Biblioteka Szkolna 
library1gim.blogspot.com, , g1zawiercie.pl/biblioteka3
Profil Biblioteki Szkolnej Gimnazjum nr 1 im. T. Kościuszki w Zawierciu. Prezentowane tu będą recenzje członków Klubu Recenzenta.
19 lat, Zawiercie, status: Czytelnik, dodał: 2 książki, ostatnio widziany 3 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-18 18:57:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Rafał Dębski ma w swoim portfolio wiele książek fantasy, jednak „Żelazny Kruk” jest jego pierwszą serią skierowaną do młodzieży. Opowiada ona o chłopcu Evahu, który ma za cel znaleźć tytułowe stworzenie.

Książka zaczyna się, kiedy na wioskę głównego bohatera napada Żelazny Kruk wraz ze swoją służbą. Dużo osób ginie, a reszta dostaje się w niewolę. Ocaleli tylko czternastoletni Evah i jego...
Rafał Dębski ma w swoim portfolio wiele książek fantasy, jednak „Żelazny Kruk” jest jego pierwszą serią skierowaną do młodzieży. Opowiada ona o chłopcu Evahu, który ma za cel znaleźć tytułowe stworzenie.

Książka zaczyna się, kiedy na wioskę głównego bohatera napada Żelazny Kruk wraz ze swoją służbą. Dużo osób ginie, a reszta dostaje się w niewolę. Ocaleli tylko czternastoletni Evah i jego siostra. Chłopiec postanawia pomścić rodziców i udaje się na wyprawę w poszukiwaniu stworzenia.

Pierwszy tom skupia się właśnie na wędrówce chłopca w poszukiwaniu kryjówki Żelaznego Kruka. Sam poszukuje informacji, a później razem z towarzyszem - Grzywą. Jako iż chłopiec zostaje sam jak palec, bez nikogo, musi wydorośleć i stać się samodzielny.

Akcja dzieje się w epoce podobnej do naszego średniowiecza. Ludzie wierzą, że Ziemia jest płaska, mają swoje bóstwa, którym oddają cześć. Jednakże ten świat jest bardzo przyjazny, nie doświadczymy tu krwawych bójek i innych brutalnych scen. Chłopcu wszystko idzie bardzo łatwo, na swojej drodze często spotyka przyjaznych ludzi. Jednak kiedy Evahowi faktycznie zaczęło coś zagrażać, nie czułam tego niebezpieczeństwa.

Evah jest bardzo inteligentny jak na swój wiek. Mądrościami i przysłowiami sypie jak z rękawa, praktycznie za każdym razem trafia, strzelając z łuku, i jest dobry w połowie ryb. W mojej opinii chłopiec jest zbyt idealny. Autor mógł trochę ukrócić jego zdolności, albo sprawić, aby jego wady uzupełniał towarzysz jego podróży.

Książkę czyta się szybko i przyjemnie ze względu na prosty język. Nie jest bardzo długa, wątków jest niewiele, wszystko jest przejrzyste i zrozumiałe. Mimo wszystko, wydaje mi się, że za mało było w niej tytułowego Żelaznego Kruka. Mam nadzieję, że w następnych częściach dowiemy się więcej o nim.

Uważam, że książka jest idealna dla młodych czytelników, którzy chcą zacząć swą przygodę z literaturą fantasy. Jednak jeśli ktoś chcę przeczytać coś lekkiego i przyjemnego, to ta książka też jest dla niego. Mnie osobiście się podobała i na pewno sięgnę po następne części.

pokaż więcej

 
2018-06-25 12:41:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Saga rodu Cantendorf (tom 1)
 
2018-06-25 12:41:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-06-25 12:41:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2018-06-25 11:27:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Tajemnica godziny trzynastej" to już trzecia część zmagań Niny Pankowicz, ale zdaje się, że nie ostatnia. Niezwykle się cieszę, bo sprostała moim wymaganiom. Poprzeczka była postawiona bez wątpienia wysoko przez dwie poprzednie części, więc spodziewałam się czegoś mniej spektakularnego. Wiecie jak to jest, zmęczenie materiału robi swoje. Nie raz czytałam serie książek, których pierwsze części... "Tajemnica godziny trzynastej" to już trzecia część zmagań Niny Pankowicz, ale zdaje się, że nie ostatnia. Niezwykle się cieszę, bo sprostała moim wymaganiom. Poprzeczka była postawiona bez wątpienia wysoko przez dwie poprzednie części, więc spodziewałam się czegoś mniej spektakularnego. Wiecie jak to jest, zmęczenie materiału robi swoje. Nie raz czytałam serie książek, których pierwsze części były prawdziwymi hitami, natomiast kontynuacje tylko stekiem bzdur. Ta książka trzyma poziom i wciąż zaskakuje. Tak jak jej poprzedniczki utrzymana jest w klimacie grozy i tajemniczości. To w skrócie piętnaście kilkustronicowych rozdziałów wypełnionych napięciem i oczekiwaniem na ostateczne rozwiązanie akcji.

Powiedziałam już wiele dobrego na temat tej serii w poprzednich dwóch recenzjach, dlatego nie wiem do czego mogłabym się jeszcze odnieść. Nie chcę też za wiele zdradzać, ponieważ ta książka juz od pierwszych stron zachwyca właśnie tym efektem zaskoczenia. Jeśli chcecie sięgnąć po tę powieść, bez jakiejkolwiek wiedzy dotyczącej fabuły, po prostu pomińcie następne dwa akapity. Resztę tekstu pozbawię bardziej znaczących spoilerów. Obiecuję.

Jak już pewnie zdążyliście się przekonać, życie nie oszczędza nastolatków, którzy wplątali się w całą tę akcję z aniołami. Ta teoria jak na razie znalazła potwierdzenie w każdej części tej serii, łącznie z tą, którą aktualnie recenzuję. Zaraz przekonacie się dlaczego.

Książka rozpoczyna się w momencie, kiedy Nina budzi się w dziwnej sali pałacowej, przemarznięta do szpiku kości i przestraszona. Na domiar złego nie pamięta kim jest, ani jak się tu znalazła. Ubrana jest w długą suknię z gorsetem, która krępuje jej ruchy. Coś zdecydowanie jest tu na rzeczy. Może to kwestia chwilowego szoku, a może coś bardziej poważnego... Gdy dziewczyna opuszcza budynek pałacyku, jej oczom ukazuje się obraz miasta skąpanego w śniegu. W dodatku śnieżyca wciąż trwa i chyba nie zamierza ustać. Domy pozbawione są jakichkolwiek mieszkańców. Miasto jest opuszczone... nie licząc pojedynczych śladów męskich butów i wilczych łap, które wskazują na czyjąś obecność. Nina stara się trzymać na uwięzi swój detektywistyczny zmysł (w tej sytuacji ważniejsze jest przetrwanie niż zabawa w detektywa), jednak jest to zdecydowanie silniejsze od niej. Bycie Sherlockiem Holmes'em w ciele 14-letniej dziewczynki jest po prostu jej drugą naturą. Jak na "detektywa" przystało, mimo trudnej sytuacji w jakiej się znalazła, wciąż pozostaje dociekliwa, a każdy element miasta tonącego w śniegu uważa za poszlakę, która pomoże rozwiązać jej tę tajemnicę i jak najszybciej wydostać się z tego miejsca.

Co do moich odczuć podczas lektury, to nie zmieniły się one na przestrzeni tej serii, wciąż przeżywałam chwilę trwogi, śmiałam się z żartów bohaterów i dobrze bawiłam się podczas czytania.

W tej części już całkowicie przekonałam się do postaci porucznika Lisa, którego potencjał z każdym kolejnym tomem jest zdecydowanie coraz lepiej wykorzystywany. Bardzo się cieszę, bo obraz osoby wiernej komunistycznym ideom, o tak łagodnym charakterze przeciwstawia się wszelkim zakorzenionym w nas (Polakach) wyobrażeniom i uprzedzeniom. Nie mówię, że porucznik jest na wskroś idealny, ale pod jego chłodnym usposobieniem kryją się bardzo czułe odruchy. Taka serdeczna natura zdecydowanie nie kojarzy się z ludźmi pracującymi dla UB. Ten wysoki, rudowłosy mężczyzna jest pełen sprzeczności. Z jednej strony wydaje się być w stanie zrobić wszystko, aby osiągnąć swoje cele (nawet zabić, czy torturować człowieka), z drugiej jednak jest hojny i pomocny.
Jego sarkastyczne wypowiedzi są po prostu przezabawne. Imponuje mi też jego inteligencja, zamiłowanie do czytania i niezwykła szybkość w działaniu połączona z umiejętnością zachowania zimnej krwi.
Bardzo polubiłam tę postać na przestrzeni dwóch ostatnich części, w których się pojawiła. Właśnie dlatego jestem pełna obaw. Zazwyczaj bohaterowie, którzy stają mi się bliscy, kończą w nieciekawy sposób...

Mam nadzieję, że tak jak ja będziecie cierpliwie czekać na następne części. To by było na tyle. Bądźcie czujni.

Kinga

Więcej na: http://library1gim.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-06-25 11:27:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Następna część przygód miłośniczek kodowania właśnie trafiła w moje ręce. Znowu powróciłam do świata uczennic, które rozwijają swą miłość do kodowania, przy okazji oczywiście udoskonalając umiejętności. Tym razem czeka na nie ogromnie ekscytujące wyzwanie - hakaton. Cały dzień poświęcony konkursowym zmaganiom dotyczącym programowania wprawia dziewczynki w niesamowicie dobry nastrój,... Następna część przygód miłośniczek kodowania właśnie trafiła w moje ręce. Znowu powróciłam do świata uczennic, które rozwijają swą miłość do kodowania, przy okazji oczywiście udoskonalając umiejętności. Tym razem czeka na nie ogromnie ekscytujące wyzwanie - hakaton. Cały dzień poświęcony konkursowym zmaganiom dotyczącym programowania wprawia dziewczynki w niesamowicie dobry nastrój, jednocześnie rozbudzając w nich ducha rywalizacji. Szczególnie widać to w przypadku Sophi, która za cel postawiła sobie pokonanie drużyny Sammy'ego. Czy to z osobistych pobudek, czy też z czystej chęci rywalizacji dziewczyny chcą wygrać. Czy uda im się być wystarczająco kreatywnymi, żeby zaskoczyć jury? Jak wpłynie na nie dołączenie do drużyny nowego członka? Na pewno nie będzie łatwo, ale dziewczyny dadzą z siebie wszystko, żeby sprostać wyzwaniu.

Myślałam, że dokładnie wiem, czego się spodziewać po kontynuacji "Kodu przyjaźni", przecież hakaton został już zapowiedziany w poprzedniej części, więc byłam pewna, że ten właśnie wątek zostanie pociągnięty. Nie myliłam się co do tego. Zaskoczenie przyszło jednak z zupełnie innej strony. Mianowicie w poprzedniej części narratorką była Lucy, teraz to miejsce przypadło Sophi. Nie spodziewałam się takiej zmiany, chociaż gdy się nad tym zastanowiłamm taki zabieg był wręcz konieczny. Większość elementów z życia Lucy już poznaliśmy, poza tym ciężko oprzeć się pokusie wykorzystania potencjału tak ciekawej postaci, jaką jest Sophi. Mimo, że lubiłam Lucy, to taka zmiana zdecydowanie przypadła mi do gustu. Z przyjemnością poznałam liczną rodzinę Sophi, która jak się okazuje, ma latynoskie korzenie. Jej abuela (babcia) jest bardzo troskliwą i zabawną instruktorką tańca, a jej siostry: Rosie, Pearl i Lola są po prostu rozkoszne. Do tego wiecznie zapracowani rodzice i cała rodzina Torresów jest już w komplecie. Rodzina, jak to każda rodzina, przynosi wiele szczęścia, jest też jednak powodem zmartwień, o czym Sophi boleśnie się przekona.

"Dziewczyny kodują" to książka otwierająca ciekawą drogę przed czytelniczkami. Pokazuje jak ważna jest współpraca i przyjaźń. Poza tym jest to wspaniały przykład przyjemnego przekazywania wiedzy na temat kodowania, a w przypadku tej części także budowania robotów. Do tej mieszanki mogę także dodać wątek pierwszych zauroczeń i już. Przyjemna lekturka jest gotowa. Może brzmi to banalnie, ale książka w swojej prostocie jest bardzo relaksująca, przekazuje ważne wartości i przede wszystkim uczy w sposób ciekawy i nie wymuszony. Nawet w zwykłych SMS-ach dziewczynek znaleźć możemy wiele informacji o kodowaniu. W taki sposób nawet nie wiemy, że uczymy się czegoś nowego. Taka cecha będzie ważna dla każdego rodzica, który kupi/wypożyczy tę książkę dla swojej pociechy.

Co do aspektów wizualnych, to pozycja ta ma kolorową okładkę, która przedstawia nam wszystkie bohaterki, jednak to wściekle różowa wklejka przykuwa największą uwagę. Czcionka jest na tyle duża, że każdy (nawet osoba zaczynająca przygodę z czytaniem) poradzi sobie z odbiorem tej książki. Nic dodać, nic ująć. Życzę miłego czytania.

Kinga

Więcej na: http://library1gim.blogspot.com/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
222 211 563
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (3)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (19)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd