Ewa 
ksiazkiidy.blox.pl
Trochę marzycielka, trochę pisarka, miłośniczka książek, dobrej muzyki, zdrowego jedzenia i wszystkiego co kojarzy się z naturą. Motto mojego życia: Jeżeli potrafisz o czymś marzyć, potrafisz też tego dokonać /Walt Disney/
kobieta, Gdańsk, status: Czytelniczka, dodała: 4 książki, ostatnio widziana 2 dni temu
Teraz czytam
  • Ana
    Ana
    Autor:
    BRUTALNE ZABÓJSTWO. BOHATERKA, KTÓRA ZAWSZE STAWIA NA SWOIM. MROCZNE KULISY ŚWIATA HAZARDU. BITWA, KTÓRĄ WSZYSCY Z GÓRY UZNALI ZA PRZEGRANĄ. Ana Tramel jest zdolną prawniczką, o silnym charakterze, a...
    czytelników: 266 | opinie: 16 | ocena: 8,36 (25 głosów)
  • Sobotnie dziecko
    Sobotnie dziecko
    Autor:
    Filmowe tempo, realistyczne sceny przemocy, czarny humor i ponury półświatek podrzędnych gangsterów Cal Innes właśnie wyszedł z więzienia. Odsiedział dwa lata za napad. Nikogo nie wsypał i uratował sy...
    czytelników: 91 | opinie: 4 | ocena: 5,14 (42 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
Ewa
2018-10-15 19:56:17
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
Ewa
2018-10-15 19:55:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Zuzanna była dobrą dziennikarką największego dziennika w kraju, z dnia na dzień jednak z powodu pewnego artykułu straciła nie tylko pracę, ale również mieszkanie, chłopaka i oszczędności swojego życia. Przez kilka miesięcy kobieta tułała się po tanich hotelach i szukała zajęcia, aż trafia do redakcji pisma „Kobieta Taka jak Ty”, a jej nowym lokum zostało skromne mieszkanie w kamienicy na... Zuzanna była dobrą dziennikarką największego dziennika w kraju, z dnia na dzień jednak z powodu pewnego artykułu straciła nie tylko pracę, ale również mieszkanie, chłopaka i oszczędności swojego życia. Przez kilka miesięcy kobieta tułała się po tanich hotelach i szukała zajęcia, aż trafia do redakcji pisma „Kobieta Taka jak Ty”, a jej nowym lokum zostało skromne mieszkanie w kamienicy na warszawskiej Woli. Nowa szefowa jest jak z piekła rodem i natychmiast stawia przed nową pracownicą wyzwanie, dzięki któremu Zuza odwiedza fundację, organizującą Festiwal Magicznych Nut dla osób z różnymi typami niepełnosprawności. W wolskim teatrze, jako wolontariuszka pracuje Elena Nilsen, sławna niegdyś aktorka teatralna i filmowa, która dni sławy ma dawno za sobą. Elena pracuje również z dziećmi ze swojej kamienicy, angażując je w projekt organizowania „teatrów podwórkowych”. Elena, jest także wolontariuszką w Fundacji Złotych Serc. Jest jeszcze Jakub Bilewicz, znany i bardzo zamożny warszawski biznesmen, który z powodów osobistych uznaje stary wolski teatr za miejsce przeklęte i po zakupieniu budynku wraz z terenem go otaczającym postanawia zetrzeć to miejsce z powierzchni ziemi. Czy Zuzannie i Elenie uda się uratować miejsce tak ważne dla wielu, szczególnie dla niepełnosprawnej młodzieży? Czy życie osobiste Zuzy, ułoży się i wróci ona do byłego chłopaka, czy znajdzie inną osobę godną jej miłości? Czy zapomniana aktorka przeżyje jeszcze chwile sławy?

Rok 1939 (…) Eleonora podbiegła do matki i ucałowała ją w policzek. Była z niej naprawdę dumna. Wtulona w nią, spojrzała na sąsiadujący plac, gdzie dzieci puszczały latawce. Szczególnie jeden z nich, w śnieżnobiałym kolorze wzbił się naprawdę wysoko. (…)

Autorka od pierwszych stron książki gra na uczuciach czytelnika wprowadzając go w stan dość specyficznej nostalgii. Różnorodni bohaterowie, są niezwykle intrygujący, a ich osobowości zostały nakreślone bardzo ciekawie i realistycznie. W tej powieści przeplatają się incydenty z życia kilku odmiennych charakterologicznie osób, ale coś ich jednak łączy. Poznajemy Zuzę – dziennikarkę, dziewczynę, która z powodu pewnego artykułu, musiała zmienić nie tylko swoje życie pod kątem finansowym, ale która dzięki innym ludziom zmieniała się zupełnie w inną osobę. Poznajemy bardzo sympatyczną, starszą panią – Eleonorę, która mimo swoich lat stara się być czynną, angażując się całym sercem w to, co robi. I poznajemy bardzo bogatego wdowca, samotnie wychowującego niepełnosprawnego syna, który z powodu zaangażowania w pracę, nie miał czasu dla najbliższych, czyli żony i syna, a po tragicznym wypadku w którym stracił żonę a syn został kaleką, żyje tylko nienawiścią do sprawcy owego zdarzenia i chęcią zemsty.

Autorka udowadnia nam, że w życiu ważne jest nie tylko to, co robisz, ale również jak to robisz. Aby funkcjonować jak najlepiej, potrzebujemy wsparcia drugiego człowieka. Jeżeli potrafimy dzielić się dobrem, to dostajemy to dobro. Kroczenie przez życie w samotności, rzadko wychodzi na dobre.

(…) Nikt z nas nie potrzebuje skrzydeł, by latać, tylko ludzi, dzięki którym nigdy nie upadnie. To dzięki nim łatwiej jest postawić pierwszy krok, poskromić strach, wypełnić miłością pustkę, która powstaje wskutek złych wyborów, życiowych upadków, niespełnionych nadziei. (…)

Każdy z bohaterów przeżywa na swój sposób jakiś życiowy upadek. Zuzanna, żyje w ciągu chronicznie toksycznej miłości, uzależniona od niej tak samo jak pozostaje uzależniona od seksu. Jakub, nie może pogodzić się z utraconą miłością, jest nie tyle smutny co zgorzkniały i żyje w ciągłej chęci zemsty za odebranie mu tej miłości. Elena tęskni za przeszłością, ale ta tęsknota powoduje w niej silniejsze angażowanie się w teatr życia.

Wielowątkowość nie jest tutaj minusem, ale plusem. Napotykamy w tej powieści na delikatny, zmysłowy erotyzm. Autorka w bardzo znaczący sposób porusza również wątek bezdomności, problem dotyczący nie tylko Polaków, ale również emigrantów przybywających do naszego kraju.

Jest to powieść napisana dość prostym językiem, ale wywołującym pewnego rodzaju nostalgię. Dzięki dużej ilości, dość ciekawych dialogów, czyta się szybko i fabuła ani na chwilę nie nudzi czytelnika. Jeśli chodzi o mnie, to miałam problem z odrywaniem się od fabuły, ponieważ losy bohaterów nieźle mnie wciągały. Narracja jest w osobie trzeciej.

Z całą pewnością jest to książka z morałem. Uświadamia nam, jak często błądzimy w naszym życiu skupiając się na sobie zamiast rozejrzeć się wokół i dostrzec innych, równie zagubionych jak my. W każdym z nas drzemie niewiarygodna moc, którą możemy wykorzystać z korzyścią dla siebie i dla innych.

(…) Tym właśnie był Festiwal Magicznych Nut. Dowodem na to, że każdy z nas jest niepokonany, że niezależnie od życiowej sytuacji zawsze znajdzie siły, by sobie z nią poradzić. Może nie samodzielnie, może nie idealnie, ale samo to, że podejmie starania, już będzie formą wielkiej wygranej. (…)

A sam latawiec, jest przecież symbolem wolności, radości. Ale jest również symbolem czegoś kruchego, złożonego. Nie każdy potrafi utrzymać latawiec tak, aby frunął lekko tańcząc nad naszymi głowami. Pamiętam jak puszczałam razem z moim ojcem latawce, latawce, które on dla mnie robił. Mało ważna była pogoda, ważne było, aby ten latawiec leciał jak najwyżej, bo wtedy tańczył po niebie dając mi ogrom radości. Latawiec jest również symbolem życia, o czym przekonali się nie tylko bohaterowi tej powieści.

(…) Nad sceną zawisł potężny biały latawiec, którego ogon wił się zawieszony u sufitu, tuż nad głowami publiczności. (…) Potrafił wzbić się wysoko, dosięgając prawie chmur i tańcząc po błękitnym niebie. Ale wystarczyło jedno pociągnięcie sznurka, by natychmiast spadł na ziemię. Tacy byli właśnie oni. Mieli przed sobą całe życie, mogli latać i spełniać marzenia. A wtedy zdarzyło się to… tragiczny wypadek, ciężka choroba, niepełnosprawność i poczucie, że poderwanie się do kolejnego lotu będzie niezwykle trudne. (…)

Tę książkę mogę śmiało zaliczyć do tych lekkich, łatwych i przyjemnych, chociaż poruszone w niej tematy nie należą do łatwych i przyjemnych. Potrzebujemy jednak takich książek, aby zrozumieć jak kruche potrafi być ludzkie życie, ale równocześnie jak wiele zależy od naszego podejścia do tego życia. To opowieść o współpracy, o zaangażowaniu się w życie drugiego człowieka tak, aby wynikły z tego tylko korzyści. To w końcu opowieść o ludziach, których życie jest czasami jak ten pięknie tańczący pod niebem latawiec.

Polecam tę lekturę nie tylko paniom, myślę, że niejeden mężczyzna również powinien ją przeczytać. Mam nadzieję, że obudzi ona w wielu czytelnikach emocje na tyle silne, że po skończeniu czytania, skieruje myśli ku pewnego rodzaju refleksjom. Bo warto zastanowić się nie tylko nad swoim życiem, ale również dostrzec plusy i minusy życia innych. Z całą pewnością jest to książka z tych, do których się wraca.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-10-09 18:27:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

W paryskim szpitalu Salpêtrière, na oddziale neurologicznym znany neurolog Martin Charcot, przeprowadza eksperymenty na kobietach zdiagnozowanych jako histeryczki. Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy. Któregoś dnia na oddział szpitala trafia Runa, mała dziewczynka upośledzona fizycznie i psychicznie, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Szwajcarski student medycyny... W paryskim szpitalu Salpêtrière, na oddziale neurologicznym znany neurolog Martin Charcot, przeprowadza eksperymenty na kobietach zdiagnozowanych jako histeryczki. Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy. Któregoś dnia na oddział szpitala trafia Runa, mała dziewczynka upośledzona fizycznie i psychicznie, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Szwajcarski student medycyny – Jori, postanawia wykorzystać szansę na zdobycie tytułu doktora i proponuje wykonanie na Runie zabiegu skupionego na dziewczęcym mózgu. Ma nadzieję, że jako pierwszy lekarz w historii medycyny, zdoła operacyjnie usunąć obłęd z mózgu małej pacjentki. Nie podejrzewa jednak, że z dziewczynką zacznie go łączyć dość specyficzna więź, a po odkryciu mrocznej przeszłości Runy, za wszelką cenę chce uratować małą pacjentkę. W tym samym czasie w Paryżu i jego okolicach dochodzi do dziwnych zgonów, którym towarzyszą równie dziwne napisy pozostawiane na ścianach przez potencjalnego mordercę. Czy Runa ma coś wspólnego z tajemniczymi zgonami? Komu uda się rozszyfrować tekst? Czy dojdzie do operacji jaką zaplanował Jori?

Na wstępnie muszę przyznać, że skład techniczny książki sprawił mi wiele trudności w czytaniu. Wyjątkowo drobny druk i wąskie marginesy powodowały dyskomfort w czytaniu, ale fabuła wynagrodziła mi to.

To jest książka z tych wyjątkowo mrocznych i przyznam szczerze, że kilkakrotnie musiałam ją odłożyć na dzień, dwa, aby ochłonąć. Ale jest to również książka działająca jak narkotyk. Wiesz, że przyjemność będzie trwała chwilę, a po tej chwili przyjdzie ból i cierpienie, a jednak nie potrafisz z tej jednej chwili zrezygnować. Fabuła tej książki działała na mnie jak magnes.

Autorka bardzo dokładnie opisała, niezwykle przedmiotowe traktowanie kobiet przez lekarzy psychiatrów z uwzględnieniem świadomie zadawanego im bólu, rzekomo w ramach nauki. Melancholia diagnozowana była jako ciężka choroba psychiczna, a leczono ją torturami uważanymi za eksperymenty medyczne zadając ból bezpośrednio w żeńskie organy płciowe. Kobiety chore, pokazywane były jak zwierzęta w cyrku. Zadawany ból potęgował strach, a ten z kolei otwierał drzwi do władzy nad ciałem i umysłem rzekomo obłąkanych kobiet.

(…) Strach zaczyna się tam, gdzie jesteśmy nieświadomi i bezradni – i dopiero w tym punkcie jesteśmy gotowi w całości oddać się w ręce innej osoby, która zdaje się nam mądrzejsza, potężniejsza. (…)

Przerażające metody leczenia chorych, zapewne nie tylko dzisiaj szokują. Szokowały również w XIX wieku, jeżeli trafiały na osobę myślącą logicznie i taką w której dominują pokłady empatii nad pokładami zdobycia wiedzy medycznej.

(…) Na drewnianym podeście stała strażniczka ze szlauchem w dłoni i oblewała jedną z pacjentek zimną wodą. Krzyki i płacz chorej odbijały się echem od pokrytych płytkami ścian. Kobieta była naga, dłonie miała przywiązane do drążka biegnącego w poprzek ściany, tak że nie miała szans ucieczki przed lejącą się na nią wodę. (…)

Ciekawa jest konstrukcja fabuły, której narracja na przykład w części 1, jest w osobie trzeciej, w części 2 zaczyna się w osobie pierwszej, a następnie znów przechodzi w osobę trzecią. Budowa fabuły jest szkatułkowa i wielopostaciowa. Mamy tu wątki dotyczące prowadzonego przez policjanta Lecoq’a śledztwa, mamy wątki dotyczące studenta Joriego, mamy wątki innych lekarzy, wątek eksperymentów dotyczących również Runy, a także wątki dotyczące pewnego rodzeństwa Frederica i Isabelle.

I chociaż książka jest wytworem wyobraźni pisarki, to trzeba przyznać, że autorka bardzo solidnie się do niej przygotowała, zwłaszcza pod względem merytorycznym. Na końcu książki udostępniła całą bibliografię, z której korzystała, opisując wiele postaci, które istniały rzeczywiście. Lekarzy, którzy prowadzili badania nad histerią, fizjonomią przestępców, których badania stworzyły podwaliny psychochirurgii.

Nie wiadomo, co działo się za murami kliniki, ale wielu może się domyślać tego, że nie był to szpital przyjazny pacjentom.

Początki psychiatrii przedstawione przez autorkę, to prawdziwy horror. Badania wykonywane na dzieciach, czy na kobietach świadomych tego, co będą z nimi robić to coś, co na długo pozbawi snów niejednego czytelnika. Jeżeli ktoś chce tę książkę przeczytać, to uprzedzam, aby najpierw zastanowił się nad tym, jak silna jest jego psychika.

Niepozorna okładka, z niewiele znaczącym słowem, kryje za sobą sporą dawkę emocji. I to emocji takich, które doprowadzają prawie do palpitacji serca.

Myślę, że przedstawione przez autorkę dziwne napisy, może przypominały trochę runy, czyli alfabet wywodzący się ze starej tradycji germańskiej. Jego znaki uważane były za przedmioty magiczne i dawały możliwość przewidzenia przyszłości, czy leczenia chorób, a nawet wskrzeszania z martwych. Może nadając dziewczynce imię Runa, autorka trochę brała pod uwagę alfabet runiczny.

Jedno jest pewne, to nie jest książka dla bardzo wrażliwych ludzi. To powieść dla tych, którzy nie boją się mrocznych scen oddziałujących na psychikę człowieka bardzo emocjonalnie.

Polecam tę książkę mimo grozy, jaka dominuje w fabule, bo jest ona również ciekawym, choć bardzo specyficznym studium naukowym. To nie jest lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale z całą pewnością warta przeczytania.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-10-03 17:56:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Wiślański Cykl (tom 1)

Muszę przyznać, że fabuła książki przyciąga czytelnika i zaciekawia od pierwszych stron. Jeśli chodzi o mnie, to mogę zakwalifikować ją do tych powieści, o których mówię „jeszcze jeden rozdział i idę spać, a potem czytam do świtu”, nie zwracając uwagi nawet na „piasek” w oczach. Miejscem akcji w większości scen jest malownicza miejscowość Wisła. Jako młoda dziewczyna często przebywałam w... Muszę przyznać, że fabuła książki przyciąga czytelnika i zaciekawia od pierwszych stron. Jeśli chodzi o mnie, to mogę zakwalifikować ją do tych powieści, o których mówię „jeszcze jeden rozdział i idę spać, a potem czytam do świtu”, nie zwracając uwagi nawet na „piasek” w oczach. Miejscem akcji w większości scen jest malownicza miejscowość Wisła. Jako młoda dziewczyna często przebywałam w Wiśle, dlatego bardzo łatwo potrafiłam odnaleźć się w niektórych, opisanych przez autorkę miejscach.

Autorka wciąga czytelnika w intrygę kryminalną, pozwalając czytelnikowi na kilka chwil z odrobiną humoru, szczególnie w niektórych dialogach. Wtrącana gwara góralska, (nie całkiem zrozumiała przynajmniej dla mnie) dodaje realizmu przytaczanym rozmowom.

Między dość brutalny i mocny w swej istocie wątek kryminalny, zmysłowo wpleciony został romans, oraz wątki iście psychologiczne, co nie pozwala od odbiór tej powieści, jako zbyt mroczny thriller.

Ciekawie skonstruowanej postacie głównych bohaterów, to z pewnością kolejny plus dla tej powieści. Mnie na przykład bardzo przypadła do gustu Petra, jedna z poznanych przez policjantów kobiet, która pomagała im w śledztwie. Kobieta z bardzo tajemniczą i dramatyczną, a może nawet tragiczną przeszłością, która posiadała nie tylko wyjątkowy dar szkicowania raz zobaczonych osób, ale również niecodzienny dar dedukcji.

Autorka, co jakiś czas raczy czytelnika kolejną zagadką, która intrygująco wpływa na dalszy rozwój wydarzeń. Powoli dozuje napięcie, pozwalając mu rosnąć aż do granic wytrzymałości pragnień rozwiązania zagadki.

Fabuła książki została tak skonstruowana, że wątki dotyczące głównych bohaterów, czyli dwóch zaprzyjaźnionych ze sobą policjantów i dwóch także zaprzyjaźnionych ze sobą kobiet, przeplatają się z opisami wydarzeń, jakie motywowały psychopatycznego, fanatycznego mordercę.

(…) Nie chciał tego nigdy więcej oglądać. Musi unicestwić tę bezwstydną, zdemoralizowaną istotę, by nie kalała powietrza, którym oddychał. (…)

To nie jest tylko kryminał, to opowieść o pięknej przyjaźni, o stosunkach między ludzkich i o odpowiedzialności za drugą osobę. To świetnie ukazane portery wielu osób, od tych dobrych, po tych do bólu złych. To książka, której nie zapomni się po odłożeniu na półkę, ponieważ opisane w niej wydarzenia z pewnością niejedną osobę zmuszą do refleksji.

Polecam tę książkę nie tylko czytelnikom preferującym sensację, myślę, że wielu znajdzie w niej coś dla siebie. I chociaż jest to moje pierwsze spotkanie w twórczością tej autorki, to jestem więcej niż pewna, że nie ostatnie. Połączenie mrocznego kryminału z lekkim romansem i umieszczenie tego w towarzystwie psychologii, nie jako nauki badającej mechanizmy i prawa rządzące psychiką i zachowaniami człowieka, to z pewnością bardzo ciekawa mieszanka.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-29 18:53:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Smaki życia to powieść obyczajowa, która jest kontynuacją książki „Zaraz wracam”. Jeżeli jednak ktoś nie przeczytał wcześniejszej pozycji, śmiało może sięgnąć po tę, ponieważ autorka bardzo delikatnie wraca do poprzedniej powieści, co nie powoduje zagubienia w fabule. Ale oczywiście ja polecam rozpoczęcie od pierwszej części.

Marta ma czterdzieści lat i dramatyczne przeżycia za sobą. Kilka...
Smaki życia to powieść obyczajowa, która jest kontynuacją książki „Zaraz wracam”. Jeżeli jednak ktoś nie przeczytał wcześniejszej pozycji, śmiało może sięgnąć po tę, ponieważ autorka bardzo delikatnie wraca do poprzedniej powieści, co nie powoduje zagubienia w fabule. Ale oczywiście ja polecam rozpoczęcie od pierwszej części.

Marta ma czterdzieści lat i dramatyczne przeżycia za sobą. Kilka lat wcześniej straciła męża i dwie córeczki, co na jakiś czas oderwało ją od normalnego życia i sprawiło, że kobieta bardzo zmieniła się. Los jednak nie pozwolił jej zatracić się w rozpaczy i postawił na jej drodze mężczyznę samotnie wychowującego córeczkę. Marta zaczyta chwytać z życia wszystko co dobre, spełnia swoje marzenia prowadząc z przyjaciółkami kocią kawiarnię, w życiu osobistym towarzyszą jej dwie kochające osoby, a wokół nie brakuje prawdziwych przyjaciół. Jednak w pewnym momencie coś zaczyna zakłócać ten eden i przed kobietą staje nie lada wyzwanie. Czy Marta będzie musiała walczyć o miłość mężczyzny i małej dziewczynki? Kim jest mężczyzna prześladujący ją? I kim jest kobieta, która nagle staje na drodze jej szczęścia?

Początek książki jest bardzo lekki i nieco humorystyczny, chociaż przez ten humor prześwitują od czasu do czasu promienie dramatycznej przeszłości głównej bohaterki. Lekkość z jaką pisze autorka, poruszając nie tylko lekkie tematy, to z całą pewnością ogromny plus dla ciekawej fabuły. Narracja jest w osobie pierwszej, co jak wiadomo sprawia wrażenie czytania czyjegoś pamiętnika.

Wśród bohaterek książki mamy między innymi bardzo rezolutną sześciolatkę. Gdybym nie miała wnuczki, którą uważam za prawie tak mądrą dziewczynkę jak Blanka, pomyślałabym, że fantazja autorki, co do wykreowania osobowości dziewczynki jest trochę przesadzona. Ale Blanka tak podbiła moje serce, że chciałabym ją spotkać w kolejnej powieści.

Autorka pięknie pisze o przyjaźni, która w sytuacjach dramatycznych czy krytycznych jest nie tylko osobistym wsparciem, ale również siłą napędową potrzebną konkretnej osobie. Dramat innych, może jest mniej bolesny, ale dotyka również innych emocjonalnie nastawionych do czyjegoś nieszczęścia.

Poruszony w powieści problem choroby nowotworowej jest z całą pewnością wątkiem bardzo wzruszającym. Wszak wiadomo, że człowiek w takiej sytuacji przede wszystkim robi sobie rachunek sumienia, czasami żałuje za swoje zachowanie i świadomy swojej sytuacji, pragnie chociaż w minimalnym stopniu naprawić swoje winy.

(…) Spojrzała na mnie zmęczonym wzrokiem. – Nie masz pojęcia, jak cieszę się, że jesteś. Dziękuję ci za to. Żyję w pożyczonym czasie, pożyczyłam tyle ile się da! (…)

Momentami podczas czytania dopadało mnie takie wzruszenie, że z trudnością kontynuowałam czytanie. Życie bywa i piękne i okrutne, czasami doprawione jest słodyczą miłości i szczęścia, a czasami goryczą dramatu. Lubi rzucać kłody pod nogi, czasami w postaci śmierci kogoś bliskiego, a czasami miłości, która nie potrafi poradzić sobie z problemami. Wystarczy jednak zmobilizować cały swój umysł i udowodnić sobie, że wiele zależy od nas, a chcieć to móc.

(…) Trzeba wziąć życie za rogi, zmierzyć się z nim, stawić mu czoła i głośno powiedzieć: „Hej, ja tu rządzę”! (…)

I tak jak w tej powieści trzeba to życie smakować z umiarem, bo potrafi być raz aż nadto słodkie, a raz gorzkie, ale każdy smak można przecież doprawić po swojemu. Słodycz rozcieńczyć odrobiną rozumu, a gorycz doprawić słodem nadziei i chęci.

Autorka łącząc humor z powagą i dramatyzmem niektórych wątków, nie pozwala na odebranie lektury jako ciężką emocjonalnie. Zwinnie potrafi poprawić humor po wielkim wzruszeniu i szybko osuszyć łzy, które nie wiadomo kiedy zwilżyły oczy.

Jeżeli ktoś sięgając po tę powieść liczy na lekką, łatwą i przyjemną chwilę spędzoną z szablonowym romansem, może się delikatnie mówiąc trochę przeliczyć. W tej książce króluje romans, nie można tego zaprzeczyć, ale towarzyszy mu wiele innych wątków. Jedne cudownie lekkie, ale inne ciężkie jak ołów.

Mam nadzieję, że wkrótce nazwisko tej autorki będzie tak znane jak zasługują sobie na to jej książki i nie tylko każda wrażliwa dusza czytelnicza będzie wiedziała, kim jest Anita Scharmach. Nietuzinkowa fabuła w literaturze kobiecej jest warta polecenia, dlatego polecam książkę całym sercem. Uprzedzam jednak, aby zaopatrzyć się w paczkę chusteczek higienicznych. Będziecie bowiem na zmianę śmiać się i płakać.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-24 17:06:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Maria i Wanda odnajdują po wojnie zakopane wcześniej kosztowności, dzieląc się nimi sprawiedliwie z Wicusiem, młodym mężczyzną pomagającym w odkopaniu skrzyni. Obie kobiety postanowiły bardzo oszczędnie upłynniać znalezione precjoza. Przyjaciółki po dramatycznych wydarzeniach wojennych i powojennych postanawiają zamieszkać razem. Niestety Maria pewnego dnia zostaje zgwałcona, przez mniemanego... Maria i Wanda odnajdują po wojnie zakopane wcześniej kosztowności, dzieląc się nimi sprawiedliwie z Wicusiem, młodym mężczyzną pomagającym w odkopaniu skrzyni. Obie kobiety postanowiły bardzo oszczędnie upłynniać znalezione precjoza. Przyjaciółki po dramatycznych wydarzeniach wojennych i powojennych postanawiają zamieszkać razem. Niestety Maria pewnego dnia zostaje zgwałcona, przez mniemanego przyjaciela, zachodzi w ciążę, której oczywiście nie chce. Ciężar opieki nad dzieckiem bierze na siebie Wanda, dając córce Marii nie tylko matczyne uczucie. Maria nie mogąc pogodzić się z trudną sytuacją materialną w powojennej Polsce, postanawia wykorzystać swoje niemieckie nazwisko i wyjeżdża z kraju. Po latach córka Marii, decyduje się na poznanie swojej biologicznej matki i podąża za nią do kraju „mlekiem i miodem płynącego”. Czy tajemniczy zachód zachwyci młodą Polkę, i postanowi zostać w Niemczech, czy jednak tęsknota za „matką” i polskim miasteczkiem zwycięży? Co wspólnego będzie miała Maria z przemytem kradzionych dzieł sztuki?

Muszę przyznać, że pierwsza część - „Gdański depozyt”, nie zachwyciła mnie tak, jak druga. Może dlatego, że losy bohaterek były mi bliższe czasowo, niż rzeczywistość lat trzydziestych ubiegłego wieku.

Zaskakująco realistycznie przedstawione dramatyczne losy ludzi mieszkających na Pomorzu i Wejherowo ukazane na przełomie lat czterdziestych, pięćdziesiątych, siedemdziesiątych aż do współczesności, to z dla mnie ciekawy temat. Jako czytelniczka miałam okazję na spacer po tym pięknym mieście, chociaż spacer ten prowadził bolesnymi wspomnieniami bohaterek.

Autorzy opowiadając o losach Marii i Marty, zafundowali czytelnikom również piękny spacer po niemieckim miasteczku Ludinghausen, oraz jego okolicach. Malowniczo opisane miejsca, zarówno te o walorach historycznych jak i współczesnych dla tamtego okresu lat 80-tych, mnie zaciekawiły do tego stopnia, że po skończonej lekturze musiałam zasięgnąć nieco więcej informacji o tym miasteczku.

Szokujący kontrast między tym co było w Polsce, a tym co było w powojennych zachodnich Niemczech, to dla wielu młodych czytelników z pewnością trudne do zrozumienia fakty. Wielu nadal pewnie się zastanawia nad tym, jakim cudem Niemcy, chociaż przegrali wojnę, tak szybko „stanęli na nogi” i to z takim efektem. Długo trudno było wówczas wielu osobom uwierzyć w ten zachodni luksus kontrastujący z szarą polską rzeczywistością.

Ciekawie zaprezentowane osobowości dwóch kobiet, Marii i Wandy to dowód na to, jak silnym, lub jak słabym potrafi być człowiek. Jedni przyjmują los jakim jest, a inni dążą do tego, aby się mu przeciwstawić. Często człowiek musi walczyć o to, kim chce być, a wszystko zależy od podejścia do życia i pochodzenia społecznego, które nie zawsze ułatwia osiągnięcie zaplanowanych celów.

(…) Boże – myślała – czy wszystko musi być takie trudne? Czy mam tłumaczyć, jak niewielki wpływ mamy na własne życie, począwszy od tego, kiedy i gdzie przychodzimy na ten najlepszy ze światów, bo jedyny, jaki znamy, a skończywszy na tym, że analogicznie nie wiemy, kiedy i gdzie będziemy go opuszczać. (…)

Intrygującymi wątkami w tej powieści są wplatane w fabułę informacje zmian zachodzących w Polsce. Dla osób nieinteresujących się historią, z całą pewnością będą to autentyczne ciekawostki.

Przedstawione na przykładzie jednej z bohaterek zadowolenie z życia w luksusie, antagonistycznie nastawione było do tęsknoty za krajem, za bliskimi osobami pozostawionymi jakby w innym świecie.

(…) Uroda lata przemijała zmiennym rytmem, przekwitaniem pachnących kwiatów, blednącą zielenią drzew, cichnącym zmierzchem. Marta czuła, że tłumi w sobie żal niewykrzyczany, łzy, które gromadzą się w duszy, nie mogąc wypłynąć strumieniem ulgi. Smutną bezradnością sąsiadującą z nadzieją. (…)

Ciekawym dodatkiem do fabuły jest również wątek kryminalny i chociaż początkowo trudno jest go powiązać z fabułą dotyczącą losów polskich kobiet, to w końcówce książki, w zaskakujący sposób wyjaśnione zostaje wszystko.

Ta książka to kawał mocnej historii zmian postępujących w Polsce po wojnie, chociaż przedstawiony minimalistycznie, to również portret psychologiczny polskiego społeczeństwa, które dorastało na przełomie tych zmian. Piękna opowieść o rodzinnej miłości, wpleciona w emocje wywołane żalem, strachem i poczuciem specyficznego odrzucenia.

Polecam tę książkę całym sercem. Mnie ona pozwoliła spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy niż dotychczas je widziałam. Intrygujące połączenie historii, kryminału i psychologicznego podejścia do życia człowieka, to z pewnością mieszanka godna polecenia. Wrażliwym czytelnikom, zapewne i łza zakręci się w oku, ja przyznam szczerze, że kilkakrotnie się wzruszyłam.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-24 17:05:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Marta, Ewelina i Maria to trzy kobiety, które w pewnym czasie znalazły się w tym samym miejscu. Marta jest młodą mężatką, która zdradzona przez męża ucieka do małej podkarpackiej miejscowości i zatrzymuje się w domu pewnej znanej znachorki – Marii. Ewelina jest dziennikarką śledczą, która pewnego dnia otrzymuje od szefa nietypowe zlecenie, mające na celu ujawnienie oszustw starej znachorki. ... Marta, Ewelina i Maria to trzy kobiety, które w pewnym czasie znalazły się w tym samym miejscu. Marta jest młodą mężatką, która zdradzona przez męża ucieka do małej podkarpackiej miejscowości i zatrzymuje się w domu pewnej znanej znachorki – Marii. Ewelina jest dziennikarką śledczą, która pewnego dnia otrzymuje od szefa nietypowe zlecenie, mające na celu ujawnienie oszustw starej znachorki. Wyjeżdża z Andrzejem - partnerem zawodowym, z którym mają udawać rozpadające się małżeństwo i zatrzymuje się w małym pensjonacie. Kiedy Andrzej i Ewelina poznają kobietę uważaną za znachorkę, ta nagle dostaje zawału serca i trafia do szpitala. Zdarzenie to komplikuje sprawę domniemania oszustwa, jednocześnie pozwalając na to, aby życie wszystkich nieco się pogmatwało. Czy Maria wyjdzie ze szpitala? Jaką tajemnicę znachorka wyjawi Andrzejowi? Czy Ewelina i Marta się zaprzyjaźnią czy będą wobec siebie wrogo nastawione?

Jest to moja pierwsza książka tego autora i muszę przyznać, że podeszłam do niej z dużą nadzieją, na ciekawą lekturę. Znam trochę „pióro” tego pisarza, ponieważ podczytuję jego blog, nie spodziewałam się jednak tak emocjonującej lektury. Czytając książki o kobietach, pisane przez mężczyzn, zawsze podziwiam znajomość kobiecej natury i osobowości. Myślę, że nie jest łatwo wcielić się w mentalność kobiety, i może tego dokonać jedynie trochę wrażliwy i trochę romantyczny mężczyzna. Gdybym nie znała autora, to pomyślałabym, że książkę tę napisała kobieta pod męskim pseudonimem.

Fabuła książki jest bardzo realistyczna. Z całą pewnością, realizmu dodaje wtrącana od czasu do czasu gwara ludowa.

Czytając tę powieść zwróciłam uwagę na wiele wątków psychologicznych, poruszony na przykład wątek wychowawczy, który pokazuje jak wielki wpływ na dorosłe życie człowieka mają stosunki między rodzicami a dziećmi, czy metody wychowawcze, nie mówiąc już o środowisku w jakim ktoś zostaje wychowany.

(…) Niestety, zimny chów nie pomógł pozostać bez wpływu na jej psychikę – miała ogromne problemy z wyrażaniem uczuć, okazywaniem emocji oraz z empatią. Nie dopuszczała do siebie określeń typu „patologiczny dom”, „przemoc fizyczna i psychiczna w rodzinie”. Chciała kochać swoich rodziców. Innych nie miała. Wierzyła, że oni też ją kochają. Zdawała sobie jednak sprawę, że coś z nią jest nie tak, a jej chorobliwa nieufność nie wzięła się znikąd. (…)

Trzy kobiety przedstawione w książce to trzy różne temperamenty. Muszę przyznać, że autor bardzo wyraźnie nakreślił różnice między nimi i w wyjątkowo ciekawy sposób ukazał te ich osobowości. Ale wśród tych kobiet są i mężczyźni – Andrzej i Sławek, wychowani w różnych środowiskach a jednak bardzo do siebie podobni pod względem uczuciowym.

Spoglądając na okładkę, czytelnik z pewnością spodziewa się lekkiego romansu, może jakiegoś trójkąta opartego na zdradzie, albo innej lektury utrzymanej w kontekście miłości. Ale niestety muszę rozczarować, to nie jest powieść lekka i łatwa. Dostarcza wprawdzie wielu rozczuleń, ale jest w niej również odrobina grozy i namiastka kryminału. Zresztą wątek sensacyjny jest dość istotny i świetnie współgra z pozostałymi wątkami. Mamy w tej powieści również pewnego rodzaju zjawiska, delikatnie mówiąc paranormalne, ale nie powodują one odczucia strachu tylko specyficzne wzruszenie.

(…) Fiołkowy aromat stał się niemal duszący. Andrzej miał wrażenie, że nie są sami w tym małym, klaustrofobicznym pokoju. Czuł, że towarzyszy im jakaś siła, która miała coś wspólnego z tym zapachem. Nie bał się, nie wierzył w duchy, zresztą ta „moc” raczej go uspokajała niż przejmowała trwogą. (…)

Bardzo podobał mi się wątek ukazujący społeczność małej miejscowości. Autor pokazał, ludzi, którzy często nie wierzą w swoje możliwości i poddają się pewnego rodzaju stereotypom. Ale wśród tych szarych, rozżalonych życiem osób, często zdarzają się perełki, którym drogę torują ambicje. Ludzie, którzy potrafią sami sobie ukształtować istotę inności, a zarazem normalności. Ciekawym zjawiskiem w takich wiejskich społecznościach jest to, że kiedy wymaga tego sytuacja, potrafią zjednoczyć się i zapomnieć o swej wiejskiej niedoli. No i oczywiście charakterystyczne dla małych miejscowości „jedna pani, drugiej pani…”, gdzie każdy, o każdym, wszystko wie.

Polecam tę książkę szczególnie paniom, bez względu na wiek. Jest to moim zdaniem stanowczo literatura dla kobiet. Myślę jednak, że i panowie nie będą nią zawiedzeni, chociaż krew się nie leje, wulgaryzmów i erotyki brak, jest za to ciekawy wątek kryminalny. Jest to piękna opowieść o wyborach nie do końca chcianych, o marzeniach, które mogą się spełnić, i o miłości, która potrafi człowieka dopaść nieoczekiwanie i wywrócić jego życie do góry nogami.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-19 19:59:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Tajemnica bursztynowej komnaty to młodzieżowa powieść sensacyjno-przygodowa, której fabuła umiejscowiona została współcześnie, w pewnej bardzo malowniczej kaszubskiej okolicy.

Michał to młody detektyw, któremu tajemniczy Hrabia powierza rozwiązanie dość nietypowej zagadki, dotyczącej krzyżackich upiorów, pojawiających się od jakiegoś czasu na Pojezierzu Kaszubskim. Razem z Michałem na...
Tajemnica bursztynowej komnaty to młodzieżowa powieść sensacyjno-przygodowa, której fabuła umiejscowiona została współcześnie, w pewnej bardzo malowniczej kaszubskiej okolicy.

Michał to młody detektyw, któremu tajemniczy Hrabia powierza rozwiązanie dość nietypowej zagadki, dotyczącej krzyżackich upiorów, pojawiających się od jakiegoś czasu na Pojezierzu Kaszubskim. Razem z Michałem na Kaszuby wybiera się jego młodsza kuzynka, zamieszkała w Ameryce, którą właśnie chłopak odebrał z lotniska, a którą ma zamiar pozostawić u ich babci, (szczęśliwym trafem) mieszkającej w okolicach, w których pojawia się tajemnicza mgła i groźny krzyżacki upiór. Kiedy okazuje się, że babcia zniknęła, a po jej domu kręcą się jacyś podejrzanie wyglądający mężczyźni, Magda i Michał wynajmują pokój w zamkowym hotelu i… razem, wspólnymi siłami próbują rozwikłać zagadkę upiora, nie zapominając również o poszukiwaniach babci. Kto i dlaczego straszy miejscowych i turystów? Dlaczego ludzie tak bardzo boją się pojawiającej się nagle mgły? Co kryją zamkowe lochy?

Książka jest przeznaczona dla dzieci i młodzieży w wieku 12-18 lat, ale myślę, że niejeden dorosły, jeżeli zdecyduje się na sięgnięcie po nią, zatraci się bez reszty. Przynajmniej ja nie potrafiłam się oderwać od niej.

Jest to książka, która rozpoczyna nowy cykl powieści przygodowych dla młodzieży, a bohaterami są dwoje spokrewnionych ze sobą młodych ludzi, których pasjonują zagadki kryminalne. Tych dwoje nastoletnich detektywów, to odważni, spragnieni przygód i ciekawscy młodzi ludzie, chociaż nie pozbawieni zwykłych stanów silnego emocjonalnego napięcia, takich jak strach. Muszę przyznać, że ich postacie zostały bardzo dobrze wykreowane, chociaż nie do końca byłam pewna ich wieku. To znaczy wieku Michała, bo o dziewczynce było wiadomo, że ma 14 lat. Natomiast chłopak… chyba był już pełnoletni, bo w pewnym fragmencie książki popija whisky z colą. A może po prostu tak wczytałam się w fabułę, że nie zwróciłam uwagi na informację dotyczącą wieku młodego detektywa.

Czytając tę powieść, na chwilę wróciłam do swojego okresu młodzieżowego i przypomniały mi się książki „Pan samochodzik” i „Wakacje z duchami”, pamiętam jak zaczytywałam się tymi książeczkami. Myślę, że w kwestii literatury młodzieżowej nic się nie zmieniło, ponieważ sensacja i przygoda w jednym, zapewne nadal wzbudza zainteresowanie młodych czytelników.

Autor od pierwszych stron trzyma czytelnika w napięciu, nie dozuje tego napięcia jak to bywa w książkach, ale „rzuca czytelnika na głęboką wodę”.

(…) Po chwili, absolutnie niespodziewanie, już znacznie bliżej, usłyszała jeszcze inny odgłos – wibrujący, przenikliwy łoskot. Dziewczyna zastygła w bezruchu. Łańcuchy – bo to mogły być tylko grube, ciężkie łańcuchy – jęczały przeciągle, jakby poruszały się z każdym krokiem nadbiegającego zwierzęcia. (…)

Muszę przyznać, że bardzo ciekawie skonstruowana została intryga kryminalna, osadzona na terenie współczesnej Polski. Prosty, chociaż odrobinę literacki styl, jakim została książka napisana, powoduje, że czyta się płynnie i wyjątkowo szybko. I chociaż fabuła trzyma czytelnika cały czas w napięciu, to nie brakuje wątków humorystycznych i może nawet trochę ironicznych. Smaczku dodają również pewnego rodzaju opisy zjawisk paranormalnych, które to, jak wiadomo, potrafią oddziaływać na umysł czytelnika jak mało, co.

(…) Wydobywający się znikąd dźwięk dzwonów potęgował grozę sytuacji. Im dłużej się go słuchało, tym bardziej zatrważające jawiło się wszystko wokoło. Nawet rzucane przez domy cienie robiły się jakby ciemniejsze i dłuższe. „Swoją drogą jak domy mogą rzucać cień we mgle? – pomyślał zaintrygowany Michał. (…)

Kolejnym plusem tej powieści jest również odrobina fantastyki, która z całą pewnością funduje czytelnikowi dalszych doznań. Dla mnie, jako osoby dorosłej, gadający samochód, czy przetransformowywanie się samochodu w jednoślad, to czysta fantastyka, ale wiem, że młodym czytelnikom takie rzeczy się bardzo podobają.

Krótkie rozdziały i kontynuacja wątków powodują, że książkę czyta się jednym tchem.

Akcja powieści dzieje się na pięknym Pojezierzu Kaszubskim, które również zostało przez autora bardzo malowniczo opisane. Czytając o mgle w leśnych zakątkach, czy nad wodą jeziora, osoby z wyobraźnią mogą się płynnie w te miejsca przenieść.

Biorąc książkę do ręki, nie spodziewałam się, że tak wciągnie mnie fabuła książki młodzieżowej, dlatego nie mogę powiedzieć, że polecam tę książkę tylko czytelnikom w wieku 12-18 lat, chociaż to do nich jest ona kierowana. Jestem więcej niż pewna, że kto przeczyta tę książkę, będzie szukał kolejnych książek Klubu Detektywów. Przygoda, sensacja, legenda i historia w jednym, to coś po co sięga nie tylko młodzież. A jeżeli towarzyszą temu jeszcze sympatyczni bohaterowie, to... czy trzeba czegoś więcej?

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-16 16:46:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Moja twoja wina to powieść obyczajowa z wątkami dramatycznymi i nawet kryminalnymi, w tle.

Kiedy Urszula przyłapuje męża na zdradzie, nie może uwierzyć, że jej ukochany potrafił tak ją zranić. Mimo uczucia, które cały czas w niej się tli, decyduje się odejść i zamieszkać w starym wiejskim domku, który otrzymała w spadku od pewnej starszej pani. I chociaż nie jest jej łatwo sprostać nowym...
Moja twoja wina to powieść obyczajowa z wątkami dramatycznymi i nawet kryminalnymi, w tle.

Kiedy Urszula przyłapuje męża na zdradzie, nie może uwierzyć, że jej ukochany potrafił tak ją zranić. Mimo uczucia, które cały czas w niej się tli, decyduje się odejść i zamieszkać w starym wiejskim domku, który otrzymała w spadku od pewnej starszej pani. I chociaż nie jest jej łatwo sprostać nowym warunkom, jest dzielna i samodzielna, mając u boku prawdziwą przyjaciółkę i dość rezolutną sąsiadkę. W pewnym momencie w jej życiu pojawia się mężczyzna, który od początku wydaje się kobiecie nieco zagadkowy, może nawet odrobinę antypatyczny, a w dodatku stanowi dla niej konkurencję na rynku zawodowym. Kiedy jednak poznaje go bliżej, jej stosunek do niego bardzo powoli zmienia się. Ale… niestety, Michał skrywa tajemnice, które mogą zniszczyć ich przyjaźń i kiełkujący związek. Co łączy Michała z kochanką męża Urszuli? Czy słowa wróżki, że Urszula nie rozwiedzie się z mężem sprawdzą się?

Przyznam szczerze, że odkąd poznałam książki tej autorki, to sięgam po nie z dużą dozą konsternacji, ponieważ za każdym razem czuję, że książka wciągnie mnie jak magnes a nie potrafię odmówić sobie tego sięgnięcia po nią. Gdyby tego było mało, wiem, że fabuła książki wyciśnie mnie jak cytrynę. Dlaczego? Ponieważ te kilka książek, które udało mi się do tej pory przeczytać, tak bardzo mną wstrząsnęło, że nie mogłam spać po nich przez kilka nocy, mając cały czas w głowie, opisane w nich sceny.

Autorka pisze z wyjątkową dbałością o to, aby humor przeplatał się w wątkami poważnymi, czasami bardzo dramatycznymi. Jednak dzięki tej odrobinie humoru, książka nie jest zbyt ciężka emocjonalnie, chociaż fabuła tych emocji czytelnikowi nie skąpi.

(…) Ta… - Ula obdarzyła ją kwaśnym spojrzeniem. – Łatwo ci mówić, bo możesz zjeść dziesięć pączków od Kołaczka i nic ci nie będzie, a ja tyję od patrzenia na sałatę. Stres mnie zjadł. Nic więcej, tylko stres. To tak samo zdrowe jak ten eternit. Za chwilę obwisnę. Wytnę nadmiar skóry i uszyję torebkę. Chcesz? (…)

Poruszonych w tej powieści wiele poważnych wątków powoduje, że człowiek poddaje się niecodziennej refleksji. Na przykład wątek skrzętnie ukrywanych tajemnic, które mogą doprowadzić nawet do tragedii. Kto z nas nie ma tajemnic? Kto z nas nie chce o czymś mówić, a potem wychodzi na kłamcę i ma żal do samego siebie? Jest też wątek typowej interesowności młodej dziewczyny, która romansuje z dużo starszym mężczyzną, tak jakby chciała zastąpić nim ojca, ale ojca, (i tu kolejny, dramatyczny można by rzec wątek) którego kocha nie jak rodzica ale jak mężczyznę. Myślę, że takie dziewczyny istnieją i zrobią wszystko, aby wynagrodzić sobie braki zarówno uczuciowe jak i materialne.

Czasami zbyt późno zdajemy sobie sprawę z czegoś, czego przez miesiące, a nawet lata nie dopuszczaliśmy do naszej świadomości. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to może zaboleć i to bardzo.

(…) – Boli, gdy pozbywamy się złudzeń i jeśli to masz na myśli, rzeczywiście sprawiłeś mi ból, ale nie ty za niego odpowiadasz, tylko ja sama. Po prostu nie chciałam pogodzić się z prawdą, nie moją osobistą, którą tak sobie ładnie wymyśliłam. (…)

Główna bohaterka jest silną kobietą, ale nawet silne kobiety potrzebują czasami zamienić się w małe, słabe dziewczynki, żeby ktoś je przytulił i pogłaskał.

(…) - Dam. Zawsze daję. – Uśmiechnęła się blado. – To jedna z moich wad. Zawsze daję sobie radę. (…)

Historia opowiedziana w tej książce, mogłaby zdarzyć się naprawdę. Chociaż momentami fabuła jest taka trochę mało realna, ale tego realizmu jednak jest w tej powieści sporo. Wciągając czytelnika w historie Urszuli i Michała, autorka bardzo powoli buduje napięcie, które w końcówce książki znajduje swoje ujście prawie z mocą wulkanu. A przy tym pozwala nawet na odrobinę wyjątkowo subtelnego erotyzmu.

W tej książce czytelnik znajdzie prawie wszystko, co kojarzy się z dobrą lekturą. Mamy tu piękną, szczerą i bezinteresowną przyjaźń dwóch kobiet, które wspierają się w każdej sytuacji. Odkrywamy rodzące się uczucie dwojga ludzi, których przeszłość dość mocno poharatała, i daleko im było do zawierania nowych związków. Mamy sporą garść dramatu, a nawet namiastkę kryminału. Wszystko to okraszone sporą dawką humoru, zwłaszcza w dialogach.

Ciekawie skonstruowani bohaterowie, zarówno główni, czyli Urszula i Michał, jak i pozostali – Renata - przyjaciółka Uli, sąsiadka zza płotu, siostra, eksmąż i jego kochanka, to osoby, które wnoszą do fabuły nie tylko swoje nietuzinkowe osobowości, ale również potrafią podkolorowywać ją trochę.

Za każdym razem, kiedy kończę czytać którąś z powieści tej autorki obiecuję sobie, że muszę na jakiś czas emocjonalnie ochłonąć, zanim sięgnę po kolejną jej książkę. Ale… wiem, że długo nie wytrzymam.

Polecam książkę zarówno paniom jak i panom i to bez względu na wiek. Myślę, że ta lektura zadowoli niejednego czytelnika. A kto jeszcze nie zna „pióra” Beaty Majewskiej, niech chociaż spróbuje. Ja spróbowałam i przepadłam, a wcale nie jest łatwo mnie zadowolić pod względem książkowym.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-15 13:43:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Denar dla Szczurołapa to thriller, w którym przeplatają się fakty, wątki współczesne dotyczące historycznych badań naukowych z legendami.

W Holandii młoda stypendystka pada ofiarą brutalnej zbrodni. Nie wiadomo, czy za jej śmiercią stoi chory umysł maniaka, czy może stanowi ona głębszą zagadkę, której korzenie tkwią w odległej przeszłości. Gabor Horthy to wybitny uczony, orientalista, który...
Denar dla Szczurołapa to thriller, w którym przeplatają się fakty, wątki współczesne dotyczące historycznych badań naukowych z legendami.

W Holandii młoda stypendystka pada ofiarą brutalnej zbrodni. Nie wiadomo, czy za jej śmiercią stoi chory umysł maniaka, czy może stanowi ona głębszą zagadkę, której korzenie tkwią w odległej przeszłości. Gabor Horthy to wybitny uczony, orientalista, który natrafia na zagadkowe prace XIX-wiecznego teologa Augusta Erdmana, dotyczące legendy o Szczurołapie z Hameln. Podążając śladami badań Erdmana, Horthy w urokliwej Tybingi znajduje ciekawe zbiory biblioteczne. Poszukując odpowiedzi na wiele pytań dotyczących powiązania legendarnego Flecisty z Hameln z działaniami pewnej organizacji, Gabor trafia nie tylko do środowiska specjalistów od starożytnej demonologii i historii Orientu, ale przebywając w Oxfordzie, odnajduje coś więcej niż tylko wyniki badań naukowych. Pogrążając się w swoich poszukiwaniach zaczyna również odczuwać oddziaływanie sił nadprzyrodzonych, których jako naukowiec nie jest w stanie wytłumaczyć. Kim był Szczurołap, czyli Flecista z Hameln i co miał wspólnego z postacią Muzykanta z Ammanu? Czy uda się Gaborowi rozwikłać zagadki śmierci ginących w niewyjaśnionych okolicznościach ludzi? Kto stoi za kultem Tego, Który Zastawia Sidła?

Biorąc tę książkę do ręki wiedziałam, że nie jest to lektura lekka i łatwa, ale słyszałam o niej sporo pozytywnych opinii, a te zachęciły mnie do sięgnięcia po tę lekturę. Do thrillerów podchodzę raczej dość sceptycznie, ale muszę przyznać, że ten mnie bardzo pozytywnie zaskoczył.

Biorąc pod uwagę psychologiczne podejście do osoby głównego bohatera oraz legendy o Szczurołapie z Hameln myślę, że czeka na czytelnika spore wyzwanie. Gabor Horthy został przedstawiony przez autora w niezwykle ciekawy sposób. Osobowość nietuzinkowa, czyli z jednej strony mężczyzna niestroniący od mocnych trunków i pięknych kobiet, a z drugiej wybitny naukowiec niedbający o wygląd zewnętrzny i o to, co myślą o nim inni. Posiada chyba tyle samo wad, co zalet, jest uparty i dociekliwy, za wszelką cenę dążący do osiągnięcia wymierzonego celu. Towarzyski i lubiany, inteligentny, chociaż czasami nieco bezmyślny, a do tego skryty i tajemniczy. Gdybym miała określić go jednym słowem, to chyba nie potrafiłaby znaleźć tego odpowiedniego. Jest jednak bohaterem, który świetnie współgra z czytelnikiem.

Bardzo interesująco autor przedstawił swoim czytelnikom stronę działania ludzkiego umysłu. Zagadki umysłu bywają czasami trudne do rozwikłania i mając do czynienia z dziwnymi snami czy dopadającymi człowieka wizjami czy omamami, nie jesteśmy w logiczny sposób ich sobie wytłumaczyć. Z takimi zjawiskami ma do czynienia właśnie główny bohater, który jako naukowiec, realistycznie ogarniający rzeczywistość, nie potrafi pewnych sytuacji zrozumieć.

(…) Na chwilę odłożył książkę. „Czemu to wciąż do mnie powraca”. Był przekonany, że nie są to jego wspomnienia. Nie wierzył w reinkarnację, a pamięcią pokoleniową nie sposób byłoby wytłumaczyć tak wyraźnych obrazów i słów. (…)

Pojawiające się, co jakiś czas opisy irracjonalnych zjawisk, są nie tyle tajemnicze, co budzące pewnego rodzaju grozę sytuacji. Chwilami nie byłam w stanie zapanować nad ciekawością walczącą jednak ze strachem. Ciekawa, co będzie dalej, walczyłam z chęcią odłożenia książki na jakiś czas. Najgorsze były chwile, kiedy czytałam późną nocą. Moja wyobraźnia wręcz szalała.

(…) Odczuliśmy to najpierw jako obecność – bardzo niedobrą obecność. Ktoś nam się przyglądał. Oczywiście może pan w to wątpić, jak i ja sam nieraz to czyniłem w ciągu kolejnych lat, ale przytulne przed chwilą pomieszczenie wydało się nagle ciemne i odpychające. Poczułem zimno na plecach… (…)

Trzeba przyznać, że autor potrafi utrzymać czytelnika w ryzach strachu, nie dając mu jednocześnie możliwości od oderwania się od fabuły. Tę książkę czyta się po prostu jednym tchem.

Zaskoczył mnie również styl, jakim książka została napisana. Autor zręcznie wplata odrobinę poetyckich opisów w iście naukowe określenia i wywody. Ciekawe analizy legendy przeplatają się z tajemniczą rzeczywistością.

Ale mamy w tej powieści nie tylko historyczno-naukowe podejście do legendy o Fleciście z Hameln, autor zadbał również o sferę uczuciową, wplatając w wątki dotyczące badań i naukowych dowodzeń, zmysłowy romans doprawiony delikatną erotyką. To ciekawe połączenie thrillera z romansem jest z pewnością jednym z plusów tej powieści.

Gdybym miała krótko opisać tę książkę, napisałabym tak: jeżeli boisz się zjawisk pozazmysłowych i szczurów, to nie czytaj tej książki, ale jeżeli lubisz sensację, połączoną z odrobiną horroru, romansu i ciekawej przygody, napisaną pięknym językiem, to koniecznie przeczytaj tę książkę. Od pierwszej do ostatniej strony nie będziesz mógł/mogła oderwać się od stron tej powieści, bo jej fabuła działa na czytelnika ja magnes. A ta fabuła, w połączeniu z nietuzinkowymi osobowościami bohaterów, i ciekawymi dialogami to jest coś, czego nie może sobie odmówić wielu czytelników.

Gorąco polecam tę książkę nie tylko jako thriller, ale również jako ciekawostkę naukową. Myślę, że wrócę do tej książki jeszcze nie raz. I chociaż momentami złościłam się czy też wzruszałam, to uważam, że jest lektura z tych, których się nie zapomina zbyt szybko, bo jej fabuła zostaje w głowie na długo.

Jeżeli ktoś lubi powieści Dana Browna, czy też fascynowały go przygody Indiany Jonesa, to ta książka jest właśnie dla niego. Autor zmyślnie funduje czytelnikowi niesamowitą przygodę, śladami historii i legendy, a do tego wplątuje w niezłą intrygę. Czy trzeba chcieć czegoś więcej?

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-15 13:42:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Liga Seniorów (tom 1)

Seniorzy w natarciu to bardzo zabawna komedia kryminalna.

Marta, Geniusz, Stina, Grabi i Anna-Greta to piątka pensjonariuszy Domu Pomocy „Diament”, którym niezbyt odpowiadają warunki w tym ich nowym domu. Skąpy właściciel, oszczędza na czym może, a jego wierna pomocnica – siostra Barbra, zakochana w nim do szaleństwa, zrobi wszystko aby szef był zadowolony. Niestety poczynania personelu...
Seniorzy w natarciu to bardzo zabawna komedia kryminalna.

Marta, Geniusz, Stina, Grabi i Anna-Greta to piątka pensjonariuszy Domu Pomocy „Diament”, którym niezbyt odpowiadają warunki w tym ich nowym domu. Skąpy właściciel, oszczędza na czym może, a jego wierna pomocnica – siostra Barbra, zakochana w nim do szaleństwa, zrobi wszystko aby szef był zadowolony. Niestety poczynania personelu powodują wśród seniorów coraz większe niezadowolenie, i piątka pomysłowych staruszków postanawia zamienić Dom Starców na więzienie, w którym są o niebo lepsze warunki, szczególnie żywieniowe. Aby jednak trafić do więzienia muszą popełnić przestępstwo i… uciekają z domu pomocy, zamieszkują w luksusowym hotelu i przystępują do realizacji przestępczego planu. Czy uda im się trafić do więzienia? Jakimi przestępcami się staną, dowie się ten, kto sięgnie po książkę.

Przyznam szczerze, że dawno się tak dobrze nie bawiłam przy książce. Mając porównanie z moimi dość depresyjnie nastawionymi do życia podopiecznymi, ucieszyłam się, że mogę trochę "pobyć" w towarzystwie „wesołych staruszków”. Bardzo chciałabym mieć takich pod opieką, chociaż… nie wiem, czy wówczas mogłabym się w ich towarzystwie czuć bezpiecznie.

Autorka z imponującą dawką humoru ukazała nie tylko sposób dedukowania osób starszych, co ich mankamenty zdrowotne, które przy bliższym poznaniu wcale nie muszą być takie straszne. Wszystko bowiem zależy od indywidualnego podejścia do tego co komu dolega. Niesamowita fantazja staruszków, w połączeniu z ich zaczynającą się demencją, to po prostu mieszanka wybuchowa śmiechu.

Świetnie wykreowane postacie głównych bohaterów to kolejny plus tej powieści. A w połączeniu z zabawnymi dialogami, to… no cóż, nie znajduję słów, aby wyrazić to co czułam podczas czytania tej książki.

Podejmowanie poważnych decyzji w dość zaawansowanym wieku wymaga wiele odwagi i determinacji. Myślę, że udało się to autorce wprowadzając pewne kroki w zachowanie Emeryckiej Szajki. Wiara w to, że starość to nie koniec świata, pozytywne podejście do wszystkiego, nawet do spraw trudnych i ryzykownych, to połowa sukcesu do bycia szczęśliwym. I takim właśnie szczęściem tryskają bohaterowie książki.

(…) – Na przyszłość potrzebujemy młodych, silnych i jasno myślących ludzi – oświadczyła Stina. – Takich jak Anders i Emma. Gdy się samemu nie daje rady, to trzeba skorzystać z pomocy, młodsi nie będziemy.

- Gadanie, nie nadążą za nami – oznajmiła Anna-Greta. – Poza tym źle się bawimy? A to chyba najważniejsze. Na razie nikomu nic się nie stało - z wyjątkiem tego lichego dziecięcego wózka rzecz jasna. (…)

Zachwycające podejście do starości przedstawione na przykładzie tej piątki seniorów, myślę, że każdego natchnie pozytywnym myśleniem i entuzjazmem. Pomyłki zdarzają się ludziom w każdym wieku, ale czy należy się z każdego popełnionego w życiu błędu zadręczać?

Moim zdaniem, ta książka to taka specyficzna psychoterapia dla każdego, a szczególnie powinna być dostępna w domach spokojnej starości. Wolontariusze powinni czytać takim staruszkom właśnie tego typu powieści, aby im uzmysłowić, że starość nie musi być smutna i zła.

Wiem, że wiele osób cierpi z powodu ogromnych bóli, fizyczne niedyspozycje często jednak wynikają z zaniedbać psychicznych. Czasami, kiedy słyszę od podopiecznego „nie pójdę na spacer, bo mnie bolą kolana” myślę sobie: gdybyś tylko więcej się ruszał, zamiast siedzieć bezmyślnie w fotelu i gapić się w telewizor, twoje kolana byłyby ci za to wdzięczne.

Wiem, że najgorszą chorobą starszych ludzi jest samotność, ale często oni sami sobie ją fundują takim a nie innym zachowaniem. Zamiast cały czas narzekać, jak to mi jest źle, jak wszystko mnie boli, jak mi smutno, zacznij się ruszać, śpiewać, a nawet rozmawiać z samym sobą. Otwórz okno na szeroko i wpuść do domu trochę powietrza, trochę słońca, trochę hałasu, a nie zamykaj się w ciszy własnego towarzystwa.

Starość wcale nie musi być smutna i samotna, nie wolno jej na to pozwolić.

Nie mogłam się oprzeć pokusie i zaraz po skończeniu czytania tej książki zamówiłam sobie kolejne części. Jestem pewna, że będę do tej lektury wracała, bo potrzebuję takich zastrzyków pozytywnego podejścia do życia. I wcale się nie dziwię, że seria z dziarskimi i dość niesfornymi seniorami sprzedała się w ilości kilku milionów. Zręcznie skonstruowana fabuła nie pozwala na oderwanie się od książki, wątki kryminalne w połączeniu z nieprofesjonalnym podejściem do przestępstw są tak pełne humoru, że usta bolą od śmiechu. Mnie nawet kilka razy łezka poleciała z oka, ale była to łezka śmiechu.

Polecam tę książkę każdemu, a w szczególności osobom w wieku senioralnym. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to książka lekka, łatwa i przyjemna. Relaks z taką lekturą jest potrzebny. Jeśli chodzi o mnie, to naładowałam się pozytywną energią na długo, a jak tylko poziom tej energii spadnie, natychmiast sięgnę po kolejną taką książkę. I chociaż mały druk literek odrobinę sprawił mi dyskomfort w czytaniu, to przecież nić takiego.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-15 13:41:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Konkurs na żonę (tom 2)

Bilet do szczęścia to kontynuacja książki Konkurs na żonę. Jest to współczesna powieść obyczajowa, z nietypowym romansem w tle.

Hugo Hajdukiewicz to młody prawnik z Krakowa, który musiał jak najszybciej zmienić swój stan cywilny, jeżeli chciał otrzymać pokaźny spadek po swoim wujku ze Stanów Zjednoczonych. Wuj umieścił w testamencie życzenie, że Hugo do ukończenia trzydziestego roku życia...
Bilet do szczęścia to kontynuacja książki Konkurs na żonę. Jest to współczesna powieść obyczajowa, z nietypowym romansem w tle.

Hugo Hajdukiewicz to młody prawnik z Krakowa, który musiał jak najszybciej zmienić swój stan cywilny, jeżeli chciał otrzymać pokaźny spadek po swoim wujku ze Stanów Zjednoczonych. Wuj umieścił w testamencie życzenie, że Hugo do ukończenia trzydziestego roku życia musi być żonaty, a jeszcze lepiej być już nawet ojcem. W poszukiwaniu idealnej kandydatki na żonę młody mężczyzna z pomocą przyjaciela organizuje konkurs pod nazwą „Żona”. Hugo nie przewidział jednak tego, że zakocha się w swojej kandydatce na żonę. Kiedy wychodzi na jaw prawda związana z szybkim ożenkiem, w młodym małżeństwie dochodzi do spięcia. Jakby tego było mało, babcia Łucji trafia do szpitala i młoda mężatka ma dodatkowy ciężar do zniesienia. Czy Łucja i Hugo dojdą jednak do porozumienia i zakończą cichy konflikt? Kto tak właściwie stoi za anonimem wysłanym do Łucji? I kto otrzyma tak naprawdę ten bilet do szczęścia?

Książkę tę można czytać, jako kontynuację, ale równie dobrze można ją przeczytać jako samodzielną lekturę, ponieważ autorka bardzo sprytnie wprowadza czytelnika w fabułę wcześniejszej części. Jeśli chodzi o mnie to ja oczywiście polecam, aby zacząć jednak od „Konkursu na żonę”.

Sięgnęłam po kontynuację, bo bardzo zaciekawiło mnie jak poradzą sobie młodzi małżonkowie w obliczu innych spraw, być może poważniejszych, niż zatajone przyczyny zawarcia szybkiego małżeństwa. I chociaż sami bohaterowie często bardzo mnie irytowali, to polubiłam ich. Dwoje dorosłych ludzi zachowujących się chwilami bardzo infantylnie, żeby nie powiedzieć głupio, kocha się, pożąda się a jednak… ich zachowanie czasami przypomina fochy z piaskownicy. Zastanawiałam się podczas czytania, jak to jest, że młodzi małżonkowie pragną się fizycznie, pragną dotyku tej drugiej osoby, a nie potrafią roztopić pozornego lodu między nimi, nie potrafią zburzyć muru odgradzającego ich od siebie, muru, który sami zbudowali.

Często śmieszna duma rządząca umysłami ludzi, nakazuje im zachowywać się irracjonalnie.

(…) „To jest trudne” – pomyślała o ich wspólnym życiu pod jednym dachem. „Wegetujemy. Zamiast żyć, odgrywamy role w spektaklu pod tytułem Małżeństwo na czas określony, jesteśmy ja dwójka schodzących sobie z drogi , ostatnio coraz mniej lubiących się lokatorów. (…)

Łucja, niby dziewczyna mądra, inteligentna, znająca ból i cierpienie życia, powinna być moim zdaniem bardziej odporna na kolejne życiowe porażki. A ona ciągle płacze i płacze. Momentami miałam tego jej płaczu po dziurki w nosie i teraz dopiero rozumiem, co mają na myśli czytelniczki moich książek, które twierdzą, że moje bohaterki za dużo płaczą.

Bardzo podobał mi się jednak w tej powieści wątek odnalezionych po latach kochanków. To prawda, że „stara miłość nie rdzewieje”, bo prawdziwa miłość mimo upływu lat potrafi być wciąż gorąca jak kiedyś. Prawdziwa miłość potrafi wiele wybaczyć i otworzyć ponownie serce, które tak właściwie… nigdy nie zostało zamknięte.

Między kartami o miłości znajdzie czytelnik również inne wątki, myślę, że bardzo ważne dla człowieka. Poruszony na przykład temat choroby nowotworowej, czy innych mniej lub bardziej przytłaczających chorób już coraz częściej przestaje być tematem tabu.

(…) Jej ręce leżały wzdłuż tułowia, jak ścięte łodygi jakiejś dziwnej martwej rośliny. Uniosła prawą, żeby po chwili opuścić ją z powrotem. Mimo to Olga nadal była piękną kobietą, choć teraz jej uroda zamiast seksapilem i energią, porażała swoim dramatem. (…)

Kolejny trudny temat to homoseksualizm, ukazany przez autorkę z taką naturalnością, jako coś zupełnie normalnego. A przecież wielu z nas wie, że mimo XXI wieku jak związki homoseksualne są postrzegane przez wielu ludzi, nie tylko w Polsce.

Ale… żeby nie było tylko tak och i ach, było w tekście książki kilka zwrotów, które mnie trochę irytowało, a które ja zapisałabym zupełnie inaczej. Na przykład dość często powtarzające się: „puściła do niego oczko”, można przecież zastąpić od czasu do czasu „mrugnęła zawadiacko”. Zgrzytnęło mi również słowo „otwarli” w zdaniu: „otwarli świetną włoską knajpę”, które ja zapisałabym „otworzyli”. No ale to takie detale, na które pewnie nikt oprócz mnie nie zwróci uwagi.

Przede mną część trzecia, ale muszę trochę odsapnąć od tych wszystkich łez, wzruszeń i emocji. Książkę już zamówiłam, ale pozwolę jej trochę "poleżakować" na mojej półce „do przeczytania”.

Polecam tę książkę nie tylko paniom, ponieważ uważam, że jest w niej sporo wątków dotyczących mężczyzn. Ta słodko – gorzka opowieść, z pewnością zadowoli niejednego czytelnika. Proszę nie liczyć tylko na słodki romans, który jest ,ale w otoczeniu wielu innych ciekawych wątków. Mogę śmiało przyznać, że jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale muszę uprzedzić, że czytelniczkę/czytelnika czekają spore emocje.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-15 13:40:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Konkurs na żonę (tom 1)

Konkurs na żonę to powieść obyczajowa, z ciekawym romansem i delikatną erotyką w tle, taka trochę bajka dla dorosłych, ale wyjątkowo wciągająca.

Hugo Hajdukiewicz to młody prawnik z Krakowa, który musi jak najszybciej zmienić swój stan cywilny, jeżeli chce otrzymać pokaźny spadek po swoim wujku ze Stanów Zjednoczonych. Wuj umieścił w testamencie zapis, że Hugo do ukończenia trzydziestego roku...
Konkurs na żonę to powieść obyczajowa, z ciekawym romansem i delikatną erotyką w tle, taka trochę bajka dla dorosłych, ale wyjątkowo wciągająca.

Hugo Hajdukiewicz to młody prawnik z Krakowa, który musi jak najszybciej zmienić swój stan cywilny, jeżeli chce otrzymać pokaźny spadek po swoim wujku ze Stanów Zjednoczonych. Wuj umieścił w testamencie zapis, że Hugo do ukończenia trzydziestego roku życia musi być żonaty, a jeszcze lepiej być już nawet ojcem. W poszukiwaniu idealnej kandydatki na żonę młody mężczyzna z pomocą przyjaciela organizuje konkurs pod nazwą „Żona”. Dzięki temu konkursowi poznaje wkrótce młodziutką, pochodzącą ze wsi nieśmiałą studentkę, sierotę wychowywaną przez babcię. Niczego niepodejrzewająca Łucja zakochuje się w bogatym chłopaku chociaż dzieli ich prawie wszystko, a zwłaszcza środowisko kulturowe. Kiedy misternie przygotowany plan matrymonialny zostaje prawie zrealizowany, coś nagle wymyka się spod kontroli i… O tym czy dojdzie do skonsumowania związku i czy dojdzie do zawarcia małżeństwa dowiecie się, jeżeli sięgniecie po książkę. Nie zdradzę tego, ponieważ zachęcam do przeczytania o tym samemu.

Na początku napisałam, że jest to trochę taka bajka dla dorosłych. Być może gdybym była o kilkadziesiąt lub chociażby kilkanaście lat młodsza, odebrałabym fabułę nieco inaczej, ale mam tyle lat co mam i wiele już w życiu przeszłam, zatem niektóre historie są dla mnie… trochę bajkowe.

Nie ukrywam jednak, że książkę przeczytałam na tak zwanym wdechu, czyli wciągnęła mnie ta historia bardzo i nie potrafiłam oderwać się od fabuły do tego stopnia, że już tego samego dnia, kiedy skończyłam czytać tę, zabrałam się za drugą część. No cóż, babska ciekawość zwyciężyła.
Książka jest momentami bardzo zabawna a momentami bardzo wzruszająca. Były fragmenty, a właściwie dialogi, przy których śmiałam się w głos, ale były również chwile, kiedy musiałam otrzeć z oka łezkę.

Dlaczego napisałam, że to trochę bajka? No cóż, patrząc na głównych bohaterów, to takie związki pewnie zdarzają się. Mamy przed sobą Kopciuszka, dziewczynę z ubogiej rodziny, dobrze wychowaną, inteligentną i do tego sierotę, która prawie nie pamięta swoich rodziców, bo zginęli, gdy ona była małym dziecięciem. I mamy Księcia, czyli bogatego playboya, młodzieńca żyjącego w luksusie, nie znającego tak naprawdę polskiego normalnego życia. I to pozwala na to, aby… do głowy trafiła myśl, aby książka skończyła się „i żyli długo i szczęśliwie”. Czy tak się kończy? Nie zdradzę.

Fabuła książki jest nietuzinkowa. Jeżeli ktoś pomyśli, że jest to słodki romans, czy literatura dla kucharek, jak ktoś określił kiedyś książki pisane przez Magdalenę Witkiewicz, to się trochę pomyli. To słodko gorzki realizm życia, który może się przytrafić niejednej młodej dziewczynie, bo cóż jest dziwnego w tym, że dziewczyna z przeciętnej, niezbyt zamożnej rodziny zakochuje się w przystojnym, bogatym młodym człowieku?

Bardzo podobało mi się podejście autorki do erotyki. Lubię takie zmysłowe erotyczne związki, w których nie ma brutalności i wulgarności, jest tylko czysty, niewinny seks. Może główna bohaterka była odrobinę nadpobudliwa w tej materii, ale zrzuciłam to na buzujące w niej hormony podsycane emocjonalnym podejściem do tego ciepłego i cudownego faceta. Tak, Hugo mimo wielu wad, da się polubić.

Autorka od początku wprowadza czytelnika w konkret dotyczący „konkursu na żonę”, powolutku wciąga nas w intrygę uknutą przez głównego bohatera, ale nie pozwala na dokonywanie wyboru pozytywnej i negatywnej postaci. Jeśli chodzi o mnie, to chociaż kibicowałam Łucji na każdym kroku, to trochę mnie jej osoba irytowała, w przeciwieństwie do Hugo, którego autorka pokazała, jako mężczyznę, w którym małymi krokami rodzi się przemiana. Łucja okazała się osobą trochę mało odpowiedzialną za swoje poglądy. Najpierw usilnie dążyła do tego, aby jej partner wybaczył komuś, dał temu komuś kolejną szansę, a potem, kiedy chodziło o nią, sama nie potrafiła, czy wręcz nie chciała wybaczyć i dać drugiej osobie kolejnej szansy.

Ta książka to opowieść o zmianach, jakie rodzą się w człowieku dzięki niektórym emocjom. Ukazuje jak głębokie mogą być więzy łączące ludzi. Jak piękna i bezkompromisowa potrafi być przyjaźń, ale również jak szybko można ulec marzeniom, których spełnienie nie zawsze jest tak piękne i urocze jak chcemy. To doskonale ukazany realizm współczesnego życia, gdzie z jednej strony mamy tradycyjne posłuszeństwo wobec wpajanych od dziecka zasad a z drugiej hipokryzję i wykorzystywanie naiwności innych dla własnych celów.

To nie jest książka, którą można zakwalifikować jako literaturę tylko dla kobiet. Myślę, że chociaż nie ma w fabule brutalnych scen przemocy, wątków sensacyjnych czy kryminalnych, tę powieść równie dobrze mogę polecić mężczyznom. Zabawne często dialogi w połączeniu z ciekawymi osobowościami bohaterów i pięknymi opisami miejsc, to z pewnością mieszanka, która zadowoli niejednego czytelnika.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-15 13:35:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: William Wisting (tom 3) | Seria: Mroczny zaułek

Gdy morze cichnie to kryminał policyjny, którego fabuła umiejscowiona została w współcześnie w okolicach pewnej miejscowości norweskiej.

Stavern poza sezonem jest niezbyt zaludnionym, cichym miasteczkiem. Kiedy na schodach miejskiej apteki zostaje znaleziony nieprzytomny mężczyzna, postrzelony w brzuch, a wkrótce potem policja znajduje zwęglone kości na pogorzelisku domku letniskowego, to już...
Gdy morze cichnie to kryminał policyjny, którego fabuła umiejscowiona została w współcześnie w okolicach pewnej miejscowości norweskiej.

Stavern poza sezonem jest niezbyt zaludnionym, cichym miasteczkiem. Kiedy na schodach miejskiej apteki zostaje znaleziony nieprzytomny mężczyzna, postrzelony w brzuch, a wkrótce potem policja znajduje zwęglone kości na pogorzelisku domku letniskowego, to już wiadomo, że w miasteczku dzieje się coś niedobrego. William Wisting i policjanci z nim współpracujący mają nie lada problem. Po odnalezieniu kolejnych zwłok śledztwo zaczyna się gmatwać, ale wolno posuwa się do przodu. Czy niespodziewane zdarzenia mają ze sobą coś wspólnego? Kto jest odpowiedzialny za śmierć młodej dziewczyny i dlaczego komisarz musiał wyjechać aż do Hiszpanii?

Jest to moja pierwsza książka tego autora, którą przeczytałam. I chociaż nie przepadam za pisarzami skandynawskimi, to wiem już, że sięgnę kiedyś po kolejne powieści tego autora. Książka trafiła w moje ręce dzięki wymianie książkowej na naszym szóstym spotkaniu A może nad morze? Z książką. I cieszę się, że ją wzięłam, ponieważ nie tylko lubię kryminały, ale lubię poznawać również nowych pisarzy.

Moim zdaniem jest to wciągająca powieść, w której fabuła świetnie współgra z ciekawymi dialogami. Wartka akcja mająca miejsce w malowniczych okolicach, to dla mnie dobra powieść kryminalna. Autor w ciekawy sposób zapewnia czytelnikowi zaangażowanie się w fabułę wprowadzając sporą ilość niespodzianek prowadzących do rozwikłania zagadki, a właściwie zagadek kryminalnych co nie pozwala na nudę. Prawie od pierwszej do ostatniej strony zapewnia wartką akcję, a końcówka książki to już po prostu eksplozja działań.

Myślę, że jest to nie tyle lektura intrygująca i wciągająca, co pozwalająca czytelnikowi na chwilę na przeniesienie się do skandynawskich klimatów i zakątków, aby pobyć w norweskich fiordach, czy wśród norweskich wzgórz. Nieczęsto zdarza się w powieściach kryminalnych, aby autor tak zręcznie łączył intrygę kryminalną z malowniczymi opisami miejsc. Tu mamy i jedno i drugie.

(…) Nad Bergen i siedmioma okolicznymi wzgórzami świeciło słońce. Krzywe domy na Bryggen zdawały się pochylać jeszcze bardziej nad Vaggen, tak aby ich fasady mogły skorzystać z tak niezwykłego w tych stronach zjawiska pogodowego jak ciepły, słoneczny dzień. (…)

Bohaterowie są wyraziści i ciekawi nie tylko pod względem wizualnym, ale przede wszystkim osobowościowym.

Podobało mi się również słownictwo, brak wulgaryzmów, tak często obecnych w wielu powieściach kryminalnych i to, że autor nie idealizuje policjantów. Ukazuje ich jako ludzi z krwi i kości, którzy nie zawsze radzą sobie z problemem. Za pośrednictwem grupy policjantów krok po kroku poznajemy zarówno ich zmagania jak i sukcesy. Nie zawsze jest tak, że śledztwo idzie „jak po maśle”, często jest tak, że wiele wątków się na siebie nakłada a jednak nie można dobrnąć do konkretnego zakończenia sprawy. Nie wiem jak autor prowadzi śledztwa w swoich pozostałych książkach, ale styl i odkrywanie kolejnych czynników śledczych w tej części, mnie się podobały.

Jeżeli ktoś nie zna jeszcze książek tego autora, to polecam, chociaż podobno jest to jedna z jego słabszych książek. No cóż, może się wkrótce o tym przekonam, ponieważ mam w planach przeczytanie innych powieści z komisarzem Wistingiem. Tu mamy odrobinę wszystkiego, jest wątek sensacyjny, romansowy, polityczny i terrorystyczny, a to wszystko w malowniczo zaprezentowanych okolicach norweskich miejscowości.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-15 13:33:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Na dnie duszy to powieść obyczajowo-psychologiczna z historią wojenną i powojenną w tle.

Rozalia jest matką Donaty i babcią Ingi. Kiedy seniorka rodu umiera, wielu członkom rodziny wydaje się, że wreszcie nastanie spokój, ponieważ babcia Rozalia była niepoprawną dewotką, osobą dość apodyktyczną i złośliwą, co powodowało, że mało kto miał ochotę przebywać w jej towarzystwie. Niestety złośliwa...
Na dnie duszy to powieść obyczajowo-psychologiczna z historią wojenną i powojenną w tle.

Rozalia jest matką Donaty i babcią Ingi. Kiedy seniorka rodu umiera, wielu członkom rodziny wydaje się, że wreszcie nastanie spokój, ponieważ babcia Rozalia była niepoprawną dewotką, osobą dość apodyktyczną i złośliwą, co powodowało, że mało kto miał ochotę przebywać w jej towarzystwie. Niestety złośliwa babcia pozostawiła po sobie testament, który całą rodzinę postawił w dość niezręcznej sytuacji, powodując jeszcze większe konflikty między rodzeństwem, czyli wnukami Rozalii a także między córką Donatą i jej dziećmi. Czy wiadomość o nieistniejącym do tej pory tajemniczym człowieku pogodzi, czy jeszcze bardziej poróżni rodzinę Rozalii? Co zapisała staruszka w pewnym zeszycie, który odziedziczyła jej wnuczka? Czy Rozalia pozostawiła jakiś cenny skarb dla swoich krewnych?

No cóż, nie chcę spojlerować, chociaż najchętniej opowiedziałabym wszystko z najdrobniejszymi detalami. Nie na tym jednak ma polegać moja opinia o tej książce.

Muszę przyznać, że autorka zafundowała swoim czytelnikom/czytelniczkom bardzo nostalgiczną podróż w odległe rejony dość bolesnej przeszłości. Fabuła przyciąga od pierwszych stron, a rozdziały są tak ułożone, że następują po sobie przemiennie. Autorka płynnie przenosi czytelnika w czasie, lawirując między teraźniejszością a momentami bardzo bolesną przeszłością zarówno Rozalii, jak i jej córki Donaty.

Bardzo powoli dozowane napięcie trzyma cały czas w pewnego rodzaju ciekawości, „co będzie dalej”. Prawie każdy rozdział kończy się pewną niewiadomą, której wyjaśnienie pojawia się dopiero po kilku, czy kilkunastu stronach.

Efektownie zaprezentowane zostały w tej historii trzy kobiety i trzy różne ich osobowości. Ale w każdej z nich jest coś, co intryguje, zaskakuje i… przyciąga. I chociaż jedna z głównych bohaterek – Rozalia jest przedstawiona, jako wcielenie zła, to tak naprawdę mnie zastanawiało to, dlaczego przez lata nikt nie dociekał tego, dlaczego było w niej tyle złości, jadu, nienawiści i jednocześnie fanatycznej bogobojności.

Bolesne we wspomnieniach matki i córki drastyczne metody wychowawcze, pokolenia przedwojennego i powojennego, dzisiaj być może wydają się koszmarem, ale czy wszechobecna wówczas przemoc w rodzinie, stawiająca dzieci na pozycji bezwartościowego przedmiotu i wszechobecny w tych młodych ludziach strach i poczucie winy, nie zdarzają się w dzisiejszych czasach?

(…) Nie raz już dostała lanie, choć wydawało się jej, że nie zasłużyła. Przy drzwiach wejściowych na gwoździu wbitym w futrynę wisiał dla postrachu skórzany pas. Rzuciła na niego okiem i zadrżała. Oczywiście wiedziała, że matka nie bije jej dla zabawy. W ten sposób chciała ją wychować na porządnego człowieka, a pasem wybić głupoty z głowy. Należało się przecież, gdy coś niegrzecznie odpowiedziała albo skłamała. Kara musiała być. (…)

Jak często wspomnienia z przeszłości mają wpływ na to, co robimy, niby nie chcąc powtarzać tego co nas spotkało a jednak… Dzieci, które nie zaznały w miłości, ciepła i czułości ze strony najbliższej osoby, nie zawsze potrafią okazać te uczucia swoim dzieciom. Chociaż… czasami bywa wręcz odwrotnie, myśląc o własnych tęsknotach za bliskością, starają się nadrobić to w stosunku do własnych pociech.

(…) W tym krzyku dzieci poznała głos dochodzący jakby ze swojego środka. Znała go doskonale. Opuściła pasek na ziemię i usiadła pod ścianą. Patrzyła na swoje dzieci wijące się z bólu, który im przed chwilą zadała. Była dokładnie taka sama jak Rozalia! A przyrzekała sobie wiele razy, że ona swoich dzieci nie uderzy nigdy! (…)

Ciekawym wątkiem powieści jest również toksyczne uzależnienie od drugiej osoby. Chęć bycia kimś lepszym od tego kim się jest. Nieważne wówczas stają się więzy rodzinne, miłość do rodziców czy rodzeństwa, a chęć udowodnienia, że „nie jestem taki zły, mogę wszystko”. Osoba dążąca do zaspokojenia potrzeb materialnych drugiej osoby, staje się ślepa na wszystko, co ważne i potrzebne dla utrzymania własnego ja. Ślepa pazerność potraf doprowadzić do rozpadu najpiękniejszych więzów rodzinnych.

Długo mogłabym jeszcze pisać i analizować, ale nie chcę nikogo zanudzać. Przyznam jednak, że powieść ta wywołała we mnie wiele emocji. Fabuła działała na mnie jak magnes, czytałam wszędzie gdzie miałam chociaż chwilę na to, aby zagłębić się w kartki książki. Na przystanku, w autobusie, w domu… Niezbyt często mi się to zdarza, więc coś to znaczy.

Nie powiem, że jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna chociaż styl pisania tej autorki jest lekki i przyjemny. Ale z całą pewnością jest warta przeczytania. To książka z tych, które na długo pozostają w pamięci, a po skończeniu, człowiek tak naprawdę nie potrafi powiedzieć niczego do momentu, aż się otrząśnie z wrażeń, jakie zdominowały jego umysł.

Polecam tę powieść nie tylko paniom, chociaż myślę, że panie znajdą w niej więcej dla siebie niż panowie. Jest to opowieść o trudnych relacjach rodzinnych, i zarówno tych międzypokoleniowych, jak i tych jednopokoleniowych. To opowieść o kilku miłościach: trudnej miłości zbudowanej na fundamentach nienawiści, opowieść o miłości ślepej, toksycznej i upokarzającej, oraz o miłości szczerej, cichej i chwilami niedostrzegalnej. Ale jest to również opowieść o bólu i cierpieniu, traktowanych jak chleb powszedni. Opowieść o marzeniach i to nie tylko dziecięcych. Dla osób wrażliwych paczka chusteczek będzie za mało. Ale warto tę paczkę sobie przygotować i zagłębić się w tej lekturze. Może po niej zobaczymy, co tak naprawdę chowamy na dnie naszej duszy. Bo z całą pewnością książka zmusi niejednego czytelnika do głębokiej refleksji.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
449 303 2353
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (14)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd