Justyna 
34 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki, ostatnio widziana 2 dni temu
Teraz czytam
  • I tak wygrasz
    I tak wygrasz
    Autor:
    Powieść niczym "Kane i Abel", trzyma czytelnika w szachu od pierwszej do ostatniej strony! Jeffrey Archer zakończył sagę o rodzinie Cliftonów i zabrał czytelnika w niezwykłą podróż w poszuki...
    czytelników: 67 | opinie: 1 | ocena: 6,25 (4 głosy)
  • Jak być dobrym szefem. Przepis na sukces w nowej roli menedżera
    Jak być dobrym szefem. Przepis na sukces w nowej roli menedżera
    Autor:
    Gratulacje! Awansowałeś i w końcu to TY jesteś szefem. Jako świeżo upieczony menedżer możesz się zastanawiać, jak dobrze kierować innymi. Od czego zacząć? Ta książka oferuje wypróbowane rady, które po...
    czytelników: 11 | opinie: 1 | ocena: 7,25 (4 głosy)
  • Kurtyka. Sztuka wolności
    Kurtyka. Sztuka wolności
    Autor:
    "Kurtyka. Sztuka wolności" - pierwsza biografia Wojtka Kurtyki, laureata Złotego Czekana za całokształt dokonań wspinaczkowych, którego przejście Świetlistej Ściany Gasherbruma IV zostało uz...
    czytelników: 959 | opinie: 57 | ocena: 7,21 (359 głosów) | inne wydania: 1
  • Letnia noc
    Letnia noc
    Autor:
    Ścinający krew w żyłach mistrzowski horror w stylu klasyki gatunku. Lato 1960 roku. Old Central School to potężny, mroczny gmach w miasteczku Elm Haven w Illinois. Dla bohaterów ta szkoła właśnie prze...
    czytelników: 666 | opinie: 28 | ocena: 7,12 (162 głosy) | inne wydania: 1
  • Nic co ludzkie
    Nic co ludzkie
    Autor:
    W seminarium duchownym wybucha pożar. Kleryk Leszek Lisowski ratuje z płomieni dwóch przyjaciół: Andrzeja Kukułę i Tadeusza Trybusa. Po święceniach spotykają się w każdą rocznicę ocalenia. Tym razem s...
    czytelników: 52 | opinie: 0 | ocena: 6 (2 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-07 08:54:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Dwie pierwsze części świetne. Im dalej, tym gorzej. Końcówka rozczarowuje.

 
2018-12-05 19:04:50
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam, Recenzja, Sztukater.pl
 
2018-12-05 18:56:11
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam, Recenzja, Sztukater.pl
Autor:
 
2018-12-05 18:55:42
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam, Recenzja, Sztukater.pl
 
2018-12-05 18:55:14
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam, Recenzja, Sztukater.pl
Autor:
 
2018-12-04 09:03:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Dina (tom 3) | Seria: Arcydzieła literatury norweskiej

Trzyma poziom. Jedyny minus to czytanie kolejnych części w tak dużych odstępach...

 
2018-12-04 08:32:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2018-12-04 08:31:52
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-12-01 16:55:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzja, Sztukater.pl
Autor:

Iga Karst powieści wydaje od 2008 roku (w 2005 roku miał miejsce literacki debiut). W centrum jej zainteresowań literackich ciągle pozostają zagadnienia historyczne związane z Dolnym Śląskiem i monarchiami europejskimi oraz wątki przygodowo-detektywistyczne. Jej najnowsza powieść „Zapach prawdy” rozpoczyna cykl kryminalny o dociekliwej mecenas Anicie Herbst i poważnym komisarzu Orskim. Akcja... Iga Karst powieści wydaje od 2008 roku (w 2005 roku miał miejsce literacki debiut). W centrum jej zainteresowań literackich ciągle pozostają zagadnienia historyczne związane z Dolnym Śląskiem i monarchiami europejskimi oraz wątki przygodowo-detektywistyczne. Jej najnowsza powieść „Zapach prawdy” rozpoczyna cykl kryminalny o dociekliwej mecenas Anicie Herbst i poważnym komisarzu Orskim. Akcja cyklu rozgrywa się w okolicy Pensjonatu Biały Dwór w Sycowie.
Do powieści osadzonych na Dolnym Śląsku zawsze podchodzę z dużym sentymentem i często po nie sięgam. Wszyscy lubimy przecież czytać o naszych małych ojczyznach, konfrontować wyobrażenia autora i fikcję literacką z tym co nas otacza na co dzień. Nie inaczej jest z „Zapachem prawdy” – akcja tej powieści kryminalnej dzieje się w małym dolnośląskim miasteczku, oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od Wrocławia.
Mniej więcej trzy czwarte książki wypada jak najbardziej pozytywnie. Akcja biegnie wartko i choć wątek morderstwa pojawia się od samego początku, rozwiązanie zagadki nie pada od razu. Ofiara – profesor Adam Korczyński – to znany na całym świecie znawca orchidei. Między śledztwem prowadzonym dwutorowo czytelnik zdobywa wiedzę dotyczącą hodowli orchidei oraz najbardziej popularnych i wymagających gatunków. Język w powieści jest przystępny, dialogi niewymuszone choć proste, mało rozbudowanych opisów (Karst stawia głównie na dialogi). Nie nuży. Bohaterowie trochę jak od kalki. Działania policji czysto podręcznikowe, jest ten zły i dobry glina. Pojawia się lekkie wrażenie, że to trochę mieszanka skandynawskich kryminałów z rodzimą Puzyńską choćby. Jednak ciągle się to dobrze czyta. Ostatnia „ćwiartka” powieści mniej udana. Choć samo rozwiązanie zagadki morderstwa profesora zaskakuje (przyznaję, że nie domyślałam się kto zabił), to zakończenie pisane jakby na kolanie, bez pomysłu, w pośpiechu. Za mało i za płytko rozbudowana część obyczajowa. Wplatanie mocno zużytego wątku czasów powojennych naprawdę nie było potrzebne – nie chcę zdradzać więcej szczegółów, bo nie jest to moja rola. Całość ciągle broni się zadowalającą spójnością.
Najciekawszym wątkiem był ten związany z hodowlą orchidei. Nie jestem znawcą tematu dlatego też nie wiem na ile jest on zgodny z prawdą. Mniemam, że skoro fabuła i pomysł na książkę jest przemyślany i dopracowany, to w tym wypadku nie może być inaczej. Tu storczyki dumnie reprezentują świat flory.
Faktem jest, że głównym wątkiem jest ten związany że śmiercią profesora. Jednak otaczają go wątki poboczne, które nie pozostają bez wpływu na bieg wydarzeń. Tajemnicą owiane są poprzednie losy Herbst i Orskiego. Intrygujące są losy biznesmenów z rodziny profesora, którzy fortuny dorobili się właśnie na storczykach. Do głosu dochodzi również przeszłość, sięgająca lat wojennych. Jak łatwo można się domyślać historie splatają się w jednym punkcie, bądź mają pośredni na niego wpływ. Jedyne co można zarzucić bohaterom, to fakt że są oni narzędziem do odkrycia zagadki zbrodni, nastawieni na konkretny cel. Szkoda, że zabrakło w nich tej przysłowiowej „krwi i kości”. Na szczęście mają poczucie humoru, co dodaje smaku lekturze.
Choć „Zapach prawdy” w moim osobistym rankingu nie stanie na tegorocznym podium, to książkę czyta się zaskakująco dobrze. Jest lekko i przyjemnie, a jednocześnie dynamicznie i interesująco. To też dowód na to, że rynek książki sensacyjnej w Polsce wciąż się rozwija i ma się dobrze. Niech dowodem będą słowa samej autorki: "Moje powieści z założenia mają pasować do charakterystyki współczesnego odbiorcy – człowieka żyjącego w kulturze zdominowanej przez obrazy, nie przez teksty. Dlatego też staram się pisać w prostym, przejrzystym i dynamicznym stylu (...)" (fragment wywiadu z portalu sztukater.pl).

pokaż więcej

 
2018-12-01 16:55:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzja, Sztukater.pl

„Królowa Sabina i żurawie” Moniki Sobańskiej to lekka powieść, z gatunku kobiecych, polecana głównie jako lektura na jeden wieczór. Jeżeli któryś z Czytelników niniejszej recenzji spodziewa się zachwytów, może ich tu nie znaleźć. Autorka pochodzi z Pomorza Zachodniego. Z wykształcenia jest asystentem osoby niepełnosprawnej i terapeutą zajęciowym. Wolny czas poświęca na działalność charytatywną... „Królowa Sabina i żurawie” Moniki Sobańskiej to lekka powieść, z gatunku kobiecych, polecana głównie jako lektura na jeden wieczór. Jeżeli któryś z Czytelników niniejszej recenzji spodziewa się zachwytów, może ich tu nie znaleźć. Autorka pochodzi z Pomorza Zachodniego. Z wykształcenia jest asystentem osoby niepełnosprawnej i terapeutą zajęciowym. Wolny czas poświęca na działalność charytatywną na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się kulturą, filozofią i sztuką japońską. Dusza artysty – w wolnych chwilach pisze lub maluje przyrodę. Jest miłośniczką książek o tematyce historycznej oraz biografii.
Sabina jest dojrzałą kobietą, lekko naznaczoną przez życie, taka z bagażem doświadczeń. Ma stabilną pracę i prawie dorosłą córkę. Rozczarowana nieco sobą, mocno życiem. To jest taki punkt życia, kiedy można zacząć interesować się sobą, zadbać o swój rozwój i szczęście. Trochę pod wpływem impulsu decyduje się spędzić wakacje z siostrą i jej mężem. Razem z nimi rusza w koncertowe tournée po Europie. Sabina ma pełnić rolę tłumacza, jednocześnie się rozerwać i zwiedzić największe stolice Europy. Jak łatwo się domyślić, będzie to wyprawa jej życia.
Ta niewielka książeczka może być doskonałą lekturą dla mniej wymagających czytelniczek, które przy czytaniu chcą się rozerwać. To opowieść, która nie wymaga skomplikowanych rozważań i szukania drugiego dna. Sporo tu miejsca na nostalgię – Sabina często odwołuje się do czasów studenckich, z rozrzewnieniem wspomina przelotne związki. Jest mnóstwo uczuć, emocji i romantycznych scenek, dlatego też „Królowa Sabina” świetnie wpisuje się w nurt literatury dla kobiet.
Co dziwne, ,,Królowa Sabina i żurawie" to także powieść o kulturze. Sobańska sporo miejsca poświęca japońskiej tradycji, co doskonale odzwierciedla jej prywatne zainteresowania. Motywem przewodnim jest szal z motywem żurawia, który pojawia się na każdym etapie opowieści i śmiało pretenduje do miana głównego bohatera. Kraj kwitnącej wiśni prezentowany jest poprzez symbole, na ile prawdziwe nie mam wystarczającej wiedzy żeby to zweryfikować. Nawet tytułowe żurawie, tak mocno zakorzenione w naszej kulturze, są niestety japońskie. W tej historii Japonia ma ogromne znaczenie i będzie determinowała niektóre zdarzenia. To najmocniejszy punkt tej książki.
Powieść o Sabinie i żurawiach w żaden sposób mnie nie zaskoczyła. Jest mocno przewidywalna, a do tego napisana bardzo przystępnym i nieco szkolnym językiem. Fakt, czyta się lekko. Może dlatego, że opiera się na prostych schematach. Bohaterowie naszkicowani grubą kreską, brak im wyrazistości i ostrzejszych, nieco bardziej odważnych barw. Trochę lepszy, mniej erotyczny, polski harlequin. Z opinii, które udało mi się przeczytać w sieci, książka się podoba (na popularnym portalu dla książkomaniaków ma wysokie noty, jednak oceniło ją niewiele osób). Nie mogę tu nie wspomnieć o błędach wydawcy (a może mnie się trafił taki felerny egzemplarz…). Tam gdzie dialog, tekst biegnie jednym ciągiem. I odwrotnie, tam gdzie tekst – wtrącenia jak do dialogu, niczym nie wyróżnione. Sporo literówek. Tak, czepiam się tej książki.
Poznanie Sabiny polecam dla mało wymagających romantyczek, które lubią powieści o miłości z nutką sensacji. Jestem ciekawa Waszej refleksji po tej lekturze. Przewiduję, że sporo z Was w Sabinie znajdzie cząstkę siebie. Tych, którzy liczą na rozbudowany wątek samych żurawi – chcą poznać ich zwyczaje, sposób rozmnażania czy tajniki jak hodować lub dokarmiać, muszę rozczarować. Pojawiają się jedynie na japońskim szalu i przypadkowej tapecie. Czytelnikom „wyższego” poziomu, którzy oczekują flirtu z książką, czekają na element zaskoczenia, szukają smaczków w warstwie językowej, niestety odradzam.

pokaż więcej

 
2018-11-28 18:04:41
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, W kolejce do czytania
Autor:
 
2018-11-28 18:04:09
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, W kolejce do czytania
 
2018-11-28 18:02:57
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, W kolejce do czytania
 
2018-11-28 09:15:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Mocno nierówna. Niektóre fragmenty mocno przykuwające uwagę, inne znów rozwleczone i nudnawe.

 
2018-11-26 17:49:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzja, Sztukater.pl

Namalowanie obrazu przedstawiającego bitwę pod Grunwaldem zajęło Janowi Matejce sześć lat (1972-1878). W lutym 1878 artysta sprzedał obraz za kwotę 45 000 złotych reńskich warszawskiemu finansiście Dawidowi Rosenblumowi. Obraz mierzący 426 x 987 cm pierwszy raz przedstawiono szerszej publiczności we wrześniu tego samego roku w sali krakowskiego Urzędu Miasta. Od tej daty rozpoczęła się jego... Namalowanie obrazu przedstawiającego bitwę pod Grunwaldem zajęło Janowi Matejce sześć lat (1972-1878). W lutym 1878 artysta sprzedał obraz za kwotę 45 000 złotych reńskich warszawskiemu finansiście Dawidowi Rosenblumowi. Obraz mierzący 426 x 987 cm pierwszy raz przedstawiono szerszej publiczności we wrześniu tego samego roku w sali krakowskiego Urzędu Miasta. Od tej daty rozpoczęła się jego wielka podróż przez Wiedeń, Petersburg, Berlin, Lwów, Bukareszt i Paryż, by w 1880 roku wrócić do Warszawy (do galerii Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych). W okresie I wojny światowej obraz ze względów bezpieczeństwa został wywieziony do Moskwy. Do Polski powrócił w 1922 roku i ponownie umieszczono go w Warszawie.

Najnowsza powieść Joanny Jodełki „2 miliony za Grunwald” przenosi czytelnika w czasy II wojny światowej, kiedy to na wieść o zbliżających się wojskach niemieckich obraz postanowiono ukryć. Szerzyła się plotka, że Niemcy mają na obraz chrapkę i że ma on zasilić zbiory prominentów Rzeszy. Bohaterskie działania podjęło środowisko związane z Zachętą. Obraz spakowano i przewieziono do Lublina. W tym wypadku „spakowano” to skrót myślowy – wielkie płótno wymagało wielu działań logistycznych oraz planowania i zmysłu organizatorskiego, by nie tylko obraz dotarł w całości ale nikomu nic się nie stało. Wojna rządzi się swoimi prawami, przebyć drogę Warszawa-Lublin do łatwych nie należało. A i gabaryty obrazu nie pozwalały na łatwe sfinalizowanie przedsięwzięcia.

Prócz realnych postaci zaangażowanych w ratowanie obrazu (Stanisław Ejsmond, Bolesław Surałło-Gajduczeni, Stanisław Mikulicz-Radecki, Władysław Woyda czy Roman Pieczyrak) Jodełka serwuje nam cały wachlarz wymyślonych bohaterów. Na czele z Dziurawcem – łobuzem i drobnym złodziejaszkiem, który uczciwą pracą się brzydzi i przez przypadek zostaje wmieszany w misję ratowania „Bitwy”. Jodełka – trochę jak Matejko - daje nam to co prawdziwe i niosące historię, wymieszane z fikcją w tle, która ma zachęcić i zabawić czytelnika. Matejko na płótnie prócz realnych postaci umieszczonych w centrum ukrył tych nieznanych z imienia, niepasujących do epoki bohaterów drugiego planu.

Po lekturze powieści nasunęła się jedna myśl – książka jest poprawna. W warstwie językowej nie można jej nic zarzucić. Dobór tematu fascynuje – prostym językiem opowiedziano historię najważniejszego dzieła malarstwa polskiego, wplatając w to wątki powieści sensacyjno-obyczajowej. W sprytny sposób przemycono atmosferę ówczesnych czasów, nawet stylistyka nie jest typowo współczesna. To autentyczna opowieść o odwadze i poświeceniu, które towarzyszyło ratowaniu przed nazistami Matejkowskiej „Bitwy pod Grunwaldem”. To też lekcja patriotyzmu – nie dziwi więc, że premiera powieści została przewidziana w setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Na szczęście ta lekcja pozbawiona jest zbędnego patosu.

Udał się mariaż historii z fikcją literacką, dlatego „2 miliony za Grunwald” to swoisty thriller patriotyczny. Autentyczności dodaje fakt, że przy tworzeniu książki Jodełka musiała przecież przenieść się w czasie i czerpać nie tylko z otaczającej rzeczywistości, ale i ze starych gazet, książek, filmów. Jak deklaruje, skoro wyobraźni trzeba pomóc, odwiedziła miasta z książki. Była więc w Krakowie w Domu Matejki, w pracowni konserwacji Muzeum Narodowego czy w Lublinie, gdzie obraz przechowywano. Taka forma przybliżania historii może zachęcić do czytania tych, którzy książki historyczne omijają szerokim łukiem. Dodatkowo przecież mówi o obrazie, o który ze słyszenia zna chyba każdy Polak.

Czytanie to flirt autora z czytelnikiem, a jeżeli książka jest dobra flirt przechodzi w romans. Choć po książki sensacyjne sięgam często, dobrą historią opartą na prawdziwych wydarzeniach nie pogardzę, to Joanna Jodełka w „2 milionach za Grunwald” mnie do siebie nie przekonała. Nie było chemii. Chociaż doceniam pracę i chwalę tematykę, to jednak nie moja bajka. Randka z thrillerem patriotycznym się nie udała. Wątek związany z ratowaniem „Bitwy”, jak najbardziej „na tak”, pozostałe już mniej. Choć próbowałam, nie mogłam wczuć się akcję, żaden z bohaterów nie pozostał w pamięci, żadna z historii nie przyciągnęła na dłużej. W wywiadzie na stronie internetowej sztukater.pl autorka mówi o tym, że jej stosunek do mediów społecznościowych jest umiarkowany, a aktywność nie jest systematyczna i zależna od literackiego zapału. Przy okazji premiery książki „puści” kilka postów. Wszystkich recenzji nie czyta, można wyczuć między wierszami że zdanie „zwykłych” czytelników się nie liczy, a jedynie ich liczba. Z tą opinią pewnie też nie będzie miała okazji się zapoznać.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
623 168 954
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (10)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd