InezStanley 
Mój książko-holizm zaczął się od przeczytania Harry'ego Pottera , no i zakochałam się w książkach od pierwszego wejrzenia:) A teraz to ja bez przeczytanej książki życia , a nawet dnia nie wyobrażam :) Po prostu kocham książki!!!!!!! Dla mnie książki są życiem , oderwaniem się od rzeczywistości oraz niesamowitą dawką wrażeń i wzruszeń , jak i ogromem emocji :)
25 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Czy jesteś psychopatą? Fascynująca podróż po świecie obłędu
    Czy jesteś psychopatą? Fascynująca podróż po świecie obłędu
    Autor:
    Autor "Człowieka, który gapił się na kozy" powraca z nową książką! To opowieść o obłędzie. Wszystko zaczęło się spotkania Jona Ronsona z akademicką specjalistką z zakresu neurologii. Podobn...
    czytelników: 1742 | opinie: 62 | ocena: 6,79 (484 głosy) | inne wydania: 2
  • Enklawa
    Enklawa
    Autor:
    Wyspy Owcze. Jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Od 1988 roku zdarzyło się tutaj tylko jedno morderstwo, a mieszkańcom pojęcie przestępstwa jest właściwie nieznane. Farerzy żyją spokojnie...
    czytelników: 3606 | opinie: 273 | ocena: 6,83 (1775 głosów)
  • Grzech
    Grzech
    Autor:
    Gdy tajemnica staje się przedsionkiem piekła... Głęboko skrywana, ma nigdy nie ujrzeć światła dziennego, powinna zostać zapomniana, a jednak powraca każdej nocy w niespokojnym śnie. Upalny czerwiec. W...
    czytelników: 380 | opinie: 39 | ocena: 6,49 (128 głosów)
  • Milion małych kawałków
    Milion małych kawałków
    Autor:
    James budzi się na pokładzie samolotu z wybitymi zębami, złamanym nosem i rozciętym policzkiem. Nie wie, dokąd leci ani co się z nim działo przez ostatnie dwa tygodnie. Ma dwadzieścia trzy lata, od dz...
    czytelników: 10766 | opinie: 391 | ocena: 8,08 (3417 głosów) | inne wydania: 1
  • Mimo moich win
    Mimo moich win
    Autor:
    Nie, nie jestem bez winy, ale zanim mnie osądzisz, pozwól, że coś Ci powiem. Pomyśl o mężczyźnie, którego kochasz najbardziej. Pomyśl o każdej wspólnej chwili wypełnionej rozmowami i milczeniem, o lep...
    czytelników: 4347 | opinie: 244 | ocena: 7,52 (1549 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-11 18:19:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione, WydawnictwoMUZA

"Pułapki przyjemności" rozmowa z Robertem Rutkowskim.

Prowadząc hedonistyczny tryb życia, można wpaść w wiele pułapek. Kiedy przyjemność staje się toksyczna i w jaki sposób może zatruwać człowiekowi życie? O uzależnieniu od przyjemności?

Uwielbiam ten czas, kiedy mogę zająć się sobą! W nadziei spędzenia uroczego i budującego popołudnia sięgnęłam po książkę jednego z moich ulubionych...
"Pułapki przyjemności" rozmowa z Robertem Rutkowskim.

Prowadząc hedonistyczny tryb życia, można wpaść w wiele pułapek. Kiedy przyjemność staje się toksyczna i w jaki sposób może zatruwać człowiekowi życie? O uzależnieniu od przyjemności?

Uwielbiam ten czas, kiedy mogę zająć się sobą! W nadziei spędzenia uroczego i budującego popołudnia sięgnęłam po książkę jednego z moich ulubionych psychologów - Roberta Rutkowskiego... I.. zamiast relaksu, zostałam walnięta w łeb!

"Zatem święta zasada, od której nie ma odstępstwa (niezależnie od tego, czy jesteśmy pracownikami, czy właścicielami): w momencie, kiedy jesteśmy w domu, nie powinniśmy mieć nic wspólnego z pracą".

Przecież to miała być książka o przyjemnościach, ok o pułapkach przyjemności, ale, żeby tak już na początku burzyć mój idealny świat? Ale że niby jak?

"Mówiłem wcześniej, że nie należy przenosić pracy do domu. Większość z nas tego nie potrafi i problemy związane z pracą próbuje rozwiązywać również poza nią, czyli w czasie, który powinien być przeznaczony tylko i wyłącznie na odpoczynek, regenerację. Nie da się rozwiązywać problemów i efektywnie regenerować. Kiedy myślę o pracy w czasie wolnym, to osłabiam zdolności regeneracyjne. Jeżeli budzę się i nie mając jeszcze uruchomionej funkcji „powitanie dnia”, analizuję, co czeka mnie dzisiaj w pracy, to znaczy, że już od tego momentu w niej jestem, w myśl zasady: „Jesteśmy tam, gdzie są nasze myśli”. Najpierw należy wyjrzeć przez okno, uśmiechnąć się, głośno powiedzieć: „Witaj, piękny świecie, to będzie udany dzień!”, po czym spokojnie zasiąść do najważniejszego posiłku, czyli śniadania. Dopiero potem, może na parkingu w samochodzie, w metrze, autobusie, w drodze do pracy, możemy delikatnie przekierowywać się na zadania zawodowe". Kolejny cios! Jak teraz to wszytko sobie poukładać? Na szczęście są wakacje, czas wolny od mojej pracy... Zatem niech to będzie czas spokojnego powrotu do siebie samej, do tego, co lubię robić poza pracą, do moich pasji, marzeń, tego, co kocham :)
Książka cudna, ale wbiła mnie w fotel wiele razy. Tak to już jest z panem Robertem Rutkowskim. Uwielbiam go... Słucham wszystkich jego audycji, wykładów. Zwyczajnie trafia do mnie w 200%. Ale co potem z tym zrobić? Cóż, chyba trzeba zakasać rękawy i zabrać się, nomen omen, do pracy... nad sobą oczywiście...

"W naszym życiu najważniejsza jest harmonia i równowaga. Jeśli jest czas pracy, to powinien być też czas zabawy (...) Podprogowo powinniśmy pamiętać, że chociaż mamy świetną pracę, w której się doskonale czujemy, nie zwalnia nas to z obowiązku, żeby zadać sobie minimalny wysiłek, wyłączyć aplikację bycia wygodnickim leniem i poszukać aktywności, która nie ma nic wspólnego z zarabianiem pieniędzy. To po prostu działa".
Teraz o samej książce. Bardzo warto ją przeczytać.
Wywiad, który przeprowadziła Irena Stanisławska dotyczy kilku kwestii, podzielonych na rozdziały.

Autor opowiada o : jedzeniu, seksie, praca, odpoczynku, relacjach międzyludzkich i ich pułapkach. Czasami miałam wrażenie jakby pan Robert obnażał to, o czym wiele osób boi się mówić. Jak czerpać prawdziwą przyjemność z pracy, jedzenia, seksu, zabawy, sportu, zakupów, a nawet gier liczbowych? Gdzie jest granica, za którą zaczyna się uzależnienie, a pasja staje się obsesją? Jednym słowem – jak mądrze korzystać z przyjemności, o tym w rozmowie psychoterapeuty Roberta Rutkowskiego i dziennikarki Ireny A. Stanisławskiej.
Po intensywnym wysiłku fizycznym, np. długim biegu, mózg wydziela endorfiny podobnie jak po zażyciu heroiny. Gigantyczny dystans – powyżej czterdziestu kilometrów – potrafi spowodować „totalny odlot”, często wyłączający człowieka z rzeczywistości. Uzależnienie od własnego wizerunku, to konsekwencja stanu, w którym wraz z pierwszą operacją plastyczną czy efektami diety widzi się przed sobą nieskończone możliwości. Poddanie się terrorowi fitnessu może mieć związek z chęcią doświadczenia dobrze znanego kopa adrenalinowego. Niekontrolowane zakupy dają wieloetapową przyjemność. Uzależnić i stać się obsesją mogą nie tylko używki, seks, praca czy gry hazardowe. Niezwykle łatwo przyzwyczaić się do przyjemnych czynności, działań. Dlatego tak istotna jest umiejętność zarządzania przyjemnościami. W bezpiecznej dawce wprowadzają w stan odprężenia i stanowią zdrową odskocznię od obowiązków, czyniąc ludzi bardziej zadowolonymi, spełnionymi, po prostu szczęśliwszymi, w nadmiarze prowadzą do szkodliwych przyzwyczajeń.

„Pułapki przyjemności” to zapis rozmowy, momentami bardzo poważnej, a jednocześnie utrzymanej w lekkim i swobodnym tonie, na temat tego, jak odpowiednio sprawiać sobie radość. Robert Rutkowski, autorytet w dziedzinie uzależnień, prezentuje mechanizmy wchodzenia w nałogi i pokazuje, kiedy powinna zapalić się lampka kontrolna, tak aby można było zareagować, zanim dojdzie do utraty kontaktu z rzeczywistością. Co najważniejsze, psychoterapeuta wielokrotnie zwraca uwagę na istotny wątek – możliwość przejrzenie się w lustrze przyjemności. To, po jakie człowiek najczęściej sięga i od jakich najszybciej się uzależnia, może bardzo dużo powiedzieć o nim samym, jego osobowości, doświadczeniach.

Chcąc się rozwijać, czego wielu z nas tak bardzo pragnie, wydając często duże pieniądze na różnorakie szkolenia czy treningi, zadbajmy o wejrzenie w siebie samych, w odpowiednim momencie swojego życia, przy odpowiednich ludziach. Niektóre narzędzia, choćby najdroższe i najskuteczniejsze, będą bezużyteczne, jeśli użyjemy ich wtedy, gdy nie będziemy jeszcze na to gotowi. Nie wierzmy w magiczne formuły w rodzaju: wszystko możesz, dasz radę, musisz itd. Sami bądźmy zmianą, którą chcemy dostrzec we wszechświecie. Ucząc się siebie, dajemy sobie również prawo do bycia niedoskonałymi, a przyjemności używajmy jako motywatorów do działania, a nie jako formy ucieczki od nas samych lub jako kołderki przykrywającej nasze ułomności.

Książki "Oswoić narkomana" i "Pułapki przyjemności" to wynik rozmów dziennikarki Ireny A. Stanisławskiej i Roberta Rutkowskiego. Psychoterapeuta opowiada o uzależnieniach z perspektywy człowieka, który jako 18-letni zawodnik reprezentacji Polski juniorów w koszykówce po raz pierwszy sięgnął po narkotyk. i to nie byle jaki, bo po heroinę. Jego kariera sportowa zakończyła się niedługo potem. Dziś wspiera zawodników poprzez odpowiednie przygotowanie psychologiczne.

"Oswoić narkomana" to książka autobiograficzna. Rutkowski w szczery i bezkompromisowy sposób mierzy się z prawdą o sobie i swoim uzależnieniu. Przedstawione są tu losy młodzieży na tle PRL-u lat 80. Narkotyki miały odczarować szarą komunistyczną rzeczywistość. Rutkowski upatruje źródło uzależnień w nieuporządkowanym życiu, usianym kłamstwami. Istotnym czynnikiem, który może doprowadzić do nałogu jest zdrada. Osoby uzależnione są mistrzami manipulacji. Próbują dotrzeć do narkotyku za wszelką cenę. W przypadku autora, jednym z powodów sięgnięcia po heroinę była trudna relacja z szorstkim ojcem, który miewał kochanki. A gdy ten odchodził - także brak męskiego wzorca w domu. Z drugiej strony ojciec był tym, który uratował młodego człowieka od śmierci, tworząc organizację non profit i szukając specjalistów od uzależnień w całej Europie.

"Pułapki przyjemności" to książka, w której Rutkowski porusza zagadnienie przyjemności, które mogą stać się uzależnieniem oraz pasji, która może przerodzić się w obsesję. Autor wprowadza także rozróżnienie pomiędzy abstynencją a trzeźwością.

Jeszcze jedna myśl, zawsze traktowałam psychologię jako sferę myśli, emocji, a nie biologii. A tu dowiedziałam się o czysto biologicznych mechanizmach, o neurohormonach, adrenalinie, kortyzolu itd. Nasze myśli mogą być stymulowane przez odpowiednie hormony? Jeśli odczuwam stres, następuje wyrzut kortyzolu, który zagęszcza krew, co z kolei sprawia, ze gorzej dotleniony jest mój mózg i trudniej mi się myśli, reaguje, regeneruje... A jak ktoś żyje w nieustannym stresie? To zwyczajnie trudno być sobą? Muszę zgłębić ten temat... KONIECZNIE!!!

Gorąco Polecam tę pozycję, jak i „Oswoić Narkomana” .

pokaż więcej

 
2018-10-06 20:08:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione, WydawnictwoMUZA
Seria: Drogowskazy

„Oswoić narkomana”-Robert Rutkowski w rozmowie z Ireną A. Stanisławską.

Co narkotyki mogą zrobić z człowiekiem?!

W wywiadzie-rzece przeprowadzonym przez Irenę A. Stanisławską psychoterapeuta Robert Rutkowski daje wstrząsające świadectwo tego, co narkotyki mogą zrobić z człowiekiem. Po heroinę sięgnął po raz pierwszy w wieku 18 lat. Wziął z bezsilności, rozpaczy, ale też ze zwykłej...
„Oswoić narkomana”-Robert Rutkowski w rozmowie z Ireną A. Stanisławską.

Co narkotyki mogą zrobić z człowiekiem?!

W wywiadzie-rzece przeprowadzonym przez Irenę A. Stanisławską psychoterapeuta Robert Rutkowski daje wstrząsające świadectwo tego, co narkotyki mogą zrobić z człowiekiem. Po heroinę sięgnął po raz pierwszy w wieku 18 lat. Wziął z bezsilności, rozpaczy, ale też ze zwykłej ciekawości. Piekło nałogu, którego potem doświadczył, zmieniło go całkowicie.
Nigdy jednak się nie poddał; a na dodatek udało mu się zostać człowiekiem szczęśliwym i spełnionym. Dokonał tego dzięki nieustającej pracy nad sobą, a potem - z innymi uzależnionymi. To właśnie podjęcie pierwszych kroków w praktyce terapeutycznej pozwoliło mu odkryć w sobie talent do niesienia pomocy potrzebującym. Dziś to jeden z najbardziej wziętych fachowców zajmujących się leczeniem wszelkiego rodzaju uzależnień.

W "Oswoić narkomana" Robert Rutkowski nie unika najbardziej bolesnych wspomnień. Opisuje swoje dzieciństwo i dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie. Opowiada o formatywnej przygodzie ze sportem oraz zetknięciu się ze środowiskiem młodzieżowej kontestacji. Wstrząsającym historiom o kolejnych prze dawkowaniach, pobytach w szpitalu i głodzie narkotykowym towarzyszą fascynujące portrety ofiar uzależnienia, poznanych przez autora w latach osiemdziesiątych i czasach późniejszych.

Robert Rutkowski wpadł w nałóg heroinowy w momencie, gdy właściwa profilaktyka antynarkotykowa jeszcze nie istniała. Skuteczności kolejnych rodzajów terapii doświadczył więc na sobie. To sprawiło, że jak nikt inny mógł zrozumieć działanie pułapek i mechanizmów psychologicznych, na jakie naraża się osoba uzależniona: zaprzeczenia, wyparcia, samooszukiwania.
Niektóre ze wspomnień - co Robert Rutkowski sam ze zdziwieniem stwierdza - powracają do niego w trakcie samej konwersacji. Zamieszczone w książce wypowiedzi są więc żywym, autentycznym zapisem rozmowy, w której nie ma miejsca na jakiekolwiek przemilczenia czy brak autentyzmu.

"Oswoić narkomana" to także interesujący dokument historyczno-obyczajowy ukazujący burzliwe życie młodzieży lat osiemdziesiątych, której narkotyki pozwoliły uciec od codziennej szarości PRL-u ("w tej zapyziałej warszawskiej rzeczywistości komunistycznej czuliśmy się wybrańcami"). W lokacjach dawnej Warszawy: skwerze na Chmielnej, pasażu przy Domach Towarowych Centrum, czy Dworcu Centralnym, stykali się ze sobą członkowie subkultur i środowisk artystycznych. Co niespotykane, "Oswoić narkomana" to także opowieść o relacjach miłosnych bohatera. Z perspektywy Roberta Rutkowskiego stan zakochania okazuje się zaskakująco bliski działaniu środków zmieniających percepcję.
Książka stanowi także ważny głos w toczącej się dyskusji na temat legalizacji marihuany. Stanowisko autora wydaje się równie odległe od zajmowanego przez obóz zdecydowanych zwolenników, jak i tego, na którym stoją zaciekli przeciwnicy tzw. miękkich narkotyków.

"Moja historia to zaprzeczenie wszystkiego, co współcześnie mówi się o narkotykach: że najpierw branie rekreacyjne, popalanie marihuany, a dopiero potem ewentualnie coś mocniejszego. Sam od razu «wpadłem pod pędzący pociąg towarowy», i to z naprawdę dobrym towarem, z heroiną. To był pierwszy narkotyk, jaki poznałem - jeden z najsilniejszych narkotyków na Ziemi". (fragment książki).

Robert Rutkowski jest pierwszym polskim psychoterapeutą, który zdecydował się na niezwykle szczerą rozmowę o sobie.
Pierwszy raz styczność z tym psychologiem miałam, gdy przypadkowo natknęłam się na program dokumentalny, w którym wypowiadał się na temat trudnych relacji. Robert Rutkowski wydał mi się bardzo doświadczonym życiowo człowiekiem, więc bardzo chciałam przeczytać tą książką.

Całe życie Roberta Rutkowskiego było jedną wielką gonitwą o siebie i uwolnienie od własnych słabości. Młody chłopak, który zainteresował się koszykówką, można byłoby rzec, że jego kariera stoi przed nim otworem .Ciężka atmosfera w domu, brak akceptacji ze strony najbliższych sprawia, że młody człowiek poszukuję czegoś co sprawi, że wszystkie troski odejdą. Nie dobre towarzystwo poszukiwanie własnej tożsamości spowodowała, że Rutkowski zaprzyjaźnił się z przyjacielem o imieniu Heroina. Heroina, która daje chwilowe poczucie błogości, poprawia samopoczucie. Jednak ta przyjaźń diabelnie uzależnia i rujnuje całe życie.
Wyobraź sobie pustynię 50 stopni i ktoś podaję ci szklankę wody. Nie napijesz się? -Na tym polega potworność działania heroiny. Są tacy, którzy twierdzą, że heroina uzależnia już za pierwszym razem. Ja tego doświadczyłem. Żaden narkotyk nie uzależnia tak jak ona.

Oswoić narkomana to niesamowita książka, która pokazuję jak wielkim błędem jest sięganie, bo jakiekolwiek narkotyki czy alkohol. Z łatwością można zatonąć we własnych słabościach, niestety trudniej jest z nich wyjść. Narkoman to osoba, która w pewnym momencie odłącza swoje logiczne myślenie, a uzależnienie staję się sensem życia. Osoba uzależniona ma tak naprawdę dwa wyjścia. Albo uwalnia się od słabości i stara się godnie żyć, lub całe swoje życie poświęca uzależnieniu, które z czasem niszczy życie.
Swoją postawą Robert Rutkowski pokazuję, ile wysiłku ,ile pracy trzeba włożyć by zostać człowiekiem, który uwalnia się od własnych słabości. Jednak dzięki silnej woli i wsparciu odpowiednich osób jest to możliwe. Był narkomanem, otarł się o śmierć. Dziś pomaga uzależnionym.

„…byłem seryjnym mordercą samego siebie. Byłem ekspertem w zabijaniu resztek świadomości i logiki w działaniu” – mówi Robert Rutkowski w rozmowie z Ireną A. Stanisławską. To bolesne, jakże paradoksalne zdanie jest najdobitniejszym podsumowaniem narkomańskiej młodości niegdysiejszego reprezentanta Polski w koszykówce, który pokonawszy swoje autodestrukcyjne skłonności został jednym z najbardziej znanych terapeutów.
W tym, co mówi o narkotykach, dopalaczach, alkoholu, papierosach, a także lekach brak taryfy ulgowej. Wszystkie te substancje, mogące doprowadzić nas do uzależnienia i w konsekwencji utraty zdrowia i życia są tu bardzo rzeczowo opisywane – zarówno z punktu widzenia ich sposobu działania, jak i szkodliwości. Rutkowski otwarcie mówi o stanach euforii, jakie powoduje heroina, o zwielokrotnianiu odczuć zmysłowych po kokainie czy marihuanie. Walczy jednak z powszechnymi stereotypami o tzw. miękkich narkotykach, których zażywanie niesie jakoby mniejsze negatywne skutki niż np. palenie papierosów czy picie alkoholu. Przestrzega też przed myśleniem, że legalne substancje są bezpieczne.

Choć wydaje nam się, że narkotyki to nie nasz problem, warto tę rozmowę przeczytać. Bo i nam zdarza się zaklinać rzeczywistość, manipulować swoimi działaniami, oszukiwać samych siebie. Myślę, że wielu ludzi, którzy nigdy nie wpadli w żaden nałóg, zauważy jednak u siebie skłonność do podobnego myślenia…

O CHOROBIE ZŻERAJĄCEJ DUSZĘ — NARKOMANII!!!!

Polecam tę książkę wszystkim, którzy zmagali lub zmagają się z uzależnieniami każdego typu. Nie ma znaczenie czy to narkotyki, alkohol, nikotyna czy seks. Każdy ten element to uzależnienie, którego warto się pozbyć.

Książka nie uderza tak jak inne powieści kojarzone z tematyką narkomanii – „My, dzieci z dworca ZOO”, „Pamiętnik narkomanki” – ale otwiera oczy na pewne sprawy, o których nie słyszymy na co dzień. Irena A. Stanisławka zadaje precyzyjne pytania, starając się, by zostały poruszone najważniejsze sprawy, ciągle podtrzymując zainteresowanie czytelnika. Trzyma w ryzach Rutkowskiego, który mógłby opowiadać bez końca. Lektura zachwyciła mnie na tyle, że przeczytałem ją w dwa dni. „Oswoić narkomana” to reportaż budzący emocje ze względu na poruszaną tematykę, dokładną analizę uzależnienia i niewiarygodną szczerość oraz odwagę jaką swoja postawą prezentuje Rutkowski. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-06 19:46:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione, WydawnictwoCzarnaOwca
Autor:
Cykl: Sam Berger i Molly Blom (tom 1) | Seria: Czarna Seria

Arne Dahl „Pustkowia”: studium narodzin zła w człowieku. Świetny, bardzo kobiecy kryminał :)

„Uczyć się od zła, żeby je zrozumieć i umieć zwalczyć. W sobie i poza sobą”

Jak rodzi się zło? Czy każde zło można usprawiedliwić krzywdami doznanymi w przeszłości? Czy brak reakcji będący przyzwoleniem na zło zawsze czyni człowieka współwinnym? Dlaczego pielęgnowane latami poczucie krzywdy...
Arne Dahl „Pustkowia”: studium narodzin zła w człowieku. Świetny, bardzo kobiecy kryminał :)

„Uczyć się od zła, żeby je zrozumieć i umieć zwalczyć. W sobie i poza sobą”

Jak rodzi się zło? Czy każde zło można usprawiedliwić krzywdami doznanymi w przeszłości? Czy brak reakcji będący przyzwoleniem na zło zawsze czyni człowieka współwinnym? Dlaczego pielęgnowane latami poczucie krzywdy przeobraża się w najgorsze zło? Arne Dahl w swoim najnowszym kryminale „Pustkowia” stawia wiele trudnych pytań zostawiając czytelnika z dylematem moralnym. Bo w końcu nie wiadomo, co jest białe, a co czarne, odcieni szarości Dahl pokazuje wiele. Szwedzki pisarz powrócił w znakomitym stylu. „Pustkowia” to powieść, którą Arne Dahl udowodnił, że jest w czołówce najlepszych autorów skandynawskich kryminałów. Ten szwedzki kryminał ma ociężały – by nie rzec odrzucający – początek, lecz później żwawo się rozkręca, stając się interesującą powieścią. Jak to w życiu bywa, czasami nie warto dawać szansy. Są również chwile, że wykazanie się cierpliwością popłaca. Tak stało się w tym przypadku.

Kryminał jest pierwszym, który otwiera nową serię autora z policjantem Samem Bergerem i agentką Molly Blom. Wcześniej Arne Dahl dał się poznać fanom kryminałów m.in. bardzo dobrą serią o Drużynie A, specjalnej jednostce policji szwedzkiej, przeznaczonej do walki z przestępstwami o zasięgu międzynarodowym. Sam Berger, jak przystało na protagonistę kryminału, jest świetnym inspektorem kryminalnym, za to jego życie prywatne się rozsypało. Partnerka go zostawiła i nie wie czy kiedykolwiek jeszcze zobaczy swoich ośmioletnich synów bliźniaków. Ma policyjny instynkt, intuicję, jest dociekliwy, inteligentny, nie odpuszcza, drąży sprawę do końca. Sam żyje jak asceta, ale ma słabość do luksusowych zegarków. Lubi podkreślać swoją pozycję, szczególnie względem koleżanek z komisariatu.
Kiedy go poznajemy, prowadzi sprawę zaginięcia Ellen Savinger. 15-letniej dziewczyny nie ma od trzech tygodni. Berger ma złe przeczucia, ale jego szef uważa, że skoro nie ma ciała, to nie ma przestępstwa. Sam zaczyna więc badać sprawę na własną rękę. Okazuje się, że tajemniczych zaginięć nastolatek jest więcej. Gdy nawiązuje kontakt z tajemniczą Nathalie Fredén, która może coś wiedzieć w sprawie Ellen, dochodzenie przybiera zaskakujący obrót. Łowca Berger staje się zwierzyną i celem.

Przyznanie, że gdzieś grasuje seryjny morderca pociąga za sobą szereg konsekwencji, a najłatwiej ich uniknąć udając, że nie dostrzega się powiązań między sprawami – tym bardziej, jeżeli w żadnej z nich nie znaleziono ofiary. Nie ma ciała, nie ma zbrodni. Koniec, kropka. Z drugiej strony tylko Sam Berger zdaje się dostrzegać, że za zniknięciami piętnastoletnich dziewczyn może stać jeden człowiek. Czy policjant wie więcej niż inni, czy to tylko przeczucia? Przecież w Szwecji codziennie znikają bez śladu ludzie, więc dlaczego w tym przypadku miałoby się za tym kryć skrupulatnie przemyślane działanie? Być może sprawie nada rozmachu znalezienie miejsca, w którym prawdopodobnie więziono jedną z zaginionych – Ellen Savinger. Ale czy to przypadek, czy ktoś tu się bawi ze śledczymi w perwersyjną grę?

Niewątpliwie swoją grę prowadzi z czytelnikiem Arne Dahl, który za punkt honoru wziął sobie chyba namieszanie mu w głowie. Przyzwyczaiłam się, że w kryminałach na początku wiele jest niewiadomych, ale tutaj czułam się jakbym błądziła we mgle i przyznam, że początkowo ciężko mi się było w niej odnaleźć. Z jednej strony podsyciło to moją ciekawość i sprawiło, że ciągnęło mnie do książki, nawet gdy odkładałam ją na chwilę, ale z drugiej – kiedy coraz więcej elementów wskakiwało na swoje miejsce – zaczęłam się zastanawiać czy autor jednak nieco nie przekombinował, stosując niektóre rozwiązania fabularne. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale czasami wydawało mi się, że podejmowane przez bohaterów działania były niewspółmierne do efektów, jakie chcieli osiągnąć.
Dokąd doprowadzi go śledztwo w sprawie Ellen? Czy w Szwecji grasuje pierwszy w historii tego kraju seryjny morderca? „Pustkowia” są mrocznym kryminałem, z dynamiczną akcją, wciągającą fabułą i bardzo ciekawie nakreślonymi postaciami. I ważne: z głębokim przesłaniem. Klimat i nastrój w „Pustkowiach” tworzą nie tylko świetna fabuła i akcja, ale także miejsce tejże akcji - zalany deszczem Sztokholm. Nie jest to stolica Szwecji, jaką znają miłośnicy serii Millennium czy czytelnicy kryminalnej serii Lizy Marklund. Sztokholm Arnego Dahla jest jak tytułowe pustkowia: mroczny, bezkresny, opustoszały. I wiecznie w strugach deszczu, jak norweskie Bergen.

Autorowi udało się ze Sztokholmu zrobić to, co od lat robi w swoich kryminałach Jo Nesbo z Oslo – pełnoprawnego i ważnego bohatera powieści. Warto podkreślić, że ten kryminał jest dopracowany od początku do końca. To bardzo dojrzała, przemyślana i wciągająca książka. I bardzo kobieca. Aż trudno uwierzyć, że napisał ją mężczyzna. Więcej w niej ciekawych i wyrazistych postaci kobiecych niż mężczyzn. Nie zdradzając zbyt wiele napiszę tylko, że na uwagę zasługują m.in. wspomniana już Nathalie Fredén, Molly Blom, policjantka Desiré Rosenkvist zwana Dee i Strzała, policyjna ekspertka komputerowa.

„Pustkowia” to również kryminał dotykający jakże ważnego problemu seksizmu i szowinizmu, ich źródeł i konsekwencji. Sam Berger to samiec alfa. Jego stosunek do Dee (dee to po szwedzku sarna; to ksywka, której wobec Desire używa tylko Sam) jest przedmiotem plotek i komentarzy w komisariacie. A jego zachowanie irytuje również inne kobiety. I na koniec chciałabym zwrócić uwagę na styl Arnego Dahla, jego umiejętność budowania napięcia, zapętlania wątków, podrzucania czytelnikowi fałszywych tropów i zgłębiania kolejnych tajemnic. To wszystko sprawia, że „Pustkowia” wciągają tak bardzo, że ja zarwałam dla tej powieści noc. Pustkowia to istna bomba, torpeda. Jest to dokładnie taki typ kryminału, jaki najbardziej lubię. To powieść o zawrotnie szybkiej akcji, pełna pułapek i kryjówek i bardzo zaskakująca, trzymająca w napięciu oraz zapadająca w pamięć.
Lekki minus dałabym tylko zakończeniu, które choć także mocne, zaskakujące, to jednak czuję po lekturze niewielki niedosyt. Gorąco zachęcam do lektury Pustkowi.

pokaż więcej

 
2018-09-28 14:28:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione, Wydawnictwo SzóstyZmysł
Autor:

„Wmawiając nam, że Miłość potrafi leczyć rany, ulżyć w największym bólu, ale szybko przekonujemy się, że ból jest w stanie zniszczyć nawet najsilniejszą Miłość.”- K. Perez

Okrzyknięta jedną z najbardziej kontrowersyjnych książek 2017 roku. Historia, która poruszy, wstrząśnie i wywoła lawinę uczuć. Możesz ją pokochać albo znienawidzić. Ale na pewno nie pozostaniesz jej obojętny. Poznajcie Mie...
„Wmawiając nam, że Miłość potrafi leczyć rany, ulżyć w największym bólu, ale szybko przekonujemy się, że ból jest w stanie zniszczyć nawet najsilniejszą Miłość.”- K. Perez

Okrzyknięta jedną z najbardziej kontrowersyjnych książek 2017 roku. Historia, która poruszy, wstrząśnie i wywoła lawinę uczuć. Możesz ją pokochać albo znienawidzić. Ale na pewno nie pozostaniesz jej obojętny. Poznajcie Mie Asher i jej opowieść o nieszczęśliwej miłości.

Cathy i Ben są razem od jedenastu lat. Miłość jak z bajki. Wiodą szczęśliwe życie i mimo upływu lat są w sobie szaleńczo zakochani. Jednak starania o dziecko zaczynają osłabiać - mogłoby się wydawać - związek idealny. Kolejne poronienia sprawiają, że Cathrine oddala się od męża, aby samej poradzić sobie z tym ogromnym bólem. Wtedy na jej drodze staje Arsen - młodszy, przystojny i przebojowy mężczyzna, który stopniowo będzie wnikać w życie i myśli kobiety. Czy Cathy uda się mu oprzeć? Czy jej małżeństwo przetrwa?

Mia Asher zgotowała nam istny rollercoaster emocji. W tym przypadku zapewnienia na tylnej okładce mówiące, że oto powieść, która nas poruszy, pochłonie i emocjonalnie rozłoży na łopatki się sprawdziły. Jednak przez swój lekko kontrowersyjny charakter nie jest to książka dla każdego. Tematyka zdrady, która gra tutaj pierwsze skrzypce wymaga od nas niejako trzeźwego spojrzenia na wydarzenia. Łatwo nam oceniać z boku, gdy sytuacja nas nie dotyczy, a tak na prawdę takie historię zdarzają się co chwilę, jednak często mocno skrywane, aby nie ujrzały światła dziennego. Autorka obnaża ludzie słabości, pokazuje wewnętrzną walkę z fascynacją i pożądaniem, którą nie każdy potrafi wygrać. Równocześnie ukazane jest jak ważna jest w związku komunikacja, rozmowa i wzajemne zrozumienie. Bez tego ludzie niebezpiecznie szybko odsuwają się od siebie i łatwiej ulegają czyhającym pokusom.
Arsen to istny wulkan namiętności i erotyzmu, dlatego jest to pozycja zdecydowanie dla dorosłych czytelników. Doświadczymy wielu miłosnych uniesień, pikantnych scen oraz erotyzmu w czystej postaci. Pisarka nie sili się na żadne powściągliwości czy ułagodzenia. Język jest mocny, dosadny oraz naznaczony sporą dawką wulgaryzmów. Świetnie to wszystko ze sobą współgrało. Fabuła wciąga od pierwszych stron, i mimo że większość wydarzeń da się z łatwością przewidzieć, to czyta się z zainteresowaniem do samego końca. Historia wzbogacona jest retrospekcjami. Mamy kilka rozdziałów ukazujących początki związku Cathy i Bena, jednakże w moim odczuciu były one zbędne. Nie wnoszą nic do obecnych wydarzeń, a to, że para kocha się bezgranicznie od samego początku się czuje i wie i bez tego. Te kilka stron mniej zrobiłoby dobrze Arsenowi. Historia jest trochę zbyt rozwleczona. Roztrząsanie i analizowanie w kółko tych samych dylematów w pewnym momencie może lekko przytłoczyć, ale fanom emocjonalnych huśtawek nie powinno to ani trochę przeszkadzać.

„Okrutna rzeczywistość zawsze do ciebie dotrze, nieważne jak szybko czy daleko będziesz uciekać. Rzeczywistość potrafi zniszczyć nadzieję i marzenia. Rzeczywistość nie gładzi cię po policzku, mówiąc, że jest z tobą. Nie, ona wali cię mocno po twarzy, przypominając, że marzenia… to marzenia.”

Głównym punktem, który jest tym całym kołem napędowym tej kontrowersji jest postać Cathy. To jej czyny, myśli i decyzje wywołają złość, smutek czy radość. To ona łamie ogólnie przyjęte normy i postępuje nie tak, jakbyśmy chcieli. Jednak nie możemy oceniać jej jako koleżanki z którą poszliśmy by na kawę, bo wtedy zdecydowanie nie miałaby ona grona przyjaciółek, a jako postać literacką. W tym wypadku spełnia ona wszystkie swoje zadania. Nie jest osobą perfekcyjną, popełnia błędy, ulega pokusom i stacza wewnętrzne walki w swojej głowie. Jest niezwykle prawdziwa i realna, a jej portret psychologiczny został świetnie ukazany. Z resztą dwójka pozostałych, głównych bohaterów wypada równie dobrze. Ben jest doskonałym facetem, idealnym mężem. Ciężko doszukać się w nim jakiejś wady, dlatego postępowanie Cathrine tak nas boli i wywołuje ogólny sprzeciw. Arsen to charyzmatyczny mężczyzna, lekkoduch, mogłoby się wydawać kobieciarz, któremu zależy tylko na zaciągnięciu kolejnej dziewczyny do łóżka. Jednak pod tą maską flirciarza kryje się coś więcej, co z biegiem wydarzeń autorka nam stopniowo ujawnia. Dzieło Asher w większości przedstawione jest w pierwszoosobowej narracji z punktu widzenia Cathy, ale także sporadycznie Bena i Arsena. Dlatego trzeba być przygotowanym na tę burzę uczuć i emocji, w którą wnikniemy poznając myśli Cathrine. Nikogo z czytających już tę pozycję zapewne nie zdziwię mówiąc, że mam mieszane odczucia co do głównej bohaterki. Zaskoczyło mnie bardzo to, że autorka postanowiła uczynić z Cathy tak egoistyczną, niedojrzałą i irytującą osobę. Nie potrafiłam w ogóle zrozumieć motywów nią kierujących. Naprawdę nigdy jeszcze tak nie miałam, że jednocześnie chciałabym udusić bohaterką i przytulić ją za cierpienia, jakie doświadczyła. Catherina, to ewidentnie jedna z tych postaci, których od początku się nie lubi, a z czasem wręcz nienawidzi.

„Gdy patrzyłem, jak odchodzisz, zabierając ze sobą wszystkie moje niespełnione marzenia, sny, które jeszcze się nie ziściły, czułem w sercu każdą uncję miłości, jaką do ciebie żywiłem, i byłem tego wszystkiego świadom… gdy patrzyłem, jak odchodzisz. Ale ty też to wiedziałaś, bo zabrałaś moje serce ze sobą.”

Czegoś takiego jeszcze nie czytałam. „Arsen” totalnie mnie zaskoczył. Żadna książka do tej pory nie grała tak bardzo na moich emocjach. Czytając jej opis miałam wrażenie, że będzie to kolejny przewidywalny romans z trójkątem miłosnym w tle – i choć faktycznie przez jedną trzecią książki tak było, to jednak dalsze wydarzenie niesamowicie mnie zaskoczyły. Ta historia według mnie to emocjonalny roller-coaster! Mia Asher sprawiła, że czytając „Arsena” doświadczyłam chyba wszystkich możliwych emocji. Autorka w naprawdę mistrzowski sposób pokazała, co może się wydarzyć, kiedy zabraknie szczerej rozmowy nawet w najszczęśliwszym związku.

Arsen to niezwykle mocna historia, która poraża swoim realizmem. To powieść o walce z własnymi uczuciami i pożądaniem, o ludzkich dylematach, wewnętrznym zagubieniu i odnajdywaniu szczęścia. Chciałoby się powiedzieć, że to lektura ku przestrodze, ale nie każda sytuacja jest taka sama i taki sam wybór były najlepszy. Mimo to jest to książka pokazująca dobitnie uniwersalne prawdy i wartości, które nieraz mogą się zatrzeć w naszym umyśle, gdy pogrążymy się w smutku i depresji. Arsen to idealna lektura, dla dusz spragnionych emocji i budzących kontrowersje wydarzeń. Skuś się i sprawdź, jak Ty mocno znienawidzisz Cathy.
Jeśli szukacie książki innej niż wszystkie, to gorąco polecam Wam „Arsen”. Drugiej tak dobrej, nieprzewidywalnej i kontrowersyjnej historii prędko możecie nie znaleźć. Mia Asher naprawdę się postarała, by o jej książce długo nie można było zapomnieć.

"Miłość jest nieskończona. Nie ma początku ani końca. Nie ma punktu wyjścia, nie ma mety. Miłość po prostu jest. Miłość się rodzi, rośnie, dojrzewa, a czasem umiera. Ale wspomnienia pozostają z tobą do ostatnich godzin, w których oddychasz. Można się zakochać, można się odkochać. Ale pokochasz ponownie. Zawsze tak jest."

pokaż więcej

 
2018-09-25 21:24:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Wydawnictwo Znak
Autor:
Seria: Twarda Seria

Mroczna podróż do umysłów przestępców…

Z pewnością wielu czytelników kryminałów zastanawia się, jak dokładnie wygląda praca śledczych i profilerów. Czy jest tak fascynująca i pełna zagadek jak w książkach? O tym, jak dokładnie wygląda współpraca psychologa-profilera z policją opowiada Paul Britton, jeden z najbardziej znanych profilerów w Wielkiej Brytanii.

Profil mordercy zabiera nas w...
Mroczna podróż do umysłów przestępców…

Z pewnością wielu czytelników kryminałów zastanawia się, jak dokładnie wygląda praca śledczych i profilerów. Czy jest tak fascynująca i pełna zagadek jak w książkach? O tym, jak dokładnie wygląda współpraca psychologa-profilera z policją opowiada Paul Britton, jeden z najbardziej znanych profilerów w Wielkiej Brytanii.

Profil mordercy zabiera nas w mroczne zakamarki ludzkich umysłów. Dowiadujemy się jak tworzone są charakterystyki psychologiczne morderców i w jaki sposób wpływają one na pracę policji. Pomagają czy wręcz przeciwnie? Jaka, z literackiego punktu widzenia, jest ta książka?

"Nie zabieram pracy do domu, lecz za każdym razem zostawiam cząstkę siebie na miejscu zbrodni. Zastanawiam się tylko, czy któregoś dnia nie zabraknie mnie zupełnie i czy będzie miał kto wrócić do rodziny."

Jak głosi napis na okładce Profilu mordercy, Paul Britton to jeden z najsłynniejszych profilerów na świecie. Nie wiem, czy to prawda, bo z jego nazwiskiem spotkałam się przy okazji tej lektury po raz pierwszy, ale po zapoznaniu się z nią mogę wam powiedzieć, że Britton to jeden z pierwszych Brytyjczyków, którzy zajęli się profilowaniem i człowiek mający ogromne doświadczenie w swojej pracy.
Kariera Brittona zaczęła się raczej kiepsko. Skończył zawodówkę i imał się najróżniejszych zajęć. Zdążył już założyć rodzinę, gdy doszedł do wniosku, że chce zdać maturę i spróbować szczęścia na studiach. Kosztem wielu wyrzeczeń udało mu się to, ukończył psychologię i rozpoczął praktykę w szpitalu dla psychicznie chorych. Z czasem jego praca zaczęła nabierać kryminalnego zabarwienia. Mniej więcej wtedy pojawiły się pierwsze kontakty z policjantami, którzy prosili go o pomoc w śledztwach.
Kryminalistyka to nauka interdyscyplinarna i śledczy, którzy pragnęli zasięgnąć rady Brittona, psychologa, świetnie zdawali sobie z tego sprawę. Choć profilowanie do tej pory wzbudza wiele kontrowersji, poparte twardymi naukowymi tezami, może stanowić nieocenioną pomoc w śledztwie i właśnie to autor stara się w swojej książce udowodnić. Jednocześnie cały czas podkreśla, że przy pomocy profilowania nie może na sto procent stwierdzić, że ktoś jest winny. Może natomiast ocenić, że prawdopodobieństwo, by na jednym terenie mieszkały dwie osoby o takich samych specyficznych zboczeniach seksualnych, jest bardzo niewielkie…

„Oglądanie zdjęć bądź samych miejsc zbrodni ma fatalny wpływ na osobowość. Równie poruszające jest słuchanie sprawcy, który przypomina sobie najstraszniejsze czyny i fantazje oraz uświadomienie sobie, jaką niesamowitą przyjemność mu sprawiają”.

Tytuł tej książki sugeruje, że znajdziemy na jej kartach opisy wielu morderców, którzy zostali schwytani dzięki profilowaniu. I faktycznie, Britton pisze o licznych makabrycznych morderstwach, z którymi zetknął się w swojej karierze, ale z pewnym zdziwieniem przekonałam się, że nie tylko. Jak się okazuje policjanci prosili go o pomoc nie tylko w sprawach morderstw, tworzył też oczywiście profile psychologiczne gwałcicieli czy porywaczy, ale również szantażystów, w tym człowieka, który groził zatruciem karmy dla zwierzą i odżywek dla dzieci, by wyłudzić pieniądze od dużych firm.
Britton pisze o kolejnych sprawach, w których pomagał. Nie zawsze znał ich przebieg i często o wyniku dowiadywał się po długim czasie, co też znajduje odbicie w jego książce. Autor wielokrotnie podkreśla, że za swoją pracę dla policji nigdy nie był wynagradzany, co jest nieco zaskakujące, biorąc pod uwagę, jak wiele czasu jej poświęcił. Wyjaśnia też, co go do tego motywuje i jak w ogóle zainteresował się psychiką przestępców, a także co sprawia, że ludzie dokonują zbrodni.
Profil mordercy po raz pierwszy ukazał się w oryginale w 1997 roku i daje się to wyczuć. Recenzowane przeze mnie wydanie jest wznowieniem ­– w Polsce po raz pierwszy książka ukazała się w 2010 roku (swoją drogą przydałaby się ponowna redakcja, bo niestety pod względem językowym ta pozycja ma sporo mankamentów). Britton opisuje sprawy z ubiegłego wieku i choć robi to w sposób interesujący, nie mogłam pozbyć się w trakcie lektury przeświadczenia, że książka jest nieaktualna i że obecnie wszystko to wygląda już inaczej. Fajnie, że Znak wydaje takie pozycje, ale szkoda, że nie decyduje się na bardziej aktualne tytuły. Podobnie rzecz się ma z opublikowaną niedawno książką Trupia farma. Nowe śledztwa. To wszystko jest ciekawe, ale w ciągu dwudziestu, trzydziestu lat nauka robi tak ogromne postępy, że to, o czym piszą Britton czy Bass, jest już historią.

Profil mordercy – przestępstwo
Książka Profil mordercy przedstawia czytelnikowi autentyczną wieloletnią współpracę brytyjskiego psychologa Paula Brittona z policją. Britton w czasie swojej kariery psychologa spotkał się z wieloma przestępcami. To doświadczenie pozwoliło mu na podjęcie współpracy z policją w celu tworzenia profili psychologicznych różnej maści zbrodniarzy. Warto w tym miejscu zauważyć, że nie tylko morderców. W książce przytaczane są przypadki szantażystów lub porywaczy, których profile psychologiczne tworzył Britton. Jednak gównie przypadki przytaczane w książce to głośne sprawy morderstw. Towarzyszymy autorowi począwszy od miejsca popełnienia zbrodni, przez tworzenie profilu po ewentualny wyrok sądowy.
Nie uczestniczymy w jednej sprawie przez cały czas, autor przeplata różne historie. Zgodne jest to zresztą z samymi słowami autora, który zaznacza, że brał udział w kilku sprawach naraz. Należy tutaj zauważyć, że przedstawiane opisy są niezwykle brutalne. Mamy tutaj do czynienia z morderstwami na tle seksualnym, gwałtami, kanibalizmem. Dla osób o słabych nerwach książka ta może być szokiem. Jednakże autor unika nadmiernego epatowania brutalnością. Nie interesuje go, samo przestępstwo lecz jego sprawca, a swoje zainteresowanie przelewa także na czytelnika.

Profil mordercy – historia
Innym elementem poruszanym przez autora jest sama historia profili psychologicznych. Ta odrębna historia toczy się niejako w tle. Kilkukrotnie pokazane są spięcia na linii psycholog – policja, gdzie idea profili psychologicznych traktowana była jak wróżenie z fusów. Widać jak zmieniało się to podejście na przestrzeni lat.
Ciekawym zabiegiem, nadającym lekkości całej powieści są wtrącenia z życia prywatnego autora. Nie ma ich zbyt dużo, ale pozwalają oderwać się nam od przestępstw. Są niczym oddech przed nurkowaniem. Dla fanów Trupiej farmy jest to pozycja obowiązkowa. Profil mordercy jest jednak zdecydowanie lepiej napisany. Psychika zbrodniarzy jest jednocześnie przerażająca i fascynująca. Zawsze zastanawia mnie, co popycha ludzi do tak okrutnych czynów. Przedstawione sprawy są na tyle niewyobrażalne, że łatwo wpaść w pewnego rodzaju pułapkę, traktując tę książkę jak wciągającą powieść. Przyznam szczerze, że sama nie potrafiłam się oderwać i wiele razy celowo robiłam przerwy, żeby znaleźć w Internecie artykuły na ich temat, zobaczyć zdjęcia ofiar i przestępców, nadać im twarze.

Długo zapoznawałam się z książką, nie wynikało to z jej złej jakości, choć chaotyczny styl narracji nie należy do mocno wciągających, czy nużącej tematyki, lecz przede wszystkim ze sporego ciężaru przestępstw, bezwzględności morderców, intensywności opisów ludzkich tragedii. Ale taki właśnie jest prawdziwy obraz wynaturzeń niektórych ludzkich umysłów, a zanurzanie się w nich, wykorzystanie psychologii w pracy śledczej ma pomóc w szybkim złapaniu sprawcy. Zrozumienie stymulacji, motywacji i przyczyn zachowań jest trudne, dokonywane przez oprawców wybory to efekt kulminacji wielu drobnych zdarzeń i okoliczności przypadkowo zbiegających się. Sztuką jest wniknąć w psychikę przestępców, zgłębić i opisać ją.

Profil mordercy, mimo iż dotyka, bardzo mrocznych zagadnień, jest lekką i świetnie napisaną książka, przedstawiającą nam świat profili psychologicznych. Zupełnie inny niż przedstawiony w kultowym milczeniu owiec. Z pewnością warto ją przeczytać. Polecam wszystkim fanom kryminalnych klimatów i osobom zainteresowanym kryminalistyką. Autor pisze o swojej pracy w ciekawy sposób i przedstawia liczne przykłady wykorzystania profilowania w praktyce. Jednocześnie niektóre z opisywanych przestępstw są tak makabryczne, że osoby o słabych nerwach mogą mieć po niej koszmary, także czytacie na własną odpowiedzialność!

pokaż więcej

 
2018-09-25 12:13:31
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam, Wydawnictwo W.A.B
Autor:
 
2018-09-23 17:37:46
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Współczesne baśnie (tom 2)
 
2018-09-20 19:27:18
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-20 19:27:18
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Joanna Chyłka (tom 8)
 
2018-09-20 19:26:53
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-20 19:26:34
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-20 19:24:17
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Reykjavik Noir (tom 1)
 
2018-09-20 09:47:25
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-18 22:06:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wydawnictwo NieZwykłe
Cykl: Therapy (tom 1)

Dzisiaj przychodzę do Was z niesamowitą książką, którą śmiało mogę nazwać jedną z najlepszych przeczytanych przeze mnie.

„Potwory nie żyją pod łóżkami; one zamieszkują nasze umysły.”

W życiu każdego czytelnika jest tak, że pewna książka trafia do nas z konkretnego powodu. Jest takim wołaniem o pomoc, chce otworzyć nam oczy na krzywdę wokół nas. Stają się takim kluczowym zapalnikiem w życiu,...
Dzisiaj przychodzę do Was z niesamowitą książką, którą śmiało mogę nazwać jedną z najlepszych przeczytanych przeze mnie.

„Potwory nie żyją pod łóżkami; one zamieszkują nasze umysły.”

W życiu każdego czytelnika jest tak, że pewna książka trafia do nas z konkretnego powodu. Jest takim wołaniem o pomoc, chce otworzyć nam oczy na krzywdę wokół nas. Stają się takim kluczowym zapalnikiem w życiu, ma zmusić do refleksji i do zrozumienia pewnych osób. Książka, która jest SZOKIEM ROKU! „Terapia” to historia tak realistyczna, że aż boli.

„Świat nie jest niebezpiecznym miejscem, dlatego że są na nim ludzie, którzy czynią zło. Świat jest niebezpieczny, ponieważ istnieją ludzie, którzy widząc to, nie reagują” Albert Einstein

Desperacka walka o przetrwanie z dnia na dzień to próba Jessicy.
Depresja, poniżanie, samookaleczanie, zastraszanie to takie brzydkie słowa…
I teraz mam pewien problem, bo chciałabym przedstawić pewną osobę, a to liczy się ze spoilerem…, Więc napiszę ogólnie, każda postać, która pojawi się w życiu naszej bohaterki zostawia ślad. Wpływa bezpośrednio na jej zachowanie i tok myślenia. Los potrafi płatać figle i tutaj się o tym przekonacie.
ZAZNACZAM, ŻE TO NIE BĘDZIE KOLEJNA SCHEMATYCZNA HISTORIA. TUTAJ NIE MA CHŁOPCA, KTÓRY CHCE POMÓC WYJŚĆ DZIEWCZYNIE Z DNA I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE. SZCZERZE MOGĘ WAM NAPISAĆ, ŻE CZYTAJĄC MIAŁAM WRAŻENIE, ŻE AUTORKA MA COŚ W SOBIE Z TARRYN FISHER. TE EMOCJE, TE MYŚLI I GŁĘBIA HISTORII POWALA.

I nie mam pojęcia, od czego zacząć, przeczytałam ją już jakiś czas temu, a dalej brakuje mi słów. Mam totalny chaos w głowie i nie umiem przelać tego tutaj. Tyle tematów chciałabym poruszyć, ale kto to będzie czytać… Dobra postaram się jakoś to ogarnąć, za totalny nieład przepraszam, ale tak właśnie się czuję.

Odniosłam wrażenie, że miejscami ich relacja była toksyczna. Już w późniejszych latach, a może i trochę wcześniej? Jess była bardzo przywiązana do Jace’a, przez swoją niską samoocenę. Nie miała ani oparcia, ani przyjaciela, nikogo i raptem pojawia się on, bezpieczny azyl, który ochroni ją od zła. Staje się jej takim przewodnikiem w życiu. I może to miało również wpływ na nią, była od niego zależna. Choć tego nie wiedziała początkowo. Zbyt mocno ona polegała na nim, z każdym jej problemem związany w jakiś sposób był on. Jess nie wiedziała i nie miała, z kim o tym porozmawiać, przecież najbliższą osobą był właśnie Jace.

Życie nie jest usłane różami, ta historia pokazuje nam podróż, bardzo smutną. Czasami trzeba popełniać błędy, aby stać się lepszym i silniejszym. Zrozumieć to, czym było wcześniejsze życie, a powitać nowe. Pokochać siebie i czuć się dobrze samą ze sobą. J podjęła bardzo trudne decyzje, myślała, że postępuje dobrze i ja to rozumiem. Tyle straconych szans, czasu i wyjaśnień…
Jedno cięcie i od tego się zaczyna, jedna kropla krwi i czujesz się lepiej?
Chyba każdy z nas spotkał się kiedyś z prześladowaniem w szkole. Wyzwiska, szykanowanie, agresja. Właśnie z tym dzień w dzień musi mierzyć się Jessica. Jej rodzice zachowują się jakby była powietrzem. Pragnie zagłuszyć ból seksem z przypadkowymi facetami. I żyletką... To doprowadza do jeszcze większej ilości plotek i obrzydliwych oszczerstw. Czy dziewczyna o tak poranionej psychice i ciele ma szansę na prawdziwą miłość?

Jeśli chcielibyście sięgnąć po tę powieść to już na wstępie lojalnie was uprzedzam. Zniszczy was emocjonalnie, może nawet zafunduje kaca książkowego. Na blisko pięciuset stronach znalazł się tu ogrom emocji, wątków, wydarzeń i problemów.

Wbrew pozorom w tej historii miłość ogrywa ważną rolę, ale z całą pewnością nie jest ona pierwszoplanowa. To przede wszystkim historia o prześladowaniach w szkole. Chyba każdy z nas się z nimi zetknął będąc po jednej ze stron barykady. Dzieci są okrutne, a te wchodzące w wiek dojrzewania czasami zachowują się jakby nie miały ludzkich uczuć i wyobraźni. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że wypowiedziane pozorem żartu słowa tkwią w niektórych ludziach do końca ich życia. Ja zawsze byłam tą ze zbyt dużym rozmiarem. Jessica wpadła w błędne koło. Próby zagłuszenia bólu wywołują jeszcze większe prześladowania. Cieszę się, że powstają takie historie. Często rodzice lub inne najbliższe osoby nie zdają sobie sprawy z tego co spotyka ich dzieci w szkole. Fabuła imponuje dogłębną znajomością tematu i nie bez znaczenia jest fakt, że sama autorka powieści padła ofiarą przemocy szkolnej, więc zna problem od podszewki. Potrafi w sposób sugestywny oddać uczucia bohaterki w momencie dokonywania samookaleczania. Mówiąc jej językiem, chce pokazać całą brutalną stronę istoty zaburzonej psychiki bohaterki, dla której rany to manifest wolności oraz możliwości samostanowienia o sobie. To ona przecież decyduje o głębokości cięcia i jego długości. Tylko krew spływająca ze świeżej rany przynosi jej ulgę mieszającą się niemal z ekstazą.

Książka to dwa etapy życia dziewczyny, a potem kobiety opowiedziane w dużej części z perspektywy jej samej. Jednak autorka dodaje też historię dwóch najważniejszych mężczyzn w jej życiu, które są niejako dopowiedzeniem i uzupełnieniem tej brakującej niewiadomej, jaką kryje w sobie dziewczyna. To za ich sprawą dopiero zaczynamy rozumieć pewne wydarzenia.

Ważną częścią książki są również sentencji trafnie dobierane do kolejnych rozdziałów, które rozpoczynają historię i niejako ilustrują stany emocjonalne bohaterów. Sprawiają, że człowiek zaczyna zastanawiać się nad samym sobą, nad swoim życie i sensem istnienia. Dlaczego są one tak ważne? Przede wszystkim dlatego, że można je łatwo zapamiętać, zapisać i przykleić gdzieś w widocznym miejscu. Te myśli powinny nam towarzyszyć przez całe życie, a szczególnie wtedy, gdy jest nam źle, cierpimy lub czujemy się szczęśliwi.
Niezwykła otwartość, z jaką autorka opisuje losy swoje bohaterki czyni książkę odpowiednią lekturą dla wszystkich tych, którzy uznali, że ich życie jest właśnie na zakręcie i czują się z tego powodu zagubieni, ponieważ w ich życiu brakuje sensu istnienia, a ich uczucia przepełnia dekadentyzm.
Terapia to też znakomite podjęcie problemu choroby psychicznej. To w dalszym ciągu temat tabu. W książce zostały przedstawione realia panujące w Stanach Zjednoczonych, u nas jest pewnie jeszcze gorzej. Opinia społeczna reaguje śmiechem i drwinami, rzadko wsparciem i pomocą. Nikt nie chciałby się przyznać, że ma jakikolwiek problem natury psychicznej. Autorka udowadnia, że tak naprawdę takich osób jest więcej niż nam się wydaje. Dzięki tej historii, mamy możliwość wniknąć do psychiki osoby chorej. Przekonać się jak wiele dręczy ją niepewności, jak mroczne są jej myśli.

Terapia to też opowieść miłosna wywołująca przyspieszona bicie serca, a kiedy trzeba wypieków na twarzy. Miłość w powieści Kathryn Perez to uczucie gwałtowne, namiętne i gorące. Opisy scen erotycznych są subtelne i napisane ze smakiem. Jestem pewna, że wątek miłosny wywoła u was mnóstwo emocji. Autorka wprowadza zapierające dech w piersiach zwroty akcji. W pewnym momencie miałam ogromną ochotę rzucić książką o ścianę. Pewne wydarzenie wywołało u mnie łzy, emocjonalnie mnie zmiażdżyło i zszokowało.
To specyficzna historia. Wywołuje mnóstwo emocji, naświetla ważne problemy. Napisanie dzisiejszej opinii to dla mnie ogromna sztuka, ponieważ dawno żadna powieść nie wprawiła mnie w takie zdumienie, emocjonalnie wymęczyła, zadała tyle pytań i zmusiła do wypuszczenia na wolność własnych demonów. Jest nieoczywista, jednak przez to ma szansę spodobać się wielu osobom. Z drugiej strony przez tą specyficzność nie każdemu przypadnie do gustu. Ja polecam! Warto sięgnąć i samemu wyrobić sobie opinie. A może spodoba wam się tak jak mi?

Musimy poddać się komuś, kto ma pojęcie na temat tego, przez co przechodzimy. Dzięki takiej osobie, możemy sobie pomóc i zrozumieć błędy. TRZEBA TYLKO CHCIEĆ! CHCEMY MÓC PONOWNIE ŚMIAĆ SIĘ Z MAŁYCH RZECZY I PODDAĆ SIĘ EUFORII.
Nie traćmy wiary w siebie, swoje życie, każdy dzień jest coś wart. Wszystko zależy od ciebie, to jak zapamiętasz swoją przeszłość również, bo zmienić ją możesz tylko ty.
A ja wręcz błagam i apeluję do WAS, przeczytajcie i poznajcie Jess. Postarajcie się choć trochę zrozumieć jej ból.

POLECAM WAM TĘ POZYCJĘ Z CAŁEGO SERDUCHA! Jest przecudowna! Liczne zwroty akcji nie pozwolą ci się oderwać od lektury. Na pewno pokochasz tych bohaterów i będziesz zafascynowany tą historią. Jestem zachwycona! Brak mi słów, żeby opisać, jak bardzo jestem oczarowana tą książką - po prostu to przeczytajcie. Sama w sobie jest rewelacyjna. Nieprzewidywalna, emocjonalna, wciągająca.

P.S. Jestem złamana, jestem na kolanach, jestem wstrząśnięta. Tą książkę powinien przeczytać absolutnie KAŻDY i to bez względu na wiek. Ta historia ma w sobie tyle przesłania począwszy do znęcania się nad innymi, cierpieniem, cięciem się i umartwianiem, a na miłości i uleczaniu kończąc. Zawiera w sobie tyle mądrości i prawd życiowych, o których często zapominamy - uczy nas pokory
i szacunku nie tylko do siebie samych, ale przede wszystkim do innych. Ona pokazuje ile warte jest, życie i jak łatwo je zaprzepaścić, stracić... Przed rozpoczęciem lektury zalecam mieć przy sobie dużą ilość chusteczek!

pokaż więcej

 
2018-09-18 15:40:05
Została fanką autorki: Anna Mytyk
 
Moja biblioteczka
870 207 2072
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (42)

Ulubieni autorzy (49)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (24)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd