boookster 
@bookster.bob
Lubisz czytać książki? Nie interesują Cię recenzje pisane na zamówienie? Tutaj znajdziesz recenzje niezależne, niesponsorowane, czasem nawet bezlitosne. Przekazujemy Nasze subiektywne opinie, co trzeba pochwalić chwalimy, co trzeba zganić zresztą sami zobaczycie. Każdą recenzję poprzedzamy opisem ze strony wydawcy lub autora. Potem bez skrupułów oceniamy.
status: Czytelnik, ostatnio widziany 5 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-10 13:07:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ciężko ocenić tą powieść. Z jednej strony szybko się czyta, a z drugiej szybko można zapomnieć o czym była.
Książka ciekawa, autor bawi się z czytelnikami, co chwila wprowadzając ich w błąd. Gdy zagadka wydaje się już wyjaśniona, to nagle następuje zwrot i to co było jeszcze kilka stron wcześniej pewnikiem, teraz już nie jest. Narracja prowadzona przez głównego bohatera, powoduje, że czyta się...
Ciężko ocenić tą powieść. Z jednej strony szybko się czyta, a z drugiej szybko można zapomnieć o czym była.
Książka ciekawa, autor bawi się z czytelnikami, co chwila wprowadzając ich w błąd. Gdy zagadka wydaje się już wyjaśniona, to nagle następuje zwrot i to co było jeszcze kilka stron wcześniej pewnikiem, teraz już nie jest. Narracja prowadzona przez głównego bohatera, powoduje, że czyta się powieść inaczej niż większość. Tutaj czytelnik może się czuć jakby ktoś opowiadał mu swoje losy i jest to ciekawy sposób narracji.
Główny bohater staje się pionkiem w grze jaką prowadzi z nim psychopata. Bohater zostaje wplatany w aferę o podłożu pedofilskim i jest zmuszony uciekać zarówno przed psychopatą jak i organami ścigania.
Zauważyłem, że w ostatnim czasie pojawia się wielu dobrych autorów, których książki nie mają zbytniej promocji w księgarniach, a ich powieści przewyższają autorów będących aktualnie na topie.
Patrick Bauwen dołączy do grona moich ulubionych autorów.
Polecam.

pokaż więcej

 
2018-06-10 11:13:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Niezłomni (tom 2)

Książkę mogę z czystym sumieniem polecić. Jest to zbeletryzowany fragment historii naszego kraju.
Po zakończeniu wojny w kraju pojawił się kolejny okupant - tym razem groźniejszy, bo mający poparcie w społeczeństwie. Z Niemcami walczyli wszyscy, nikt z nimi się nie utożsamiał. Byli oczywiście konfidenci, ale większość społeczeństwa traktowała nazistów jako wrogów. Z sowietami było...
Książkę mogę z czystym sumieniem polecić. Jest to zbeletryzowany fragment historii naszego kraju.
Po zakończeniu wojny w kraju pojawił się kolejny okupant - tym razem groźniejszy, bo mający poparcie w społeczeństwie. Z Niemcami walczyli wszyscy, nikt z nimi się nie utożsamiał. Byli oczywiście konfidenci, ale większość społeczeństwa traktowała nazistów jako wrogów. Z sowietami było inaczej.Uwalniając nasz kraj z rąk nazistów, przywieźli ze sobą marionetkowy rząd, który miał polskie korzenie i mówił w języku, jaki wszyscy znali. Ludność była też zmęczona walkami i wojną, każdy chciał spokoju.
Część akowców ujawniła się w ramach „amnestii”, a część postanowiła walczyć dalej. Walka ta była niestety skazana na niepowodzenie.
Czytając powieść miałem skojarzenia z tym, co mówiła mi moja babcia. Kobieta ma teraz 98 lat i należała do AK. Jej życie mogłoby być gotowym scenariuszem na film. Najpierw trafiła na roboty do Niemiec, tam poznała polskiego oficera z kampanii wrześniowej. Zakochała się i razem postanowili uciec do Polski. Po dwóch latach trafiła do kraju, a jej ukochany zginął. Trafiła do konspiracji, gdzie poznała mojego dziadka, spadochroniarza z Anglii. Razem starali się walczyć z okupantem. W 1943 roku babcia trafiła do Oświęcimia gdzie doczekała uwolnienia. Dziadek w tym czasie walczył w oddziale partyzanckim. Po wojnie nie ujawnili się, nie uwierzyli nowej władzy.
Babcia opowiadała, że tamte czasy były trudne. Część dawnych towarzyszy broni przechodziło do nowych władz, zostawali milicjantami, ubekami. Część nadal walczyła w lesie, starając się bezskutecznie wywalczyć wolną ojczyznę. Inni ze zmienioną tożsamością starali się na nowo ułożyć swoje życie.
W tej powieści opisane są losy czterech głównych bohaterów. Kapitan ubecji, dawny żołnierz AK, który stara się przypodobać nowej władzy i jest zdeterminowany do tego, aby złapać dowódcę oddziału partyzanckiego - Kosę. Ubek idzie po trupach do celu, nie waha się nawet spacyfikować wsi, paląc żywcem mieszkańców w stodole. Wszystko po to, aby winę zrzucić na partyzantów. Kolejnym bohaterem jest młody ubek, który nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Metody, jakimi posługują się przełożeni, nie odpowiadają mu i z czasem przypadkowo przyłącza się do oddziału partyzanckiego.
Dowódca oddziału partyzanckiego, Kosa, jest osobą starającą się przetrwać w trudnych czasach. Stara się działać honorowo, ale i skutecznie. Ma pojęcie, że walka z okupantem z każdym dniem jest coraz trudniejsza i z czasem przyjdzie mu ją przegrać.
Główny bohater, były żołnierz „wyklętego” oddziału AK, chce się ujawnić. Ma zamiar żyć normalnie z ukochaną i dzieckiem. Działania kapitana UB, powodują jednak, że marzenia o normalności muszą pozostać tylko marzeniami. Ma zamiar zabić Kosę, dowódcę partyzantów. Z czasem okazuje się, że jest tylko pionkiem w grze, jaką wymyślił Urząd Bezpieczeństwa.
Losy bohaterów powieści są zawiłe i jak w soczewce pokazują, jak wyglądała wtedy rzeczywistość.
Książkę czyta się dobrze. Opisy brutalnych przesłuchań, wyciągania informacji i tortury w gmachu urzędu pokazują, jak wiele musieli przejść ci, którzy trafili do ubeckich katowni.
Polecam.

pokaż więcej

 
2018-06-10 10:39:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ciężko jest napisać recenzję na temat tej książki. Z jednej strony chciałoby się napisać coś dobrego, z drugiej jednak strony nie wypada kłamać.
Temat apokalipsy zombie od kilku dekad jest obecny zarówno w literaturze, jak i w kinie. Autorzy nie wymyślili tutaj nic nowego. Zombie wyglądają tak jak powinni wyglądać, mordują tak jak to mają w zwyczaju. Praktycznie, gdyby nie wątki dotyczące...
Ciężko jest napisać recenzję na temat tej książki. Z jednej strony chciałoby się napisać coś dobrego, z drugiej jednak strony nie wypada kłamać.
Temat apokalipsy zombie od kilku dekad jest obecny zarówno w literaturze, jak i w kinie. Autorzy nie wymyślili tutaj nic nowego. Zombie wyglądają tak jak powinni wyglądać, mordują tak jak to mają w zwyczaju. Praktycznie, gdyby nie wątki dotyczące Polski, to można pomyśleć, że jest to opis jednego z filmów lub jakiegoś serialu.
Jako „znawca” i fan opowieści o ożywieńcach - oglądałem chyba wszystkie filmy z zombie. Razi mnie tu kilka rzeczy.
Po pierwsze, tradycyjnie bohater „przegapia” moment początku apokalipsy. W tym przypadku - w wyniku chlania. Brakowało mi wyjaśnienia, co było początkiem wybuchu epidemii, skąd się nagle wzięły żywe trupy. Po przeczytaniu nie mam pojęcia, czy tylko Polska ucierpiała w wyniku epidemii, czy cały świat mierzy się z podobnym problemem.
Czytając powieść i opisy, jak grupka ocalałych przerabia stary autokar na niby wóz bojowy, padałem ze śmiechu. Ciężar elementów jaki znalazł się na Autosanie, spowodowałby, że pojazd nadawałby się raczej jako barykada, a nie środek lokomocji. Autorzy nie zdawali sobie sprawy, ile ważą wszystkie te ośki, kawałki karoserii i różnego rodzaju blachy, a co z tym się wiąże, nie wiedzieli, że silnik w starym autokarze nie dałby rady ruszyć pojazdu z miejsca. Pojazd może i wygląda fajnie, ale jest bezużyteczny.
Bohaterowie nie tylko muszą walczyć o przeżycie z hordą umarlaków, ale również zmierzyć się z bandytami na komendzie policji, sektą pogan, zdemoralizowanym wojskiem, a na koniec - diabłem. Za dużo tego.
Nawiasem mówiąc obecność bandytów na posterunku policji jest chyba nie do końca przemyślana. Autorzy napisali, że kilku przestepców w ramach zemsty – groźby, postanowiło zaatakować komisariat i pozabijać policjantów. Tutaj wyobraźnia autorów poszła za daleko.Komenda w Gdańsku to nie posterunek, gdzie siedzi jeden dyżurny, ale miejsce, gdzie przebywa kilkudziesięciu policjantów i bandyci nie mieliby żadnych szans. Cóż, autorzy mają prawo wymyślać bzdury. W końcu to tylko powieść.
Pogańska sekta, która tworzy się w ciągu kilku dni, jest w mojej ocenie czymś mniej prawdopodobnym niż apokalipsa zombie. Jeden guru w kilka chwil „przerabia” naszych obywateli w grupę osób, które wierzą w starosłowiańskie bóstwa? Nie w naszym kraju. Tutaj zaraz by powstały frakcje, odłamy, kłótnie o to, który bożek jest ważniejszy. Autorzy chyba nie znają mentalności polaków, którzy tak łatwo nie zmieniają religii.
W powieści niby wszystko jest - wylewające się wnętrzności, agresja zombiaków, atakowanie żywych i jedzenie ich mięsa. Szkoda tylko, że autorzy umieścili tutaj, w mojej ocenie niepotrzebny, wątek pogaństwa i zbuntowany oddział wojska, a diabeł to już przebił wszystko.
Czytając powieść zastanawiałem się w jakim celu żołnierzom potrzebne są dzieci, które ocalały z apokalipsy. Nawet odłożywszy książkę na półkę nie otrzymałem odpowiedzi na to pytanie.
Po przeczytaniu książki nadal nie wiem, czy główny bohater dojedzie w końcu do Poznania i czy odnajdzie swoją rodzinę. Czyżby zapowiadała się druga część?

pokaż więcej

 
2018-05-28 08:41:58
Ma nowego znajomego: Karolina
 
2018-05-28 06:47:52
Ma nowego znajomego: Anna
 
2018-05-27 20:27:22
Ma nowego znajomego: Theodozy
 
2018-05-16 02:24:15
Ma nowego znajomego: Emo_Piotr
 
2018-05-12 09:04:04
Ma nowego znajomego: LadyZgaga
 
2018-05-04 11:32:01
Ma nowego znajomego: Miroslaw Kowalski
 
2018-04-30 15:47:54
Ma nowego znajomego: Klaudia
 
2018-04-26 14:07:48
Ma nowego znajomego: Efemeryda
 
2018-04-22 06:45:47
Ma nowego znajomego: Witold Lisek
 
2018-04-21 22:53:24
Ma nowego znajomego: Wioleta Sadowska
 
2018-04-21 20:09:15
Ma nowego znajomego: Marta Zagrajek
 
2018-04-12 18:34:49
Ma nowego znajomego: Anka
 
Moja biblioteczka
44 26 2110
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (80)

zgłoś błąd zgłoś błąd