Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
rudek12 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 2 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-17 21:26:20

Moja matka...
Jest jedna metoda i ona działa, wyprowadzić się przynajmniej 100 km od. U mnie podziałało, teraz mogę prasować koszule kiedy-i-jak-chcę, robić obiad kiedy-i-jak-chcę, a przede wszystkim obcinać paznokcie kiedy-i-jak-chcę.

PS
Jeszcze tylko trzeba nauczyć się kłamać przez telefon, że "tak, obciąłem paznokcie".

więcej...
 
2017-07-14 15:30:49

Kojarzycie psy jak TO robią i się skleją...

Excalibur i Skała to charty Króla Artura

więcej...
 
2017-07-13 10:39:29

Ciemność lekko zelżała, choć nie było widać słońca, Brajan wiedział, że wzeszło. Czy to sprawka zegara biologicznego, czy może jednak pojedyncze snopki światła przebijały zza lewitujących nad nim apartamentowców? Tego nie był pewny. Jedyne czego był to, że słońca nie widział już 40 lat od czasów Wielkiej Wojny. Był wtedy jeszcze małym dzieckiem i nie rozumiał, dlaczego w telewizji pokazują... Ciemność lekko zelżała, choć nie było widać słońca, Brajan wiedział, że wzeszło. Czy to sprawka zegara biologicznego, czy może jednak pojedyncze snopki światła przebijały zza lewitujących nad nim apartamentowców? Tego nie był pewny. Jedyne czego był to, że słońca nie widział już 40 lat od czasów Wielkiej Wojny. Był wtedy jeszcze małym dzieckiem i nie rozumiał, dlaczego w telewizji pokazują bogaczy, którzy wystrzeliwują się w kapsułach w stratosferę w pełnych przepychu apartamentowcach. Zaczęło to do niego docierać kilka miesięcy później, gdy zaczęły spadać pierwsze bomby.
- To wszystko przez chciwość - tłumaczył mu ojciec.
Teraz Brajan sam był chciwy, ale bez niej trudno byłoby przeżyć. Chciwość polega na dzieleniu się pożywieniem i schronieniem tylko z wybranymi, żeby samemu osiągnąć korzyść. To był dzień, w którym postanowił to zmienić.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-12 12:11:40

Pamiętam taką jedną przestrogę, gdzie mieli rację, brzmiała:
- Nie wsadzaj sobie tego do nosa, bo ci utknie.
Pół godziny później siedzieliśmy u lekarza, czekając na zabieg wyciągania zatyczki od długopisu z moich zatok...

więcej...
 
2017-07-12 12:06:52

Za górami, za lasami, w Katowicach, żyła rodzina Błaszczaków. Nie byli bogaci, ale za to szczęśliwi. Ojciec pracował jako górnik, matka zajmowała się domem. Ich jedyny syn Marek był najpilniejszym uczniem w całej klasie i wszyscy twierdzili, że zostanie wielkim naukowcem. Pech chciał, że matka zmarła na zapalenie płuc, po tym jak dorabiając na zbieraniu cebuli w deszczu, musiała jeszcze na... Za górami, za lasami, w Katowicach, żyła rodzina Błaszczaków. Nie byli bogaci, ale za to szczęśliwi. Ojciec pracował jako górnik, matka zajmowała się domem. Ich jedyny syn Marek był najpilniejszym uczniem w całej klasie i wszyscy twierdzili, że zostanie wielkim naukowcem. Pech chciał, że matka zmarła na zapalenie płuc, po tym jak dorabiając na zbieraniu cebuli w deszczu, musiała jeszcze na drugiej zmianie sortować ją w klimatyzowanej hali. Mokre ciuchy, wraz z 17*C ustawionymi przez pracodawcę, żeby cebula dłużej wytrzymała, doprowadziły do śmierci matki. Niestety była zatrudniona na czarno i żadne odszkodowanie nie należało się Błaszczakom. Próbowali się sądzić, ale nic to nie dało. Po żałobie, Błaszczak-ojciec znalazł sobie nową żonę, która miała 3 synów. Jedyną ich aktywnością było wydawanie pieniędzy w H&M i Starbucksie. Niestety cięcia budżetowe państwa sprawiły, że wkrótce kopalnie Błaszczaka zamknęli i on sam został bez pracy. Marek w tym czasie zaczynał pierwszy rok studiów, dorabiał w weekendy w Starbucksie, chciał odłożyć trochę pieniędzy, lecz wkrótce musiał zacząć pomagać finansowo swojemu ojcu, gdyż jego odprawa nie wystarczyła na długo, zwłaszcza, że macocha i jej synowie dalej chodzili do Starbucksa na IceLatte, które przygotowywał im Marek. Ojciec próbował dorabiać na cebuli, ale długo nie wytrzymał i także zachorował. Marek sam musiał utrzymać ojca, macochę i jej 3 synalków. Rzucił studia i zatrudnił się na budowie, tyrał po 12h dziennie, żeby tylko zarobić pieniądze na życie. Wkrótce macocha zostawiła Błaszczaka, dla innego, bogatszego. Z resztą on sam zmarł rok później, a Marek popełnił samobójstwo, gdyż nie widział sensu swojego życia.
Morał jest taki: Umowa o pracę jako podstawa zatrudnienia.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-12 11:36:59

A ja chciałbym polecieć na międzynarodową stację kosmiczną. Stamtąd widać jak na dłoni (dosłownie) wszystkie kraje, lądy, morza. Mimo moich skromnych gabarytów i niewielkiej wagi, zastanawia mnie jakie to uczucie nic nie ważyć, być w stanie nieważkości, nie wypijając grama alkoholu! A za selfiaczka z Ziemią zgarnąłbym więcej lajków na fejsie, niż za zdjęcie w kucki z piramidą Cheopsa. Więc... A ja chciałbym polecieć na międzynarodową stację kosmiczną. Stamtąd widać jak na dłoni (dosłownie) wszystkie kraje, lądy, morza. Mimo moich skromnych gabarytów i niewielkiej wagi, zastanawia mnie jakie to uczucie nic nie ważyć, być w stanie nieważkości, nie wypijając grama alkoholu! A za selfiaczka z Ziemią zgarnąłbym więcej lajków na fejsie, niż za zdjęcie w kucki z piramidą Cheopsa. Więc wydaje mi się, że MSK to miejsce, które chciałbym odwiedzić.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-07 12:40:58

Wystarczy prześledzić fejsbuka tej osoby, sprawdzić jakie strony lubi, co jest jej hobby i wcielić się w eksperta w danej dziedzinie. Załóżmy, że zależy nam na Grażynie i że ona nie lubi glutenu. To już, proszę bardzo - zmieniamy się w blogera-eksperta, prowadzącego poradnie 'Glutend' i reklamujemy się jako eksperci, którzy mają pierwszą poradę gratis... kto nie skorzysta z czegoś za darmo? I... Wystarczy prześledzić fejsbuka tej osoby, sprawdzić jakie strony lubi, co jest jej hobby i wcielić się w eksperta w danej dziedzinie. Załóżmy, że zależy nam na Grażynie i że ona nie lubi glutenu. To już, proszę bardzo - zmieniamy się w blogera-eksperta, prowadzącego poradnie 'Glutend' i reklamujemy się jako eksperci, którzy mają pierwszą poradę gratis... kto nie skorzysta z czegoś za darmo? I Grażyna przychodzi to my jej:
- Proszę pani, jeżeli pani będzie jeść gluten to się dla pani bardzo źle skończy. I radzę pani np. wyjechać na parę dni z miasta, bo od glutenu, może panią zaatakować wielokrotnie karany Janusz K. pseudonim "Mucha".
Ekspertowi nie uwierzy? No proszę Was...

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-07 12:31:09

Bibliotekarka/bibliotekarz/pracownik działu kryminałów w księgarni. Taki ktoś musi być otrzaskany w rodzajach zbrodni i tym jak rozwiązuje się sprawy. Widzę jak ktoś z taką wiedzą zostaje współpracownikiem policji, kimś w rodzaju "jasnowidza". Skoro sprawy można rozwiązywać na podstawie wibracji, albo snów, to czemu nie na podstawie spraw zawartych w książkach?
- Powiesili kogoś na drzewie.
-...
Bibliotekarka/bibliotekarz/pracownik działu kryminałów w księgarni. Taki ktoś musi być otrzaskany w rodzajach zbrodni i tym jak rozwiązuje się sprawy. Widzę jak ktoś z taką wiedzą zostaje współpracownikiem policji, kimś w rodzaju "jasnowidza". Skoro sprawy można rozwiązywać na podstawie wibracji, albo snów, to czemu nie na podstawie spraw zawartych w książkach?
- Powiesili kogoś na drzewie.
- O, to tak jak 'tu i tu', musicie zwrócić uwagę na 'to i to', jak bohater tej książki.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-05 17:47:33

"Dolej mu tam!"

Moja rodzina opiera się na dwóch fundamentach: a) alkoholu b) (w)pakowaniu w najgorsze łajno, ewentualnie tego łajna wypominanie. Wróćmy do a). Nie widziałem rodzinnego spotkania, które byłoby na trzeźwo. Jako dziecko tego nie rozumiałem, ale teraz rozumiem ich doskonale. Po prostu z nimi się nie da wytrzymać na trzeźwo, trzeba się napić. A b)? Nic tak nie spaja mojej rodziny,...
"Dolej mu tam!"

Moja rodzina opiera się na dwóch fundamentach: a) alkoholu b) (w)pakowaniu w najgorsze łajno, ewentualnie tego łajna wypominanie. Wróćmy do a). Nie widziałem rodzinnego spotkania, które byłoby na trzeźwo. Jako dziecko tego nie rozumiałem, ale teraz rozumiem ich doskonale. Po prostu z nimi się nie da wytrzymać na trzeźwo, trzeba się napić. A b)? Nic tak nie spaja mojej rodziny, jak robienie sobie przykrości. Stąd ten tytuł "Dolej mu tam!" - metaforycznie można by rzec, że nawet gdy stoisz po szyję w łajnie i myślisz, że twoja sytuacja jest najgorsza na świecie, wtedy przychodzi moja rodzina i ci tego łajna dolewa, tak że zaczynasz tonąć. Ci, którzy żyją są mistrzami świata w pływaniu w łajnie. Szkoda, że takie zawody się nie odbywają, bylibyśmy dla tej dyscypliny tym samym czym dla tenisa są siostry Williams. Jedno jest pewne, nie ważne czy wygralibyśmy te zawody czy nie - i tak otwieralibyśmy szampana...

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-05 10:19:43

Zakochanie to dziecko, które przykleja się do szyby w sklepie LEGO i wrzeszczy "to chcę!", żeby później o klockach zapomnieć. Miłość to dziecko, które drze się w schronisku "tego chcę!", żeby później cieszyć się z tego psa. Uważać, że jest najsłodszy na świecie do czasu, aż urośnie. Bawić się z nim. Wychodzić z nim na spacer mimo niepogody. Wkurzać się na niego, gdy rozwali coś w domu. Karmić... Zakochanie to dziecko, które przykleja się do szyby w sklepie LEGO i wrzeszczy "to chcę!", żeby później o klockach zapomnieć. Miłość to dziecko, które drze się w schronisku "tego chcę!", żeby później cieszyć się z tego psa. Uważać, że jest najsłodszy na świecie do czasu, aż urośnie. Bawić się z nim. Wychodzić z nim na spacer mimo niepogody. Wkurzać się na niego, gdy rozwali coś w domu. Karmić go. Odstępować mu łóżka. Martwić się, gdy ucieknie. Aż w końcu tęsknić za nim, gdy odejdzie.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-05 10:08:55

Największe zderzenie kulturowe miałem - o dziwo - nie wyjeżdżając z naszego kraju, ani nawet nie poznając obcokrajowców, tylko wyjeżdżając na studia.
Wychowałem się w domu, którego nie zamykało się na klucz, rowery nie były przypinane skomplikowanymi mechanizmami, a piłkę zostawiało się pod blokiem i nikogo nie dziwiło, że ona rano leżała tam gdzie ją zostawiliśmy. Wszyscy się znali i ze sobą...
Największe zderzenie kulturowe miałem - o dziwo - nie wyjeżdżając z naszego kraju, ani nawet nie poznając obcokrajowców, tylko wyjeżdżając na studia.
Wychowałem się w domu, którego nie zamykało się na klucz, rowery nie były przypinane skomplikowanymi mechanizmami, a piłkę zostawiało się pod blokiem i nikogo nie dziwiło, że ona rano leżała tam gdzie ją zostawiliśmy. Wszyscy się znali i ze sobą rozmawiali, zapraszali się nawzajem na kawę (albo inne trunki). Kiedyś nawet zrobili imprezę dla wszystkich sąsiadów, a świniak przeznaczony na grilla był oprawiany przez połowę moich sąsiadów. Widok arcykomiczny, gdzie 10 osób, stoi w małej kuchni nad świnią w skrzynce i każdy z nich ma na nią inny pomysł. Dodajcie do tego, że każdy z nich podlany już był alkoholem. Co tu dużo mówić - raban!
Wychowany niczym Jane Jacobs w lokalnej wspólnocie, przyjeżdżam do dużego miasta. Żaden sąsiad się do siebie nie odzywa - ok, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ale prośby od mojej właścicielki mieszkania, żebym zamykał drzwi na cztery zamki - już nie. Wszystko podszyte argumentami o stereotypowych cyganach okradających mieszkania, bezdomnych wchodzących do mieszkań i niebezpiecznych sąsiadach. Jedyna niebezpieczna rzecz, która mnie spotkała na tym osiedlu, to gdy jednej staruszce zerwał się szczuropies ze smyczy i zaczął na mnie szczekać. Pół roku mi zajęło wyrobienie sobie nawyku zamykania tych wszystkich zamków. To jest dopiero szok kulturowy. Jak różnie można podchodzić do sąsiadów.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-06-28 18:31:00

Przewlekłych chorób. Kaszel, drobny ból w ręku, kłucie pod żebrami - niby nic, a później człowiek ląduje na oiomie, bo okazuje się, że płuca zmieniły się w ser szwajcarski, a serce zrobiło remont i powiększyło komory, niechcący przesuwając belkę nośną, przez co konstrukcja się zawala.

więcej...
 
2017-06-28 18:24:55

Mam jedną taką rzecz, która łączy teraźniejszość z przeszłością - dosłownie. - Kalendarz z 2010 r. Bóg jeden wie czemu go jeszcze nie ściągnąłem? Może dlatego, że jest na nim półnaga Kate Moss. Albo może dlatego, że mam sentyment do 2010 r. To był dobry rok, m.in. urodził się wtedy mój syn... dobra co będę ściemniać - Kate Moss, ale przy okazji przypomina mi ten dobry rok.

więcej...
 
2017-06-27 11:24:09

Czteroletni Krzysiu był dziś najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Chciał komuś o tym opowiedzieć, więc wybrał swojego tatę - Marka.
- Tato, tato! Znalazłem największy lizak świata - przybiegł zdyszany.
- Co za lizak? - zdziwił się tato znad książki.
- No taki ogromny - Krzysiu zatoczył koło rękami nad głową, ukazując jego wielkość. - Leżał na szafce przed łazienką. Ma ogromny patyk i jest...
Czteroletni Krzysiu był dziś najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Chciał komuś o tym opowiedzieć, więc wybrał swojego tatę - Marka.
- Tato, tato! Znalazłem największy lizak świata - przybiegł zdyszany.
- Co za lizak? - zdziwił się tato znad książki.
- No taki ogromny - Krzysiu zatoczył koło rękami nad głową, ukazując jego wielkość. - Leżał na szafce przed łazienką. Ma ogromny patyk i jest prawie tak duży jak ja! I Czerwony, jest czerwony!
- To gdzie go masz teraz?
- Schowałem na poobiedzie.
Tato Marek był lekko dumny, że jego syn nie jadł słodkiego przed obiadem, ale też nie przypominał sobie, żeby kupował jakiegoś lizaka. - Chyba, że Gosia - myślał - tylko czy była jakaś okazja? - Czyżby zapomniał o urodzinach, albo imieninach Krzysia? Może jest jakiś dzień dziecka? Wstał z kanapy i poszedł szukać Gosi - swojej żony - żeby rozwiać wątpliwości. Gosia szukała czegoś w łazience.
- O Marek - zaczęła - widziałeś przepychaczkę? Toaleta się zapchała.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-06-26 10:52:42

Z moją dziewczyną jesteśmy jak awokado... i nie, nie chodzi o to, że nie stać nas na mieszkanie. Tylko o to, że ja choć wydaję się gruboskórny, to w środku mam taką miękką masę, która nie miałaby żadnej formy, gdyby nie pestka, na której się to wszystko trzyma. Tą pestką jest moja dziewczyna.

więcej...
 
Moja biblioteczka
9 0 0
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (1)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd