Lotka 
Zapraszam, na, whothatgirl.blogspot.com
Z wykształcenia filolog o specjalności filologia japońska. Lektorka japońskiego i angielskiego, tłumaczka a w dodatku kadrowa i logistyk :D Mam bzika na punkcie języków obcych, więc na swoim koncie mam znajomość kilku. A oprócz tego uwielbiam czytać i oglądać seriale :)
26 lat, kobieta, Bielawa, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 18 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-17 11:14:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Okrutny książę (tom 1)

Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com/2018/11/okrutny-ksiaze-tom-1-holly-black.html

Jude wraz z siostrami została porwana do świata Elfów - Elysium. Porwał je okrutny, tajemniczy mężczyzna o imieniu Madok, który zabił ich rodziców. Nie bez powodu.

Mija dziesięć lat. Dziewczyny są traktowane jakby były Elfami. Starają się wtopić w otoczenie. Pobierają te same nauki, co...
Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com/2018/11/okrutny-ksiaze-tom-1-holly-black.html

Jude wraz z siostrami została porwana do świata Elfów - Elysium. Porwał je okrutny, tajemniczy mężczyzna o imieniu Madok, który zabił ich rodziców. Nie bez powodu.

Mija dziesięć lat. Dziewczyny są traktowane jakby były Elfami. Starają się wtopić w otoczenie. Pobierają te same nauki, co inni. Jednak innym Elfom niekoniecznie to się podoba. A jak wiemy, Elfy nie kłamią, więc słowa padające z ich słów nie są najmilsze.
Są obiektem drwin i intryg. Muszą się pilnować i bronić przed magią. Z całej trójki to Jude próbuje odnaleźć swoje miejsce w tej krainie, ale okrutny książę, Cardan, wcale jej tego nie ułatwia. Gardzi nią, sprawia jej przykrości, ośmiesza ją. Z resztą nie tylko on, bo jego rodzeństwo również.

Jude poznaje, co to intryga i ułuda. Zostaje wmieszana w spiskowanie, a oprócz tego odkrywa w sobie nową cechę - przebiegłość. Dostrzega, że potrafi zadać ból, a nawet zabić.

Za sprawą zdradzieckich spisków, królestwu grozi chaos i to właśnie Jude będzie musiała stawić mu czoło. Będzie musiała zadbać o bezpieczeństwo swojego rodzeństwa i nie tylko.

Patrząc na tytuł, sądziłam, że cała historia będzie się kręciła głównie wokół tytułowego księcia, a tu taka niespodzianka! Śmiało można powiedzieć, że jest on tutaj postacią poboczną. Większą i poważniejszą rolę odgrywa pod koniec historii.
Zaś to Jude zdecydowanie jest główną bohaterką. Przez te lata, kiedy wychowywała się w świecie Elfów, dorosła. Nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Przez te dziesięć lat złość i chęć zemsty również urosła. Im więcej przykrości ją spotykało, tym szybciej ujawniały się nowe cechy Jude. Jest przebiegła, mądra, waleczna i wbrew pozorom uzdolniona.

Taryn, cóż. Z biegiem historii przestałam ją lubić. Mam wrażenie, że polubiła wygodę. Chciała jej dla siebie. Nie patrzyła na konsekwencje i to, czy uczucia Elfa wobec niej są prawdziwe czy nie. Taka głupiutka trochę była. No i jakby nie patrzeć, jako siostra, też się nie spisała, ale nie zdradzę, dlaczego.

Vivi z kolei to taka buntowniczka. Nie lubi świata Elfów i kiedy tylko może, to wraca do świata śmiertelników. Nienawidzi Madoka i tego nie ukrywa. Robi mu na złość, nie słucha się go. Ma swoje własne plany i zamierza je zrealizować.

A cóż mogę powiedzieć o królewskiej rodzinie. Z pewnością wybija się z niej Cardan. Typowy samiec, pewny siebie, narcyz. Lubi alkohol i dobrą zabawę. Nie przepada za rządzeniem i jakimiś obowiązkami. Inni jakoś specjalnie się nie wybijają i szczerze, nie lubię ich :D

Przypomnę znów, że rzadko czytam fantastykę, a jeśli już to trafiam na super pozycje. Tak było i tym razem. Czytało mi się naprawdę dobrze. Styl jest prosty, łatwy w odbiorze. Chociaż na początku trochę ciężko było mi się wkręcić w tę historię. Może dlatego, że dużo imion i postaci było. Jednak po chwili nie czułam już tego dyskomfortu.
Nigdy chyba nie przywyknę do imion fantastycznych. Nie podobają mi się one i tak też było w tym przypadku, ale nie można tego uznać za wadę. No i czasami te opisy były jednak przydługawe i przyznaję się bez bicia, że je opuszczałam.
Nie sądziłam też, że autorka tak z łatwością pozbawi życia niektórych bohaterów. W dodatku tych, które wydają się być na początku kluczowe. Jednak zabiegi te sprawiają, że czytelnik jest jeszcze ciekawszy całej tej historii.

Cóż więcej mogę powiedzieć? Naprawdę polecam! Jest to bardzo dobra pozycja, jeśli chodzi o fantastykę - przynajmniej w moim odczuciu.

pokaż więcej

 
2018-11-13 17:57:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Sponsor (tom 1) | Seria: Editio Red

Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com

Kalina jest zwykłą dziewczyną, którą rodzice wychowywali w przekonaniu, że ważny jest szacunek do siebie. Studiowała, wiodła normalne życie. W dość niecodzienny sposób poznała Nathan'a, który próbował jej coś zaproponować, ale jak szybko się poznali, tak szybko kontakt się urwał. Nie pomyślałaby, że jednego dnia straci to, co...
Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com

Kalina jest zwykłą dziewczyną, którą rodzice wychowywali w przekonaniu, że ważny jest szacunek do siebie. Studiowała, wiodła normalne życie. W dość niecodzienny sposób poznała Nathan'a, który próbował jej coś zaproponować, ale jak szybko się poznali, tak szybko kontakt się urwał. Nie pomyślałaby, że jednego dnia straci to, co najważniejszy. W wyniku nieszczęśliwego wypadku została sama z młodszą siostrą, Sabriną. A na jej drodze znów pojawia się Nathan i postanawia jej pomóc. Tylko tym razem, naprawdę chce pomóc. Niekoniecznie znów chce uciec do sponsoringu - a to przecież miał w zwyczaju. Czy ta dwójka, która tak bardzo się różni, potrafi stworzyć razem coś stałego?
Z pewnością musicie się uzbroić w cierpliwość, bowiem bohaterowie są wkurzający i wiecznie mają jakiś problem :D Mamy tutaj prawdziwy roller-coaster, jeśli chodzi o uczucia.

Kalina wydaje się być typową, zwykłą studentką, która niczym się nie wyróżnia. Chodzi na zajęcia, nie ma chłopaka (mimo że jeden jest nią zainteresowany) i taka po prostu z niej ułożona dziewczyna. Nie ukrywam jednak, że wraz z historią robi się po prostu irytująca. Odniosłam wrażenie, że stała się też trochę głupiutka i naiwna. Łatwo było jej coś wmówić. Ale nie jest to tylko negatywna postać, broń Boże. Po kluczowych wydarzeniach naprawdę świetnie sobie radzi. Wychowuje swoją młodszą siostrę. Na początku mieszkają u ciotki, ale łatwo zauważyć, że czasami dziewczyny są dla niej problemem.

Nathan to ciężki typ. Taka mieszanka wybuchowa, bo raz ma takie cechy, a za chwilę inne. Jest wybuchowy, zazdrosny, najpierw powie, a dopiero potem pomyśli. Co mu wpadnie do głowy, to tego nie analizuje - nie zastanawia się, czy może przypadkiem nie zrozumiał czegoś na opak. Jest też bardzo gwałtowny. No i zajmuje się sponsoringiem. Miał kilka takich partnerek i jestem trochę zdziwiona, że tak łatwo sobie odpuścił Kalinę pod tym względem. Troszkę za łatwo moim zdaniem, ale co tam.

Ta dwójka naprawdę nam funduje ostrą przejażdżkę. Najpierw jest dobrze, by za chwilę się coś zepsuło. Ta dwójka stara się do siebie dotrzeć, bo oboje wiedzą, że coś jest na rzeczy.

Muszę też wspomnieć jeszcze o siostrze Kaliny, Sabrinie. Chodzi do przedszkola, ale dziewczynka jest strasznie irytująca. Mam wrażenie, że rodzice ją rozpuścili. W dodatku jak to dziecko mówi i chodzi gadając głupoty, ale czasami potrafi być urocza.

Na pewno nie będziecie nudzić się przy tej pozycji :) Tak jak napisałam w rekomendacji - możecie autorkę za to znienawidzić, albo pokochać :)

pokaż więcej

 
2018-11-12 13:36:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kroniki Ocalałych (tom 2)

Cóż mogę powiedzieć? Drugi tom jeszcze lepszy od pierwszego. Od pierwszych stron czytelnik zostaje zainteresowany losami bohaterów. Nie ma długich opisów ani sztucznych dialogów. Ja nie nudziłam się ani przez chwilę :)

 
2018-11-10 12:14:09
Wypowiedziała się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (LISTOPAD 2018)

Sprzedam bądź wymienię. Info na priv.

Nieśmiała Biały kruk Royal. Kraina z jedwabiu

więcej...
 
2018-11-10 12:11:37
Ma nowego znajomego: Barbara Bereżańska
 
2018-11-10 12:09:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com/2018/11/mikoaj-na-zamowienie-jenika-snow-jordan.html

Nick jest właścicielem firmy, która spełnia fantazje kobiet. I nie chodzi tutaj o seks - jedna z ważniejszych zasad brzmi: zero seksu.
Jest bardzo popularny w tej branży, a że zbliżają się święta to i "zamówień" przybywa. Akurat jeden z Mikołajów się rozchorował, więc Nick ma dwa...
Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com/2018/11/mikoaj-na-zamowienie-jenika-snow-jordan.html

Nick jest właścicielem firmy, która spełnia fantazje kobiet. I nie chodzi tutaj o seks - jedna z ważniejszych zasad brzmi: zero seksu.
Jest bardzo popularny w tej branży, a że zbliżają się święta to i "zamówień" przybywa. Akurat jeden z Mikołajów się rozchorował, więc Nick ma dwa wyjścia: albo odwołać zamówienie klientki, albo samemu wskoczyć w przebranie. Oczywiście decyduje się na to drugie i cóż, nie będzie żałował.

Holly ma dość świąt. Właśnie została staranowana przez moherowy beret, który zniszczył jej ulubione szpilki, a rajstopy mają oczko. Ma serdecznie dość wszystkiego, kiedy słyszy głęboki, męski głos. Nie podoba jej się to, jak reaguje na nieznajomego, który cóż. Planuje być niegrzecznym Mikołajem. Jednak Holly postanawia się wciągnąć w tę świąteczną grę.

Czy ta znajomość skończy się na jednorazowym prezencie? Niegrzeczny Mikołaj i niegrzeczna dziewczynka - co z tego wyniknie?

Miałam nie czytać żadnej książki z motywem Świąt, bo nie przepadam za takimi lekturami, ale w tym roku postanowiłam dać sobie szansę. I cóż, na pierwszy ogień poszedł erotyk! Ale nie martwcie się, zwykłe książki też pojawią się na blogu :D

Zacznijmy od tego, że jest to bardzo krótka historia. Książka liczy niewiele ponad sto pięćdziesiąt stron. Ja sama przeczytałam ją w godzinkę, więc wystarczy na wieczór przy lampce wina.
Rozdziały są krótkie i czyta się naprawdę szybko, a nawet idzie się wciągnąć, mimo iż sama historia nie powala na kolana. Nie jest to wymagająca historia. Jest dobra, by się zrelaksować i zaczerwienić.

Nick jest pewnym siebie właścicielem firmy. Nie ma kobiety, nie gadania też zbytnio za nimi. Wygląd ma bad boy'a, jego ciało zdobią tatuaże a na jego brzuch to sześciopak.
Z kolei Holly wydaje się być w miarę poukładaną kobietą i raczej spokojną. To że decyduje się na seks z nieznajomym Mikołajem raczej nie jest w jej stylu, ale postanawia zaryzykować. Bo żaden facet tak na nią nie działał.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że Nick jest święcie przekonany, że Holly to jego klientka. Dlatego też jakie jest jego zdziwienie, kiedy postanawia ją odnaleźć i okazuje się, że to nie jego wybranka?

Całe szczęście znów się spotykają, mówią sobie, że tęsknili za sobą i cóż, postanawiają być razem. Owszem, akcja szybko biegnie, ale cała historia skupia się głównie na tym jednym bądź na dwóch wieczorach. Reszta to jest po prostu dopowiedzenie, by czytelnik wiedział, jak to się dalej potoczyło.

Seks jest - dziwne, by go tam nie było, skoro to erotyk. Sceny nie są jednak obraźliwe albo niesmaczne. Według mnie są odpowiednie i cóż, idzie poczuć to, co czują bohaterowie :D

Czy polecam? Owszem! Mimo że to erotyk to sama historia była w pewien sposób dla mnie urocza :D

pokaż więcej

 
2018-11-07 19:33:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: The Coincidence (tom 6)

Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com/2018/11/rozstrzygniecie-callie-i-kaydena.html

Callie i Kayden w końcu ułożyli sobie życie. Przynajmniej tak sądzą i starają się iść na przód. Zdecydowanie lepiej idzie to Callie, która nie jest już tą samą dziewczyną, co wcześniej. Zostawiła za sobą przeszłość i stara się żyć przyszłością.

Za to Kayden wciąż odczuwa skutki...
Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com/2018/11/rozstrzygniecie-callie-i-kaydena.html

Callie i Kayden w końcu ułożyli sobie życie. Przynajmniej tak sądzą i starają się iść na przód. Zdecydowanie lepiej idzie to Callie, która nie jest już tą samą dziewczyną, co wcześniej. Zostawiła za sobą przeszłość i stara się żyć przyszłością.

Za to Kayden wciąż odczuwa skutki przeszłości, która nadal puka do jego drzwi. Stara się nie myśleć o tym, co go spotkało, ale wciąż słyszy jego głos. W dodatku w między czasie on i jego dziewczyna muszą podjąć ważną decyzję dotyczącą ich przeszłości, a on nie wie i ma ochotę zwiać. W dodatku dowiaduje się o czymś, przez co czuje się zagubiony i robi coś, czego nie powinien - od czego ucieka.

Jedno jest pewne - każde z nich ocaliło siebie nawzajem. Razem są o wiele silniejsi i potrafią znieść najgorszy ból. Przekonują się, że rodzina to nie zawsze ból, ale i szczęście. Kiedyś to Kayden ocalił Callie, a ona zawsze chciała ocalić jego. I znów to robi. Bez niej by zginął.

"Gdyby życie było bajką to na pewno taką mroczną i upiorną. Ale przecież niektóre bajki mają swoją mroczną i upiorną stronę. Zawsze pojawia się potworny złoczyńca albo ohydny problem, który trzeba pokonać, jakby był klątwą. Ale nigdy nie chciałabym być księżniczką, a przynajmniej nie taką, która czeka, aż książę wyłoni się zza rogu, by ją uratować.
Chciałabym sama siebie uratować. Może też i księcia. Może razem zdołalibyśmy uratować siebie nawzajem. "

Przypadki Callie i Kaydera oraz Ocalenie Callie i Kaydena czytałam jakieś dwa lata temu. Nie miałam nawet zielonego pojęcia, że pojawi się finał ich historii, dopóki nie zauważyłam zapowiedzi na stronie wydawnictwa. Pamiętam, jak płakałam przy historii tej dwójki i miałam nadzieję, że spotka ich szczęśliwe zakończenie.

Obawiałam się, że nie wiele będę pamiętać, ale całe szczęście autorka sama nam przypomina, co się działo w poprzednich tomach. Nie jest to powtarzanie historii, broń Boże. Są to wspomnienia, a w dodatku motyw bajki, którą pisze Callie jest tutaj idealny. Jej bajka pokazuje, co ta dwójka przeżyła w poprzednich tomach.

Ostatni tom zdecydowanie skupia się na Kaydenie, który wciąż próbuje sobie poradzić z przeszłością. Ojciec z matką uciekli, a obydwoje bardzo go zranili. Głos ojca nie chce wyjść z głowy chłopaka i to go męczy. W dodatku mają miejsce pewne wydarzenia, które sprawiają, że Kayden znów siebie krzywdzi. Ale całe szczęście ma Callie, choć ciężko mu czasami się przed nią uzewnętrznić. Jednak to ona przynosi mu ukojenie. Chciałby jej dać wszystko to, na co zasługuje.

Z kolei Callie radzi sobie świetnie. W porównaniu do pierwszego tomu to bardzo się zmieniła i wciąż pracuje nad sobą. To świetna dziewczyna, naprawdę. Jest niesamowitym oparciem dla Kaydena. Przeżywa z nim na nowo te momenty, z których została okradziona.

Oprócz tego pojawiają się tutaj inne postaci znane z tej serii: Violet i Luke, czy Greyson. Historii pierwszej dwójki jeszcze nie czytałam, ale z pewnością to nadrobię, bo czuję, że również jest świetna.

"W trakcie naszej egzystencji pojawia się wiele przypadków, które zbliżają nas do siebie, ale tylko jedna osoba będzie władać twoim sercem na zawsze."

Bałam się tego tomu - nie dlatego, że mógł być na siłę, a raczej obawiałam się rozstania z bohaterami. Miałam nadzieję, że w końcu ułożyli sobie życie, bo ta dwójka naprawdę przeszła wiele. Razem i osobno. Autorka mnie nie zawiodła. Cieszę się, że mogłam zamknąć z nimi ten rozdział. Jedno mogę zrobić: polecić całą serię od Jessici Sorensen!

pokaż więcej

 
2018-11-05 17:39:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Recenzja pochodzi z bloga https://whothatgirl.blogspot.com/2018/11/bts-koreanska-fala-adrian-besley.html
BTS to koreański zespół, który stał się również popularny w USA. Zaczęło się od DNA - singiel ten został dostrzeżony nawet zagranicą. Pojawili się jako goście w amerykańskich programach, a oprócz tego wystąpili podczas AMA - American Music Award, co uczyniło ich pierwszym koreańskim...
Recenzja pochodzi z bloga https://whothatgirl.blogspot.com/2018/11/bts-koreanska-fala-adrian-besley.html
BTS to koreański zespół, który stał się również popularny w USA. Zaczęło się od DNA - singiel ten został dostrzeżony nawet zagranicą. Pojawili się jako goście w amerykańskich programach, a oprócz tego wystąpili podczas AMA - American Music Award, co uczyniło ich pierwszym koreańskim zespołem. Już wtedy zrobiło się o nich głośno, a singiel w kolaboracji ze Steve'm Aok'im (MIC DROP) zrobił furorę.
Za to ich kolejny album, Love Yourself: Tear, stał się najlepiej sprzedającym albumem w USA. Jak to się stało, że koreański zespół wybił się tak mocno zagranicą?

BTS. Koreańska fala to przedstawia chłopaków z zespołu - historię każdego z nich, jak sobie radzili za czasów, kiedy trenowali i przygotowywali się do debiutu. Przybliża nam ich charaktery, cechy. Dowiadujemy się o ich sukcesach.

Ale jest jedno ale....

Nie wszyscy wiedzą, ale ja w k-popie siedzę już ponad dekadę. Swojego czasu prowadziłam bloga, który był okrzyknięty największą polską encyklopedią na temat k-popu, miałam swoją grupę tłumaczeniową. Krótko mówiąc - znam się na temacie. A autor tej pozycji? Niekoniecznie. Widać, że to świeżynka, która złapała dobry temat, by zarobić trochę kasy.

Jeśli chodzi o sam k-pop to należy pamiętać, że BTS jest "legendą" swojego pokolenia k-popu. Ten gatunek miał kilka generacji - pierwsza generacja tyczy się dawnych, dawnych artystów typu Seto Taiji and Boys, H.O.T, Baby VOX. Kolejną generację wyznaczają nam Big Bang, Wonder Girls, Super Junior, Girl's Generation, SHINee. Są to w sumie legendy tego gatunku, bowiem to właśnie dzięki nim świat zaczął dostrzegać k-pop.
Ze świeższych generacji (mam tutaj na myśli rok 2010 i później) znamy MBLAQ, BEAST, 4minute, G.NA, Infinite. Zaliczyłabym tutaj jeszcze EXO, bo pomimo że odnieśli jakiś większy sukces, to jednak nie wybili się na świat tak bardzo i pasują bardziej do tego starszego pokolenia.
Z kolei BTS to najnowsza generacja tej muzyki, która ciągnie się po dzień dzisiejszy. Zapytacie pewnie, co wyznacza kolejną, nową generację k-popu. Trudno powiedzieć. Ja to po prostu czuję i widzę. Głównie widać to po stylu muzyki, która ewoluuje i która co raz bardziej przypomina nam amerykańską muzykę.
Dlatego też należy pamiętać, że BTS to nie odkrycie k-pop'u. Zrobił się on popularny dzięki innym zespołom. BTS teraz trafił w upodobania i się po prostu wybił.

W książce są pewne niedociągnięcia, ale głównie dlatego, jak wspomniałam na początku, autor jest świeżynką w tym temacie. Mówi o prestiżowych nagrodach i wymienia między innymi nagrodę MAMA, która od kilku lat nie jest prestiżowa. Nie pamiętam dokładnie w którym roku, być może w 2012, było zamieszanie wokół gali, bowiem wyniki były dość kontrowersyjne. Ta sama stacja ma również program muzyczny, którego nagrody nie są tak prestiżowe, bowiem głosowania nie raz były przekłamane i oszukane. Dlatego o nagrodzie MAMA już się nie mówi. Wielkie zespoły i legendy nawet przestają na tej gali występować.

Mamy też trochę zdjęć chłopaków, więc nie czytamy samego tekstu. Cała historia podzielona jest również na rozdziały. Każdy z chłopaków ma jeden dla siebie i w nim dowiadujemy się, jak to wszystko się zaczęło w danym przypadku.

Czyta się dobrze, tekst nie jest nudzący. Autor wyjaśnia kilka podstawowych pojęć, żeby czytelnik wiedział, o czym w ogóle w danej chwili czyta.

BTS. Koreańska fala jest dobra dla tych dociekliwych, których interesuje fenomen tego zespołu, ale wcześniej nie miał styczności z k-pop'em. Dla starych koneserów, takich jak ja, to niestety słaba pozycja, bowiem wiem, co z czym się je i widzę niedociągnięcia.

pokaż więcej

 
2018-11-03 12:43:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Tajemnica Askiru (tom 2)

Drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy :) Co tutaj dużo mówić, ja po prostu przepadłam. Autor po raz kolejny przenosi nas w inny, ciekawy świat. Nie brakuje tajemnic, ani akcji. Czytałam z zapartym tchem, a co najważniejsze dla mnie - język nie jest trudny, a opisy wcale nie są nudne! Rzadko kiedy czytam fantastykę, ale tutaj autor naprawdę super się postarał. Nie mogę doczekać się... Drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy :) Co tutaj dużo mówić, ja po prostu przepadłam. Autor po raz kolejny przenosi nas w inny, ciekawy świat. Nie brakuje tajemnic, ani akcji. Czytałam z zapartym tchem, a co najważniejsze dla mnie - język nie jest trudny, a opisy wcale nie są nudne! Rzadko kiedy czytam fantastykę, ale tutaj autor naprawdę super się postarał. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu :)

pokaż więcej

 
2018-11-03 11:54:56
Ma nowego znajomego: Łędina
 
2018-10-31 15:19:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Recenzja pochodzi z bloga: http://whothatgirl.blogspot.com/2018/10/wszystkie-nasze-obietnice-colleen.html

Powiem szczerze, że nie wiem, jak przedstawić fabułę tak, by nie za wiele zdradzić. Uważam, że każdy sam powinien sięgnąć po tę lekturę. Ale skoro mam już o niej opowiedzieć, to powiem tak: Quinn i Graham są małżeństwem od kilku lat. Przysięgli sobie miłość na dobre i na złe, w zdrowiu i...
Recenzja pochodzi z bloga: http://whothatgirl.blogspot.com/2018/10/wszystkie-nasze-obietnice-colleen.html

Powiem szczerze, że nie wiem, jak przedstawić fabułę tak, by nie za wiele zdradzić. Uważam, że każdy sam powinien sięgnąć po tę lekturę. Ale skoro mam już o niej opowiedzieć, to powiem tak: Quinn i Graham są małżeństwem od kilku lat. Przysięgli sobie miłość na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Tyle, że życie bywa o wiele okrutniejsze niż by się nam wydawało.
Na początku jest fascynacja sobą i ten żar, a z biegiem lat wpada rutyna. Ale czy ta rutyna ma pospolite podłoże? Ja uważam, że nie - że wdarła się z powodu, a raczej problemu, z którym bohaterowie starają sobie poradzić. Chcą stworzyć pełną rodzinę, ale niestety, nie jest im to dane. I bardzo ich to boli.

Czy przeszłość oraz teraźniejszość sprawią, że ich małżeństwo rozpadnie się na dobre? Czy obydwoje przestaną o nie walczyć? Czy ma jeszcze sens?

Quinn i Graham poznają się w niecodziennych okolicznościach. Obydwoje właśnie rozstali się ze swoimi partnerami. Wydawałoby się, że to sytuacja krępująca, ale rozmawiają wtedy dość otwarcie. Nie przypuszczają, że za jakiś czas znów wpadną na siebie - i tym razem będzie z tego coś więcej.

Mam straszne mieszane uczucia. Znowu. Krótko mówiąc, mam wrażenie, że autorka nie radzi sobie z opisywaniem historii dorosłych bohaterów oraz poważnych problemów. Bo tak. Problem w tej książce jest poważny. Quinn i Graham chcą zostać rodzicami, ale nie jest im to dane. I z tego też powodu mają kryzys w małżeństwie, chociaż po głębszym zastanowieniu niekoniecznie nazwałabym to kryzysem.

Historia przedstawiona jest dwutorowo. Na zmianę poznajemy to jak było kiedyś i jak jest teraz. Jak się poznali i jak sobie radzą obecnie.
Nie polubiłam się z Quinn. Nie chcę wyjść na bezuczuciową osobę, ale uważam, że Quinn przesadza. Przedstawia siebie jako jedyną ofiarę w tym wszystkim. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że zajście w ciążę stało się wręcz jej obsesją. Jeśli dochodziło do zbliżenia, to natychmiast liczyła, czy ma owulację. Kiedy się kochali, czekała, aż skończą. Nie odczuwała z tego przyjemności. Nie chciała, bała się, bowiem otoczyła się pewnego rodzaju murem. Miała ciągle nadzieję, ale przy okazji raniła tym swojego męża. Udawała, że wszystko jest w porządku, choć w rzeczywistości unikała Graham'a jak tylko mogła. Zachowywała pozory. Bolało mnie też to, jak zareagowała na słowa Graham'a, kiedy ten się przed nią otworzył i powiedział co go boli, co go męczy. Bo ona sama nigdy tego nie zrobiła. Nie powiedziała mu, co siedzi w jej głowie. Jak zareagowała Quinn na jego słowa? Odebrała je jako atak, że to jej wina i w ogóle. Bo przecież to nie jej wina, to nie ona tu jest najgorsza, to nie ona odpycha od siebie własnego męża. Serio? Najlepiej odwrócić sytuację? Strasznie, ale to strasznie poirytowałam się tą sytuacją.

Graham walczy o to małżeństwo. Mam wrażenie, że tylko on je stara się uratować. Bo dla Quinn najważniejsze jest zajście w ciążę. Stawia sobie to za cel. A Graham kocha ją, okazuje jej to. Chce się z nią kochać z uczucia a nie tylko w celu prokreacji. Męczy go ta cała sytuacja. Widzi, że Quinn go odpycha, ale udaje, że tego nie widzi, bo sądzi, że dla niej tak będzie lepiej. Nie narzuca się. Z czasem po prostu przestaje, bo nie widzi sensu. Tęskni za żoną, którą była kiedyś. Niewybaczalne jest to, co zrobił i nie powiem dokładnie, o co chodzi. Ale z drugiej strony - chyba mu się nie dziwię. Każdy człowiek ma swoje granice. A jego zostały przekroczone. Ale przeprosił i wyjawił, co go boli. Otworzył się - zrobił coś, czego ona nie zrobiła. I co? Został przez to zbesztany. Super!

Oboje doznają kolejnego ciosu, który w sumie jest szczytem wszystkiego. Zmusza Quinn do przemyślenia pewnych kwestii. Bo Graham wciąż jest pewien jednego - kocha swoją żonę.

Motyw drewnianej szkatułki chwyta za serce. Nie wyjaśnię Wam, o co z nią chodzi. Przeczytajcie, to się dowiecie, bo wbrew pozorom nie jest to zła książka. Porusza ważny temat, aktualny i prawdziwy. Uważam jednak, że autorka nie poradziła sobie z nim tak świetnie jak to bywało w przeszłości. Nie poczułam tego wow. Owszem, raz zaszkliły mi się oczy, ale to wszystko.

Rozdziały, które opisywały przeszłość były bardzo słodkie, wręcz przesłodzone. Ale to właśnie tak bywa na początku związku. Wszystko jest piękne, a potem zaczynają się problemy. Prawdziwe życie. Nie ukrywam, że te związane z teraźniejszością bardziej mnie interesowały.

O czym tak naprawdę są Wszystkie nasze obietnice? O tym, że czasem pragniemy czegoś tak bardzo, że się gubimy i ranimy przy tym najbliższe osoby. Popadamy w rutynę, która staje się bolesna. Ale jeśli naprawdę się kocha, to tak łatwo nie odpuści się tej drugiej połówki...

pokaż więcej

 
2018-10-29 15:29:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

http://whothatgirl.blogspot.com/2018/10/pan-perfekcyjny-ann-e-jewel.html

Ellen wydawała się być najlepszą kandydatką na najemcę lokalu, który znajdował się nad biurem Flinta. Wziął ją za spokojną, ułożoną kobietę. Na taką też wyglądała. Tyle, że w rzeczywistości jest energiczną muzykoterapeutką. I to dość głośną. Dźwięk gitary jest na porządku dziennym, a Flint potrzebuje spokoju, by się...
http://whothatgirl.blogspot.com/2018/10/pan-perfekcyjny-ann-e-jewel.html

Ellen wydawała się być najlepszą kandydatką na najemcę lokalu, który znajdował się nad biurem Flinta. Wziął ją za spokojną, ułożoną kobietę. Na taką też wyglądała. Tyle, że w rzeczywistości jest energiczną muzykoterapeutką. I to dość głośną. Dźwięk gitary jest na porządku dziennym, a Flint potrzebuje spokoju, by się skupić.

W dodatku Ellen traktuje go tak, jakby się znali od nie wiadomo jak dawna. Co chwilę poprawia mu krawat, chwali jego garnitur i chętnie opowiada o swoich zwierzątkach domowych, a dokładniej o....szczurach! A Flint nie znosi szczurów!

Mężczyzna chętnie rzuciłby jej wypowiedzeniem najmu, ale nie ułatwia mu tego syn, który bardzo lubi Ellen. Harrison jest lekko autystyczny i pozwala kobiecie zbliżyć się do siebie. Traktuje ją jak przyjaciółkę. Zaś Flint zaczyna spostrzegać w niej kogoś więcej niż kobietę, która wynajęła lokal i działa mu na nerwy. Tak samo Ellen zaczyna inaczej patrzeć na niego. Zaczyna coś się dziać między nimi, ale czy szczęście jest im przeznaczone? Czy przeszłość pozwoli im się otworzyć na siebie?

Patrzysz na okładkę i co myślisz? Moje pierwsze skojarzenie - pewnie jakiś gorący romansik biurowy. Zaglądamy do tyłu, czytamy opis i co? Hmmm no właśnie. Miałam troszkę mieszane uczucia, czy się wciągnę w tę historię. Podeszłam do lektury z lekką obawą, ale całe szczęście - bardzo niepotrzebnie!

Bardzo, ale to bardzo polubiłam Ellen. Kojarzy mi się z taką prostą, swojską dziewczyną. Mówi, to co myśli, to co ślina przyniesie na język. Jest szczera, zabawna i oddana swojej pracy. Uważa, że muzyką można wiele zdziałać, jeśli chodzi o zdrowie, ale i nie tylko.
Jest zabawna i naprawdę, jej sposób bycia i humor bardzo mi się podobały. Czuję, że mogłabym się z nią spokojnie zakumplować.
Ma za sobą nieudane małżeństwo. Pewna tragedia doprowadziła do rozwodu, mimo iż Ellen próbowała walczyć za dwójkę. Pozwalała na wyrządzanie krzywdy, ale w końcu i ona miała dość. Przez to jej serduszko jest zamknięte.
Uwielbiam jej stosunek do Flinta i jej słabość do garniturów. Wcale nie jest nieśmiała. Nie wstydzi się, ani nie krępuje podejść do mężczyzny, by poprawić mu krawat czy zapiąć guziki od koszuli.

Flint jest znanym i bardzo dobrym prawnikiem. Ma swoją sekretarkę, którą zwalnia codziennie i za każdym razem śmiałam się z tego :D Ma też syna, którego samotnie wychowuje, bowiem spotkała ich tragedia. Nie będę rozpisywać się, co takiego się wydarzyło, bo nie chcę spojlerować. Ale przez to wydarzenie mężczyzna pokutuje do dnia dzisiejszego. Całkowicie oddaje się pracy i skupia się na swoim synu. Nie jest ani chamski, ani zaborczy. Jest to typowy gentleman, a tego ostatnio chyba brakowało mi w czytanych przeze mnie książkach.
Próbuje wyrzucić Ellen - z początku nie ma do tego podstaw, by zrobić to zgodnie z prawem. W końcu znajduje powód, ale te dwa tygodnie mijają, a kobieta wciąż jest w lokalu nad jego biurem i wciąż go denerwuje....Ale z czasem dostrzega w niej piękną kobietę. Zaczyna lubić rozmowy z nią, a fakt, że jego syn lubi Ellen, nie ułatwia mu trzymania się z daleka od kobiety. Bo jego męskie ciało zaczyna reagować.
Uważa, że nie zasługuje na szczęście i je odpycha. Mimo iż wszyscy wokoło mu kibicują. No prawie wszyscy.

Koniecznie trzeba też tutaj wspomnieć o Harrisonie. Ma lekki autyzm, ale to mądry chłopak. Czasami rozmowa z nim jest ciężka i Flint nie raz powstrzymuje się przed wybuchem, ale to świetny chłopak. Jego bezpośredniość nie raz mnie rozbawiła. Polubiłam go.

Całość naprawdę jest świetna. Autorka kupiła mnie tą historią. Przepadłam przy niej. Chciałam dawkować czytanie, ale nie potrafiłam. Miałam ochotę jak najszybciej się dowiedzieć, co dalej.
Prosty styl i język sprawiają, że kartki same się zmieniają. Ani razu się nie nudziłam. Obawiałam się jakiejś wulgarności, a tym czasem dostałam naprawdę dobrą historię.

Pan Perfekcyjny to historia dwójki ludzi, których dotknął los, a ten wciąż ich nie oszczędza. Pokazuje także, że po burzy wychodzi słońce. Warto zaryzykować, podjąć tę właśnie decyzję i spróbować szczęścia, bo każdy na nie zasługuje.

pokaż więcej

 
2018-10-24 16:44:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Until (tom 4) | Seria: Editio Red

Recenzja pochodzi z https://whothatgirl.blogspot.com/2018/10/until-nico-aurora-rose-reynolds.html

Sophie i Nico poznają się przez przypadek - wszystko za sprawą telefonu, który zgubiła dziewczyna. Nico dzwoni pod ostatni zapisany numer i proponuje jej, by się spotkali, żeby mogła odebrać telefon. A kiedy już dochodzi do tego spotkania to reakcja Nico jest.... Cóż, dla mnie jest śmieszna,...
Recenzja pochodzi z https://whothatgirl.blogspot.com/2018/10/until-nico-aurora-rose-reynolds.html

Sophie i Nico poznają się przez przypadek - wszystko za sprawą telefonu, który zgubiła dziewczyna. Nico dzwoni pod ostatni zapisany numer i proponuje jej, by się spotkali, żeby mogła odebrać telefon. A kiedy już dochodzi do tego spotkania to reakcja Nico jest.... Cóż, dla mnie jest śmieszna, dziwna i żałosna. Typowy samiec alfa. Sam na siebie jest wściekły, że Sophie mu się podoba od pierwszego spotkania.

Sophie traci dla niego głowę. Wydaje się być rozsądna, ale kiedy w pobliżu pojawia się Nico, zmienia się. Podejmuje pochopnie decyzje, ulega nawet jego namowom. Nico chce ją bliżej poznać i nawet ukazuje przy tym swoją spokojniejszą naturę pełną uczuć.

Czy takie dwa przeciwieństwa się pokochają i stworzą razem związek? Czy przeszłość dziewczyny pozwoli zaznać jej szczęście? A może ktoś spróbuje to zniszczyć?

Wszyscy dobrze wiedzą, że seria Until jest dość specyficzna. Ma swoich zwolenników i przeciwników. Ja osobiście ją lubię - jest dobra na leniwy wieczór, kiedy nie chce nam się nadwyrężać mózgu i myśleć. Choć nie ukrywam, że ta część mnie strasznie irytowała. Jak nigdy.

Nico to kolejny samiec alfa, aczkolwiek mam wrażenie, że autorka przedstawiła go jako najgorszego pod tym względem. W poprzednich tomach, kiedy był wspominany, to nawet mi się podobał. Lubiłam go i nie mogłam się doczekać tej części. Ale kiedy poznałam go bliżej...Matko, jak on mnie irytował!

"W dupie mam, co myślisz i jakie kity próbujesz mi wciskać, bo i tak należysz do mnie. "

Bardzo romantyczne, prawda? Ma być tak, jak mówi Nico i koniec kropka. Ma niebezpieczną pracę, jest napakowany, typowy bad boy. Ale potrafi zadbać o Sophie a uczucia wobec niej są naprawdę szczere.

Sophie to z kolei taka trochę zagubiona szara myszka. W przeszłości miały miejsce przykre zdarzenia, które odcisnęły na niej piętno. Jest nieśmiała, spokojna, poukładana. Niby się boi, a podejmowane przez nią decyzje przeczą temu wszystkiemu.

Oczywiście, tak jak w poprzednich tomach - akcja szybko się dzieje. Szybko się w sobie zakochują, co dla mnie jest mało naturalne. Ale tak jak już wspomniałam, seria ta jest dość specyficzna i nie ma co oczekiwać od niej cudu. Nie brakuje tutaj wulgaryzmów, dialogi są proste. Czyta się wbrew pozorom szybko.

Jeśli chodzi o takie hm...ważne wydarzenie, niebezpieczeństwo...To mam wrażenie, że autorce zabrakło na to pomysłu. Takie ni stąd,ni zowąd...

Bądź co bądź, jeśli szukacie czegoś niezobowiązującego i krótkiego, to polecam serię Until. Until Lilly pozostaje moją ulubioną częścią - póki co :)

pokaż więcej

 
2018-10-22 17:52:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Glitter and Sparkle (tom 2)

Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com/2018/10/odrobina-blasku-shari-l-tapscott.html
Riley po skończeniu szkoły średniej postanawia skorzystać z pogody i wakacje spędza u ciotki. Nie jest to też jedyny powód - dziewczyna nie ma pojęcia, kim tak naprawdę jest. Ma lekki kryzys. W liceum była popularną cheerleaderką, a teraz niekoniecznie miała jakieś plany na przyszłość.

...
Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com/2018/10/odrobina-blasku-shari-l-tapscott.html
Riley po skończeniu szkoły średniej postanawia skorzystać z pogody i wakacje spędza u ciotki. Nie jest to też jedyny powód - dziewczyna nie ma pojęcia, kim tak naprawdę jest. Ma lekki kryzys. W liceum była popularną cheerleaderką, a teraz niekoniecznie miała jakieś plany na przyszłość.

Będąc u ciotki na wakacjach, w oko wpada jej Zeke - przystojny artysta, który ma stoisko na straganie podczas letniego targu. Riley chce mu się przypodobać i wymyśla sobie, że potrafi wytwarzać mydło! Tyle, że w rzeczywistości nie ma zdolności manualnych...

Dziewczyna stara się tego szybko nauczyć. Ma nadzieję, że chłopakowi to się spodoba, bo przecież to takie małe niewinne kłamstewko. Ale czy Zeke okaże się naprawdę taki fajny, za jakiego się ma? A może Riley pozna jeszcze kogoś?

Seria Bling to typowa seria młodzieżowa. Odrobina brokatu nie była wymagająca i tak samo jest z tą częścią. Riley mieliśmy okazję poznać w poprzednim tomie. A w obecnym nie zabraknie również bohaterów z poprzedniej części :)

Riley przechodzi kryzys. Nie wie, kim tak naprawdę jest. Będzie szła na uniwerek, czyli będzie zaczynała od nowa, a w liceum była przecież popularną uczennicą. Myślę, że boi się to stracić w nowym miejscu, ale znając jej charakterek, o dziewczynie pewnie szybko zrobi się głośno.
Jest dość żywiołową dziewczyną. Nie lubi nudy, jest też szczera, mówi, co myśli. Jednak kiedy obok pojawia się Zeke, to traci rozum. Chce mu się przypodobać, mimo że ten niekoniecznie jest nią zainteresowany. Może inaczej - podoba mu się, ale niekoniecznie robi coś w tym kierunku. To Riley bardziej się stara. Jemu trochę to powiewa i jak się obudzi, to się do niej odzywa.
Riley nie ma zdolności manualnych, więc mydło nie wychodzi jej od razu. Jednak z czasem uznaje to za coś fajnego. Dostrzega to, co lubi w tym wszystkim jej przyjaciółka, bohaterka z poprzedniej części.

Zeke to jak już pisałam - przystojny artysta, malarz. Jako faceta to ja go nie lubię. Sam nie wie, czego chce i cóż...Jest po prostu głupi. Jego zachowanie jest głupie. Ja to bym powiedziała, że z niego jest po prostu baba, ale nie chcę za bardzo wdawać się w szczegóły, bo to będą spojlery. Jeśli przeczytacie, to zrozumiecie, o co mi chodzi. Podsumowując - nie polubiliśmy się.

Ale pojawia nam się drugi przystojniak! Linus to taki geniusz. Dużo wie, jest mądry, pomaga też Riley z wytwarzaniem mydła. Dziewczyna mu się podoba, ale on zdaje sobie sprawę, że zafascynowana jest Zeke'm. Dlatego też nie narzuca się jej. Owszem, zaprasza ją na wspólne wyjście, rozmawiają, kolegują się. Tutaj ich znajomość idzie naturalnie.
A Riley zaczyna głupieć, bo obydwaj jej się podobają. Nie wie, co powinna robić. Irytowało mnie to, że myślała o jednym, a z drugim się umawiała. Po pewnych wydarzeniach przeczyła swoim uczuciom, ale szybko zrozumiała, jak to jest naprawdę.

W dodatku pod koniec pokazuje, że druga połówka jest dla niej bardzo ważna i potrafi się poświęcić. To bardzo mi się w niej podobało, bo pokazało, jaką przeszła przemianę.

"Potrzebowałam odrobiny blasku w swoim życiu."

Nie zdradzę, z kim się związała i jak to się w ogóle skończyło. Musicie przekonać się sami! Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Język i styl są proste, nie nudzimy się. A okładka po prostu jest prześliczna! Jest to fajna młodzieżówka, idealna na wieczór :)

"W tym momencie zdaję sobie sprawę, że zawsze wiedziałam, kim jestem i gdzie jest moje miejsce - właśnie tutaj, przy tym stole, z moją przyjaciółką i jej rodziną, z całą moją rodziną.[...] Tutaj nigdy niczego nie muszę udawać. Mogę być sobą. Cokolwiek by się nie działo, oni mnie kochają - mimo wszystkich moich niedoskonałości, a czasem właśnie z ich powodu."

pokaż więcej

 
2018-10-20 17:44:00
Ma nowego znajomego: Truskaweczka
 
Moja biblioteczka
134 102 677
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (13)

zgłoś błąd zgłoś błąd