Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Stworek_vel_Oka 
eRPGadki.pl
Książkolubne, gustujące w kryminałach, ze stanowczo nierównym sufitem, często spontaniczne i rozchichrane stworzenie płci pozwalającej na notoryczne bieganie w kieckach. ;) Nieuleczalnie rozrymowana rymotwórczyni. :)
kobieta, Kraków, status: Czytelniczka, dodała: 12 książek i 16 cytatów, ostatnio widziana 16 godzin temu
Teraz czytam
  • Grób we Fryzji Wschodniej
    Grób we Fryzji Wschodniej
    Autor:
    Kolejna powieść Klausa-Petera Wolfa z wschodnią Fryzją w tle. Autor, odpowiedzialny za kilkanaście bestsellerowych kryminałów, przetłumaczonych jak dotąd na 26 języków, niezmiennie potrafi przyciągną...
    czytelników: 24 | opinie: 1 | ocena: 5,67 (3 głosy)
  • Idealna
    Idealna
    Autor:
    Anita prawie nie wychodzi z domu. Podgląda ludzi przez kamery miejskiego monitoringu. To jej okno na świat, które pozwala kontrolować wszystko i wszystkich. I zapomnieć o sypiącym się małżeństwie oraz...
    czytelników: 2054 | opinie: 235 | ocena: 7,32 (641 głosów)
  • Łaskun
    Łaskun
    Autor:
    Kolejny, szósty tom sagi o Danielu Podgórskim, Klementynie Kopp i innych policjantach z malowniczego Lipowa. Opowieści o Lipowie łączą w sobie elementy klasycznego kryminału i powieści obyczajowej z r...
    czytelników: 1807 | opinie: 158 | ocena: 7,45 (722 głosy)
  • Mroczne przypływy Tamizy
    Mroczne przypływy Tamizy
    Autor:
    Nowa powieść z bohaterką Ulubionych rzeczy Lacey Flint, młoda policjantka z tajemniczą przeszłością, w czwartym tomie serii musi pokonać seryjnego mordercę, który zna jej najgłębsze lęki. „Twarda jak...
    czytelników: 1171 | opinie: 82 | ocena: 6,98 (532 głosy) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-02-05 14:45:07
Wypowiedziała się w dyskusji: Nowe recenzje i posty

Serdecznie zapraszam do zapisów na Book Toura z książką Spójrz mi w oczy, Audrey Spójrz mi w oczy, Audrey
Zapisy na moim blogu: http://erpgadki.pl/blog/index.php/2017/02/05/book-tour-ze-spojrz-mi-w-oczy-audrey-sophie-kinselli-zapisy/
Zachęcam! Warto poznać tę książkę. :)

więcej...
 
2017-02-02 12:42:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Poczytania 2017, Posiadam

Tym razem nikt się do ślubu nie wybiera, choć to Kinsella. 😉 Poznajcie Audrey – nastolatkę, która nie rozstaje się ze swoimi przeciwsłonecznymi okularami. Ma coś z oczami? Pozuje na gwiazdę i nie chce być rozpoznawana? A może ma coś z głową? Spójrzcie również na jej radosną, czułą rodzinkę. Ekhm, no nie zawsze czułą, radosną i bezbłędną…
Kamera i akcja! Zapraszam na Rosewood Close 5.

Obraz...
Tym razem nikt się do ślubu nie wybiera, choć to Kinsella. 😉 Poznajcie Audrey – nastolatkę, która nie rozstaje się ze swoimi przeciwsłonecznymi okularami. Ma coś z oczami? Pozuje na gwiazdę i nie chce być rozpoznawana? A może ma coś z głową? Spójrzcie również na jej radosną, czułą rodzinkę. Ekhm, no nie zawsze czułą, radosną i bezbłędną…
Kamera i akcja! Zapraszam na Rosewood Close 5.

Obraz wydaje się nieco przyciemniony, gdyż patrzymy na wszystko oczami Audrey, a nasza główna bohaterka nosi przeciwsłoneczne okulary nawet w domu. Nie chce patrzeć nikomu w oczy, najchętniej schowałaby się przed światem do swojej małej kanciapy i tam przy zgaszonym świetle oglądała programy w stylu mango, gdzie krajalnica przegania toster w ilości sprzedanych sztuk. Nie mówi nam wprost, co ją spotkało, jednak z wypowiedzi domowników, a także czytając miedzy wierszami możemy się domyślić, że zachowanie pewnych osób mocno wpłynęło na jej psychikę, popychając ją na bezkresne morza depresji i dodatkowo ładując fobie społeczną. A to taka miła dziewuszka!

"Nasz dom jest jak pogoda. Następują w nim przypływy i odpływy, to się burzy, to uspokaja. Po błogim okresie czystego błękitnego nieba nadchodzą posępne, szare dni i nawałnice."

W domu Audrey nigdy nie jest nudno. Matka, zagorzała fanka „Daily Mail”, święcie wierząca w treści każdego artykułu napisanego, chwilami łapie się na tym, że przerastają ją problemy trójki pociech (Audrey, Franka i Felixa), ciężko jej zapanować również nad swoimi emocjami, więc palnięcie niewychowawczych głupot jest zdecydowanie na porządku dziennym. Chris – jej ślubny, głowa rodziny, non stop wgapia się w swojego BlackBerry albo wklepuje w komputer wizualizacje swojego ukochanego Alfa Romeo, rzadko będąc obecnym duchem podczas domowych burz. Wdrukowane ma jednak, żeby żonie przytakiwać – nie ukrywajmy, wychodzi z tego komedia, niekiedy z przedrostkiem „tragi-„. Mówiłam, że nudno nie będzie? 😉

Na drodze Audrey staje Linus, przyjaciel Franka, który wraz z nim przygotowuje się do międzynarodowego turnieju gry komputerowej. No cóż, zaskakujące to nie jest, że jak pojawia się w książce chłoptaś, który zbliża się do głównej bohaterki, to prędzej czy później zbierze im się na amory. 😉 Tylko czy jakiekolwiek uczucie będzie w stanie przebić się przez te skutecznie blokady wytworzone przez „gadzi mózg”, który na widok człowieka wysyła nogom dziewczyny sygnał, żeby wiała, gdzie pieprz rośnie? Czy cokolwiek lub ktokolwiek będzie umiał oswoić lęki Audrey i wyprowadzić jej krzywą na wykresie na prostą?

Książka nie jest tylko relacją z punktu widzenia Audrey, choć to ona jest naszym narratorem i komentatorem zarówno epizodów w rodzinie, jak i swoich obaw i uczuć. Autorka urozmaiciła swój tekst czymś w rodzaju przerywników filmowych, gdzie wcielamy się w oko kamery i obserwujemy scenki rozgrywające się w domu i pomiędzy domownikami. Jakież one są życiowe! A jakie komiczne! Zdecydowanie urozmaicają i tak nie monotonną historię, która dzięki humorystycznym akcentom nie tylko pożywia czytelnika kawałkiem rozrywkowego tortu, ale bezczelnie obnaża prawdę o błędach wychowawczych. Bo czyż największej prawdy nie mówi się w żartach? 😉

Myślę, że Sophie Kinsella jest autorką, której książki mogę brać w ciemno. Sprawdza się jako pisarka romantycznych historii, a teraz udowadnia także, że pisząc dla młodszej grupy wiekowej, umie nie tylko podnieść na duchu, połaskotać dobrym humorem, ale także wskazać kierunek jak piąć się w górę, nawet kiedy ubierzemy czarne okulary, chcąc odgrodzić się od świata. Wydaje mi się, że autorce udało się stworzyć książkę, którą powinni przeczytać wszyscy, bez względu na wiek. Może niejednemu dzięki niej opadną klapki z oczu, zatyczki z uszu i zda sobie sprawę, że dzieciaki to nie są istoty nierozumne i warto posłuchać, co im gra w duszy, a nie bezwzględnie narzucać im naszą wolę. Kinsella ukłuje w tyłek niejednego rodzica/wychowawcę/opiekuna, a przy tym nie zanudzi, bo wciąż pisze lekko i zwiewnie (brawo dla Tłumacza! BRAWO! Szkoda, że zabrakło jego nazwiska na okładce, ale pozwoliłam sobie dopisać, bo uważam, że pan Maciej Potulny wykonał kawał świetnej roboty!), dostarczając uciechy i refleksji w formie międzywierszowej, potwierdzając tylko swój talent do tworzenia historii uroczo niebanalnych.

Polecam! 🙂

Opinia opublikowana na moim blogu: www.erpgadki.pl

pokaż więcej

 
2017-01-30 14:13:45
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Silver - księgi snów (tom 3)
 
2017-01-28 14:11:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Poczytania 2017, Posiadam
Seria: Myślnik

Nie znam „miary” „Gwiazd naszych wina”, a okładka mówi, że to pozycja właśnie na tę miarę. Wątpię czy kiedykolwiek sięgnę po „Gwiazdy”, bo tyle już o nich czytałam, że nie byłyby dla mnie zaskoczeniem. „Wszystkie jasne miejsca” zwróciły moją uwagę już jakiś czas temu. Myślałam, że to będzie młodzieżówka, która porusza problemy dorastania, szaleńczego młodzieńczego zauroczenia i znajdzie... Nie znam „miary” „Gwiazd naszych wina”, a okładka mówi, że to pozycja właśnie na tę miarę. Wątpię czy kiedykolwiek sięgnę po „Gwiazdy”, bo tyle już o nich czytałam, że nie byłyby dla mnie zaskoczeniem. „Wszystkie jasne miejsca” zwróciły moją uwagę już jakiś czas temu. Myślałam, że to będzie młodzieżówka, która porusza problemy dorastania, szaleńczego młodzieńczego zauroczenia i znajdzie receptę na problemy nastolatków, często tak potężne, że dorosły nie może ich unieść. Pobeczałam się, przyznaję, ale czy odnalazłam jasne miejsca?


Theo Finch myślał o śmieci. Dużo o niej myślał. Dociekał, jaką skuteczność mają różne sposoby odebrania sobie życia. Dzień w dzień wysyłał sygnały, że potrzebuje pomocy, chociaż nigdy by się do tego nie przyznał. Przybierał pozy wariata, robił rzeczy, które dla otoczenia wydawały się głupie i bez znaczenia. Powierzchowne zainteresowanie, które przejawiali jego rodzice było kolejnym gwoździem do trumny…

Violet wyszła cało z wypadku, w którym zginęła jej siostra. Nie mogła pogodzić się z tą stratą, tym, że to ona żyje, a nie Eleanor. Na pokaz beztroska nastolatka, w głębi serca umierała każdego dnia, wciąż na nowo rozpamiętując dzień tamtej tragedii…

„Nie pamięta się dni, pamięta się chwile”

Miłość przychodzi niespodziewanie. Jednym napada w tramwaju, gdy wpadną na współpasażera, innych znów w drodze do szkoły, gdy rozsypią się notatki. Violet i Theo spotkali się na dzwonnicy, gdzie niewielki krok dzielił ich od odebrania sobie życia. Nietypowy początek ich bliższej znajomości sprawił, że nagle świat zaczął wydawać się bogaty w szczegóły, które warto dotknąć, posmakować, poczuć i opisać, bo nasi bohaterowie lubi słowa i otaczali się ich magią. Wspólny projekt naukowy, stał się przepustką do odmiany ich życia. Czy jednak była to długoterminowa zmiana? Czy tych dwoje będzie miało po co żyć?

"To, że umarli nie znaczy, że muszą być dla nas zupełni martwi."

Trudna lektura, bo porusza ważne tematy, bez prześlizgiwania się po nich jak po wazelinie. I nie tylko chodzi tu o śmierć, bo wydaje mi się, że przede wszystkim w tej lekturze istotne było życie i to, jak najlepiej je przeżyć, wynurzając się z codziennych dołków, wypełzając z czarnych dziur rozpaczy, odnajdując jasne miejsca, często przydeptane lub przykryte zabieganiem. Bardzo podobało mi się, że autorka na końcu lektury szepnęła co nieco o tym, skąd pomysł na książkę i że zadbano o informacje, gdzie można szukać pomocy, gdy dopadnie nas depresja, czy ogólnie zbyt ciemne chmury przesłonią nasze myśli.

Książka, którą warto przeczytać, by dorosły strącił choć jedną klapkę z oczu, a młodszy czytelnik umiał wskazać miejsca/ludzi/rzeczy, do których mógłby dodać: „…to życie”. Bo warto żyć.

Opinia opublikowana na moim blogu: www.erpgadki.pl

pokaż więcej

 
2017-01-25 11:22:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Poczytania 2017, Posiadam
Autor:
Cykl: Robert Hunter (tom 6) | Seria: Kryminał

Przez pięć tomów Hunter był prawie że kryształowy. Niezwykle uzdolniony, elokwentny, umiejący nad sobą panować, niezależnie od warunków pracy, czy presji czasu. Jego ciepłe spojrzenie topiło niejedno damskie serce, jednak nie związał się z nikim z niewiadomych przyczyn. Niewiele wiedzieliśmy o tym wybitnym śledczym. Do czasu, aż pojawił się ktoś, kto chciał rozmawiać tylko z nim, a przy okazji... Przez pięć tomów Hunter był prawie że kryształowy. Niezwykle uzdolniony, elokwentny, umiejący nad sobą panować, niezależnie od warunków pracy, czy presji czasu. Jego ciepłe spojrzenie topiło niejedno damskie serce, jednak nie związał się z nikim z niewiadomych przyczyn. Niewiele wiedzieliśmy o tym wybitnym śledczym. Do czasu, aż pojawił się ktoś, kto chciał rozmawiać tylko z nim, a przy okazji zaserwować mu psychoanalizę…

"Nasze reakcje zależą od splotu okoliczności i naszej kondycji psychicznej w danym momencie."

Tym razem jest nietypowo już od pierwszych stron, bowiem zaczyna się od szarlotki, którą chce zjeść szeryf. Nie jest mu dane jednak zakosztować smaku aromatycznego ciasta, bo jest świadkiem poważnego wypadku. Ale to nie ofiara poruszy międzystanową machinę, tylko zawartość przypadkowo otwartego bagażnika jednego z pojazdów zahaczonych przez rozpędzony samochód. A Hunter właśnie pakował walizki na Hawaje…

Sprawa jest na tyle poważna, że do akcji wkracza FBI. Udział Roberta w śledztwie, czy mu się to podoba, czy nie, wydaje się jednak konieczny, ponieważ schwytany podejrzany właśnie z nim zamierza rozmawiać. Sprawa się komplikuje, bowiem Hunter zna zatrzymanego. Był jego serdecznym przyjacielem…

"Nie mógł spać przez całą noc zbyt rozgoryczony, żeby zapaść w sen, zbyt wystraszony, żeby opuścić powieki i zbyt dumny, żeby płakać."

Carter w „Geniuszu zbrodni” podaje nam mordercę na tacy, a nie jak dotychczas kazał nam go śledzić i ścigać z językiem na brodzie. Dlaczego więc ta powieść nie jest nudna i wzbudza większe ciarki, niż te z początkowo zawoalowanym zbrodniarzem? Przeraża rozmach, brutalność, eksperymenty prowadzone na ofiarach, których liczba wzrasta z każdą rozmową, powiększając tym samym ogrom samego zła. Wszystko jednak odkrywane jest stopniowo, początkowo czytamy o tym z lekkim niedowierzaniem, żeby po chwili poczuć narastający ucisk w żołądku, zdając sobie sprawę, że autor opiera powieść na prawdziwych wydarzeniach.

We wcześniejszych tomach serii autor przedstawiał nam Roberta Huntera raczej pobieżnie, wskazując jego ulubione trunki, wspominając o stracie matki i bezsenności głównego bohatera. Tak naprawdę jednak nie poznawaliśmy jego emocji, nie mieliśmy okazji pogrzebać w jego przeszłości, żeby zobaczyć w nim nie tylko znakomitego stróża prawa, ale też człowieka, który swoim bagażem doświadczeń mógłby obdzielić kilka osób, a i tak miałby co dźwigać na barach. W tym tomie dowiemy się między innymi o przyczynach jego bezsenności, a także dlaczego nie ułożył sobie życia, jak jego, tym razem nieobecny, partner Garcia. Historia chwyta za serce!

„Geniusz zbrodni” to jak stąpanie po lodzie. Carter umiejętnie naciskał skorupę niepokoju, tworząc coraz większe pęknięcia, aż w końcu czytelnik wpadał z hukiem w lodowatą przestrzeń strachu, mając wrażenie, że krew w żyłach już nie krąży, zmrożona faktami, które tym razem nie są tylko wytworem wyobraźni autora. Jestem pod wrażeniem umiejętności pisarskich Cartera, który coraz wyżej zawiesza i tak wysoko ustawioną poprzeczkę, wciąż sprawnie ją przeskakując, starannie dbając o jakość swoich powieści. Dostarcza czytelnikowi mocnych wrażeń podkoloryzowanych brutalnymi opisami zbrodni i wznieca wciąż na nowo niecierpliwość w oczekiwaniu na kolejne tomy. Polecam, zdecydowanie!

Opinia opublikowana na blogu: www.erpgadki.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1123 169 9489
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (171)

Ulubieni autorzy (19)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (27)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd