Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Agata 
naczytane.blogspot.com
25 lat, status: Czytelnik, ostatnio widziany 3 dni temu
Aktywności
2017-05-02 12:11:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

W sumie powinnam powiedzieć, że jestem półkrwi rolnikiem, bo moja mama wychowała się na wsi a i ja miałam okazję przez sześć wspaniałych lat mieszkać w sielskim otoczeniu przyrody. Od małego budziło mnie pianie koguta o zbyt wysokim poziomie testosteronu, piłam mleko od naszej domowej, zdecydowanie za grubej krowy i miałam hopla na punkcie kóz. Naprawdę, ostatnio narzeczony oglądał moje... W sumie powinnam powiedzieć, że jestem półkrwi rolnikiem, bo moja mama wychowała się na wsi a i ja miałam okazję przez sześć wspaniałych lat mieszkać w sielskim otoczeniu przyrody. Od małego budziło mnie pianie koguta o zbyt wysokim poziomie testosteronu, piłam mleko od naszej domowej, zdecydowanie za grubej krowy i miałam hopla na punkcie kóz. Naprawdę, ostatnio narzeczony oglądał moje zdjęcia z dzieciństwa i 25% z nich to byłam ja i kozy. Zdziwił się, lekko zaniepokoił, ale nadal mnie kocha, więc spokojnie, fotorelacji ze ślubu doczekacie.
Teraz jestem mieszczuchem, chociaż nie ukrywam, że uwielbiam te chwile, kiedy wracam na wieś i na chwilę mam szansę powrócić do czasów dzieciństwa; sadzić w polu na wiosnę, zbierać na jesień, szukać jaj, które kury zniosły gdzieś w przytulnych i ciemnych zakątkach i sprawdzać czy małe kaczki – równie głupiutkie, co słodkie – nie postanowiły zanurkować w poidle dla kur. Przez pierwsze pięć lat życia byłam przekonana, że każdy ma swoje ziemniaki i cebulę i jak zobaczyłam, że ludzie kupują je w sklepie to przeżyłam niemały szok. Zresztą do dzisiaj zdarzyło mi się kupić ziemniaki jedynie raz w życiu. I czułam się z tym dziwnie.
O pracach w polu wiem dość dużo. Wiem na przykład, że po zasianiu ogórków, trzeba je natychmiast przykryć włókniną, że kalarepa z pola smakuje o wiele lepiej niż ta sklepowa i że smak pomidora prosto z krzaka jest nieporównywalny z niczym innym. Wiem, że maliny na zimę trzeba przyciąć, żeby na wiosnę pięknie wypuściły i że dorodne, soczyste owoce mają co dwa lata. Lato zaczyna się dla mnie wraz ze smakiem słodkich czereśni kończy się zaś smakiem śliwki.
Kiedy otrzymałam możliwość przeczytania i zrecenzowania książki „Żyj jak rolnik. 100 sposobów jak żyć w zgodzie z naturą” ucieszyłam się, że pogłębię trochę swoją osobistą wiedzę. I co z tego wyszło? Ano nic, bo większość informacji była mi dobrze znana a te nieznane – jak suszyć mięso z własnej krowy czy samodzielny ubój – są mi kompletnie do życia niepotrzebne, bo wyznaję zasadę, że znajomych zwierząt nie zjadam. Moja rodzina jest pokrzywdzona z tego powodu, bo jeszcze za bajgla zrobiłam straszną awanturę jak ciotka zabiła domową kurę na rosół. Od tamtej pory „swojskich” zwierząt u nas w rodzinie się nie je. Jestem ich bohaterką, pewnie w kurniku mają powieszony plakat z moim zdjęciem a kurzy Marvel nagrał o mnie film.
Wracając do książki; można znaleźć w niej informacje o tym jak suszyć trawę na siano, jak przycinać drzewa, szczepić drzewa owocowe, jak pozbyć się ślimaków z upraw, jak zrobić sok z własnych jabłek, jak zaplanować przydomowy ogródek i wiele, wiele innych. Dla kogoś, kto ze wsią ma mały kontakt, albo chce sobie przypomnieć to, co zakurzyło się w pamięci, zdecydowanie jest to właściwa książka. Mnie z nóg nie zbiła, aczkolwiek narzeczony stwierdził, że jak wygra w totka to przeprowadzimy się w Bieszczady i będziemy żyli w zgodzie z tymi zasadami. Wyłączając oczywiście ubój własny.
Podobała mi się rada 81 na temat tego, dlaczego tak ważny jest płodozmian. Uwierzycie, że jak miałam 1 lat to byłam przekonana, że co roku sadzimy warzywa w innym miejscu dlatego, że moja mama jest niezdecydowana i zawsze musi coś zmienić? Dopiero gdzieś w okolicach gimnazjum dowiedziałam się, że to nie jej widzimisię, tylko tak powinno być.
Czy dałoby się być rolnikiem znając tylko i wyłącznie tą książkę? Nie. Autor opowiada z perspektywy kogoś, to zna podstawy (chociaż niekiedy i te podstawy w swoich radach załącza). Jeśli więc z okazji majówki chcecie zmienić swoje życie, porzucić miasto i udać się na wieś, wybudować dom, kupić krowę i zaadoptować kota-przybłędę to musicie pokusić się jeszcze o inne pozycje.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
339 91 701
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (18)

Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd