Fallenangelv 
Książki to ...jedna z moich pasji...a mam ich trochę :)
34 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 5 cytatów, ostatnio widziany 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Hashtag
    Hashtag
    Autor:
    Jedna przesyłka zmieniła jej życie "Twoja paczka już na ciebie czeka!" – brzmiała wiadomość, która wydawała się zwykłą pomyłką. Tesa nie spodziewała się żadnej przesyłki, niczego nie zamawi...
    czytelników: 2234 | opinie: 187 | ocena: 6,22 (778 głosów)
  • Masz to jak w banku
    Masz to jak w banku
    Autor:
    Jest rok 1989. W modzie królują niepodzielnie marmurkowe dżinsy. Na ulicach miast pojawiają się przedsiębiorczy handlarze, którzy wprost z toreb, walizek i składanych stolików sprzedają deficytowe tow...
    czytelników: 166 | opinie: 27 | ocena: 7,56 (62 głosy)
  • Złodziej z mgły
    Złodziej z mgły
    Autor:
    Pisarz Antonio M. Fonte odniósł międzynarodowy sukces, ale sława i bogactwo nie mają dla niego żadnego znaczenia. Roztargniony samotnik, niemal obsesyjnie unika ludzi. Mieszka w ponurym domu w Quart...
    czytelników: 203 | opinie: 17 | ocena: 6,07 (46 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-17 23:39:49
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
 
2018-08-17 23:33:27
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

Hashtag Hashtag
I mam dylemat. Ciekawość zwyciężyła, ale czuję w kościach, że to ostatnio najgorzej wydane 40 złotych :D

więcej...
 
2018-08-17 23:10:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Niewidzialny......niekochany.....nielubiany.....niedostrzegalny dla bliskich.......
Liczyłem na coś ciekawego, odkrywczego. Owszem ktoś może powiedzieć, przecież to kryminał, czego ty człowieku oczekujesz od tego gatunku ? Jest morderca, są ofiary, jest jakiś powód, dlaczego morderca dokonuje rzezi, jest w końcu policja, która ściga i doścignąć, a raczej prześcignąć nie może zbrodniarza...
Niewidzialny......niekochany.....nielubiany.....niedostrzegalny dla bliskich.......
Liczyłem na coś ciekawego, odkrywczego. Owszem ktoś może powiedzieć, przecież to kryminał, czego ty człowieku oczekujesz od tego gatunku ? Jest morderca, są ofiary, jest jakiś powód, dlaczego morderca dokonuje rzezi, jest w końcu policja, która ściga i doścignąć, a raczej prześcignąć nie może zbrodniarza …Owszem, ale nawet przy takim gatunku jak kryminał zbrodnię, mordercę i sam motyw można pokazać w sposób ciekawy. Nowy. Inny, niewyświechtany. A co mamy ? Mamy tylko dobry pomysł na zbrodnię. Jest stara dobra zemsta za krzywdy , które zostały wyrządzone wiele, wiele, wiele lat temu. Mimo wszystko wiele lat temu to było, ale nienawiść, pogarda i zło ma to do siebie, że przez te wszystkie lata zamiast słabnąć to rośnie. Nienawiść żywi się wspominaniem zamierzchłych dziejów. Wspominaniem krzywd, za które oprawcy nigdy nie zapłacili, aż w końcu przyszedł czas…przyszedł moment. Czas zemsty ! Zemsta spala, ale jednocześnie wyzwala. Wyzwala ogromne pokłady energii. Niszczącej, ale jednak. Mszcząc się czujemy się silni. Jesteśmy w stanie euforii. Jesteśmy pobudzeni, jest nam cudownie. Potem niech będzie nawet koniec świata, ważne, że nasza zemsta dokonała się.
Mari Jungstedt porusza w swojej książce naprawdę wiele problemów. Problemów, które są nadal aktualne. Przemoc w szkole. Brak rodzicielskiej miłości. Brak matczynej miłości. Nie ma tutaj miejsca na uczucia, a przecież nie ma bliższej więzi niż dziecko i matka. Nawet partnerzy mąż i żona nie są sobie tak bliscy. Matka i dziecko to krew z krwi, kość z kości. To dziewięć miesięcy noszenia pod sercem. To wysiłek, to ból, to cierpienie. Potem następuje rozwiązanie. To powinna być jedność. Więź. To powinna być miłość. Matka oddaje życie za swoje dziecko. Odda wszystko. Tu tego nie ma. Nie ma tej więzi. Nie ma tej bliskości. Nie ma tych bajek czytanych nocami, nie ma tego czasu na wysłuchanie problemów. Na cieszenie się z każdej chwili, która jest nam dana. Można mieszkać pod jednym dachem i być sobie obcymi dla siebie ludźmi. Obcymi…….obcymi…..łączy nas tylko ten budynek, bo nawet nie dom. Łączy nas wspólnota majątkowa, problemy , troski , może kredyty. Jemy razem posiłki, przy jednym stole. Małżonkowie kochają się w łóżku…..ale nie ma tutaj miłości. Nie ma budulców tworzących z nich rodzinę…nie ma……. Kolejnym problemem ,który opisuje autorka to odwieczny dylemat miłości codziennej. Jest małżeństwo. On ją kocha , robi dla niech wszystko. Jest, po prostu jest. Nie bywa, ale jest. Wyciera jej czoło kiedy jest chora, zmywa po niej wymiociny kiedy żołądek buntuje się kolejny raz w przypadku grypy żołądkowej…wstawał w nocy, kiedy miała senne koszmary….kochał ją kiedy płakała, kochał kiedy ciekło jej z nosa lub kiedy cierpiała z powodu wyjątkowo bolesnej miesiączki. Jest problem. W związku następuje rutyna. Seks nie jest taki jak kiedyś. Nuda, obowiązki. Problemy. I nagle na horyzoncie pojawia się mężczyzna. Ktoś na czyj widok po jej plecach zaczynają chodzić mrówki. Drżenie. Palpitacja serca. Idą do łóżka. Potem zadaje sobie wewnętrznie pytania . Czy kocha nadal męża, czy chce przyszłość wiązać z tym mężczyzna, o którym w sumie wie niewiele. Co z dziećmi . Co z tymi perłami jak je nazywa. Co dalej ? Czego ja tak naprawdę chcę !? Miłość taka codzienna jest najpiękniejsza i jednocześnie najtrudniejsza.
Szczęście składa się z małych , drobnych chwil, które zdarzają się codziennie. Do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Dojrzałość. Po latach na wszystko patrzymy inaczej, a przynajmniej powinniśmy inaczej spojrzeć. Zabrać dziewczynę na randkę i obsypać kwiatami, obsypywać prezentami potrafi każdy. Ale pokazać ile dla nas znaczy tak naprawdę jej obecność, to trzeba się postarać. O ile waćpanna zechce to docenić i dostrzec nasze wysiłki. Kochać, szanować i wspierać niezależnie od miejsca, czasu i sytuacji. W nocy kiedy się odkryje, przykryć , rano kiedy jest jeszcze zaspana zrobić kawę, śniadanie ,spytać się czy czegoś potrzebuje. Kiedy siedzi smutna zainteresować się jaki jest tego powód. W pierwszym momencie możemy zostać zbyci , że nie ważne, nic się nie stało, ale jeżeli jest ktoś dość uparty i ma cierpliwość to znajdzie sposób, żeby dziewczyna wyjawiła powód , a potem postarać się go rozwiązać.
Wstaje z łóżka z burzą włosów, każdy włos w inną stronę :D, ale na ten widok na twarzy pojawia się uśmiech. Siedzi w starym dresie, zasmarkana, czasem zła i zapłakana to również piękny widok.( piękny widok nie z powodu jej łez, ale w każdym wydaniu jest po prostu urocza) Tak to już jest. Tak jest, bo po prostu ONA JEST. PO PROSU JEST .

Fajnie jest w plenerze, gdzieś w uroczym miejscu, ale równie dobrze powinno być w domu, kiedy jest mniej kolorowo, bardziej szaro, codziennie. W tej codzienności również powinniśmy odnaleźć szczyptę uroku i magii. Wspólne śniadanie ( owszem ten posiłek różnie może się skończyć, nie tylko w kuchni i nie tylko można skonsumować jedzenie :D) , wspólne oglądanie telewizji, owszem wydaje się nużące i nudne, ale wcale takie nie musi być. Wspólna kąpiel. Nawet wspólne siedzenie obok siebie w ciszy, może mieć magiczną aurę. Dużo związków zabija rutyna. Codzienne sprawunki, codzienne obowiązki i zmierzenie się właśnie z CODZIENNOŚCIĄ. A może tak naprawdę nie jesteśmy ze sobą tak blisko jak myślimy ? Może jest nam ze sobą tylko fajnie, jak coś się dzieje, jesteśmy na wczasach, w lokalu czy w kinie, na zakupach, na wypadach poza domem. A w domu nie potrafimy ze sobą żyć ? Są częstsze kłótnie, nieporozumienia. Wybuchy złości, pretensje do siebie nawzajem , obrzucanie się skargami i żalami ? To znakiem tego, że tak naprawdę nie potrafimy ze sobą żyć i funkcjonować, bo każde z nas wybiera tylko to co dobre. To co podniecające , to co wesołe. Ale tak naprawdę w naszym myśleniu tkwi błąd. Bo z kochaną osobą możemy robić cokolwiek , kiedykolwiek i jakkolwiek i powinniśmy być szczęsliwi. Nawet siedząc obok siebie, w ciszy, samoistnie spojrzenie idzie w stronę partnera, partnerki/ , nasze dłonie niedzielne chojraki dojrzewają w centrum dotykania. Ręce same wiedzą co mają robić, to jest automatyczny odruch splatania…..
Wchodząc do domu nie powinna nas opuszczać energia jak to często bywa. Kapcie, kanapa i nuda !
Siedząc oboje razem , słuchając nawet ulubionych piosenek . możemy przecież oboje sprawić tak iż na moment zapomni o nas cały świat. My też o nim zapomnijmy. Weźmy się oboje za ręce i zacznijmy biec na zapomnianą, dwuosobowa, samotną z dala od ludzi wyspę serc….
Nawet przy wspólnym piciu kawy czy robieniu kakao na sen ( chociaż nam lepsze sposoby na sen, ale o tym sza…..;) ) może być ciekawie i wesoło. Wystarczy docenić to co się ma. Znajdować w każdej chwili spędzonej z tą drugą osobą szczęście. W każdej jednej chwili. W każdej.
Ktoś kiedyś napisał, że najpiękniejsza i najbardziej trudna jest miłość taka codzienna. W jednej ręce kubek z kawą, w drugiej pełny worek na śmieci, proszący się o wyrzucenie ! Bez świec, płatków róż , ekstrawaganckich strojów , ubiorów, taka zwykła niezwykła dzień po dniu. 
Kiedy jesteś obok mnie, mogę być w czymkolwiek, robić cokolwiek , mój czas się wtedy zatrzymuje i wystarczy tylko to, że JESTEŚ . Obojętnie w co ubrana, dla mnie i tak będziesz ta najpiękniejsza na całym świecie.
Jak ten wątek się potoczy między Emmą, Ollem a Johanem, może się dowiem w kolejnej części jak zdecyduje się po nią sięgnąć. Poruszony problem jest naprawdę poważny, niech nie zostanie przez autorkę strywializowany , zamieciony pod dywan. Z tego powodu też są zbrodnie :;)
Dobra teraz przechodzimy do tej drugiej mniej pozytywnej części. Wady i usterki. Sam kryminał ma i owszem potencjał, można by było zrobić coś naprawdę dobrego. Samotna wyspa, szaleniec, który szuka zemsty po latach. A co mamy. Nuda, nuda i pełno pomyłek. Chociażby ten fakt, był gang dziewczyn, morderca wykańcza je po kolei, a ostatnia z nich Emma dopiero się łapie na tym, że chodziła z nimi do jednej klasy/ i tworzyły zgraną ekipę. A potem wszystko zapomina ? Jakoś nie chce mi się wierzyć w tą jej amnezję. Ja do dziś pamiętam ludzi, z którymi chodziłem do szkoły. No na studiach, trochę nas było to pamięta się jedynie tych z którymi najwięcej człowiek przebywał, ale w szkole podstawowej kiedy jest 20- 25 osób w klasie ? Tak trudno zapamiętać.
Sama policja jest też jakaś taka senna jak sama miejscowość. Blisko miejsca zbrodni jest szopa, w której morderca ukrywa zakrwawione ubrania swoich ofiar. Policja po pierwsze nie zagląda tam, odkrywają to kochankowie w ciemnościach, których tam zagnało pragnienie. Potem wątek się gubi i od razu przechodzimy do szybkiej akcji, jakby autorka chciała już zakończyć tą książkę. Szybko i niestety byle jak. Akcja przypomina najtańszy, nisko budżetowy amerykański film sensacyjny klasy B lub nawet pokuszę się, o ocenę C. Zatankowany samochód, sto tysięcy w walizce i może jeszcze bilet na Hawaje ? Bo jak nie to zabije, zatłucze, poderżnie gardło w każdym razie pozbawi życia, ostatnią ofiarę / paradoksalnie kata z jego dzieciństwa.
Dlaczego jej nie wykończył ? Na co czekał ? Na oklaski ? Nie pojmuję tego, a tłumaczenie autorki nie robi na mnie wrażenia. Nie kupuję tego.
Dobra już nie marudzę. Koniec i kropka. Mogło być coś dobrego, wyszło po chińsku jako tako byle jako. Za rozsądną cenę jest prawie cała seria tych kryminałów, ale nie wiem czy warto. Może dam jeszcze Mari Jungstedt szansę. Po namyśle. Debiuty są przecież różne, nie od razu to musi być arcydzieło.

pokaż więcej

 
2018-08-15 08:32:01
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-08-14 18:33:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Cykl Inkwizytorski (tom 8)

Czas . On płynie ciągle, nigdy się nie zatrzymuje. To czas pokazuje nam ile warta jest przyjaźń czy miłość. Z upływem mijającego czasu widzimy wszystko inaczej niż wczoraj czy nawet dziś , teraz . Czas to dzięki niemu inaczej na to wszystko spojrzymy jutro. Inaczej na siebie, na daną sytuację na drugiego człowieka. Po czasie postąpilibyśmy inaczej mając tą wiedzę co mamy dziś, kiedyś, wtedy... Czas . On płynie ciągle, nigdy się nie zatrzymuje. To czas pokazuje nam ile warta jest przyjaźń czy miłość. Z upływem mijającego czasu widzimy wszystko inaczej niż wczoraj czy nawet dziś , teraz . Czas to dzięki niemu inaczej na to wszystko spojrzymy jutro. Inaczej na siebie, na daną sytuację na drugiego człowieka. Po czasie postąpilibyśmy inaczej mając tą wiedzę co mamy dziś, kiedyś, wtedy jej nie posiadając. Ale czasu nie cofnie nikt. Nie ma takiego zegarka. Chociaż często byśmy chcieli cofnąć czas. …. Czas……czas……czas…..to jest nas czas, to są nasze historie.
Czas jest też często , no dobra przesadziłem z tym często, jest powiedzmy czasem zbawienny. Zmieniamy się. Na lepsze lub na gorsze. A to już jest zależne od nas samych i od naszego otoczenia, otoczenia w którym się obracamy. Także jak widzicie czas ma wielką moc, potęgę, a to niektóre tylko z możliwości czasu, które wymieniłem. Także i w tym przypadku. Inkwizytor Mordimer zyskał w moich oczach wraz z upływającym czasem. Jego zmiana jest ewidentna , bardzo widoczna. To całkiem inny Mordimer niż w ,,Słudze Bożym’’. Czy ewoluował, to na pewno, ale też nadal lub powiedzmy sobie tak, powrócił do swojego dawnego ja. Tego ja, które pamiętam podczas pierwszego spotkania. Dodatkowo oczywiście nasz Inkwizytor nabrał ogłady, doświadczenia. To coś bardzo ważnego, czego nie można kupić za pieniądze. Ku mojej uciesze Jacek Piekara wrócił do dawnej postaci. Pokazał ją w takim świetle, w jakim chciałem go zobaczyć. Czyżby poprzednia część nie zadowalała samego pisarza ? Nie był zachwycony swoim podopiecznym ? Bo i słusznie trzeba zauważyć, że poprzedni Mordimer był złym człowiekiem. Bardzo złym. Przypominał kanonika Pietro Tintarello, tego samego którego ukarał za zbytnią brutalność i swoistą nienawiść do ludzi. Tak , tak za nienawiść do ludzi. Mordimer Madderdin również w poprzednim wcieleniu nienawidził ludzi. Czas, otoczenie i chęć rozwoju , chęć zmiany ? Pragnienie bycia dobrym zwyciężyło w tym człowieku, człowieku reprezentującym Święte Oficjum. Zaczął dostrzegać zło nie tylko tam gdzie ono faktycznie jest, ale też zaczął dostrzegać je w miejscach gdzie ono co prawda jest, ale niektórzy z przymrużeniem oka lub całkiem zamykają oczy na to co się dzieje chociażby w szeregach samych inkwizytorów czy Stolicy Apostolskiej. Nasz Mordmier Madderdin przejrzał na oczy ! To o samej postaci skromnego sługi bożego Inkwizytora Mordimera Madderdina . A teraz o samej książce. Ciekawe, nawet bardzo ciekawe zagadki zaserwował nam pan Jacek Piekara. Czyta się z ciekawością. Naprawdę bardzo szybko i nim się spostrzeżemy jest już koniec książki. Aż żałuje, że taka była krótka.
Krótko, zwięźle i na temat. ,,Młot na czarownice ‘’ Jacka Piekara to lektura bardzo dobra, przyjemna w odbiorze, ciekawa. Jedyną jej wadą jest rozmiar. 5 opowieści to jest zdecydowanie za mało, ale to z jednej strony dobrze, bo autor ma szerokie pole do popisu przy następnej okazji. Czy okaże się równie dobra, już niedługo zaspokoję swoją ciekawość i znów ruszę mimo chodem, z czystej tylko ciekawości , a nie z przymusu , ruszę obok Inkwizytora Świętego Oficjum Mordimera Madderdina. Polecam !

pokaż więcej

 
2018-08-13 09:17:40
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-08-12 21:36:26
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Milicjanci z Poznania (tom 9)
 
2018-08-12 21:02:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Antoni Fischer (tom 2)

Książka Ryszarda Ćwirleja ,, Tylko umarli wiedzą '' sięga głębiej i dalej zahacza niż zwykły kryminał retro. Oprócz typowego wątku kryminalnego , mamy opowieść historyczną . Lata 30 ubiegłego wieku. W powietrzu czuć zapach lip i zapach prochu. Jednego jak i drugiego kiedy poczujesz nie da się zapomnieć do końca życia. Ćwirlej w swej książce idzie tym razem bardzo daleko. Co by było gdyby Adolf... Książka Ryszarda Ćwirleja ,, Tylko umarli wiedzą '' sięga głębiej i dalej zahacza niż zwykły kryminał retro. Oprócz typowego wątku kryminalnego , mamy opowieść historyczną . Lata 30 ubiegłego wieku. W powietrzu czuć zapach lip i zapach prochu. Jednego jak i drugiego kiedy poczujesz nie da się zapomnieć do końca życia. Ćwirlej w swej książce idzie tym razem bardzo daleko. Co by było gdyby Adolf Hitler i Marszałek Józef Piłsudzki połączyły siły i wspólnie zaatakowały Związek Radziecki. Owszem nie pisze tam to jasno, ale są domysły. Po raz kolejny raz w życiu słyszę tą możliwość połączenia sił przeciw komunizmowi. Osobiście uważam tą opcję za niemożliwą, zbyt dużo nas dzieliło na przestrzeni dziejów, żeby łączyć siły z Niemcami, z III Rzeszą i jej Fuhrerem . Ćwirlej pokazał nam balansowanie na bardzo cienkiej linie. Sprawa żydowska. Chwalić Adolfa Hitlera, czekać aż Niemcy wstaną w kolan, zabiorą to co im ukradli , zmieniając traktaty zawarte pod przymusem po Wielkiej Wojnie, ale jakby było naprawdę ? Co z żydami, żydami którzy żyją wśród nas. Są naszymi przyjaciółmi. Naszą częścią rodziny, naszym mężem czy żoną. Narzeczoną. Przykładów tam jest dość sporo. Tomala szef lokalnego oddziały NSDAP i jego najlepszy przyjaciel Grunstein/ czy jego najlepszy mechanik , prawdziwy fachowiec i jego żona, która jest żydówką. Z nią też zrobisz porządek spytał ? I tu pozostaje zadać pytanie. Czy nikt sobie nie zdawał sprawy z szaleńczych planów Hitlera i przyjmował wszystko , myśląc że to wszystko odbędzie się inaczej jak zamierzali, a potem jak się okazał naprawdę ? Owszem jak historia pokazuje i również Ćwirlej w swojej książce tak naprawdę Hitlera nikt nie brał na poważnie pod uwagę. Pogada sobie ten śmieszny mały facecik z równie śmiesznymi, wręcz żałosnymi wąsikami i na tym skończy się jego polityczna kariera . Wyląduje na śmietniku historii. Jak się okazał nie dość, że nie wylądował na tym śmietniku to jeszcze się zapisał złotymi haniebnymi, potwornymi złotymi zgłoskami cieknącymi krwią na kartach historii. Kartach, które odmieniły nie tylko Europę, ale cały świat.
Ćwirlej pokazuje ciszę przed burzą. Ta cisza co prawda jest czasem przerywana małymi wyładowaniami na niebie. Konflikty bolszewicko- faszystowskie, relacje polsko-niemieckie, ale mało kto zdaje sobie sprawę, że to tylko wstęp do prawdziwego przedstawienia. Przedstawienia za które zapłacą miliony niewinnych ludzi, zapłacą życiem, zdrowiem, wszystkim tym co posiadają niematerialnego i materialnego . Wszystkim z nawiązką. Zapłacą za to także następne pokolenia. Te co powstaną i te, których nazwisko i wszystko co łączyło ich ze światem zniknie z powierzchni ziemi.
Odnośnie samej sprawy kryminalnej. Napiszę to może w taki sposób. Na początku miałem pretensje do Ryszarda Ćwirleja, że zakończył tą zagadkę jak zakończył. Ale te pretensje minęły z jednego powodu. Zapytałem się samego siebie dlaczego ? Dlaczego pisarz to zrobił. Ano dlatego, że chciał zapewne/ to tylko moje prywatne dywagacje/ pokazać , że świat często przędzie na kłamstwie. Prawda często jest niewygodna. Niepotrzebna, mało tego szkodliwa. Więcej jest w stanie przynieść szkody jak pożytku. Ale czy na pewno ?
1. Sprawca dokonuje zemsty. Na jaw nie wychodzi prawda, że to wysoko postawiony policjant dokonuje samosądu. Sprawa zostaje zatuszowana. Szef policji łazi sobie wolno.
2. Młody policjant będąc na rozdrożu pomiędzy prawem, honorem, a względami panny do której smali cholewki daje się przekabacić. Jego czujność i pewność zostaje uśpiona. Dostaje awans. Był idealnym kandydatem , który co prawda rozwiązał niespodziewanie zagadkę, ale równie łatwo były powody i możliwości, żeby nie drążył do samego dna.
3. Mordercami w raporcie okazują się niewygodni członkowie NSDAP , którzy spędzali sen z powiek swojemu przełożonemu Tomali.
4. Wszyscy co mieli zginąć to zginęli, wszyscy co pozostali są zadowoleni z wyników. Żyć nie umierać.
Tylko umarli znają prawdę. A prawda w tym momencie jest brutalna. Ludzie kłamią, kręcą i odwracają kota ogonem. Można zabić w imię vendetty, robi to policjant, który powinien stać na straży prawa. Ochrania go podwładny , który powinien widzieć to zło, ale go nie widzi. Unika. Carl Aschmutat nie jest sprawiedliwym. Jest kłamcą. Nie wiem czego chciał sprawiedliwości ? Jakiej ? Ginie małżeństwo Grunsteinów, w tym mała dziewczynka. Ręka kierowana zemstą zabija wszystkich sprawców plus niewinną kobietę. Żonę jednego z nich. W tym momencie zabójca postawił się w tym samym miejscu co kaci jego rodziny. W czym był lepszy ? Był w czymś ? Moim zdaniem był jeszcze gorszy. I Carl tak widział w swoich oczach i w tym co się stało sprawiedliwość ?
Kłamstwo, półprawdy lub łganie wszelkimi sposobami aby tylko osiągnąć zamierzony cel. Grunstein kłamie. Tomala kłamie. Adolf Hitler kłamie. Ludzie chcą usłyszeć to co chcą. A jak ktoś wie czego ludzie pragną i co chcą usłyszeć to wtedy mamy wielkie możliwości. Jesteśmy w stanie ludziom wszystko wmówić, a ludzie zrobią wszystko, dosłownie wszystko. Wszyscy ci tam wymienieni i niewymienni dokonali tego czego chcieli. Ćwirlej pokazuje do czego doprowadza kłamstwo. Z pozoru niewinne, nieświadomie wypowiadamy, ale kłamstwo jest zawsze realne, prawdziwe, wytrwałe i bezwzględne. Do czego prowadzi kłamstwo pisarz nam ewidentnie pokazał. Pokazuje nam życie kiedyś, dziś i pokaże nam to jutro.
Jednym takim naprawdę pozytywnym dla mnie bohaterem, takim naprawdę wartościowym okazał się ani Fischer, ani Aschmutat, ale Tolek Grubiński. Zawsze go lubiłem. A po tej książce zyskał u mnie jeszcze więcej. On jako jedyny posłużył się kłamstwem do czynienia dobra. I to osiągnął. Ujął mnie moment, kiedy siedział razem z rodziną. Czekał na kartofle/ pyry, grule, ziemniaki :D/ ze skwarkami i opowiadał o swojej żonie. Jego Krysia była kobietą z przeszłością. Z bardzo burzliwą przeszłością. On powiedział dzieciom, że przysięgła Bogu , że pójdzie do klasztoru , a on pewnej nocy zakradł się do tego klasztoru i ją wykradł , zaścielił łóżko płatkami róż. Dzieciaki wpadły w zachwyt i radość. A sama Krysia miała oczy pełne łez. W tym momencie rozgrzeszam Tolka Grubińskiego. On naprawdę ją kochał. Pokochał i kochał , szanował. Nawet w czasie podróży może i był pijak, nie on na pewno był pijak i złodziej, ale z klasą kupił i pamiętał najpierw prezenty dla swojej rodziny, a dopiero potem resztę przechlał. Zresztą potem znowu w kieszeni miał pieniądze z sejfu NSDAP. W sumie racja co miały się zmarnować ?

,, Tylko umarli wiedzą ‘’ Ryszard Ćwirlej. Opowieść o kłamstwie, zbrodni. Opowieść o życiu ludzi przed wojną. O nastrojach w tamtych czasach. Opis normalnego życia. W końcu opowieść o wszystkim co nas dotyczyło, dotyczy i co będzie dotyczyć. O naszych wyborach w życiu. O nadziei tej , która była, nadziei która miała budować i nadziei, która pewnego dnia umarła i zostały tylko zgliszcza. Opowieść o zaprzepaszczonych szansach. M.in. nas Polaków. Ja nie mówię tutaj w tym momencie o sojuszu z III Rzeszą, ale o pobudce, o przejrzeniu na oczy . Kiedy przejrzeliśmy na oczy my, jak i cała Europa, a potem świat, okazało się już za późno na jakąkolwiek reakcję. Maszyna ruszyła. Ten zły sen jak otworzyliśmy nie był złym snem, koszmarem, ale prawdziwym życiem. Był to realizm. Koszmar, który stał się życiem. Koszmar, którego nie bylibyśmy w stanie wyśnić nawet w przypadku najgorszego z możliwych snów. Stawianie na szali kłamstwa i prawdy. Stawanie po obu stronach. Po stronie kłamstwa, po stronie prawdy. Po stronie hańby czy honoru. Jak i co dla nas jest ważne, co jest ważniejsze, a czym nie zawracamy sobie głowy. Odpowiedź dlaczego tak jest jak jest i dlaczego inaczej nie będzie. Takie wnioski wyciągnąłem właśnie z tej książki. Jak dla mnie rewelacja i szczerze polecam do przeczytania tym co jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z dziełami Ryszarda Ćwirleja. Owszem w niektórych momentach być może poszedłem za daleko, Ćwirlej przecież opisuje czas przed wojną , lata 30 ubiegłego stulecia, ale wiadomo jak to potoczyło się wszystko dalej. Ćwirlej tworzy napięcie. Najpierw czujemy, że coś się stanie, Ci ludzie tam wtedy też coś czuli, czuli drżenie, ale nie wiedzieli, że to przyjmie takie rozmiary. Dlatego my dzisiaj wiedząc to co wiemy, widzimy, a przynajmniej ja widzę i odczuwam tą ciszę jako coś naprawdę niebezpiecznego. Prawdziwa śmiertelna cisza……. Prawdę znał tylko wtedy jeden człowiek, który wszystko to uknuł, posłużył się kłamstwem i zaprzeczył prawdzie. Szukał powodów i je znalazł. Szukał winnych i ich znalazł. Sąsiedzi , przyjaciele i rodzina stanęła naprzeciwko sobie. Szaleniec obejmuje rządy. Jeden człowiek. Taki mały, ale wielki w swoich zamiarach. Rządy terroru, rządy dyktatury. Kryształowa noc. Operacja Fall Weiss …. Pociągi w jedną stronę pełne przestraszanych niewinnych ludzi, pociągi, pędzące dzień po dniu, noc po nocy …. Zatrzymują się dopiero na stacji docelowej. Pociągi te stają na stacji śmierć . .Otworzenie bram piekieł. Kiedy wolność umrze, zaprzeczymy prawdzie , wdeptamy prawdę butem w błoto, wyrośnie w chwale kłamstwo. I pogarda. A do czego tych dwoje może doprowadzić historia dokładnie pokazała………………………….Panie Ćwirlej dziękuję !

pokaż więcej

 
2018-08-10 21:13:39
Autor:
Cykl: Upadli (tom 2)

Pierwszy raz odrzuciłem książkę po kilku stronach. Przy następnej próbie doczytałem kilkanaście . Trzeciego podejścia nie będzie. Dla mnie prawdziwa udręka to właśnie czytanie tej książki. Infantylność uczuć pomiędzy głównymi bohaterami, aż za bardzo bije po oczach. Nie moja bajka.

 
2018-08-10 10:42:01
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-08-10 10:40:50
Wypowiedział się w dyskusji: Dzień Miłośników Książek

To święto w pełni by było uroczyste, żeby w księgarniach była akcja pod tytułem TOTALNA WYPRZEDAŻ, albo chociaż skromne Czyszczenie magazynów :D książki za bezcen ! Ledwo bym stamtąd wyszedł obładowany oburącz :)

więcej...
 
2018-08-10 10:22:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Czy ktoś nam obiecał przy narodzinach, że życie będzie łatwe, proste i tylko przyjemne ? Nie. Nikt niczego nam nie obiecywał. Musimy iść przez życie , które jest pełne przeszkód, częściej mamy powody do narzekania czy płaczu jak do śmiania i cieszenia się życiem. Mimo to, mimo wszystko szczęście żeby było docenione, zauważone jako coś wartościowego musi składać się tylko i wyłącznie z małych... Czy ktoś nam obiecał przy narodzinach, że życie będzie łatwe, proste i tylko przyjemne ? Nie. Nikt niczego nam nie obiecywał. Musimy iść przez życie , które jest pełne przeszkód, częściej mamy powody do narzekania czy płaczu jak do śmiania i cieszenia się życiem. Mimo to, mimo wszystko szczęście żeby było docenione, zauważone jako coś wartościowego musi składać się tylko i wyłącznie z małych okruchów.
Książka Natalii Nowak- Lewandowskiej ,, Głód miłości ‘’ opowiada m.in. o poszukiwaniu właśnie okruchów , chorobliwym poszukiwaniu szczęścia. Kiedy nastąpi uświadomienie sobie co jest tym szczęściem to pragniemy za wszelką cenę to zdobyć. I utrzymać, zatrzymać przy sobie. Pragnę zatrzymać ciebie. Zatrzymać tak jak czas , który jest zaklęty magicznie w złocistej kropli bursztynu. Nie szkodujemy swoich sił, myśli, czasu. Nie żałujemy niczego, chcemy tylko…zatrzymać tą drugą osobę.
Opis dwóch związków. Pierwszy ten, który dopiero się zaczyna. Zaczął się dość nietypowo od wypadku samochodowego. Drugi wieloletni, dojrzewający cały czas. Dorosły. Trwały, ale z problemami z wichurami , które ten wieloletni dorosły związek mogą zniszczyć . Pierwszy i drugi przypadek pokazuje, że o związek należy i trzeba walczyć codziennie. Walka o miłość trwa minuta po minucie, godzina po godzinie, w każdej godzinie naszego życia trwa bój, walka o naszą miłość. Trzeba się starać codziennie. Codziennie wchodzimy na Mount Everest i codziennie stajemy naprzeciwko problemów, kłótni, waśni , osób nam nieżyczliwych i walczymy o nasz związek. O NAS.
Ona piękna , urocza, on inteligentny, wykształcony. Ona i on dla siebie zwariowali i to nie jest przenośnia. Ona skrywa tajemnicę zaburzenia osobowości z pogranicza typu bordeline. On niby wszystko ma , ale brakuje mu tak naprawdę kogoś z nim mógłby spędzić całe życie. Jego życie miga się między kancelarią, kolejnymi sprawami, a wódką z najlepszym przyjacielem. Życie spędza z kobietami od których nic nie chce, nigdy nie kochał, potrzebuje ich tylko do jednej czynności.
Ona skrywa też inną tajemnicą. Jej własna matka się jej wstydzi, nienawidzi jej i pragnie w chwilach złości żeby córka umarła. Ojciec typowy pantofel nie ma nic do powiedzenia. Czasem w chwilach przypływu ojcowskiej miłości chroni córkę przed atakami , przed zniszczeniem do końca córki przez matkę.
Choroba psychiczna, despotyczna matka taki świat nieciekawy rysuje się przed Martą naszą bohaterką. Jest samotna. Więc kiedy nadarza się okazja postanawia zatrzymać przy sobie ukochanego za wszelką cenę. Autorka bardzo dobrze opisała jednostkę chorobową. Ja od siebie dodam iż pani Śliwińska jest za to odpowiedzialna. Choroby psychiczne są dziedziczne. Ktoś z rodziny tej wyrachowanej paniusi musiał chorować , a jak dodatkowo ktoś z rodziny męża był chory to wystarczy dodać 2 do dwóch i mamy 4. Jeżeli w obu rodzinach były przypadki zachorowań do prawdopodobieństwo dziedziczenia przez dzieci choroby jest bardzo, bardzo wysokie.
Marta zamiast wsparcia od swoich rodziców otrzymywała tylko przelew na konto. Do tego niespełniona matka wiecznie niszczyła ją psychicznie. Zwalała winę na córkę za swoje nieudane, niespełnione życie. Czytając tą książkę dziękowałem w myślach Bogu, że pani Śliwińska nie została lekarzem. W tym zawodzie najpierw trzeba być dobrym człowiekiem, a dopiero potem lekarzem, dobrym specjalistą. Tak to się odbywa.
Dawid wykształcony, inteligentny , dość majętny pan mecenas. Czy mogło być lepiej ? Dawid nie jest ideałem. Patrzą ludzie na niego przez pryzmat statusu społecznego. Owszem jest dobry w tym co robi, kocha prawo, ale tak naprawdę Dawid Paliszewski nie jest dobrym człowiekiem. Jest despotą. Jego pozycja społeczna przyzwyczaiła go do tego, że dostawał wszystko co chciał, traktował ludzi instrumentalnie. Bezuczuciowo . Czy sam coś czuł ? Nie. Pan mecenas Dawid Paliszewski przed spotkaniem Marty Śliwińskiej nic nie czuł. Jego serce biło tylko, żeby oddychać, jeść, pić i spać. Nie biło jego serce dla nikogo. Nie biło mocniej. Nie kochało. Ale to się zmienia…..
Drugi związek Alinka i Grzesiek. W tym związku oboje myśleli, że to on jest silniejszy , ale życie pokazało, że to Alinka jest mocarzem siłaczem. To ona walczyła o ich związek za oboje. Za siebie i za Grzesia. Książka ukazuje jak Wam napisałem na początku walkę. Mimo tego, że Alinka i Grzesiek Morawscy są szczęśliwi, to w życiu nie ma nic za darmo, muszą walczyć o miłość, walczyć o siebie. Żeby lepiej zobrazować kłopoty Morawskich pozwolę sobie w tym momencie zacytować innego prawnika. Joanna Chyłka ,, Gnój nigdy nie spada z wozu porcjami. Jak już na ciebie wali to całą falą ‘’. I trzeba założyć przyłbicę wziąć łopatę do ręki i wywalać ten gnój problemów za drzwi. Walka Morawskich o związek uświadomiła Grześkowi/ Alinka to wiedziała od razu , moim zdaniem jest najsympatyczniejszą z bohaterów tej książki/ , że pieniądze szczęścia nie dają. Uświadomiła mu, że pieniądze to tylko pieniądze, Jak ich nie ma to można pożyczyć/ od przyjaciela/ można zarobić, znaleźć inną pracę. Jeżeli nawet nie mamy forsy, a obok nas jest ktoś kto nas wspiera, szanuje i kocha to znak, że mamy wszystko. Owszem Alinka była zadowolona z nowego mieszkania, dobrego życia, ale jej szczęściem tym prawdziwym , jedynym był ON. Na nic to wszystko jakby coś się Grześkowi stało. Jej skarbem był mąż. On to po czasie zrozumiał. Zrozumiał, że największą wartość ma w domu. W kuchni z tym skarbem pije kawę i je śniadanie. Z tym skarbem wychodzi do kina, z tym skarbem się kocha czy nawet kłóci na zakupach, ale tak wygląda właśnie związek, tak wygląda życie, te prawdziwe.
Parę ładnych lat temu też bym się dziwił, tak jak niektórzy czytelnicy czytając książkę Natalii Nowak- Lewandowskiej ,, Głód miłości ‘’ , poddawał wątpliwościom zdrowie psychiczne mecenasa Paliszewskiego. Kiedyś tak, dzisiaj nie. Wiecie dlaczego ? Bo żeby w pełni zrozumieć to co nam pisarka chciał przekazać, w pełni docenić każdy moment trzeba to po prostu przeżyć. Ja coś takiego przeżyłem. Doświadczyłem czegoś takiego na własnej skórze. Czy jesteś gotowy na to, czy masz w sobie tyle odwagi i determinacji, żeby zejść do mroku i przedewszystkich chcieć, pragnąć kogoś wyciągnąć z tej ciemniej otchłani ? Wyciągnąć tą osobę za rękę. Czy twoje serce kocha , czy potrafi kochać na tyle, żeby schodzić coraz niżej, coraz głębiej w mrok w ciemność i być dla tego drugiego człowieka swoistą latarnią, robaczkiem świętojańskim który rozbłyśnie i przegoni ciemność. Wygoni mroki. Przegoni chmury i zatrzyma potoki łez. Czy twoje serce jest na tyle silne ,żeby walczyć za dwoje. W sumie w takich przypadkach to walczymy o nas oboje , o tą drugą osobę i walczymy często ze swoimi demonami. Walczymy z samym sobą, tym słabszym, tym, który chce odejść od niej. Który czasem już nie daje rady. Rozum mówi odejdź, serce krzyczy zostań i walcz. Niby nic, ale jednak. Po prostu bądź, po prostu zostań. Trwaj i walcz.
Zdajesz sobie sprawę z konsekwencji, wiesz, że nie będzie łatwo, wiesz, że będzie cholernie ciężko, płaczesz, ale mimo wszystko, mimo to wlaczyć o ten związek. Wiesz jakie będą problemy, kłopoty a mimo to świadomie decydujesz się trwać , walczyć i być obok. Pragniesz iść z tą drugą osobą przez świat za rękę, dobrze wiedząc, że będzie wiało. Będzie huragan. Będzie źle będzie ciężko. Ty to po prostu wiesz. Wiesz, że nie będzie tylko kolorowo, że życie z taką osobą to rollercoaster z dwoma promilami we krwi. Taka jazda bez trzymanki. Także nie osądzajcie , dopóki nie staniecie na tym samy miejscu, z tymi samymi problemami, wahaniami, pragnieniami. Dylematami.
Kobieca torebka ma wiele tajemnic w sobie. M.in. do dziś pozostaje zagadka na temat jej pojemności. Zmieści się tam dosłownie wszystko. Mężczyzna przeciera nieraz oczy ze zdziwienia ile tam kobieta może napakować różności i wszystko się jej przyda. Jak nie dziś, to jutro, jak nie jutro to w przyszłości. Są jednak przypadki, że nawet kobieca torebka nie pomieści jednej rzeczy. Każdy jej strach, każdy jej lęk nie ziemi się w jej torebce. Znów z jej oczu pada deszcz, łzy lecą coraz gęściej i gęściej. W twoich oczach jest czasem świat, którego żadne z nas nie chce. Pozwól tylko …ja wezmę twój lęk wiesz……..zmieści się w mojej ręce. Zamknę go w swojej dłoni.
Książka Natalii Nowak- Lewandowskiej jest opowieścią o kochankach w ciemnościach, którzy muszą znaleźć w sobie odwagę, chęć , tak muszą też chcieć , bardzo chcieć aby wyjść z mroku, z ciemności, smutku i rozjaśnić swój szary zwykły dzień. Taką lampką jest ludzkie serce. A jak jest już nas dwoje, dwoje obok siebie , nasze serca zaczynają rozganiać mrok niczym latarnia morska. Latarnia morska, która rozświetla drogę uczuciom, pragnieniom , marzeniom , niczym zagubionym statkom aby trafiły do portu przeznaczenia. Naszym portem przeznaczenia jest zawsze serce. Marzenia wypływają z głowy, serce oświetla morze obaw i lęków, statki muszą dopłynąć do Tego portu. Nie gdzieś obok czy do obcego. Muszą dopłynąć do swojego portu.

Polecam tym którzy czasem wątpią, nie chcą, nie wierzą w miłość, a mimo wszystko po cichu pragną przeżyć i trwać w miłość. Mieć kogoś z kim mogą jeść śniadanie czy nawet się kłócić. Bo i kłótnia czegoś uczy jak jest konstruktywna !  Opowieść o walce, opowieść o samotności, opowieść o ludzkich pragnieniach. Opowieść o miłości, która pomimo problemów miała szansę wykiełkować. Od nas samych zależy czy potrafimy i czy chcemy , czy pozwolimy aby ta miłość rozkwitła i trwała.
Nauczyłem się ciebie na pamięć. Jesteś moją najlepszą książką. Wiem o tobie chyba wszystko, a mimo to nie nudzisz mi się, codziennie odkrywam w Tobie coś nowego. Odkrywam codziennie coś ciekawego. Czytam ciebie codziennie od nowa, chociaż znam cię na pamięć………..

pokaż więcej

 
2018-08-09 09:37:31
Wypowiedział się w dyskusji: Wielki Dzień Pszczół

Nie ale się staram :) Wiem z książek, że nie istnieje zbrodnia doskonała , ale wiem z życia, że istnieje np. prawdziwa miłość. :D

więcej...
 
2018-08-09 09:26:02
Wypowiedział się w dyskusji: Wielki Dzień Pszczół

Książka jest w takim przypadku spisem cudzych myśli i spostrzeżeń. Mimo wszystko wolę swoje własne. Obserwując przyrodę własnymi oczami uczysz się nie tylko cierpliwości, wyciszasz się , ale też dowiadujesz się czegoś nowego, odkrywasz tym samym nowe życie, nawet swoje własne. Inne. Zmieniasz je i zmieniasz tym samym swoje otoczenie. Jeżeli masz czas, jeżeli masz chęć to obcowanie na żywo... Książka jest w takim przypadku spisem cudzych myśli i spostrzeżeń. Mimo wszystko wolę swoje własne. Obserwując przyrodę własnymi oczami uczysz się nie tylko cierpliwości, wyciszasz się , ale też dowiadujesz się czegoś nowego, odkrywasz tym samym nowe życie, nawet swoje własne. Inne. Zmieniasz je i zmieniasz tym samym swoje otoczenie. Jeżeli masz czas, jeżeli masz chęć to obcowanie na żywo daje niezapominane wrażenia. W tym starciu książka niestety przegrywa. Dlaczego o tym tak piszę, w ten sposób, bo niestety ludzie się często ograniczają tylko do książek. Uważają je za swoiste wyrocznie. A tak nie jest. Książka w starciu z własnymi oczami, spostrzeżeniami przegrywa. Czy książka odda zapach, widok , tylko żywy organizm nas często zaskoczy aż zatka nam usta. Bo to jest tak : dam ci widok szczytów, a sam pojadę w góry oglądać i oddychać innym powietrzem. Dam ci goły naukowy opis jaskółki, a sam pójdę pod stary budynek i przesiedzę cały dzień je obserwując , lub też będę czekał na nie od samej wiosny i w wolnych chwilach obserwował i dostrzegał te czarno - białe tancerki jak się uwijają w swoich obowiązkach. Dam ci opis pszczoły, a sam otworzę ul i to jest najpiękniejsza książka z której mogę czytać jak mi się podoba. Ktoś powie , że w książce jest szereg opisów i spostrzeżeń całych dziesiątek, setek czy tysięcy oczu, zebrane tysiące myśli. Na pewno, ale wolę sam do tego dojść. Sam. Wtedy będę miał satysfakcję. Owszem plusem jest konfrontacja własnych myśli z cudzymi, ale książka w tym przypadku może oznaczać dla nas spoiler :) Jeżeli wiesz co mam na myśli. ?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-08 22:26:01
Wypowiedział się w dyskusji: Wielki Dzień Pszczół

Można poczytać i owszem książki, ale czy nie lepiej poobserwować naturę na żywo. Pszczoły to bardzo interesujące owady. Ja z racji uczulenia na żądła sam nie mam uli, ale umożliwiam w swoim otoczeniu przyjazne warunki dla tych owadów. Oprócz kwiatów i krzewów m.in pęcherznica, wiciokrzewy , berberys, róża / rosa rugosa/ drzew, posiadam trzy lipy w tym jedną potężną i zamierzam przytargać na... Można poczytać i owszem książki, ale czy nie lepiej poobserwować naturę na żywo. Pszczoły to bardzo interesujące owady. Ja z racji uczulenia na żądła sam nie mam uli, ale umożliwiam w swoim otoczeniu przyjazne warunki dla tych owadów. Oprócz kwiatów i krzewów m.in pęcherznica, wiciokrzewy , berberys, róża / rosa rugosa/ drzew, posiadam trzy lipy w tym jedną potężną i zamierzam przytargać na jesieni czwartą i posadzić .To znów sieję na rabatach niepozorne kwiatki jakim jest facelia błękitna prawdziwy raj dla pszczół. Zdałem dawno sobie z tego sprawę, po co są pszczoły i muszą mieć dobre warunki do rozwoju. Człowiek w całym swoim jestestwie myśli, że rządzi tym światem, a prawda jest taka, żeby Pan Bóg chciał to człowiek były wielki jak góra, a jest niewiele większy od tej pszczoły. Pszczoły którą niszczy, truje , udaje, że nic się nie stało i jeszcze wredne ludziska oszukują na miodzie. Prawdziwy miód powinien się skrystalizować. Miód moi kochani czytelnicy pachnie ! Pachnie kwiatami, pachnie jak najlepsza naturalna perfuma. Nie może pachnieć czymś nieodgadnionym, chemiczny, czymś sztucznym, nienaturalnym. Pachnie lasem, pachnie polską łąką. Pachnie polską lipą. Pachnie wszystkimi kwiatami , które kwitną na naszej kochanej polskiej ziemi. Miód wzięty na łyżkę w stanie płynnym nie powinien się przerywać tylko lecieć jednolitym , stałym ciurkiem.
Sprzedajecie oszuści cukier zamiast miodu.Dlaczego pod polską marką pisze miody spoza UE. Może made in China albo Ukraina ? To jest polski miód ? To jest kpina. To jest podróba. Stoją miody na półkach w stanie ciekłym całymi latami i wszystko w porządku. Oszustwo na każdym kroku. W słoikach powinni sprzedawać prawdę, a do pszczół powinno podchodzić się z szacunkiem.
Ps. Ktoś kto nie ma chęci, sił czy z innych względów nie może zajmować się pszczołami , polecam zainteresowanie się pszczołą murarką. / Osmia Rufa/ Nie ma żądła, a zapyla :D W sieci jest pełno instrukcji jak skonstruować dla niej domek :)

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
267 162 1260
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (6)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd