Patrissa 
status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Zakonnice odchodzą po cichu
    Zakonnice odchodzą po cichu
    Autor:
    Habit już uszyty. Za dwa miesiące siostra Joanna uroczyście otrzyma go z rąk Mistrzyni. Ale teraz jest noc i siostra Joanna myśli tylko o tym, czy wszyscy zasnęli. Jest po komplecie, światła zgaszon...
    czytelników: 5932 | opinie: 465 | ocena: 6,91 (2925 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-20 11:38:25
Wypowiedział się w dyskusji: Dołącz do wyzwania czytelniczego LC

Przyjmuję, w Styczniu przeczytałam już 3ksiażki :)

więcej...
 
2019-01-20 01:14:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Ponownie pogrążyłam się w lekturze dzięki portalowi Czytam Pierwszy. Akcja książki dzieje się dwutorowo; z jednej strony obserwujemy życie w obozie z perspektywy więźnia, z drugiej życie Niemców m. in. w Berlinie.

Więźniów poznajemy, gdy podróżują pociągiem, stłoczeni w bydlęcych wagonach. Bez dostępu do wody, jedzenia, świeżego powietrza czy toalety. Niektórzy nie wytrzymują tej podróży.

...
Ponownie pogrążyłam się w lekturze dzięki portalowi Czytam Pierwszy. Akcja książki dzieje się dwutorowo; z jednej strony obserwujemy życie w obozie z perspektywy więźnia, z drugiej życie Niemców m. in. w Berlinie.

Więźniów poznajemy, gdy podróżują pociągiem, stłoczeni w bydlęcych wagonach. Bez dostępu do wody, jedzenia, świeżego powietrza czy toalety. Niektórzy nie wytrzymują tej podróży.

Z dnia na dzień podupadają na duchu, a ciężkie warunki sprawiają, że zaczynają doskwierać im choroby. To wtedy część z nich wpada na pomysł by z okazji zbliżającej się wizytacji Czerwonego Krzyża zrobić z Thieresienstadt obóz pokazowy; gdzie artyści mogą się realizować. Nie robią tego bynajmniej by przypodobać się Niemcom, jedynie by wzmocnić morale i dać sobie siły do walki o każdy dzień.

Z drugiej strony poznajemy świat gdzie wojna jest nieodczuwalna. Młodzi Niemcy, zdobywają wykształcenie, pną się po szczeblach kariery i ucztują. Wojna jest, ale gdzieś tam w tle, mówi się o niej, ale nie czuje się zagrożenia- co więcej większość wierzy w niezwyciężoność swego narodu.

Jednak te dwa światy ścierają się, za sprawą uwięzionego w obozie dyrygenta światowej klasy - Hansa Krasy i młodej biolog Elizabeth von Leuenberg. Między tą dwójką wybucha gorące uczucie, co więcej jego spełnienie następuje jeszcze w obozie.

Czy ucieczka z obozu jest możliwa? Ile niektórzy są w stanie poświęcić by osiągnąć cel?





Xavier Guell łączy fikcję i fakty, a jego umiejętności pisarskie sprawiają, że słowa płyną niczym muzyka.

Wykształcenie muzyczne autora nadaje książce specyficzny wydźwięk. Szczegółowa charakterystyka dźwięków, pomimo, że niezrozumiała dla laika wydaje się niezwykle atrakcyjna.



'Flecista Elmer zagrał długie 'a'. Początkowo był pod dźwiękiem, ale później dostroił je tak, by było porfekcyjne.'


Fantazja go nie opuszcza, opisy koncertów, sonat i przedstawień- w sposób tylko taki jak muzyk może opisać dźwięki. Słowa płyną niczym muzyka.
To wszystko jednak skrywa historię o woli walki i przetrwaniu, gdzie piękno toczy nierówną walkę z terrorem.
Muzycy zamknięci w obozie koncentracyjnym tworzą swój własny świat.

Dialogi są poprowadzone w sposób bardzo naturalny, a bohaterowie są bardzo wyraziści.

Hans jest pewny siebie, dla niego wojna i czas w obozie to także czas na rozprawienie się ze swoim życiem. Analizuje i rozkłada na czynniki pierwsze swój życiorys, często żałuje wcześniejszych wyborów. Jest lojalny wobec swoich przyjaciół i pracowity.

Elizabeth wydaje się pewną siebie kobietą, mającą kontrolę nad swoim życiem. Jednak nieudane małżeństwo - wręcz z przypadku, kochanek, z którym nie umie zakończyć związku sprawiają odmienne wrażenie. Pracuje na co dzień w Instytucie i próbuje rozwikłać zagadki kodu genetycznego- by mieć kontrolę nad jakością urodzonych przyszłych obywateli. początkowo dumna ze swojej pracy z końcu, zaczyna wątpić w moralność badań i pozyskiwanych próbek.

Smaczku może dodać postać Josepha Mengele, która jest ukazana w sposób wręcz odstręczający. Sceny seksu z jego udziałem są na granicy sadystycznych praktyk i to jest coś co mi przeszkadza. Specyficzne upodobania i surowość z jaką są opisane jakoś nie korespondują mi z całą historią.



'Elizabeth odrzuciła głowę na bok i zaczęła wymiotować. Mengele uśmiechnął się, odsłaniając dwie górne jedynki, i nie wyszedł z niej, dopóki nie osiągnął orgazmu.'


Mam wrażenie, że w ogóle wszystkie sceny seksu są napisane na prędce i słabo przemyślane.

Porównując np. Tatuażystę z Auschwitz, gdzie jest mocno rozbudowany wątek miłosny i całość dobrze współgra ze sobą, tu nie ma tej spójności.
Dla mnie takie 4/5.

pokaż więcej

 
2019-01-03 00:31:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Mrs. Wright (tom 5)

Dzięki portalowi Czytam Pierwszy jest to pierwsza cześć z serii Mister Wright jaka przeczytałam.
Sutton jest młodą, piękną kobieta, mieszkającą we własnym domu i żyjącą z funduszu powierniczego. Jedyna skaza na tym obrazku jest tragiczna śmierć męża i samotne macierzyństwo. Poznajemy ja w pierwsza rocznice po wypadku. Chociaż minął zaledwie rok, ona wie, ze jest gotowa by pójść krok dalej i...
Dzięki portalowi Czytam Pierwszy jest to pierwsza cześć z serii Mister Wright jaka przeczytałam.
Sutton jest młodą, piękną kobieta, mieszkającą we własnym domu i żyjącą z funduszu powierniczego. Jedyna skaza na tym obrazku jest tragiczna śmierć męża i samotne macierzyństwo. Poznajemy ja w pierwsza rocznice po wypadku. Chociaż minął zaledwie rok, ona wie, ze jest gotowa by pójść krok dalej i zacząć na nowo żyć.

'Pozostaniesz częścią mnie, Mavericku. Na dobre zatrzymasz kawałek mojego serca. Nie mogłabym cię nikim zastąpić i nie chcę tego robić. Ale myślę... Myślę, że potrzebuję czegoś więcej. Mam tylko 24lata. Nie mogę na zawsze zatrzymać się w tym punkcie. [...]

-Chcę otworzyć nowe miejsce w sercu. Nosić cię ze sobą i znaleźć sposób, by dalej żyć.'

Nie musi długo szukać. Na jej drodze staje przystojny David, który od roku pracuje w firmie jej rodziny.

Ich związek jest dosyć burzliwy; rozstania i powroty spowodowane niezdecydowaniem Sutton i 'dobrymi radami' otoczenia.

Kiedy wydawałoby się, że parze w końcu udało się porozumieć, na jaw wychodzą sekrety z życia Davida. Sutton nie wie czy David jest jej przyjacielem czy wrogiem. Nie pomagają im przyjaciele i rodzina, którzy próbują mieszać się w ich sprawy.

Wydaje mi się, że autorka sama nie wiedziała, w którą stronę pójść. Dla mnie to takie połączenie Greya i książek Moyes.

Całkiem fajny pomysł na historię przeplatany jest ze słabymi opisami seksu.

'Drgnęłam w odpowiedzi i właśnie wtedy poczułam go przez spodnie khaki. [...] Jego twardy wacek był tak... zapraszający'

Chyba nic tak nie razi jak ten wacek. Nie wiem czy to pomysł autorki czy tłumaczki. Wydaje mi się, że w oryginale książka brzmi znacznie lepiej. Miało być pikantnie, a wyszło żenująco.

Bohaterzy są płytcy i małobarwni.

Sutton, sama nie wie czego chce. Jej życiem sterują inni, żyje według ich wskazówek.

David, przystojny, bogaty i oczywiście skrzywdzony przez los. Ma być męski, a przemyślenia i działania godne nastolatka.

Ciężkie dzieciństwo obojga pozwala im być lepszymi ludźmi.

Miałam ochotę na fajny romans i się rozczarowałam. Po bumie na Greya większość autorek, próbuje kopiować styl E.L. James.

W środku książki podziękowania dla czytelników...bo to dla nich kolejne 'dzieło'.

Nie polecam.

pokaż więcej

 
2018-11-17 01:02:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Bezpański to smakowity kasek dla fanów motywów policyjnych, dodatkowo do nabycia za pośrednictwem Czytam Pierwszy. Jeśli ktoś z zarzewnieniem wspomina Psy czy pierwsza część Pitbulla Vegi to tu się nie zawiedzie. Adama Bigaja poznajemy w momencie, w którym zostaje przymuszony do zakończenia służby i od tego momentu snuje swoje wspomnienia. Przeprowadza nas przez czasy PRL-u i słynnej Milicji,... Bezpański to smakowity kasek dla fanów motywów policyjnych, dodatkowo do nabycia za pośrednictwem Czytam Pierwszy. Jeśli ktoś z zarzewnieniem wspomina Psy czy pierwsza część Pitbulla Vegi to tu się nie zawiedzie. Adama Bigaja poznajemy w momencie, w którym zostaje przymuszony do zakończenia służby i od tego momentu snuje swoje wspomnienia. Przeprowadza nas przez czasy PRL-u i słynnej Milicji, pokazuje jak wyglądała walka z żywiołem w trakcie powodzi tysiąclecia, a także jak wyglądała zmiana obyczajowa, kulturalna i gospodarcza po upadku PRL. Książka jest swego rodzaju pamiętnikiem trzydziestoletniej pracy we wrocławskiej Policji. Ciężka codzienna służba i morze alkoholu by zatopić nerwy. Słaba płaca, bezpłatne nadgodziny, niedofinansowane stanowiska i wniknięcie tak w szeregi, że pozostaje się na służbie całą drogę.
'Oczywiście pojechaliśmy tam prywatnym samochodem, bo przydziałowego nie było, a potem, na koniec dnia, wróciliśmy do tego samego, podobnego do meliny, biura, gdzie brakowało nie tylko maszyn do pisania, ale nawet długopisu i papieru.'
Często tracą rodziny, zdrowie. Walka z przestępcami, układami i przełożonymi. Mafia, której macki sięgają najwyższych struktur, a na końcu dowiadujesz się, że nikt Cię nie chce. Co popycha ludzi by wstąpić w szeregi mundurowych, skoro jest to jeden z mniej szanowanych zawodów?
'Jakiś mądrala z telewizji powiedział kiedyś, że ludzie wstępują do policji, by za pomocą munduru stać się autorytetami na ulicy i zyskać społeczny szacunek. Pewnie właśnie z tego szacunku w świadomości społecznej funkcjonujemy jako psy, a wdzięczna młodzież pisze na murach HWDP'

Calosc czyta sie swietnie; kartka po kartce przemierzamy wroclawskie ulice i poznajemy kryminalna strone miasta. Adam Bigaj z tylko sobie znana swoboda wspomina czasy swojej slużby. Pokazuje realia nie wybiela się; często policjanci nadużywają swojego stanowiska. Z drugiej jednak strony wykraczają poza ramy koniecznej pomocy, pomagając mieszkańcom patrolowanych terenów. Anegdotki potrafią ubawić do łez.
Jakub Ćwiek nie przeszkadza w tej książce. Spisał historię, wysłuchal i ubrał w słowa, które nie pozwalają jej odłożyć nawet na moment. Nie kusi się o komentarz, nie ocenia- to nie on jest bohaterem.
Jest tak jak myślałam, a z drugiej strony dziękuję za tę książkę. Gdyby nie ludzie tacy jak Bigaj nie moglibyśmy czuć się bezpiecznie.

pokaż więcej

 
2018-11-11 00:02:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Dzieki Czytam Pierwszy zamówilam te pozycje w formie ebooka i to byl blad.
Sama forma jest dla mnie mniej przyjemna niz papierowa, do tego musialam zainstalowac aplikacje w telefonie.
Ksiazka to spisane przez autora wspomnienia z jego podrózy po swiecie, którym towarzysza przyjaciele oraz jego 150kg wózek elektryczny.
Zbigniew Graczyk jest niepelnosprawny prawie od poczatku swojego zycia, ale...
Dzieki Czytam Pierwszy zamówilam te pozycje w formie ebooka i to byl blad.
Sama forma jest dla mnie mniej przyjemna niz papierowa, do tego musialam zainstalowac aplikacje w telefonie.
Ksiazka to spisane przez autora wspomnienia z jego podrózy po swiecie, którym towarzysza przyjaciele oraz jego 150kg wózek elektryczny.
Zbigniew Graczyk jest niepelnosprawny prawie od poczatku swojego zycia, ale pomimo to walczy i stawia na swoim. Wydziera sie chorobie i udowadnia, ze nie ma dla niego granic. Chyba, ze jego wózek nie moze sobie z czyms poradzic. Autor odkrywa przed nami, pewnie nie bez obaw, swój świat. Swoją zależność od innych traktuje jak coś naturalnego- jestem pod wrażeniem.
Z lekkością wprowadza nas w swoją chorobę, opisuje jakby dotyczyła kogoś innego. Nie jest zgorzkniały, nie ma do nikogo pretensji.
Zbigniew Graczyk czerpie z życia tyle ile jest w stanie.
'Nie jestem fizycznie samodzielny, trzeba to jasno powiedzieć. Straciłem władzę w nogach, w rękach. Sam nigdy bym nie mógl przemierzyć tylu kilometrów.[...]Jestem ograniczony fizycznie, ale mam w pełni sprawną głowę.'
Moją jedyną ułomnością jest moje lenistwo i odkładanie rzeczy na później, dlatego z niezdrową ciekawością chciałam dowiedzieć się jak wygląda świat z perspektywy czterech kółek.
Całość określiłabym jako pamiętniki z podróży, podoba mi się ogólny styl autora. Sposób w jaki pisze i opisuje rzeczywistość jest bardzo przyjemny. Anegdotki potrafią rozbawić, ale także wzruszyć- gdy na drodze do marzeń staje ułomność.
Wiele ciekawostek, wręcz wskazówek podróżniczych sprawiają, że jest to dosyć smaczny kąsek. Osobiście marzyłam o Norwegii, teraz dopisałam koło podbiegunowe do tej listy i Teneryfę. Myślę, że skorzystam z polecanych miejsc i wystrzegę się przed tymi, których oglądanie jest stratą czasu.
'Na teneryfie, jak w każdym miejscu, na turystów czyhają... pułapki, czyli przereklamowane miejsca i obiekty, do których tłumy ciągną, nie wiadomo po co.'
Zdjęcia pejzazy dodają kolorytu.
Jedyne co mi przeszkadzało to brak takiej informacji od strony technicznej, na co zwrócić uwagę przy organiacji podróży. Co jest koniecznością, a co przeszkodą.
Zapraszam Was na blog i kanał youtube autora.

pokaż więcej

 
2018-10-29 00:05:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Filip jest ciekawskim i ufnym zajączkiem, co przysparza mu często wielu niebezpiecznych przygód. Pewnego dnia spotyka żółtego zająca, który nie należy do społeczności Wysokiego Lasu. Towarzyski zajączek próbuje się zaprzyjaźnić; wymyśla zabawy, pokazuje miejsca idealne na żer. Nowy kompan jednak nie jest chętny do zabawy, a jeśli już to ma ona jeden cel- zwycięstwo nowego.

Filip czuje się...
Filip jest ciekawskim i ufnym zajączkiem, co przysparza mu często wielu niebezpiecznych przygód. Pewnego dnia spotyka żółtego zająca, który nie należy do społeczności Wysokiego Lasu. Towarzyski zajączek próbuje się zaprzyjaźnić; wymyśla zabawy, pokazuje miejsca idealne na żer. Nowy kompan jednak nie jest chętny do zabawy, a jeśli już to ma ona jeden cel- zwycięstwo nowego.

Filip czuje się nieswojo w nowym towarzystwie, więc wraca do domu by opowiedzieć o ciekawym spotkaniu rodzicom. Ci jednak nie są zachwyceni; boją się, że zajączek podda się złemu wpływowi.

'-Wypuścisz dziecko między obcych, a ono zaraz nauczy się czegoś, czego nie chcesz, by umiało- westchnęła mama.

-Zarazi się tą najgorszą, ze wszystkich chorób umysłu. Jak o się nazywa? Aha, negatywizm. Wynajdywanie czegoś złego we wszystkim.'

Zajączkowi rodzice chcą zrobić wszystko by ich dzieci nauczyły się czerpać radość z każdej chwili. Nie chcą, by były ponure, złośliwe i samolubne jak ich krewniacy, z którymi właśnie przez te cechy przestali utrzymywać kontakty.

'Trzeba napełnić nasze dzieci pięknymi słowami, żeby zabrakło im miejsca na brzydkie.'

Tak oto rodzina rozpoczyna grę w JA JESTEM. Wieczorami spotykają się i mówią o sobie tylko w samych superlatywach, a pozostali rozwijają te myśli i pomagają, jeśli ktoś nie wie co może dobrego o sobie powiedzieć. Nagrodą są smakołyki ze suto zastawionego stołu. Każde takie spotkanie pozwala na coraz odważniejsze wnioski i uczy zajączki polubić siebie.

Dzięki tej grze nie tylko postrzeganie siebie się zmienia na lepsze, ale także zachowanie- każdy zajączek, próbuje wyeliminować swoje negatywne cechy.

Pewnego jednak dnia odważny Filip nie wraca na noc do domu, bo podczas ucieczki przed rudym lisem wpada razem z oprawcą do głębokiego wykopu. Czy dobre słowa i pozytywne myślenie mu pomogą? Czy jest jeszcze szansa dla Zajączka?


Jestem zachwycona! Ta książka jest bardzo pozytywna i niesie ze sobą wiele pięknych i mądrych słów. Jest to świetne narzędzie do pracy z dziećmi w kwestii odczuwania i nazywania emocji. W łatwy sposób możemy wytłumaczyć im co to jest zazdrość, dlaczego nasze przechwałki nie będą podobać się innym. Zubrycka pomoże nam odnaleźć pozytywne nastawienie.

'Świat naszych dzieci będzie taki, jaki sobie opowiedzą. Będzie dobry, jeśli użyją dobrych słów, i zły, jeśli użyją złych. Słowa są jak jagody. Jedne smaczne i pożywne, a inne trujące. Od trujących boli brzuch i głowa, życie staje się gorzkie i krótkie.'

Piękna historia zajączka i jego przyjaciół, ukazuje, że przyjaźń nie zna granic, ale zna za to poświęcenie. Każda postać jest studium zachowań ludzkich, a ich wielobarwność alegorią społeczeństwa.

To nie tylko książka dla dzieci, ale także, a może przede wszystkim dla rodziców. Praca, pośpiech i chroniczny brak czasu, pomagają zapomnieć nam o tym co ważne.

Walczymy ze sobą, ze współpracownikami, a w końcu z własnymi dziećmi wszędzie widząc rywali. Nie bądźmy jak żółty zając.

'-Czemu tak wiele zajęcy używa tylu negatywnych słów?

-Bo innych nie znają - wtrąciła mama.'

Na końcu książki mamy mini poradnik- jak używać jej w trakcie pracy z dziećmi. Dla samych najmłodszych jest teatrzyk do pokolorowania i własnoręcznego stworzenia; pozwala puścić wodze fantazji i jeszcze raz przeżyć przygody, które spotkały naszych bohaterów.

Książkę możecie dostać na Czytam Pierwszy.

pokaż więcej

 
2018-10-29 00:04:56
Dodał do serwisu książkę: Filip, lis i magia słów
 
Moja biblioteczka
20 17 94
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (1)

zgłoś błąd zgłoś błąd