Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Kamila Idziaszek 
ksiazki-milki.blogspot.com, https://www.instagram.com/ksiazkimilki
20 lat, kobieta, Gdańsk, status: Czytelniczka, dodała: 5 książek, ostatnio widziana 12 minut temu
Teraz czytam
  • Chemik
    Chemik
    Autor:
    Powiedzmy, że nazywa się Alex. Tożsamość i imiona zmienia jak rękawiczki – pracuje dla amerykańskiej agencji rządowej, która jest tak tajna, że nawet nie ma nazwy. Alex zajmowała się przygotowywaniem...
    czytelników: 1063 | opinie: 58 | ocena: 6,2 (152 głosy) | inne wydania: 1
  • MMA Fighter. Szansa
    MMA Fighter. Szansa
    Autor:
    KLASYCZNY FIGHTER? ZADZIORNY, ZABORCZY I SZALENIE SEKSOWNY. CZY DAĆ MU SZANSĘ? Przeszłość pozostawia trwały ślad w naszej osobowości, choć czasami usilnie staramy się o niej zapomnieć. Liv Michaels...
    czytelników: 678 | opinie: 25 | ocena: 7,3 (288 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-06-23 20:17:59
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-23 20:16:01
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Komisarz Walter (tom 2)
 
2017-06-23 20:15:30
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Seria: Editio Black
 
2017-06-23 20:10:38
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-23 19:35:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarze recenzenckie, Posiadam

"Sekta z Wyspy Mgieł" to powieść, na którą zwróciłam uwagę od razu po ukazaniu się jej pierwszych zapowiedzi. Cudowna okładka, która przyciąga wzrok i zachęca do lektury, a także intrygujący opis, który sugeruje, że będzie to nieszablonowa opowieść, której nie będziemy w stanie odłożyć na półkę. Kiedy po raz pierwszy zainteresowałam się tą pozycją byłam pewna, że jest to jednotomowa historia,... "Sekta z Wyspy Mgieł" to powieść, na którą zwróciłam uwagę od razu po ukazaniu się jej pierwszych zapowiedzi. Cudowna okładka, która przyciąga wzrok i zachęca do lektury, a także intrygujący opis, który sugeruje, że będzie to nieszablonowa opowieść, której nie będziemy w stanie odłożyć na półkę. Kiedy po raz pierwszy zainteresowałam się tą pozycją byłam pewna, że jest to jednotomowa historia, ale po szybkim przejrzeniu strony internetowej autorki, dowiedziałam się, że ViaTerra to trylogia, która odniosła ogromny sukces za granicą. Ta informacja sprawiła, że moja ciekawość co do "Sekty z Wyspy Mgieł" jeszcze wzrosła i zyskałam pewność, że nie będę w stanie przejść obok tej lektury obojętnie. Kiedy więc otrzymałam propozycję zrecenzowania tej pozycji, byłam naprawdę szczęśliwa i bez wahania się zgodziłam. Jakie wrażenie zrobiła na mnie twórczość Mariette Lindstein? Czy po przeczytaniu pierwszej części zdecyduję się na dokończenie trylogii? Zapraszam was do zapoznania się z dalszą częścią tej recenzji, z której z pewnością dowiecie się czy warto poświęcić swój czas, aby odkryć jak funkcjonuje sekta ViaTerra.

Sofia Bauman właśnie skończyła studia oraz skomplikowany związek z chłopakiem. Wraz z przyjaciółką trafia na wykład lidera ruchu o nazwie ViaTerra. Dziewczyna wychodzi ze spotkania oczarowana ideą i osobowością Franza Oswalda, a kiedy ten proponuje jej pracę, postanawia skorzystać z takiej okazji. Z każdym kolejnym dniem spędzonym na Wyspie Mgieł atmosfera się pogarsza, a Franz wprowadza coraz surowsze zasady i kary za ich nieprzestrzeganie. Sofia zaczyna zastanawiać się czy przypadkiem nie została wciągnięta w sektę, ale kiedy nabiera takiej pewności, jest już zdecydowanie za późno. Powrót do normalnego życia nie będzie wcale taki łatwy jakby się mogło wydawać. Prawda jest taka, że nikt nigdy nie opuścił ViaTerra. Czy bohaterce uda się uwolnić ze szponów szalonego Franza Oswalda? Jakie mroczne tajemnice z przeszłości skrywa lider tej okropnej sekty?

Na początku warto zaznaczyć, że powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. Mariette Lindstein, której udało się uciec z zamkniętego przed światem ruchu scjentologicznego, postanowiła opisać niebezpieczeństwa związane z uwikłaniem w sektę. Autorka nie określa szczegółowo, które z opisanych w książce wydarzeń były prawdziwe, dlatego możemy się tego jedynie domyślać. Mariette Lindstein zdecydowała się podzielić z czytelnikami własnymi doświadczeniami i poinformować ich o konsekwencjach wstąpienia do sekty. Dzięki świadomości, że cała ta historia zawiera w sobie ziarno prawdy, powieść wywołuje w nas jeszcze więcej emocji i z każdą kolejną stroną coraz mocniej szokuje. Muszę przyznać, że przed przeczytaniem "Sekty z Wyspy Mgieł" o sektach wiedziałam niewiele i nawet nie zdawałam sobie sprawy jak niebezpieczne mogą być takie ideologiczne ruchy. To co z początku wydaje się niegroźnym zafascynowaniem może doprowadzić do prawdziwej tragedii, co jest naprawdę przerażające.

Bohaterowie "Sekty z Wyspy Mgieł" są świetnie wykreowani i w pełni ukazują niebezpieczeństwo jakie grozi każdemu kto zostanie uwikłany w przynależność do sekty. Bardzo mocno przywiązałam się do Sofii, która przeżyła naprawdę trudne chwile na wyspie. Choć początkowo dziewczyna wydawała mi się trochę lekkomyślna, szybko okazało się, że jest inteligentna i odważna, a także potrafi działać pod wpływem ogromnego stresu. Autorce doskonale udało się przedstawić zmianę jaka zachodzi w myśleniu i zachowaniu głównej bohaterki. Sofia przechodzi przez ślepą fascynację nową ideologią do rozpaczliwego pragnienia uwolnienia się z wpływów Franza Oswalda. Dodatkowo Mariette Lindstein ukazała także tą drugą stronę sekty, czyli szaleństwo jej lidera. Zasady i kary, które wymyślał i wprowadzał były naprawdę okropne i szokujące.

Fabuła książki jest niewątpliwie bardzo ciekawa i oryginalna. Wydarzenia, które się rozgrywają są intrygujące i toczą się w umiarkowanym tempie. Na pewno nie możemy narzekać na nudę, ale także ważne jest to, że wszystko jest dla nas wystarczająco zrozumiałe. Zakończenie "Sekty z Wyspy Mgieł" jest nieprzewidywalne i zaskakujące, a do tego podsyca naszą ciekawość odnośnie kolejnych tomów tej serii. Muszę przyznać, że epilog zrobił na mnie ogromne wrażenie i sprawił, że zaczęłam odliczać dni do premiery drugiego tomu. Jestem pewna, że kontynuacja tej historii będzie równie fascynująca co jej początek.

Język, którym posługuje się autorka jest z pewnością doskonale zrozumiały, ale oprócz tego świetnie oddaje klimat całej tej mrocznej historii. Z czystym sumieniem mogę napisać, że styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, a czytanie jej powieści sprawiło mi wiele przyjemności. "Sekta z Wyspy Mgieł" nie jest kolejną lekką lekturą, która niczego nie wniesie do naszego życia. Pierwsza część trylogii ViaTerra to pozycja, przy której trzeba pomyśleć i wyobrazić sobie działanie sekty. Książka skłania do refleksji i uświadamia czytelnika w wielu ważnych kwestiach dotyczących ruchów ideologicznych.

Podsumowując - jestem absolutnie zachwycona twórczością Mariette Lindstein i gorąco wam ją polecam. "Sekta z Wyspy Mgieł" to porządna cegiełka licząca około 540 stron, ale całkowicie warta naszej uwagi. Nie mam pojęcia jak uda mi się wytrzymać do premiery drugiej części tej serii, bo muszę przyznać, że wprost zwariowałam na punkcie tego cyklu. Koniecznie zapamiętajcie ten tytuł oraz nazwisko jego autorki - jestem pewna, że wkrótce ponownie o niej usłyszymy.

pokaż więcej

 
2017-06-22 20:11:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarze recenzenckie, Posiadam
Cykl: Bridge (tom 1)

Meredith Wild jest autorką dosyć dobrze znaną polskim czytelnikom. Dużą popularność przyniosła jej seria Haker, którą pokochało wiele kobiet. Muszę przyznać ze wstydem, że jeśli chodzi o Hakera to czytałam jak dotąd tylko jedną część, choć bardzo mi się podobała. Postanowiłam jednak, że zapoznam się również z nową serią tej autorki, której pierwszym tomem jest właśnie "Zagubiona... Meredith Wild jest autorką dosyć dobrze znaną polskim czytelnikom. Dużą popularność przyniosła jej seria Haker, którą pokochało wiele kobiet. Muszę przyznać ze wstydem, że jeśli chodzi o Hakera to czytałam jak dotąd tylko jedną część, choć bardzo mi się podobała. Postanowiłam jednak, że zapoznam się również z nową serią tej autorki, której pierwszym tomem jest właśnie "Zagubiona miłość". Zastanawiałam się czy Meredith Wild będzie potrafiła mnie jeszcze czymś zaskoczyć. Kiedy tylko książka wpadła w moje ręce, nie mogłam doczekać się jej lektury. Jakie wrażenie wywarły na mnie losy głównych bohaterów? Czy z przyjemnością sięgnę po kolejne części tego cyklu? Odpowiedzi na te oraz inne pytania znajdziecie w dalszej części tej recenzji.

Maya Jacobs kilka lat temu odrzuciła oświadczyny swojego chłopaka. I to wcale nie dlatego, że go nie kochała. Jej uczucie do niego było silne, ale dziewczyna dręczona poczuciem odpowiedzialności za swoją borykającą się z problemami rodzinę po prostu nie mogła zgodzić się na małżeństwo. Teraz Maya pracuje jako analityk na Wall Street, jednak smutek z powodu rozpadu związku wciąż w niej pozostał. Cameron Bridge po tym jak jego dziewczyna odrzuciła oświadczyny, w całości poświęcił się wojsku i armii. Po udziale w kilku bardzo niebezpiecznych zagranicznych misjach postanawia z tym skończyć i rozpocząć nowe życie w Nowym Jorku. Wkrótce drogi Mai i Camerona ponownie się krzyżują, a ich uczucia skutecznie utrudniają im panowanie nad sobą. Jak potoczą się ich losy? Czy są w stanie ponownie sobie zaufać?

Fabuła książki może nie jest jakoś szczególnie odkrywcza i oryginalna, ale poznawanie jej z pewnością dostarcza czytelnikom wiele radości. "Zagubiona miłość" to taka lekka, bardzo przyjemna lektura, która być może nie pozostanie na długo w naszej pamięci, ale na pewno podaruje nam niezliczoną ilość cudownych chwil. Historia Mai i Camerona daje nadzieję na to, że prawdziwa miłość naprawdę istnieje i skutecznie poprawia humor w trudnych chwilach.

Bohaterowie są bardzo poprawnie wykreowani, choć myślę, że autorka mogła troszkę bardziej rozbudować ich charaktery. Całą historię poznajemy z dwóch perspektyw - Mai oraz Camerona, dzięki czemu możemy lepiej zrozumieć toczące się wydarzenia, podejmowane przez postaci decyzje oraz ich konsekwencje. Zarówno Maya jak i Cameron szybko wzbudzili we mnie sympatię. Od samego początku bardzo im kibicowałam i miałam nadzieję, że ich relacja będzie zmierzała w dobrym kierunku i ulegała ciągłej poprawie, a zakończenie okaże się udane i szczęśliwe.

Język, którym posługuje się autorka jest prosty i lekki, a także doskonale dla wszystkich zrozumiały. Książkę czyta się naprawdę szybko, a emocje, które w nas ona wzbudza, utrzymują się jeszcze długo po zakończeniu lektury. "Zagubiona miłość" to powieść, która świetnie sprawdzi się jako przerywnik od codziennych obowiązków. Historia Mai i Camerona z pewnością przypadnie do gustu czytelniczkom, które uwielbiają romanse ze szczęśliwym zakończeniem. Nie jest to ambitna literatura, ale czytanie jej sprawia nam niewątpliwie wiele radości i wywołuje mnóstwo pozytywnych uczuć.

Podsumowując - "Zagubiona miłość" to lektura idealna na nadchodzące wakacje albo brzydką pogodę. Myślę, że fanki twórczości Meredith Wild nie będą zawiedzione i spędzą cudowne chwile z tą pozycją. Niedługo możecie spodziewać się recenzji drugiej i trzeciej części tej serii, które z pewnością wkrótce przeczytam. Mam nadzieję, że moja opinia zachęciła was do zapoznania się z nową serią tej autorki, i że wkrótce będziecie po jej lekturze.

pokaż więcej

 
2017-06-22 18:10:40
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarze recenzenckie, Posiadam
Autor:
Cykl: MMA Fighter (tom 2)
 
2017-06-22 11:38:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarze recenzenckie, Posiadam

Wydawać by się mogło, że nastolatkowie nie zmagają się z żadnymi większymi problemami. Tak właśnie często myślą dorośli, którzy lekceważą pierwsze sygnały, że coś złego dzieje się w życiu ich dziecka. Nieodwzajemniona miłość może skutecznie utrudnić funkcjonowanie młodych ludzi. Co się dzieje kiedy obiektem westchnień staje się nasz długoletni przyjaciel bądź przyjaciółka? W internecie znaleźć... Wydawać by się mogło, że nastolatkowie nie zmagają się z żadnymi większymi problemami. Tak właśnie często myślą dorośli, którzy lekceważą pierwsze sygnały, że coś złego dzieje się w życiu ich dziecka. Nieodwzajemniona miłość może skutecznie utrudnić funkcjonowanie młodych ludzi. Co się dzieje kiedy obiektem westchnień staje się nasz długoletni przyjaciel bądź przyjaciółka? W internecie znaleźć można mnóstwo porad jak wyjść z friendzone, jednak jak to wszystko wygląda w rzeczywistości? Dzisiaj opowiem wam o książce, po której nie spodziewałam się fajerwerków, ale po jej przeczytaniu mogę z czystym sumieniem napisać, że chyba się zakochałam. "Friendzone" to powieść o nastolatkach, dla nastolatków, a do tego napisana przez nastolatkę z ogromnym talentem.

Tatum i Griffin przyjaźnią się od dziecka. Robią ze sobą dosłownie wszystko, dzielą się każdym problemem i wydarzeniem. Są pewni, że ich relacja przetrwa niejedną próbę, jednak jeden taniec na balu maskowym całkowicie zmienia charakter ich więzi. Teraz oboje zmagają się ze sprzecznymi uczuciami, nie wiedzą jak zachować się we własnym towarzystwie i za wszelką cenę próbują uratować długoletnią przyjaźń. Czy bohaterowie poradzą sobie z emocjami, które zalewają ich serca i umysły?

Fabuła książki jest prosta i zrozumiała, ale jednocześnie dobrze rozbudowana. Losy głównych bohaterów są intrygujące i stale podsycają naszą ciekawość. Wydawać by się mogło, że powieść młodzieżowa nie może zawierać w sobie nic zaskakującego czy życiowego, ale autorce udało się przemycić tutaj wartości, które powinny być ważne dla każdego człowieka. Niejednokrotnie byłam pod wrażeniem mądrości, którą Sandra Nowaczyk przekazuje swoim czytelnikom. Pozaznaczałam sobie wiele cytatów, które chwyciły mnie za serce i na pewno jeszcze nie raz do nich powrócę. "Friendzone" to połączenie poważnych tematów z niezwykłą lekkością, która z pewnością urzeknie niejednego czytelnika.

Bohaterowie "Friendzone" są świetnie wykreowani i nadają całej historii niesamowitego klimatu. Ich charaktery są bardzo zróżnicowane, co sprawia, że każda z postaci jest niepowtarzalna i na swój sposób wyjątkowa. Muszę przyznać, że już od pierwszych stron pokochałam Tatum oraz Griffina i przez cały czas miałam nadzieję, że między nimi pojawi się jakieś uczucie. Dawno nie spotkałam się z tak barwnymi bohaterami, którzy potrafią wywołać prawdziwą lawinę emocji. Duże wrażenie zrobiło na mnie to, że nawet drugoplanowe i dalsze postacie były dobrze przedstawione i odgrywały jakąś rolę w całej historii. Często autorzy skupiają się tylko i wyłącznie na głównych bohaterach, zapominając tym samym o charakterach, które są tylko uzupełnieniem. Całe szczęście pani Sandra Nowaczyk podczas tworzenia "Friendzone" pomyślała dosłownie o wszystkim i stworzyła szereg intrygujących osobowości.

Język, którym posługuje się autorka idealnie nadaje się do powieści skierowanej ku młodzieży. Sandra Nowaczyk sama jest jeszcze nastolatką, więc podejrzewam, że to właśnie dzięki temu udało jej się z taką łatwością opisać losy głównych bohaterów. Autorka używa młodzieżowego języka, ale - co najważniejsze - nie czuć, żeby był on wymuszony czy pisany na siłę. Czytałam wiele książek, w których pisarze tak bardzo starali się stale wplatać potoczne wyrażenia i zwroty, że wyglądało to wręcz śmiesznie. Sandra Nowaczyk zrobiła to, ale postawiła sobie jednocześnie pewne granice, dzięki czemu wyszło to bardzo naturalnie i nie sprawiało wrażenia przerysowania. "Friendzone" to powieść, którą czyta się błyskawicznie. Lektura sprawia nam mnóstwo przyjemności i nie ma szans, aby cokolwiek mogło nas od niej oderwać.

"Friendzone" z ogromnym hukiem wdarło się do mojego serca i stanowczo nie ma zamiaru go opuszczać. To powieść, która bawi, wzrusza i niejednokrotnie zaskakuje. Tej książki nie da się opisać w kilku zdaniach - trzeba ją po prostu przeczytać! Zapamiętajcie nazwisko autorki, bo jestem pewna, że niedługo ponownie o niej usłyszymy.

pokaż więcej

 
2017-06-21 21:58:10
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-06-21 21:56:27
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-21 21:54:57
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-21 21:49:07
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-20 14:16:52
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-20 12:01:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarze recenzenckie, Posiadam

"Prokurator" z dużym hukiem wpadł na nasz rynek wydawniczy. Wiele pozytywnych recenzji, nazwisko autorki owiane ogromną tajemnicą i intrygujący opis - to wszystko sprawiło, że byłam pewna w stu procentach, że koniecznie będę musiała przeczytać tę książkę. Okazja, aby to zrobić pojawiła się niedługo po premierze tej powieści, dlatego postanowiłam ją wykorzystać i nie zwlekać dłużej z lekturą.... "Prokurator" z dużym hukiem wpadł na nasz rynek wydawniczy. Wiele pozytywnych recenzji, nazwisko autorki owiane ogromną tajemnicą i intrygujący opis - to wszystko sprawiło, że byłam pewna w stu procentach, że koniecznie będę musiała przeczytać tę książkę. Okazja, aby to zrobić pojawiła się niedługo po premierze tej powieści, dlatego postanowiłam ją wykorzystać i nie zwlekać dłużej z lekturą. Pierwsze skojarzenie, które mną zawładnęło w związku z tą pozycją i jej tematyką to MRÓZ. Remigiusz Mróz oczywiście. Dlaczego? Seria o Chyłce i Zordonie to chyba jeden z najpopularniejszych polskich cyklów o prawnikach. "Prokurator" również wkracza w tematykę sądową, dlatego automatycznie skojarzyło mi się to z panem Remigiuszem Mrozem. Szybko jednak okazało się, że pani Paulina Świst nie ma z nim nic wspólnego, a ich twórczość bardzo mocno się różni. Jak oceniam debiutancką powieść tej autorki? Czy warto poświęcić jej książkom trochę naszego czasu? Zapraszam was do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, w której z pewnością odnajdziecie wszelkie potrzebne informacje.

Trzydziestoletnia Kinga Błońska do niedawna prowadziła szczęśliwe i nieskomplikowane życie. Była związana z odpowiedzialnym mężczyzną, a na sali sądowej odnosiła duże sukcesy jako pani adwokat. Jednak wkrótce jej świat wywraca się do góry nogami, a codzienność zaczyna bardzo mocno odbiegać od ideału. Nie dość, że przyłapała męża na zdradzie, to musiała również podjąć się prowadzenia sprawy groźnego bandyty "Szarego", który jest jej przyrodnim bratem. Bohaterka od dawna nie chciała mieć z nim nic wspólnego, ale pewne wydarzenia wymusiły na niej wzięcie tej sprawy. Kinga postanawia odreagować w dyskotece ostatnie tygodnie ciągłego stresu. Pierwszy raz w życiu ląduje z obcym mężczyzną w jego mieszkaniu. Dziewczyna była przekonana, że nigdy więcej nie spotka Łukasza na swojej drodze, jednak wkrótce okazuje się, że "facet na jedną noc" jest prokuratorem, który prowadzi sprawę jej przyrodniego brata. Co wyniknie z tej znajomości? Jak zakończy się proces "Szarego"?

Na początku wspomniałam, że nazwisko pisarki jest owiane ogromną tajemnicą. Dlaczego? Być może jeszcze nie wiecie, ale "Świst" nie jest prawdziwym nazwiskiem tej autorki. Pani Paulina jest cenioną prawniczką, dlatego zdecydowała się stworzyć swoją pierwszą powieść pod pseudonimem. Prawda, że to ekscytujące? Kiedy tylko się o tym dowiedziałam, moja ciekawość co do tej pozycji od razu znacząco wzrosła.

Fabuła książki jest ciekawa i dosyć oryginalna. "Prokurator" to połączenie powieści obyczajowej z thrillerem prawniczym, a do tego został okraszony pikantnymi scenami erotycznymi. Taka mieszanka z pewnością trafi w przeróżne gusta wielu czytelników. Autorka zadbała o to, aby w całej historii nie zabrakło zwrotów akcji i niespodziewanych sytuacji. Wszystkie wydarzenia rozgrywają się w szybkim tempie - nie znajdziemy tutaj zbędnych opisów, które niepotrzebnie mogłyby wprowadzić monotonię. "Prokurator" to książka, która niesamowicie wciąga i odrywa nas od rzeczywistości, tak, że nie wiadomo kiedy pod naszymi palcami przemyka ostatnia kartka.

Bohaterowie są dobrze wykreowani, a ich osobowości są bardzo charakterystyczne. Już od pierwszych stron pokochałam głównych bohaterów tej książki. Kinga i Łukasz to duet idealny - prowadzają do całej historii coś niesamowitego. Nie da się tego tak po prostu opisać. Napięcie, które panuje między nimi, udziela się również czytelnikowi, który nie ma ochoty odkładać lektury na później. Łukasz jest postacią, która niejednokrotnie doprowadzała mnie wprost do szału. Jego zachowanie - często bardzo aroganckie i egoistyczne - sprawiało, że miałam ochotę mocno nim potrząsnąć. Pomimo tego darzyłam go ogromną sympatią i miałam nadzieję, że jego relacja z Kingą pójdzie w dobrym kierunku.

Autorka posługuje się prostym i doskonale zrozumiałym dla każdego językiem. Powieść czyta się po prostu błyskawicznie, a toczące się wydarzenia sprawiają, że nie mamy ochoty odkładać lektury na półkę. Jedyna rzecz, której odrobinę mi zabrakło w tej książce to więcej sądowej rzeczywistości. Spodziewałam się, że pani Paulina Świst mocno skupi się na przebiegu rozpraw, ale okazało się, że w "Prokuratorze" główną rolę odgrywają zupełnie inne rzeczy. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem zakochana w debiutanckiej powieści pani Pauliny, a jej lekturę jeszcze długo będę bardzo miło wspominać.

Podsumowując - decyzja o przeczytaniu "Prokuratora" okazała się strzałem w dziesiątkę. Mam nadzieję, że autorka stworzy kolejne powieści o tej tematyce, i że będą one równie dobre co jej debiutanckie dzieło. Myślę, że moja recenzja zachęciła was chociaż w niewielkim stopniu do zapoznania się z historią Kingi i Łukasza, i że wkrótce wy również będziecie mieli tę lekturę za sobą.

pokaż więcej

 
2017-06-19 19:19:23
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarze recenzenckie, Posiadam
 
Moja biblioteczka
3545 396 3182
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (73)

Ulubieni autorzy (12)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd