Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
CzytanieJestSpoko 
czytaniejestspoko.blogspot.com
Na co dzień uczeń liceum. Po szkole autor i założyciel bloga CzytanieJestSpoko.
mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 4 książki i 3 cytaty, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Mleko i miód. Milk and Honey
    Mleko i miód. Milk and Honey
    Autor:
    Wydanie dwujęzyczne. „Mleko i miód” to opowieści o miłości i kobiecości, ale też przemocy i stracie. W krótkiej, poetyckiej formie skrystalizowały się pełne cielesności emocje. Każdy z rozdziałów dot...
    czytelników: 193 | opinie: 16 | ocena: 7,72 (93 głosy)
  • ZOO
    ZOO
    Autorzy:
    Los Angeles. W zoo ginie jeden z opiekunów zwierząt zaatakowany przez parę lwów. Wygląda to na nieszczęśliwy wypadek, ale nie dla Jacksona Oza, młodego biologa, który od pewnego czasu obserwuje zagadk...
    czytelników: 292 | opinie: 23 | ocena: 6,02 (107 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-11-15 17:07:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

W tej historii liczy się magia, ale nie jest ona podana wprost na tacy. Ukrywa się pomiędzy wersami, jednak nie daje o sobie zapomnieć. Podobnie jak w Pieśni Lodu i Ognia Martina, ale nie identycznie.

Książka jest fantastyką młodzieżową jakich wiele. Tak, jest przewidywalna, ale po przeczytaniu ,,Spektrum: Leonidy'' już nie istnieje dla mnie nic nieprzewidywalnego. Uważam jednak, że warto ją...
W tej historii liczy się magia, ale nie jest ona podana wprost na tacy. Ukrywa się pomiędzy wersami, jednak nie daje o sobie zapomnieć. Podobnie jak w Pieśni Lodu i Ognia Martina, ale nie identycznie.

Książka jest fantastyką młodzieżową jakich wiele. Tak, jest przewidywalna, ale po przeczytaniu ,,Spektrum: Leonidy'' już nie istnieje dla mnie nic nieprzewidywalnego. Uważam jednak, że warto ją przeczytać, zwłaszcza mając około 12-13 lat, bo właśnie do takiej grupy ta książka trafi najlepiej. Mamy tu ciekawe opisy miejsc, czy interesujące opisy potyczek. Nie mówiąc już o tytułowym zakonie rycerzy. Nie czytałem co prawda ,,Zwiadowców'', ale myślę, że ,,Rycerze Pożyczonego Mroku'' przypadną do gustu fanom tej serii.

Postacie wykreowane przez autora są takie, jak w większości dziecięcej fantastyki. Główny bohater to chłopiec z sierocińca, który marzy o lepszym życiu. Chce też poznać prawdę o tym, kim byli jego rodzice itp., itd.

Cała historia jest bardzo prosta i przewidywalna, w sam raz dla młodszych czytelników. Myślę, że mógłbym ją porównać do Pearcy'ego Jacksona, czy Apolla tego samego autora. Na duży plus zasługuje też to, że książka nie jest napisana zwyczajnie. Mamy tu głosy z wnętrza głowy, czy tekst (jeśli mogę to tak nazwać, ci co czytali wiedzą) na szarych stronach. Myślę, że ,,Rycerze Pożyczonego Mroku'' będą dobrą propozycją, by zachęcić do czytania nie tylko najmłodszych. Polecam, bo warto. Szybko idąca akcja, łatwy w odbiorze tekst i dobrze wymyślona fabuła to to, co ważne w przypadku książek dla dzieci. ,,Rycerze Pożyczonego Mroku'' mają te cechy.

pokaż więcej

 
2017-11-12 11:33:28
Dodał cytat z książki: Spektrum. Leonidy
Być może istnieje granica, ile cierpienia tych, których kochamy, można zabsorbować, nie rozpadając się.
 
2017-11-12 11:32:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Z początku spodziewałem się, że ,,Spektrum: Leonidy'' to jakaś młodzieżówka niskich lotów powtarzająca utarte schematy. Na szczęście OGROMNIE się zdziwiłem. Nie spodziewałem się niczego. Dostałem za to mnóstwo zwrotów akcji, niespodzianek i zagadek, których wyjaśnienie było totalnie niespodziewane.

Postacie wykreowane przez Nannę Foss są zaskakujące z dwóch powodów. Po pierwsze postać Albana...
Z początku spodziewałem się, że ,,Spektrum: Leonidy'' to jakaś młodzieżówka niskich lotów powtarzająca utarte schematy. Na szczęście OGROMNIE się zdziwiłem. Nie spodziewałem się niczego. Dostałem za to mnóstwo zwrotów akcji, niespodzianek i zagadek, których wyjaśnienie było totalnie niespodziewane.

Postacie wykreowane przez Nannę Foss są zaskakujące z dwóch powodów. Po pierwsze postać Albana - niby nic nadzwyczajnego, ale ma - a właściwie stracił coś - z czym nie spotkałem się jeszcze w młodzieżówkach. Po drugie, bohaterowie i bohaterki są tak zwyczajne, że nie sposób się z nimi nie utożsamiać. Co ciekawe nie są one takie jak postacie w 90% młodzieżówek. Mamy tu bad boya, ale takiego narysowała go Emi - dziewczyna z wielkim talentem do rysowania. Brzmi tak, jakby Emi była obłąkana, albo niezrównoważona? Nic bardziej mylnego, ona po prostu jest cicha i bardzo zdolna. Mamy dziobaka (sformułowanie z książki), ale ma ona trudne relacje z matką. Jest też mądry, ale nikt nie spodziewał się, że aż tak. No i jest też Alban, ale nie będę go charakteryzować. Przeczytajcie sami. Nie zawiedziecie się!

Fabuła książki jest dość intrygująca. Mamy tu nieprzerwanie zaskakujący wątek związany z pewnym przedmiotem. Prowadzi on do wielu niespodziewanych momentów i pobocznych, chociaż powiązanych, przygód, które dzielą się na jeszcze minimum dwie inne przygody. Książkę czytało się jednak tak świetnie z jeszcze jednego powodu, mianowicie, prócz kłopotów związanych ze specjalnymi zdolnościami, bohaterowie zmagają się jeszcze z zupełnie normalnymi problemami, jak chociażby gnębienie w szkole, czy wspomniane już, trudne relacje z rodziną.

Pełna recenzja na blogu: CzytanieJestSpoko

pokaż więcej

 
2017-11-03 18:53:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

,,Lab Girl'' to wciągająca powieść opowiadająca o tym, jak nasza bohaterka - Hope marzy o otworzeniu swojego laboratorium. Konsekwentnie dąży do spełnienia postawionego sobie celu - zostania kobietą naukowcem. Świat tu przedstawiony, to skandynawskie realia, czyli zimno i śnieżnie. Mamy tu jednak bardzo wiele opisów relacji między ludźmi, które nieco ocieplają ten klimat. Zarówno dosłownie,... ,,Lab Girl'' to wciągająca powieść opowiadająca o tym, jak nasza bohaterka - Hope marzy o otworzeniu swojego laboratorium. Konsekwentnie dąży do spełnienia postawionego sobie celu - zostania kobietą naukowcem. Świat tu przedstawiony, to skandynawskie realia, czyli zimno i śnieżnie. Mamy tu jednak bardzo wiele opisów relacji między ludźmi, które nieco ocieplają ten klimat. Zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Bardzo ciekawą sprawą są wtrącenia o drzewach i liściach, takie jak ten:
,,(...) ponieważ umarł ktoś, kto nie musiał umierać''

Postacie opisane w książce - chociaż nie jest ich zbyt dużo - są opisane w niezwykle barwny i dokładny sposób. Dodatkowo ,,Lab Girl'' jest świetnym kompendium wiedzy o pracy naukowca. Odkrywa też przed nami pewne sekreciki i zachęca do obserwacji przyrody. Poza tym, książka ma szalenie ciekawe opisy. Taki na przykład opis laboratorium mam kilka stron, a czyta się go z wielką uwagą, mimo iż jest to tylko opis pomieszczenia.

Szczerze powiedziawszy, po ,,Lab Girl'' nie spodziewałem się niczego więcej, poza prześliczną okładką. Powątpiewałem też w zdolności pisarskie naukowca. Okazuje się jednak, że niesłusznie. Styl autorki jest przyjemny w czytaniu, a historia, pomimo naukowego wydźwięku - łatwa w odbiorze. ,,Lab Girl'' okazała się być szalenie interesującą historią kobiety-naukowca. Książka na pewno zasługuje na większy rozgłos, a wspaniała okładka będzie się świetnie prezentować na półce.

pokaż więcej

 
2017-10-25 17:52:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Niemniej jednak książka jest bardzo dobrym Young/New Adult. Na podziw zasługuje to, że książkę napisała polska autorka. Może to początek ,,Nowego Polskiego NA''? Na pewno zaczyna się bardzo dobrze.

Dodatkowo można dostrzec tu - po części ukryty - temat samobójstwa. Nie jest on poruszany wprost, bo książka nie jest taką jak ,,13 Powodów'', ale pokazuje on, że życie ma sens. Informacja ta...
Niemniej jednak książka jest bardzo dobrym Young/New Adult. Na podziw zasługuje to, że książkę napisała polska autorka. Może to początek ,,Nowego Polskiego NA''? Na pewno zaczyna się bardzo dobrze.

Dodatkowo można dostrzec tu - po części ukryty - temat samobójstwa. Nie jest on poruszany wprost, bo książka nie jest taką jak ,,13 Powodów'', ale pokazuje on, że życie ma sens. Informacja ta podana jest kilkukrotnie w baardzo przystępnej formie. Jest po prostu wpleciona w wypowiedzi/myśli bohaterów. Zgadzam się, że książka ta ma całą masę pozytywnej energii. Chciałoby się wręcz powiedzieć, że aż chce się żyć!

Oby było tego więcej. ,,Najlepszy powód, by żyć'' to bardzo dobrze napisana historia w sam raz na długie jesienne wieczory. Historia nie jest wymagająca, ale ciekawa. Bohaterowie - chociaż łatwi do odszyfrowania - nie są irytujący. Da się ich polubić tak, jak samą historię. Polecam, bo warto :-)

pokaż więcej

 
2017-10-21 14:43:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Niektórym może wydawać się dziwnym fakt, że autor burzy wszystkie fundamenty współczesnego świata. Otwarcie mówi, że religie i - postawione obok - samochody, czy pieniądze to tylko wymysł ludzi. Podchodzi też do pewnych spraw w bardzo filozoficznej koncepcji. Uważa on, że gdybyśmy tylko chcieli, to samą myślą sprawilibyśmy, że na przykład pieniądze - będące już i tak wymysłem - przestaną... Niektórym może wydawać się dziwnym fakt, że autor burzy wszystkie fundamenty współczesnego świata. Otwarcie mówi, że religie i - postawione obok - samochody, czy pieniądze to tylko wymysł ludzi. Podchodzi też do pewnych spraw w bardzo filozoficznej koncepcji. Uważa on, że gdybyśmy tylko chcieli, to samą myślą sprawilibyśmy, że na przykład pieniądze - będące już i tak wymysłem - przestaną istnieć, bo są czymś zbytecznym. Publikacja ta jest wspaniałym kompendium wiedzy dla wszystkich, którzy (jak ja) interesują się prehistorią i ewolucją człowieka. Mamy tu masę przydatnych informacji, które mogą się często przydać w różnego rodzaju pracach czy rozprawkach.

pokaż więcej

 
2017-09-30 17:00:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Czy można napisać świetną książkę z gatunku fantasy w klimacie tolkienowskim, która będzie liczyła mniej niż 300 stron i ponadto być autorem z Polski? Nie? NIC BARDZIEJ MYLNEGO!
Czytając ,,Sen Henny'' przez jakieś 80% książki miałem wrażenie, że skądś już to znam. Nie było to jednak deja vu. Chodziło bardziej o to, że ,,Sen Henny'' wydaje się być świetną mieszaniną kolejno: ,,Gry o Tron'',...
Czy można napisać świetną książkę z gatunku fantasy w klimacie tolkienowskim, która będzie liczyła mniej niż 300 stron i ponadto być autorem z Polski? Nie? NIC BARDZIEJ MYLNEGO!
Czytając ,,Sen Henny'' przez jakieś 80% książki miałem wrażenie, że skądś już to znam. Nie było to jednak deja vu. Chodziło bardziej o to, że ,,Sen Henny'' wydaje się być świetną mieszaniną kolejno: ,,Gry o Tron'', ,,Wiedźmina'', ,,Królów Dary'' (ale tej fajnej części) oraz ,,Władcy Pierścienia'' i ,,Jeźdźców Smoków z Perm''.
Tak książka ma po prostu wszystko: Smoki, Czarodziejów, Elfy, Królów, Czarny Zakon i tych, którzy mają dość życia w cieniu ludzkich panów. Tom pierwszy genialnie wprowadza nas w świat, który ma pogrążyć się w anarchii... a może jednak jest nadzieja na pokój? Warto zwrócić uwagę, że występują tu akapity mające trzy strony(!), ale nie są one uciążliwe w czytaniu w nawet najmniejszym stopniu. Sam ani razu nie musiałem się wracać, aby przypomnieć sobie jakiś moment. Autor odwalił kawał dobrej roboty kreując coś, co wydaje się takie jak wszystko a jednocześnie ZUPEŁNIE inne.

pokaż więcej

 
2017-09-30 17:00:14
Dodał cytat z książki: Sen Henny
Stara maksyma mówi: ,,Niech wrogowie przeceniają twoje wady, a przyjaciele nie doceniają twoich zalet''.
 
2017-09-27 20:19:20
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2017-09-16 08:18:39
Dodał cytat z książki: Fakap, czyli moja przygoda ze start-upem
(...) przytakuje mu bez końca, rzucając na wiatr bełkot i żargon w rodzaju: KPI, DRI, SLA, TOFU, MOFU, SFTC I SMB. Nie mam pojęcia co to znaczy.
 
2017-09-16 08:16:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Książkę napisano podobnie jak ,,Uwikłaną'', lub ,,Magro'', czyli mamy tu praktycznie sam lejący się tekst ze szczątkowymi dialogami. Autor, który jest tutaj głównym bohaterem wydarzeń opowiada o swojej pracy w HubSpocie – wielkiej firmie, gdzie wydaje mu się, że na pracę w niej jest zwyczajnie za stary.
Muszę też koniecznie wspomnieć, że opisana tu historia wydaje się przerażać przeciętnego...
Książkę napisano podobnie jak ,,Uwikłaną'', lub ,,Magro'', czyli mamy tu praktycznie sam lejący się tekst ze szczątkowymi dialogami. Autor, który jest tutaj głównym bohaterem wydarzeń opowiada o swojej pracy w HubSpocie – wielkiej firmie, gdzie wydaje mu się, że na pracę w niej jest zwyczajnie za stary.
Muszę też koniecznie wspomnieć, że opisana tu historia wydaje się przerażać przeciętnego zjadacza chleba, jednak znając wcześniejsze ,,wybryki'' o których opowiada autor uważam, iż pisząc ,,Fakap...''' popuścił on nieco wodzę wyobraźni.
Jeśli nie przepadacie za rozwlekłą akcją i mającymi wiele akapitów opisami, to ,,Fakap...'' was rozczaruje. Autor już w przedmowie streszcza wszystko co się wydarzy na kartach strony i odbiera chęć do czytania. Wiem, że podobne spoilery miały miejsce w uwielbianej przeze mnie ,,Złodziejce książek'', ale nie jest to dobry przykład. To tak, jakbym chciał porównać ,,Ogniem i mieczem'' z ,,Grą o Tron''.
Zdarzyło się jednak kilka momentów, kiedy się uśmiechnąłęm. Było to spowodowane zmianami imion i nazwisk w celu ukrycia danych osobowwych... czy jakoś tak. W efekcie otrzymaliśmy ksywki typu Brzydkie Kaczątko, lub prezes Czacha. Domyślam się jednak, dlaczego ,,Fakap...'' mnie nie rozbawił. Tym samym mogę też przejść do podsumowania.
Podsumowując, uważam, że ,,Fakap. Czyli moja przygoda z korpoświatem'' jest skierowana do grupy odbiorców, którzy mają nie tyle dość swojej pracy, ile są nią po prostu zmęczeni, ale nie fizycznie lecz emocjonalnym. Takie osoby na pewno rozśmieszą zwroty takie jak ten, który umieszczono np. na okładce, czyli fonetyczny zapis angielskich słów: ,,AMEJZING ENTERTEJMENT''. Mnie osobiście wydawał się on mało zabawny.

Nie chcę, aby moja recenzja miała negatywny wydźwięk, gdyż książka nie jest książką złą. Jest napisana bardzo dobrze i z pewnością spodoba się ludziom, którym temat pracy w korporacji nie jest obcy. Po prostu ja się do tej grupy nie zaliczam i wydaje mi się, że trudno połapać się w tym wszystkim, czym dysponuje Dolina Krzemowa.

pokaż więcej

 
2017-09-07 18:54:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: Filary ziemi (tom 1)

ARCYDZIEŁO LITERACKIE!
Główny wątek historii opisanej w ,,Filarach Ziemi" to budowa nowej katedry w Kingsbridge. Dla klasztoru nadzieją na odbudowę i powrót do dawnej świetności ma być nowy przeor - Phillip, który zreformował już jeden mniejszy klasztor.
Niestety przeor ciągle musi unikać rzucanych mu pod nogi kłód. Budowa nowego kościoła może zaszkodzić nie tylko biskupowi Waleranowi,...
ARCYDZIEŁO LITERACKIE!
Główny wątek historii opisanej w ,,Filarach Ziemi" to budowa nowej katedry w Kingsbridge. Dla klasztoru nadzieją na odbudowę i powrót do dawnej świetności ma być nowy przeor - Phillip, który zreformował już jeden mniejszy klasztor.
Niestety przeor ciągle musi unikać rzucanych mu pod nogi kłód. Budowa nowego kościoła może zaszkodzić nie tylko biskupowi Waleranowi, czy aspirującemu o przyznanie tytułu hrabiego Williamowi, ale nawet ogarniętej wojną domową Anglii.
Po której stronie konfliktu stanie Kościół?
*
Książkę, a właściwie księgę, zważywszy na grubość, czyta się świetnie jeśli mowa tu o treści, minusem natomiast jest wydanie. Co prawda okładka jest piękna (szpeci ją trochę biały grzbiet, a póki co edycję limitowaną z tomem drugim, którą ma grzbiet czarny znalazłem tylko w miękkiej okładce, a od tej stronię jak najdalej), to czcionka jest koszmarnie mała. Sam format również jest mniejszy niż standardowe książki i jest taki jak "Albatrosowe" książki w kolekcjach kioskowych, tyle że z jeszcze mniejszą czcionką.
Jeśli jednak zbagatelizujemy ten mały szkopuł, to książka dostarczy nam rewelacyjnej, i co ważne wielowątkowej, historii.
Miejscami miałem wrażenie, że styl pisania ,,Filarów Ziemi" jest podobny do tego z Pieśni Lodu i Ognia Martina, dlatego, że można tu zaobserwować podobne zjawisko pisania z różnych perspektyw przy zachowaniu narracji trzecioosobowej.
Niektórym kłopotliwe może być to, że niekiedy musimy przeczytać nawet 10 stron samych opisów bez dialogów, mi to osobiście nie przeszkadza, ale takich momentów nie jest wiele.
Na pochwałę zasługuje niewątpliwie wspomniana już przezeń wielowątkowość.
Kiedy wydaje nam się, że już moglibyśmy zakończyć historię, jakaś znacząca postać ginie, albo "odkopana" zostaje sprawa sprzed kilkudziesięciu lat. Sam naliczyłem 6 momentów, gdzie fabuła mogłaby dobić końca, ale idzie dalej. Czy jest to wada? Czasem tak, ale nie tutaj. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że Ken Follett jest mistrzem "drugiego zakończenia".
Autor świetnie radzi sobie z przeskokami czasowymi. Akcja powieści trwa około czterdziestu lat, a każdy przeskok jest świetnie rozpoczęty, kontynuowany i tak dalej, i tak dalej.
Równie wielka jest przestrzeń na której akcja ma miejsce. Głównie jest to Anglia, ale także Francja czy Hiszpania.
Jeśli zaś mowa o samej katedrze, to w tej kwestii autor postarał się moim zdaniem najbardziej. Mamy tu przedstawione barwne opisy kilku kościołów w różnych stylach, i to opisane w tak fachowy sposób, że sam musiałem czasem sprawdzać w internecie gdzie znajduje się opisywany element budowli.
Ciekawe jest też to, że z uwagi na akcję która zaczyna się w 1123 roku, tłumacz zamienił niektóre wyrazy typu ,,dwoje księży" na ich dawniejsze odpowiedniki, w tym przypadku ,,dwu księży".
Zabieg ten sprawił, że możemy w większym stopniu poczuć się w opisywanej epoce, ale składnia nie jest problematyczna jak w na przykład Sienkiewiczu.
Nie wiem jeszcze, jaki będzie ,,Świat bez końca", ale man nadzieję, że przeczytam go jeszcze zanim wyjdzie tom trzeci, czyli zapowiadany na wrzesień ,,Słup Ognia".
Czy wy też zaznaczacie fajne fragmenty książek? Ja w przypadku tej, zaznaczyłem ich aż 90 :-)

pokaż więcej

 
2017-09-07 18:53:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: Dziennik cwaniaczka (tom 11)

Jest to już jedenasty(!) tom mojego ulubionego cyklu książek ilustrowanych dla młodszych czytelników. Co ciekawe wierni fani doszukają się tu wielu elementów znanych już z poprzednich części, w tym nawet z pierwszej(!).
Wiedziałem już, że książki z tego cyklu czyta się zdecydowanie za szybko i mogę to śmiało potwierdzić. Książka przeczytana w jeden wieczór i duży kac... Oraz smutek, bo tom...
Jest to już jedenasty(!) tom mojego ulubionego cyklu książek ilustrowanych dla młodszych czytelników. Co ciekawe wierni fani doszukają się tu wielu elementów znanych już z poprzednich części, w tym nawet z pierwszej(!).
Wiedziałem już, że książki z tego cyklu czyta się zdecydowanie za szybko i mogę to śmiało potwierdzić. Książka przeczytana w jeden wieczór i duży kac... Oraz smutek, bo tom 12. ma zagraniczną premierę dopiero 09 września 2017 roku, więc na Polskie wydanie trzeba będzie za pewne znowu czekać aż do maja 2018 😢.
Trudno ocenić, wokół kręci się akcja ,,Ryzyka-Fizyka'', bo na przykład opisana na okładce akcja z kręceniem horroru z Rowley'em we wszystkich rolach jest ostatnią z opisanych w książce. Ogólnie mamy tu znaną już dużą dawkę krótkich epizodów z życia codziennego Grega, które dzieją się w szkole i poza nią.
Jak zwykle mamy tu mnóstwo świetnych i komicznych rysunków autora, które świetnie pasują do opisywanych aktualnie historii.
Ciężko napisać coś więcej, mówiąc o tak odległym tomie serii, ale czytając ,,Ryzyka...'' bawiłem się tak samo świetnie, jak na początku. Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2017-09-07 18:50:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:
Seria: Gaiman

Kiedyś czytałem poradnik dla osób, któe nie czytały jeszcze żądnej z książek Neila Gaimana. Było tam takie zdanie:
Jeśli chcecie zacząć od najlepszej książki Gaiman – wybierzcie „Amerykańskich bogów”.
Tak też zrobiłem.

Co mogę powiedzieć o pierwszej przeczytanej przeze mnie książce tak wybitnego autora jak Gaiman? Tylko coś dobrego.
Książka ,,Amerykańscy Bogowie'' to historia Cienia -...
Kiedyś czytałem poradnik dla osób, któe nie czytały jeszcze żądnej z książek Neila Gaimana. Było tam takie zdanie:
Jeśli chcecie zacząć od najlepszej książki Gaiman – wybierzcie „Amerykańskich bogów”.
Tak też zrobiłem.

Co mogę powiedzieć o pierwszej przeczytanej przeze mnie książce tak wybitnego autora jak Gaiman? Tylko coś dobrego.
Książka ,,Amerykańscy Bogowie'' to historia Cienia - mężczyzny, który spróbował swoich sił w napadzie na bank, za co musiał odsiedzieć trzy lata w zakładzie karnym.
Kilka dni przed zwolnieniem go z obowiązku odbywania kary okazuje się, że jego żona zginęła w wypadku samochodowym. Zdesperowany Cień nie wie co począć, kiedy nagle na swojej drodze spotyka zagadkowego Wednesday'a, który podaje się za jednego ze Starych Bogów Ameryki. Cień zostaje wkręcony w walkę pomiędzy nowymi, a starymi bogami Nowego Świata. Nie wie kto wygra, ani dlaczego obie strony chcą mieć go w swoich szeregach... no i o co chodzi z młotem.
Niekiedy niekonwencjonalne zwroty wywoływały u mnie mieszane odczucia podczas czytania ,,Amerykańskich Bogów''. Trudno jest powiedzieć o tej książce cokolwiek nie zdradzając fabuły, którą najlepiej odkrywać samemu. W swojej liczącej prawie sześćset stron książce autor zawarł historię walki o tradycję, z jednoczesną potrzebą pozostawienia przestrzeni dla postępu. Wszystko - nawet wypadek żony Cienia - wydaje się mieć drugie dno, a KAŻDA rzecz (nawet niepozorna moneta) może spowodować coś nieoczekiwanego. Dodatkowo autor sprawił, że nie da się zapomnieć, że nawet w spokojnym miasteczku mogą dziać się okropne rzeczy, a pozorna idealność i normalność to tylko mgiełka skrywająca ból i cierpienie całych rodzin.
Książka jest wybitna. Miejscami trudna w odbiorze, miejscami obrzydliwa, a miejscami wzruszająca.
Nie da się przejść obok niej obojętnie i śmiało mogę ją umieścić obok takich arcydzieł jak recenzowane już przeze mnie ,,Małe życie'', czy zjawiskowa ,,Złodziejka książek''. Teraz pozostaje mi już tylko z niecierpliwością wyczekiwać nowego wydania ,,Chłopaków Anansiego'', które już niebawem.

pokaż więcej

 
2017-09-07 18:49:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

O tym, że kocham styl Tarryn Fisher mówić nie muszę. Powiem dziś za to co nieco o jej prawie najnowszej książce wydanej w Polsce jaką jest ,,Margo''.
,,Margo'' to historia tytułowej dziewczyny która ma zamiar wyrwać się z Bone – malutkiego miasteczka, gdzie mieszka w strasznym domu wraz z matką – prostytutką.
Pewnego dnia na swojej drodze spotyka Jude'a – niepełnosprawnego chłopaka z...
O tym, że kocham styl Tarryn Fisher mówić nie muszę. Powiem dziś za to co nieco o jej prawie najnowszej książce wydanej w Polsce jaką jest ,,Margo''.
,,Margo'' to historia tytułowej dziewczyny która ma zamiar wyrwać się z Bone – malutkiego miasteczka, gdzie mieszka w strasznym domu wraz z matką – prostytutką.
Pewnego dnia na swojej drodze spotyka Jude'a – niepełnosprawnego chłopaka z sąsiedztwa. Razem postanawiają oni wyrwać się z Bone i odnaleźć lepsze życie.
O ile trylogiaLove Me With Lies miała sens, gdyż chodziło o odzyskanie utraconej miłości, o tyle ,,Margo'' takiego sensu nie ma. Mamy tu opowieść o poważnie chorej psychicznie dziewczynie, która ma skłonności samobójcze i zwidy. Nie potrafi zawahać się przed kilkukrotnym popełnieniem przestępstwa i poluje na coraz to nowe ofiary.
Warto zaznaczyć, że żeby polubić ,,Margo'' warto znać styl pisarki. Ja sam miałem spore zaskoczenie, kiedy okazało się, że (w przeciwieństwie do trylogii Love Me With Lies) książka pozbawiona jest dialogów w niemal 95%. Mamy tu po prostu sam tekst.
Najciekawsze jednak jest to, że tekst ten napisany jest tak dobrze, że książkę czyta się o wiele szybciej, niż inne, gdzie występują częste dialogi.
Muszę też powiedzieć, że do napisania tej recenzji zbieram się od miesiąca, gdyż nie wiedziałem jak ugryźć temat ,,Margo'', aby nie powiedzieć za dużo, ale jednocześnie zachęcić was do przeczytania tej książki.
Podsumuję więc tak, ,,Margo'' skierowana jest do dwóch grup osób.
Grupa pierwsza: Jeśli jesteś (tak jak ja) fanem, albo wręcz fanatykiem książek Tarryn i jej stylu pisania, to ta książka nie ujmuje dorobkowi literackiego autorki.
Grupa druga: Jeśli jesteś fanem książek, gdzie dialogi są zbędne, a akcja nie ma końca to książka ,,Margo'' na pewno przypadnie ci go gustu.
Jednak! Jeśli nie trawisz opisów zadawania bólu i odbierania życia, czy też zakopywania zwłok, to nie czytaj ,,Margo'' (zwłaszcza jeśli to od tej książki masz zamiar poznać dorobek literacki Tareryn), bo zwyczajnie zepsujesz sobie zdanie o autorce.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
179 41 91
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (2)

Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd