Femina domi 
feminadomi.blogspot.com, status: Czytelnik, dodał: 1 cytat, ostatnio widziany 6 godzin temu
Teraz czytam
  • Drugie dno
    Drugie dno
    Autor:
    Wojtek, oburzony decyzją Karoliny, wraca do Polski. Karo zostaje sama w Toskanii, gdzie nie tak dawno przeżyła piekło. Ciekawość jest jednak silniejsza od zdrowego rozsądku. Za sprawą listu Enrica dzi...
    czytelników: 99 | opinie: 12 | ocena: 7,24 (29 głosów)
  • Jesteś moja
    Jesteś moja
    Autor:
    Lucy Wakefield jest wykształconą, dobrze zarabiającą młodą kobietą, która w akcie desperacji robi coś szokującego: zabiera niemowlę pozostawione w wózku na zakupy i wychowuje dziewczynkę jako swoje dz...
    czytelników: 473 | opinie: 32 | ocena: 6,83 (123 głosy)
  • Nieznajoma w domu
    Nieznajoma w domu
    Autor:
    Karen i Tom są szczęśliwi. Mają uroczy dom w północnej części stanu Nowy Jork, wciąż są praktycznie nowożeńcami i nie mają dzieci, które zakłócałyby im komfort wspólnego życia. Ale pewnego dnia po pow...
    czytelników: 734 | opinie: 54 | ocena: 6,59 (254 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-16 21:51:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książka "Dziewczyna z gór" to powieść obok której nie przejdziecie obojętnie. Wessie Was w mrok, w którym dobro miesza się ze złem, w którym złe czyny nie do końca można nazwać złymi, w którym bohaterowie nas złoszczą, wzbudzają współczucie, i całą gamę innych uczuć i emocji, którymi autorka poprzez działania bohaterów żongluje jak chce, a my możemy się temu tylko poddawać.


Nadia dorasta w...
Książka "Dziewczyna z gór" to powieść obok której nie przejdziecie obojętnie. Wessie Was w mrok, w którym dobro miesza się ze złem, w którym złe czyny nie do końca można nazwać złymi, w którym bohaterowie nas złoszczą, wzbudzają współczucie, i całą gamę innych uczuć i emocji, którymi autorka poprzez działania bohaterów żongluje jak chce, a my możemy się temu tylko poddawać.


Nadia dorasta w normalnej kochającej rodzinie. Ma przyjaciół, oparcie w rodzicach oraz ukochanej cioci, ... aż pewnego dnia obok jej łóżka staje mężczyzna, który wyrywa ją z tego świata i tworzy własny, z dala od cywilizacji, z jedynymi sąsiadami wilkami. Nie znamy jego motywacji, nie wiemy kim jest. Wszystkie karty autorka odkrywa powoli, rozgrzewa naszą ciekawość, dawkuje fakty, ale robi to po mistrzowsku. Książka jest świetnie napisana, nie ma w niej zbędnych rzeczy, styl jest dopracowany, nie można się przyczepić ani do niego, ani do konstrukcji powieści.

Czytając opis książki aż trudno uwierzyć, że można tak poprowadzić fabułę by nasze postrzeganie bohaterów i ich motywów zmieniało się jak w kalejdoskopie. Czy to możliwe by współczuć postaci, która odebrała dziewczynce 14 lat życia?? Która 'wyrwała' dziecko z rąk dorosłych? Czy można kibicować porywaczowi?? I jak w tym mieć jeszcze współczucie dla rodziców? Ojj trudne dylematy. Autorka po mistrzowsku prowadzi nas po meandrach emocji, nie daje wytchnienia, wyciąga okoliczności, które stawiają - niby - prostą sprawę na głowie. Czytałam i dałam się wodzić za nos. Zostałam zaskoczona wyjaśnieniem, a gdy myślałam, że największa tajemnica w powieści została rozwiązana, autorka zaserwowała mi kolejny zwrot. https://feminadomi.blogspot.com/2019/01/dziewczyna-z-gor.html

pokaż więcej

 
2019-01-11 15:47:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kroniki Martina Bauera (tom 1)

Książka "Wiara, miłość, śmierć" to bardzo dobrze skonstruowany, współczesny kryminał z niecodziennym głównym bohaterem. Martina Bauera poznajemy już na pierwszych stronach powieści. Duchowny ewangelicki, pracujący w policji ma odwieść przyszłego samobójcę, a jednocześnie policjanta, od skoku w otchłań Renu. Ryzykując życie, duchowny zamiast niego rzuca się w toń, chcąc zostać przez niego... Książka "Wiara, miłość, śmierć" to bardzo dobrze skonstruowany, współczesny kryminał z niecodziennym głównym bohaterem. Martina Bauera poznajemy już na pierwszych stronach powieści. Duchowny ewangelicki, pracujący w policji ma odwieść przyszłego samobójcę, a jednocześnie policjanta, od skoku w otchłań Renu. Ryzykując życie, duchowny zamiast niego rzuca się w toń, chcąc zostać przez niego uratowanym. Wierząc i czując, że tak naprawdę policjant nie chciał się zabić pozwala mu po wszystkim odejść. Niestety, parę godzin później pastor zostaje poinformowany, że wcześniej odwiedziony od skoku do rzeki, policjant zginął, rzucając się z z wielopoziomowego parkingu. Nie wierząc, że wcześniej odwiedziony od samobójstwa naprawdę chciał zginąć, postanawia odkryć prawdę, swoimi działaniami, doprowadzając do szału najbliższą współpracownicę Verenę Dohr.

Verena, jako postać drugoplanowa spisała się świetnie. Bardzo przypadła mi do gustu. Silna, zdecydowana, odważna, bezkompromisowa, świetnie radząca sobie w świecie zmonopolizowanym przez mężczyzn. Trzeba przyznać, że autorzy, Peter Gallert oraz Jorg Reiter, bardzo dobrze nakreślili bohaterów. Praktycznie każda z postaci jest dopracowana, nie powiela cech innych bohaterów, stanowi spójną, wyjątkową całość i co więcej, jest autentyczna. Główny bohater - Martin Bauer to zdecydowanie najlepszy punkt i największy walor powieści. Powiew świeżości pośród 'zalkoholizowanych', sfrustrowanych, z nieudanym życiem osobistym bohaterów, którzy w ostatnim czasie wyglądali do mnie ze stron innych powieści kryminalnych. Martin Bauer nie jest sfrustrowany, przeciwnie jest pogodnym, oddanym pracy i rodzinie człowiekiem.

Peter Gallert i Jorg Reiter w powieści "Wiara, miłość, śmierć" poruszają wiele ciekawych wątków, które prowadzą do logicznego zakończenia. Zanim jednak do niego dojdziemy będziemy się głowili nad śmiercią policjanta Keunerta - samobójstwo czy zabójstwo? Co wie rodzina zmarłego? Czy wiąże się to z dochodzeniem, które prowadzono przeciw policjantowi? Co z tym wszystkim ma wspólnego lokalny mafioso, właściciel wielu Night Clubów? Czy ze sprawą powiązana jest śmierć tancerki jednego z nich? W powieści miesza się dobro ze złem, wiara z wątpliwościami, oddanie pracy ze sprawami rodzinnymi. Co jest ważniejsze, komu ufać, gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Duchowny Bauer czuje się winny i próbuje znaleźć rozwiązanie zagadki śmierci policjanta, jednocześnie nie chce zawieść ukochanej żony i córki w obliczu ich rodzinnej nazwijmy to 'tragedii'. Poczucie humoru bohaterów dodawało powieści kolorytu, wprowadzało przyjemną atmosferę przy czytaniu, mimo, iż autorzy poruszali mroczne i przykre aspekty życia niektórych postaci, jak zdrada, wykorzystywanie, nadużycia, prostytucja.

Ważnym aspektem powieści są rozważania religijne. Nie każdemu będą się one podobały, z pewnością pojawią się głosy, iż były nudne, niepotrzebne, za długie. Dla mnie były strzałem w dziesiątkę. Z ciekawością się w nie wczytywałam, urozmaicały fabułę, wprowadzały coś nowego do jednego z moich ulubionych gatunków lit., czyli kryminału. Mam nadzieję, że autorzy przy kolejnych tomach, (a to sugeruje okładka i prowadzenie fabuły), nie odejdą od tego pomysłu.

"Wiara, miłość, śmierć" jest kryminałem bardzo realistycznym, nie wydumanym, ale wziętym jakby prosto z ulicy. Opisane wydarzenia, może poza scenami kończącymi powieść, opisane są bardzo autentycznie. Mimo, iż główny bohater jest pastorem, jest także człowiekiem 'z krwi i kości'. Przeżywa wzloty i upadki, ale jest w tym wszystkim prawdziwy, chociaż czasami zbyt naiwny. Podobało mi się prowadzenie fabuły przez autorów, odkrywanie nowych tropów, bohaterów, tajemnic. A te tajemnice sięgają zarówno mrocznych aspektów ludzi spod ciemnej gwiazdy, rodziny z pozoru niczym się nie wyróżniającej, jak i ludzi ze szczytów władzy.
https://feminadomi.blogspot.com/2019/01/wiara-miosc-smierc.html

pokaż więcej

 
2019-01-07 11:43:36
Dodał cytat z książki: Mów szeptem
Dopiero kiedy wracał do domu, w którym pochrapywała pijana babcia, uświadomił sobie, że przeżywa coś takiego po raz pierwszy. Pierwszy raz w życiu ktoś powiedział mu, że lubi z nim rozmawiać. To brzmiało prawie jak "lubię cię".
 
2019-01-07 11:39:52
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-01-07 09:59:02
Ma nowego znajomego: Lulu
 
2019-01-06 21:25:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Magda i Witek to para bohaterów, która na długo zostanie w naszej pamięci. Ona - nowa, przyjezdna, wycofana, samotniczka, a jednocześnie 'kolorowy ptak', obok którego trudno przejść obojętnie. Skryta a jednocześnie będąca w centrum. Piękna, młoda dziewczyna, o której nikt nic nie wie. On - prześladowany odmieniec, geniusz, żyjący w swoim świecie, nazywany przez kolegów 'Przypałem'. Oboje to... Magda i Witek to para bohaterów, która na długo zostanie w naszej pamięci. Ona - nowa, przyjezdna, wycofana, samotniczka, a jednocześnie 'kolorowy ptak', obok którego trudno przejść obojętnie. Skryta a jednocześnie będąca w centrum. Piękna, młoda dziewczyna, o której nikt nic nie wie. On - prześladowany odmieniec, geniusz, żyjący w swoim świecie, nazywany przez kolegów 'Przypałem'. Oboje to licealiści, którzy poznają się dzięki telefonowi. Rozmowy, które prowadzą są dla nich ratunkiem od brudnego świata, namiastką normalności, oznaką potrzeby bliskości tak bardzo skrywanej, jakby w ogóle nie istniała.

Magda skrywa przerażającą tajemnicę swojej przeszłości, której nie jest w stanie wyjawić nawet Witkowi. Utrzymuje się dzięki korepetycjom oraz ciotce, która opłaca wynajem mieszkania. Dlaczego nic nie wiadomo o jej rodzicach? Dlaczego nie mieszka z nią żaden dorosły? Dlaczego przyjechała do małego miasteczka, z którego młodzi ludzie raczej chcą się wyrwać niż w nim osiedlać? Na te pytania Magda nie odpowiada od razu, musi upłynąć czas, muszę pojawić się okoliczności, które sprawią, że dziewczyna przemówi. Witek, to z kolei chłopak, który mieszka z babcią - alkoholiczką, która przygarnęła go po śmierci rodziców. Odtrącany i nierozumiany przez ojca, kochany jedynie przez matkę, która poświęciła się aby nauczyć go żyć w społeczeństwie, jedyne wsparcie otrzymuje obecnie od pani psycholog, która, notabene, też jest ciekawą i niejednoznaczną postacią.

Autorka, Agnieszka Olejnik nie koloryzuje bohaterów. Nie wmawia, że odmienność jest 'super'. Pokazuje jak wiele kosztuje bycie innym, jak nieprzystosowane jest społeczeństwo do obcowania z osobami określanymi jako 'inne', 'dziwne'. Czytając tę książkę miesza się w naszej duszy rozgoryczenie, złość, troska - cała paleta uczuć. Kibicujemy bohaterom, mamy ochotę wskoczyć do książki i im pomóc. Nie wiem jak długo pisarka mierzyła się z tymi postaciami, ale zdecydowanie stworzyła je, jako bardzo życiowe i realistyczne. Ukazanie rozwijającej się więzi Witka do Magdy, wejrzenie w jego specyficzną duszę i myśli - bardzo udane. Czytając, ma się wrażenie, że autorka wie o czym pisze. Cała gama myśli, emocji i czynów bohaterów jest bardzo realistyczna. Autorka spisała się na medal. Gratuluję umiejętności poruszania ważnych tematów w interesującej fabule. P. Olejnik nie ograniczyła się tylko do ukazania rodzącej się więzi między dziewczyną ze wstrząsającą przeszłością i chłopakiem z niezdiagnozowanymi zaburzeniami psychicznymi, ale umiejętnie wplotła w niego wątek sensacyjny. Oprócz traum i problemów, które już nieśli na swych barkach przyszło im się zmierzyć jeszcze z nieoczekiwanym morderstwem. Sporo jak na jedną powieść, jednak autorka bardzo zgrabnie, logicznie i płynnie łączy wszystko w całość. W "Mów szeptem" widać dbałość o każdy szczegół.

Mogłabym się przyczepić do zakończenia,.... ale się nie przyczepię. Po tak poprowadzonej fabule, należało się takie, a nie inne zakończenie ;)
https://feminadomi.blogspot.com/2019/01/mow-szeptem.html

pokaż więcej

 
2019-01-04 20:59:50
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-12-29 23:49:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Opis z okładki zapowiada napięcie, które nie opuszcza nas aż do ostatniej strony. Faktycznie. Od drugiej polowy książka bardzo wciąga i trudno się od niej oderwać, ale aby dojść do tej drugiej polowy trzeba przebrnąć przez kulejącą pierwszą część. Dla porównania, dobrnięcie do polowy książki zajęło mi dobrze ponad tydzień czasu, natomiast gdy już ja przemęczyłam to reszta zajęła mi 2 wieczory.... Opis z okładki zapowiada napięcie, które nie opuszcza nas aż do ostatniej strony. Faktycznie. Od drugiej polowy książka bardzo wciąga i trudno się od niej oderwać, ale aby dojść do tej drugiej polowy trzeba przebrnąć przez kulejącą pierwszą część. Dla porównania, dobrnięcie do polowy książki zajęło mi dobrze ponad tydzień czasu, natomiast gdy już ja przemęczyłam to reszta zajęła mi 2 wieczory. Zacznijmy zatem i zagłębmy się w treść.

Głównym bohaterem praktycznie każdej sceny, jedynym sprawiedliwym i najodważniejszym bohaterem (dosłownie i w przenośni) jest prezydent USA Jonathan Duncan. Człowiek, któremu na sercu leży nie tylko los kraju, ale który pochyla się nad każdym maluczkim, ubolewając, że nie może pomóc wszystkim skrzywdzonym, przede wszystkim jednak wojennym weteranom. Widać, że jednemu z autorów, (zgadnijmy któremu;)), bardzo zależało na uczłowieczeniu prezydenta, pokazaniu, jakim to on jest dobrym człowiekiem, z jakimi strasznymi sprawami musi się mierzyć, jak w tym wszystkim jest samotny itd. itp. Wynurzenia prezydenta są zbędne. Niczego nie wnoszą, nie poruszają akcji do przodu, a mocno ją spowalniają, nudzą, powodują, że zaczynasz czytać i po paru linijkach masz dość. Gdyby to była biografia z chęcią bym poczytała jego przemyślenia, ale w książce akcji chcę akcji, a nie filozoficznych rozważań, które do niczego nie prowadzą.

Od początku książki wiemy, że coś się dzieje. Ktoś zagraża USA i wie o tym tylko prezydent Duncan i jego najbliższa współpracownica Carolyn Brock. Jesteśmy świadkami gry politycznej, śledzimy funkcjonowanie Białego Domu, powoli jesteśmy wprowadzani w cała aferę. Bardzo powoli, (ale o tym już pisałam). Akcję co chwila spowalnia kolejny potok myśli prezydenta, które - muszę się przyznać - zaczęłam jedynie przewijać oczami. W powieści nie ma wyczuwalnego napięcia, może pod koniec coś naprawdę się dzieje, ale wcześniej jest raz lepiej - dynamicznie, raz gorzej - ckliwie prowadzona akcja. Prezydent Duncan musi walczy z niewidocznym wrogiem, wirusem komputerowym, (a właściwie internetowym), który ma spowodować ogólnokrajową klęskę, tragedię nie do wyobrażenia, przez którego w kraju nie będzie działało NIC. Oprócz tego zmaga się z próbą impeachment'u oraz próbuje znaleźć w swoich szeregach zdrajcę. Nie może bezgranicznie zaufać nikomu. Odpowiedź kto jest zdrajcą jest dość prosta i w zasadzie oczywista. Nie ma tu wielkiego zaskoczenia, chociaż autorzy chyba tego nie przewidzieli, albo przeczytali za mało książek.


Sporym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że duże role panowie oddali kobietom. Ich bohaterki to kobiety silne, władcze, mądre. Bez nich właściwie nawet prezydentowi Duncan'owi ciężko byłoby funkcjonować.

Gdyby nie druga część powieści moja ocena byłaby bardziej zaniżona. Na szczęście w końcu akcja rusza do przodu, fabuła się zagęszcza, prezydent otacza się specjalistami od cybernetyki, konsultuje z najważniejszymi głowami państw. Widzimy i czujemy napięcie. Akcja jest wartka i czytanie zaczyna sprawiać przyjemność. Zatapiamy się w lekturze, czekamy na rozwiązanie i jest naprawdę dobrze, prawie do końca, bo niestety na końcu pozostaje nam jeszcze przeczytać nudne kazanie kończące książkę, zapewne autorstwa Billa Clintona, które przypomina nam o tej pierwszej części książki i wrażenie spędzenia miło czasu trochę mija. Plusem książki są króciutkie rozdziały, często 2,3,4 strony. Gdy więc Cię nuży nie musisz długo czekać, w każdej chwili możesz odłożyć książkę bez obawy, że się pogubisz.

https://feminadomi.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-12-20 09:58:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Maybe (tom 1)

Mamy tutaj dwoje bohaterów rozkochanych w muzyce. Ridge to kompozytor. Mimo, iż jest głuchy tworzy kawałki dla zespołu swojego brata. Zmysł słuchu zastępuje dotykiem. Niestety od jakiegoś czasu przeżywa niemoc twórczą w kwestii tekstów. Swoje utworu gra na balkonie, są to prawdziwe intymne recitale, które zachwycają Sydney. Dziewczynkę z domu na przeciwko, która co wieczór nieświadomie układa... Mamy tutaj dwoje bohaterów rozkochanych w muzyce. Ridge to kompozytor. Mimo, iż jest głuchy tworzy kawałki dla zespołu swojego brata. Zmysł słuchu zastępuje dotykiem. Niestety od jakiegoś czasu przeżywa niemoc twórczą w kwestii tekstów. Swoje utworu gra na balkonie, są to prawdziwe intymne recitale, które zachwycają Sydney. Dziewczynkę z domu na przeciwko, która co wieczór nieświadomie układa do słyszanej muzyki teksty. Każde z tych dwojga ma swoje uporządkowane życie, aż do pewnego dnia, w którym życie Sydney rozpada się na kawałki, burząc jednocześnie świat Ridge'a.

Colleen Hoover ukazuje nam świat dwojga młodych, dobrych ludzi, którzy nie planują i nie chcą niszczyć życia innym. Niestety, wzajemne przyciąganie, wspólna pasja powodują, że ich światy łączą się ze sobą, tworząc obiecującą całość.... której jednak oboje nie chcą ulec. Pragnienie samych siebie próbują stłamsić w zarodku, nie chcąc zranić najbliższej Ridge'owi osoby - jego dziewczyny. Dramatu dodaje tutaj fakt, iż ta dziewczyna jest chora...

Ridge jest osobą głuchoniemą, muzyki nie słyszy, ale ją czuje. Sydney pomaga mu ją 'usłyszeć' i poczuć. Dzięki niej chłopak się otwiera, odblokowuje twórczą niemoc. Colleen Hoover zaserwowała nam w powieści swoista walkę. Z jednej strony widzimy i czujemy jak bohaterowie się pragną, jak się nawzajem przyciągają, otwierają na siebie, a jednocześnie cały czas walczą, aby nie ulec, nie zapomnieć się. "Maybe Someday" jest pełne pasji i muzyki. Cała powieść jest swoistą piosenką. Czyny, niedopowiedzenia, uczucia są nam pokazane poprzez teksty i muzykę, którą tworzą główni bohaterowie. To ona mówi im to czego sobie powiedzieć nie mają odwagi, czego nie chcą sobie wyznać. Subtelność opisów, emocji, uczuć to wielka zaleta stylu Hoover. Jej książki czyta się nie tylko umysłem, ale i sercem. Kolorytu powieści dodają także bohaterowie drugoplanowi. Ich obecność, teksty, czyny wprowadzają dobry i ciekawy przerywnik w walce uczuć głównych bohaterów.

Plusem "Maybe Someday" jest podział narracji na Jego i Jej. Spojrzenie na wątek oczami jednego i drugiego bohatera bardzo pomaga w zrozumieniu ich intencji i uczuć. To co mi się najbardziej podobało w powieści to właśnie oni - główni bohaterowie. Współczuć im? Kibicować? Potępić? Nie można wyrazić jednoznacznej oceny, trzeba przeczytać co myślą, co przeżyli i dlaczego tak postępują.
https://feminadomi.blogspot.com/2018/12/maybe-someday.html

pokaż więcej

 
2018-12-13 18:51:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Zuzia to mała, rezolutna, mądra, ciekawska i niezwykle sympatyczna dziewczynka. W najnowszej opowieści "Zuzia nad morzem" wraz ze swoim nieodłącznym misiem Fredziem i wesołym pieskiem Hultajem oraz oczywiście rodzicami wyjeżdża nad morze. Wspaniałą beztroskę przerywa pojawienie się nowego pensjonariusza, (o niezwykle znamiennym nazwisku), pana Gburka. Starszy pan, na co wskazuje nazwisko, jest... Zuzia to mała, rezolutna, mądra, ciekawska i niezwykle sympatyczna dziewczynka. W najnowszej opowieści "Zuzia nad morzem" wraz ze swoim nieodłącznym misiem Fredziem i wesołym pieskiem Hultajem oraz oczywiście rodzicami wyjeżdża nad morze. Wspaniałą beztroskę przerywa pojawienie się nowego pensjonariusza, (o niezwykle znamiennym nazwisku), pana Gburka. Starszy pan, na co wskazuje nazwisko, jest ponurym, gburowatym osobnikiem, którego wszystko i wszyscy denerwują. Zuzia, patrząca na ludzi przez pryzmat swojego dobrego serduszka, postanawia pomóc panu Gburkowi odzyskać radość życia. W tym celu zwraca się do swoich nowych przyjaciółek - wróżek. Na pomoc dziewczynce przylatują: Wierciuszka, Pietruszka, Ostróżka i Łakomczuszka, które wspólnymi siłami, posiłkując się magicznym pyłem i różnymi zaklęciami, próbują wrócić starszemu panu uśmiech i dziecięcą radość. Z działań tych wynikają bardzo śmieszne sytuacje.

Kochani, ta opowieść to nie tylko pokazanie dziecku, że w każdym człowieku można znaleźć dobro, i że każdy zasługuje na zrozumienie i pomoc, to także świetna, zabawna rozrywka. W książce jest naprawdę sporo dowcipnych gagów, przy których śmiałam się ja i śmiała się moja córeczka. Nasz ulubiony "warzywny" fragment sprawił, że ze śmiechu nie byłam w stanie czytać dalej. Oprócz wspaniałej treści muszę również zwrócić Waszą uwagę na piękne ilustracje Agnieszki Filipowskiej, a także zastosowanie dużych liter, które ułatwiają dzieciom próby samodzielnego czytania. Całość zamknięta jest w twardej oprawie ze śliczną Zuzią na okładce. Polecam dla dzieci i dorosłych, którzy czytając z pewnością nie będą się nudzić :)
https://feminadomi.blogspot.com/2018/12/zuzia-nad-morzem.html

pokaż więcej

 
2018-12-12 16:51:52
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-12-12 09:37:48
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-12-12 09:18:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Najnowszy thriller H. Cobena "Nie odpuszczaj" to porywająca, wciągająca, intrygująca, zaskakująca historia z dynamicznie rozwijającą się akcją i faktycznie szokującym zakończeniem. Negatywnie szokującym bo to według mnie najsłabszy punk całej powieści.

Książka Harlana Cobena skupia się na Napie Dumasie, który od piętnastu lat próbuje rozwikłać zagadkę śmierci swojego brata bliźniaka Leo oraz...
Najnowszy thriller H. Cobena "Nie odpuszczaj" to porywająca, wciągająca, intrygująca, zaskakująca historia z dynamicznie rozwijającą się akcją i faktycznie szokującym zakończeniem. Negatywnie szokującym bo to według mnie najsłabszy punk całej powieści.

Książka Harlana Cobena skupia się na Napie Dumasie, który od piętnastu lat próbuje rozwikłać zagadkę śmierci swojego brata bliźniaka Leo oraz jego dziewczyny Diany. Mimo, że ich śmierć oficjalnie uznano za samobójstwo, Nap, który w międzyczasie został policjantem, nigdy się z tym nie pogodził. Dzień śmierci Leo i Diany był także ostatnim dniem, w którym widział swoją ukochaną dziewczynę Maurę. Dziewczyna tego dnia po prostu zniknęła i przez 15 lat nie dawała znaku życia, aż do pewnego dnia...

Tym motywem rozpoczyna się nowa opowieść Harlana Cobena "Nie odpuszczaj". Ślady obecności wielkiej miłości Napa zostają znalezione na miejscu zbrodni policjanta z innego regionu, który jak się okazuje, jest jego dawnym szkolnym kolegą. Nap angażuje się w sprawę, chcąc w końcu rozwikłać zagadkę śmierci brata i ucieczki Maury. Przeszłość wraca do niego ze zdwojoną siłą, kierując jego kroki w stronę dawnej bazy wojskowej i Klubu Konspiratorów, do którego należeli zmarli i zaginiona.

Akcja powieści zwodzi i wodzi nas za nos. Nic nie jest pewne, ale czujemy, że wdepnęliśmy w ogromną polityczno-wojskową aferę. Wierzchnia warstwa książki jest bardzo dobra. Autor używa języka po mistrzowsku, wciągając nas w sam środek afery. Niestety gdy przebijemy się przez tę warstwę widzimy spore niedociągnięcia.

Harlan Coben kupił mnie od pierwszych stron przede wszystkim głównym bohaterem i jego ironicznym poczuciem humoru. Takich bohaterów to ja lubię. Szkoda, że chwilami spłycał go do mentalności nastolatka. Cała afera z wojskową bazą, więźniami, ukrywaniem jej zastosowania i powolnym odkrywaniem tego przez bohatera, jak również odkrywanie tajemnic członków Klubu Konspiratorów czytało się bardzo dobrze. Dreszczyk emocji, wciągające zwroty akcji, bohaterowie, którzy nie byli jednowymiarowi dobrzy lub źli. Sekrety, których mnogość skutkowało zainteresowaniem, które nie pozwalało odłożyć powieści 'na później' to niewątpliwie bardzo duże zalety i plusy "Nie odpuszczaj". Przeszłość mieszająca się z teraźniejszością również została dobrze przez autora dobrze wtrącana i mimo paru dłużyzn czytało się książkę bardzo dobrze.

Niestety zakończenie zupełnie zaburzyło i spłyciło tak misternie przez autora kreowaną aferę. Ono mnie po prostu... rozbawiło. Zepsuło wszystkie pozytywne wrażenia wynikające z czytanej książki. Mamy świetnie uknutą intrygę. Tajemnicę, która dotyka najwyższych władz państwa amerykańskiego i zakończenie, które jest kpiną. Tak jakby w w świetny film włożyć nagle Jasia Fasolę - no nie pasuje. Albo do końca pozostajemy w kręgach dobrego kryminału albo tworzymy papierową wersję J. Bonda.
https://feminadomi.blogspot.com/2018/12/nie-odpuszczaj.html#more

pokaż więcej

 
2018-12-06 22:01:37
Ma nowego znajomego: Pokrecona
 
2018-11-28 23:16:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

https://feminadomi.blogspot.com/
"Dwa miśki na wynos" to książka, którą miałam ogromną nieprzyjemność czytać ostatnio dziecku. Jest ona dowodem, że wydać i sprzedawać można wszystko, byle tylko akcja kręciła się wokół świąt. Co gorsza ksiązkę tę wypożyczyłam z biblioteki, a to oznacza, że i inne dzieci będę się stykać z treścią, która w moim mniemaniu jest dla nich nieodpowiednia.

Juz na...
https://feminadomi.blogspot.com/
"Dwa miśki na wynos" to książka, którą miałam ogromną nieprzyjemność czytać ostatnio dziecku. Jest ona dowodem, że wydać i sprzedawać można wszystko, byle tylko akcja kręciła się wokół świąt. Co gorsza ksiązkę tę wypożyczyłam z biblioteki, a to oznacza, że i inne dzieci będę się stykać z treścią, która w moim mniemaniu jest dla nich nieodpowiednia.

Juz na samym początku opowieści autor złapał ode mnie minusa, używając słowa - patafianie. Sądziłam jednak, że to jednorazowy incydent. Może nie potrafił znaleźć innego? Może nie umiał opisać sytuacji, dobierając słowa, które nie byłyby tak 'niestosowne'? Niestety, to był dopiero początek. Słowo to powtórzyło się i w innych miejscach, zaczęłam się nawet zastanawiać, czy autor zna jego znaczenie, bo jak inaczej wytłumaczyć jego używanie? Czy naprawdę renifery Świętego Mikołaja muszą używać takich obraźliwych słów i to w stosunku do swoich kolegów? (s.185). I ja później muszę tłumaczyć córce kto to jest patafian i dlaczego bohater książki tak brzydko mówi o innych. Oczywiście to nie jedyne grzechy książki "Dwa miśki na wynos". Pan Przewoźniak stworzył książkę, której słowa, kreacja niektórych bohaterów i sytuacji, w moim mniemaniu, dyskwalifikują tę książkę jako książkę dla dzieci.
Zanim przejdę do dalszego wyliczania wad "Dwóch miśków na wynos" parę słów o samej fabule:

Ukochana zabawka pewnego chłopca zostaje wyrzucona na śmietnik, gdzie odnajdują ją podwładni Wielkiego Szefa. Uratowany Zając trafia do Tajnej Kwatery Świętego Mikołaja. Tu znajduje nowych przyjaciół i pracę – Szef powierza mu misje specjalne. Zając powinien być szczęśliwy, ale wciąż bardzo tęskni za swoim Piotrusiem…
Co robią trolle-robolle, gremliny i ślimaki pocztowe? Jak działa klockopompa i co produkuje się na trzeszczypiętrze? Jakie sekrety mają renifery z zaprzęgu Wielkiego Szefa i dlaczego Iwona Ryps nie lubi lalek Barbie? Poznaj całą prawdę o Świętym Mikołaju i jego pomocnikach, zanim napiszesz do niego list.
(opis z okładki)

Bajka bardzo dobrze się zaczyna. Pluszowy Zając zostaje uratowany ze śmietnika przez renifera i kangura, którzy odbywają próbny lot saniami Mikołaja. Niestety dobre wrażenie kończy się, gdy renifer zwraca się do człowieka, zaskoczonego widokiem nietypowych na osiedlowym śmietniku stworzeń, słowem "patafianie". Dalej znowu na plus, okazuje się, że w kwaterze Mikołaja zepsute i zniszczone zabawki są reperowane i pracują w fabrykach/laboratoriach nad nowymi. W szeregu pomocników Mikołaja mamy np. Ilonę Ryps, lalkę Barbie, które, jak stwierdza autor "są idealnie chude", jednakże lalce najwyraźniej to przeszkadzało, gdyż ciężko pracowała nad osiągnięciem "pięknej, eleganckiej nadwagi" - nie podoba mi się takie wartościowanie w książkach dla dzieci. Tak samo osoby szczupłe, jak i z nadwagą mogą być szczęśliwe. To samo dotyczy użycia określenia "obrzydliwe bogatych rodziców", których stać więc kupują dzieciom piękne zabawki. Moim zdaniem nie wolno używać tego typu sformułowań w książkach dla dzieci. Czy rodzice nie mogą być bogaci? A jak są to nie mogą kupować dzieciom zabawek??
Bardzo, ale to bardzo nie podobał mi się też sposób przedstawienia zabawek, a ściślej mówiąc ich stosunek do dzieci i zabaw, które urządzały. Misie narzekają na ciągłe przytulanie i mizianie, a lalki z kolei na to, że nikt ich nie przytula tylko się nimi bawi. Przykre. Dzieci są różne, niektóre bardzo wrażliwe. Nie jest miło czytać o narzekających na zabawę zabawkach.

To co mnie jeszcze zdenerwowało w książce to także opis zachowań. Tu już nie chodzi tylko o używanie obraźliwych słów, ale także o to, że renifery plują, bo nie lubią gdy ludzie robią im zdjęcia, palą, marudzą na swoją dolę, wyśmiewają innych itd. Dzięki tej książce moja córka poznała także słowo..."Dżihad" - gratuluję autorowi pomysłowości...

Kochani w tej książce nawet Mikołaj nie jest zwykłym, ciepłym Mikołajem, a człowiekiem , którego pracownicy - zabawki się boją, (a jeszcze bardziej boją się jego żony Śnieżynki). Mikołaj ten nie potrafi się wysłowić, poza ho ho ho nic więcej nie mówi, za to uwielbia szpalery. Gdy idzie zabawki w popłochu zostawiają swoje obowiązku by stając na baczność, bez słowa, stworzyć dla niego szpaler.... Nie znalazłam w tej książce niczego pozytywnego. Mogłaby z niej wypływać chociaż nauka, żeby nie niszczyć zabawek, ale jest skutecznie przysłonięta narzekaniem samych zabawek na rodzaje zabaw jakie dzieci wymyślają, jak je dotykają i przytulają itd. itp

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
67 62 600
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (11)

zgłoś błąd zgłoś błąd