Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
BookDetective 
bookdetective.pl
status: Czytelnik, ostatnio widziany 6 godzin temu
Teraz czytam
  • Grzechot kości
    Grzechot kości
    Autor:
    Jeden z najgorętszych tytułów targów książki we Frankfurcie 2015! Brytyjski wydawca przez dwa lata przygotowywał premierę! Polskie wydanie tuż po premierze w Anglii. Prowadzi dwa życia. W jednym z n...
    czytelników: 48 | opinie: 0 | ocena: 4 (2 głosy)
  • Identyfikacja
    Identyfikacja
    Autor:
    Naładowany akcją oparty na faktach thriller światowej sławy eksperta medycyny sądowej, autora Smaku śmierci Przed nim zmarli niczego nie ukryją... To, co Simon Beckett znał ze stażu dziennik...
    czytelników: 56 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Ja nie wybaczam
    Ja nie wybaczam
    Autor:
    Kocham was najbardziej na świecie. Dlatego muszę was zabić. Inspektor Ray Drake przez trzydzieści lat uciekał przed przeszłością. I sądzi, że mu się udało. Jest szanowany w pracy, właśnie dostał poch...
    czytelników: 47 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Kluczowy świadek
    Kluczowy świadek
    Autor:
    Książkowy debiut uznanego pisarza kryminałów Jørna Liera Horsta, Kluczowy świadek jest realistyczną opowieścią zbudowaną na autentycznej historii. Preben Pramm leży martwy od tygodnia. Jest nagi, zwi...
    czytelników: 213 | opinie: 16 | ocena: 7,24 (25 głosów)
  • Miasto w ogniu
    Miasto w ogniu
    Autor:
    Powieść, na jaką Nowy Jork zasługiwał od dawna. Nowy Jork, 1976. William Hamilton-Sweeney, dziedzic jednej z największych amerykańskich fortun, który wyrzekł się rodziny, i jego siostra Regan. Mercer...
    czytelników: 110 | opinie: 1 | ocena: 7,75 (4 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-04-26 10:00:36
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: William Wisting (tom 1) | Seria: Mroczny zaułek
 
2017-04-26 09:59:59
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Fred Abel (tom 2)
 
2017-04-26 09:59:41
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Ray Drake (tom 1)
 
2017-04-26 09:59:24
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-04-26 09:58:53
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2017-04-26 09:54:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Fabian Risk (tom 3)

Ludzie listy piszą, więc napiszę i ja.

Szanowny Panie Stefanie Ahnhem.
Zapewne nie przeczyta Pan tej recenzji, ale zwracam się w pierwszym akapicie bezpośrednio do Pana. Jak duży tupet trzeba mieć, żeby napisać powieść tak dobrą, że aż wywróciła mi do góry nogami cały dzień pracy.
Detta är en skandal !

Wiadome jest, że uwielbiam skandynawską literaturę (tak, nie tylko kryminały). Cokolwiek...
Ludzie listy piszą, więc napiszę i ja.

Szanowny Panie Stefanie Ahnhem.
Zapewne nie przeczyta Pan tej recenzji, ale zwracam się w pierwszym akapicie bezpośrednio do Pana. Jak duży tupet trzeba mieć, żeby napisać powieść tak dobrą, że aż wywróciła mi do góry nogami cały dzień pracy.
Detta är en skandal !

Wiadome jest, że uwielbiam skandynawską literaturę (tak, nie tylko kryminały). Cokolwiek by mówić o kryminałach samych w sobie, to Skandynawowie są dla mnie mistrzami tworzenia mrocznego i surowego klimatu. Oczywiście, są te gorsze i te lepsze, i oceniając „Osiemnaście stopni poniżej zera”, to zdecydowanie jest to książka z zakresu tych, które wręcz pochłaniają czytelnika.

Pewnego dnia, pędzące czerwone BMW z impetem wpada do basenu portowego. Kierowca, obecnie już denat, którego wyciągnięto z auta, to zamożny przedsiębiorca firmy z branży IT. To kolejna oczywista sprawa dla policji - jechał za szybko, na podwójnym gazie, wpadł autem do wody, zginął i kropka. Jednak, jako że książka ma 500 stron, to sprawa musi się skomplikować. Patolog policyjny stwierdza, że obrażenia denata wykluczają okoliczności śmierci, ale przede wszystkim wskazują na to, że przedsiębiorca zginął dużo wcześniej przed wypadkiem. Logicznie podchodząc do sprawy, taka diagnoza jest niemożliwa, ale czy logika i trzymanie się tylko tego co oczywiste, to dobry doradca? Od momentu pojawienia się wątpliwości, policjanci zaczynają drążyć i właśnie wtedy sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Gra się rozpoczyna.

W książce poza dreszczykiem, są również uwzględnione wątki obyczajowe. Autor nie zamienił powieści w ckliwy obyczaj, ale dodał mu dramatyzmu i uwiarygodnił postacie. Można napisać, że tchnął w nie życie. Dzięki temu czytelnik może delektować się dużą porcją, dobrze ukształtowanych bohaterów.

Minus, minusik, minusiczek - dużo nazwisk, ale to nie obniża jakości powieści. Mała czcionka, jednak to może być problem jedynie dla mnie, bo że czytam dużo i ze zrozumieniem, to jestem już odrobinę przyślepawa.

Pomyślicie, że ja znów lobbuje Skandynawa, ale nie mogę inaczej, kiedy książka jest na prawdę dobra. Jeśli już ogarniecie swoje codzienne obowiązki, to może uda wam się znaleźć chwilkę na czytanie. Polecam usadowić się w wygodnym miejscu. Wyłączyć telefon, komputer. Zrobić termos ulubionego napoju, zapas kanapek i zacząć czytać, przenosząc się do mrocznej i chłodnej Skandynawii.

Wydawało się wam kiedyś że jesteście czegoś pewni? „Osiemnaście stopni poniżej zera” uświadomi wam, że, no właśnie, że tylko wam się wydawało.

Książka bardzo dobra, bardzo wciągająca, budująca napięcie od samego początku i utrzymująca do samego końca.

Polecam!
Jag rekommenderar!

http://bookdetective.pl/new/podlupa-18.html

pokaż więcej

 
2017-04-23 13:26:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

„To nie lada sztuka zabić kogoś i nie ponieść konsekwencji. Miarą sukcesu jest „morderstwo doskonałe”. A człowiekowi trudno osiągnąć doskonałość.”

W tym miesiącu popełniłam pewien wyjątek. Zdecydowałam się na recenzje powieści, która nie jest ani kryminałem, ani thrillerem, ale traktuje o motywie zbrodni, chęci uniknięcia kary i mimowolnym udziale w spisku. Mowa o nowej powieści Iana McEwana...
„To nie lada sztuka zabić kogoś i nie ponieść konsekwencji. Miarą sukcesu jest „morderstwo doskonałe”. A człowiekowi trudno osiągnąć doskonałość.”

W tym miesiącu popełniłam pewien wyjątek. Zdecydowałam się na recenzje powieści, która nie jest ani kryminałem, ani thrillerem, ale traktuje o motywie zbrodni, chęci uniknięcia kary i mimowolnym udziale w spisku. Mowa o nowej powieści Iana McEwana „W skorupce orzecha”, opowiedzianej z wyjątkowej perspektywy, wyjątkowego narratora.

To powieść, którą czytałam bardzo dokładnie, aby niczego nie pominąć. Narrator opowiada nam historie trojga ludzi, którzy nie są mu obojętni. Poznajemy codzienność tych osób z jego punktu widzenia. Lęki, smutki, namiętności i pragnienia. Studium ludzkich działań i dążenia do celu za wszelką cenę, nawet cenę ewentualnej zbrodni. Jesteśmy oczami i uszami narratora, który nie narzuca nam swojej opinii, a daje przestrzeń do kreowania własnej

Powieść skłania do refleksji. Nie warto wyznaczać jej punktów i zawężać granic. Każdy czytelnik wyciągnie z książki coś dla siebie, gdyż historia życia czytelnika kształtuje jego punkt widzenia. A wspomniany punkt widzenia jest istotnim odnośnikiem tego, jak odbieramy rzeczywistość. W powieści nie brakuje sporej dawki ironii i sarkazmu, które są mi bliskie i które na co dzień sobie cenię. Autor za pomocą narratora obnaża irracjonalizm ludzkich zachowań, jedynie na cele ich szeroko pojętego popędu i chęci jego zaspokojenia. Spojrzenie na człowieka, jako istotę niezrozumiałą, idącą w stronę patologii, choć spokój i harmonia jest na wyciągnięcie ręki. Zdecydowanie jest to zalążek studium przypadku.

Obserwator jest w kiepskim położeniu (dosłownie i w przenośni). Niezależnie od tego jak zakończy się jego historia, jakie zostaną podjęte decyzje, narrator poniesie konsekwencje.

Powieść zawarta jest na 239 kartach. Niewiele prawda? Ale z drugiej strony na tyle, aby wzbudzić refleksję.

Tak jak wspomniałam wcześniej, nie spodziewajcie się ani kryminału, ani thrillera, ale wnikliwej obserwacji ludzi, którzy planują zbrodnię.

Czytając to co napisałam, jestem bardzo ciekawa innych recenzji, innych punktów widzenia, innej analizy i oceny treści przekazanej przez autora. To fascynujące jak wiele możemy mieć spojrzeń na tę samą sytuację.

Jak sami widzicie, książka wywołuje refleksje, którymi chyba odrobinę Was zarzuciłam, dlatego też zakończę swój wywód poniższym cytatem i z pełną odpowiedzialnością polecam książkę.

„Być zamknięty w skorupce orzecha, widzieć świat w pięciu centymetrach kości słoniowej, w ziarnku piasku. Czemu nie, skoro cała literatura, cała sztuka, cała ludzka dzialalność jest tylko drobinką we wszechświecie różnych możliwości. I nawet ów wszechświat to drobinka w wielości rzeczywistych i możliwych wszechświatów.”

http://bookdetective.pl/new/podlupa-orzech.html

pokaż więcej

 
2017-04-22 10:27:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2017-04-21 23:23:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Marcus (tom 2)

„Kiedy będziesz się przyglądał miejscu zbrodni, nawet takiemu, na którym przelano niewinną krew, nie będziesz mógł zatrzymać się na pytaniach „kto” i „dlaczego”. Będziesz musiał wyobrazic sobie przeszłość sprawcy morderstwa, która doprowadziła go aż do tego miejsca, nie pomijając tego, kto go kocha, albo kochał wcześniej. Będziesz musiał przedstawić go sobie, jak się śmieje i płacze, kiedy... „Kiedy będziesz się przyglądał miejscu zbrodni, nawet takiemu, na którym przelano niewinną krew, nie będziesz mógł zatrzymać się na pytaniach „kto” i „dlaczego”. Będziesz musiał wyobrazic sobie przeszłość sprawcy morderstwa, która doprowadziła go aż do tego miejsca, nie pomijając tego, kto go kocha, albo kochał wcześniej. Będziesz musiał przedstawić go sobie, jak się śmieje i płacze, kiedy jest szczęśliwy albo smutny. Ujrzeć go jako dziecko w ramionach matki. I jako dorosłego, kiedy robi zakupy i wsiada do autobusu, kiedy śpi i kiedy siedzi przy posiłku. I kiedy kocha. Ponieważ nie istnieje człowiek, nawet najbardziej straszliwy, który nie byłby zdolny doświadczyć tego uczucia.”


Pomyślałam, że powyższy cytat będzie dobrym wstępem do przedstawienia mojej opinii i jednocześnie dowodem na to, jak ciekawy może być drugi tom z serii o penitencjariuszu, agencie Paenitentiaria Apostolica, Marcusie. Jestem świeżo po lekturze pierwszego tomu pt., „Trybunał dusz”, więc moje emocje jeszcze nie opadły.

Agent działający w imieniu Paenitentiaria Apostolica, Marcus, od roku poszukuje mordercy zakonnicy. Niestety, bezskutecznie. Zbrodnia była potworna. Zakonnice poćwiartowano i pozostawiono w watykańskich ogrodach. Tymczasem, Rzymem wstrząsa seria zabójstw, która ma miejsce w niewielkiej odległości czasu. Policja ustalając modus operandi sprawcy, próbuje przewidzieć ruchy mordercy i w efekcie go schwytać. W grupie policyjnej zajmującej się sprawą, działa sprytna i spostrzegawcza Sara Vega, która zajmuje się sporządzaniem dokumentacji fotograficznej miejsc i ofiar zbrodni. Wisienką na tym thrillerowym torcie, jest zaangażowanie się w sprawę, wcześniej wspomnianego, tajemniczego i utalentowanego penitencjariusza. Sprawa nie jest łatwa i prowadzi do przerażających wniosków i nieoczekiwanych wydarzeń.

Przyznam, bardzo polubiłam postać Marcusa. Niejednoznaczna i tajemnicza, świetnie wpasowuje się w klimat całości, a może to właśnie dzięki Marcusowi klimat tak się formuje. Bohater, jak zwykle zaskakuje umiejętnościami wychwytywania anomalii i bardzo dobrej dedukcji. Choć są one przerysowane, wcale to nie przeszkadza, a wręcz buduje jeszcze większą tajemniczość. Nie zabraknie rozbudowanego wątku z policjantką Sarą Vega, jednak nie obawiajcie się przerysowanego obyczaju, nic takiego nie ma miejsca. Autor utrzymuje konwencje dobrego thrillera trzymającego w napięciu, od początku do końca.

Poza ciekawymi bohaterami, pochłania mnie mroczny klimat. Lubię taki mrok i setkę pytań na które szukam odpowiedzi. Nawet nie brakowało mi mrozu, surowości natury i śniegu. To, co również dla mnie ważne, to lekkość z jaką autor tworzy postaci i dopasowuje je do siebie charakterologicznie. Mam wrażenie, że w pierwszej części, w „Trybunale dusz”, nie było to tak bardzo widoczne, ale „Łowca cieni”, zdecydowanie pokazuje znajomość ludzkiej osobowości, jaką autor posiada i to jak potrafi swoją wiedzę w tym zakresie wykorzystać. Jednak powód mało ważny, kiedy efekt tak interesujący.

W przeciwieństwie do pierwszego tomu, w „Łowcy cieni” nie wkradło się zagmatwanie. Książka jest uporządkowana, choć wielowątkowość nadal występuje. Podobnie jak w „Trybunale dusz”, autor ma tendencje do opisówek, na szczęście nie występuje to zbyt często. Najciekawsze dla mnie jest to, że jak już jestem zmęczona tym chodzeniem z bohaterami po Rzymie i przesiąkaniem informacjami na temat historii, architektury itp., to nagle następuje zwrot akcji i zaczyna się dziać bardzo ciekawie. Już po pierwszym tomie wiem że Carissi potrafi „wyczuć” czytelnika, wie kiedy przestać „gadać” i zacząć „działać”.

Jestem zdezorientowana zakończeniem i żałuje, że nie mogę od razu sięgnąć po tom trzeci. Zapewne jako czytelnicy wiecie, że to taki nasz odwieczny problem, chcemy dowiedzieć się jak najszybciej prawdy, ale jak się kończy książka to czujemy żal, zawód i inne adekwatne dla nas emocje.

Jeszcze tak zupełnie tytułem dodatku - bardzo podoba mi się okładka książki. Jest taka niejednoznaczna i mroczna. Spoglądając na nią do góry nogami, miałam wrażenie, że postać na okładce zaraz otworzy oczy.

Czekam na kolejny tom! „Il maestro delle ombre.”

„Prawda polega bowiem na tym że w obliczu śmierci innych płaczemy nad sobą. Nie jest to uczucie szlachetne, ale zwykły strach, że pewnego dnia i nas dopadnie taki sam los.”

pokaż więcej

 
2017-04-20 16:25:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Książka Niny Majewskiej Brown pt. „Grzech”, była jedną z kwietniowych premier, której byłam bardzo ciekawa. Autorka ma już na swoim koncie dwa obyczaje i notes kucharski, a tu nagle taka niespodzianka jak kryminał.

Zauważcie, że pomimo tego, że nie mamy sezonu grzybobrania, to debiuty w obszarze kryminału wyrastają nam jak grzyby po deszczu. Ostatnio gdzieś przeczytałam ciekawy komentarz w...
Książka Niny Majewskiej Brown pt. „Grzech”, była jedną z kwietniowych premier, której byłam bardzo ciekawa. Autorka ma już na swoim koncie dwa obyczaje i notes kucharski, a tu nagle taka niespodzianka jak kryminał.

Zauważcie, że pomimo tego, że nie mamy sezonu grzybobrania, to debiuty w obszarze kryminału wyrastają nam jak grzyby po deszczu. Ostatnio gdzieś przeczytałam ciekawy komentarz w odpowiedzi na to zjawisko - więcej mamy pisarzy niż czytelników. Przyznacie że coś w tym jest. Jednak jak na razie debiuty, które czytałam, nie zawiodły mnie.

W tym przypadku było inaczej.

„Gdy tajemnica staje się przedsionkiem piekła... Głęboko skrywana, ma nigdy nie ujrzeć światła dziennego, powinna zostać zapomniana, a jednak powraca każdej nocy w niespokojnym śnie. Upalny czerwiec. W niewielkiej wsi zostaje zamordowana starsza kobieta. Na mieszkańców pada blady strach, tym większy, że to nie jedyny incydent w okolicy. Każdy jest podejrzany. Nieświadoma niebezpieczeństw Ola postanawia spędzić tu wakacje, by przeprowadzić własne śledztwo i rozwikłać zagadkę sprzed lat, jej osobistą tragedię. Niespodziewanie znajdzie się w centrum wydarzeń, narażając na niebezpieczeństwo siebie i córkę. Czy pozna prawdę? I czy uda się jej odnaleźć spokój?”

Po pierwsze, trzeba zaznaczyć, że to niestety nie jest kryminał. Rekomendowanie autorki (na odwrocie okładki) jako polskiej Läckberg, mocno, zdecydowanie mocno na wyrost. Każda taka okładkowa sugestia podnosi oczekiwania, szczególnie tych którzy zaczytują się w kryminałach i uważam, że jest to jedynie szkoda dla autora. Cokolwiek napisano by na okładce, to nadal książka wypadłaby cieniutko jako kryminał. Gdybym nigdy nie przeczytała żadnej powieści Läckberg i szukając kryminału sugerowałabym się tym porównaniem, to raczej po Läckberg bym już nie sięgnęła. To trochę taki miecz obosieczny, w tym przypadku ze szkodą dla Läckberg.

Czytało mi się ciężko i opornie. Fabuła dłużyła się w nieskończoność i tylko czekałam, kiedy będzie to coś, no i się nie doczekałam. Wszystkie bieżące wątki społeczne, smutki i tragizmy poupychane w jednym worku. Nie twierdzę, że nie ma miejsc w których faktycznie życie przebiega pod znakiem takich wydarzeń, ale dla mnie chęć ujęcia całości była nieudana.

Jeśli ktoś chce przeczytać książkę obyczajową z zamysłem na kryminał, to być może będzie zadowolony. W tej kwestii nie mogę negować powieści „Grzech”, bo nie oceniam jej jako obyczaju. Jednak jeśli ktoś szuka pełnokrwistej powieści kryminalnej, to nie polecam.

Osobiście, nie tego oczekuję od kryminału.

Jak zawsze z pełnym szacunkiem do pracy włożonej przez autorkę, nie jest to dla mnie kryminał i byłoby GRZECHEM, gdybym poleciła książkę wielbicielom kryminałów.

Tytułem dodatku. Pomyślicie dlaczego tak się uczepiłam tego porównania do Läckberg. Powód jest prosty. Mocno zaznaczam swój sprzeciw w stosunku do takich zabiegów i skoro porównanie już się pojawiło, to sama się do niego odnoszę, w końcu po coś ono jest. To też naturalny odruch czytelnika, nawet jeśli nieświadomy. Swoją drogą wydaje mi się, że nazwisko Pani Läckberg jest nadużywane w zabiegach marketingowych.

pokaż więcej

 
2017-04-20 16:11:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Na ile ludzki mózg jest w stanie obiektywnie odtworzyć wydarzenia z przeszłości. To temat na długi wykład. Choć wspomniane zagadnienie w książce występuje, to niestety nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością. Szkoda, bo pomysł ciekawy. Pierwsze strony książki zdecydowanie nie wywołują dreszczyku, ale wzbudzają zainteresowanie i wciągają, a na sam początek to już coś.

Przy każdym debiucie...
Na ile ludzki mózg jest w stanie obiektywnie odtworzyć wydarzenia z przeszłości. To temat na długi wykład. Choć wspomniane zagadnienie w książce występuje, to niestety nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością. Szkoda, bo pomysł ciekawy. Pierwsze strony książki zdecydowanie nie wywołują dreszczyku, ale wzbudzają zainteresowanie i wciągają, a na sam początek to już coś.

Przy każdym debiucie zastanawiam się co nowego mogą wymyślić autorzy. Odpowiedź z mojej perspektywy jest prosta - nic, czego życie by już nie przyniosło. Jedynym co może nas zachwycić, to sposób w jaki został zbudowany klimat historii i forma przedstawienia. Trafnie zbudowanie postaci i ich realizm. Przyznam, że gdyby znalazł się autor, który wymyśli zupełnie nową, „niepowtarzalną” zbrodnię i opisze ją z uwzględnieniem każdego szczegółu, to wydaje mi się, że jak najszybciej powinni go zbadać specjaliści.

W książce „Księga luster”, również nie znajdziecie niczego odkrywczego, ale myślę że wciągnie was fabuła, nota bene napisana bardzo prostym i przyjemnym językiem.

„Słynny agent literacki Peter Katz otrzymuje fragment książki, która wciąga go od pierwszej strony. Jej autor, Richard Flynn, wspomina czasy studiów, podczas których był blisko związany ze znanym wykładowcą. Tuż przed Bożym Narodzeniem 1987 roku profesor został zamordowany we własnym domu, a zabójcy nigdy nie odnaleziono. Katz jest przekonany, że autor chce w książce wskazać mordercę albo… przyznać się do winy. Jednak zanim Katz dotrze do Flynna, ten umrze w szpitalu, nie pozostawiając żadnej informacji o manuskrypcie. Agent obsesyjnie pragnie dowiedzieć się, co zaszło tamtej nocy w domu profesora, zatrudnia więc dziennikarza śledczego. Kellerowi udaje się odnaleźć świadków i detektywa odpowiedzialnego za prowadzenie śledztwa 25 lat temu, u którego właśnie zdiagnozowano Alzheimera. Ale ich wspomnienia mają niewiele wspólnego z wersją przedstawioną w książce Flynna…
Gdy wydaje się już, że prawda nigdy nie wyjdzie na jaw, detektyw Freeman postanawia ostatni raz spróbować do niej dotrzeć.
Tylko czy prawda w ogóle istnieje?"

Powyższy opis fabuły bardzo mnie skusił, dlatego bez wahania sięgnęłam po „Księgę Luster”, która czekała na swoją kolej na półce.

Z czym przede wszystkim się spotkacie. Na początku tajemnica, która ciągnie się przez całą książkę. Skoro tajemnica, to jest również chęć jej poznania. Autor pokaże Wam co znaczy subiektywne odczucie. Bohaterowie powieści o których myślicie, że już wiele wiecie, nagle okażą się kimś innym. Nic nie będzie pewne.

Fabuła jest prosta i przyjemna, myślę że warto było poświęcić swój czas na lekturę.

Nie jest to książka wybitna, ale wciągająca. Fabuła ciekawa i wzbudzająca zainteresowanie. Prosta forma składania zdań, przyjazna czytelnikowi. Warto sięgnąć jako po coś dla relaksu.

pokaż więcej

 
2017-04-20 10:28:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Marcus (tom 1)

Z początkiem miesiąca Wydawnictwo Albatros wznowiło polskie wydanie „Trybunału dusz”, autorstwa Donato Carrisi. Powieść to thriller, pierwsza część historii Marcusa, agenta Trybunału Sumienia. Osoby, które czytają moje recenzje, wiedzą już, że „specjalizuje” się w zimnych, skandynawskich klimatach, jednak dzięki Donato Carrisi, moja ciekawość czytelnicza została skierowana na południe europy.... Z początkiem miesiąca Wydawnictwo Albatros wznowiło polskie wydanie „Trybunału dusz”, autorstwa Donato Carrisi. Powieść to thriller, pierwsza część historii Marcusa, agenta Trybunału Sumienia. Osoby, które czytają moje recenzje, wiedzą już, że „specjalizuje” się w zimnych, skandynawskich klimatach, jednak dzięki Donato Carrisi, moja ciekawość czytelnicza została skierowana na południe europy. Włochy, Rzym, hierarchowie kościelni, tajemnice, symbolika i przestępstwa. Można napisać - so far so good.

Autor zbudował ciekawego bohatera, Marcusa, który kieruje się w życiu szóstym zmysłem. Gdybym miała użyć jakiegoś porównania, z przymróżeniem oka, to Marcus jest dla mnie takim „kościelnym” Patrickiem Jane, czyli konsultantem śledczym z serialu „Mentalista”. Jeśli spodziewacie się banalnej fabuły, to takiej nie otrzymacie. Jeśli spodziewacie się, że fabuła i zagadka potoczy się wokół drobnej grupy ewentualnych oskarżonych, to też tego nie dostaniecie. Czytelnik nie wie czego się spodziewać, a cała powieść jest jedną wielką tajemnicą i wzbudza niepewność.

To co mnie zainteresowało i „wciągnęło”, to właśnie ta wspomniana niepewność. W książce „Trybunał dusz”, nie znajdziecie niczego oczywistego, ani przewidywalnego. Myślę, że to świadczy o świetnym wyczuciu czytelnika, jakie posiada autor. Nie wiem, czy to jest doświadczenie, czy „talent”, jednak cokolwiek to jest, zrobiło to na mnie wrażenie.

Autor daje nam poznać bohatera, nie tylko z perspektywy jego unikatowego charakteru, ale także z perspektywy tajemnicy jaką owiana jest jego przeszłość. Skupiłam się na sylwetce Marcusa, ale to również dzięki doskonale zarysowanym otoczeniu, autor zbudował tak ciekawą osobowość śledczego.

Obok Marcusa ważną postacią jest policjantka Sandra Vega. Życie Sandry nie jest kolorowe, nie tylko ze względu na charakter jej pracy, jednak przede wszystkim ze względu na stratę osobistą, którą poniosła. Sandra w bardzo młodym wieku została wdową, a powód śmierci jej męża z czasem okazuje się bardziej tajemniczy, niż mogłoby się wydawać. To popchnie Sarę do rozwiązania tej zagadki samodzielnie.

Całość historii otacza sprawa zaginionej studentki Lary. Właściwie dziewczyna po prostu znika. Jednego dnia była, a kolejnego, ślad po niej zaginął. Sprawa ta w pewnym momencie spaja drogi tych dwojga. Już więcej nie napiszę bo zacznę „spojlerować”.

Są i słabsze momenty w książce. W pierwszej kolejności wymienię zbyt obszerne opisy. Nie ma ich zbyt wiele, ale czasem miałam chęć powiedzieć - już dajmy spokój i idźmy dalej, jednak dokładnie wtedy dochodziło do ciekawego zwrotu akcji. W którymś momencie nawet złapałam się na tym, że kiedy autor rozpoczynał coś opisywać, to wiedziałam, że zaraz nastąpi jakiś zwrot, co w konsekwencji potęgowało moją ciekawość.

Druga kwestia to wielowątkowość, którą posługuje się Carrisi. To, co dla niektórych może być atutem, dla innych może stać się problemem. Wydaje mi się, że wielowątkowość stosowana przez autora powinna być nieco bardziej okiełznana. Nie mam zastrzeżeń do samej wielowątkowości, jednak nie każdy lubi taką mieszankę wydarzeń. Moim zdaniem nie jest to jakiś zatrważający zarzut, jednak ta kwestia nie mogła być przeze mnie pominięta.

Chyba trochę podeszłam do recenzji od końca. Swoja drogą, znam też ludzi, którzy czytają książki od końca.

Reasumując. Tajemnicze morderstwa. Ciągłe napięcie. Dziwne zdarzenia, które z czasem wiążą się ze sobą. Autor zmusza czytelnika do myślenia i tropienia śladów razem z bohaterami oraz do analizy i wyciągania własnych wniosków.

Przeczytajcie, ale niekoniecznie od końca.

Moim zdaniem warto.

pokaż więcej

 
2017-04-10 17:40:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Wszyscy kojarzymy Temidę. Bogini symbolizującą prawo i boży porządek. Waga w jednej dłoni, waży dobre i złe uczynki. Miecz w drugiej, symbolizuje gotowość do zakończenia sporu oraz przydeptany wąż, symbolizujący wszelkie zło. Jednak najbardziej znamienne są zakryte oczy, symbolizujące bezstronność. W mojej głowie po przeczytaniu „Demaskatora” rozbrzmiewa jedna myśl, że w miarę upływu czasu,... Wszyscy kojarzymy Temidę. Bogini symbolizującą prawo i boży porządek. Waga w jednej dłoni, waży dobre i złe uczynki. Miecz w drugiej, symbolizuje gotowość do zakończenia sporu oraz przydeptany wąż, symbolizujący wszelkie zło. Jednak najbardziej znamienne są zakryte oczy, symbolizujące bezstronność. W mojej głowie po przeczytaniu „Demaskatora” rozbrzmiewa jedna myśl, że w miarę upływu czasu, trafniejszym określeniem symbolu opaski, jest chęć, aby Temida nie widziała, co ludzie czynią ze sprawiedliwością.

Korupcja, interesy, zmowa milczenia i zyski, które warte są ofiar…

Pewnego dnia na upalnej Florydzie, na statku, Lacy Stoltz i Hugo Hatch z Komisji Dyscyplinarnej Sędziów, spotykają się z tajemniczym informatorem. Mężczyzna uważa, że ma do przekazania ważne informacje na temat jednego z sędziów. Jeszcze wtedy śledczy nie spodziewają się w jak zawiłą, trudną i niebezpieczną sprawę wejdą na własne życzenie. Z czasem wychodzi na jaw, że ich informatorem jest były adwokat, aktualnie funkcjonujący pod nazwiskiem Greg Mayers, który w swojej karierze raczej nie wsławił się etycznym postępowaniem i nieskazitelnością prawniczą. Mayers wysuwa poważne zarzuty o korupcje i udział w światku przestępczym wobec sędziny Claudi McDover. Uważa, że jej działania nie są jednostkowym przypadkiem, a długotrwałym procederem w którym główną rolę odgrywa przestępczość zorganizowana. Zawiłość sprawy sięga jeszcze wyżej, ponieważ z czasem okazuje się, że Myers jest jedynie pośrednikiem pomiędzy śledczymi, a anonimową osobą, która owe informacje posiada. Zaangażowanie bohaterów uruchomi machinę tragicznych w skutkach wydarzeń, jednak nie będzie już można cofnąć czasu.

Mistrz thrillera prawniczego - z takim przydomkiem łączę Grishama. Wydaje mi się że każdy zna autora jeśli nie z książek to zapewne z ich ekranizacji. „Klient” czy „Raport pelikana” to tytuły które przeszły już do klasyki thrillera politycznego.

Przy każdej książce Grishama, mam wrażenie, że czytam coś, co jest skrzętnie dopracowane, udokumentowane i ubrane w bardzo dobrą powieść. Tym razem również towarzyszyło mi to odczucie. Przyznam, książki nie przeczytałam szybko. Dotarła do mnie 28.03 i zakończyłam jej czytanie zaledwie kilka dni temu. Nie jest to jednak wyznacznikiem tego, że powieść była zła, ale tego jak dokładnie i szczegółowo została opisana. Nie są to historie z powietrza, a lustrzane odbicie kondycji etycznej naszego społeczeństwa. Podobna sprawa ma się do bohaterów „Demaskatora”. Nazywam ich „żywymi bohaterami”. Każdy z nich mógłby zostać przeniesiony tu i teraz i nie byłby ani sztuczny, ani przerysowany. Pomimo złożoności fabuły, każda postać jest spójna z rzeczywistością, która ją otacza. Lubię to w książkach, potwierdza to jedynie duże doświadczenie autora i bardzo dobry warsztat.

Jednak, jeśli spodziewacie się, że każda karta powieści będzie ociekać brutalnością i czerwienią krwi ofiar, to niestety, ale tego nie otrzymacie. Jeśli oczekujecie wejść w świetnie stworzoną fabułę, budzącą dreszczyk i ciekawość, to jest to książka dla Was. Myślę, że nie przesadzę jeśli nazwę „Demaskatora” swego rodzaju grą z mnóstwem elementów, z których trzeba stworzyć całość. Elementów, które autor opisał w szczegółowy sposób.

Pytanie czy winni zostaną skazani?

Skoro książka bardzo odwołuje się do rzeczywistych problemów, to nigdy nie można mieć pewności co się wydarzy.

Polecam
bookdetective.pl

pokaż więcej

 
2017-04-09 04:39:53
Ma nowego znajomego: szelma
 
Moja biblioteczka
35 27 204
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (16)

zgłoś błąd zgłoś błąd