MatF 
https://www.instagram.com/mateusz__frackowiak
Książki, Szachy, NBA :)
mężczyzna, status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-15 08:32:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Sentymentalna podróż do lat 90-tych i tytułowych lat powyżej zera. Urodziłem się w roku 87. Jestem rówieśnikiem Anity, głównej bohaterki powieści. Kolejne strony, to kolejne symbole mojego dzieciństwa i czasów szkolnych. Potrafiłem się identyfikować ze wszystkim o czym czytałem, sprawiało mi to radość. O kilku rzeczach autorka mi przypomniała, kilka spraw ja sam bym tam dodał. Na kartach... Sentymentalna podróż do lat 90-tych i tytułowych lat powyżej zera. Urodziłem się w roku 87. Jestem rówieśnikiem Anity, głównej bohaterki powieści. Kolejne strony, to kolejne symbole mojego dzieciństwa i czasów szkolnych. Potrafiłem się identyfikować ze wszystkim o czym czytałem, sprawiało mi to radość. O kilku rzeczach autorka mi przypomniała, kilka spraw ja sam bym tam dodał. Na kartach powieści towarzyszymy Anicie w budowaniu tożsamości i przynależności do świata. Sympatyczna książka, choć zabrakło mi trochę rozwinięcia osobowości Anity i osób jej towarzyszących. Warto przeczytać. Tęsknię za tamtymi czasami.

pokaż więcej

 
2019-01-13 21:37:21
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2019-01-13 20:23:46
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Royal City (tom 1)
 
2019-01-08 07:57:13
Został fanem autora: Szczepan Twardoch
 
2019-01-07 20:01:14
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2019-01-07 14:11:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Szkoda czasu na długie rozpisywanie się o tej pozycji. Według mnie jest to ekstremalnie przegadana książka z dość nudną w gruncie rzeczy fabułą. Powieść nie trzymała w napięciu, nie interesował mnie los bohaterów. Dodatkowo nie pasował mi styl Hallberga, który buduje za długie, rozbełtane, zdania wielokrotnie złożone. Masa niepotrzebnych słów spowodowała, że historia została nadmuchana jak... Szkoda czasu na długie rozpisywanie się o tej pozycji. Według mnie jest to ekstremalnie przegadana książka z dość nudną w gruncie rzeczy fabułą. Powieść nie trzymała w napięciu, nie interesował mnie los bohaterów. Dodatkowo nie pasował mi styl Hallberga, który buduje za długie, rozbełtane, zdania wielokrotnie złożone. Masa niepotrzebnych słów spowodowała, że historia została nadmuchana jak balon, żeby na końcu pęknąć, zostawiając po sobie uczucie zmęczenia i wyjałowienia. Dla mnie ogromny zawód. Rozwleczona, nudna i przegadana książka. Ciekawe jest to, że po tak szerokiej promocji, ukazało się bardzo mało recenzji tej powieści. Rozmawiałem z wieloma osobami o tej książce. Nie doczytali jej do końca. Ja doczytałem, ale było to dla mnie tysiąc stron męczarni. Kilka fajnych momentów, to przy tylu stronach, o wiele za mało.

Z książek debiutantów o wiele lepiej czytało się, również amerykańskie, Niksy Nathana Hilla.

pokaż więcej

 
2018-12-21 13:47:50
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-12-21 13:47:28
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-12-21 10:11:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książkę dostałem do recenzji od @wydawnictwoznak za egzemplarz bardzo dziękuję.

Fabuła niniejszej książki zbudowana jest w oparciu o problemy współczesnego świata. Głównie chodzi tutaj o cyberterroryzm, szpiegostwo, intrygi polityczne, światowa niestabilność polityczna, kryzys i załamania gospodarki itp. Brzmi to jak idealny pomysł na książkę, prawda ? Owszem, ale tutaj ewidentnie coś nie...
Książkę dostałem do recenzji od @wydawnictwoznak za egzemplarz bardzo dziękuję.

Fabuła niniejszej książki zbudowana jest w oparciu o problemy współczesnego świata. Głównie chodzi tutaj o cyberterroryzm, szpiegostwo, intrygi polityczne, światowa niestabilność polityczna, kryzys i załamania gospodarki itp. Brzmi to jak idealny pomysł na książkę, prawda ? Owszem, ale tutaj ewidentnie coś nie wyszło... Książka powstała w kooperacji Billa Clintona (jakie stanowisko zajmował ten pan, każdy wie) oraz bardzo płodnego autora Jamesa Pattersona. Czytając nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że ta książka, to NIE JEST COŚ, co powstało w wyniku czyjegoś wspaniałego pomysłu, godzin researchu, nie jest to wynik artystycznej wizji. Mam natomiast wrażenie, że ta książka, to czysty twór marketingowy. To się czytało tak, jakby napisał to jakiś robot, bezduszny, nastawiony tylko na cel ($$$), wiecie o co mi chodzi ?

Poza tym, to już wszystko było. Cyberterroryzm (wirus mający skasować system i zostawić USA offline) w ilu filmach widzieliście już coś podobnego ? Marc Elsberg w swoim Blackoutcie zawarł już bardzo podobny motyw. Intryga polityczna żywcem wzięta z House of cards. Wszystko napisane w bardzo patetyczny sposób, do bólu (naprawdę do bólu) przewidywalne zakończenie oraz kolejne kwestie fabuły. Oprócz prezydenta (który jest jakiś), reszta bohaterów papierowa i całkowicie bez wyrazu. Język powieści ? Prosty, krótkie zdania, typowy page-turner. No i te twisty fabularne... co kilka stron... twist. I tak jesteśmy tymi twistami bombardowani aż do końca. Ale nuda.

Reasumując; Dla mnie to twór marketingowy, patetyczny, oklepany i przewidywalny. Odgrzewany kotlet.
Na pewno wielu ludziom przypadnie do gustu, jednak mnie takie coś nie bawi w ogóle. A jeszcze porównywanie tego do wybitnej powieści "Dzień Szakala", to już jest kompletne nieporozumienie :)

pokaż więcej

 
2018-12-17 14:08:18
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-12-16 13:24:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Klasyka z 1971. Zawodowy zabójca podejmuje zlecenie zgładzenia prezydenta Francji Charlesa de Gaullea. Przeczytałem wczoraj i automatycznie książka ta ląduje w ścisłej czołówce moich "książek życia". Na Dzień Szakala natknąłem się po przeczytaniu genialnego Pielgrzyma. Chciałem czegoś w podobnych klimatach i znalazłem. Pielgrzym mocno inspirowany jest Dniem Szakala. Przede wszystkim ze względu... Klasyka z 1971. Zawodowy zabójca podejmuje zlecenie zgładzenia prezydenta Francji Charlesa de Gaullea. Przeczytałem wczoraj i automatycznie książka ta ląduje w ścisłej czołówce moich "książek życia". Na Dzień Szakala natknąłem się po przeczytaniu genialnego Pielgrzyma. Chciałem czegoś w podobnych klimatach i znalazłem. Pielgrzym mocno inspirowany jest Dniem Szakala. Przede wszystkim ze względu na szczegółowość opisu i bardzo inteligentnego "złego". Dzień Szakala jest natomiast bardziej skondensowany. Mniej jest tutaj wątków obyczajowych, nie ma w zasadzie retrospekcji, jest czysta intryga, drobiazgowe przygotowanie zabójstwa oraz śledztwo. Tytułowy Szakal, to postać stworzona wprost genialnie. To praktycznie całkowicie anonimowy facet, który jest chyba najbardziej intrygującym bohaterem literackim jakiego miałem okazję poznać w moim czytelniczym życiu. Z drugiej strony komisarz Lebel. Bardzo sprawny śledczy. Najlepsze jest to, że w tej rozgrywce, kibicowałem Szakalowi. Dzień Szakala to powieść porywająca, niesamowicie intensywna, bardzo sugestywna i z fenomenalną fabułą. Czytanie jej było dla mnie wielkim przeżyciem. Polecam wszystkim, bez wyjątku.

To też, tak jak wspomniałem, klasyka gatunku, inspirująca innych twórców. Chociażby ze względu na to, warto tę książkę poznać

pokaż więcej

 
2018-12-12 20:31:48

Nie załamuj mnie, błagam :)

więcej...
 
2018-12-12 13:37:17

żałosne to jest wieczne malkontenctwo niektórych osób.

nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby robić gównoburzę o coś takiego.

więcej...
 
2018-12-10 11:02:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Poniższe wrażenia zawierają kilka spojlerów, ostrzegam.
Powiem tak, jest to historia z olbrzymim potencjałem, z bardzo dobrze poprowadzonym wątkiem społecznym, z dość sympatycznymi bohaterami, ale też jest to historia, w której główny bohater postępuje tak bardzo dziwnie, że ma w zasadzie w dupie to, że za chwilę będzie ważył 0 kg (słownie : zero). Dodatkowo moim zdaniem bardzo słabe jest, że...
Poniższe wrażenia zawierają kilka spojlerów, ostrzegam.
Powiem tak, jest to historia z olbrzymim potencjałem, z bardzo dobrze poprowadzonym wątkiem społecznym, z dość sympatycznymi bohaterami, ale też jest to historia, w której główny bohater postępuje tak bardzo dziwnie, że ma w zasadzie w dupie to, że za chwilę będzie ważył 0 kg (słownie : zero). Dodatkowo moim zdaniem bardzo słabe jest, że King nic tutaj nie wyjaśnił. Nie wiemy nic o genezie tej dziwnej przypadłości, nie wiemy w jaki sposób zachorował, nielogiczne jest postępowanie Scotta, który nie walczy w zasadzie o swoje życie i jest całkowicie bierny. Czekałem z niecierpliwością na to jak King to wszystko rozwiąże i doczekałem się. Nie rozwiązał w ogóle. Dla mnie książka niestety na minus.

pokaż więcej

 
2018-12-10 10:03:39
Ma nowego znajomego: EdytaDe
 
Moja biblioteczka
433 191 1530
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (18)

Ulubieni autorzy (15)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd