Gosiaczek 
status: Czytelnik, dodał: 1 cytat, ostatnio widziany 13 minut temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-13 09:59:50

Przede wszystkim musimy otworzyć się na znajomości z ludźmi innymi niż my sami. Nie zamykać się jedynie w gronie swoich znajomych, ale czasem na takie wyjście zaprosić inną, nową osobę. Kogoś kto pochodzi z daleka, różni się od nas kolorem skóry lub wyznaniem religijnym. Poznać jego kulturę, a może postarać się również zrozumieć niektóre kwestie.
Należy przestać podchodzić do człowieka jak do...
Przede wszystkim musimy otworzyć się na znajomości z ludźmi innymi niż my sami. Nie zamykać się jedynie w gronie swoich znajomych, ale czasem na takie wyjście zaprosić inną, nową osobę. Kogoś kto pochodzi z daleka, różni się od nas kolorem skóry lub wyznaniem religijnym. Poznać jego kulturę, a może postarać się również zrozumieć niektóre kwestie.
Należy przestać podchodzić do człowieka jak do kogoś innego, jak każdego z nas należy najpierw poznać, a dopiero później oceniać. Często ten którego skreśliliśmy na początku przez chociażby kolor skóry może później okazać się lepszym przyjacielem, którego wielbiliśmy z początku z uwagi na jego wizualne podobieństwo do nas.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-13 09:52:33

Ja swoją tożsamość zdecydowanie budowałam na własnych fundamentach. Wybudowałam ją stabilną na wartościach rodzinnych przekazanych mi przez rodziców, własnych doświadczeniach oraz pasjach.
Przede wszystkim moim priorytetem jest pamięć o moich najbliższych, to oni są moją nośną ścianą, bez której cała budowla runie. Zawsze o nich pamiętam, to ich proszę o radę i uważnie jej słucham. Z...
Ja swoją tożsamość zdecydowanie budowałam na własnych fundamentach. Wybudowałam ją stabilną na wartościach rodzinnych przekazanych mi przez rodziców, własnych doświadczeniach oraz pasjach.
Przede wszystkim moim priorytetem jest pamięć o moich najbliższych, to oni są moją nośną ścianą, bez której cała budowla runie. Zawsze o nich pamiętam, to ich proszę o radę i uważnie jej słucham. Z życiowych doświadczeń zawsze staram się wyciągać wnioski i konsekwentnie dążę do naprawy tego, co uważam, że zrobiłam źle, bądź też mogłam zrobić lepiej. Dopóki mam najbliższych, ich wsparcie i własne pasje, które pomagają wyznaczać nowe cele, moja tożsamość jest stabilna i nie muszę się o nią obawiać.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-13 09:41:26

Dziś miałam naprawdę ciężki dzień w pracy. Zdecydowanie potrzebuję odstresowania. Postanowiłam. Wracam do domu, szybki obiad i koniecznie kieliszek czegoś mocniejszego. Mocniejszego, dzisiaj nawet moje ukochane winko nie pomoże. Na szczęście mam jeszcze nalewkę z pigwy własnego wyrobu. Tak to jest to na co mam dziś ochotę!
Wszystko już ogarnęłam i czas na mój relaks. Sięgam do barku, a tam...
Dziś miałam naprawdę ciężki dzień w pracy. Zdecydowanie potrzebuję odstresowania. Postanowiłam. Wracam do domu, szybki obiad i koniecznie kieliszek czegoś mocniejszego. Mocniejszego, dzisiaj nawet moje ukochane winko nie pomoże. Na szczęście mam jeszcze nalewkę z pigwy własnego wyrobu. Tak to jest to na co mam dziś ochotę!
Wszystko już ogarnęłam i czas na mój relaks. Sięgam do barku, a tam pusta karafka!
- Co do cholery!?!? Gdzie moja pigwówka??? Kto ją ruszył i to w dodatku bez mojej wiedzy??
Moje pierwsze podejrzenie pada na mamę, siostrę lub męża. Oczywiście mąż jest głównym podejrzanym w tej sprawie, niemniej jednak w końcu to nalewka, a nie piwo. Staram się podejść do tematu na chłodno, aby znaleźć winowajcę.
- Kochanie, miałam dziś taki ciężki dzień dzień. Może nalejesz mi kieliszek pigwówki. Inaczej chyba dziś nerwy mi nie przejdą. - Widzę zmieszanie na jego twarzy. - A więc mam winnego. Kiedy? Dlaczego i jakim prawem ruszyłeś moją nalewkę, ja dziś jej potrzebuję.
- No wiesz, Adam był na meczu w środę. Mieliśmy cztery piwka, ale była dogrywka i nam zabrakło. A ta nalewka była całkiem niezła i tak mieliśmy wypić po kieliszku, ale poszła cała. Przepraszam, miałem Ci powiedzieć.
- Ale nie powiedziałeś! Teraz się zbieraj do sklepu, ja naprawdę miałam ciężki dzień...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-13 09:27:17

Ja w "obyczajówkach" najchętniej wypatruję pewnych siebie, twardo stąpających po ziemi, znających swoją wartość kobiet. Uwielbiam ich cięte jeżyki i chęć dążenia do własnych, wyznaczonych sobie celów. Uwielbiam zdecydowane kobiety, które potrafią robić karierę, prowadzić dom i znajdują czas na spotkania i wspieranie swoich przyjaciółek.
Takie postacie są moją inspiracją i mimo, iż zdaję...
Ja w "obyczajówkach" najchętniej wypatruję pewnych siebie, twardo stąpających po ziemi, znających swoją wartość kobiet. Uwielbiam ich cięte jeżyki i chęć dążenia do własnych, wyznaczonych sobie celów. Uwielbiam zdecydowane kobiety, które potrafią robić karierę, prowadzić dom i znajdują czas na spotkania i wspieranie swoich przyjaciółek.
Takie postacie są moją inspiracją i mimo, iż zdaję sobie sprawę, że to jedynie literacka fikcja nabieram werwy i chęci do działania. Uświadamiam sobie, że również mam przyjaciółki na które mogę liczyć i którym w razie gorszych dni mogę się wypłakać.
Uwielbiam kiedy kobiety w takich książkach wzajemnie się wspierają i dodają sobie otuchy. Pozwala mi to wierzyć, że na świecie nie każdy tylko liczy na nasze potknięcie, ale są też osoby, które dobrze nam życzą i będą nas wspierać w drodze do osiągnięcia wyznaczonych celów.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-13 09:21:42

Jak każdego ranka wstaję wcześniej, żeby przed wyjściem do pracy mieć jeszcze czas na wypicie ukochanej kawy. Wsiadam w mój teleportator i oszczędzając czas na godzinne dojazdy samochodami - jak to bywało wcześniej, teleportuję się wprost do mojego gabinetu.
W pracy zamęt, zamieszanie, a później powrót teleportem do domu. Codzienne domowe obowiązki, gotowanie, pranie i sprzątanie. A na koniec...
Jak każdego ranka wstaję wcześniej, żeby przed wyjściem do pracy mieć jeszcze czas na wypicie ukochanej kawy. Wsiadam w mój teleportator i oszczędzając czas na godzinne dojazdy samochodami - jak to bywało wcześniej, teleportuję się wprost do mojego gabinetu.
W pracy zamęt, zamieszanie, a później powrót teleportem do domu. Codzienne domowe obowiązki, gotowanie, pranie i sprzątanie. A na koniec czas na przyjemności. Siadam wygodnie w moim fotelu, zabieram ze sobą książkę i ciepłą herbatę z cytryną i tak upływają mi w błogości kolejne minuty na czytaniu ukochanych książek.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-08 09:20:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Porzucona przez narzeczonego dziewczyna, pogrążona w rozpaczy, smutku i żalu na nowo próbuje poukładać swoje życie. Igor odszedł od Zosi niedługo po śmierci jej ojca, którą dziewczyna bardzo przeżyła. A co gorsze Igor odszedł bez słowa wyjaśnienia, zostawiając jedynie pożegnalny list. Zrozpaczona Zosia, pocieszana przez kochającego się w niej Staszka próbuje poukładać swoje życie na nowo.... Porzucona przez narzeczonego dziewczyna, pogrążona w rozpaczy, smutku i żalu na nowo próbuje poukładać swoje życie. Igor odszedł od Zosi niedługo po śmierci jej ojca, którą dziewczyna bardzo przeżyła. A co gorsze Igor odszedł bez słowa wyjaśnienia, zostawiając jedynie pożegnalny list. Zrozpaczona Zosia, pocieszana przez kochającego się w niej Staszka próbuje poukładać swoje życie na nowo. Niemniej jednak chce pożegnać się z przeszłością i uporać z tęsknotą za byłym już narzeczony, którego ciągle nosi w sercu.
Zosia to nastolatka, która jak dla mnie zdecydowanie zbyt bardzo przeżywała swoje rozczarowanie miłosne. Długo nie mogła się po nim pozbierać, co chwilę roztrząsając na nowo odejście Igora. Dodatkowo przesympatyczny Staszek, który trwa tuż obok niej, gotowy do pomocy na każde jej zawołanie, w każdej chwili i każdej sprawie. Dla mnie nieco przesłodzony obraz zrozpaczonej dziewczyny, która wykorzystuje do pocieszenia swego przyjaciela. Pomimo, że książkę czytałam z wielką przyjemnością, obraz uczucia Staszka do Zosi jest dla mnie zdecydowanie przekoloryzowany, gdyż każdy ma swoje granice wytrzymałości. Rzadko zdarza się, aby ktoś znosił aż tyle cierpliwie czekając, aż druga osoba zdecyduje się z kimś być. Staszek wykazywał się ogromną cierpliwością i wyrozumiałością.
Książka napisana bardzo lekko, prostym i zrozumiałym językiem, co pozwala pochłonąć książkę w bardzo szybkim tempie, bez żadnego wyrazu zmęczenia.
Przyjemna do przeczytania historia nastolatki, której narzeczony złamał serce i próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Polecam szczególnie tym, którzy uwielbiają miłosne historie i romantyczne klimaty.

pokaż więcej

 
2018-11-08 08:42:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książka Katarzyny Drogi „Gospoda pod bocianem”, to pierwsza książka autorki, którą miałam okazję czytać. Mimo niedociągnięć, które dostrzegłam w podczas jej lektury muszę przyznać, że zdecydowanie nie ostatnia książka tej autorki, którą przeczytałam. Historia rodziny Bogoszów, która zawiera zarówno szczęśliwe, jak i te przykre momenty ich życia. Opowiada trudne czasy wojny, etap biedy, ale... Książka Katarzyny Drogi „Gospoda pod bocianem”, to pierwsza książka autorki, którą miałam okazję czytać. Mimo niedociągnięć, które dostrzegłam w podczas jej lektury muszę przyznać, że zdecydowanie nie ostatnia książka tej autorki, którą przeczytałam. Historia rodziny Bogoszów, która zawiera zarówno szczęśliwe, jak i te przykre momenty ich życia. Opowiada trudne czasy wojny, etap biedy, ale także sukcesów i czasy świetności rodzinnego biznesu – Gospody pod Bocianem.
Historia rodziny, ich korzenie, początki i jakże trudne czasy, w których przyszło im żyć. Jest to obyczajowa powieść z dużą dawką romansu, gdyż każdy z członków rodziny swoje miłości przeżywał. Pierwsze zakochanie, uniesienia miłosne i zdrady jak w życiu każdego się przeplatają.
Postacie zwyczajne, bardzo realistyczne i dają się lubić już od pierwszych stron pomimo trudnych czasów w jakich się znaleźli. Niemniej jednak przeszkadzały mi nieco często zagmatwane zawiłości bohaterów, w których momentami zaczynałam się gubić. Autorka w akcji książki często zmienia wymiar czasowy, co również często myli czytelnika. Najważniejszym elementem jest okres II Wojny Światowej, w którym rozgrywa się historia. Jednak autorka przenosi nas również w inne lata XX wieku, aż do czasów współczesnych.
Książka napisana przyjemnym, dostępnym językiem, jednak brakowało mi nieco dialogów, gdyż głównie króluje w niej forma narracji.
Mnie niestety nieco rozczarowała momentami dość flegmatyczna, powolna i nudna akcja książki oraz męczyły zbyt obszerne opisy rzeczy zbędnych, niedotyczących akcji książki.
Książka ciekawa. Polecam ją szczególnie osobom, które interesują się i lubią czasy II wojny światowej w literaturze. Osobiście uważam za nieco przekoloryzowane zakończenie, niemniej jednak rodzina, którą spotkało tyle złego zasługuje na szczęśliwe zakończenie.

pokaż więcej

 
2018-11-08 07:58:03

Strach, obawa, przerażenie, bezsilność. To uczucia, które towarzyszyły mi pewnej nocy.
Zmienialiśmy pokrycie dachowe naszego domu. Byłam wtedy nastolatką, a wrześniowe dni były całkiem ciepłe i przyjemne. Pracownicy zdemontowali stare pokrycie i zabezpieczyli dach folią, jednak nie udało się ułożyć nowego pokrycia jednego dnia. Było to już zbyt pracochłonne, a dzień zbyt krótki.
Niestety w...
Strach, obawa, przerażenie, bezsilność. To uczucia, które towarzyszyły mi pewnej nocy.
Zmienialiśmy pokrycie dachowe naszego domu. Byłam wtedy nastolatką, a wrześniowe dni były całkiem ciepłe i przyjemne. Pracownicy zdemontowali stare pokrycie i zabezpieczyli dach folią, jednak nie udało się ułożyć nowego pokrycia jednego dnia. Było to już zbyt pracochłonne, a dzień zbyt krótki.
Niestety w nocy nadeszła burza i silne wiatry. Wszyscy obawialiśmy się o zabezpieczenie wykonane przez pracowników. Tato wraz z sąsiadem starali się zabezpieczyć wszystko tak, aby nic się nie stało. Niestety się nie udało. Silny wiatr pozrywał folię, na strych wdarła się woda z panującej ulewy. A my byliśmy bezradni. Mimo starań, biegania i kombinowania coraz to nowszych zabezpieczeń nie byliśmy w stanie nic zrobić. Na szczęście woda nie przeniknęła przez strop, niemniej jednak strych był zalany. Ogrom pracy jaki później z mamą włożyłyśmy, aby wszystko doprowadzić do porządku był naprawdę duży. Dodatkowo pracownicy musieli drugi raz wykonywać swoje prace. Niestety wobec żywiołów jesteśmy bezsilni i bezradni. Możemy starać się im przeciwdziałać, ale jesteśmy w stosunku do nich zbyt mali, a one są zbyt silne, aby udało nam się je pokonać.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-30 08:28:17
Wypowiedział się w dyskusji: Skok - wygraj książkę „Wdowy".

-Ale spokojnie, nie możemy przecież dać się zdemaskować już przed napadem!
-Wiesz, że biegam w maratonach i to ja powinienem jako ostatni pakować książki i wiać. Nie zostawię Was tam, bo jak uciekniecie.
-No dobra biegasz, ale przecież będzie samochód, zapakujemy na STARA książki i możemy sami do niego wskoczyć. Nie musimy nigdzie biegać. Tomek jest kierowcą zawodowym. Jestem pewna, że uda...
-Ale spokojnie, nie możemy przecież dać się zdemaskować już przed napadem!
-Wiesz, że biegam w maratonach i to ja powinienem jako ostatni pakować książki i wiać. Nie zostawię Was tam, bo jak uciekniecie.
-No dobra biegasz, ale przecież będzie samochód, zapakujemy na STARA książki i możemy sami do niego wskoczyć. Nie musimy nigdzie biegać. Tomek jest kierowcą zawodowym. Jestem pewna, że uda mu się zgubić wszystkich, jeśli tylko ktoś podejmie decyzję o pościgu.
-Dobrze Aniu, że Cię mamy. Jesteś świetnym strategiem. Dopięłaś wszystko na ostatni guzik. Tylko niech Magda z Pawłem jeszcze przestaną się spóźniać, bo przecież to oni głównie mają robić załadunek. Nie bez powodu do pakowania książek wybraliśmy parę dźwigająca ciężary całymi dniami w siłowni.
-Atak na największą światową bibliotekę. Nie możemy schrzanić. Tam naprawdę są cacka, unikaty, pachnące pierwsze wydania warte majątek!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-29 11:45:17

Tego dnia Paweł przestał się odzywać. Był dla Oli całym światem. Była dla niego w stanie zrobić wszystko, aby tylko zatrzymać go przy sobie. Ale jemu się znudziła i postanowił poszukać przygód gdzieś indziej. Ola zupełnie nie radziła sobie z ciszą, którą jej zaserwował. Szukała ukojenia. Niestety go znalazła.. Ból fizyczny jaki dawała jej żytka sprawiał ukojenie dla duszy. Początkowo były to... Tego dnia Paweł przestał się odzywać. Był dla Oli całym światem. Była dla niego w stanie zrobić wszystko, aby tylko zatrzymać go przy sobie. Ale jemu się znudziła i postanowił poszukać przygód gdzieś indziej. Ola zupełnie nie radziła sobie z ciszą, którą jej zaserwował. Szukała ukojenia. Niestety go znalazła.. Ból fizyczny jaki dawała jej żytka sprawiał ukojenie dla duszy. Początkowo były to delikatne nacięcia, drobne stróżki krwi płynące z pociętych rąk. Jednak z czasem nacięcia stawały się głębsze i większe. Ola starała się je ukryć nosząc długie rękawy. Niemniej jednak matka, która od dłuższego czasu dostrzegała przygnębienie córki zauważyła również poranione ręce. Serce jej pękało na ten widok i za wszelką cenę musiała pomóc córce nim dojdzie do tragedii.
Rozmawiała z nią, ale reakcją Oli na trudne tematy był płacz. Była załamana, znalazła psychologa, którego polecało wiele osób. Zaprowadziła córkę, by jej pomóc. To właśnie lekarz uświadomił Oli, że jest wartościowa, a jej życie nie kończy się z pierwszym chłopakiem, który ją zostawił. Udowodnił, że jest wartościową osobą, a faceci potrafią krzywdzić... Zupełnie zmieniło się Oli podejście do uczuć, do mężczyzn i do swojej wartości...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-29 08:34:03

BOSKO!
To mój okrzyk radości, który wykorzystuję w momentach euforii, gdy moje szczęście sięga zenitu, a radość nie zna granic :)
Jestem osobą wierzącą, a w chwilach smutku i radości swoimi troskami i sukcesami najchętniej dzielę się z najbliższymi i właśnie do nich zalicza się również i Bóg!

więcej...
 
2018-10-26 09:23:14

O życiu każdy decyduje sam. Ale nasze wybory powinny nas uszczęśliwiać, tak abyśmy każdego dnia z uśmiechem na twarzy wstawali do pracy. Pełni energii i dobrego humory podejmowali wyzwanie nowego dnia. Z pewnością tak będzie jeśli nasza praca zarazem będzie naszą pasją. Niemniej jednak uważam, że nasze pasje powinny być naszymi małymi przyjemnościami, które robimy dodatkowo i nie z przymusu.... O życiu każdy decyduje sam. Ale nasze wybory powinny nas uszczęśliwiać, tak abyśmy każdego dnia z uśmiechem na twarzy wstawali do pracy. Pełni energii i dobrego humory podejmowali wyzwanie nowego dnia. Z pewnością tak będzie jeśli nasza praca zarazem będzie naszą pasją. Niemniej jednak uważam, że nasze pasje powinny być naszymi małymi przyjemnościami, które robimy dodatkowo i nie z przymusu. Jak to w pracy bywa, zawsze znajdzie mniej sympatyczna koleżanka, problemy i nieporozumienia. Zbyt duży nawał obowiązków służbowych i dodatkowy natłok obowiązków domowych sprawi, że staniemy się strażnikami gór. Do pracy będziemy chodzili zmęczeni i przestanie nam ona sprawiać przyjemność. Dlatego moim zdaniem nie powinniśmy łączyć pasji z zawodem, bo pasja powinna zostać małą przyjemnością do której uciekamy po ciężkim dniu. W co byśmy uciekli, gdyby praca była naszą pasją...w pracę? Dlatego dla mnie na odstresowanie po ciężkim dniu idealna jest książka.... Ale moja praca szerokim łukiem omija temat książek :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-26 08:35:10

Moim ośmiotysięcznikiem była moja pierwsza praca. W okresie studiów dorabiałam na ksero, a zaraz po ich skończeniu, ale jeszcze przed obroną zaczęłam rozglądać się za czymś w swoim zawodzie. Nie był to łatwy wybór, bo skończyłam budownictwo, z marzeniami o pracy na budowie.
Po niespełna miesiącu udało znaleźć mi się pracę. Nie była to praca marzeń. Chciałam być inżynierem na budowie, jednak...
Moim ośmiotysięcznikiem była moja pierwsza praca. W okresie studiów dorabiałam na ksero, a zaraz po ich skończeniu, ale jeszcze przed obroną zaczęłam rozglądać się za czymś w swoim zawodzie. Nie był to łatwy wybór, bo skończyłam budownictwo, z marzeniami o pracy na budowie.
Po niespełna miesiącu udało znaleźć mi się pracę. Nie była to praca marzeń. Chciałam być inżynierem na budowie, jednak trafiłam do biura. Oczywiście pierwsza umowa - dzieło, druga i trzecia- zlecenie, dopiero przy czwartej udało mi się wywalczy umowę o pracę. Nie do końca było to spełnienie moich marzeń, bo tak naprawdę robiłam wszystko, czego inni nie chcieli. Ale z czasem wypracowałam sobie lepszą pozycję w firmie, zawalczyłam o siebie. I najważniejsze nikt mi w tym nie pomagał. Wszystko osiągnęłam własnymi siłami. To dla mnie był największy sukces, bo owszem znajomi dostawali idealne wymarzone prace, ale przy pomocy dobrze ustawionych rodziców, albo innych znajomości. Mi udało się bez tego i z tego jestem dumna!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-25 09:13:13

Obca w świecie wynalazków technologii!
Cały świat popadł w szał smartfonów, laptopów, tabletów i innych coraz to nowszych wynalazków. Teraz nawet książki większość czyta na elektronicznych czytnikach, zapominając, że cała przyjemność w przekręcaniu pachnących stronach i słuchaniu ich szelestu! Wszyscy każdą wolną chwilę poświęcają na wlepianie nosa w telefony. Spójrzmy na kolejki do lekarzy,...
Obca w świecie wynalazków technologii!
Cały świat popadł w szał smartfonów, laptopów, tabletów i innych coraz to nowszych wynalazków. Teraz nawet książki większość czyta na elektronicznych czytnikach, zapominając, że cała przyjemność w przekręcaniu pachnących stronach i słuchaniu ich szelestu! Wszyscy każdą wolną chwilę poświęcają na wlepianie nosa w telefony. Spójrzmy na kolejki do lekarzy, na ludzi w autobusach, czy na przystankach. Każdy w telefonie. Ludzie ze sobą nie rozmawiają. Potrafią wspólnie wyjść na kolację i cały ten czas poświęcić na telefon. Nie mówię, że ja nie korzystam w ogóle, bo oczywiście to również robię. Ale dla mnie telefon służy do dzwonienia, rozmawiania, pisania wiadomości SMS, często też robienia zdjęć. Ale nie siedzę z nosem w portalach społecznościowych i nie sprawdzam co dwie minuty, kto wrzucił coś nowego! Ludzie ze sobą nie rozmawiają, zapominają o swoich pasjach, brakuje im czasu, ale nie dostrzegają, ile marnują go na zbędne siedzenie w nowinkach technologicznych!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-25 08:51:23

Najwyższa pora powiedzieć DOŚĆ PALENIU W SZKOLE!
Po wszystkich zakamarkach można spotkać uczniów naszej szkoły z ukrywanym papierosem w ręku. W łazienkach mimo otwartych okien czuć smród, a w powietrzu można przysłowiową siekierę zawiesić.
Kiedyś młodzież sięgała po papierosy, aby zaimponować innym, ale dzisiaj to nikomu już nie imponuje. Takie papierosy to same minusy: niemiłosiernie...
Najwyższa pora powiedzieć DOŚĆ PALENIU W SZKOLE!
Po wszystkich zakamarkach można spotkać uczniów naszej szkoły z ukrywanym papierosem w ręku. W łazienkach mimo otwartych okien czuć smród, a w powietrzu można przysłowiową siekierę zawiesić.
Kiedyś młodzież sięgała po papierosy, aby zaimponować innym, ale dzisiaj to nikomu już nie imponuje. Takie papierosy to same minusy: niemiłosiernie śmierdzą, bo delikatniej ująć się tego nie da, kosztują majątek, który możemy przeznaczyć na inne przyjemności, a co w tym wszystkim jest najważniejsze niszczą nasze zdrowie.
Dlatego od dziś, kto zostanie przyłapany na terenie szkoły z papierosem poniesie tego konsekwencje! Konsekwencje adekwatne do winy. Kompleksowe sprzątanie jednego pomieszczenia! DOŚĆ zabrudzonych nikotyną karniszy i żyrandoli, drzwi, płytek i okien. Teraz czekamy na odważnych, którzy mają ochotę posprzątać, co przez lata nabrudzili! A już my sprawdzimy dokładność porządków!
MÓWIMY DOŚĆ PAPIEROSOM!
P.S. Elektroniczne też się zaliczają do palenia :)

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
42 42 271
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd