Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Sentido 
"Jeśli kiedyś wybrać będę mógł, jak to zrobić. To przecież dobrze, dobrze o tym wiem - chciałbym umrzeć z miłości." - Myslovitz
31 lat, kobieta, Kraków / Dania, status: Czytelniczka, dodała: 137 cytatów, ostatnio widziana 16 godzin temu
Teraz czytam
  • Walden, czyli życie w lesie
    Walden, czyli życie w lesie
    Autor:
    Walden opisuje dwa lata, dwa miesiące i dwa dni, jakie Thoreau spędził w lesie porastającym brzegi Walden Pond, na ziemi należącej do Ralpha Waldo Emersona w pobliżu Concord w stanie Massachusetts. W...
    czytelników: 2852 | opinie: 58 | ocena: 7,81 (560 głosów) | inne wydania: 3

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-19 11:18:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2017-07-16 23:38:59
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-07-08 23:46:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Czytałam, niczym podekscytowana dziewczynka, która siedzi w kucki na leśnej ściółce i podpierajac brodę piąstkami szepcze "Proszę sobie nie przerywać Panie Haskell. Pan tak pięknie opowiada o tych chloroplastach, mchu i sikorach kalifornijskich. Że też chciało się Panu przez cały rok przychodzić w to samo miejsce, by w kawałku lasu dostrzec universum.
Hmm... I wie Pan co, mimo iż na codzień...
Czytałam, niczym podekscytowana dziewczynka, która siedzi w kucki na leśnej ściółce i podpierajac brodę piąstkami szepcze "Proszę sobie nie przerywać Panie Haskell. Pan tak pięknie opowiada o tych chloroplastach, mchu i sikorach kalifornijskich. Że też chciało się Panu przez cały rok przychodzić w to samo miejsce, by w kawałku lasu dostrzec universum.
Hmm... I wie Pan co, mimo iż na codzień nie zachwycam się jelenimi żwaczami, to Pan potrafił wynieść je do poziomu doskonałości".

Autor, w fascynujący sposób, przeplótł naukę z filozofią i fizykę z biologią, wkładając w to całe serce głodnego życia obserwatora.
Całość potęguje pierwszoosobowa narracja. To tak, jakby znaleźć się w umyśle pełnego pasji eksplorera.

Po lekturze doszłam do wniosku, że nauka także może mieć w sobie dozę poetyckości, a Haskell nie trafi do każdego, kto umiłował sobie przyrodę, lecz do tych, którzy nie traktują mrówki jako insekta, ale jako pełnoprawnego i istotnego dla świata, obywatela mikrokosmosu.

Jeżeli jesteś osobą, która  lubi czasem uciec od betonowego, zatłoczonego świata pełnego sprzecznych idei do lasu, śmiało możesz uciec w karty tej książki. Ofiaruje ona bowiem podobny rodzaj ukojenia, a w bonusie ciekawe fakty naukowe.

pokaż więcej

 
2017-07-06 13:46:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-06-30 22:02:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kwiat paproci (tom 3)

Rewelacja! Dawno się tak dobrze nie bawiłam, podczas czytania.

Władca Polan zniknął, lecz kto by się tam Mieszkiem przejmował, skoro na wioskę przyjeżdża, o bogowie, ucieleśnienie marzeń każdej teściowej, czyli Witek. Żerca jak się patrzy.

Gosława, obwieszona amuletami, biega po wsi, we wściekle różowych adidasach, Baba Jaga pojechała na waka... pielgrzymkę, lotawice napastują mężów, a młode...
Rewelacja! Dawno się tak dobrze nie bawiłam, podczas czytania.

Władca Polan zniknął, lecz kto by się tam Mieszkiem przejmował, skoro na wioskę przyjeżdża, o bogowie, ucieleśnienie marzeń każdej teściowej, czyli Witek. Żerca jak się patrzy.

Gosława, obwieszona amuletami, biega po wsi, we wściekle różowych adidasach, Baba Jaga pojechała na waka... pielgrzymkę, lotawice napastują mężów, a młode panny wysmarowane miodem tańczą na golasa wokół ogniska. I to w środku lasu!

Dlaczego budowę domu trzeba zaczynać podczas pełni księżyca? Co wspólnego mają gałązka brzeziny i osoba, której się nienawidzi? Jak  rzucić na kogoś pijacką klątwę? Ja już wiem i nie żałuję ani złotówki wydanej na książkę.

Utopce, chmurniki, nocnice, śmiertelnicy i bogowie. Życie i śmierć. Jednym słowem chaos.
Jak to Swarożyc ujął: "Chaos jest wszystkim. Chaos jest przyszłością."
A co w przyszłości czeka Gosię? Ja już się nie mogę doczekać kontynuacji. Oby pisarka utrzymała poziom tej części.

pokaż więcej

 
2017-06-27 11:31:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Mimo, iż wolę Witkiewicz, która chwyta się za bary z trudniejszymi tematami, refleksyjną, ta pozycja nastraja bardzo pozytywnie, jak tabliczka czekolady mlecznej. Jednak ja wolę gorzką. "Dla zdrowotności". Bo jak za dużo słodkiego się człowiek naje, to "kłopoty mogą być, a kłopotów nikt nie lubi".

Kamienica pełna ciekawych i sympatycznych osób tętni życiem.
Pani Wiesia mimo lat...
Mimo, iż wolę Witkiewicz, która chwyta się za bary z trudniejszymi tematami, refleksyjną, ta pozycja nastraja bardzo pozytywnie, jak tabliczka czekolady mlecznej. Jednak ja wolę gorzką. "Dla zdrowotności". Bo jak za dużo słodkiego się człowiek naje, to "kłopoty mogą być, a kłopotów nikt nie lubi".

Kamienica pełna ciekawych i sympatycznych osób tętni życiem.
Pani Wiesia mimo lat osiemdziesięciu czestuje wszystkich nalewkami, Graża maluje obrazy, Florek prowadzi kwiaciarnię i wzdycha do przystojnego harleyowca, Norbert z Ewą chodzą do kina, a Giga z Maciejem pod las się całować.
Jest zabawnie, tłoczno i bajkowo.

Sześć gwiazdek za całokształt. Siódma dla Swietej Pelagii rozpustnicy, która jak się nawrociła, to założyła dla niepoznaki spodnie i udawała Pelagiusza. (Jak opowiem o tym swojej babci Pelagii, najpewniej zarobię od niej jakiś egzorcyzm, żebym glupot w przyszosci nie czytała). Ósma dla Zbyszka za żart odnośnie ironii losu.

Ocena wysoka, bo pisarce udało się to, co nawet Chmielewskiej nie wyszło - rozśmieszyła mnie.

pokaż więcej

 
2017-06-23 21:00:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2017-06-23 16:06:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Skończyłam i nie bardzo wiem, w co mam wierzyć, bo autor momentami przedstawiał tezę, a potem wysuwał sprzeczne wnioski np. odnośnie sportu. Wypunktuję główne założenia. Zweryfikujcie je sami.

- przez pierwsze sześć lat chłopiec należy do mamy
- między 6-13 rokiem życia wzoruje się na ojcu, jeśli wtedy tata zawiedzie konsekwencje mogą być opłakane
- od lat 14, szuka rówieśników i mentora z...
Skończyłam i nie bardzo wiem, w co mam wierzyć, bo autor momentami przedstawiał tezę, a potem wysuwał sprzeczne wnioski np. odnośnie sportu. Wypunktuję główne założenia. Zweryfikujcie je sami.

- przez pierwsze sześć lat chłopiec należy do mamy
- między 6-13 rokiem życia wzoruje się na ojcu, jeśli wtedy tata zawiedzie konsekwencje mogą być opłakane
- od lat 14, szuka rówieśników i mentora z "zewnatrz"
- do dwóch lat po porodzie, matka nie może być smutna, bo zaprogramuje tak mózg chłopca
- chłopców nie należy oddawać do żłobka, bo źle znoszą rozstanie, mogą stać się agresywni i nerwowi, dziewczynki jakoś dadzą sobie radę
- mężczyźni emocjonalnie zamknięci, to mali chłopcy, od których matka się "odcinała", zabrała im miłość i ciepło a oni w akcie obronnym wyłączyli w sobie wrażliwość i miłość
- wszystkie stworzenia zaczynają jako chromosom X, forma męska to żeńska z dodatkami, dlatego mężczyźni mają sutki choć ich nie potrzebują
- chłopcami rządzi testosteron, najbardziej w wieku lat 4 i 12, wtedy rodzice muszą za niego myśleć, bo chłopiec jest "mało rozgarnięty"
- odpowiednikiem kobiecego PMS jest męskie TWT (testosteron wymagający treningu)
- walka, gniew, agresja, pragnienie przywództwa to wina testosteronu
- chłopcy muszą jasno widzieć hierarchię i reguły, jeśli jest chaos sami zabierają się do ich ustalania
- chłopcy są "opóźnieni w rozwoju" i powinni rok później, niż dziewczynki rozpoczynać szkołę
- tata powinien siłować się z synem na niby, to daje mu poczucie kontroli nad sobą
- z chłopcem o seksie należy otwarcie rozmawiać już od 10 roku życia, ale do lat 16 nie pochwalać tendencji do erotyzacji dziewczynek
- ojciec powinien syna tulić, dotykać czy podszturchiwać, bo brak męskiej czułości może zaowocować przyszłym homo lub biseksualizmem

Na koniec ciekawostka od autora: "stres i samotność podnoszą poziom estrogenów, aby mężczyzna mógł sobie dawać radę jak kobieta".

Biddulph podszedł do sprawy w biologiczny sposób i wszystko poparł badaniami, nawet przytoczył przykład hieny cętkowanej, która po narodzinach ma tyle testosteronu, że zjada żywcem rodzeństwo.

Coś mi mówi żeby poszukać innych książek z tej dziedziny...

pokaż więcej

 
2017-06-17 11:40:37
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-12 22:42:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Lat temu czterdzieści kilka odłożyłem kryminały i czytałem tylko książki o życiu wewnętrznym, które mnie bardziej interesowały niż kryminały.
Jan od Krzyża — sensacja!
Święta Teresa — sensacja!
Jakaś mistyka — ach,fantastyczne!"

Nie lubię poważnych rozmów o Bogu, o kościele zwłaszcza, dlatego to co mówi ojciec Joachim bardzo mi się spodobało . Taki krakowski De Mello. Choć tamten rozprawia...
"Lat temu czterdzieści kilka odłożyłem kryminały i czytałem tylko książki o życiu wewnętrznym, które mnie bardziej interesowały niż kryminały.
Jan od Krzyża — sensacja!
Święta Teresa — sensacja!
Jakaś mistyka — ach,fantastyczne!"

Nie lubię poważnych rozmów o Bogu, o kościele zwłaszcza, dlatego to co mówi ojciec Joachim bardzo mi się spodobało . Taki krakowski De Mello. Choć tamten rozprawia o szeroko pojmowanej duchowości, a ten stricte o katolicyźmie, łączy ich jedna cecha - dystans.

"Święta Teresa Wielka, jeśli ktoś miał za dużo ekstaz, to zakazywała chodzenia do chóru i polecała jedzenie kurczaków, uważając że kurczak taką podlatującą, ekstatyczną dobrze uziemi".

Książka ma formę rozmowy między kobietami, a zakonnikiem. Porusza wiele kwestii, z którymi ma styczność polski katolik, na przykład msza święta, spowiedź czy modlitwa.

"Jeśli ktoś — młody chłopak, dziewczyna w akademiku, gdzie za ścianą jest pijatyka, wrzaski, krzyki — chroni się w jednym pokoju, by się modlić w grupie o wyparcie zła, to jest to właściwie przelotny klasztor klauzurowy!".

Polecam wszystkim, którzy lubią posłuchać, tudzież poczytać mędrca, bo tak można nazwać kogoś, kto zdaje sobie sprawę z tego, że Boga słowami ująć się nie da, więc kwestie poważne przedstawia w sposób humorystyczny.

"Im prostszy człowiek, tym do Boga podobniejszy. Stąd czasem na wsi są tacy staruszkowie bardzo prości i do Boga podobni."

Ta prostota, o której mówi zakonnik jest także jego udziałem, stąd przyjemność czytania.

pokaż więcej

 
2017-06-09 21:18:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-06-07 20:49:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Niels Bentzon (tom 1)

Panowie mieli zamiar napisać scenariusz, ale troszkę się rozpedzili i wyszła im książka.

Piszą osobno. Jeden w szatni, gdy czeka na dzieci podczas ich zajęć sportowych, a drugi w Bibliotece Królewskiej. Potem się spotykają, czytają sobie na głos to, co stworzyli i łączą w całość. Obydwaj są  zainteresowani zjawiskami metafizycznymi. Jeden z nich pochodzi z rodziny ateistów, ale czuje, że...
Panowie mieli zamiar napisać scenariusz, ale troszkę się rozpedzili i wyszła im książka.

Piszą osobno. Jeden w szatni, gdy czeka na dzieci podczas ich zajęć sportowych, a drugi w Bibliotece Królewskiej. Potem się spotykają, czytają sobie na głos to, co stworzyli i łączą w całość. Obydwaj są  zainteresowani zjawiskami metafizycznymi. Jeden z nich pochodzi z rodziny ateistów, ale czuje, że "jest coś wiecej". Drugi podziela jego zainteresowania.
Anders i Jacob, pisarze, którzy każdą książkę zaczynają od wizyty w Instytucie Nielsa Bohra, by poznać nowe odkrycia z dziedziny astrologii.

Fabuła opiera się na biblijnych trzydziestu sześciu sprawiedliwych, dzięki którym reszta ludzkości jest chroniona. Zagadkę ich śmierci rozwiązują Niels, który ma fobię przed podrożowaniem i Hannah, wybitny umysł zajmujący się czarną materią.

Czytało się znakomicie. Panowie stworzyli jednolity i bardzo plastyczny kawałek dobrej prozy z położeniem nacisku na współczesny terroryzm np. odniesienie do tragedii w teatrze na Dubrowce czy masakry w Luksorze i trafnie opisali ciemną stronę Danii. Jest mnóstwo nawiązań biblijnych, faktów z zakresu matematyki i astrologii.

Przerażająco realistyczny opis dekadenckiego zachodu, przeciwstawili faktom dotyczącym badaniom nad doświadczeniami z pogranicza śmierci, którym obecnie patronuje sam ONZ. Jednoznacznie wskazują one na to, że śmierć to jedynie przejście z ciała fizycznego do absolutnej, boskiej świadomości.

pokaż więcej

 
2017-06-04 11:55:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Okazuje się, ze to co z początku miałam za duńska życzliwość i sposób bycia, ma swój termin.

Wchodząc do sklepu zaskakiwały mnie stoiska ze świecami. "Może mają wkrótce jakieś święto?" - myślałam. Myliłam się. Świece są tu do kupienia wszędzie, przez okrągły rok. Palą się na parapetach, stołach, w domu, w biurze, w urzędzie. Sama obecnie mam u siebie ich tyle, że śmiało mogą odciąć dopływ...
Okazuje się, ze to co z początku miałam za duńska życzliwość i sposób bycia, ma swój termin.

Wchodząc do sklepu zaskakiwały mnie stoiska ze świecami. "Może mają wkrótce jakieś święto?" - myślałam. Myliłam się. Świece są tu do kupienia wszędzie, przez okrągły rok. Palą się na parapetach, stołach, w domu, w biurze, w urzędzie. Sama obecnie mam u siebie ich tyle, że śmiało mogą odciąć dopływ prądu na miesiąc.

Z kolei w pracy zwróciłam uwagę na równość i przyjacielskie stosunki. Nie ma poczucia konkurencji, pracujemy wspólnie i pomagamy sobie wzajemnie. Z szefem każdy jest na "ty". Jego biuro jest przeszklone by każdy widział jak pracuje, a drzwi otwarte, by można zawsze wpaść na rozmowę. Szef zna każdego po imieniu i rozmawia nie tylko o pracy, ale też o życiu prywatnym. Codziennie pierwszy się wita i pyta o samopoczucie. Nie ma barier ani odgórnie narzuconej hierarchii. Niezależnie od profesji.

Poczucie równości i uczciwości widoczne jest wszędzie. Brak zasłon i rolet w oknach to jasny komunikat mówiący "spójrz , nie mam niczego do ukrycia".  Trzydzieści osób przy wejsciu do autobusu spokojnie czeka gęsiego na swoją kolej, by okazać bilet kierowcy. "Gdzie ten ścisk, gdzie napierający tłum i obce oddechy przy uchu?" - z początku wspominałam z łezką w oku bliskość rodaków z przystanku Herbewo w Krakowie. Ech... te pół metra odległości. Człowiek czuje się taki osamotniony.

Ciasto w pracy? Nawet kilka razy w tygodniu. Z powodu urodzin, narodzin,   zdanego prawka, ślubu, wyników albo dlatego, że zostały w budżecie bonusowe pieniądze. Dłuższa przerwa? Raz za czas. Po co tak szybko wracać do pracy skoro dobrze się siedzi?

Dlaczego dzieci spędzają codziennie przez cały rok dwie godziny na zewnątrz, bawiąc się w błocie, deszczu albo sypiąc piasek we włosy? Bo ważne jest, by były szczęśliwe. Im bardziej ubłocone wróci z przedszkola, tym większy poziom zadowolenia.

Obcy ludzie, mijając mnie na ulicy uśmiechają się, mówią "hej" albo zagadują, sąsiedzi zostawiają pod drzwiami czekoladki albo wielkanocne króliki w święta, urzędnicy są otwarci i poświęcają każdemu tyle czasu ile dana osoba potrzebuje.

Wspólne wypady rowerowe, piknik nad morzem, samotny grill z wędką w  ulubionym zaułku, frisbee na trawie albo piwny wieczór z kolegami - Duńczycy szukają przyjemności gdzie się da. Najlepiej w sprawdzonym towarzystwie.

To jest "hygge" jakie znam. Czy jestem szczęśliwsza będąc tutaj? Nie, mój poziom zadowolenia się nie zmienił, choć intensywnie odczuwam różnicę w energii emanującej ze społeczeństwa polskiego i duńskiego. Czy dobrostan ma na to wpływ? Moim zdaniem i tak i nie. Znam Duńczyków mających na okrągło muchy w nosie, znam i takich którzy pracują po dwanaście godzin dziennie z osobami cierpiacymi na depresję i napady lękowe, a nigdy nie słyszałam, by narzekali. Znam też Polaków, którym zmiana warunków zewnętrznych nie pomogła w zmianie negatywnego podejścia i młodych, zblazowanych Duńczyków, których dobrobyt popycha do szukania podniet w łamaniu prawa.

Szczęście nie jest stanem permanentnym. Szczęśliwym się bywa, a że Duńczycy nauczyli się bywać częściej niż inni, no cóż. Prawdziwe szczęście wypływa z wewnątrz, nic nie kosztuje i można je odczuwać w samotności. Jeżeli ktoś chce obalić moją teorię, niech sobie zapali świeczkę, gdy zdrowy, najedzony, w gronie rodziny siedzi przy świątecznym stole i nie może wyzbyć się uczucia przygnębienia. Podejrzewam, że nawet gromnica nie pomoże.

pokaż więcej

 
2017-06-02 09:01:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Trzy kobiety. Jeden wypadek.
Historia w sam raz dla tych, którzy lubią co jakiś czas się dobić. Wysoce toksyczna.

Po pożarze w markecie,  losy trzech kobiet splatają się w szpitalnej sali.
Bronia, Sonia i Sabina. Dobrowolne ofiary, które  przyzwalają bliskim na to, by je wykorzystywali. I kolejno w roli oprawców "under cover", występują syn alkoholik, rodzina potrzebująca perfekcyjne matki i...
Trzy kobiety. Jeden wypadek.
Historia w sam raz dla tych, którzy lubią co jakiś czas się dobić. Wysoce toksyczna.

Po pożarze w markecie,  losy trzech kobiet splatają się w szpitalnej sali.
Bronia, Sonia i Sabina. Dobrowolne ofiary, które  przyzwalają bliskim na to, by je wykorzystywali. I kolejno w roli oprawców "under cover", występują syn alkoholik, rodzina potrzebująca perfekcyjne matki i żony (nieważne, że straciła zdolność poruszania się) oraz zgorzkniały jak czekolada z 90 procentową zawartością kakao, ojciec.

Wyjątkowa pozycja. Efektywnie obniża poziom endorfin i uczy kobiety jak zostać wyniesioną na ołtarze, poprzez dobrowolne męczeństwo.

Książka jest smutna w odbiorze, ze względu na pasywne postawy pań, które nie walczą o siebie. Nie buntuja się. Zrezygnowane, godzą się z losem. Naszpikowana zwrotami pełnymi pretensji i rozgoryczenia.

Chciałam, na prawdę chciałam dokończyć, by mieć pełny ogląd tego, co autorka chciała przekazać, ale w przeciwieństwie do tych kobiet mówię stanowcze "nie".

Książka jest jak towarzysz. Wybrany dobrowolnie. Mózg działa jak gąbka i mimowolnie koduje słowa, zwroty, schematy myślowe. Dlatego omijam pewien obszar literatury.
Wilczyńska ustanowiła mistrzostwo w użalaniu i stworzyła tak toksycznie myślące baranki ofiarne o negatywnym, oceniajacym podejściu, że jakkolwiek się to kończy, za przysłowiowy milion tego nie doczytam.

Życzę cierpliwości i odporności wszystkim osobom, które chcą dzielić swój czas z tą książką.

pokaż więcej

 
2017-05-28 06:26:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
Moja biblioteczka
49 32 3121
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (401)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (33)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd