Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Badylarka 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 3 dni temu
Teraz czytam
  • Miłość z nutą imbiru
    Miłość z nutą imbiru
    Autor:
    Zapach lasu i zimy, czegoś z dzieciństwa, czegoś dobrego, wypełniał każdy kąt. Czy magia świąt zdziała cuda i uda się naprawić zniszczone relacje? Ewa wreszcie odnalazła szczęście, lecz nadal marzy...
    czytelników: 376 | opinie: 36 | ocena: 7,5 (123 głosy)
  • Opowieść podręcznej
    Opowieść podręcznej
    Autor:
    Wstrząsająca antyutopia o piekle kobiet. Świat jak z najgorszego koszmaru, gdzie reżim i ortodoksja są jedynym prawem. Freda jest Podręczną w Republice Gilead. Może opuszczać dom swojego Komendanta i...
    czytelników: 8398 | opinie: 393 | ocena: 7,41 (3062 głosy) | inne wydania: 7

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-12-10 20:38:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Okres przed Bożym Narodzeniem obfituje w różne książki ze świątecznymi okładkami. Jedną z nich jest zabawna "Komedia świąteczna" Victorii Alexander. Nie powstydziłby się jej sam Aleksander Fredro.

Jest grudzień 1886 r. 30-letnia lady Camilla od czterech lat jest wdową i właśnie dojrzała do myśli, że czas zmienić stan cywilny. Na horyzoncie pojawia się książę i następca tronu Królestwa...
Okres przed Bożym Narodzeniem obfituje w różne książki ze świątecznymi okładkami. Jedną z nich jest zabawna "Komedia świąteczna" Victorii Alexander. Nie powstydziłby się jej sam Aleksander Fredro.

Jest grudzień 1886 r. 30-letnia lady Camilla od czterech lat jest wdową i właśnie dojrzała do myśli, że czas zmienić stan cywilny. Na horyzoncie pojawia się książę i następca tronu Królestwa Awalonii, podróżujący incognito jako hrabia Pruzinski. Oboje wpadają sobie w oko.
Camilla zaprasza go do rodzinnej posiadłości Mil­l­worth Ma­nor niedaleko Londynu. Jej matka i młodsza siostra spędzają ten czas w Paryżu, więc korzysta z okazji, daje służbie wolne i organizuje dla swojego gościa... rodzinne Święta w stylu Dickensa. Rodzinę i nieliczną służbę ma zagrać wynajęta trupa aktorów po przejściach.
W swoją intrygę Camilla wtajemnicza bliźniaczą siostrę, Beryl.
Być może wszystko poszłoby po myśli Camilli, gdyby nie zaskakujący powrót Graysona, przyszywanego syna właścicieli sąsiedniej posiadłości. Gray, Camilla i Beryl wspólnie spędzali czas w dzieciństwie. Jednak Gray wyjechał z Anglii, gdy tuż przed ślubem Camilli wyznał jej miłość.

Zakończenia "Świątecznej komedii" można się z łatwością domyślić, ale nie o to tutaj chodzi. W trakcie lektury czytelnik jest wielokrotnie zaskakiwany niespodziewanymi i zabawnymi zwrotami akcji oraz... kolejnymi gośćmi w Mil­l­worth Ma­nor. Gdyby nie Gray, Camilli trudno by było się wytłumaczyć przed przystojnym księciem.

Można się naprawdę ubawić 😁 Polski czytelnik zamiast historii z Dickensa może doszukać się podobieństwa do komedii Aleksandra Fredry.

pokaż więcej

 
2017-12-09 15:50:54
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Wszystkie smaki życia (tom 2)
 
2017-12-09 15:43:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Recenzje "November 9" Colleen Hoover ostatnio często gościły na różnych blogach czytelniczych. Do tej pory nie czytałam żadnej książki tej autorki i postanowiłam to zmienić.


18-letnia Fallon kilka lat temu ucierpiała w pożarze domu ojca. Skutkiem tego na jej ciele widać sporo blizn, które dziewczyna chowa pod ubraniami i za długimi włosami. Zmiana wizerunku zmieniła też jej życie, bo...
Recenzje "November 9" Colleen Hoover ostatnio często gościły na różnych blogach czytelniczych. Do tej pory nie czytałam żadnej książki tej autorki i postanowiłam to zmienić.


18-letnia Fallon kilka lat temu ucierpiała w pożarze domu ojca. Skutkiem tego na jej ciele widać sporo blizn, które dziewczyna chowa pod ubraniami i za długimi włosami. Zmiana wizerunku zmieniła też jej życie, bo usunięto ją z serialu, w którym grała główną rolę.

Podczas jednej z nielicznych kolacji z ojcem, wciąż popularnym aktorem, niespodziewanie dla obojga dosiada się do nich 18-letni Ben. Chłopak przedstawia się jako chłopak Fallon. Dziewczyna szybko wchodzi w grę Bena, ciesząc się ze zmiany tematu podczas kłótni z ojcem.


Fallon i Ben wychodzą razem z restauracji. W ciągu najbliższych kilku godzin rodzi się pomiędzy nimi nić wzajemnej fascynacji i sympatii. Umawiają się, że przez kolejne 5 lat oboje będą się spotykać 9 listopada o tej samej porze. Nie wymieniają się ani numerami telefonów, ani adresami, w związku z czym przez rok nie mają ze sobą żadnego kontaktu. Poza tym Ben zostaje w Los Angeles, kontynuuje swoje studia pisarskie, zapoznaje się z ulubionymi romansami Fallon i pisze ich wspólną historię. Fallon z kolei następnego ranka wylatuje do Nowego Jorku, by rozpocząć swoją aktorską karierę na nowo.


Jakie emocje będą im towarzyszyć podczas kolejnych spotkań? Jak się rozwinie ich wspólna historia? I czy wzajemna sympatia przetrwa próbę czasu do 23 roku życia każdego z nich?


Przyznaję, że wielokrotnie miałam ochotę odrzucić książkę, bo zwyczajnie mnie nudziła. Autorka zainteresowała mnie jedynie pomysłami Bena na urozmaicenie spotkań z Fallon. Dziewczyna pozostała jednak przez całą książkę tak samo nijaka z domieszką uporczywego użalania się nad sobą. Dopiero po przeczytaniu 3/4 książki, okazało się, że autorka przygotowała niespodziankę swoim czytelniczkom. Dotychczasowe romansidło dla nastolatków nabiera wątku kryminalnego, na który czekałam od początku tej lektury, zgodnie z oficjalnym opisem książki. Niestety to kolejny opis, który "naciąga" czytelników.


Rozumiem, że niektórym czytelniczkom książka może się podobać. Mnie niekoniecznie i obawiam się, że nie dam szansy autorce po raz kolejny.

pokaż więcej

 
2017-12-03 21:52:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Autorka opisała w książce swoje doświadczenie z wożenia saudyjskich księżniczek, które przyjechały na kilka tygodni do Los Angeles. Zleceniodawca uprzedził ją i innych szoferów, że muszą być dyspozycyjnie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu przez 7 tygodni.
Z podtytułu książki wywnioskowałam, że naprawdę poczytam o arabskich księżniczkach i dowiem się, czy najbogatsze kobiety świata są...
Autorka opisała w książce swoje doświadczenie z wożenia saudyjskich księżniczek, które przyjechały na kilka tygodni do Los Angeles. Zleceniodawca uprzedził ją i innych szoferów, że muszą być dyspozycyjnie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu przez 7 tygodni.
Z podtytułu książki wywnioskowałam, że naprawdę poczytam o arabskich księżniczkach i dowiem się, czy najbogatsze kobiety świata są szczęśliwe (jak sugeruje napis na okładce). Tymczasem autorka skupia się początkowo na swoich planach zawodowych, studiach i szkole, w której uczyła się aktorstwa, początkach swojej pracy artystki oraz niepowodzeniu zawodowym w zakresie produkcji, w związku z czym została zmuszona szukać innej pracy, by spłacić wierzycieli i zarobić na czynsz.
O samych księżniczkach czytelnik dowiaduje się niewiele, bo szofer-kobieta w hierarchii arabskiej (potem okazuje się, że nie tylko) znajduje się niemal na końcu, więc nie ma bezpośredniego do nich dostępu.
Poznajemy jednak ich zwyczaje, czyli zrzucanie arabskiego odzienia już na pokładzie samolotu tuż po przekroczeniu granic swojego królestwa, wożeniu olbrzymiej ilości gotówki, którą w ich imieniu wydają służący, zabieraniu na pokład samolotu i do hotelu niezliczonej ilości mebli i niezbędnych dodatków, z których na uwagę zasługuje serwis do herbaty. Dla niego wynajmowany jest osobny pokój za 500 dolarów za dobę.
Okazuje się, że saudyjskie księżniczki przylatują do Stanów Zjednoczonych, by codziennie wydawać pieniądze na garderobę liczących się projektantów. A Los Angeles wybierają z uwagi na poprawianie urody u najlepszych chirurgów plastycznych. Co ciekawe - decydują się na liposukcje, korekcje nosa czy upiększanie pośladów, ale nie poddają się laserowej depilacji, zdając się jedynie na kremy.

Najbardziej zdumiała mnie kwestia finansowa. Księżniczki dysponują bardzo wysokimi sumami pieniędzy, ale swoją służbę opłacają dość miernie tak, że te młode kobiety naprawdę muszą liczyć się z wydawanym groszem. Księżniczki mogą wydawać spore kwoty, ale nie potrafią płacić i nie rozumieją pojęcia reszty. Same tych pieniędzy nie zarobiły, więc nie mają do nich szacunku, tak jak nie mają go do swoich pracowników na różnych szczeblach. Mają one różne zachcianki, które z obawy przed utratą pracy, służący przekazują innym służącym niższym w hierarchii, jako coś co musi być spełnione natychmiast.

Drugim aspektem, na który zwróciłam uwagę, to kwestia religii i miejsca kobiety w islamie. Księżniczki nie mają obowiązki zasłaniania się poza granicami swojego królestwa, ale służące nadal zachowują zwyczaje dotyczące ubioru i praktyk religijnych. Wydają się całkowicie pogodzone ze swoją poddańczą rolą. Na dociekania autorki, dlaczego osłaniać mają się właśnie kobiety, a nie mężczyźni, potrafią to uzasadnić, powołując się na wulgarne wykorzystanie kobiet, mężczyzn i dzieci w reklamach i pornografii. Tymczasem ludzkie ciało powinno być sferą intymną. Poza tym dla kobiet wyznających islam ważne jest to, by zwracano uwagę na jej charakter i czyny, a nie na ciało i urodę.

Doświadczenie autorki z saudyjskimi księżniczkami i ich służącymi pozwala wysnuć wniosek, że pieniądze szczęścia nie dają. Można mieć wszystko, a i tak żyć w klatce. Czy istotne jest to, że ta klatka wykonana jest ze szczerego złota?

pokaż więcej

 
2017-12-03 11:12:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Sukienkę z mgieł" Joanny M. Chmielewskiej przeczytałam z czystej ciekawości i jakby dla porównania, którego nie sposób uniknąć, gdy na polskim rynku pojawia się to samo nazwisko, które niegdyś zajmowało sporo półek w księgarniach (mowa tu o Joannie Chmielewskiej, zmarłej w 2014 r. autorce powieści wszelakich).

Główną bohaterką książki jest Weronika, córka lekarzy. Od dzieciństwa w jej...
"Sukienkę z mgieł" Joanny M. Chmielewskiej przeczytałam z czystej ciekawości i jakby dla porównania, którego nie sposób uniknąć, gdy na polskim rynku pojawia się to samo nazwisko, które niegdyś zajmowało sporo półek w księgarniach (mowa tu o Joannie Chmielewskiej, zmarłej w 2014 r. autorce powieści wszelakich).

Główną bohaterką książki jest Weronika, córka lekarzy. Od dzieciństwa w jej rodzinnym domu przewijało się wiele kotów, które Weronikę wychowały i spędzały z nią czas, bo rodzice zajęci byli bardziej karierą zawodową i kolejnymi przypadkami. Dziś uznalibyśmy, że dom nie zapewnił dziewczynce ukształtowania umiejętności społecznych. Koty i kontakt z przyrodą wpłynęły natomiast na wielką wrażliwość dziecka, a potem dorosłej kobiety.
Mimo trudnego dla psychiki dziecka dzieciństwa dziewczynka wyrosła na samodzielną kobietę. Zobaczyła sporo świata, w podróżach skupiając się na herbacie i kawie, dzięki czemu mogła spełnić swoje marzenie i otworzyć kawiarnię Piwnicę Pod Liliowym Kapeluszem.
Kawiarnia ma swój czar i urok kameralnych lokali o przyjaznym i ciepłym wystroju, na który wpływ mają odwiedzający. Weronika ma swoich wiernych klientów i oddanych pomocników. Odwiedzającym Piwnicę często serwuje napoje i desery, na które oni zdecydować się nie mogą i zdają się na zdanie i intuicję właścicielki.
Pewnego dnia w kawiarence pojawia się zabiedzona Anastazja, którą Weronika częstuje swoją ulubioną herbatą.
Od tej pory losy obu kobiet przeplatają się w książce.
Mimo zupełnie różnych statusów społecznych obie kobiety łączy swego rodzaju samotność i wychowanie przez rodziców, którzy mało zainteresowania poświęcali swoim córkom. Obie w pewnym momencie swojego życia podejmują decyzję, że ich przyszłość będzie wyglądać inaczej.
Dotychczasowe relacje z rodzicami i zasłyszane niegdyś zdanie o przerwanej karierze powodują, że Weronika ma lepszy kontakt z ciotką i to jej namowom ulega, gdy zaczyna mieć kłopot ze zdrowiem. Rodziców nie informuje o badaniach, konieczności hospitalizacji, zażywaniu leków. Musi minąć sporo czasu, by doszło do przełomu w relacjach Weroniki z matką...

Książka mnie zaskoczyła. Myślałam, że długi wstęp o dzieciństwie Weroniki, doprowadzi do wartkiej akcji. Tymczasem "Sukienka z mgieł" jest typową literaturą kobiecą o ludzkiej wrażliwości i empatii, rodzinnych relacjach, naprawianiu związków i ważnych życiowych decyzjach związanych ze sposobem życia, a karierami. To również nostalgiczna, przepojona ogromnym smutkiem, ale i optymistyczna książka o tym, że czasem z pozoru nic nieznaczące przypadki czy zdarzenia mogą spowodować w naszym życiu diametralne zmiany.

Choć zakończeniem książki jestem zawiedziona (dopiero tutaj czytelniczka dowiaduje się, dlaczego autorka wybrała taki tytuł), to myślę, że sięgnę po kolejne książki Joanny Marii Chmielewskiej. Może zacznę od "Poduszki w różowe słonie", której kontynuacją jest "Sukienka z mgieł".

pokaż więcej

 
2017-12-02 21:39:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Dawno tak odmienne emocje nie towarzyszyły mi podczas lektury książki, jak przez ostatnią dobę podczas czytania "Czarnej Madonny" Remigiusza Mroza.

Były ksiądz, Filip, nazywany przez znajomych Bergiem, jest zmuszony zrezygnować z podróży przedślubnej do Ziemi Świętej ze swoją narzeczoną Anetą. Zostaje we wrocławskim mieszkaniu, a kobieta wylatuje spełnić marzenie.

Po kilku godzinach okazuje...
Dawno tak odmienne emocje nie towarzyszyły mi podczas lektury książki, jak przez ostatnią dobę podczas czytania "Czarnej Madonny" Remigiusza Mroza.

Były ksiądz, Filip, nazywany przez znajomych Bergiem, jest zmuszony zrezygnować z podróży przedślubnej do Ziemi Świętej ze swoją narzeczoną Anetą. Zostaje we wrocławskim mieszkaniu, a kobieta wylatuje spełnić marzenie.

Po kilku godzinach okazuje się, że samolot, którym poleciała Aneta, zniknął z ekranów kontroli lotów. Po pewnym czasie jego nadajnik nadaje sygnał rejestrowany w różnych miejscach mapy świata, tworząc znak heksagramu. Berg ze swoim ojcem dedukują, że być może w zaginiecie samolotu zamieszani się japońscy przodkowie Żydów. W ten sposób dochodzą do powiązań z rozbiciem samolotu w Japonii w ok. 30 lat wcześniej. Okazuje się, że jednym z elementów wiążących jest przewożenie samolotem ikony Czarnej Madonny.
Jakiś czas potem z ekranów znika obraz kolejnego samolotu pasażerskiego. A kilka dni później w niewyjaśnionych okolicznościach na niebie pojawia się samolot Anety...

Akcja książki zmienia się z rozdziału na rozdział. To, o czym czytało się dotychczas okazuje się czymś zupełnie innym. Pod tym względem autor zaskakuje co i rusz.

W posłowiu Remigiusz Mróz wyznał, że chciał napisać książkę, podczas której by się wystraszył. Cóż, mnie ona obrzydzała, bo przy kolejnych wyziewach i torsjach wyobraźnia robiła swoje. Trochę obawiam się dzisiejszej nocy, by nie zobaczyć podobnych obrazów podczas snu, ale podczas lektury się nie bałam.
Początkowo myślałam - "o, książka, od której nie będę mogła się oderwać", a potem uznałam, że pewnie na końcu Berg obudzi się i okaże się, że to był tylko koszmarny, apokaliptyczny sen ze złowrogimi przepowiedniami, demonami w ciele człowieka, wywoływaniem duchów i wreszcie egzorcyzmami.
Nie do końca rozumiem sposób zakończenia i w związku z tym nie mam pojęcia, jaką puentę z książki wysnuć.
Szczerze pisząc, cieszę się, że książkę mam już za sobą. Czytałam ją bez przyjemności, niestety. Ale to książka, której treść do miłych nie należy.

pokaż więcej

 
2017-11-30 22:05:57
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-11-30 22:04:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Przez ostatni rok zaczytuję się książkami Grażyny Jeromin – Gałuszki. Nie mogłam zatem pominąć „Złotego snu”.

Jak zwykle u Autorki główne role przynależą wyrazistym kobietom. A pośród nich pojawia się Wiktor Karpowicz, który niedawno wrócił do Polski z zamiarem pozostania w ojczyźnie i założenia rodziny. Pewnego dnia poznaje dojrzałą kobietę nazywaną Klarysą z dworca Waterloo. Utrzymuje ona,...
Przez ostatni rok zaczytuję się książkami Grażyny Jeromin – Gałuszki. Nie mogłam zatem pominąć „Złotego snu”.

Jak zwykle u Autorki główne role przynależą wyrazistym kobietom. A pośród nich pojawia się Wiktor Karpowicz, który niedawno wrócił do Polski z zamiarem pozostania w ojczyźnie i założenia rodziny. Pewnego dnia poznaje dojrzałą kobietę nazywaną Klarysą z dworca Waterloo. Utrzymuje ona, że niewiele pamięta ze swojego życia, ale wciąż opowiada tę tamą historię przypadkowo napotkanej kobiety. Wiktor odnosi wrażenie, że opowieść ma w sobie ziarno prawdy i postanawia odnaleźć bohaterkę dziwacznej historii.
W książce poznajemy też Adę, na pozór szczęśliwą mężatkę u boku człowieka sukcesu. Ale pewnego dnia zaskakuje swoją matkę decyzją o ucieczce od męża i prawie dorosłego syna i schowanie się w willi, w której niegdyś spędzała czas z matką w uzdrowiskowym miasteczku. Wyrusza zatem do willi madame Lili, twardej, zdrowej na ciele i umyśle staruszki, która z każdego okresu życia potrafi wyciągnąć same atuty. Na miejscu przekonuje się, że kucharką Lili jest nadal Józefa, wciąż używająca jedynie soli i pieprzu i jak zwykle trzeba doprawiać po niej potrawy podawane na stół. Lili wciąż nie odzywa się do swojej dawnej przyjaciółki Arlety mieszkającej naprzeciwko.
Wkrótce Ada zaprowadza nowe porządki w willi, łącznie z wprowadzeniem do niej swojej przyjaciółki z dzieciństwa. Razem z Kaliną bawiły się i dorastały, gdy ich matki odpoczywały i madame Lili.

Każda z kobiet ma swoją przeszłość i wiążące się z nią tajemnice, które poznajmy na kolejnych kartach książki. Jest tego nie mało – pomoc poszkodowanym w czasie powstania warszawskiego, miłość, przyjaźń i nienawiść, nieślubne ciąże, tragedie kolejnych poronień, przemoc, chęć osiągnięcia sukcesu i bogactwa, lojalność wobec rodziny itp.

Książka początkowo wydaje się mocno zagmatwana i trudno się skupić na treści ze względu na wielość osób przewijających się w książce. Trudno też doszukać się związku wątku Wiktora, Ady, Lili, Józefy i Kaliny. Fabuła rozkręca się leniwie, ale chwilami zaskakująco, jak to u Jeromin - Gałuszki bywa.
Moim zdaniem jest to jednak najsłabsza książka Autorki, choć równie klimatyczna i nostalgiczna jak pozostałe.

pokaż więcej

 
2017-11-19 21:10:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Odzyskać utracone" Katarzyny Kołczewskiej to - jak czytamy na okładce - inspirowana rodzinnymi wspomnieniami historia konieczności dokonywania dramatycznych wyborów, walce o przetrwanie i tragicznych skutkach podejmowanych działań.

Miranda już jako dorosła kobieta wraca po 10 latach zsyłki na Sybir do rodzinnego domu na przedmieściach Białegostoku. Nic już nie jest takie samo jak w 1941...
"Odzyskać utracone" Katarzyny Kołczewskiej to - jak czytamy na okładce - inspirowana rodzinnymi wspomnieniami historia konieczności dokonywania dramatycznych wyborów, walce o przetrwanie i tragicznych skutkach podejmowanych działań.

Miranda już jako dorosła kobieta wraca po 10 latach zsyłki na Sybir do rodzinnego domu na przedmieściach Białegostoku. Nic już nie jest takie samo jak w 1941 roku...
Dom znajduje się w zupełnie innym miejscu, bo w dawny trafiła bomba. Ukochany ojciec (Emil) nie żyje, a matka (Maria) wychowuje 6-letniego Januszka, synka z poważną wadą serca. W okolicy brak wielu znajomych, również pochodzenia żydowskiego. Zmienia się też sytuacja polityczna w Polsce. Żeby coś załatwić, trzeba uciekać się do łapówek, a żeby je mieć, trzeba kolaborować. Wszyscy wydają się nie tylko pogodzeni z losem, ale nawet zadowoleni i pozbawieni wspomnień z dawnego życia z pewną klasą, wartościami i godnością.
Miranda nie rozumie tego i nie potrafi się pogodzić z tym, co jej rodzina utraciła. Do tego przez te wszystkie lata żyła w przeświadczeniu, że ona, jej siostra i bliscy zostali wywiezieni z Polski z winy matki, której nie może tego wybaczyć i często odnosi się do niej z nienawiścią. Czytelnik poznaje wcześniej prawdziwą wersję, rażąco inną od zdania Mirandy.
Podczas jednej z kłótni matka uświadamia córce, że nie tylko ona przeszła tragedię. Po rozmowach z rodziną do dziewczyny dociera, że życie na Syberii było trudne, ale niekoniecznie trudniejsze od życia w Polsce opanowanej najpierw wojną, a potem komunizmem.
Nikt nie chce rozmawiać z Mirandą na temat przeszłości. Z czasem udaje się jej poznać skrywaną rodzinną tajemnicę związaną z ojcem.
Matka z kolei próbuje na wszelkie sposoby pomóc córce w powrocie do normalności i dostosowania się do nowej rzeczywistości. Nie jest to łatwe ze względu na chorobę Januszka i rozbieżne wspomnienia matki i córki na temat Emila.

Autorka pokazuje zderzenie dwóch osób, które przeżyły ostatnie 10 lat w dwóch różnych kulturach i równie trudnych rzeczywistościach. Każda z nich ma inne wspomnienia z tego czasu, w przypadku wspomnień Emila - diametralnie różne. Maria twardo stąpa po ziemi, potrafi dużo załatwić swojej rodzinie i znajomym, mając świadomość, że wyświadczając ludziom przysługi, może liczyć na to, że w dowód wdzięczności kiedyś oni i jej się przysłużą. Miranda z kolei żyje wspomnieniami z dzieciństwa, z kochającej i wspierającej się dużej, wielopokoleniowej rodzinie inteligenckiej.
Czytelnik śledzi zmianę zachodzącą w Mirandzie i historię odnalezienia utraconego porozumienia i dobrych relacji między matką i córką. Czasem ma się wrażenie, że już już kobiety zbliżą się do siebie, a tymczasem jakieś słowo czy gest powoduje kolejny przypływ niezgody, a nawet nienawiści.
Jak w życiu...

To dobra, choć smutna książka na długie, jesienne wieczory.

pokaż więcej

 
2017-11-18 21:27:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

"Lokatorkę" JP Delaneya miałam w biblioteczce od kilku miesięcy. Czekałam jednak na późno jesienną aurę, by wtopić się w ten psychologiczny thriller, jak książka została zaklasyfikowana.

Akcja książki toczy się dwoma równoległymi torami: przedtem i teraz. Wątek z przeszłości dotyczy Emmy, a teraźniejszy - Jane. Obie kobiety łączy podobny typ urody, życiowa tragedia i chęć zmiany życia w nowym...
"Lokatorkę" JP Delaneya miałam w biblioteczce od kilku miesięcy. Czekałam jednak na późno jesienną aurę, by wtopić się w ten psychologiczny thriller, jak książka została zaklasyfikowana.

Akcja książki toczy się dwoma równoległymi torami: przedtem i teraz. Wątek z przeszłości dotyczy Emmy, a teraźniejszy - Jane. Obie kobiety łączy podobny typ urody, życiowa tragedia i chęć zmiany życia w nowym miejscu, którym okazuje się uznawany za minimalistyczny dom przy Folgate Street 1, zaprojektowany przez kontrowersyjnego i bezkompromisowego architekta i wdowca Edwarda Monkforda.
Wynajęcie domu wiąże się z wypełnieniem specyficznej ankiety i zaakceptowaniem niecodziennego regulaminu.

Czytając pierwsze kilkadziesiąt kart "Lokatorki" zastanawiałam się, dlaczego książka została okrzyknięta thrillerem, bo wydawała mi się lekką powieścią, a wręcz romansem - kobietom wpada w oczy intrygujący architekt, który z czasem zaczyna się nimi interesować bardziej niż swoimi klientkami.
Ale potem... Śmierć, próba odkrywania zagadek, obsesje, kłamstwo, intryga - wszystko to, co świetny thriller powinien mieć.
Dałam się wkręcić autorowi i rozwiązanie zagadki naprawdę mnie zaskoczyło.
Rozczarowało natomiast zakończenie - wydało mi się niedopracowane. W porównaniu z całością jest potraktowane bardzo pobieżnie.
Nie zgadzam się też z pojęciem minimalizmu, do którego odnosił się autor. Nowoczesne, skomputeryzowane i urządzone w każdym calu z drogimi dodatkami nie oznacza minimalistyczne.

Podsumowując - książkę czyta się szybko i lekko. Większość wątków jest zaskakująca i wciągająca. Okazuje się, że każdy z nas ogarnięty jest jakąś obsesją. Jedna bywa bardziej destrukcyjna, inna mniej, ale każde warte kontrolować. Czytelniku, nie sądź po pozorach.

pokaż więcej

 
2017-11-12 18:02:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Dziewczyna, która przepadła" to kontynuacja "Ostatniego dnia roku" Katarzyny Misiołek.

W pierwszej części można było przeczytać o emocjach Magdy po zaginięciu jej siostry Moniki. W drugiej części swoje odczucia przekazuje czytelnikowi Monika. Dowiadujemy się w niej, jak doszło do porwania Moniki przez Józefa, chorego psychicznie zwyrodnialca, który przetrzymywał i terroryzował ją w swoim...
"Dziewczyna, która przepadła" to kontynuacja "Ostatniego dnia roku" Katarzyny Misiołek.

W pierwszej części można było przeczytać o emocjach Magdy po zaginięciu jej siostry Moniki. W drugiej części swoje odczucia przekazuje czytelnikowi Monika. Dowiadujemy się w niej, jak doszło do porwania Moniki przez Józefa, chorego psychicznie zwyrodnialca, który przetrzymywał i terroryzował ją w swoim domu przez prawie 8 lat. Mężczyzna wyżywał się na niej na wszelkie sposoby i postępował z nią według własnego widzimisię, poniżając i pozbawiając ją godności kobiety i człowieka.
W tym czasie Monika rzadko wychodziła na powietrze, Józef karmił ją kalorycznymi "smakołykami", które kobieta była zmuszona zjadać mimo niechęci do nich i zbyt dużych porcji. Wynikiem tego i braku ruchu (była przetrzymywana w pokoiku na poddaszu lub piwnicy i zazwyczaj związywana) stała się bardzo duża nadwaga, która zmieniła Monikę wizualnie. W środku jednak kobieta pozostała sobą - temperamentną, kochającą rodzinę i tęskniącą za swoim mężem i domem, a z drugiej strony rozpatrującą nieustannie swój romans z Szymonem, żonatym mężczyzną, obwiniającą się i pokutującą za tę zdradę.
Natłok różnych emocji towarzyszy Monice również po jej ocaleniu i powrocie do rodzinnego domu. Tu jednak sporo się zmieniło - ukochana siostra wyszła za mąż i ma córeczkę, mąż też ma swoją rodzinę. Jedynie rodzice, choć starsi, wciąż są ze sobą i kłócą się jak dawniej.
Monika znajduje duże zrozumienie i wsparcie ze strony Magdy, która wyznaje jej tajemnicę matki. Obie kobiety sprzeciwiają się nadopiekuńczości matki. Magda uwolniła się od niej, wychodząc za mąż i zakładając swoją rodzinę. Monika natomiast trafia do domu rodziców, który zamienia się w złotą klatkę - nie brakuje jej nic poza swobodą.
A do tego dochodzi jeszcze książka Szymona. Monika ma wrażenie, że mężczyzna wykorzystał jej historię, by napisać pornograficzną książkę spłaszczającą dramat więzionych kobiet.

Książka napisana jest bardzo realistycznie. Najważniejsze są w niej emocje - mężatki zdradzającej męża, a potem obwiniającej się za to i rozpamiętującej, co by było, gdyby nie uległa tej miłostce, kobiety więzionej i upokarzanej, kobiety nagle odzyskującej wolność i powracającej po latach do rzeczywistości, rodziny, znajomych, kobiety, która nie potrafi odnaleźć się w nowym ciele i walczącej z tuszą, dorosłej kobiety otaczanej nadmierną opieką przez matkę itp. Ta uczuciowość jest niesamowicie złożona.
Mocna lektura, którą chciałam przerwać po stu stronach, bo myślałam, że nie przebrnę. Początek książki przypomina mi obrzydliwość ludzkich zachowań w książkach V.C. Andrews "Kwiaty na poddaszu" i "Płatki na wietrze". Na szczęście potem czytelnik może się skupić na odzyskiwaniu godności i wolności.

pokaż więcej

 
2017-11-12 18:00:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Ostatni dzień roku" Katarzyny Misiołek to książka, która na długo pozostaje w pamięci. Niech Was nie zwiedzie okładka! Wcale nie jest tak słodko, nastrojowo i ciepło 😌 A jednak książkę warto przeczytać.

Jest ostatni dzień roku. Magda i Bartek szykują się do wyjścia na sylwestrową imprezę, gdy wpada do nich Kuba, mąż Moniki (siostry Magdy). Okazuje się, że kobieta wyszła z domu po południu,...
"Ostatni dzień roku" Katarzyny Misiołek to książka, która na długo pozostaje w pamięci. Niech Was nie zwiedzie okładka! Wcale nie jest tak słodko, nastrojowo i ciepło 😌 A jednak książkę warto przeczytać.

Jest ostatni dzień roku. Magda i Bartek szykują się do wyjścia na sylwestrową imprezę, gdy wpada do nich Kuba, mąż Moniki (siostry Magdy). Okazuje się, że kobieta wyszła z domu po południu, zabierając ze sobą klucze i portfel, a zostawiając torebkę, telefon, kluczyki do samochodu i inne drobiazgi potrzebne na co dzień kobiecie. Cała trójka przeszukuje różne miejsca i szpitale w poszukiwaniu Moniki. Do rana jednak jej nie znajdują. Magda zawiadamia rodziców następnego dnia. Zgłaszają też zaginięcie na policji.
Od tego czasu trwa rodzinna tragedia, w której każdy z bliskich Moniki różnie sobie radzi, a niektórzy właściwie sobie nie radzą przez długie miesiące. Najgorsza jest dla nich niepewność. Policja wdraża śledztwo, ale nic ono nie daje. Rozwieszanie plakatów w różnych miejscach też nie pomaga. Magda wydaje się osobą najbardziej poszkodowaną i najtrudniej radzącą sobie z zaginięciem siostry - rezygnuje ze studiów, a potem wiedzie życie niemal na krawędzi.

Książka jest bardzo smutna. Przepełnia ją niepewność, brak nadziei najlepsze i niesamowita samotność Magdy. Bo rodzinę ta tragedia rozbija i każdy żyje własnym życiem. Jak sobie radzić w takiej sytuacji bez wsparcia najbliższych? Ja sobie tego nie wyobrażam.

pokaż więcej

 
2017-11-04 19:24:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Jakub postanawia kontynuować swoją przygodę z nowymi miejscami i planuje napisać na ten temat kolejnej książkę. Tym razem wyrusza do francuskiej winnicy, której właścicielem jest bogaty hrabia, a zarządcą - Aleks, Polak mieszkający tu od kilku lat. Pod jego zarządem winnica świetnie prosperuje. Być może dlatego, że mężczyzna całkowicie poświęca się tej pracy, by zapomnieć o swoim życiu... Jakub postanawia kontynuować swoją przygodę z nowymi miejscami i planuje napisać na ten temat kolejnej książkę. Tym razem wyrusza do francuskiej winnicy, której właścicielem jest bogaty hrabia, a zarządcą - Aleks, Polak mieszkający tu od kilku lat. Pod jego zarządem winnica świetnie prosperuje. Być może dlatego, że mężczyzna całkowicie poświęca się tej pracy, by zapomnieć o swoim życiu osobistym i problemach, które zostawił w Polsce.
Przyjazd gości z Polski (celowo w tym poście nie podaję ich imion, by nie zepsuć niespodzianki czytelniczkom, które jeszcze nie sięgnęły po żadną z opisywanych tu książek) sprawia, że Aleks zmienia swoje wcześniejsze plany i zdanie na temat Polaków wyruszających w świat za chlebem. Z pokorą zaczyna pomagać jednym, a innym ulega ze względu na wzajemną złośliwość.
Pobyt w winnicy zostaje wszystkim znacząco skrócony, ale i tak wiele się wydarzy.

"Szczęście all inclusive" tak mnie wciągnęło, że od razu zabrałam się za kolejną część. To był świetny pomysł, zwłaszcza że "Francuska opowieść" okazała się zaskakująca i niezwykle wzruszająca. A Matylda w piękny sposób łamie stereotyp wrednej teściowej.
W książce spodobało mi się mądre zdanie na temat porozumienia pokoleń i ludzkiej mądrości:

Młodzi bardzo chętnie przychodziliby do rodziców czy dziadków w ciężkich chwilach życie, kiedy stoją na rozdrożu i naprawdę nie wiedzą, co dalej. Ale nie po ględzenie, zrzędzenie, mamranie, wtrącanie, krytykowanie - tylko po prawdziwą, mądrą, skuteczną radę. Ale takiej większość starych ludzi nie potrafi udzielić. Bo mądrość wbrew obiegowej opinii nie zawsze przychodzi z wiekiem. Bywa, że nie pojawia się nigdy. Bo nikt się o nią nie starał, nie szukał jej, nie pracował, by ją zdobyć. Więc jej nie ma.

Krystyna Mirek po raz kolejny pokazała, że można mądrze i ciepło pisać o nieporozumieniach między ludźmi oraz o rozwijającej się między nimi miłości. W książce udowadnia znane powiedzenie każda potwora znajdzie swego amatora.
Z dużą przyjemnością przeniosłam się oczami wyobraźni na południe Francji ociekającej sokiem z dojrzałych winogron.

pokaż więcej

 
2017-11-04 19:22:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Bohaterami książki są Polacy wybierający się na urlop do Grecji: Alina z mężem i synkiem Frankiem, u którego specjaliści zdiagnozowali ADHD, narzeczeni Oliwia i Jakub oraz kłócące się małżeństwo z dużym stażem. Tym samym samolotem leci do Grecji również Beata, która właśnie straciła kolejną pracę, a mama, pracująca w biurze podróży znalazła dla niej pracę pokojówki w eleganckim hotelu.
Beata...
Bohaterami książki są Polacy wybierający się na urlop do Grecji: Alina z mężem i synkiem Frankiem, u którego specjaliści zdiagnozowali ADHD, narzeczeni Oliwia i Jakub oraz kłócące się małżeństwo z dużym stażem. Tym samym samolotem leci do Grecji również Beata, która właśnie straciła kolejną pracę, a mama, pracująca w biurze podróży znalazła dla niej pracę pokojówki w eleganckim hotelu.
Beata skończyła geologię, ale od lat nie może znaleźć pracy w swoim zawodzie, więc chwyta się różnych zajęć. Praca pokojówki jest dla niej degradacją zawodową, ale postanawia się jej chwycić, by nabrać dystansu do swojego życia i związku z Kacprem, darmozjadem utrzymywanym przez Beatę i niespełnionym dziennikarzem bez pracy.
W hotelu dziewczyna zaprzyjaźnia się z Agnieszką, wieloletnią tutejszą pokojówką. Wprowadza ona Beatę w jej nowe obowiązki i zwyczaje panujące w hotelu.
Dziewczyny zwracają uwagę na parę polskich narzeczonych: Oliwię, zołzowatą kobietę sukcesu i przystojnego Jakuba, będącego jej partnerem nie tylko w życiu, ale i w pracy dziennikarskiej. Beacie Jakub wpada w oko. I z wzajemnością.
Przyjazd polskich turystów okazuje się nie tylko odpoczynkiem, ale również okazją do podjęcia zupełnie nowych, zaskakujących decyzji, które spowodują u niektórych diametralne zmiany w życiu.

Rozwinie się też historia znajomości Beaty i Jakuba. Na tyle, że autorka poświęciła im kolejną książkę pt. "Francuska opowieść".

Książka skutecznie usuwa jesienną chandrę i na kilka godzin przenosi do słonecznej Grecji i w cień gaju oliwnego, pozwalając zapomnieć o szarudze, wietrze i deszczu w Polsce.

pokaż więcej

 
2017-10-30 20:31:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ostatnio wybieram dość przejmujące lektury, których fabuła związana jest ze szkołą lub uczeniem. Do nich należy również prawdziwa historia niezwykłego polskiego nauczyciela opisana w "Carte blanche" Jacka Lusińskiego i pokazana w filmie wyreżyserowanym przez autora.

Kacper, ponad 40-letni kawaler i nauczyciel historii w liceum, mieszka z matką w dwupokojowym mieszkaniu. Pewnego dnia oboje...
Ostatnio wybieram dość przejmujące lektury, których fabuła związana jest ze szkołą lub uczeniem. Do nich należy również prawdziwa historia niezwykłego polskiego nauczyciela opisana w "Carte blanche" Jacka Lusińskiego i pokazana w filmie wyreżyserowanym przez autora.

Kacper, ponad 40-letni kawaler i nauczyciel historii w liceum, mieszka z matką w dwupokojowym mieszkaniu. Pewnego dnia oboje ulegają wypadkowi samochodowemu. Po tym wydarzeniu Kacper zaczyna dostrzegać zmiany w sposobie widzenia. Diagnoza lekarska jest jednoznaczna - traci wzrok i nie da się tego zatrzymać. Ruch fizyczny, odpowiednia dieta i bezstresowy tryb życia mogą jedynie spowolnić chorobę.
Kacper nie godzi się z przewidywaniami lekarzy i postanawia jakoś sobie poradzić z kłopotem, bo nie widzi możliwości przejścia na rentę przy i tak już niemal głodowej pensji nauczyciela.
Poza tym dyrektorka przyznaje mu wychowawstwo w klasie maturalnej, bo Kacper "ma dobry kontakt z uczniami" i... niebanalne metody uczenia.
By nie stracić pracy, ukrywa ten fakt przed dyrekcją, kolegami z pracy i uczniami. Swój sekret wyjawia tylko staremu kumplowi, który stara się go jakoś wesprzeć i pomóc nowinkami technicznymi dla niewidomych.
Jak mu się udaje zataić postępującą chorobę i uporać z nauczycielskimi obowiązkami? Tego już sami musicie się dowiedzieć z filmu lub książki.

Mnie książka zainteresowała bardzo. Czy przejęła? Raczej nie. Może ze względu na język - bez rozczulania się, rzeczowy i skupiony bardziej na faktach niż na emocjach. Ale wyobraźnia działała. Zdarzało mi się zastanawiać, co ja zrobiłabym w sytuacji Kacpra i jak radziłabym sobie z codziennymi czynnościami.
Polecam!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
92 83 438
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (1)

zgłoś błąd zgłoś błąd