Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
LiterackiPrzeszpieg 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 23 godziny temu
Teraz czytam
  • Analfabetka, która potrafiła liczyć
    Analfabetka, która potrafiła liczyć
    Autor:
    Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. „Statystyczne prawdopodobieństwo, że mała analfabetka z Soweto lat siedemdziesiątych dorośnie i pewne...
    czytelników: 2665 | opinie: 168 | ocena: 7,16 (978 głosów) | inne wydania: 4

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-24 19:52:15
Wypowiedział się w dyskusji: Nowe recenzje i posty

“Ludzie za dużo wątpią. Trzeba wierzyć w to, co zapisane w sagach islandzkich i w Biblii, i w to, co mówią starzy ludzie. Wtedy sny i marzenia się spełniają”.

Zajrzyjcie na wyspę Flatey i sprawdźcie, czy to są prorocze słowa!

http://literackieprzeszpiegi.pl/index.php/2017/07/24/tajemnica-wyspy-flatey/

Tajemnica wyspy Flatey Tajemnica wyspy Flatey
“Ludzie za dużo wątpią. Trzeba wierzyć w to, co zapisane w sagach islandzkich i w Biblii, i w to, co mówią starzy ludzie. Wtedy sny i marzenia się spełniają”.

Zajrzyjcie na wyspę Flatey i sprawdźcie, czy to są prorocze słowa!

http://literackieprzeszpiegi.pl/index.php/2017/07/24/tajemnica-wyspy-flatey/

Tajemnica wyspy Flatey Tajemnica wyspy Flatey

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-24 09:57:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Editio Black

"Tajemnica wyspy Flatey"

"Ludzie za dużo wątpią. Trzeba wierzyć w to, co zapisane w sagach islandzkich i w Biblii, i w to, co mówią starzy ludzie. Wtedy sny i marzenia się spełniają".

Hen, hen, na dalekiej północy, wśród setek małych wysepek, znajduje się islandzka wyspa Flatey. Cofnijmy się do czerwca 1960 r., kiedy to mieszkańcy tej małej wyspiarskiej osady szepczą tylko o jednym. O...
"Tajemnica wyspy Flatey"

"Ludzie za dużo wątpią. Trzeba wierzyć w to, co zapisane w sagach islandzkich i w Biblii, i w to, co mówią starzy ludzie. Wtedy sny i marzenia się spełniają".

Hen, hen, na dalekiej północy, wśród setek małych wysepek, znajduje się islandzka wyspa Flatey. Cofnijmy się do czerwca 1960 r., kiedy to mieszkańcy tej małej wyspiarskiej osady szepczą tylko o jednym. O zwłokach mężczyzny, odnalezionych na jednej z okolicznych wysp. Nie można go zidentyfikować, a mieszkańcy, zamiast dostarczyć jakichkolwiek informacji, wyrażają tylko głębokie niedowierzanie. Do rozwiązania sprawy zostaje oddelegowany zastępca prefekta, Kjartan, który prowadzi śledztwo zdecydowanie wbrew sobie i - nie da się ukryć - wbrew swoim umiejętnościom. Z czasem trop prowadzi do średniowiecznego manuskryptu Flateyjarbok, zawierającego wikińskie sagi. Kopia tej księgi jest najcenniejszym eksponatem tamtejszej biblioteki. Czy w tej księdze śledczy znajdą odpowiedzi na wszystkie pytania? A może to mieszkańcy wiedzą więcej, tylko nikt nie umie zadać odpowiednich pytań?

"Tajemnica wyspy Flatey" to nietypowy kryminał przede wszystkim dla cierpliwych. Początek historii jest dość leniwy, jakby autor chciał odwrócić naszą uwagę od nieboszczyka i skierować ją na tło kulturowe wydarzeń. Zimny, surowy krajobraz; mieszkańcy wykonujący te same obowiązki; zawody przekazywane z pokolenia na pokolenie. Spora monotonia, z wyraźnie zarysowaną hierarchią społeczną, na czele której znajduje się wójt, proboszcz i kościelny. Młode pokolenie ucieka z wyspy, a starsi śnią o lepszej, nowocześniejszej przyszłości. Nie zaprzeczę, że Flatey jest urokliwym miejscem, ale to w końcu zagadka kryminalna a nie krajobrazowa czeka na rozwiązanie.

Księga Flateyjarbok, wokół której oscyluje cała fabuła, jest dobrem narodowym Islandczyków, pomimo, że oryginał znajduje się w Bibliotece Królewskiej w Kopenhadze. Manuskrypt to wyjątkowy, nie tylko ze względu na zawartość, ale i sposób wykonania, o czym dowiadujemy się niemal z każdego rozdziału:

"Ale dla mnie ta księga jest najpiękniejszą rzeczą, jaką oglądały moje oczy. Czarne, lśniące litery na jasnobrązowej skórze są niczym niekończące się rzędy pereł. Ornamenty są dla mnie niczym najpiękniejsze freski na sklepieniach pałaców królewskich".

I tu czeka na czytelnika niespodzianka, bo ma dwie zagadki do rozwiązania. Oprócz tej kryminalnej, jest i również zagadka flatejska, której rozwikłanie wymaga niezwykłej znajomości Flateyjarbok. Niektórzy znają ją na pamięć i potrafią zacytować z zamkniętymi oczami, a zawarte w niej uwagi traktują z największą czcią. Ale czy to wystarczy?

Książka nie jest klasycznym kryminałem skandynawskim. Jest zdecydowanie bardziej stonowana, pozbawiona typowego mroku i nagłych, zapierających dech, zwrotów akcji. Ale może właśnie tacy są Islandczycy, zwłaszcza ci sprzed nieco ponad 50 lat? Niespieszno im do rozwikłania tajemnic i są narodem dumnym ze swojej historii.

pokaż więcej

 
2017-07-23 14:24:50
Wypowiedział się w dyskusji: Nowe recenzje i posty

“Po prostu czasem człowiek nie ma kontroli nad niektórymi rzeczami. One się po prostu dzieją. Niejako same. Prawda?”.

Przeczytajcie, dlaczego warto sięgnąć po "Czarne narcyzy"
http://literackieprzeszpiegi.pl/index.php/2017/07/21/czarne-narcyzy/

Czarne narcyzy Czarne narcyzy

więcej...
 
2017-07-21 20:47:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione
Cykl: Lipowo (tom 8)

"Czarne narcyzy"

"Po prostu czasem człowiek nie ma kontroli nad niektórymi rzeczami. One się po prostu dzieją. Niejako same. Prawda?".

Lipiec 2016 r. W Brodnicy oficjele i pobliscy mieszkańcy hucznie obchodzą Wojewódzkie Święto Policji. Ale nie wszystkim dopisują humory, bo ostatnie śledztwo w sprawie domu czwartego sporo zmieniło. Daniel Podgórski po utracie pracy w policji znajduje się na...
"Czarne narcyzy"

"Po prostu czasem człowiek nie ma kontroli nad niektórymi rzeczami. One się po prostu dzieją. Niejako same. Prawda?".

Lipiec 2016 r. W Brodnicy oficjele i pobliscy mieszkańcy hucznie obchodzą Wojewódzkie Święto Policji. Ale nie wszystkim dopisują humory, bo ostatnie śledztwo w sprawie domu czwartego sporo zmieniło. Daniel Podgórski po utracie pracy w policji znajduje się na równi pochyłej a byli współpracownicy nie do końca jeszcze oswoili się z tą sytuacją. Czy Daniel jest niewinny? I dlaczego nikt nie ma odwagi mu wytłumaczyć, że wyrzutów sumienia nie można zagłuszać alkoholem? Emilii Strzałkowskiej zdecydowanie ciąży związek z prokuratorem, a syn pomału się od niej oddala. Weronika co chwilę bije się z własnymi myślami, zarówno w kwestiach zawodowych, jak i uczuciowych.

Nad nimi wisi potrójna tajemnica. Daniel nie może przeboleć, że został odsunięty od marcowego śledztwa ws. śmierci trójki bezdomnych. A trop wiedzie do domu, zwanego Diabelcem i ciała młodej kobiety. Emilia i Marek Zaremba starają się wyjaśnić sprawę wypadku, w którym zginął młody chłopak, tuż po wyjściu z więzienia. A Weronika wraz z przyjaciółką reagują na rozpaczliwy apel o pomoc kobiety, która podpisuje się jako Valentine Blue. Trzy sprawy, które kluczą wokół siebie, aż w końcu zaczną się zazębiać. A policyjne niesnaski i urażone dumy będą musiały ustąpić miejsca współpracy.
Przyznam, że autorka mnie zaskoczyła pomysłem na fabułę. Diabelec? Historia o drwalu i opętanej przez diabła żonie? W pierwszej chwili w ogóle nie czułam się przekonana. Chyba udzielił mi się sceptycyzm Podgórskiego... Ale gdy potem dochodzi tajemnicza grupa, przedziwne wahadełka, zrozumiałam, że dla małych społeczności legenda o drwalu jest niezaprzeczalną częścią ich folkloru. Dla przyjezdnych może być niezrozumiała, wręcz śmieszna, ale nastawienie mieszkańców i przekonanie o prawdziwości wydarzeń sprzed ponad stu lat musi robić wrażenie.

W "Czarnych narcyzach" w kryminalne sprawki jest uwikłanych dużo osób, co powoduje zastraszające namnażanie się wątków... i nieboszczyków. Policjanci mają mnóstwo roboty, tym bardziej, że często ich interwencje kończą się inaczej niż powinny. Kłopoty śledczych coraz bardziej się nawarstwiają, a poszczególne wnioski wciąż nie dają pełnej odpowiedzi na kluczowe pytanie. Może to śledztwo miałoby inne oblicze, gdyby nie trzeba było borykać się z... samymi mieszkańcami. Świadomie, mniej lub bardziej, wyprowadzą śledztwo na manowce. Prostoduszne sąsiadki zasłaniają się sklerozą, wypierają się zaglądania do cudzych ogródków i udają, że nie lubią plotkować. Ci ludzie potrafią zaskakująco dużo ukryć pod pozorami, które starannie pielęgnują od lat. I nie mówię tutaj tylko o masce normalności - przykładnego męża (żony) czy szanowanego oficjela. Przywdziewanie maski choroby czy maski osoby, której mąż jest nałogowym alkoholikiem sprawia, że te osoby wzbudzają w nas litość, aniżeli podejrzliwość.
Fani sagi o Lipowie na pewno będą zachwyceni książką. Owszem, intryga kryminalna stoi na wysokim poziomie, przez co czytelnik szuka równie wyrafinowanego zakończenia. I tak to już jest, że szuka za bardzo, za daleko, za głęboko. A rozwiązanie jest na wyciągniecie ręki. Tak samo frapująca jak zagadka jest lokalna społeczność. Katarzyna Puzyńska wie, jak stworzyć ciekawe postacie, które jeszcze długo po zakończeniu lektury pozostaną w naszej głowie. Do niektórych zapałamy natychmiastową sympatią, innych skreślimy już po pierwszych słowach - zwłaszcza, gdy ktoś ogranicza się tylko do rzucania mięsem. Autorka nie stroni od mieszania w życiu uczuciowym - zamiast wyprostować pewne sprawy raz na zawsze, tylko przygotowuje sobie grunt pod poważniejsze zmiany. Ja już nie mogę się doczekać, co przyniesie kolejny tom!

Ps. Pewnie jesteście zdziwieni, że praktycznie w ogóle nie wspominałam o czarnych narcyzach, ani siekierze wprost z okładki. Te sekrety czekają na Wasze odkrycie :)
__________
zapraszam na literackieprzeszpiegi.pl

pokaż więcej

 
2017-07-21 18:41:03
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

Ten weekend również będzie kryminalny!
Dla ochłody poczytam
Tajemnica wyspy Flatey Tajemnica wyspy Flatey

więcej...
 
2017-07-18 19:52:46
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Reiko Himekawa (tom 1)
 
2017-07-18 19:52:02
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-07-18 19:50:46
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-07-15 19:04:35
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

weekend spędzam z "Czarnymi narcyzami" Katarzyny Puzyńskiej!

Czarne narcyzy Czarne narcyzy

więcej...
 
2017-07-12 19:31:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Wiara"
"To, co zdaje się dobre, tak naprawdę może być złe, i na odwrót".

O letnich wydarzeniach roku 1986 mieszkańcy Rokitnicy jeszcze długo będę pamiętać, przede wszystkim ze względu na morderstwo młodziutkiej dziewczyny. Aczkolwiek sprawa budowy elektrowni, zwłaszcza w kontekście kwietniowej awarii w Czarnobylu, również burzy spokój i aktywizuje środowiska proekologiczne.
Rokitniccy...
"Wiara"
"To, co zdaje się dobre, tak naprawdę może być złe, i na odwrót".

O letnich wydarzeniach roku 1986 mieszkańcy Rokitnicy jeszcze długo będę pamiętać, przede wszystkim ze względu na morderstwo młodziutkiej dziewczyny. Aczkolwiek sprawa budowy elektrowni, zwłaszcza w kontekście kwietniowej awarii w Czarnobylu, również burzy spokój i aktywizuje środowiska proekologiczne.
Rokitniccy milicjanci prowadzą śledztwo solidnie, ale mało efektywnie. Ten stan rzeczy ma zmienić kapitan Witczak, wezwany z pobliskiego Bielska. Bardzo szybko przekonuje się, w czym tkwi problem. Milcząca niechęć mieszkańców; historie, o których się nie mówi; pytania, których nie wolno zadawać i klaustrofobiczna atmosfera miasteczka. A milicjanci? Nijacy w pracy, pozbawieni życiowej werwy - poza Hanką, starszą szeregową, której płeć uniemożliwia zrobienie kariery. Do tego wszystkiego dodajmy jeszcze księdza Jerzego Marczewskiego, który za sprawą odnalezienia pierwszego ciała, nieustannie przewija się w aktach śledczych. Ksiądz, który przed czterema laty objął parafię w Rokitnicy, tak naprawdę nie zna swoich parafian. Niby "swój", ale wciąż "ten", z którym nie rozmawia się o przeszłości.

"Być może to, co w normalnej sytuacji byłoby wadą, w Rokitnicy stawało się zaletą. Kościół nie potrzebował tu charyzmatycznego, dociekliwego księdza. Potrzebował kogoś, kto nie będzie wtykał nosa w nie swoje sprawy".

Ta książka pokazuje, jak dobry warsztat pisarski ma Anna Kańtoch. Jest niezwykle skrupulatna i metodyczna w tworzeniu historii o ludzkiej podłości. Krok po kroku zapoznaje nas z kolejnymi postaciami, wciąga w przeróżne opowieści, by niepostrzeżenie postawić czytelnika przez złem w czystej postaci.
Nigdzie jej nie spieszno, co nie oznacza, że tempo akcji jest powolne. Ale też nie oczekujcie dramatycznych pościgów. Akcja toczy się własnym rytmem, wszystko ma swój czas i miejsce. I chyba właśnie to budzi największy niepokój czytelnika. Uwagę przyciągają również i bohaterowie, bo mieszkańcy Rokitnicy to zlepek różnych charakterów. Starsze pokolenie, dla którego jakby czas się zatrzymał. Co prawda, gdy zajdzie taka potrzeba potrafią być usłużni i troskliwi, ale przede wszystkim są czujni, bo lokalne przepowiednie są dla nich świętością. Młodzi ludzie, wobec braku innych wzorców, bezmyślnie powtarzają lokalne porzekadła. W tym wszystkim próbuje się odnaleźć ksiądz, który pełni swoją funkcję z przekonaniem, że jego parafia jest miejscem przeklętym.

"Wiesz, że Rokitnicę nazywają przeklętą parafią? Jeden proboszcz zginął w wypadku, drugi się powiesił, a trzeci został odwołany w nietypowych okolicznościach".

I milicja... Duszny posterunek, którego wszyscy unikają jak ognia. "Nie wiem", "nie znam", "nie pamiętam" - to najczęstsze odpowiedzi, jakie słyszą. Nikt nie chce sobie napytać biedy, skoro i tak nad Rokitnicą ciąży fatum.
"Wiara" to nie tylko ciekawa historia kryminalna z zakończeniem, które mocno daje do myślenia. Czy naprawdę kilkadziesiąt lat temu wiara w zabobony mogła do reszty przyćmić zdrowy rozsądek? Gdzie jest granica zła i kto ma prawo ją definiować?
-------
Zapraszam na Literackieprzeszpiegi.pl

pokaż więcej

 
2017-07-11 20:25:36
Wypowiedział się w dyskusji: Nowe recenzje i posty

“To, co zdaje się dobre, tak naprawdę może być złe, i na odwrót”.

O letnich wydarzeniach roku 1986 mieszkańcy Rokitnicy jeszcze długo będę pamiętać, przede wszystkim ze względu na morderstwo młodziutkiej dziewczyny. Aczkolwiek sprawa budowy elektrowni, zwłaszcza w kontekście kwietniowej awarii w Czarnobylu, również burzy spokój i aktywizuje środowiska proekologiczne.

Przeczytajcie więcej o...
“To, co zdaje się dobre, tak naprawdę może być złe, i na odwrót”.

O letnich wydarzeniach roku 1986 mieszkańcy Rokitnicy jeszcze długo będę pamiętać, przede wszystkim ze względu na morderstwo młodziutkiej dziewczyny. Aczkolwiek sprawa budowy elektrowni, zwłaszcza w kontekście kwietniowej awarii w Czarnobylu, również burzy spokój i aktywizuje środowiska proekologiczne.

Przeczytajcie więcej o jednym z najlepszych kryminałów ostatnich miesięcy:
http://literackieprzeszpiegi.pl/index.php/2017/07/11/wiara/

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-02 12:16:51
Wypowiedział się w dyskusji: Nowe recenzje i posty

Czas dokończyć rejs na Wyspy Owcze

"“Działo się coś niepokojącego, a aura przywodziła na myśl krainę Mordor lub Midgard podczas Ragnaroku, nordyckiego sądu ostatecznego”.

Po “Enklawie” i “Połowie” nadszedł czas na lekturę “Promu”, wieńczącego trylogię o Wyspach Owczych. Farerowie wiele przeszli w ostatnim czasie – najpierw sprawa zabójstwa nastolatki, potem pełne tajemnic połowy grindwali."

...
Czas dokończyć rejs na Wyspy Owcze

"“Działo się coś niepokojącego, a aura przywodziła na myśl krainę Mordor lub Midgard podczas Ragnaroku, nordyckiego sądu ostatecznego”.

Po “Enklawie” i “Połowie” nadszedł czas na lekturę “Promu”, wieńczącego trylogię o Wyspach Owczych. Farerowie wiele przeszli w ostatnim czasie – najpierw sprawa zabójstwa nastolatki, potem pełne tajemnic połowy grindwali."

Czytajcie!

http://literackieprzeszpiegi.pl/index.php/2017/06/28/prom/

pokaż więcej

więcej...
 
2017-06-28 09:11:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Vestmanna (tom 3) | Seria: Ślady zbrodni

“Działo się coś niepokojącego, a aura przywodziła na myśl krainę Mordor lub Midgard podczas Ragnaroku, nordyckiego sądu ostatecznego”.

Po “Enklawie” i “Połowie” nadszedł czas na lekturę “Promu”, wieńczącego trylogię o Wyspach Owczych. Farerowie wiele przeszli w ostatnim czasie – najpierw sprawa zabójstwa nastolatki, potem pełne tajemnic połowy grindwali.

Hallbjorn usiłuje powrócić do...
“Działo się coś niepokojącego, a aura przywodziła na myśl krainę Mordor lub Midgard podczas Ragnaroku, nordyckiego sądu ostatecznego”.

Po “Enklawie” i “Połowie” nadszedł czas na lekturę “Promu”, wieńczącego trylogię o Wyspach Owczych. Farerowie wiele przeszli w ostatnim czasie – najpierw sprawa zabójstwa nastolatki, potem pełne tajemnic połowy grindwali.

Hallbjorn usiłuje powrócić do normalnego życia, pomimo że niektórzy wciąż widzą w nim li i jedynie mordercę. Katrine, wobec nie najlepszych rokowań zdrowotnych, postanawia odejść z pracy w duńskiej policji i zamieszkać z Hallem w Vestmannie. Niestety, nigdy tam nie dopływa. Prom cumuje na wodach przybrzeżnych i wszystko wskazuje na porwanie.
Na brzegu Hall szaleje z niepewności, ale szybko okazuje się, że porwany prom to nie jedyne zmartwienie. Odnalezione ciało rozpętuje wręcz międzynarodową aferę.

Cóż, fabuła książki jest nieco zaskakująca. Co prawda porwania statków w historii ludzkości się zdarzały, ale moja dobra pamięć podpowiada mi, że głównie maczają w tym palce somalijscy piraci. Ich zdecydowanie nie podejrzewam o zapuszczanie się w rejony Wysp Owczych. A więc terroryści i Faroje? Brzmią tak samo nieprawdopodobnie jak piraci… Mieszanka domysłów, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi, jest intrygująca. Dużo możliwych rozwiązań, dużo opcji – w tym i również politycznych – czyli autor po raz kolejny bawi się z czytelnikami w kotka i myszkę.

Śledztwo na lądzie też jest mocno zagmatwane, bo farerska policja nie chce, ale musi poprosić o pomoc Hallbjorna. Człowieka niepokornego, pyskatego, umiejącego postawić na swoim. Człowieka, który nienawidzi bierności. Połączenie tych cech zwiastuje kłopoty, tym bardziej, że walka o ukochaną tłumi resztki jego zdroworozsądkowego myślenia. A przestępcy bezlitośnie i w sposób okrutny to wykorzystują.

W “Promie”, czyli w książce zamykającej farerską trylogię, samych wysp jest mało; za to zrobiło się coraz bardziej światowo. Zapewne autor nie chciał powielać ciekawostek oraz informacji o zwyczajach i charakterach mieszkańców, które zgromadził w dwóch poprzednich tomach.

Podsumowując – małe niedociągnięcia w fabule autor rekompensuje nagłymi zwrotami akcji, skutecznym podsuwaniem fałszywych tropów i – oczywiście – dramaturgią zakończenia.

“Świat się zmieniał, nie istniała już żadna bezpieczna enklawa.
I Faroje musiały jakoś się w tym wszystkim odnaleźć”.
______________
zapraszam na literackieprzeszpiegi.pl

pokaż więcej

 
2017-06-27 09:32:44
Wypowiedział się w dyskusji: Nowe recenzje i posty

Koniecznie przeczytajcie o Pilar, prawdziwej księżniczce narkobiznesu.

http://literackieprzeszpiegi.pl/index.php/2017/06/27/uwiklana-krolowa-narkotykow-tajna-agentka-zakladniczka/
Uwikłana. Królowa narkotyków, tajna agentka, zakładniczka Uwikłana. Królowa narkotyków, tajna agentka, zakładniczka

więcej...
 
2017-06-27 09:29:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

(…) nie mam żadnych wątpliwości, że to osoba autentyczna.
Jest tym, za kogo się podaje.
Doskonale wie, o czym mówi, zna to, była tam. Nie zmyśla”.

Od pierwszych stron “Uwikłanej” wiedziałam, że Pilar jest kobietą wyjątkową. Urodzona w małych miasteczku Cali w Kolumbii, szybko pokazała, że nie dla niej są utarte scenariusze życiowe.
Była wykształcona, inteligentna i czarująca – te trzy cechy...
(…) nie mam żadnych wątpliwości, że to osoba autentyczna.
Jest tym, za kogo się podaje.
Doskonale wie, o czym mówi, zna to, była tam. Nie zmyśla”.

Od pierwszych stron “Uwikłanej” wiedziałam, że Pilar jest kobietą wyjątkową. Urodzona w małych miasteczku Cali w Kolumbii, szybko pokazała, że nie dla niej są utarte scenariusze życiowe.
Była wykształcona, inteligentna i czarująca – te trzy cechy sprawiły, że zawojowała świat handlarzy narkotyków. I przede wszystkim – była kobietą czynu. Nigdy długo się nie zastanawiała, czy warto coś zmieniać. Po prostu to robiła. Gdy znudziła się jej rola żony handlarza kokainy, zaczęła pracować na własny rachunek. Gdy chciała uwolnić się od męża, skazanego na długoletnią odsiadkę, po prostu brała rozwód. Miała znajomości i kontakty, a jej urok osobisty – w branży zdecydowanie zmaskulinizowanej – zdecydowanie był na wagę złota. Chociaż szczęścia do mężczyzn nigdy nie miała.

“Ona miała straszne, naprawdę straszne relacje z mężczyznami (…).
Jak się już zadurzy w facecie, to koniec.
Gdybym chciał ją wykorzystywać, mógłbym to robić z łatwością”.

Ale żadna kobieta w narkobiznesie nie osiągnęła tyle co ona. A kiedy chciała z tym zerwać, jej były mąż wydaje ją w ręce policji. A Pilar, mniej ze strachu, a bardziej dla zysku (i to sporego) zostaje tajnym informatorem policji.

Historia życia Pilar jest wątkiem dominującym w książce, ale nie jedynym. Równolegle toczy się historia Toma Tideringtona, człowieka żądnego spektakularnych sukcesów w walce z kartelami narkotykowymi. A Pilar będzie jego żyłą złota.

Dwa wątki pokazującego ten sam świat z odmiennych perspektyw. Dzięki Pilar, nieformalnej liderce międzynarodowego kartelu, poznajemy tajniki jego działania od przysłowiowej podszewki – metody działania, rekrutację do kartelu, budowanie siatki kontaktów i kanałów przerzutu, sposoby dystrybucji i prania brudnych pieniędzy. Z drugiej strony pokazana jest mrówcza praca organów ścigania, które imają się różnych sposobów, by rozpracować ten światek. Podsłuchy, szpiegowanie, wprowadzanie celowego chaosu, konfiskaty towaru, przejęcia gotówki… Chociaż wiadomo, że łatwiej łowi się płotki aniżeli grube ryby.

“Uwikłana” to bardzo skrupulatne, oparte na faktach, studium o narkobiznesie. Niespełna 500 stron wspomnień, raportów policyjnych, relacji z operacji prowadzonych przez antynarkotykowe organizacje na masową skalę. Detale, które decydują o życiu i śmierci innych ludzi. Narkotyki i pieniądze są odmieniane w tej książce przez wszystkie przypadki. Dwie rzeczy, które napędzają ludzi do działania, pomimo śmiertelnie realnego niebezpieczeństwa.
Na podstawie historii jej życia mógłby powstać całkiem niezły film sensacyjny, bo Pilar przeszła wiele. Świadomie wybrała taki sposób na życie, który odcisnął na niej bolesne piętno.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
13 9 40
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd