Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Stworek_vel_Oka 
eRPGadki.pl
Książkolubne, gustujące w kryminałach, ze stanowczo nierównym sufitem, często spontaniczne i rozchichrane stworzenie płci pozwalającej na notoryczne bieganie w kieckach. ;) Nieuleczalnie rozrymowana rymotwórczyni. :)
kobieta, Kraków, status: Czytelniczka, dodała: 12 książek i 16 cytatów, ostatnio widziana 31 minut temu
Teraz czytam
  • Grób we Fryzji Wschodniej
    Grób we Fryzji Wschodniej
    Autor:
    Kolejna powieść Klausa-Petera Wolfa z wschodnią Fryzją w tle. Autor, odpowiedzialny za kilkanaście bestsellerowych kryminałów, przetłumaczonych jak dotąd na 26 języków, niezmiennie potrafi przyciągną...
    czytelników: 30 | opinie: 2 | ocena: 6,2 (5 głosów)
  • Łaskun
    Łaskun
    Autor:
    Kolejny, szósty tom sagi o Danielu Podgórskim, Klementynie Kopp i innych policjantach z malowniczego Lipowa. Opowieści o Lipowie łączą w sobie elementy klasycznego kryminału i powieści obyczajowej z r...
    czytelników: 1911 | opinie: 167 | ocena: 7,47 (769 głosów)
  • Mroczne przypływy Tamizy
    Mroczne przypływy Tamizy
    Autor:
    Nowa powieść z bohaterką Ulubionych rzeczy Lacey Flint, młoda policjantka z tajemniczą przeszłością, w czwartym tomie serii musi pokonać seryjnego mordercę, który zna jej najgłębsze lęki. „Twarda jak...
    czytelników: 1194 | opinie: 85 | ocena: 6,98 (546 głosów) | inne wydania: 2
  • Ostatnie tchnienie
    Ostatnie tchnienie
    Autor:
    Niekiedy miłość trwa aż do ostatniego tchnienia. Każda decyzja niesie ze sobą konsekwencje, a siedemnastoletnia Layla musi stawić czoła najtrudniejszym wyborom. Co wybierze, światło czy mrok? Z jedne...
    czytelników: 762 | opinie: 26 | ocena: 8,25 (232 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-03-24 17:30:34
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Detektyw Jakub Rau (tom 1) | Seria: Mroczna Seria
 
2017-03-21 14:36:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Poczytania 2017, Posiadam
Cykl: Lux (tom 1)

Zaczęłam przygodę z Armentrout od jej serii „Dark Elements” i od razu poczułam to „coś” do literek autorki. Postanowiłam cofnąć się jednak kilka lat do tyłu i zobaczyć, jak sobie radziła w serii „Lux”. Gacie mi spadły z wrażenia – tyle mogę powiedzieć i dorzucić jeszcze: łaaał!

Siedemnastoletnia Katy, wielkooka i całkiem kształtna dziewczyna, przeprowadza się do Wirginii Zachodniej wraz ze...
Zaczęłam przygodę z Armentrout od jej serii „Dark Elements” i od razu poczułam to „coś” do literek autorki. Postanowiłam cofnąć się jednak kilka lat do tyłu i zobaczyć, jak sobie radziła w serii „Lux”. Gacie mi spadły z wrażenia – tyle mogę powiedzieć i dorzucić jeszcze: łaaał!

Siedemnastoletnia Katy, wielkooka i całkiem kształtna dziewczyna, przeprowadza się do Wirginii Zachodniej wraz ze swoją matką – pracoholiczką w służbie zdrowia. Chcą wreszcie zamknąć rozdział bólu i cierpienia po śmieci ojca dziewczyny i rozpocząć normalne życie w niewielkiej mieścinie. Ktoś powie: „nuuuda!”. Ależ skąd! Kat zyskuje już na wejściu, bo recenzuje książki i wrzuca opinię o nich na swojego bloga, więc od razu szturcha się ją sympatią, bo tak to już bywa w świecie książkoholików. 😉

Kiedy jednak wystawia nos zza lektur i ma w planach popielić ogródek nadarza się okazja, żeby zapoznać się z sąsiadami. Na przeciwko niej mieszka rodzeństwo w podobnym do niej wieku, więc nasza urocza Kicia postanawia zapytać o drogę do sklepu. W drzwiach staje Deamon – ciacho, jakich mało! Jego intrygujące zielone oczy, ciało młodego boga, a do tego sarkazm i złośliwe uśmieszki podziałają nie tylko na główną bohaterkę, ale także na czytelniczki (myślę, że w każdym wieku!). No i przepadłyśmy, Drogie Panie! Od tego momentu w brzuchach szaleją motylki, chociaż pewnie wiele z nas nie będzie chciało się do tego przyznać, podobnie jak Kat. 😉

Armentrout nie stawia jednak tylko na romans, choć ten jest mrrraśny i buzujący chemią. Tak umiejętnie wprowadza nas w klimat małego miasteczka, które jeszcze od początku co krok wysyła sygnały, że jesteśmy tu niemile widziani, a my zupełnie nie wiemy dlaczego. Pojawia się coraz więcej dziwnych sytuacji, które zaczynają mącić nam w głowie i wraz z główną bohaterką czujemy, że coś jest na rzeczy, że musimy mieć do czynienia z czymś nadprzyrodzonym… Czymś zdecydowanie przerażająco fantastycznym, ale też piekielnie niebezpiecznym…

Sama nie wiem co ma tę moooc w pierwszym tomie serii „Lux”, ale coś ewidentnie jest na rzeczy i nie pozwala książki odłożyć, bo wciąż chce się czerpać więcej i więcej z tej historii, przebywać z Daemonem i Kat, dawać się dźgać długopisem, przyozdabiać obsydianem, kąpać w jeziorku, obżerać się słodyczami i zbierać jak najwięcej dreszczyku emocji nie tylko z relacji miłosnych, ale też tych z walki dobra za złem. Autorka tak zgrabnie wciąga czytelnika, że nie tylko czyta się o wyborach podejmowanych przez bohaterów, ale podejmuje się je wraz z nimi. Że nie patrzy się z boku na buraczane policzki, ale czuje się ich pieczenie na własnej skórze, a kiedy wykwita złośliwy uśmieszek, to on również gości i na naszych ustach. Brawo, lubię takie książki!

Niezwykle miłym akcentem i ukłonem w stronę czytelników jest dodatek po podsumowaniu – spojrzenie na pewne sceny oczami Daemona (bo przez historię prowadzi nas Katy i to jej punkt widzenia znamy przede wszystkim). Jest również fragment drugiego tomu – „Onyksu”. Ponieważ posiadam kolejne książki z tej serii, to przeczytałam tylko co ma do powiedzenia zielonooki (wydaje mi się, że „Oblivion”, czyli tom 1,5 jest w całości Daemonowy, więc zostawiam go sobie na deser :D), a po „Onyks” sięgnęłam od razu.

Ależ jestem ucieszona „Obsydianem”, naprawdę. Podziałał jak maseczka odmładzająca, nie tylko nakręcając endorfinki i na pewno inne przyjazne organizmowi substancje które podnoszą na duchu, ale także strzepał pyłek po niekoniecznie zadowalających lekturach. Aż chce się czytać dalej i uśmiechać częściej!

Opinia opublikowana na moim blogu: www.erpgadki.pl

pokaż więcej

 
2017-03-16 14:41:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Poczytania 2017
Autor:
Cykl: Kontrakt (tom 1)

Niby mamy wejść w ogień, a dreptamy po płyciźnie postaci, zachowań, relacji i całej historii, która po prostu już była i nie zaskakuje… Czy warto sięgnąć po książkę Ewy Seno?

Emily i Emma (moim zdaniem to kiepski zabieg, że bohaterki nazywa się tak podobnie, bo nie jest dla mnie intuicyjny skrót: „Em” i bardziej pasuje mi do Emmy…) zaczęły przyjaźnić się od maleńkości. Były swoimi pokrewnymi...
Niby mamy wejść w ogień, a dreptamy po płyciźnie postaci, zachowań, relacji i całej historii, która po prostu już była i nie zaskakuje… Czy warto sięgnąć po książkę Ewy Seno?

Emily i Emma (moim zdaniem to kiepski zabieg, że bohaterki nazywa się tak podobnie, bo nie jest dla mnie intuicyjny skrót: „Em” i bardziej pasuje mi do Emmy…) zaczęły przyjaźnić się od maleńkości. Były swoimi pokrewnymi duszami, pewnie nawet miesiączki miały w tym samym czasie. Niestety życie Emily nie było usłane różami i po śmierci ojca, którego bardzo kochała, musiała przenieść się ze swoją zadufaną w sobie matką i jej nowym gachem do Nowego Yorku, rozluźniając więzi przyjaźni, które nie padły całkiem dzięki internetowi. Coś jednak zaczyna się psuć w relacji dotychczas nierozłącznych Em-papużek, aż w końcu dochodzi do tragedii.

Emily przybywa na pogrzeb. Przepełniona wyrzutami sumienia, złością na niesprawiedliwość losu i na syna burmistrza. Obiecuje zemstę i ta obietnica okazuje się jej przepustką do piekła. Dosłownie. Czy warto oddać duszę diabłu? Jak wysoką cenę można zapłacić za zemstę? Czy szatan jest piekielnie dobry w łóżku?

Ewie Seno udało się stworzyć bardzo irytującą główną bohaterkę, która notorycznie powtarza, że jest naiwna, jakby chciała usprawiedliwić swoje naiwne myśli i zachowania. A zapowiadała się naprawdę nieźle. Bardzo podoba mi się, że polscy autorzy próbują wykreować bohaterów, którzy nie boją się powiedzieć, że wierzą w Boga, tylko kurczę… w przypadku Emily to były tylko słowa, bo kiedy nadarzyła się jej ciemnowłosa i ciemnooka okazja do grzechu, to rozłożyła przed nią nogi! Poza tym ta kurza ziarnkowość, czyli wszystko idzie jak po maśle. Okej, rozumiem, że bohater nie może mieć pod górkę, bo żeby ją pokonać musiałby stać się superbohaterem, a te to fajne są w komiksach Marvela, ale żeby tak wszystko szło gładko? Pstryk i zakochuje się w tobie władca piekieł, pstryk i jego przydupas jest na twoje zawołanie, pstryk i nawet anioł jest dla ciebie gotów porzucić skrzydła. I to od zaraz, bo masz taką czystą, świecącą duszę! Bleee.

Historia nie była od początku jakimś wielkim zaskoczeniem, bo książek o anielsko-demonicznej i tym podobnej tematyce powstało już duuużo, więc naprawdę trzeba stanąć na głowie, żeby czytelnika czymś zaskoczyć, co niestety, według mnie, Ewie Seno się nie udało. Widać, że autorka ma lekkie pióro, a nawet niezłe pomysły i przypuszczam, że tworzenie powieści sprawiało jej frajdę, ale to jeszcze nie wszystko, żeby chciało się zachęcić czytelnika do sięgnięcia po dalsze tomy tej trylogii. Nie udało mi się polubić żadnego bohatera, jednie lekko o moją sympatię otarł się Luke – wątpię jednak, czy za parę godzin będę pamiętała tę postać, bo to efektowne wejście w świetle… Auć…

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Czy ostatnie? Nie wiem. Wczytując się w opinie czytelników wychodzi, że jej poprzedni cykl „Antilia” był udany. Może więc nie warto skreślać tego nazwiska i jeszcze dać szansę Ewie Seno, zdając sobie sprawę, że nawet najlepszy pisarz popełnia czasem niekoniecznie bestsellera? 🙂 Pożyjemy, zobaczymy.

Opinia opublikowana na moim blogu: www.erpgadki.pl

pokaż więcej

 
2017-03-10 16:49:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Poczytania 2017, Posiadam
Autor:
Cykl: Silver - księgi snów (tom 3)

Czerwona okładka dołącza do poprzednich tomów Silvera, żeby cieszyć oko jako naprawdę śliczna ozdoba biblioteczki. Ale przecież książek nie należy oceniać tylko po okładce, więc słów kilka o tym, jak Kerstin Gier zakończyła swoją senną trylogię. Czy warto zapamiętać te tytuły?

Znajomość poprzednich tomów wydaje się konieczna, bo nawet serwowane przez Lottie wypieki wtedy smakują lepiej i...
Czerwona okładka dołącza do poprzednich tomów Silvera, żeby cieszyć oko jako naprawdę śliczna ozdoba biblioteczki. Ale przecież książek nie należy oceniać tylko po okładce, więc słów kilka o tym, jak Kerstin Gier zakończyła swoją senną trylogię. Czy warto zapamiętać te tytuły?

Znajomość poprzednich tomów wydaje się konieczna, bo nawet serwowane przez Lottie wypieki wtedy smakują lepiej i ślinka na nie cieknie jeszcze większym strumieniem. Kolejny raz wyruszamy na korytarze snów, mijając setki drzwi, ale przede wszystkim wyczuwając mrok i niebezpieczeństwo, które czyha ze strony Pana Cienia i Mroku, który tak jakby ożywa w tym tomie. Piszę tak jakby, bo bardzo staram się uniknąć spoilerów, żeby nie odbierać radochy z czytania. Pewne jest to, że Gier zadbała o to, żeby nudno nie było, żeby sny nie były tylko cukierkowe, ale także były furtką do robienia złych rzeczy i stawały się wręcz śmiercionośnym narzędziem, zwłaszcza kiedy kontrolował je nie do końca zdrowy na umyśle nastolatek…

Ten tom to zdecydowanie bardziej kryminał, przesyconym mrocznymi kawałkami i czarnymi piórami. Autorka jednak nie pozbawia go jednak lekkości, wplatając wątki całuśno-romantyczne. Liv jednak ciągle jest postacią, która nie powinna grać pierwszych skrzypiec, bo zdecydowanie lepsza (od początków trylogii!) jest jej siostra Mia, która i tym razem będzie mogła wykazać się swoją detektywistyczną smykałką, rozwiązując sekret bloga Tittle-Tattle i samej Secrecy. Poznając tajemnicę, kto kryje się za tą siejącą zamęt w szkole i wyciągającą kłopotliwe wątki z życia uczniów, nie omieszkałam wydać z siebie odgłosu składającego się z trzech liter. Nie, nie było to: „wow!”, a jedynie: „aha”. 😉 Gier najwyraźniej nie chciała na ostatnich stronach książki przewracać wszystkiego do góry nogami, a szkoda, bo gdzieś tam brakowało mi w tym tomie takiego: ŁUP!, żeby odpadła mi szczęka.

Nie podobało mi się, że tak dużo jest Henriego. Nie lubię tej postaci od początku i z całej „Wielkiej Czwórcy” Frongal Academy on od początku nie wzbudzał mojej sympatii, którą w całości skupiłam na Graysonie. Nic nie pomógł jego rozczochrany włos i patologia w rodzinie. Tak liczyłam, że Gier w tym tomie zrobi twista, że potworzą się nieoczywiste pary i tchnie jakąś świeżość w relacje między naszymi bohaterami… ale niestety, coś poszło nie tak i zdecydowanie się przeliczyłam. 😉 Pojawia się postać Matt’a, która służy jedynie do „pilotowania” Liv, a zapowiadało się, że może rozkręci bliźniaczkę Spencer. Jako, że w poprzednim tomie ptaszki ćwierkały, że będzie ślub, więc przygotowania do niego trwają i tu też pojawia się postać, która okazuje się całkiem ciekawa, ale… też nie dane jej się wykazać i znamy ją bardziej z podsumowania. Odnosi się wrażenie, że autorka za bardzo skupia się na wędrówkach po snach, budowaniu ich „scenografii”, a nie na postaciach, które przynajmniej dla mnie są ważne (wcale nie myślę tylko o Graysonie i Mii! 😛 ).

Czy warto zapamiętać „Silvera” nie tylko przez wzgląd na cudne wydanie? Myślę, że warto, bo Gier stworzyła alternatywną rzeczywistość, która pozwala na rozbujanie wyobraźni, szperanie w zakamarkach pragnień i marzeń, a przy tym ma się wrażenie, że senny świat przez nią wykreowany jest do udźwignięcia nawet dla fantastycznego nie-fana. Jaka jest ta trylogia? Na pewno intrygująca i zabawna, napisana prostym językiem, więc lekka i przyjemna w odbiorze, momentami mroczna i złowieszcza, chwilami banalna i irytująca, bo jeszcze się taki autor nie narodził, żeby wszystkim dogodził. 😉 Gier nie jest trywialna i nie jedzie po najmniejszej linii oporu, serwując kiepski młodzieżowy romansik i tylko wokół niego oplatając akcję. Jest romantycznie, chwilami wręcz przesadnie, może po to, żeby rozmiękczyć czytelnika, by za moment babrać jego emocje w problemach nastolatków, które nie dotyczą trądzika, ale domowego ogniska, które niekoniecznie płonie zdrowym płomieniem…

Polecam nie tylko pomacać te okładki, ale także zerknąć w senną krainę, bo choć to koniec trylogii, to tak naprawdę dopiero początek przygody… 😉

Opinia opublikowana na moim blogu: www.erpgadki.pl

pokaż więcej

 
2017-02-26 12:31:20

„Idealna” wpadła mi w oko jeszcze, kiedy była w zapowiedziach portalu lubimyczytać.pl. Sam opis książki, ta okowa okładka sprawiły, że poczułam się na tyle powieścią zaintrygowana, że chciałam ją zdobyć i przekonać się na własnej skórze, co pisarka z Krakowa ma do zaoferowania czytelnikom. Wygrałam książkę w konkursie, więc przywędrowała do mnie z dedykacją. Miłe to bardzo, zwłaszcza, gdy... „Idealna” wpadła mi w oko jeszcze, kiedy była w zapowiedziach portalu lubimyczytać.pl. Sam opis książki, ta okowa okładka sprawiły, że poczułam się na tyle powieścią zaintrygowana, że chciałam ją zdobyć i przekonać się na własnej skórze, co pisarka z Krakowa ma do zaoferowania czytelnikom. Wygrałam książkę w konkursie, więc przywędrowała do mnie z dedykacją. Miłe to bardzo, zwłaszcza, gdy lektura również nie jest klapą!

Anita jest zafiksowana na punkcie zajścia w ciążę. Zbliżenia z mężem są praktycznie nastawione tylko na „produkcję” dziecka, idealnie w dni płodne, kiedy wykresy mówią, że to musi się udać. Związek z Adamem już coraz mniej pulsuje wzajemną fascynacją, zbliżając się do poziomej linii zgonu, bo frustracja kolejnym negatywnym wynikiem testu ciążowego, doprowadza główną bohaterkę prawie do szaleństwa…

"Jest idealna. Za każdym razem bezlitośnie obnaża wszystkie twoje niedoskonałości."

Adam uważa, że ma żonę idealną, zarówno pod względem figury, inteligencji i myślę, że całokształtu. Wciąż chciałby zachwycać się ich pierwszym spotkaniem na lotnisku, ale żona przez swoje zafiksowanie na temat potomka oddala to piękne wspomnienie… Adam nie wie o tym, że Anita „jeździ” po Pradze, że zajmuje się monitorowaniem życia innych, czekając na „spotkanie” z nimi o tych samych godzinach. Czuje presję, że musi sprostać jej wymaganiom i w terminie stanąć na wysokości zadania, żeby spełnić ich wspólne marzenie o dziecku. Nigdy nie myślał o skoku w bok…. Do czasu…

Marta realizuje swój chory plan idealny. Jest nieszczęśliwa, zraniona, więc nie może przełknąć tego, że komuś coś się układa, zwłaszcza jednej osobie, która, w mniemaniu Marty, przyczyniła się do diametralnej zmiany jej przyszłości, pozbawiając ją osób, które kochała. Postanawia więc być solą w jej oku, balastem, który będzie ciągnąć ją ku dnu, żeby cierpiała, powoli popadając w obłęd…

Jest jeszcze Eryk, ale o nim słów kilka za chwilę.

Na pewno docenić trzeba złożoność tej historii. Autorka nie tylko skupia się na problemie zajścia w ciążę, ale także sprytnie ubarwia powieść mocnym wątkiem zawiści i chęci zemsty, inwigilacją, zdradą, fałszowaniem dzieł sztuki i dokumentacji medycznej, a nawet dorzuca pościg i scenę z trupem. Wydawałoby się, że strasznie tego dużo, że pani Stachula przedobrzyła, ale nie! To naprawdę ma ręce i nogi, a czytając nie czułam przytłoczenia nadmiarem zagwozdek bohaterów, czy też zbyt dużą liczbą pościgów i wybuchów. Autorka sprytnie pogrywa na emocjach czytelnika, bo Anicie się współczuje, ale w pewnym momencie ma się ochotę ją uszczypnąć (albo nawet ugryźć, bo irytuje!), żeby później znów wrócić do współczującego punktu wyjścia. Nawet Adam i Marta są, moim zdaniem też skrojeni całkiem przyzwoicie, bo nie olewa się ciepłym sikiem rozdziałów pisanych z ich punktu widzenia.

Tylko Eryk do mnie nie przemawia. Tej postaci jakoś w ogóle nie poczułam, może dlatego, że w pierwszym momencie myślałam, że to sąsiad Anity z dołu, ten co to dłubał rzeźby i inne stukato odstawiał. Czyżby o jednego artystę w książce za dużo? 😉 Ja rozumiem, że musiał być jakiś irytujący ktoś, komu można na wycieraczce rozsmarować kocią kupę, ale żeby czytelnikowi nie plątać, to wystarczyło, żeby gość grał na flecie, czy innym instrumencie. A może się czepiam i to była świetna postać, a ja nie umiem jej docenić?

Cieszę się, że mogłam przeczytać tę książkę, niuchnąć krakowskiego smogu (pisarzom z Krakowa i piszących o Krakowie od razu stawiam wyższą poprzeczkę, bo lubię wyobrażać sobie realne miejsca, gdzie dzieje się akcja), a nawet zafundować sobie podróż po Pradze, przekonując się, że na polskim poletku wyrosła kolejna interesująca autorka, która ma potencjał i mam nadzieję, że na jednej powieści nie skończy. 🙂

Opinia opublikowana na moim blogu: www.erpgadki.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1129 173 9787
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (177)

Ulubieni autorzy (20)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (27)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd