Vemp 
Kocham książki. Czytam w każdej wolnej chwili. Staram się też nie ograniczać tematycznie i sięgać po książki z różnych dziedzin. Tego też wymaga ode mnie moja praca. Kocham zwierzęta. W tej chwili mam trzy koty. Kiedyś chciałam adoptować słonia, ale mąż się nie zgodził. Dziwny jakiś ;-) Marzę o podróżach i rockowych koncertach, a zwłaszcza jednym konkretnym... Chciałabym też kiedyś zobaczyć pandę, a szczytem marzeń już by było gdybym mogła ją pogłaskać ;-) Często korzystam z LC i sugeruję się opiniami, zwłaszcza znajomych. Natomiast jak już się uprę na jakąś książkę to mimo złych not muszę sama to zweryfikować. Co oczywiście nie znaczy, że jestem znawcą literatury, bo do takiego mi bardzo daleko, ale lubię mieć własna opinię ;-)
status: Czytelnik, dodał: 1 cytat, ostatnio widziany 2 godziny temu
Teraz czytam
  • Kopnij piłkę ponad chmury. Reportaże z Nepalu
    Kopnij piłkę ponad chmury. Reportaże z Nepalu
    Autor:
    Nepal to kraj u progu zmian, w rozkroku pomiędzy starym a nowym światem. Iwona Szelezińska portretuje społeczeństwo w dobie po trzęsieniu ziemi z 2015 roku, które zachwiało znanym porządkiem, pokrzyż...
    czytelników: 94 | opinie: 11 | ocena: 7,91 (22 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-10 19:55:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Audiobook
 
2018-11-05 15:58:18
Ma nowego znajomego: Anka Markova
 
2018-11-05 09:41:27
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-11-05 09:23:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Według mnie książka jest świetna. Wciągająca od początku i zaskakująca. Dobrze wykreowani i prawdziwi bohaterowie, płynnie i dynamicznie tocząca się akcja, brak nudnych momentów.

Przez to, że czytałam mieszane opinie na temat tej książki podeszłam do niej z lekką rezerwą i mile się zaskoczyłam. Bardzo mi się podobała i polecam gorąco!

 
2018-10-30 09:20:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Byłam na Islandii dwa dni dłużej niż pani Rezler... Może tez powinnam napisać książkę z tego pobytu?

Islandia była moim marzeniem i marzenie to spełniłam. Lubię o niej czytać, dowiadywać się nowych rzeczy, a zdjęcia podziwiać mogę zawsze i wszędzie.

"Lawa, owce i lodowce" jest pozycją średnią. Wyczynem jest opisać taki piękny kraj w sposób nieciekawy. A pani Agnieszce się to udało. Jak...
Byłam na Islandii dwa dni dłużej niż pani Rezler... Może tez powinnam napisać książkę z tego pobytu?

Islandia była moim marzeniem i marzenie to spełniłam. Lubię o niej czytać, dowiadywać się nowych rzeczy, a zdjęcia podziwiać mogę zawsze i wszędzie.

"Lawa, owce i lodowce" jest pozycją średnią. Wyczynem jest opisać taki piękny kraj w sposób nieciekawy. A pani Agnieszce się to udało. Jak ktoś się wybiera w tamte strony to nie polecam tej książki, bo właśnie nie dużo mówi jak ogarnąć taki wyjazd.

Przez tydzień autorka z rodziną zobaczyła bardzo mało. Nie wspomnę już o początkowym sceptycyzmie i narzekaniu autorki. Wielkim problemem dla autorki było zorganizowanie sobie jedzenia podczas wycieczki.. Ale to nie przez islandzkie realia, ale przez wygodę podróżującej rodziny, bo z tego co wyczytałam jadali tylko w restauracjach, barach i pizerriach (swoją drogą podziwiam, bo mi też się czasami zdarzało, ale też pamiętam moją pizzę - przepyszną - w przeliczeniu na PL za 100zł! Także finansowo na pewno byli przygotowani ;)) My woleliśmy zrobić sobie kanapki i zapłacić za wstęp do jakiejś atrakcji, aniżeli w taki sposób tracić pieniądze (jedynie kawy nie umiałam sobie odmówić, nawet na stacjach była pyszna, tylko mała). Więc jeśli nie jesteś bardzo dobrze usytuowany, a wybierasz się na Islandię to polecam zadbać we własnym zakresie o wyżywienie (ewentualnie można kupić gotowe kanapki w Bonusie - tańszym sklepie, które są naprawdę smaczne), a od czasu do czasu pozwolić sobie na ciepły posiłek. Z tym założeniem nie grozi Ci śmierć głodowa, tak jak autorce książki.

Kolejnym zaskoczeniem, wręcz szokiem dla mnie było sypianie w hotelach. Wow! Opcja dla krezusów. Ja polecam sypianie pod namiotem (gdzie pola, czasami pięknie zorganizowane, z możliwością kąpieli i nawet wyprania sobie ubrań, są oczywiście płatne, ale w granicach rozsądku). Autorka była z 10-letnią córką, rozumiem, ale 10 lat to nie dwa i myślę, że tym bardziej byłaby to dla niej extra przygoda.

Właściwie to nie powinnam krytykować takich rzeczy, bo jeżeli kogoś stać to czemu nie... ale jadąc na Islandię, gdzie masz świadomość, że nie jest to ciepły kraj, gdzie nad basenem będziesz się wylegiwał i opalał trzymając w ręku drinka z parasolką, powinieneś chcieć obcować z przyrodą, wykorzystać wyjazd na sto procent i noclegowanie pod namiotem idealnie się wpasowuje w taki plan.

Kolejna sprawa... Warto przygotować sobie swój plan wycieczki, bo jest wiele popularnych atrakcji oferowanych przez biura podróży i przewodników i warto czasami skorzystać, ale jest mnóstwo pięknych miejsc, za które nie trzeba extra płacić, są ukryte lub trudniej dostępne.

Wodospad Gljufrabui, który ukryty jest w skale należącej do wulkanu Eyjafjallajökull. Mój numer jeden na Islandii! Trzeba dojść do niego po kamieniach leżących w rzeczce (dlatego buty wodoodporne to absolutna konieczność). Autorka krążyła na południu, była tak blisko... Pani Rezler też nie specjalnie już 'miała siły' na podjechanie do wodospadu Skógafoss (na szczęście się przełamała). Natomiast opuściła to co znajduje się za tym pięknym dziełem natury. Trzeba wejść na górę po wysoookich schodach (obnażyło to wszystkie braki mojej żałosnej kondycji), a tam mój numer dwa z islandzkich widoków. Nie do opisania. Do zobaczenia! W obu tych miejscach żyją Elfy, bo niemożliwym jest, aby w czymś tak pięknym ich nie było.
No i numer trzy, za którym tak tęsknię, że właściwie może być też numerem jeden - krater Hverfjall, przy "opadającym, ale nie zachodzącym" słońcu. Miałam wrażenie jakbym była na Marsie. Śni mi się po nocach...

Rozmarzyłam się. Ta książka to sprawiła, ale tylko dlatego, że byłam zdziwiona, że autorka takie ważne atrakcje pomijała. Gdzie wodospad Detifoss (do którego droga - nieświadomie wybraliśmy tą gorszą - była tak gładka, że to osobny temat na książkę, a byłby to thriller ;)), gdzie Dimmuborgir (w którym byliśmy z mężem sami, trochę się ściemniło i było przerażająco i pięknie), gdzie spacer po lodowcu (to jak być w Rzymie i nie zobaczyć Papieża), gdzie bajkowy krater Kerið, gdzie podróż do wnętrza ziemi? Można tak wymieniać i wymieniać. Sama pewnie nie widziałam nawet połowy tego co oferuje Islandia, bo ograniczenia czasowe, finansowe, sprzętowe i ... zdrowotne. Kolano odmówiło mi posłuszeństwa już po trzech dniach (więc dostało "po tyłku", bo nie umiałam zrezygnować z wielu wspinaczek).

Chciałam jeszcze pisać co widziałam, a co rodzina z książki ominęła albo nie dopatrzyła, ale nie chcę przesadzać. Taki ważny to dla mnie temat i tak bardzo tęsknię za Islandią...

Natomiast autorka zobaczyła coś, czego ja nie miałam okazji. To Landmannalaugar... Nasz wynajęty samochód nie dałby rady tam dojechać. I tego żałuję i tego zazdroszczę i to czytałam z chęcią, żeby choć trochę poczuć ten klimat. Zazdroszczę też kąpieli w Błekitnej Lagunie. Byłam, widziałam, dotknęłam, sfotografowałam, ale nie wykąpałam się, bo trzeba było wcześniej rezerwować miejsce, no i oczywiście zapłacić. Ale sam widok przepiękny.

Podsumowując mój rozwlekły wywód (nawet nie wiem czy to opinia książki ;)) - "Lawa, owce i lodowce" można przeczytać, ale nie brać tego jako wyznacznik przed podróżą, można obejrzeć piękne zdjęcia z książki (choć mogłyby być na lepszym papierze), ale to co polecam z całego serca to podróż do Krainy Lodu i Ognia. Żadne słowa i żadne zdjęcia nie oddadzą piękna tego Kraju, jego tajemnicy i potęgi.

pokaż więcej

 
2018-10-27 20:04:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Audiobook
Autor:
Cykl: Dziedzictwo von Becków (tom 2)

Może trochę lepsza ta część, ale szału nie ma. Była jedna scena dotycząca Kornelii, która bardzo mną wstrząsnęła, tym bardziej, że był przypisek od autorki, że to sytuacja, która faktycznie miała miejsce... Nie chcę za dużo zdradzić, ale to coś co daje do myślenia i każdy kto przeczyta/posłucha bedzie widział o której sytuacji piszę..

Dużo scen seksu co niekoniecznie mi odpowiadało i nie...
Może trochę lepsza ta część, ale szału nie ma. Była jedna scena dotycząca Kornelii, która bardzo mną wstrząsnęła, tym bardziej, że był przypisek od autorki, że to sytuacja, która faktycznie miała miejsce... Nie chcę za dużo zdradzić, ale to coś co daje do myślenia i każdy kto przeczyta/posłucha bedzie widział o której sytuacji piszę..

Dużo scen seksu co niekoniecznie mi odpowiadało i nie sądzę aby było tak potrzebne dla fabuły. Tym bardziej, że audiobooka często słuchałam w pracy i czasami musiałam wyłączać, bo wstyd mi było przed panią, z którą pracuję 😂

pokaż więcej

 
2018-10-27 18:43:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Pokój służącej" czytało mi się szybko i dobrze. Nie wiedziałam, że takie rzeczy się dzieją... Można to nazwać współczesnym niewolnictwem. Autorka bardzo rzetelnie oddała sedno sprawy mimo, że to nie jest reportaż. Polecam, dobra książka.

 
2018-10-21 20:25:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-18 21:04:48
Ma nowego znajomego: Mollinka_90
 
2018-10-18 20:55:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Smutna ta książeczka. Wojna widziana oczyma dziecka, które niewiele rozumie. Chce się bawić i żartować, ale straszne czasy i na nią mają wpływ.

 
2018-10-18 20:05:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-18 20:03:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione

Absolutnie doskonała.

Czytając "Wielką samotność" znajdowałam się na Alasce. Czułam jej klimat i dzikie piękno. To było niesamowite. Magiczne.

Bardzo wyraźnie odczuwałam emocje targające główną bohaterką. Współczułam jej, cieszyłam się z nią i martwiłam o nią. Była mi bliska.

Autorka napisała prawdziwe arcydzieło, przedstawiła obraz Alaski jako dzikiej i niebezpiecznej krainy, ale...
Absolutnie doskonała.

Czytając "Wielką samotność" znajdowałam się na Alasce. Czułam jej klimat i dzikie piękno. To było niesamowite. Magiczne.

Bardzo wyraźnie odczuwałam emocje targające główną bohaterką. Współczułam jej, cieszyłam się z nią i martwiłam o nią. Była mi bliska.

Autorka napisała prawdziwe arcydzieło, przedstawiła obraz Alaski jako dzikiej i niebezpiecznej krainy, ale jednocześnie pięknej, nieokiełznanej i uzależniającej. Bohaterowie są bardzo wyraziści i prawdziwi z głębokim tłem psychologicznym. Powieść ma 500 stron, ale nie ma w niej momentów nużących lub nieciekawych. Czyta się szybko. Byłam nieszczęsliwa odkładając książkę, tęskniłam za nią, a gdy wracałam nie potrzebowałam czasu, aby "zatrybić" tylko od razu zostałam pochłaniana przez mroczną Alaskę. Ach jakże to było przyjemne... Ile emocji... Jaki żal, że już koniec.

Mam zamiar sięgnąć po inne pozycje Kristin Hannah i liczę, że będą trzymały poziom, zwłaszcza "Słowik", na którego już ostrzę sobie zęby.

Polecam, polecam, polecam! Nie widzę innej opcji jak dać 10 gwiazdek i dodać "Wielką samotność" do moich ulubionych lektur.

A! Gdyby powstała ekranizacja tej powieści Ernta Allbrighta koniecznie musi zagrać Keanu Reeves! W mojej głowie idealnie odpowiadał tej postaci. Wizualnie, nie z charakteru ;-)

pokaż więcej

 
2018-10-10 14:24:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Bardzo się nastawiałam na tą książkę. Czekałam i czekałam. Dojrzewała na półce aż będzie ten odpowiedni moment. No i nadszedł.

Zaczęłam czytać i niestety początek trochę przygasił mój entuzjazm. Zaczyna się jak zwykła młodzieżówka i nawet trochę się zirytowałam, bo na LC tyle pozytywnych opinii, a ja niezadowolona. Ale, ale, ale...

Im dalej w las tym lepiej. Polubiłam główną bohaterkę,...
Bardzo się nastawiałam na tą książkę. Czekałam i czekałam. Dojrzewała na półce aż będzie ten odpowiedni moment. No i nadszedł.

Zaczęłam czytać i niestety początek trochę przygasił mój entuzjazm. Zaczyna się jak zwykła młodzieżówka i nawet trochę się zirytowałam, bo na LC tyle pozytywnych opinii, a ja niezadowolona. Ale, ale, ale...

Im dalej w las tym lepiej. Polubiłam główną bohaterkę, która na początku mnie denerwowała. Polubiłam głównego bohatera, który nie zrobił na mnie większego wrażenia gdy zaczynałam czytać. Polubiłam ich tak bardzo, że z chęcią czytałabym jeszcze i jeszcze.

Książka wzbudziła we mnie dużo emocji. Czytało mi się ją bardzo dobrze i szybko i wręcz tęskniłam za nią gdy musiałam ją odłożyć. Podobały mi się słowne przepychanki bohaterów. I tak jak uważałam na początku, że powieść zaczyna się "na siłę", tak bardzo szybko zmieniłam zdanie i uwierzyłam bohaterom i temu co się działo między nimi.

Jeżeli ktoś poszukuje książek w podobnym klimacie to polecam jeszcze "Morze spokoju" Millay K. i "Terapia" Perez K. Od razu też wspomnę (nie na temat), że ta druga jest słabsza, ale mimo wszystko dobrze się czyta.

Jeżeli chodzi o "Dziesięć poniżej zera" to z czystym sumieniem daję dziesięć i polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-07 13:16:57
Ma nowego znajomego: słoneczko
 
2018-10-06 22:02:14
Ma nowego znajomego: Artur Jaworski
 
Moja biblioteczka
115 46 808
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (16)

Ulubione cytaty (5)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd