InezStanley 
Mój książko-holizm zaczął się od przeczytania Harry'ego Pottera , no i zakochałam się w książkach od pierwszego wejrzenia:) A teraz to ja bez przeczytanej książki życia , a nawet dnia nie wyobrażam :) Po prostu kocham książki!!!!!!! Dla mnie książki są życiem , oderwaniem się od rzeczywistości oraz niesamowitą dawką wrażeń i wzruszeń , jak i ogromem emocji :)
25 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Czy jesteś psychopatą? Fascynująca podróż po świecie obłędu
    Czy jesteś psychopatą? Fascynująca podróż po świecie obłędu
    Autor:
    Autor "Człowieka, który gapił się na kozy" powraca z nową książką! To opowieść o obłędzie. Wszystko zaczęło się spotkania Jona Ronsona z akademicką specjalistką z zakresu neurologii. Podobn...
    czytelników: 1711 | opinie: 61 | ocena: 6,78 (470 głosów) | inne wydania: 2
  • Enklawa
    Enklawa
    Autor:
    Wyspy Owcze. Jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Od 1988 roku zdarzyło się tutaj tylko jedno morderstwo, a mieszkańcom pojęcie przestępstwa jest właściwie nieznane. Farerzy żyją spokojnie...
    czytelników: 3438 | opinie: 262 | ocena: 6,82 (1682 głosy)
  • Grzech
    Grzech
    Autor:
    Gdy tajemnica staje się przedsionkiem piekła... Głęboko skrywana, ma nigdy nie ujrzeć światła dziennego, powinna zostać zapomniana, a jednak powraca każdej nocy w niespokojnym śnie. Upalny czerwiec. W...
    czytelników: 372 | opinie: 38 | ocena: 6,47 (122 głosy)
  • Grzech pierworodny
    Grzech pierworodny
    Autor:
    Miłość pełna pasji i namiętności. Przyjaźń, która przetrwa wszystko. Dwa zwaśnione rody, które niegdyś żyły w zgodzie. Miłość. Honor. Lojalność. Tajemnica. Zdrada. Ona: przykładna córka, siostra,...
    czytelników: 469 | opinie: 42 | ocena: 7,54 (180 głosów)
  • Milion małych kawałków
    Milion małych kawałków
    Autor:
    James budzi się na pokładzie samolotu z wybitymi zębami, złamanym nosem i rozciętym policzkiem. Nie wie, dokąd leci ani co się z nim działo przez ostatnie dwa tygodnie. Ma dwadzieścia trzy lata, od dz...
    czytelników: 10702 | opinie: 389 | ocena: 8,08 (3389 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-15 14:54:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione, Wydawnictwa RedEditio [ Editio ]
Cykl: Dance, sing, love (tom 2) | Seria: Editio Red

Życie To Nie Bajka…Ani Piękny Sen, To prawdziwa walka o jeden cel…Gdy serca biją we wspólnym rytmie ;)

Layla Wheldon- „Dance Sing Love. W rytmie miłości”

Po zaskakującym finale „Dance Sing Love. Miłosny układ” przyszła pora na fascynującą oraz emocjonującą kontynuację i poznanie dalszych, skomplikowanych losów Livii i Jamesa.

Czasami w naszym życiu, w jego najmniej spodziewanym momencie...
Życie To Nie Bajka…Ani Piękny Sen, To prawdziwa walka o jeden cel…Gdy serca biją we wspólnym rytmie ;)

Layla Wheldon- „Dance Sing Love. W rytmie miłości”

Po zaskakującym finale „Dance Sing Love. Miłosny układ” przyszła pora na fascynującą oraz emocjonującą kontynuację i poznanie dalszych, skomplikowanych losów Livii i Jamesa.

Czasami w naszym życiu, w jego najmniej spodziewanym momencie dochodzi do pewnych wydarzeń, które raz na zawsze zmieniają jego dalszy bieg, przewracając dotychczasową codzienność do góry nogami. Dawniej Livia miała niemal wszystko- taniec, który był całym jej światem, ogromną pasję, sławę, kontrakty, występy. Nie miała tylko jednego- miłości mężczyzny, któremu oddała swoje serce. Mający miejsce na lotnisku zamach bombowy sprawia, że Livia Innocenti z licznymi poparzeniami ciała trafia na długie tygodnie do szpitala, a los jej dalszej kariery staje pod wielkim znakiem zapytania. I chociaż zewnętrzne rany z czasem zaczną stopniowo się zabliźniać, to jednak te wewnętrzne, te wszystkie stłumione uczucia i emocje wciąż nie dadzą o sobie zapomnieć. Z pomocą swojego chłopaka, piosenkarza, Jamesa Sheridana i grona najbliższych przyjaciół, zaczyna powoli stawać na nogi. Dostaje nawet szansę powrotu do pracy, ale w roli choreografa. Wszystko wydaje się zmierzać w dobrym kierunku. Jednak życie pisze własne scenariusze. James musi w końcu wrócić do swojej pracy, a Liv męczą nocne koszmary i lęki po wypadku. Na dodatek ich uczucia zostają wystawione na ciężką próbę. Jak się okaże, nie pierwszy i ostatni raz. Czy Livia będzie w stanie przy wsparciu swoich najbliższych wrócić do dawnej formy, zarówno fizycznej jak i psychicznej? Czy jej kariera tancerki pozostanie piękną, ale niestety tylko przeszłością? Ale może jeszcze nie wszystko stracone? Wkrótce dziewczyna dostaje propozycję pracy w charakterze choreografa, okazuje się, że ma wokół siebie grono wiernych i oddanych przyjaciół, a jej związek z Jamesem z dnia na dzień coraz pięknej rozkwita. Jednak życie przypomina sielankę tylko przez chwilę. Wkrótce przed Livią zaczną się piętrzyć nowe problemy, a jej związek zostanie wystawiony na ciężką próbę.

"Jednak wtedy, gdy spałam, przeżywałam to wszystko, jakby było prawdziwe, i co najgorsze, nie mogłam się obudzić. Nie potrafiłam".

Rany na duszy goją się o wiele woniej niż te na ciele. Autorce bardzo dosadnie udało się to ukazać. Choć Livia fizycznie dochodzi do siebie po zamachu, psychicznie jest całkowicie rozbita. Jej ciało szpecą blizny, przez które kariera tancerki stoi pod ogromnym znakiem zapytania, a umysł wciąż nawiedzają wizje i koszmary tragicznych wydarzeń. Na szczęście dziewczyna ma ogromne wsparcie w Jamesie, który bardzo zmienił się od czasu ich sekretnego romansu. Niegdyś okrutny i pozbawiony uczuć James, teraz przypomina prawdziwego anioła. Ta ogromna zmiana wizerunku z jednej strony bardzo mi się spodobała, bo wreszcie naprawdę polubiłam tego bohatera, podczas gdy do tej pory notorycznie maltretował moje uczucia i w sumie nie byłam pewna czy powinnam go pokochać czy znienawidzić. Z drugiej jednak strony, wraz z okrutnym Jamesem, zmienił się charakter całej historii, a to już nie do końca mi pasuje.

Livia i James z kłótliwych i pełnych temperamentu kochanków, zmienili się w uroczą i zapatrzoną w siebie parę. Owszem, bohaterowie mają swoje kryzysy, zdarzają im się kłótnie i niespodziewane dramaty, czasem nawet poleją się łzy, ale jak każda normalna para, te gorsze chwile przepracowują razem i szybko znajdują rozwiązania dla swoich problemów. Cudownie było patrzeć jak wreszcie odnajdują siebie i swoje szczęście. To takie pokrzepiające, że uczucie, które nie miało żadnych szans w końcu tak pięknie rozkwitło, ale niestety wraz z nim zniknął gdzieś cały klimat, za który tak pokochałam poprzednią część. Pamiętacie, to fatalne zauroczenie, wylane łzy, nieprzespane noce? Fruwanie w chmurach i bolesne upadki na ziemię? Pamiętacie jak pękało Wam serce, za każdym razem, kiedy James ranił Livię? To podniesione tętno, kiedy wszystko waliło się w gruzy raz za razem? Te wszystkie drastyczne emocje, w drugim tomie są o wiele słabsze. Autorka wciąż nie oszczędza swoich bohaterów, rzuca im kłody pod nogi, ale radzą sobie ze wszystkim tak dobrze, tak szybko znajdują rozwiązania, że emocje, jakie odczuwa czytelnik są zupełnie innej kategorii.

„Żyłam. Dostałam od losu drugą szansę i zamierzałam z niej skorzystać, nawet jeśli moja kariera tancerki była prawdopodobnie zrujnowana.”

Chociaż od premiery pierwszego tomu minął już prawie rok, do dzisiaj dobrze pamiętam, jak wielkie emocje wywołało we mnie zakończenie poprzedniej części - jeżeli jesteście ciekawi mojej opinii na jej temat, serdecznie zapraszam Was tutaj. Dlatego też z ogromną niecierpliwością oczekiwałam premiery kolejnego tomu, a gdy tylko książka trafiła w moje ręce, niemal od razu zabrałam się za lekturę. Czy jednak dorównała ona poziomem swojej poprzedniczce?
W drugim tomie DANCE, SING, LOVE dzieje się naprawdę dużo. Chciałabym powiedzieć, że więcej niż pierwszym, ale to nieprawda. Jeśli czytaliście pierwszą część, to wiecie, że tak naprawdę można byłoby ją podzielić na trzy tomy, a wydarzeń wbijających w fotel czytelnika nie brakuje. Tak samo jest w "W rytmie serc". Bałam się, że autorce zabraknie pomysłów na fabułę, ale te obawy były niepotrzebne. Layla Wheldon świetnie sobie poradziła i utrzymała moje zainteresowanie losami Livii i Jamesa.

Bardzo podoba mi się, że na każdej stronie tej książki znajdziemy odpowiednią do chwili piosenkę. Można sobie ją włączyć i jeszcze lepiej wczuć się w klimat.

Zacznę od narracji, która poprowadzona została w formie pierwszoosobowej, czyli takiej, która moim zdaniem w romansach sprawdza się zdecydowanie najlepiej. Większość następujących po sobie wydarzeń poznajemy bezpośrednio z perspektywy Livii, jednak część rozdziałów ukazana została również oczami Jamesa. Zabieg ten jest dla mnie sporą zaletą, gdyż dzięki temu poznajemy lepiej nie tylko samych bohaterów, ale również kotłujące się w nich uczucia i emocje. Jeżeli natomiast o postaci chodzi, cóż, wywoływały we mnie masę skrajnych emocji. Niestety niejednokrotnie nie byłam w stanie zrozumieć postępowania Livii, która przeczyła samej sobie. Przykładem jest chociażby jej naiwność i brak jakiegokolwiek logicznego myślenia. Gdy do sieci trafiła sekstaśma z jej rzekomym udziałem, co robi główna bohaterka? A no uprawia seks przy oknie - wielkie brawa! Pozytywną zmianą w tej postaci była natomiast z pewnością jej walka z uzależnieniem od alkoholu, który dosyć często pojawiał się w pierwszej części. James z kolei, mimo kilku niepojętych dla mnie sytuacji, generalnie wzbudzał raczej te pozytywne emocje. Widać było jego wewnętrzną przemianę oraz dojrzalszą postawę. W tomie tym pojawia się również cała masa postaci drugoplanowych, między innymi Kathy, Zafir, Alex oraz Silvia, dzięki czemu możemy śledzić ich dalsze losy, a pierwsza para dodatkowo wprowadza do historii odrobinę lekkości i dobrego humoru.

Porównując styl Wheldon z poprzednim tomem zdecydowanie widać pozytywną zmianę. I chociaż wciąż brakuje mi odrobinę bardziej barwnych i szczegółowych opisów, to nadrabia to lekkością, dzięki której książka praktycznie czyta się sama, a strony niepostrzeżenie uciekają między palcami. Co jednak z samą fabuła? Cóż, niestety nie kupiła mnie ona tak bardzo, jak w poprzedniej części. Z pewnością dzieje się wiele, tempo akcji nie zwalnia nawet na krótką chwilę, a mnożące się problemy nieustannie przytłaczają bohaterów. Zabrakło mi natomiast jakiegokolwiek napięcia, które sprawiłoby, że z niepokojem oczekiwałabym dalszego rozwoju wydarzeń. Przeszkody pojawiały się jedna za drugą i równie błyskawicznie znikały, także sam wątek ataku bombowego i związanej z nią traumy mógł zostać zdecydowanie lepiej wykorzystany, a tymczasem poza kilkoma wzmiankami został niemal zamieciony pod dywan. Sporym plusem jest natomiast fakt, iż Layla porusza w stworzonej przez nią historii istotne tematy, takie jak chociażby sposoby radzenia sobie z uzależnieniem od alkoholu, szukanie nowej ścieżki kariery czy też utrata własnej pasji, przez co pozycja ta nie jest jedynie czystym, schematycznym romansem. Dodatkowo samo zakończenie po raz kolejny pozostawia czytelnika z wielkim niedosytem, całe szczęście tym razem nie trzeba będzie tak długo czekać na dalsze losy bohaterów.

W DANCE, SING, LOVE znajdziecie momenty wzruszające, wywołujące łzy, ale także sceny zabawne, które spowodują u Was śmiech. Nie brakuje też sytuacji, gdzie po prostu jesteśmy zirytowani zachowaniem bohaterów. Seria pochodzi z platformy wattpad.com. Miała już swoich odbiorców zanim ukazała się na kartkach papieru. Chętnie sięgam po właśnie tego typu pozycje, ponieważ jak do tej pory nigdy się na podobnych egzemplarzach nie zawiodłam. Zresztą pierwsze miejsce na stronie w kategorii Romans, mówi nam samo za siebie.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu tego tomu miałam w oczach nie tylko słone łzy smutku i żalu, ale i lekki błysk nadziei. Dziewczyna nie zasłużyła sobie na taki okrutny los. To przykre, że w jednej, małej chwili… Cały jej idealny świat runął, zostawiając po sobie jedynie odłamki bólu, smutku i cierpienia. Do samego końca trzymałam za nią kciuki, by pokonała nie tylko swoją traumatyczną przyszłość, ale i pełną niepewności i bólu przyszłość.

Na te wszystkie pytania można uzyskać odpowiedzi czytając książkę „Dance, sing, love. W rytmie serc”. Osoby, które miały do czynienia z tą publikacją podkreślają, że historia wciąga od samego początku do końca. Im bliżej jest zakończenia, tym więcej emocji, a wątpliwości narasta jakby coraz więcej. To wszystko powoduje, że książkę czyta się przez cały czas z zapartym tchem.

Podsumowując, uważam, że książka dorównuje, o ile nawet nie jest troszkę lepsza od pierwszej części. Autorka widać, że nadal szlifuje swoje umiejętności, jednak ciągle udowadnia nam, że potrafi pisać dobrze.
W książce trochę brakuje wątku głównego, który przejąłby na dłuższą chwilę władzę nad zachowania mi bohaterów, jednak na brak problemów, czy chwilowych przychód nie brakuje. Dodam, że osobiście bardzo mi się podobało i z niecierpliwością czekam na kolejny tom, mając nadzieję, że nie będzie to aż tak długi odstęp czasu, jaki był pomiędzy premierą pierwszej i drugiej części.
Dobrze zaplanowana fabuła, przemyślane szczegóły, wartka akcja i wciągająca treść, a do tego gwiazdy, taniec, muzyka. Czego chcieć więcej? Ja uwielbiam tę serię i nie mogę doczekać się premiery trzeciego tomu.
Gorąco Polecam!!!!

pokaż więcej

 
2018-08-13 12:14:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione, Wydawnictwo Novae Res
Cykl: Pierwszy raz (tom 1)

„Pierwszy raz.”- Agata Czykierda-Grabowska

„Bardzo łatwo jest wydawać wyroki, kiedy nie wiesz wszystkiego.”

KOLEJNE MUST READ !!!!!

Zapewne pamiętacie jak zakochaliście się po raz pierwszy? Jak to było całować się pierwszy raz? Pamiętacie swoje wszystkie pierwsze razy, gdy odkrywaliście coś nowego, poznawaliście nową osobę i pierwszy raz mieliście okazje czegoś doświadczyć?

Z twórczością...
„Pierwszy raz.”- Agata Czykierda-Grabowska

„Bardzo łatwo jest wydawać wyroki, kiedy nie wiesz wszystkiego.”

KOLEJNE MUST READ !!!!!

Zapewne pamiętacie jak zakochaliście się po raz pierwszy? Jak to było całować się pierwszy raz? Pamiętacie swoje wszystkie pierwsze razy, gdy odkrywaliście coś nowego, poznawaliście nową osobę i pierwszy raz mieliście okazje czegoś doświadczyć?

Z twórczością Agaty Czykierdy-Grabowskiej pierwszy raz zetknęłam się przy okazji lektury tej powieści. Obecnie wydała ona już kolejną książkę, którą przeczytałam z ogromną przyjemnością i się nie zawiodłam. Aż w krótce zamierzam zapoznać się z jej inny niesamowitymi powieściami.
Mowa tu o publikacji „Pierwszy raz”, gdzie poznajemy kolejnych młodych bohaterów – Lenę i Kubę, których od zawsze łączyła dziwna więź nie tylko ze względu na fakt, że brat dziewczyny – Łukasz był jego najlepszym przyjacielem Kuby. Chłopak, odkąd pamięta, był w niej zakochany, czym ona nie miała pojęcia, ponieważ niestety nie odwzajemniała tego uczucia.

Spotkali się, gdy oboje byli już dorośli. Dawne uczucie, jakim darzył ją Jakub przetrwało mimo upływającego czasu i uderzało w niego ze zdwojoną siłą, czego młoda kobieta zdawała się nie zauważać. Coś ją jednak przyciągało do przyjaciela z lat nastoletnich. Coś, czego na obecną chwilę nie potrafiła nazwać, ale to było jednak silniejsze od niej. Nagle zaczęła patrzeć na mężczyznę inaczej, w zupełnie niezrozumiały dla niej sposób. Oboje więc postanowili wejść w dość dziwny układ, który – mimo woli – przeradzał się w coś głębszego. Czy uda jej się zrzucić tę maskę obojętności i pokochać mimo traumy z przeszłości? Czy będzie potrafiła na nowo komuś zaufać?

Jednak do tych czasów można wracać właśnie poprzez czytanie książek i przeżywanie wraz z bohaterami ich pierwszych miłości. Agata Czykierda- Grabowska to obecnie jedna z moich ulubionych, a niewykluczone, że właśnie ulubiona polska pisarka. Jej lekkość pióra i swoboda w poruszaniu różnych tematów i opisywaniu ludzkich emocji ujmuje moją czytelniczą duszę. Jej najnowsza książka “Pierwszy raz” to piękna opowieść o pierwszej, prawdziwej i czystej miłości. Nie wiem czy są jeszcze tacy mężczyźni jak bohater tej książki ale Kuba to facet idealny, uosobienie romantyczności i męstwa, dobry, wyrozumiały, cierpliwy i uparcie dążący do tego, by przekonać do siebie Lenę.

„To dzięki niemu ona pokochała po raz pierwszy.”

Lena to młodsza siostra najlepszego przyjaciela Kuby. Obiekt jego westchnień i niespełniona miłość. Podkochiwał się w niej od zawsze. Jednak była ona za młoda, żeby zwracać na niego uwagę. Dopiero gdy Kuba wraca po studiach do rodzinnego miasta, ponownie nawiązuje kontakty z Leną i stara się ją przekonać do siebie. A nie jest to łatwe zadanie, ponieważ Lena jest bardzo nieufna i negatywnie nastawiona do wszystkich mężczyzn. Ani jej brat ani Kuba nie wiedzą z czego wynika jej zachowanie. Dlaczego tak bardzo się broni i z całej siły próbuje odpychać Kubę, mimo że jej serce podpowiada zupełnie coś innego. A ona sobie postanowiła, że prędzej będzie całe życie sama niż da się zranić jakiemuś mężczyźnie, bo oni finalnie zawsze zadają ból. Kuba musiał się wykazać ogromną determinacją, siłą i sprytem, żeby przekonać do siebie Lenę. Małym oszustwem udało mu się jednak zburzyć mur, którym się otoczyła.
Wydawać by się mogło, że już sam kontrowersyjny tytuł zdradza fabułę i wskazuje na jej jednoznaczny charakter. Oczywiście, jest to trafione skojarzenie, ale nie będzie ono głównym wątkiem powieści, ponieważ autorce nie chodzi tylko o wątek seksualny. Bohaterka przeżywa ten swój „pierwszy raz” na wielu polach. Pod tym tytułem chowa się treść niezwykle pouczająca oraz wielowymiarowa.
Jest to historia niezwykle prawdziwa, pełna bólu, cierpienia, niewyjaśnione i pełnej tajemnic przeszłości. Kryje też w sobie nadzieję na lepsze jutro, jeśli tylko pozwolimy sobie na odrobinę szczęścia oraz spotkamy odpowiednią osobę, która zacznie nas rozumieć, akceptować. To pozwoli nam na przezwyciężenie lęków czy ograniczeń, uwolnić się od przeszłości. Tak zrobiła bohaterka. Lena postanowiła zaufać oraz przeżyć swoje życie bez ciężaru cierpienia, z którym zmagała się przez wiele lat. Pozwoliła, aby ktoś dzielił z nią ten los. Zaczęła na nowo doświadczać, a nie obserwować. Poczuła się wolna.
Kuba zaś to chodzący ideał – przystojny, kochający i szczerze oddany swojej wybrance mężczyzna, który stara się zrozumieć i pocieszyć ukochaną. Ujmuje swoją nienachalną opiekuńczością. Nie chce wszystkiego od razu. Nie spieszy się. Czeka. Pozwala Lenie na chwile słabości. Pomaga walczyć z cierpieniem. Stara się ją rozumieć i wspierać na każdym kroku.

„-Kubuś? - […] - Powiedz mi, w czym mogę ci pomóc? […]
- Po prostu tu bądź. Niczego mi więcej nie trzeba.”

Fabuła książki nie jest specjalnie skomplikowana, ale za to bardzo wciągająca. Każdy czytający przeżyje wszystkie emocje wraz z bohaterami, ponieważ nie będzie umiał oderwać się od lektury dopóki nie pozna jej zakończenia. Jednocześnie, wszystkich spragnionych tzw. „momentów” muszę rozczarować, ponieważ tutaj ich po prostu nie ma. Autorka pozbawiła tutaj gwałtownych emocji oraz uniesień właściwych dla kiczowatych romansów.

Konstrukcja zachowania bohaterów przyprawia o palpitację serca. Raz irytuje, raz rozbawia. Nie pozostawia nas obojętnym na ich losy. Uczy cierpliwego oczekiwania na dalszy ciąg historii. Dużo jest tu czułości i delikatności. Miłość wypływa niemal z każdego napisanego przez pisarkę słowa. Sama autorka czaruje nas każdym wyrazem i dawkowaniem emocji. Dzięki temu nic nie jest oczywiste. To opowieść o młodych ludziach, których los złączył ze sobą już dawno, ale oni zdają się tego nie zauważać. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać.

„Życie jest zbyt krótkie, żeby nie wybaczać i nie zapominać.”

„Pierwszy raz” pokazuje, że cierpliwość popłaca i jeśli się kogoś naprawdę kocha i widzi się, że jest faktyczna szansa, że ta miłość zostanie odwzajemniona – to się o tę osobę walczy. Nie każdy od razu zdaje sobie sprawę z własnych uczuć, a jeśli ktoś ma jakieś uprzedzenia do związków, miłości, czy coś w tym rodzaju, to jest jeszcze ciężej, ale... nie ma co się poddawać zbyt łatwo. I Kuba jest tego właśnie świetnym przykładem. Mam nadzieję, że przy okazji zachęciłam Was do sięgnięcia i przekonania się, czy temu biedakowi w końcu się udało, czy też nie?

Bardzo przyjemnie było czytać o prawdziwej, pięknej i cierpliwej miłości. O dziewczynie, która pod wpływem tej miłości otwiera się, zaczyna ufać i powoli pokonuje swoje lęki, jednocześnie przeżywając prawie w jednym czasie wszystkie ważne pierwsze razy. O mężczyźnie, który nie stawia warunków, nie oczekuje, nie wymaga, tylko oswaja i czeka. Książki Agaty Czykierdy- Grabowskiej nigdy mnie nie zawodzą a każda kolejna zawiera większy ładunek emocjonalny. Autorka ma tendencje do idealizowania mężczyzn ale… być może takich miała okazję spotykać i to daje nam nadzieję. Albo takich facetów życzy swoim czytelnikom i poprzez wizualizacje może się to stać. Książka opowiada o pięknych uczuciach ale nie ocieka słodyczą. Nie brakuje w niej trudnych rozmów, pojawiają się łzy i poczucie bezradności. Jeśli macie ochotę na dobrą, dojrzałą powieść o miłości i przyjaźni to polecam. Nie będę się rozpisywać, powiem jeszcze tylko jedno – przeczytajcie to. Naprawdę warto. JA jestem „Pierwszym razem” zachwycona. Niemniej jednak... nie pożałujecie! Pochłonęłam tę historię w dwa dni, a gdyby nie niedobór czasu, byłyby to max dwa popołudnia. Bo wciąga! Początek jest nieco cięższy, ale potem jest już z płatka.
P.S. Czekam na kolejny tom :)

pokaż więcej

 
2018-08-13 00:28:24
Ma nowego znajomego: Cezar Kolcz
 
2018-08-11 12:41:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione, WydawnictwoKobiece
Autor:
Cykl: Sexy Bastard (tom 3)

MUST READ!!!!
Eve Jagger "Sexy Bastard.Knox"
Pragnienia i tajemnice!
Trzecia książka z serii Sexy Bastard o uwodzicielskich mężczyznach, którym ciężko się oprzeć :)

Uwodzą, rozbudzają zmysły… Tacy są mężczyźni wykreowani w powieściach Eve Jagger. „Knox”, to trzecia odsłona z cyklu Sexy Bastard autorstwa Eve Jagger. Konsekwentnie poznajemy dalsze losy bohaterów, nowe intrygi i miłości.

Kto z...
MUST READ!!!!
Eve Jagger "Sexy Bastard.Knox"
Pragnienia i tajemnice!
Trzecia książka z serii Sexy Bastard o uwodzicielskich mężczyznach, którym ciężko się oprzeć :)

Uwodzą, rozbudzają zmysły… Tacy są mężczyźni wykreowani w powieściach Eve Jagger. „Knox”, to trzecia odsłona z cyklu Sexy Bastard autorstwa Eve Jagger. Konsekwentnie poznajemy dalsze losy bohaterów, nowe intrygi i miłości.

Kto z Was polubił seksownych drani Eve Jagger? Przed Wami kolejny członek tej ekipy, czyli nieziemsko przystojny i wysportowany baseballista, Cooper Knox. Czy okazał się być lepszy niż Cash i Hard?

Sławny, pociągający i bez wątpienia warty grzechu – taki właśnie jest Cooper Knox. Ten utalentowany bejsbolista słynnej drużyny New York Yankees przyciąga kobiety jak magnes. Kiedy zostaje przeniesiony do rodzinnej Atlanty, ma nadzieję, że spotka pewną dziewczynę, z którą kiedyś spędził noc i nie może o niej zapomnieć.
Chociaż Shelby Masters jest już dorosłą i piękną kobietą, dla bliskich nadal pozostaje „Małą Shelby”. Nikt nie domyśla się, że miała krótki romans z Knoxem, najlepszym przyjacielem jej nadopiekuńczego brata.
Gdy Knox i Shelby ponownie na siebie trafiają, od razu wiedzą, że nie są w stanie oprzeć się pożądaniu. Para zaczyna się potajemnie spotykać. Wkrótce jednak przekonują się, że budowanie związku nie jest proste, zwłaszcza jeśli muszą się ukrywać z uczuciami.

„– Shelby, zdajesz sobie sprawę, że to, co się między nami wydarzyło, nie może się powtórzyć? Jackson nie może się o niczym dowiedzieć.
– Myślisz, że nie jestem tego świadoma? Mam najbardziej nadopiekuńczego brata w historii ludzkości. Jeśli się dowie o tym, co się między nami wydarzyło, załatwi ci powrót do najniższej ligi. Na Antarktydzie. A mnie zamknie w jakimś zakonie.”

Na tą część powiem wam szczerze, że czekałam od samego początku. Uwielbiam czytać książki o gorących i seksownych sportowcach. Kiedy dostałam książkę nie mogłam doczekać, kiedy zacznę czytać. Ta powieść zdecydowanie jest jedną z najlepszych, które do tej pory przeczytałam. Znajdziecie tu dużą dawkę miłości, uniesień namiętności, uczucie smutku i odrzucenia.

Wiele kobiet lubi serię Sexy Bastard dlatego, że zawiera wiele śmiesznych sytuacji. Postać Rydera w pierwszej części "Hard" jest waleczna, czasem przerażająca, ale łagodzi ja Cassie, jego dziewczyna. "Cash" natomiast przepełniony jest miłością i humorem. Postać Savy dopełnia idealnie całość. W "Knoxie" znajdziecie trochę tajemniczości, humoru, jednak im więcej części tym jakoś całe napięcie znika. "Hard" miał "to coś", w "Cash" czegoś mi zabrakło, ale w "Knoxie" nie wiem co mogło pójść nie tak, po prostu czułam się znudzona.
Knox to najbardziej łagodny samiec z całej paczki, którą do tej pory poznaliśmy. Był skupiony na swojej karierze, miał przelotne romanse. Nie skupiał się na planach klubów, w których jest udziałowcem. Kiedy spotyka cudowną nieznajomą na jakiś czas jego życie się zmienia. Nie wie kim ona jest, ale kiedy spotyka ją ze swoja paczką znajomych, wszystko staje się jasne. Złamał jedną z reguł ich grupy.

Postać Shelby jest dość ciekawa, jak i jej koleżanki wprowadzają do książek Eve Jagger humor i to właśnie dzięki nim są jakieś zwroty akcji w powieściach. Shelby wie czego chce i najważniejsze potrafi osiągnąć zamierzony cel. Dziewczyna na swoją odpowiedzialność trafia w dość nieciekawą sytuacje. Wybór pomiędzy bratem, a ukochanym?

„Sexy Bastard Knox” jest to niesamowita historia, która wciąga już od pierwszych stron a ich ukradkowe spotkania oddają książce tajemniczości, czyli coś, co uwielbiam w książkach. Powieść ta jest niesamowicie wciągająca, bardzo dobrze skonstruowana i napisana a sceny miłosne pełne namiętności i pożądania. Każda scena seksu jest opisana ze smakiem bez zbędnych wulgaryzmów tak, że rozpalają nasza wyobraźnię do czerwoności.

Eve Jagger na wykreowanie bohaterów poświęciła bardzo dużo czasu. Zadbała o każdy nawet najmniejszy szczegół nawet przy postaciach drugoplanowych. Shelby jest to postać, która niewątpliwie z początku nie bardzo wiedziałam, czego chce. Kiedy poznałam jej przeszłość i tajemnice, które skrywa po trochu zaczęłam ją rozumieć i jej obawy przed odrzuceniem. Kobieta, która może i jest twarda i silna na wiesz ku to w środku mała dziewczynka z ranami. Knox to mężczyzna, którego można polubić od samego początku. Facet z zasadami i ceni sobie szczerość, lecz sam czasami tak nie postępuje z obawy przed utratą bliskich.

Jeszcze lepiej niż poprzednio

Eve Jagger rozkręca się z książki na książkę. Jestem tego pewna w stu procentach. „Hard” skradł moje, „Cash” utwierdził mnie w uwielbieniu do serii „Sexy Bastard”, a „Knox” był jak ostatni metr przed metą, na której czeka nagroda. Podejrzewam, że „Jackson”, którego już wkrótce będzie mi dane przeczytać, będzie niczym kropka nad i. Autorka nie traci nic ze swojego charakteru, a wręcz z każdym kolejnym tomem jest coraz lepiej. Są one bardziej dopracowane i naprawdę trudno znaleźć tu coś, do czego mogłabym się doczepić. Próbowałam, ale za nic w świecie nie jestem w stanie przypomnieć sobie nic takiego.
Czego możecie spodziewać się tym razem? Tego samego, co otrzymaliście poprzednio. Znajdziecie tu mnóstwo lekkiego, niezobowiązującego, ale i momentami dwuznacznego humoru. Całość okraszona została odpowiednią dawką wysmakowanego erotyzmu i pikanterii. Nie ma zbytniej wulgarności, która mogłaby odstraszyć niektórych czytających. Książka ta powinna przypaść do gustu czytelnikom lubiącym lekkie erotyki czy romanse. Jej czytanie to czysta przyjemność. Przyznam, że niechętnie odkładałam tę książkę na bok, kiedy musiałam coś zrobić.

Autorka książki napisała niesamowitą powieść, która wciąga już od pierwszych stron. Styl pisarki jest lekki i przyjemny a książkę czyta się szybko. Eve Jagger przekazuje nam, że miłość i przyjaźń można znaleźć wszędzie a do szczęścia nie potrzeba nam aż tak wiele. Zapewniam was, że nie będziecie się nudzić przy tej książce a znajdziecie za to niezapomniane chwile. Serdecznie zapraszam!!!

Jak poprzednie części, również „Knoxa” można czytać bez znajomości wcześniejszych dwóch. Jednak z całą pewnością lepszą zabawę będziecie mieć wtedy, gdy będziecie znać już bohaterów z dwóch pierwszych powieści. Mimo to, bez znajomości „Harda” i „Casha” zrozumiecie wszystko. Autorka już o to zadbała. A być może to ta powieść sprawi, że zechcecie sięgnąć również po pozostałe.

Jeśli spodobał się Wam „Knox” to już wkrótce będziecie mogli poznać ostatniego z czwórki tych bardzo seksownych drani, fanki Seksownych Drani koniecznie muszą zaopatrzyć się w ten tom i dać się ponieść emocjom, popłynąć z falą i z westchnieniem godnym bogini miłości, odłożyć egzemplarz na półkę w oczekiwaniu na spotkanie, czyli Jacksona. Wypatrujcie go uważnie. … Ja czekam!
Idealna na spokojne wieczory ;) Gorąco Polecam!!!

pokaż więcej

 
2018-08-04 12:30:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione, WydawnictwoOtwarte
Autor:

Najlepszy bestsellerowy thriller 2017 roku!!!!!!!!!
I ja się zgadzam z tym w 100 % !!!!!
Chodź zabrało mi dużo czasu by się z nim zapoznać :)

„ THE GIRL BEFORE”- JP Delaney

MAGNETYCZNIE WCIĄGAJĄCA
Książki zgłębiające tajniki ludzkiego umysłu z reguły intrygują samą tematyką i nie inaczej jest przypadku „Lokatorki”, ale powieść pana Delaney ma w sobie coś jeszcze. Dynamizm. Akcję. Zaskakujące...
Najlepszy bestsellerowy thriller 2017 roku!!!!!!!!!
I ja się zgadzam z tym w 100 % !!!!!
Chodź zabrało mi dużo czasu by się z nim zapoznać :)

„ THE GIRL BEFORE”- JP Delaney

MAGNETYCZNIE WCIĄGAJĄCA
Książki zgłębiające tajniki ludzkiego umysłu z reguły intrygują samą tematyką i nie inaczej jest przypadku „Lokatorki”, ale powieść pana Delaney ma w sobie coś jeszcze. Dynamizm. Akcję. Zaskakujące twisty. Czający się na kartach niepokój oraz nieuchwytny czynnik, który sprawia, że historia mieszkańców Folger Street 1 pochłania już od pierwszych zdań. „Lokatorka” wciąga nieodwracalnie, niczym minimalistyczny dom Edwarda wymaga od czytelnika pełnego zaangażowania. I otrzymuje je bez protestów, bez zastanowienia. Przerwać lekturę to jak odebrać sobie ulubiony przedmiot – nie da się bez żalu. Czy to sprawka modnej obecnie konstrukcji „Przedtem” i „Teraz”, czy tajemnic krążących wokół bohaterów, czy też niezwykłego pióra autora? Nie wiem. Wiem jednak, że powieść po prostu się połyka, na jeden gryz, a kac książkowy jest nieunikniony.
Kiedy pierwszy raz spojrzałam na okładkę tego bestsellera, ujęła mnie przede wszystkim prostą, symetryczną estetyką. Całą obwolutę wypełnia zdjęcie fragmentu nowoczesnej przestrzeni mieszkalnej – przeszklony sufit, ascetyczna kolorystyka, minimalizm w ilości wyposażenia wnętrza. Krwistoczerwony tytuł umieszczony w centralnej części grafiki wygląda nie tylko złowieszczo, ale też wprowadza wrażenie chaosu; zaburza tę misterną, przemyślaną architekturę. Tył egzemplarza wypełniono z kolei grafiką stopni, na których – zamiast klasycznego blurba – znalazły się jedynie krótkie hasła: „idealne mieszkanie”, „wymarzona lokatorka”, „doskonała zbrodnia”. Oczyma duszy widziałam w tym wszystkim intrygującą historię z psychopatycznym pedantem w roli głównej, jednak dopiero po lekturze zaczęłam zastanawiać się, czy moje estetyczne zainteresowanie okładką „Lokatorki” nie jest w jakiś sposób niepokojące.

„Czasami po prostu nie jesteśmy gotowi, by zmierzyć się z prawdą.”

Jeżeli weźmiemy pod uwagę sukces, jaki odnoszą książki mające w tytule słowo „girl”, przestaniemy się dziwić, że na rynku wydawniczym bardzo często pojawia się kolejna taka pozycja – przynajmniej ostatnimi czasy. The Girl Before, w polskim wydaniu Lokatorka, to thriller psychologiczny przywodzący na myśl podobne powieści, takie jak Zaginiona dziewczyna czy słynna Dziewczyna z pociągu. Utrzymana w podobnym klimacie, napisana z niesamowitą dbałością o szczegóły, okazała się być doskonałą, choć pod pewnymi względami nieco przewidywalną lekturą. Jednak zdecydowanie jest tu wiele dobrych elementów, które zasługują na uwagę i uznanie.

Do niepowtarzalnego domu przy Folgate Street 1 wprowadza się młoda para, Emma i Simon. Są w sobie bardzo zakochani, szczęśliwi i planują wspólną przyszłość. Przeprowadzka jest dla nich szansą na nowe życie i zapomnienie o bolesnych przeżyciach z przeszłości. Emma boryka się z traumą i stresem pourazowym po tym, jak została napadnięta w ich poprzednim mieszkaniu. A dom przy Folgate Street 1 jest wyjątkowo bezpieczny. To nowoczesna architektura, w której technologia ułatwia mieszkańcom wykonywanie codziennych czynności. Zapamiętuje tego, kto w nim mieszka, jaką temperaturę wody pod prysznicem lubi, wyczuwa nastrój, kontroluje stan zdrowia… Niczym sztuczna inteligencja… Dom staje się nie tylko miejscem zamieszkania, ale czymś znacznie więcej. Dlatego tak ciężko jest zostać jego mieszkańcem – nie każdemu się to udaje, bowiem jego twórca wymaga od lokatorów podpisania bardzo skomplikowanej umowy z ciężkimi do przestrzegania zasadami…

Akcja tej powieści rozgrywa się dwutorowo: przed i po. Przed to wydarzenia przedstawione z perspektywy Emmy, młodej kobiety, która próbuje dojść do siebie po brutalnym napadzie. Jej chłopak, Simon, wspiera ją jak tylko może. Chcąc zapomnieć o przeszłości szukają nowego miejsca zamieszkania, jednak Emma nigdzie nie czuje się bezpiecznie. Dopóki nie przekracza progu domu przy Folgate Street 1 zaprojektowanego przez ekscentrycznego i tajemniczego architekta, Edwarda Monkforda. Zanim będzie można otrzymać klucze do niezwykle stylowego, utrzymanego w stylu minimalistycznym budynku, trzeba wypełnić szczegółowy formularz, w którym nie brakuje dziwnych pytań. Co więcej, trzeba podpisać umowę, której warunki są dosyć niepowtarzalne. Nie wolno w domu trzymać książek, nie wolno kłaść ubrań na wierzchu, a właściciel w każdej chwili może przeprowadzić inspekcję mającą na celu sprawdzenie, czy warunki umowy są odpowiednio przestrzegane.

Po to wydarzenia przedstawione w perspektywy Jane. To również młoda kobieta borykająca się z traumą, jaką była utrata dziecka. Choć dom Monkforda skrywa w sobie mroczne tajemnice i ma smutną historię, Jane wydaje się być zadowolona z przeprowadzki. Nie przeszkadza jej to, że niegdyś w tym domu doszło do tragicznego wypadku, a nawet dwóch. Nie przeszkadza jej to, że w ogrodzie jest grób. Co ciekawe, Edward Monkford intensywnie interesuje się mieszkańcami swojego apartamentu. Jane i Emma szybko ulegają jego urokowi, co oczywiście niesie ze sobą pewne konsekwencje. Ta książka jest bardzo złożona, a my naprzemiennie poznajemy obydwie historie. Krok po kroku odkrywamy tajemnice skrywane przez wszystkich bohaterów. Wkrótce dowiadujemy się, jaka zbrodnia miała miejsce w domu przy Folgate Street. Wiele podejrzeń zostaje skierowanych na Edwarda Monkforda, ale tak naprawdę pojawia się jeszcze kilka innych postaci, które mogą być za to odpowiedzialne. Delaney dba o to, aby namącić czytelnikowi w głowie, choć ja miałam swojego „faworyta” już od początku i moje przypuszczenia okazały się być słuszne. Jednak przyznam szczerze, że chwilami miałam w tej kwestii pewne wątpliwości. Autor wytwarza tak niesamowity klimat, tak kieruje fabułą, że chwilami naprawdę można się poczuć niepewnie.

„Przeszłość jest już zamknięta, dlatego właśnie jest przeszłością.”

Do myślenia z pewnością daje motyw samego domu zaprojektowanego przez Edwarda Monkforda. Jest naprawdę niesamowity, ale osobiście nie odważyłabym się w nim zamieszkać. Nie jestem minimalistką, więc zdecydowanie bym się tam nie odnalazła. Jednak Emma i Jane wydają się idealnie tam pasować. Sam Monkford jest postacią niezwykle interesującą. Z pozoru zimny, ale stanowczy, tajemniczy i porywający. Ma w sobie ten samczy magnetyzm, dlatego bohaterki z taką łatwością padają mu w ramiona. Monkford jasno stawia warunki i wie, czego oczekuje od związków i od życia. Sprawia wrażenie socjopaty, a samo to, że Jane i Emma są niezwykle podobne do jego zmarłej żony, z pewnością nie jest tutaj czymś, co można by zlekceważyć. Delaney tak sprytnie wplata do swojej powieści pewne wątki, że czytelnik zostaje całkowicie omamiony. Od tej książki nie sposób się oderwać. Choć podejrzewałam, jak to wszystko się skończy, i w dużej mierze moje wizje się spełniły, to ciekawość i napięcie trzymały mnie w ryzach do ostatniej strony, podczas czytania której miałam ciarki na plecach.
Tak naprawdę to nie sądziłam, że powieść Delaney’a mnie zaskoczy. Owszem, poczułam się zaintrygowana już od spotkania z okładką, a hasła na niej jeszcze podsyciły moje zainteresowanie, ale czy mało jest na świecie powieści chwalących się tytułem „bestseller”, gdy próżno szukać w nich jakiejś wartości? Tymczasem „Lokatorka” okazała się thrillerem psychologicznym z najwyższej półki. Takim, który od początku miesza czytelnikowi w głowie; który zmusza do zmieniania wyboru podejrzanego co kilka stron; który nie pozwala czuć się pewnie, bezpiecznie i spokojnie. To lektura dla prawdziwych twardzieli, nie bojących się wyzwań; dla ludzi o stalowych nerwach.
Zastanawia już sam dom. Nowoczesne mauzoleum z pozoru wydaje się miejscem, w którym trudno byłoby poczuć się przytulnie. Nawet wymyślne aparatury kontrolujące samopoczucie i monitorujące stan mieszkańców Folgate Street nie pomagają w uznaniu tego miejsca za sensowne lokum na dłużej. Jest w nim jednak coś hipnotyzującego. Jego skazanie na bezpłciowość i neutralność (umowa wynajmu zabrania jakichkolwiek rearanżacji) oraz pedantyczny porządek (to kolejna z licznych zasad) poza chłodem i wycofaniem, faktycznie sprawiają wrażenie początku. Niemal puste przestrzenie domu wydają się czystą kartką, kolejną szansą. A że wymagania są wysokie? Czy ktoś obiecywał, że zrywanie z przeszłością będzie proste? Niemniej wybór tego trudu wciąż każe stawiać pytania dotyczące charakterów protagonistów; zastanawiać się nad ich motywacjami, a nawet psychiczną kondycją.

Lokatorka jest napisana niezwykle płynnym językiem i wciąga już od samego początku. Czyta się ją wręcz genialnie, z ogromnym zaangażowaniem. To świetnie wykreowane postaci i wciągająca fabuła, tajemnice pojawiające się na każdym kroku, morderstwo doskonałe, namiętność i żądza, potrzeba bezpieczeństwa i nadzieja na nowy start w życiu. Autor zaprezentował światu swoją wizję z niezwykłą dbałością o szczegóły. Jestem przekonana, że książka ta porwie całe mnóstwo czytelników, bo to naprawdę dobry thriller psychologiczny, z którym warto się zapoznać. Jeśli szukacie książki, która nie pozwoli o sobie zapomnieć i która będzie Was przyciągała jak magnes, to nie mogliście lepiej trafić. „Lokatorka” JP Delaney’a nie wypuści Was ze swoich objęć na długo po zakończeniu czytania. W przeciwieństwie do innych dreszczowców nie koncentruje się wyłącznie na akcji i zagadkach, tylko posiada głębszą myśl, która na dobre zagnieździ się w Waszych głowach. Zdecydowanie nie możecie przegapić tej powieści!

pokaż więcej

 
2018-08-03 12:27:27
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam, WydawnictwoOtwarte
Autor:
 
2018-08-03 12:25:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam, Wydawnictwo NieZwykłe
 
2018-08-02 10:59:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, WydawnictwoOtwarte

Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że pozycja ta prędzej czy później trafi na mają półkę. Klimatyczna okładka, thriller psychologiczny i przede wszystkim intrygujący opis od razu mnie do siebie przekonały.

„The Marriage Pact ”- MICHELLE RICHMOND

Ten bardzo ciekawy thriller miał swoją premierę 09 maja 2018 r.

Ile jesteś w stanie poświecić dla małżeństwa? Jak dużo jesteś w...
Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że pozycja ta prędzej czy później trafi na mają półkę. Klimatyczna okładka, thriller psychologiczny i przede wszystkim intrygujący opis od razu mnie do siebie przekonały.

„The Marriage Pact ”- MICHELLE RICHMOND

Ten bardzo ciekawy thriller miał swoją premierę 09 maja 2018 r.

Ile jesteś w stanie poświecić dla małżeństwa? Jak dużo jesteś w stanie znieść krzywd, myśląc że będzie lepiej?
Pamiętaj nie możesz powiedzieć nikomu o pakcie, a pakt nigdy cię nie opuści… zaryzykujesz życie…?
Błędne koło z którego nie można się wyrwać, przerażająca prawda, a może cudowna przyszłość?

Książka od pierwszych chwil wciąga i zasiewa w nas niepokój, o co chodzi? Samolot… ranna kobieta, pakt…

„Po powrocie Alice z pustyni nie mówiliśmy już o naszych wcześniejszych planach wypisania się z Paktu. Jej pobyt tam był tak intensywny, a nasz związek zdawał się potem tak umocniony, że wszystko to, co nas denerwowało w Pakcie, zaczęło nam się nagle wydawać mniej uciążliwe. Nawet to, w jaki sposób Declan i Diane ją zabrali, nabrało zupełnie innego znaczenia. Kiedy Diane zakładała kajdanki na kostki Alice, Declan powiedział, że to konieczne, i choć nie podzielam jego zdania, widzę teraz, że to doświadczenie rzeczywiście zmieniło Alice – zmieniło nas. Staliśmy się, że tak powiem, bardziej małżeństwem. Nie da się ukryć, że to nas do siebie zbliżyło. Że dzięki temu byliśmy teraz bardziej zakochani. Może nie pogodziliśmy się jeszcze w pełni z Paktem, ale w każdym razie przestaliśmy się mu opierać.”- brzmi intrygująco, a zarazem tajemniczo…TAK!! Małżeństwo to fundament, podstawa do stworzenia rodziny. Związek dwojga ludzi, który wiąże nas aż do śmierci. To prawa i obowiązki, które ktoś kiedyś ustalił, a których przestrzegać należy, aby wszystko było moralne i zgodne z nami samymi. Co jeśli nagle usłyszał byś o elitarnej grupie małżeństw zwanej PAKTEM? A co byś zrobił, gdybyś został zaproszony do owego stowarzyszenia? Zapraszam was na moją opinię na temat tej fascynującej powieści!!

Alice i Jacek to z pozoru zwykłe małżeństwo, sprawiające wrażenie może zbyt idealnego, takiego które można zazdrościć ludziom. Kasa, kariera, pieniądze, drogie prezenty i wakacje… ale jest jedno „ale” – Pakt, który może cię zniszczyć!

Wielka miłość, zaręczyny, ślub - a potem przysłowiowe „i żyli długo i szczęśliwie…”. Tylko, że prawda jest taka, że nawet w bajkach nie pokazują co kryje się pod tym określeniem. W najnowszej książce Michelle Richmond „I że Cię nie opuszczę” wszystko skupia się wokół instytucji małżeństwa. Do czego gotowi są małżonkowie, aby zapewnić trwałość swojemu związkowi?
Ona – utalentowana prawniczka z burzliwą, muzyczną przeszłością. On – terapeuta w poradni psychologicznej. W prezencie ślubnym otrzymują zaproszenie do elitarnego klubu dla par - Paktu. Organizacja wspiera małżeństwa w dążeniu do szczęścia i wspólnego kroczenia przez życie szczycąc się 100% skutecznością jeśli chodzi o trwałość związków małżeńskich swoich członków. Podpisując zobowiązanie wkroczenia do Paktu Alice i Jake otrzymują Podręcznik – kodeks szczegółowo regulujący obowiązki małżonków oraz… sankcje za ich niewypełnianie. Pakt wspiera Przyjaciół w dochowaniu przysięgi małżeńskiej. Niby brzmi dobrze, prawda? Jednak czy zawsze należy robić to za wszelką cenę? Będziecie zdumieni, do czego mogą się posunąć członkowie tej dziwnej organizacji...

Jest to historia miłości młodego małżeństwa Jake'a i Alice. Oboje na stanowiskach, Alice jest wziętą prawniczką, Jake to terapeuta i współwłaściciel poradni psychologicznej. Na swoim ślubie od jednego z klientów dziewczyny dostają w prezencie tajemnicze pudełeczko, które niedługo zmieni ich życie. Zostają zaproszeni do Paktu - elitarnej organizacji, której celem jest zapewnienie trwałości małżeństwa wszystkim jej członkom. Za wszelką cenę. Oczywiście dokumenty podpisują. Wydawało by się, że nie ma w tym nic złego, ale czytając kolejne rozdziały dowiemy się jak ważne jest przestrzeganie zasad organizacji, które zawarte są w podręczniku i co grozi nam za złamanie nawet jednej. Na dodatek tych wszystkich zasad muszą nauczyć się na pamięć. Na początku ich to bawi, ale z czasem przekonują się, że wcale do śmiechu im nie będzie. Przekonają się jak wiele zależy od nich samych, to wszystko doprowadzi ich do tego, że będą musieli zastanowić się nad swoim małżeństwem od nowa. Jak skończy się ta gra i co zrobią Jake i Alice? Czy uda im się utrzymać małżeństwo?
Całą historia opowiadana jest z perspektywy Jake'a, brakuje trochę opowieści drugiej strony, ale atmosfera, która wytworzyła autorka nam to wynagradza, bo trzyma w napięciu również nas. Od lektury ciężko się oderwać, trudno jest przewidzieć co będzie się działo w kolejnym rozdziale, czy Jake i Alice dostaną karę, jaką karę. Wiedzą, że członkowie paktu obserwują ich cały czas i nie pozwolą im na złamanie zasad. Książka jest naprawdę fenomenalna, a po jej przeczytaniu dalej myślimy o tym co w niej było. Znajdziemy w niej też wiele ciekawostek i porad dotyczących małżeństw, oraz statystyki dotyczące ich trwałości. Skłania do przemyśleń, to ciekawa lektura do końca trzymająca w napięciu i można ją trochę potraktować jak poradnik dla małżeństw u nie tylko, które dowiedzą się jak powinni pielęgnować swoje uczucia :-)

„Zawsze odbieraj telefon od małżonka.
Regularnie obdarowujcie się prezentami.
Kilka razy w roku wyjedźcie gdzieś razem.
Nikomu nie wspominajcie o Pakcie.”

„I że cię nie opuszczę” to bardzo intrygujący thriller psychologiczny, ale zaskoczyło mnie jak bardzo uwypuklony był w niej wątek społeczny. I nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie solidnej porcji statystyk i ciekawostek dotyczących małżeństw, którymi raczy nas główny bohater (i zarazem narrator opowiadający historię swojego małżeństwa). Ta książka to także nowe światło na znane z przeszłości i historii psychologii popularne eksperymenty psychologiczne. To również opowieść o skomplikowanej ludzkiej psychice i złożonych procesach społecznych. Po jej lekturze mam poczucie, że w końcu trafiłam na książkę, która oprócz wciągającej fabuły niesie za sobą jakąś wartość. „I że cię nie opuszczę” to z jednej strony „elementarz dla małżeństw” opisujący przepis na trwałe i szczęśliwe związki, z drugiej strony to pozycja, która sporo uczy na temat siły autorytetu, procesów społecznych zachodzących w zamkniętej grupie Przyjaciół zrzeszonych w Pakcie. Warto wspomnieć, że to także historia silnego uczucia pomiędzy głównymi bohaterami. Czy jednak na tyle silnego, aby wytrwać w Pakcie? Dowiedzcie się sami.

„Wiedzcie jedno. Pakt nigdy Was nie opuści”.

Co byś zrobił, gdyby znajomi zaproponowali ci pakt… nie byle jaki… taki który zawsze będzie chronił twoje małżeństwo! Wiesz z czym się to wiąże? Żebyś się nie przeliczył…. Przerażający jest fakt, gdy uświadamiasz sobie, że jesteś uwikłany w coś z czego nie można się od tak wypisać! Przecież dla miłości powinieneś być zdolny do wszystkiego, ale czy na pewno?

„Pakt przyciągał nas wbrew rozsądkowi. Przyciągał jak magnes, a my nie potrafiliśmy lub nie chcieliśmy się temu oprzeć”.

Podczas czytania będziecie mieć wiele pytań, i lekki mętlik w głowie, momentami będziecie wściekli, a innymi przerażeni. A gdy uzmysłowicie sobie, że taki pakt, może istnieć nie tylko w literackiej fikcji… będziecie mieć gęsią skórkę!

„Wolałbym umrzeć, niż znów to przeżyć”.

Książka z pozoru spokojna, ale trzymająca ciągle w napięciu! Czytając czujemy się jak w jakimś błędnym kole, którego biegu nie da się przerwać! Jest to przerażające! Więc, jeśli masz ochotę na ciekawy thriller, zupełnie inny niż wszystkie, z nietypową fabułą, zaskakującą akcją i dozą tajemniczości, to ta książka będzie idealnym wyborem dla ciebie! Powieść I że cię nie opuszczę czyta się w zastraszająco szybkim tempie. To prawda, pochłaniałam stronę za stroną, ale zbyt wiele razy uderzała mnie absurdalność Paktu, jego zasad i sposobów ich egzekwowania. W efekcie w gruncie rzeczy słuszna idea – jakkolwiek szalenie przedstawiona – jawiła mi się jako śmieszna i nieprawdopodobna. A chyba nie o taki efekt chodziło amerykańskiej autorce. Thriller psychologiczny powinien wstrząsać i przerażać, ja natomiast nieustannie przecierałam oczy ze zdumienia, nie wierząc w to, co czytam. Odnoszę wrażenie, że Michelle Richmond w pewnym sensie zepsuła naprawdę świetny pomysł, narażając go na śmieszność.

„Dobro i zło są skomplikowane. To, kim jesteśmy, i to za kogo się uważamy, rzadko się pokrywa”.

Książkę wybrałam ze względu na intrygujący mnie tytuł, poza tym thrillery bardzo lubię, więc długo nie musiałam się zastanawiać :-) Książka wciągnęła mnie bardzo i cieszę się, że po nią sięgnęłam :-)
Nie jest to thriller w którym znajdziemy krwawe morderstwa, czy ktoś za kimś będzie biegał z nożem lub czymś gorszym. To książka, która bardziej wpłynie na naszą psychikę, bo o tym co się czytało chwilę myślałam, jakoś zostało to w mojej głowie. Przeraża na pewno trochę sam Pakt i ich członkowie, którzy są niestety świrami. Książka wciąga, ma świetną fabułę, zakończenie zaskakuje, nie spodziewałam się takiego. Daje ono do myślenia, nie jest jednoznaczne. Czytając książkę sami możemy się zastanowić nad miłością, jeśli jesteśmy w związkach, to nad tym co nas łączy, jak silne to jest uczucie i na życiem po prostu :-) Książkę, oczywiście Wam polecam, naprawdę warto ją przeczytać :-) To naprawdę oryginalna pozycja wśród ostatnich nowości z tego gatunku. Wiecie co? Rzekłabym, że „I że cię nie opuszczę” to idealny pomysł na prezent ślubny ;-) Z całą pewnością nie będziecie się nudzić podczas lektury.

pokaż więcej

 
2018-08-02 09:43:00
Ma nowego znajomego: wikin
 
2018-07-21 11:24:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wydawnictwo Albatros
Cykl: Second Circle Tattoos (tom 2)

"ROZDARTE SERCE" - SCARLETT COLE...
Tatuaże, przystojniacy, seks, namiętność i uczucie - to zdecydowanie to, co lubię w książkach i co sprawia, że moja fantazja szaleje. Sporo takich pozycji znalazło się już na naszym rynku i każdej, kolejnej coraz ciężej wnieść coś świeżego, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Jak myślicie? Czy "Rozdarte serce" porwało mnie świeżością?

Wyżej wspomniana powieść...
"ROZDARTE SERCE" - SCARLETT COLE...
Tatuaże, przystojniacy, seks, namiętność i uczucie - to zdecydowanie to, co lubię w książkach i co sprawia, że moja fantazja szaleje. Sporo takich pozycji znalazło się już na naszym rynku i każdej, kolejnej coraz ciężej wnieść coś świeżego, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Jak myślicie? Czy "Rozdarte serce" porwało mnie świeżością?

Wyżej wspomniana powieść jest drugą z serii, „Rozdarte serce” to drugi tom bestsellerowej serii, w której mroczne i niebezpieczne wydarzenia z przeszłości przeplatają się z miłosnymi uniesieniami i gorącym pożądaniem. Scarlett Cole stworzyła tętniącą namiętnością historię, o całkiem innej parze bohaterów niż w "Najtwardsza stal", za to blisko powiązanymi z Harper i Trentem która jednocześnie elektryzuje i przeraża.

A gdyby tak ktoś skrzywdził cię w dzieciństwie i naznaczył piętnem samotności? Czy miłość, która być może będzie Twoim przeznaczeniem odmieni wszystko i pozwoli zapomnieć o bólu?

Brody Matthews nosi przezwisko Cujo, mogą go jednak tak nazywać tylko przyjaciele. Jest bardzo uzdolnionym tatuażystą i najlepszym przyjacielem Trenta, Jako ośmioletnie dziecko stracił matkę, która odeszła do innego mężczyzny, a jego i braci wychowywał ojciec. Wszystko to, bardzo odbiło się na jego teraźniejszych stosunkach z kobietami, do których nie ma zaufania. On się nimi po prostu bawi, żyjąc chwilą.
Andrea to kobieta, która nie da sobie w kasze dmuchać. Jest pyskata, twarda i zgorzkniała. Powodem takiego stanu rzeczy jest ciągły brak pieniędzy i opieka nad ciężko chorą matką. Nie jest zła na cały świat, za chorobą matki, ale za los, który stawia na jej drodze przeszkody ponad siły. Mimo tego wszystkiego - przemęczenia i złego samopoczucia postanawia pomóc w organizacji przyjęcia zaręczynowego Trenta i Harper. To jeszcze nic, drugim organizatorem jest Brody, który raczej nie sprawia na dziewczynie dobrego wrażenia. Ale jak to mówią "kto się czubi, ten się lubi...". Czy między tą dwójką również nawiąże się nić sympatii i będą w stanie pokonać wszelkie przeszkody stojące na drodze do normalności?

Uwielbiam takie książki. Ostre, zadziorne, pełne ciętych ripost, namiętne, a zarazem ukazujące szereg targających ludźmi uczuć, Uwielbiam też ewolucję jaką przechodzą bohaterowie, począwszy od nienawiści, a zarazem pociągu fizycznego, do głębokiego uczucia, albo od tkwiących w środku demonów przeszłości, do pełnego wyzwolenia dzięki miłości. No i kocham tych silnych facetów, Cujo również, którzy przecież są nie do zdobycia, a wystarczy jedna kobieta, a oni leżą u jej stóp. Oczywiście musi to być TA kobieta. Twardziele!
Szalenie interesująco zaczyna się robić dopiero, gdy do głosu dochodzi wątek psychologiczny. Trudno mi napisać co w "Rozdartym sercu" mi się podobało, bez ujawnienia zaskakujących szczegółów, o których dowiadujemy się tak około połowy książki, dlatego też ostrzegam, będę wam za bardzo przybliżać fabuły!!

"Nigdy nie przestałeś na nią czekać, prawda?"

Jak wiadomo miłość to nie jest łatwy temat, i chociaż samo słowo „miłość” kojarzy nam się z czymś miłym, ciepłym i przyjemnym, to w życiu nie zawsze tak jest. Czasami to uczucie budowane jest na gruzach wspomnień, w otoczeniu żalów i niedomówień, a czasami wręcz w obliczu zagrożenia.

Co ujęło mnie w tej powieści, to przede wszystkim, piękno ukazaniej prawdziwej przyjaźni, na którą nie każdy zasługuje i nie każdy ma szczęście jej doświadczyć. Młodzi ludzie często zajęci swoimi sprawami, spędzający czas na różnego rodzajach spotkaniach czy imprezach, nie zawsze dostrzegają, że wśród nich jest ktoś, kto nie radzi sobie w życiu, a co ważniejsze, nie potrafi prosić o pomoc. A tutaj, autorka udowodniła, że prawdziwa przyjaźń, to nie tylko mit, to coś dużo większego i ważniejszego.

Wracając jednak do miłości, muszę przyznać, że prawie 50% fabuły to seks, erotyka i gorące sceny miłosne z tym związane. Ale jest to erotyka dość zmysłowa, bez cienia wulgarności, co często zdarza się w niektórych książkach. I chociaż pożądanie tych dwojga młodych ludzi niby wydawałoby się czymś normalnym, to w pewnych momentach wydawało mi się, że Brody i Drea cały swój czas spędzają uprawiając seks.
Przyznam szczerze, że trochę przeszkadzały mi w słownictwie niektóre określenia części ciała, zarówno u kobiety jak i u mężczyzny. Nie wiem, czy wynikało to z tłumaczenia tekstu, czy sama autorka ma tak ograniczone słownictwo, przecież istnieje chyba więcej określeń tej części męskiego ciała. Ale słowo „fiut” przewijające się dość często było w pewnym momencie dla mnie irytującei zabawne. I to jest taki maleńkim minusik w moim odniesieniu do tej lektury.
Plusów, oprócz ciekawej fabuły mogę jednak wymienić więcej. Ciekawe dialogi, momentami nawet zabawne, czy wyjątkowe osobowości bohaterów w połączeniu z szczegółowymi opisami ich wyglądu oraz fabułą, złożyły się na wyjątkową książkę. Chociaż… gdyby mniej było w niej seksu i opisów aktów miłosnych, a więcej prowadzonej sensacyjnej akcji, która potrafiła podnieść poziom adrenaliny, to myślę, że powieść zyskałaby w oczach takich czytelników jak ja.
Podobało mi się to, jak Scarlett Cole przedstawiła rozterki Drei po śmierci matki. To jak dziewczyna była rozdarta wewnętrznie pomiędzy żałobą po stracie najbliższej sobie osoby, a ulgą jaką poczuła, gdy odkryła że stała się wolną kobietą. Podobała mi się również historia choroby Cuja. To on skradł tę historię. I tak jak Drea może denerwować swoim zachowaniem i impulsywnymi decyzjami, tak Cujo wydaje się być idealny.

Autorka, tak samo, jak w poprzedniej części świetnie potrafi wyrazić słowami klimat powieści. Ma tak lekkie i malownicze pióro, że czytając, czujemy się jak w kinie. Po prostu jesteśmy tam w środku, a nasza wyobraźnia nie musi zbyt wiele pracować. Jak dla mnie powieść super i polecam tym, którzy nie boją się ostrych scen seksu, a zarazem prawdziwych problemów zwykłych jakby nie było ludzi.
Pamiętam, że pierwszą część Najtwardsza stal, przeczytałam zaledwie w kilka wieczorów, a ta druga zajęła mi chyba jeszcze mniej czasu. Od książki, bowiem trudno się oderwać.

"Rozdarte serce" to lekka lektura w sam raz na lato. Niezobowiązująca, przyjemna, łatwa w odbiorze a jednak z kilkoma konkretnymi przesłaniami. Opowiada o tym jak stanąć na własnych nogach po wielu latach odrętwienia, o miłości wyciągającej rękę do tragedii, o tajemnicy i zaczynaniu wszystkiego od nowa. Pozostaje mi jedynie wypatrywać kolejnych tomów w serii, które - na co liczę - umilą mi czas w równym stopniu co ich poprzedniczki.

Polecam tę książkę zarówno młodym czytelnikom, jak i starszym. Z daleka od niej niech tylko trzymają się panie o bardzo pruderyjnych poglądach, bo może ona ich bardzo zbulwersować. Ale wielu czytelników znajdzie w niej coś dla siebie, jest bowiem piękny romans (no może trochę burzliwy), jest spora dawka sensacji i jest ciekawy wątek psychologiczny.
Polecam również tom I tej serii, i mam nadzieję, że kiedyś autorka jeszcze nie raz zaskoczy czytelnika w kolejnych tomach serii Tatuaże.
Będzie również idealna na leniwe wieczory.

pokaż więcej

 
2018-07-17 16:52:31
Ma nowego znajomego: tysya
 
2018-07-14 19:10:34
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Love line (tom 2)
 
2018-07-14 19:10:25
Została fanką autorki: Nina Reichter
 
2018-07-10 19:03:49
Ma nowego znajomego: Pinacolada
 
2018-07-05 21:47:00
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Moja biblioteczka
890 189 1707
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (42)

Ulubieni autorzy (40)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (24)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd