Vemp 
Kocham książki. Czytam w każdej wolnej chwili. Staram się też nie ograniczać tematycznie i sięgać po książki z różnych dziedzin. Tego też wymaga ode mnie moja praca. Kocham zwierzęta. W tej chwili mam trzy koty. Kiedyś chciałam adoptować słonia, ale mąż się nie zgodził. Dziwny jakiś ;-) Marzę o podróżach i rockowych koncertach, a zwłaszcza jednym konkretnym... Chciałabym też kiedyś zobaczyć pandę, a szczytem marzeń już by było gdybym mogła ją pogłaskać ;-) Często korzystam z LC i sugeruję się opiniami, zwłaszcza znajomych. Natomiast jak już się uprę na jakąś książkę to mimo złych not muszę sama to zweryfikować. Co oczywiście nie znaczy, że jestem znawcą literatury, bo do takiego mi bardzo daleko, ale lubię mieć własna opinię ;-)
status: Czytelnik, dodał: 1 cytat, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Pamiętasz tamto lato
    Pamiętasz tamto lato
    Autor:
    Cztery kobiety, jeden mężczyzna i świat, który runął. Lato 1939. Hrabina Olga Mężyńska wraz z synem Teofilem, jego żoną Bisią i służącą Lorcią spędzają wakacje w Juracie. Wydarzeniem sezonu jest bal...
    czytelników: 205 | opinie: 22 | ocena: 6,69 (52 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-16 12:46:53
Ma nowego znajomego: WielkaRecka
 
2019-01-15 09:36:29
Ma nowego znajomego: Lidka
 
2019-01-11 11:20:29
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-01-11 11:18:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Interesująca, rzetelna, przerażająca i bardzo smutna. Pozwoliła mi przybliżyć sobie tematykę germanizacji. Plusem też jest to, że nie bazuje ona wyłącznie na emocjinalności czytelników, a podaje konkretne fakty, czasem bardzo szczegółowe. Nie znaczy to jednak, że ta pozycja nie wywołuje emocji. Wywołuje bardzo duże i skłania do zastanowienia się nad tym co czuły dzieci w tamtych latach, jak u... Interesująca, rzetelna, przerażająca i bardzo smutna. Pozwoliła mi przybliżyć sobie tematykę germanizacji. Plusem też jest to, że nie bazuje ona wyłącznie na emocjinalności czytelników, a podaje konkretne fakty, czasem bardzo szczegółowe. Nie znaczy to jednak, że ta pozycja nie wywołuje emocji. Wywołuje bardzo duże i skłania do zastanowienia się nad tym co czuły dzieci w tamtych latach, jak u nas wygląda poczucie tożsamości i jak przeraźliwie straszny byłby jej brak...

Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2019-01-09 22:18:01
Ma nowego znajomego: Paweł Cwynar
 
2019-01-03 12:52:45
Ma nowego znajomego: Michał
 
2019-01-02 11:03:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nadal czyta się bardzo dobrze i szybko, ale Victor trochę stracił na tajemniczości i na tej swojej mrocznej osobowości. No i okazuje się, że praktycznie wszyscy "dobrzy" płatni mordercy są przystojni i atrakcyjni, a ci źli już niekoniecznie ;-)

Mimo to nadal czuję się zaangażowana w historię i z chęcią przeczytam następne tomy.

 
2019-01-02 10:57:32
Ma nowego znajomego: Magda
 
2019-01-02 10:57:07
Ma nowego znajomego: Tatiasza Aleksiej
 
2018-12-29 11:35:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książka potrzebna, smutna. Dała mi dużo do myślenia. Polecam przeczytać.
Co mi się nie podobało to, że w całą historię został wpleciony wątek miłosny Basi i doktora. Po co? Moim zdaniem to było zupełnie niepotrzebne i spłaszczyło poruszoną problematykę.
Ech... czuję się rozbita po tej książce...

 
2018-12-19 13:16:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-11-10 19:55:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Audiobook
 
2018-11-05 15:58:18
Ma nowego znajomego: Anka Markova
 
2018-11-05 09:23:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Według mnie książka jest świetna. Wciągająca od początku i zaskakująca. Dobrze wykreowani i prawdziwi bohaterowie, płynnie i dynamicznie tocząca się akcja, brak nudnych momentów.

Przez to, że czytałam mieszane opinie na temat tej książki podeszłam do niej z lekką rezerwą i mile się zaskoczyłam. Bardzo mi się podobała i polecam gorąco!

 
2018-10-30 09:20:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Byłam na Islandii dwa dni dłużej niż pani Rezler... Może tez powinnam napisać książkę z tego pobytu?

Islandia była moim marzeniem i marzenie to spełniłam. Lubię o niej czytać, dowiadywać się nowych rzeczy, a zdjęcia podziwiać mogę zawsze i wszędzie.

"Lawa, owce i lodowce" jest pozycją średnią. Wyczynem jest opisać taki piękny kraj w sposób nieciekawy. A pani Agnieszce się to udało. Jak...
Byłam na Islandii dwa dni dłużej niż pani Rezler... Może tez powinnam napisać książkę z tego pobytu?

Islandia była moim marzeniem i marzenie to spełniłam. Lubię o niej czytać, dowiadywać się nowych rzeczy, a zdjęcia podziwiać mogę zawsze i wszędzie.

"Lawa, owce i lodowce" jest pozycją średnią. Wyczynem jest opisać taki piękny kraj w sposób nieciekawy. A pani Agnieszce się to udało. Jak ktoś się wybiera w tamte strony to nie polecam tej książki, bo właśnie nie dużo mówi jak ogarnąć taki wyjazd.

Przez tydzień autorka z rodziną zobaczyła bardzo mało. Nie wspomnę już o początkowym sceptycyzmie i narzekaniu autorki. Wielkim problemem dla autorki było zorganizowanie sobie jedzenia podczas wycieczki.. Ale to nie przez islandzkie realia, ale przez wygodę podróżującej rodziny, bo z tego co wyczytałam jadali tylko w restauracjach, barach i pizerriach (swoją drogą podziwiam, bo mi też się czasami zdarzało, ale też pamiętam moją pizzę - przepyszną - w przeliczeniu na PL za 100zł! Także finansowo na pewno byli przygotowani ;)) My woleliśmy zrobić sobie kanapki i zapłacić za wstęp do jakiejś atrakcji, aniżeli w taki sposób tracić pieniądze (jedynie kawy nie umiałam sobie odmówić, nawet na stacjach była pyszna, tylko mała). Więc jeśli nie jesteś bardzo dobrze usytuowany, a wybierasz się na Islandię to polecam zadbać we własnym zakresie o wyżywienie (ewentualnie można kupić gotowe kanapki w Bonusie - tańszym sklepie, które są naprawdę smaczne), a od czasu do czasu pozwolić sobie na ciepły posiłek. Z tym założeniem nie grozi Ci śmierć głodowa, tak jak autorce książki.

Kolejnym zaskoczeniem, wręcz szokiem dla mnie było sypianie w hotelach. Wow! Opcja dla krezusów. Ja polecam sypianie pod namiotem (gdzie pola, czasami pięknie zorganizowane, z możliwością kąpieli i nawet wyprania sobie ubrań, są oczywiście płatne, ale w granicach rozsądku). Autorka była z 10-letnią córką, rozumiem, ale 10 lat to nie dwa i myślę, że tym bardziej byłaby to dla niej extra przygoda.

Właściwie to nie powinnam krytykować takich rzeczy, bo jeżeli kogoś stać to czemu nie... ale jadąc na Islandię, gdzie masz świadomość, że nie jest to ciepły kraj, gdzie nad basenem będziesz się wylegiwał i opalał trzymając w ręku drinka z parasolką, powinieneś chcieć obcować z przyrodą, wykorzystać wyjazd na sto procent i noclegowanie pod namiotem idealnie się wpasowuje w taki plan.

Kolejna sprawa... Warto przygotować sobie swój plan wycieczki, bo jest wiele popularnych atrakcji oferowanych przez biura podróży i przewodników i warto czasami skorzystać, ale jest mnóstwo pięknych miejsc, za które nie trzeba extra płacić, są ukryte lub trudniej dostępne.

Wodospad Gljufrabui, który ukryty jest w skale należącej do wulkanu Eyjafjallajökull. Mój numer jeden na Islandii! Trzeba dojść do niego po kamieniach leżących w rzeczce (dlatego buty wodoodporne to absolutna konieczność). Autorka krążyła na południu, była tak blisko... Pani Rezler też nie specjalnie już 'miała siły' na podjechanie do wodospadu Skógafoss (na szczęście się przełamała). Natomiast opuściła to co znajduje się za tym pięknym dziełem natury. Trzeba wejść na górę po wysoookich schodach (obnażyło to wszystkie braki mojej żałosnej kondycji), a tam mój numer dwa z islandzkich widoków. Nie do opisania. Do zobaczenia! W obu tych miejscach żyją Elfy, bo niemożliwym jest, aby w czymś tak pięknym ich nie było.
No i numer trzy, za którym tak tęsknię, że właściwie może być też numerem jeden - krater Hverfjall, przy "opadającym, ale nie zachodzącym" słońcu. Miałam wrażenie jakbym była na Marsie. Śni mi się po nocach...

Rozmarzyłam się. Ta książka to sprawiła, ale tylko dlatego, że byłam zdziwiona, że autorka takie ważne atrakcje pomijała. Gdzie wodospad Detifoss (do którego droga - nieświadomie wybraliśmy tą gorszą - była tak gładka, że to osobny temat na książkę, a byłby to thriller ;)), gdzie Dimmuborgir (w którym byliśmy z mężem sami, trochę się ściemniło i było przerażająco i pięknie), gdzie spacer po lodowcu (to jak być w Rzymie i nie zobaczyć Papieża), gdzie bajkowy krater Kerið, gdzie podróż do wnętrza ziemi? Można tak wymieniać i wymieniać. Sama pewnie nie widziałam nawet połowy tego co oferuje Islandia, bo ograniczenia czasowe, finansowe, sprzętowe i ... zdrowotne. Kolano odmówiło mi posłuszeństwa już po trzech dniach (więc dostało "po tyłku", bo nie umiałam zrezygnować z wielu wspinaczek).

Chciałam jeszcze pisać co widziałam, a co rodzina z książki ominęła albo nie dopatrzyła, ale nie chcę przesadzać. Taki ważny to dla mnie temat i tak bardzo tęsknię za Islandią...

Natomiast autorka zobaczyła coś, czego ja nie miałam okazji. To Landmannalaugar... Nasz wynajęty samochód nie dałby rady tam dojechać. I tego żałuję i tego zazdroszczę i to czytałam z chęcią, żeby choć trochę poczuć ten klimat. Zazdroszczę też kąpieli w Błekitnej Lagunie. Byłam, widziałam, dotknęłam, sfotografowałam, ale nie wykąpałam się, bo trzeba było wcześniej rezerwować miejsce, no i oczywiście zapłacić. Ale sam widok przepiękny.

Podsumowując mój rozwlekły wywód (nawet nie wiem czy to opinia książki ;)) - "Lawa, owce i lodowce" można przeczytać, ale nie brać tego jako wyznacznik przed podróżą, można obejrzeć piękne zdjęcia z książki (choć mogłyby być na lepszym papierze), ale to co polecam z całego serca to podróż do Krainy Lodu i Ognia. Żadne słowa i żadne zdjęcia nie oddadzą piękna tego Kraju, jego tajemnicy i potęgi.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
118 49 917
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (22)

Ulubione cytaty (5)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd