Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Vinga 
filmweb.pl/user/Vinga_
Czytam odkąd sięgam pamięcią wstecz. I oglądam - bo jestem równie zapaloną kinomaniaczką, co książkoholiczką. Obu nałogów nie chcę i nie zamierzam leczyć :) Co czytam? Będzie szybciej jeśli wymienię gatunki po które sięgam najrzadziej. Szerokim łukiem omijam horrory i romanse. Sporadycznie sięgam po sci-fi i fantasy - przeważnie z polecenia osób, których zdanie sobie cenię. Poza tym czytam chyba wszystko... [o dziwo! - horrory (a właściwie opowieści z dreszczykiem), fantasy i sci-fi lubię i czytuję w wersjach dla młodszych czytelników]. Co oglądam? Wszystko prócz horrorów. Wychodzi na to, że nie lubię się bać. Owszem - prawda. Staram się również unikać ckliwych, rzewnych romansów i dramatów. Szkoda mi czasu na filmy o superbohaterach oraz komedie romantyczne - choć tu czasem dam się skusić... Ostatnio jednak czytam i oglądam dużo mniej, gdyż nasz 9-miesięczny syn pochłania niemal cały mój czas. Jeśli jakimś cudem zaśnie w ciągu dnia wtedy ogarniam bałagan dookoła, czyli tak na dobrą sprawę na lekturę pozostaje jedynie noc. Jeśli siedzę, to czytam! Jeśli się położę to też czytam - z reguły ze dwie strony... ;) Ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Coraz częściej powracam do literatury dla najmłodszych. Ileż tam cudnych rzeczy można znaleźć...
36 lat, kobieta, Racibórz, status: Czytelniczka, dodała: 10 książek i 1 cytat, ostatnio widziana 19 minut temu
Teraz czytam
  • Kocha, lubi, szanuje
    Kocha, lubi, szanuje
    Autor:
    Miłość jest przeznaczeniem, ale nie wytycza drogi na całe życie. Bywa, że pojawia się tam, gdzie jej nie oczekiwano, zmienia lub porzuca obiekt uczuć, niesie ze sobą namiętność bądź nudę przyzwyczajen...
    czytelników: 1624 | opinie: 63 | ocena: 6,86 (457 głosów) | inne wydania: 1
  • Kocie oko
    Kocie oko
    Autor:
    Malarka Elaine przyjeżdża po latach nieobecności do Toronto, gdzie oddaje się wspomnieniom przejmująco opowiada o próbach znalezienia swego miejsca w świecie i poszukiwaniu artystycznej drogi.
    czytelników: 281 | opinie: 10 | ocena: 6,91 (130 głosów)
  • Skaza
    Skaza
    Autor:
    Na oczach czytelnika zostaje powołany do życia wielkomiejski plac, po którym krąży tramwaj. W tej minimalistycznej scenerii zawiązuje się historyjka o dniu powszednim i utajonych namiętnościach mieszk...
    czytelników: 304 | opinie: 13 | ocena: 6,29 (130 głosów)
  • Strażniczka książek
    Strażniczka książek
    Autor:
    Niezwykła przygoda w świecie książek… Podróżować na grzbiecie Shere Khana przez „Księgę dżungli”, u boku Werthera Goethego walczyć z czarownicami z Makbeta, a wraz z Elisabeth Bennet wzdychać do Mr....
    czytelników: 1381 | opinie: 68 | ocena: 7,16 (281 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-26 22:18:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Cykl: Stulecie chirurgów (tom 1)

Historia wychodzenia z ciemności i rodzącego się w bólach, dosłownie i metaforycznie, postępu w dziedzinie chirurgii. Historia spisana przez wnuka na podstawie notatek dziadka będącego świadkiem tego procesu, którego rozpoczęcie datuje się na rok 1846, kiedy to po raz pierwszy zaprezentowano publicznie (i z powodzeniem) pełne znieczulenie. Na fali entuzjazmu jaki wzbudziło w Henrym Hartmannie... Historia wychodzenia z ciemności i rodzącego się w bólach, dosłownie i metaforycznie, postępu w dziedzinie chirurgii. Historia spisana przez wnuka na podstawie notatek dziadka będącego świadkiem tego procesu, którego rozpoczęcie datuje się na rok 1846, kiedy to po raz pierwszy zaprezentowano publicznie (i z powodzeniem) pełne znieczulenie. Na fali entuzjazmu jaki wzbudziło w Henrym Hartmannie to epokowe odkrycie, resztę życia spędził on na wojażach po całym świecie i śledzeniu kolejnych pionierskich chirurgicznych dokonań.

Dotąd ludzie oddawali się w ręce chirurgów jedynie wtedy, gdy nie było już żadnej innej nadziei. Gdy nieustający ból był tak wielki, że było im już wszystko jedno. Mogłoby się wydawać, że rok 1846 będzie początkiem galopującego postępu - ale gdzież tam! Niestety natura ludzka jest nieufna i zawistna. Jesteśmy niewolnikami zakorzenionych w nas, skostniałych poglądów i zwyczajów. Wszystko co nowe, nieznane, niezrozumiałe - wzbudza lęk, wywołuje zaciekły opór uznanych, "starych" autorytetów.

"Bogowie medycyny" z początku XIX w. twierdzili, że brzucha nie da się otworzyć nie doprowadzając do śmierci pacjenta, a kto się na taki czyn poważa ten obraża Boga i jest niczym więcej, jak tylko zwyczajnym mordercą! I cóż, że kilku śmiałkom się udało. Sprawozdania z pomyślnych zabiegów pomijane są milczeniem. Nie da się i już!

Milczenie było najłagodniejszą formą negacji nowych dokonań na polu chirurgii. Lekarze którzy odważali się przekraczać granice podejmując się zabiegów jakich nikt przedtem nie wykonywał, którzy wysnuwali nowe teorie na temat medycyny w ogóle, głośno o tym perorując, byli wyśmiewani, stawali się obiektem kpin i niewybrednych żartów. Byli skazywani na środowiskowy ostracyzm. Knuto przeciw nim spiski i pozbawiano stanowisk. Człowiek który kazał swoim studentom myć ręce został do tego stopnia zaszczuty, że po latach walki o swoje racje, skończył w domu dla obłąkanych. Wówczas badano i operowano chorych jednego po drugim. Chirurdzy w surdutach czarnych i sztywnych od zakrzepłej krwi pacjentów z poprzednich dni, tygodni, miesięcy; narzędzia którymi operowali wycierali w te właśnie surduty w przerwach między wynoszeniem, a wnoszeniem kolejnego nieszczęśnika. A ten tu każe myć ręce! Mało to roboty? Też sobie wymyślił! No wariat - po prostu! Jakieś żyjątka, których nikt nie widzi wywołują choroby? Cha, cha, cha!

Dziś zabiegi których "narodziny" śledzimy w książce pana Thorwalda, m.in.: usuwanie kamieni nerkowych, wyrostka robaczkowego, torbieli jajników, cesarskie cięcie; to absolutne podstawy chirurgii. Aseptyka i antyseptyka to podstawy medycyny w ogóle! Wtedy były to nowości okupione wieloma próbami, niepowodzeniami, cierpieniami chorych i bezradnością lekarzy-pionierów, stykających się z powszechnym ostracyzmem i potępieniem środowiska.

Książka niezwykła.
Fascynująca.
Niezapomniana.
Książka, której czytanie momentami wręcz boli... a jednak człowiek bierze trzy głębokie oddechy pomiędzy akapitami... i czyta dalej.

Książka którą każdy przeczytać powinien.

pokaż więcej

 
2017-05-11 15:44:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Z Parasolem". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Piętnaście krótkich, zgrabnych opowiadań autorstwa polskich pisarzy. Z dreszczykiem! Brrr... Dla dzieci, które takowy dreszczyk lubią. Czy też, jak kto woli - lubią się bać.

Z tym dreszczykiem to różnie bywa. Oczywiście wszytko zależy od wrażliwości młodego czytelnika, ale osobiście nazwałabym te opowieści bardziej niesamowitymi niż strasznymi. Choć przyznać muszę, że ze dwa razy autentycznie...
Piętnaście krótkich, zgrabnych opowiadań autorstwa polskich pisarzy. Z dreszczykiem! Brrr... Dla dzieci, które takowy dreszczyk lubią. Czy też, jak kto woli - lubią się bać.

Z tym dreszczykiem to różnie bywa. Oczywiście wszytko zależy od wrażliwości młodego czytelnika, ale osobiście nazwałabym te opowieści bardziej niesamowitymi niż strasznymi. Choć przyznać muszę, że ze dwa razy autentycznie tętno mi przyspieszyło... gdyż (mimo, że już Duża przez Duże "D") z natury strachliwa jestem: ciemność zawsze mnie przerażała, tak więc opowiadania w których gaśnie światło, bądź też których akcja ma miejsce w okolicach Godziny Duchów, jeżą mi włoski na rękach niezależnie od tego, czy zostały napisane dla dorosłych, czy też dla ośmiolatków.

Od takiego właśnie opowiadania nasza przygoda się zaczyna: samotna wędrówka o północy przez cmentarz! Początek z przytupem - można by rzec. Zadanie i wyzwanie... a dokładnie to "propozycja nie do odrzucenia" od klasowych osiłków dla kolegi robiącego za klasową ofiarę. Co z tego wyniknie?

W pozostałych opowiadaniach nie jest już tak mrocznie, niemniej jednak zawsze jest tajemniczo i intrygująco. Kolejni chłopcy i dziewczęta pakują się w kłopoty przez swoją ciekawość, niefrasobliwość i chęć wykazania się. Brawura to przecież znak firmowy okresu dorastania. Dlatego, jak to w literaturze dla tych, którym właściwie wszystko do głowy "strzelić" może, każda z opowieści niesie ze sobą jakieś przesłanie. Naukę opierającą się na odwiecznej, prostej zasadzie: nie rób drugiemu co tobie niemiłe! I pamiętaj, że dorośli wymyślają zakazy i nakazy nie po to, aby dzieciom uprzykrzyć życie, tylko żeby je uchronić przed niebezpieczeństwem. Jakkolwiek niezrozumiałe to jest, gdy ma się kilka lub kilkanaście lat.

Przestrogi przestrogami, a jak świat światem dzieci, tak czy inaczej, prawd życiowych uczą się na własnej skórze. Mamy tu dziewczęta, które wymykają się nocą z domu, żeby sprawdzić, kto też o tej porze włóczy się po lesie. Chłopców, którzy w górach skracają sobie drogę do domu, bo gdzież im tam straszne niedźwiedzie! Dziewczynkę, która postanawia zaginąć, bo mama nie interesuje się nią tak, jak ona by tego chciała. Chłopca, który postanawia iść na wagary, bo szkoła jest nudna... itd. itp.

Jest ciekawie i jest tajemniczo!
No dobrze... bywa i strasznie... poniekąd. Ale Strach ma tylko wielkie oczy.
Bywa też przyjemnie i całkiem zabawnie.
Dla każdego czytelnika małego, znajdzie się tu coś dobrego.

pokaż więcej

 
2017-05-07 21:03:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017

"Aż Ty coś w sobie masz" jak mawiał śp. Bohdan Smoleń w kultowym już dziś skeczu kabaretu TEY... Proza pani Rudnickiej ma właśnie takie "coś" co sprawia, że każdy kolejny jej kryminał zdejmuję z bibliotecznej półki ochoczo i z uśmiechem na ustach.
To wprost niebywałe ale w jej wykonaniu nawet szablony ograne do granic możliwości, takie jak: bosko przystojny szef rzucający na kolana samym swym...
"Aż Ty coś w sobie masz" jak mawiał śp. Bohdan Smoleń w kultowym już dziś skeczu kabaretu TEY... Proza pani Rudnickiej ma właśnie takie "coś" co sprawia, że każdy kolejny jej kryminał zdejmuję z bibliotecznej półki ochoczo i z uśmiechem na ustach.
To wprost niebywałe ale w jej wykonaniu nawet szablony ograne do granic możliwości, takie jak: bosko przystojny szef rzucający na kolana samym swym wyglądem; karykaturalnie przerysowane postaci członków rodziny bohaterki; sprzątaczka pani Małgosia (wprost stworzona do zagrania przez aktorkę pokroju pani Ireny Kwiatkowskiej) itp. itd.; nie rażą, a nawet dodają uroku. Chyba nikomu innemu nie byłabym w stanie wybaczyć takich postaci czy też kilku scen bardzo niewysokich lotów. A tu proszę!

Pani Rudnicka ponownie serwuje nam fachowo skonstruowaną, drobiazgowo przemyślaną intrygę. Tu nie ma zbędnych elementów! Poszczególne części tej, jakże skomplikowanej układanki, po kolei wskakują na swoje miejsca. I wszystko tu do siebie pasuje. Autorka, krok po kroku, umiejętnie odsłania nam kolejne zawirowania tej niecodziennej historii.
Całości dopełniają nietuzinkowe dialogi. Przemyślane, błyskotliwe, pełne ciętych ripost, konkretne i zgrabnie prowadzące akcję do przodu. A ta, mniej więcej w połowie powieści, nabiera tak szybkiego tempa, że ledwo byłam w stanie oderwać się od książki.

I jeszcze jedno "coś", co sobie bardzo cenię w tego typu literaturze: pani Rudnicka pisze kryminały według "starej szkoły" - przede wszystkim ZWIĘŹLE. Kryminał to ma być kryminał: morderstwo -> śledztwo -> rozwiązanie. Finito! Bez zbędnego, drobiazgowego zagłębiania się w historię każdej postaci z osobna, od dziada pradziada poprzez dorastanie, szkolne miłości i co tam jeszcze. Jeśli będę chciała przeczytać powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym, to sobie taką znajdę. Kryminał ma mieć wartką akcję, wywoływać wypieki na twarzy. Sprawić, że będę z niecierpliwością przewracała strony i wraz z bohaterami dociekała "Kto? Jak? I dlaczego?". Tu nie ma miejsca na strzępienie języka po próżnicy!

Reasumując: jest intrygująco, zaskakująco, a przy tym zabawnie i przyjemnie.
Polecam!

pokaż więcej

 
2017-05-02 20:46:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Autor:

Przerwa w dostawie prądu to nic strasznego. Zdarza się wszędzie co jakiś czas. Kilka minut, w poważniejszych przypadkach godzin, i wszystko wraca do normy.

A co by było gdyby...

Pewnego dnia dochodzi do takiej przerwy w kilku miejscach Europy jednocześnie. Jednak zamiast zwyczajowego szybkiego "powrotu do normy" problem zaczyna narastać. Kolejne kraje informują o awariach na ich terenach. W...
Przerwa w dostawie prądu to nic strasznego. Zdarza się wszędzie co jakiś czas. Kilka minut, w poważniejszych przypadkach godzin, i wszystko wraca do normy.

A co by było gdyby...

Pewnego dnia dochodzi do takiej przerwy w kilku miejscach Europy jednocześnie. Jednak zamiast zwyczajowego szybkiego "powrotu do normy" problem zaczyna narastać. Kolejne kraje informują o awariach na ich terenach. W ciągu jednego dnia niemal cały kontynent pogrąża się w ciemnościach. I nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja szybko uległa poprawie.
Włoski informatyk Piero Manzano, niegdysiejszy haker-aktywista, przypadkowo odkrywa, że wydarzenia te są etapami celowo zaplanowanego ataku. Gdy po kilku bezskutecznych próbach, udaje mu się w końcu przekonać odpowiednie władze do swojej teorii, rozpoczyna się walka o jak najszybsze odnalezienie i unieszkodliwienie terrorystów.
A tymczasem zwykli ludzie na ulicach europejskich miast z dnia na dzień toczą walkę o przetrwanie.

I właśnie... We współczesnym świecie, którego organizacja opiera się na precyzyjnym zarządzaniu elektronicznym w każdej dziedzinie życia, stały dostęp do energii elektrycznej jest nam niezbędny. Długotrwały brak prądu oznacza katastrofę. Szybko zaczyna brakować podstawowych produktów żywnościowych, wody, ogrzewania, leków, podstawowej opieki medycznej. Instytucje użyteczności publicznej mają awaryjne agregaty, które mogą ratować sytuację od 48 do 72 godzin. A co potem? Urządzenia te działają na ropę, a tej nie można zatankować, bo pompy na stacjach paliw bez prądu nie funkcjonują. Zanika komunikacja, nie działają telefony, internet, radio i telewizja. Ludzie opierają swoją wiedzę na plotkach i pogłoskach, z czasem coraz bardziej sensacyjnych. Początkowo pomagają sobie wzajemnie, ale szybko głód, chłód i pragnienie powodują, że fasada przyzwoitości zaczyna się kruszyć, a zaczyna się bezpardonowa walka o przetrwanie...

"Najczarniejszy scenariusz z możliwych" widnieje na okładce. Owszem - czarno to widzę... Ale nie sama globalna awaria była tym, co wywoływało dreszcze na moich plecach. Prawdziwie przerażająca była dla mnie motywacja terrorystów. Znowu kilku fanatyków uważających się za lepszych od innych postanowiło dać nauczkę społeczeństwu "opętanemu przez pieniądz i władzę, (...) przez konsumpcję, rozrywkę i ego (...)"* i stworzyć mu odpowiednie warunki do tego, żeby ludzie obalili rządzących i zaczęli wybijać się nawzajem w walce o przetrwanie, gdyż tylko terapia szokowa może ich wyrwać z marazmu i gnuśności. A kiedy "jedyni sprawiedliwi" uznają że już dosyć, przyjdą i zbudują tym którzy pozostali "nowy wspaniały świat", gdzie wszyscy będą się kochać, szanować i razem pracować dla wspólnego dobra. To jest dopiero EGO!
Ileż to razy w historii państw i narodów słyszano już tę śpiewkę. A jak to się kończyło wszyscy dobrze wiemy. Niech nas ręka boska broni przed domorosłymi zbawicielami świata.

Przyznam, że thriller ten jest nietuzinkowy. Czyta się szybko. Sporo się dowiedziałam na temat wytwarzania i dystrybucji energii oraz zawiłości sieci systemów energetycznych. Widać, że autor przyłożył się do tematu, zrobił porządny research zarówno w kwestii energii elektrycznej, jak i odnośnie historii cyberprzestępczości i cyberterroryzmu. Potrafi też wiedzę swą przekazać nam w sposób jasny i zrozumiały.
Na minus liczę panu Elsbergowi kilka zupełnie niepotrzebnych zwrotów akcji i scen w iście amerykańskim stylu. Bez nich powieść niewiele by straciła, najwyżej kilkadziesiąt stron, a na jakości zyskałaby wiele.

Niemniej jednak jak na thriller - dobra robota. Utrzymywać we względnym napięciu przez ponad siedemset stron to jednak sztuka.

*Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2015, str. 321

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
2766 11 373
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (54)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (26)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd