Wajmera 
Wielbicielka literatury, szczególną sympatią darzącą fantastykę wszelaką. Fanka musicali, które traktuje jako dobrą alternatywę dla słowa pisanego. Prywatnie ósmoklasistka, grafomanka bezskutecznie usiłująca napisać coś dobrego i najbardziej subiektywny pingwin w multiwersum.
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Teraz czytam
  • Ania z Zielonego Wzgórza
    Ania z Zielonego Wzgórza
    Autor:
    Pokonywanie kompleksów, przygody i fenomenalny dowcip – „Ania z Zielonego Wzgórza”. Ta popularna od pokoleń książka stale zdobywa nowe rzesze czytelników. Jest śmieszna, choć potrafi też wzruszyć do ł...
    czytelników: 18868 | opinie: 858 | ocena: 7,58 (11747 głosów) | inne wydania: 57

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-04 16:10:39
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-10-04 16:09:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

,,Kamienie na szaniec'' są chyba (no... może oprócz ,,Mistrza i Małgorzaty'') najbardziej lubianą z lektur czytanych w polskich szkołach. I szczerze mówiąc- w najmniejszym stopniu mnie to nie dziwi.
No bo mamy tutaj wszystko co fascynuje młodzież- charyzmatycznych bohaterów (do tego niewiele starszych od uczniaków), przyjaźń, miłość i poświęcenie dla sprawy. Oczu nie mydląc- dorosłych, a...
,,Kamienie na szaniec'' są chyba (no... może oprócz ,,Mistrza i Małgorzaty'') najbardziej lubianą z lektur czytanych w polskich szkołach. I szczerze mówiąc- w najmniejszym stopniu mnie to nie dziwi.
No bo mamy tutaj wszystko co fascynuje młodzież- charyzmatycznych bohaterów (do tego niewiele starszych od uczniaków), przyjaźń, miłość i poświęcenie dla sprawy. Oczu nie mydląc- dorosłych, a przynajmniej ogromną część, też można łatwo kupić tymi elementami.
Tak więc- jest to dobra książka, potrafiąca wywołać u czytelnika mnóstwo emocji. Jaki jest więc mój problem z nią?
Otóż... u mnie tych emocji za bardzo wywołać nie potrafi. Nie zrozumcie mnie źle- nie jestem bynajmniej osobą bezduszną i głównych bohaterów jest mi oczywiście szkoda. Właśnie- szkoda mi ich dokładnie tak jak innych, o których czytałam chociażby na Wikipedii. W trakcie czytania nie dopadały mnie nagłe ataki płaczu, ani nie klęłam pod nosem. Co za tym idzie- nie potrafię być z Alkiem, Zośką czy Rudym bliżej niż z setkami innych walczących.
Skąd u mnie tak dziwny brak wrażliwości? Ano wynika on z jednego prostego faktu. Wbrew temu jak się ją opisuje- ta książka jest reportażem. I co za tym idzie opisy nie są specjalnie emocjonalne, a dialogów jest mało- właśnie z tego powodu nie byłam w stanie traktować bohaterów jak postaci z innych powieści opowiadających o wojnie.
Nie znaczy to jednak, iż forma ta będzie przeszkadzała każdemu- to raczej wina mojego gustu aniżeli samych ,,Kamieni...''.
Podsumowując tę najbardziej subiektywną recenzję w moim dotychczasowym życiu- uważam, iż powieść jak najbardziej powinno się przeczytać. Nie tylko dlatego, iż jest to lektura obowiązkowa. Polecam ją zarówno uczniom zastanawiającym się czy po nią sięgnąć jak i ludziom, którzy te czternaście lat już skończyli. A czemu nakazuję to tak nieznoszącym sprzeciwu głosem? Chyba każdy odbierze ją inaczej, a ja uwielbiam dyskutować o książkach.

PS: W tym wydaniu, które czytałam były zdjęcia i wypowiedzi różnych osób. Naprawdę polecam. Stwarzało to naprawdę dobry klimat.

pokaż więcej

 
2018-09-14 10:57:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Polskimi władcami interesowałam się niemal od zawsze. To znaczy od momentu gdy jako pięciolatka otrzymałam od babci wspaniały album opisujący ten właśnie temat. Nic więc dziwnego, że gdy w Biedrze zobaczyłam tytuł opisujący dzieje polskiej dynastii, natychmiast chwyciłam ją w dłoń i pognałam do kasy, zapominając o kupieniu ziemniaków.
Dopiero w domu dowiedziałam się, że zakupiłam książkę dla...
Polskimi władcami interesowałam się niemal od zawsze. To znaczy od momentu gdy jako pięciolatka otrzymałam od babci wspaniały album opisujący ten właśnie temat. Nic więc dziwnego, że gdy w Biedrze zobaczyłam tytuł opisujący dzieje polskiej dynastii, natychmiast chwyciłam ją w dłoń i pognałam do kasy, zapominając o kupieniu ziemniaków.
Dopiero w domu dowiedziałam się, że zakupiłam książkę dla dzieci, co niezbyt napawało mnie optymizmem- spodziewałam się ogromu infantylizmu znanego z innych tego typu publikacji i wybielania naszych władców. A tego w tej publikacji nie ma. I to w niej cenię.
Z powodu targetu, w książce pojawił się jednak inny problem. Obecność Grzesia mianowicie. Dialogi pomiędzy autorem a jego synem są często niezbyt naturalne, a przejścia między nimi a narracją skierowaną bezpośrednio do czytelników chaotyczne. Pojawiają się też mniejsze błędy np. pisarz czasami w jednym akapicie zwraca się do czytelnika w liczbie pojedynczej i mnogiej. Myślę jednak, iż obie te rzeczy można bardzo łatwo znieść (przynajmniej ja zniosłam) a reszta książki zdecydowanie umie się obronić.
Nawet ja, zainteresowana tematem od czasów gdy po Polsce latały jednorożce i ogry, znalazłam kilka anegdotek, których nie znałam (zwłaszcza w późniejszej części książki), ktoś kto dopiero zaczął poznawać temat zdobędzie więc multum wiedzy o Piastach. I mimo że starszyzna również znajdzie tu coś dla siebie myślę głównie o dzieciakach- utwór jest napisany bardzo przyjemnym stylem i ogólnie powinien im się spodobać. Być może dlatego, że to dla nich go napisano.

pokaż więcej

 
2018-09-09 10:19:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Brandon Mull
Autor:
Cykl: Smocza straż (tom 1)

Pojawienie się nowej serii Mulla nie napawało mnie jakimś wielkim optymizmem. No bo dobra- wiedziałam, że przeczytam (i że przy okazji odświerzę Baśniobory których fabuła gdzieś mi wyparowała), z drugiej jednak strony jest to kontynuacja po latach. A jak się kontynuacje po latach mają do oryginałów każdy z nas wielokrotnie się przekonał.
Jak to często jednak bywa, prawda leży gdzieś po środku...
Pojawienie się nowej serii Mulla nie napawało mnie jakimś wielkim optymizmem. No bo dobra- wiedziałam, że przeczytam (i że przy okazji odświerzę Baśniobory których fabuła gdzieś mi wyparowała), z drugiej jednak strony jest to kontynuacja po latach. A jak się kontynuacje po latach mają do oryginałów każdy z nas wielokrotnie się przekonał.
Jak to często jednak bywa, prawda leży gdzieś po środku a ,,Smocza straż'' mimo, iż do ideału jest jej daleko stanowi dobrą pozycję i zapowiada ciekawą serię.
Według mnie ,,Smocza straż`` dobrze zaczęła swój cykl i ma ogrom plusów. Uno- nowi bohaterowie są całkiem... fajni, jakby to ujął autor w notce. Zarówno kuzynostwo Kendry i Setha, jak i Maleńkiego Bohatera czy smoka Dromadusa uważam za postaci całkiem dobrze skonstruowane. Załoga Twierdzy Czarnodół, do której młodzi Sorensonowie przyjeżdżają by pełnić rolę opiekunów rezerwatu, również wydaje się być złożona z ciekawych indywiduów, w powieści nie ma jednak dla nich zbyt dużo miejsca i bliżej (choć nie za blisko) poznajemy zaledwie kilku pracowników. Pomysł niemych mówiących koni, czytujących Jane Austen także był interesujący, a Glorię i Szlachcica już po kilku stronach zaczęłam darzyć ogormną sympatią. Mam nadzieję, że Mull ich nie uśmierci.
Fabuła jest bardzo przyjemna i choć na początku przypomina bardziej pierwszą część wcześniejszego cyklu, pod koniec zmienia się w sytuację prawdziwie hardcorową porównywalną do tych z ostatnich tomów. I to się ceni. Poza tym bardzo podobał mi się pomysł obsadzenia rodzeństwa na wysokich stanowiskach, dzięki czemu możemy lepiej poznać zasady rządzące rezerwatami. No i są smoki a te jak wiadomo wszystko czynią bardziej epickim. Doceniam także fakt, iż wszystko co w tej ksiażce się dzieje, ma jakiś głębszy sens i wynika z wydarzeń mających miejsce w poprzednich tomach. Niby oczywiste a było problemem np. teatralnego sequela Potterów(tak wiem, że nie pisała tego Rowling, niczego to jednak nie zmienia).
Co do stylu... w ogóle się nie poprawił. Jestem nawet skłonna powiedzieć, że jest gorzej. Sądzę jednak, że fani ,,Baśnioboru'' raczej już się do niego przyzwyczaili i nie sprawi im on najmniejszych trudności.
I podsumowując- ,,Smoczą Straż'' polecam każdemu kto lubi ,,Baśniobór''. A jeśli jesteś zainteresowany, a wyżej wspomnianego nie czytałeś- zrób to przed porwaniem się na sequel. Więcej zrozumiesz, przeczytasz pięć książek podobnej do tej, a na koniec jeśli przebrniesz przez nie z uśmiechem na ustach (czyli mniej, więcej jak ja) ,,Smocza straż'' wyda Ci się sześć razy lepsza niż gdybyś tego nie zrobił. No bo sentyment i takie tam.

PS: W końcu są elf... Świetny Lud jest. No i fajnie. Brakowało elf... Świetnego Ludu.

pokaż więcej

 
2018-09-03 11:50:56
Został fanem autora: Mikołaj Buczel
 
2018-09-02 14:10:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Brandon Mull
Autor:
Cykl: Baśniobór (tom 5)

Na wstępie chciałam zaznaczyć, iż w ogóle nie jestem obiektywna w stosunku do tej książki. Nie znaczy to, że nie wymienię słabostek lektury. Po prostu... zdążyłam już bardzo polubić bohaterów i wkręcić się w historię, więc zapewne nie dostrzegam niektórych jej niedociągnięć. Hmm... zasadniczo to też można wykorzystać jako argument ukazujący ,,fajność'' pozycji. Bardzo subiektywny. Ale kto... Na wstępie chciałam zaznaczyć, iż w ogóle nie jestem obiektywna w stosunku do tej książki. Nie znaczy to, że nie wymienię słabostek lektury. Po prostu... zdążyłam już bardzo polubić bohaterów i wkręcić się w historię, więc zapewne nie dostrzegam niektórych jej niedociągnięć. Hmm... zasadniczo to też można wykorzystać jako argument ukazujący ,,fajność'' pozycji. Bardzo subiektywny. Ale kto powiedział, że recenzent nie ma taki być?
Zacznijmy może od faktu, iż ostatnia część (jak to zwykle bywa w podobnych cyklach) jest o wiele poważniejsza od poprzedniczek. Bohaterowie walczą o wysokie stawki (nie zaspoiluję, gdy powiem że chodzi o hiper popularne w kulturze ocalenie świata. I co za tym idzie telewizji)i masowo umierają (choć z tego co pamiętam i tak nie przebija to czwartego tomu). Mimo tego mamy jednak dużo humoru (satyrowie chyba nigdy nie byli w lepszej formie), dzięki czemu cykl nie traci uroku wcześniejszych części, których pogodność i optymizm był dużym atutem. Doceniam.
Poza tym, za ogromny plus uważam bohaterów. Seth przechodzi olbrzymią przemianę, satyrowie po prostu są, a dwaj nowi bohaterowie- Mark i Frak są świetni i co najważniejsze zmuszają do refleksji nad całą tą nieśmiertelnością. A- i wątki romantyczne (jeden całkiem spory i jeden mikroskopijny) w najmniejszym stopniu nie irytowały i właściwie były dość sympatyczne. To duża zaleta, gdy ma się świadomość co odwala się w innych młodzieżówkach.
Język (jak zwykle) pozostawia dużo do życzenia. Opisy są bardzo proste, a dialogi w przeciwieństwie do tych, z np. pierwszej części często wypadają nienaturalnie. Uważam jednak, że dla takiej fabuły warto się trochę pomęczyć, zwłaszcza że nie ma tu jakichś rażących błędów i do stylu łatwo idzie się przyzwyczaić.
Polecam. Tak po prostu. Wszystkim. Ale może lepiej zacznijcie od pierwszej części, nie żebym coś sugerowała.

pokaż więcej

 
2018-08-30 11:33:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

,,Tajemnice polskich grobowców'' nie należą chyba do książek, które leżąc na półkach księgarni zwracają szczególną uwagę przechodzących obok klientów. Dość brzydka okładka, tytuł jakich widziało się już miliony i do tego ta powszechnie znienawidzona Bellona. Ja w normalnych okolicznościach zapewne również nie wzięłabym jej nawet do ręki. Tak się jednak złożyło, że na improwizowanym kiermaszu... ,,Tajemnice polskich grobowców'' nie należą chyba do książek, które leżąc na półkach księgarni zwracają szczególną uwagę przechodzących obok klientów. Dość brzydka okładka, tytuł jakich widziało się już miliony i do tego ta powszechnie znienawidzona Bellona. Ja w normalnych okolicznościach zapewne również nie wzięłabym jej nawet do ręki. Tak się jednak złożyło, że na improwizowanym kiermaszu na którym gościłam, to ona wyglądała na najbardziej znośną.
I w tym oto momencie należy zacytować stare jak świat przysłowie, biż książki nie należy oceniać po okładce. ,,Tajemnice...'' okazały się bowiem pozycją nader przyjemną, a czasu z nią spędzonego bynajmnej nie uważam za stracony.
A co mi się tak spodobało? Przede wszystkim pokaźna liczba zawartych w niej anegdot. Otóż, zgodnie z obietnicami z opisu, nie porusza ona jedynie zagadnień związanych ściśle z mumifikacją a korzystając z tematu opowiada o nader ciekawych życiorysach bohaterów i ciekawostkach dotyczących ich otoczenia. Czyli ogólnie rzecz biorąc dowiadujemy się naprawdę dużo o czasach, w których żyły nasze przyszłe truposze.
A te, trzeba przyznać, są naprawdę różnorodne. Z jednej strony mamy świętych, z drugiej moralnie cokolwiek wątpliwą Zofię Potocką. No i króla Polski, dobrze znanego nam wszystkim wąsatego marszałka czy dzieci rzekomo zamordowane przez krwiożerczych Żydów.
Podsumowując- zdecydowanie polecam ją osobom zainteresowanym historią, a zwłaszcza tą związaną z pochówkami (Boże, jak to musi brzmieć dla postronnych). I Tobie czytelniku, kimkolwiek jesteś, też. Bo dobra jest, więc czemu by nie.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
14 13 79
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd