. O naszych świństwach, stwarzaniu problemów, rujnowaniu życia, spłacaniu długów przez innych mężczyzn wobec zdradzonych , skrzywdzonych kobiet.
Książka o walce. Jeżeli ci na czymś lub na kimś zależy musisz walczyć, czasem całe życie. Walcz, walcz, walcz zanim będzie za późno. Jeżeli nic z tym nie zrobisz wiedz, że przegrałeś/ as czasem swoje życie. Obraca się w ruinę na twoich oczach.
Reasumując. Książka o sile kobiet. Książka o miłości. Pogardzie. Zdradzie i przebaczaniu. Książka o nadziei. Książka o wierze. W co ? We wszystko to co tam napisałem wyżej. Od nas samych zależy co z tym zrobimy. Co zrobimy ze swoim życiem , jak chcemy je przeżyć . Z kim i na jakich zasadach. Książka o ludziach obcych i takich samy jak my. Książka o nas samych. Każdy kochał lub kocha, każdy kogoś stracił , każdy z nas czeka na przebaczenie lub przebaczył lub też zastanawia się nad tym gestem. Każdy z nas mógł by być bohaterem czy bohaterką tej książki. Najlepsze książki pisze samo życie, a pani Magdalena Witkiewicz obserwuje tylko niektóre z tych historii i przelewa je na papier.
Polecam !


Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Ważne są wspomnienia. Tamte radości, ale nie można się nimi zastawiać i zamykać przed życiem . Jak w tłumie usłyszeć siebie, jak usłyszeć i dostrzec drugiego człowieka………jak samo to odkryjesz. Wiedz, że musisz. Musisz żeby żyć.
Gdzie był Bóg ? A gdzie był wtedy człowiek ? Czy zrobiłem / am wszystko co można było zrobić. Czy umiem kochać, czy umiem przebaczać. Czy tylko umiem kochać siebie, zionąć nienawiścią i pogardą ? Książka jest jeszcze opisem jednej rzeczy. Opisuje ona CZAS. Zawsze biegnie do przodu. Nigdy się nie zatrzyma. Wykorzystaj go jak najlepiej . Miej czas komuś powiedzieć kocham cię, miej czas posiedzieć z kimś pokazać, że jesteś. Miej czas powiedzieć przepraszam. Miej czas przyjść do kogoś być może ten ktoś czeka na ciebie od lat . Na ciebie i twoje towarzystwo. Czeka nawet na twoje milczenie , wystarczy tylko albo aż to, że JESTEŚ.

pokaż więcej

 
2018-09-30 17:10:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Harry Hole (tom 1) | Seria: Ślady zbrodni

Coś się kończy…coś się zaczyna…zaczyna się wspaniała przygoda. Jazda bez trzymanki dostarczająca satysfakcję, jazda okraszona jakże potrzebnym przerażeniem. Pierwszy raz….każdy pamięta swój pierwszy raz….obojętnie czego by dotyczył…..pierwszy raz może nie być satysfakcjonujący, może nie być perfekcyjny, ale był pierwszy….pierwszy. Mimo, że inne będą w przyszłości lepsze, nawet dużo lepsze, to... Coś się kończy…coś się zaczyna…zaczyna się wspaniała przygoda. Jazda bez trzymanki dostarczająca satysfakcję, jazda okraszona jakże potrzebnym przerażeniem. Pierwszy raz….każdy pamięta swój pierwszy raz….obojętnie czego by dotyczył…..pierwszy raz może nie być satysfakcjonujący, może nie być perfekcyjny, ale był pierwszy….pierwszy. Mimo, że inne będą w przyszłości lepsze, nawet dużo lepsze, to ten pierwszy raz pozostanie na zawsze w pamięci, sentymentalna podróż ukryta w głębi naszego serca.
,,Człowiek nietoperz ‘’ chciało by się rzec pierwsza krew, tylko tym razem nie chodzi o Johna Rambo weterana wojny w Wietnamie, ale o niepokornego, niekonwencjonalnego śledczego z Norwegii Harrego Hole. Harry Holy ! Święty nie święty mający swoje wady / które przekuł na zalety/ i nieliczne zalety, które są jakby niezauważalne wobec jego wad rusza w pościg za wyrachowanym, sprytnym , inteligentnym psychopatą. Sam pierwszy tom był powiem Wam szczerze taki sobie, ale kilka prawd w nim zawartych wyjątkowo mnie urzekło. Podam dwie. Pierwsza.Psychopata wie, że jest psychiczny, wie, że źle postępuje, zdaje sobie sprawę , ma świadomość z tego jaki jest i co robi i mimo to nadal będzie to robił. Czyli resocjalizacja to pic na wodę i próbowanie zrobić z mordercy ofiarę własnych demonów w głowie, jakoby był nieświadomy to najczęściej wybieg przed wymiarem sprawiedliwości.Skuteczny zresztą. Gorzej potem z konsekwencjami .
Druga taka złota myśl dotyczy prawdy. Ludzie tworzą schematy, w których umieszczają ludzi. Prawda jest taka, że nikt nie utrzyma się z prawdy i dlatego nikogo ona nie interesuje. Prawda, którą tworzymy, jest po prostu sumą tego wszystkiego , co służy ludziom, w zależności od tego jaką posiadają władzę. I tymi dwoma cytatami pragnę zakończyć swoją recenzję . To są dwa wyrwane z kontekstu zdania, ale mówią wszystko to na czym opiera się dzisiejsza rzeczywistość. Jest jak jest. Więcej nie przynudzam. Pierwsze starcie , pierwszy tom, a potem …….a potem już jest dużo, cholera ! dużo lepiej , potem jest chociażby Pentagram Upiory czy Pragnienie. Na dzień dzisiejszy zakończyłem całą serię i czekam na najnowsze dzieło. Czytałem nie po kolei. Sam chyba mam też nie po kolei w głowie :D ale w moim przypadku wyszło na plus. Nie wiem czy bym sięgnął po kolejne tomy zaczynając swoje przygodę na pierwszym tomie.
Czekam na kolejne tomy i liczę na coś wielkiego. Poszczególne odcinki drogi niepokornego , skutecznego alkoholika , pokazywały nie tylko przeobrażenie samego Harrego Hole, ale także naszego pisarza, autora Jo Nesbo. Co tom to lepszy. Życzę sobie i wszystkim fanom serii jak najszybszej premiery i czegoś wyjątkowego !

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
296 188 2026
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (12)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (12)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd