Karolina 
polkazksiazka.blogspot.com
kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Długie lato w Magnolii
    Długie lato w Magnolii
    Autor:
    W oddalonym od głównych dróg bieszczadzkim zakątku znajduje się pensjonat Magnolia. Jego niepowtarzalną atmosferę tworzą niezwykłe kobiety: Czesia Gawińska, wspaniała kucharka, malująca obrazy Doris,...
    czytelników: 972 | opinie: 78 | ocena: 6,96 (427 głosów)
  • Żona na zamówienie
    Żona na zamówienie
    Autor:
    Czy warto zacząć wszystko jeszcze raz? Zosia wyrzuciła niewiernego męża z domu i usiłuje poukładać życie na nowo. Okazuje się, że nie to, czego najbardziej się obawiała - brak pieniędzy i niezależnoś...
    czytelników: 52 | opinie: 2 | ocena: 8 (3 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-03-21 14:59:36
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-03-21 14:58:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Mąż na niby" to moje kolejne spotkanie z prozą Niny Majewskiej - Brown. Jej poprzednie książki z którymi miałam możliwość się zapoznać czytałam dość dawno i dlatego też z jeszcze większym zainteresowaniem wystartowałam z lekturą.



Zofia i Paweł są małżeństwem z dwunastoletnim stażem. Oboje wychowują córkę. Oboje pracują. Ona jest nauczycielką języka angielskiego w liceum, on spełnia się...
"Mąż na niby" to moje kolejne spotkanie z prozą Niny Majewskiej - Brown. Jej poprzednie książki z którymi miałam możliwość się zapoznać czytałam dość dawno i dlatego też z jeszcze większym zainteresowaniem wystartowałam z lekturą.



Zofia i Paweł są małżeństwem z dwunastoletnim stażem. Oboje wychowują córkę. Oboje pracują. Ona jest nauczycielką języka angielskiego w liceum, on spełnia się zawodowo jako lekarz. Tworzą razem obraz szczęśliwej polskiej rodziny. Jednak przychodzi taki dzień, w którym wszystko wywraca się do góry nogami. Kobieta dowiaduje się od swojej koleżanki z pracy, że jej kochany małżonek od dwóch lat spędza upojne chwile u boku innej kobiety. Na dodatek po raz drugi zostanie tatusiem. No tak, wszyscy o tym wiedzieli! Tylko nie Zosia. Jak dobrze, że w takiej chwili może liczyć na wsparcie Joli, swojej najlepszej przyjaciółki. Własna matka stanęła murem za swoim kochanym i idealnym zięciem twierdząc, że to jej wina. Do tego dochodzi brak zrozumienia ze strony teściowej. Doliczmy jeszcze słowa "wsparcia" kochanych koleżanek i nie pozostaje nic innego jak popełnić harakiri. Na szczęście Zosia ma dla kogo żyć. Tą osobą jest jej jedyne dziecko. Zresztą nie ma zamiaru się załamywać. Jeszcze wszystkim pokarze, że da sobie ze wszystkim radę.



Temat zdrady w literaturze był już wałkowany na różnorakie sposoby. Ona nagle zostaje sama, on przeprowadza się do tej drugiej. Ileż można pisać o jednym i tym samym? W końcu nikt nie będzie chciał tego czytać bo nuda da o sobie znać. Jednak trzeba zauważyć, że tego typu opowieści różni od siebie pewien szczegół. W dużej mierze zależy to od tego w jaki sposób zostały napisane. Jedne rzeczywiście mogą być nudne, ale są też i takie od których trudno się oderwać. Z pewnością do tej drugiej grupy zaliczyć można książkę "Mąż na niby" autorstwa Niny Majewskiej Brown. Ze mną właśnie tak było. Strasznie mnie wciągnęła historia Zosi oraz jej rodziny. To nic, że główny wątek jest oklepany, ale ja cudownie spędziłam czas przy lekturze. W książce nie brakuje emocji. Zresztą trudno sobie wyobrazić ich brak gdy ma się do czynienia z takim facetem jakim jest Paweł. Bezczelny typ i drań, który dopuścił się zdrady i ma czelność jeszcze nachodzić Zosię. Te jego pomysły z podziałem majątku były wzięte nie wiem z czego. Hitem był dla mnie wątek z lodówką. Brudne gacie do prania oraz wyjadanie jedzenia to już był szczyt szczytów. Ukatrupiłabym go własnymi rękoma gdybym tylko mogła. Po czymś takim może jeszcze liczyć na pomoc ze strony matki Zosi. Tak, dobrze widzicie. Kochana mamusia wini o wszystko swoją córkę. To z jej winy tak bardzo udane małżeństwo może się rozpaść. Przecież Pawełek to chodzący ideał. To nic, że zrobił dziecko innej kobiecie. No po prostu nie mogłam znieść tego co miała do powiedzenia własnemu dziecku. Zamiast dodać otuchy jeszcze bardziej dołowała Zosię do tego stopnia aż zaczynała zgadzać się z jej stwierdzeniem. Może rzeczywiście to z jej winy jej kochany mąż postanowił poszukać szczęścia u boku innej, młodszej i piękniejszej kobiety. Oliwy do ognia dolała również teściowa, której w przeszłości nie podobało się, że jej syn związał się z kimś takim. W końcu jest lekarzem więc mógł poślubić kogoś bardziej wykształconego. Idzie się zwyczajnie załamać. Chociaż w tym przypadku niespodziewanie coś zacznie się zmieniać...



Jak ja lubię tego typu książki, w których czytelnik będzie mógł odnaleźć prawdziwe życie. Bo taka jest właśnie ta historia. Pełno w niej realizmu. Z pewnością główną tego zasługą są kreacje bohaterów oraz problemy w niej poruszone. Oczywiście zdrada wysuwa się na pierwszy plan, ale te poboczne też są interesujące. Relacje międzyludzkie do łatwych nie należą. Niejednokrotnie powiemy o jedno słowo za dużo i trudno jest potem dojść do porozumienia. Ciekawy temat dotyczył Poli, córki głównej bohaterki. Dwunastoletniej dziewczynki uczącej się w społecznej szkole. W tego typu placówkach liczy się poziom i wyścig szczurów może również dotyczyć najmłodszych. W końcu wysoka średnia jest najważniejsza.

W książce jest coś co mnie zaskoczyło i to pozytywnie. Mam tutaj na myśli sporą dawkę humoru. Cięte riposty Zosi w kierunku jej prawie byłego męża rozbawiły mnie do łez. Rozmowy telefoniczne z mamusią nie były gorsze. Nie mogę nie wspomnieć o wspólnych wakacjach. No i Jola, przyjaciółka Zosi.

Czytało mi się rewelacyjnie i dlatego też czasami warto sięgnąć po historię w której został poruszony temat, który jest dość popularny bo można trafić na coś naprawdę interesującego. Na koniec pragnę poinformować, że to jeszcze nie koniec historii o kobiecie porzuconej przez męża.

pokaż więcej

 
2019-03-10 19:22:21
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-03-10 19:20:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Nasze własne piekło" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Natalii Nowak - Lewandowskiej. Już sam tytuł wydał mi się intrygujący, a gdy przeczytałam krótkie streszczenie stwierdziłam, że historia opisana w tejże książce może być naprawdę ciekawa.



Nina Wolska z zawodu jest skrzypaczką. Kocha swoją pracę, a instrument traktuje jak największy skarb. Jej życie to ciągła monotonia. Próby w...
"Nasze własne piekło" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Natalii Nowak - Lewandowskiej. Już sam tytuł wydał mi się intrygujący, a gdy przeczytałam krótkie streszczenie stwierdziłam, że historia opisana w tejże książce może być naprawdę ciekawa.



Nina Wolska z zawodu jest skrzypaczką. Kocha swoją pracę, a instrument traktuje jak największy skarb. Jej życie to ciągła monotonia. Próby w filharmonii przerywane są odwiedzinami u matki i nic po za tym. Ma trzydzieści lat, ale w dalszym ciągu nie potrafi się jej przeciwstawić. Z nikim się nie spotyka, nie umawia na randki. Nawet odmawia zwykłego wyjścia na piwo.

Któregoś dnia spiesząc się do pracy zamawia taksówkę. Nawet przez moment nie przypuszczała, że za chwilę ten kolejny zwykły dzień odmieni jej całe dotychczasowe życie. I nie tylko jej. Artur, mężczyzna o zielonych oczach i z tatuażem na szyi też tego jeszcze nie wiedział.



O rany. Co to było ja się pytam? Nie mogłam się zwyczajnie oderwać. Może dla wielu tego typu opowieści są już oklepane i schematyczne, ale ja mam inne zdanie na ten temat. W dużej mierze zależy to od tego w jaki sposób zostały napisane.

Jest ona, przysłowiowa "szara myszka". Ubiera się na czarno, do tego dochodzi jej sposób bycia. W dużej mierze przyczyniło się do tego wychowanie. Gra na skrzypcach dla Niny jest czymś znacznie ważniejszym niż tylko pracą. Miłość do muzyki wyssała z mlekiem matki. W końcu starsza pani Wolska również była kiedyś skrzypaczką, a drzwi do wielkiej kariery stały przed nią otworem. Jednak stało się coś, co spowodowało, że te drzwi zamknęły się na zawsze. Dlatego też całą swoją uwagę skupiła na córce. Marzyła o tym, żeby stała się sławna. Tylko czy Nina też tego pragnie? Ojjj działała mi ta mamusia na nerwy i to bardzo. Jak można w taki sposób wtrącać się w czyjeś życie. Każda matka ma prawo troszczyć się o własne dziecko, ale Nina była już dorosła i mogła odpowiadać sama za siebie. Sęk w tym, że nasza bohaterka nie potrafiła tupnąć swoją zgrabną nóżką i w końcu zacząć żyć po swojemu. Zawsze podporządkowywała się swojej matce co spowodowało, że stała się taka a nie inna. Gdzie w tym czasie był jej ojciec? Wychodził do drugiego pokoju.

Jest i on, Artur - kierowca zwykłej taksówki. Ale za to jego wygląd nie wyglądał "taksówkarsko". Muskulatura oraz tatuaże raczej mogą kojarzyć się nam z jakimś bokserem, pracownikiem siłowni. Nie przeczę, że swoim wyglądem mógł imponować kobietom. W tym miejscu warto wspomnieć o jego pięknych zielonych oczach. Lubimy gdy facet jest facetem przy którym możemy czuć się bezpiecznie. Jednak mógł również wzbudzać strach. Ja w ciemnej uliczce nie chciałabym spotkać kogoś takiego.

Kolejny dzień, kolejny kurs. Potem powrót do domu, szybki prysznic i można szykować się do wyjścia. Pewnie czeka już na mnie aż w końcu będę mógł go poczuć. Taksówka to tylko przykrywka. Duży wpływ na to czym tak naprawdę Artur się zajmuje miało jego dzieciństwo. Wychowała go ulica więc musiał jakoś walczyć o przetrwanie. Nie zawsze było to zgodne z prawe. Zaczął od drobnych kradzieży, ale z czasem przeobraziły się w coś znacznie poważniejszego i niebezpiecznego. Mężczyzna jest złodziejem, który przez przypadek wplątał się w walkę między gangami.

Kto by się spodziewał, że drogi Niny i Artura przetną się w takich, a nie innych okolicznościach. Dla nich obojga było to coś zupełnie nowego. Artur miał w swoim życiu kilka kobiet, ale z czymś takim spotyka się po raz pierwszy. Tym bardziej, że Nina jest tak bardzo inna. Jej wygląd, jej praca oraz to w jaki sposób się zachowuje. On skrywa przed nią tajemnice na temat swojego życia. Pochodzą z dwóch innych światów, jednak miłość zadecydowała żeby te dwa światy ze sobą połączyć. Powstało z tego coś naprawdę pięknego. Nina przy Arturze stała się inną kobietą. Natomiast Artur doszedł do wniosku, że w końcu przyszedł odpowiedni moment aby jego życie stało się wreszcie normalne u boku ukochanej kobiety. Jednak w jego przypadku nie będzie to takie proste. Świat przestępczy rządzi się swoim prawami...



W przypadku tej książki o nudzie nie ma mowy bo dzieje się bardzo dużo. Jest to zasługa poruszonych w niej kilku interesujących tematów. Z pewnością jednym z nich jest sposób w jaki autorka ukazał relacje na linii matka-córka. Jest to relacja trudna, wręcz toksyczna. Miłość, która niespodziewanie zagościła w sercach dwóch różniących się od siebie osób. Jak wiemy przeciwieństwa się przyciągają i ta opowieść jest tego świetnym dowodem. Poznajemy również świat przestępczy od kulis.

Książki aż kipi od emocji i właśnie czegoś takiego każdy miłośnik literatury pragnie. Emocjonalnych wybuchów i wciągającej treści. I to wszystko tutaj jest. A zakończenie wbija w fotel. W moim przypadku była to kanapa i coś czuję, że będzie ciąg dalszy...

pokaż więcej

 
2019-03-06 21:18:20
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Seria: Złota seria
 
2019-03-06 21:12:43
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-03-03 14:51:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Wilczy dwór (tom 1)
 
2019-03-03 14:48:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Na książkę natrafiłam w trakcie jednej z moich wizyt w bibliotece. Jak do tej pory z twórczością tej pani nie miałam jeszcze do czynienia i dlatego nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Czy będzie to historia przepełniona humorem, a może wręcz przeciwnie i będę musiała zakupić kilka paczek chusteczek. Jest jeszcze jedna opcja, że mnie wkurzy i rzucę z nerwów książką w kąt. Do cieniutkich... Na książkę natrafiłam w trakcie jednej z moich wizyt w bibliotece. Jak do tej pory z twórczością tej pani nie miałam jeszcze do czynienia i dlatego nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Czy będzie to historia przepełniona humorem, a może wręcz przeciwnie i będę musiała zakupić kilka paczek chusteczek. Jest jeszcze jedna opcja, że mnie wkurzy i rzucę z nerwów książką w kąt. Do cieniutkich nie należy, a ja lubię takie troszkę grubsze, opis też jest ciekawy więc te dwa aspekty przesądziły o tym, że zabrałam ją do domu.



Czasami z awansami w pracy bywa różnie. Tym bardziej gdy ten awans wiąże się z przeprowadzką. Coś takiego spotkało rodzinę Ciszewskich - Grażynę, jej męża oraz ich nastoletnią córkę Alicję. Dziewczyna ma jeszcze starszego brata, ale on już wcześniej wyfrunął z rodzinnego gniazda. Nastolatka nie potrafi pogodzić się z decyzją rodziców. W końcu musiała rozstać się ze swoimi znajomymi co nie było dla niej łatwe. Dodatkowy stres potęguje fakt związany z początkiem roku szkolnego w nowej szkole. Czy da sobie radę? Czy uda jej się z kimś zaprzyjaźnić? Czy odnajdzie się w nowym otoczeniu?



Wychowywanie samemu dziecka, które znajduje się w fazie nastoletniego buntu nie jest łatwe. Dużo na ten temat z pewnością może powiedzieć Małgorzata. Ela, jej córka właśnie coś takiego przeżywa. Główną przyczyną, że zachowuje się tak a nie inaczej stał się rozwód rodziców. Uważa, że winna wszystkiemu jest jej matka. Ona z kolei zrobiłaby dla swojego dziecka wszystko. Stać ją na to aby zaspokoić potrzeby nastolatki, nawet te najbardziej wygórowane. Jednak wszystkie wysiłki idą na marne.



Barbara całą siebie poświęciła dla męża i dwójki dzieci - maleńkiej Julii oraz dorastającej Patrycji. Po urodzeniu pierwszego dziecka zrezygnowała z pracy zawodowej, aby zająć się domem. Mogła sobie na coś takiego pozwolić bo Szymon dobrze zarabia. Na pozór tworzyli szczęśliwą rodzinę, ale jak naprawdę to wszystko wyglądało wie najlepiej Barbara, która notorycznie jest obrażana i wyśmiewana przez mężczyznę, którego kilka lat temu pokochała od pierwszego wejrzenia.



Są takie książki od których zwyczajnie nie można się oderwać. Wszystko obok nas przestaje istnieć, a my czytamy jak w jakimś transie. "Zapach wspomnień" właśnie taką książką jest. Wciągnęła mnie ogromnie i lektura była dla mnie czystą przyjemnością. Książka liczy sobie ponad 600 stron, ale ja nawet przez moment tego nie odczułam. Kolejne strony przelatywały przez moje polce błyskawicznie. Pisarce udało się w sposób fantastyczny przelać na papier samo życie. I właśnie chyba to jest jej głównym atutem. Nie ma tutaj żadnej sztuczności i karykaturalnych bohaterów. Są za to prawdziwe problemy, z którymi musi zmierzyć się człowiek. Ten pełnoletni jak i osoby, które pełnoletniość lada moment osiągną.

Alicja, Ela i Patrycja - trzy nastolatki, które chodzą do jednej klasy. Razem z kilkoma innymi osobami tworzą zgraną grupkę szkolnych przyjaciół. Ala dołączyła do nich jakiś czas temu. Jest cichą i spokojną dziewczyną. Od razu ją polubiłam za jej dobre serce oraz pasję do fotografowania.

Ela to przeciwieństwo Alicji. Wszędzie jej pełno i jest bardzo pewna siebie. Nie ma najmniejszych problemów jeśli chodzi o zawieranie nowych znajomości. Jest duszą towarzystwa. Szaloną i lubiącą dobrą zabawę.

Natomiast Patrycja jest świadkiem notorycznych kłótni swoich rodziców. Podkochuje się w najprzystojniejszym chłopaku w szkole, a ona sama jeśli chodzi o wygląd jest taką przysłowiową szarą myszką. Dodatkowo jej lekka nadwaga staje się pretekstem do kpin.

Życie nastolatka do łatwych nie należy. Szczególnie w dzisiejszych czasach. Dziewczyny starają się wyglądać tak jak gwiazdy z pierwszych stron kolorowych magazynów i programów telewizyjnych. Dopiero z czasem przekonują się, że to naturalność jest ich głównym atutem. Tak naprawdę to co mamy w sobie, a nie na sobie może nam pomóc w spełnianiu marzeń. Nowe ubranie można kupić, ale inteligencji już nie. Kolejnym ważnym tematem jaki został poruszony w książce dotyczy relacji na linii nastolatek-rodzic. Ojj bywa z tym ciężko. W końcu osoba, która lada moment będzie pełnoletnia sądzi, że ma prawo do wyrażenia swojej opinii na dany temat. Jak to się mówi małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Nastoletni bunt, pierwsze zauroczenia oraz szkolne dylematy. To wszytko czasami zwyczajnego rodzica przerasta. Do tego dochodzi praca oraz brak czasu. Tracimy wtedy kontakt z naszymi dziećmi kiedy najbardziej tego potrzebują. Okres dojrzewania to nie błahostka obok której można przejść obojętnie.

Ciekawych tematów poruszonych w książce jest znacznie więcej. Choćby wcześniej wspomniane kłótnie pomiędzy Barbarą a Szymonem. Krzyki i wyzwiska słyszy Patrycja, która wie, że w taki sposób ojciec nie powinien zwracać się do matki. Coś takiego nazwać można przemocą psychiczną. I właśnie z czymś takim mamy do czynienia. Szymon ciężko pracuje. Stres, ciągły pęd może doprowadzać do szału, ale sposób w jaki to wszystko odreagowuje jest karygodny. Kobieta znosi wszystkie te obelgi licząc na to, że jej mąż w końcu się zmieni. Tylko czy warto czekać?

Małgorzata jest po rozwodzie i stara się jakoś ułożyć swoje życie na nowo. Ma dobrą pracę, która sprawia, że może pozwolić sobie na duże mieszkanie i inne drogie rzeczy. Ela buntuje się na każdym kroku nie szczędząc przy tym słów, które ranią jej matkę. Kobieta bezradnie rozkłada ręce bo nie daje sobie już z tym rady. Na szczęście może liczyć na wsparcie nowo poznanego mężczyzny. Ojciec Eli również stara się wszystko swojej córce przetłumaczyć. Dla rozluźnienia Gosia lubi wypić sobie lampkę ulubionego wina. Z czasem tego typu forma relaksu przeobraża się w coś znacznie poważniejszego. Kobieta oczywiście nie widzi w tym nic złego. Po alkohol sięga coraz częściej także niepełnoletnia jeszcze Ela. A jak działa zbyt duża ilość procentów nie muszę chyba pisać?

Obok alkoholu pojawia się również ostatnimi czasy dość często poruszony problem, który związany jest z dopalaczami i innymi środkami odurzającymi.



"Zapach wspomnień" to książka, którą z pewnością zapamiętacie na długo. Nie jest to zwykła obyczajówka, jest to mądra opowieść o ludziach, ich problemach i troskach. Przepełniona miłością, którą niestety nie zawsze potrafimy okazywać. A może nie wiemy jak to robić? Każdy rodzić kocha swoje dziecko. Czy to malutkie, czy już troszkę większe. Ala, Ela i Patrycja z pewnością o tym wiedzą, ale bunt oraz hormonalna burza robi swoje. Są jeszcze młode, a już muszą zmierzyć się ze swoimi problemami. Niektóre dotyczą świata dorosłych. W takiej sytuacji rozmowa jest najlepszym lekarstwem na wszystko. Pisarka w cudowny sposób ukazała przyjaźń między nastolatkami. Potrafili nawzajem się wspierać w trudnych sytuacjach. Kilka razy byłam z nich bardzo dumna.



Na koniec muszę wspomnieć o tym w jaki sposób zaczyna się książka. Otóż poznajemy historię pewnego pluszowego misia, która jest bardzo wzruszająca. Zdradzę wam, że ta na pozór zwykła maskotka ma wyjątkową moc.



Gdy tylko będziecie mieli okazję zapoznajcie się z książką Zapach wspomnień autorstwa Eweliny Kłody Ja jestem krótka mówiąc nią zachwycona. Pochłonęła mnie bez reszty i spędzałam w jej towarzystwie każdą wolną chwilę. Dlatego też takie moje małe ostrzeżenie: nie czytajcie jej w trakcie gotowania bo garnki na bank będą do wyrzucenia. Nie mówiąc już o cieście w piekarniku.

pokaż więcej

 
2019-02-17 18:32:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Malownicze (tom 3)
 
2019-02-04 21:30:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Malownicze (tom 2)

Pierwsza część cyklu Malownicze bardzo mi się podobała. Zakończyła się w takim momencie, że musiałam jak najszybciej zdobyć drugi tom. Na szczęście ktoś oddał książkę do biblioteki i z radością mogłam zatopić się w lekturze.



Magda jest szczęśliwa. Z czasem doszła do wniosku, że wyjazd dobrze jej zrobił. Ma wokół siebie cudownych przyjaciół na których może w każdej chwili liczyć. No i jest ...
Pierwsza część cyklu Malownicze bardzo mi się podobała. Zakończyła się w takim momencie, że musiałam jak najszybciej zdobyć drugi tom. Na szczęście ktoś oddał książkę do biblioteki i z radością mogłam zatopić się w lekturze.



Magda jest szczęśliwa. Z czasem doszła do wniosku, że wyjazd dobrze jej zrobił. Ma wokół siebie cudownych przyjaciół na których może w każdej chwili liczyć. No i jest Michał przy którym czuje się bezpiecznie. Nieoczekiwanie obraz idealnego życia zostaje zakłócony. Do Malowniczego przyjeżdża Marta z córeczką oraz psem. Okazuje się, że obie kobiety wcześniej się znały, ale jakiś czas temu straciły ze sobą kontakt, więc Magda ma prawo zastanawiać się nad powodem jej nagłej wizyty. Tym bardziej, że przyjaciółka zachowuje się dość dziwnie i niewiele mówi. Czuje jakiś dziwny niepokój, że coś w tym wszystkim jest nie tak. Gdyby tego było mało nieoczekiwanie pojawiły się komplikacje odnośnie rodzinnego domu dziecko jaki Magda pragnie stworzyć dla Marcysi i Ani. Pokochała te dwie dziewczynki całym sercem i jest w stanie zrobić dla nich wszystko. Wygląda na to, że będzie musiała stanąć do walki z przepisami i biurokracją. I ma zamiar za wszelką cenę wyjść z tej potyczki zwycięsko...



Tak jak wspomniałam we wstępie pierwsza część cyklu po prostu mnie urzekła i z tego też powodu z jeszcze większym zainteresowaniem sięgnęłam po dalszy ciąg. Ponownie mogłam zawitać do Malowniczego i zobaczyć co tam słychać ciekawego, a dzieje się sporo.W moim odczuciu śmiem stwierdzić, że druga część jest jeszcze bardziej interesująca i wciągająca. W dużej mierze przyczynił się do tego wątek kryminalny oraz temat, który dotyczył domów dziecka.

Dom kojarzy nam się z ciepłem rodzinnego ogniska. Szczęściem i miłością. Z mamą i z tatą, którzy się kochają i dbają o swoje dzieci. Marcysia i Ania mogły tylko o czymś takim pomarzyć. W tak młodym wieku wycierpiały tak dużo, dlatego Magda podjęła taką a nie inną decyzję. Pragnie dla tych dziewczynek stworzyć chociaż małą namiastkę prawdziwej rodziny. Może jestem niesprawiedliwa, ale nie mogę zrozumieć osób, które decydują się na adopcję, a po pewnym czasie wracają z dzieckiem bo sprawiało problemy. Nie tak to sobie wyobrażali więc najlepszym rozwiązaniem jest pozbycie się owego problemu. Pierwsza część była momentami bardzo wzruszająca, ale czytając Wymarzony czas nie sposób nie uronić łez. Przed lekturą musicie obowiązkowo zabezpieczyć się w kilka paczek chusteczek. Mały Franio rozczuli każde zatwardziałe serce.

Wracając do wątku kryminalnego. Dotyczy on głównie Marty, która niespodziewanie zawitała do Malowniczego. Już na samym początku jej wizyty sama pani Leontyna dostrzegła, że kobieta skrywa jakiś sekret. Zachowanie dziecka tylko to spotęgowało. Otóż miały powód, żeby zachowywać się w taki a nie inny sposób. Groziło im niebezpieczeństwo, a wyjazd był ucieczką. Niestety zło dopadło Martę również i tutaj.

Michał co do Magdy miał rację. Jest zbyt naiwna i za szybko ufa ludziom. Wierzy we wszystko co mówią. Z drugiej też strony Marta nie była dla niej obca.

Czytając byłam ciekawa jak potoczyły się dalsze losy Julii oraz jej ojca. W końcu ich relacje do łatwych nie należały. Po drodze kilka tajemnic wyszło na jaw, więc mogłam liczyć, że w końcu uda im się znaleźć wspólny język. Jednak jak się okazuje na wszystko potrzebny jest czas. Tak też dzieje się i w tym przypadku.



Zachęcam was bardzo abyście zapoznali się z historią Magdy oraz pozostałych mieszkańców Malowniczego. Jest to literatura obyczajowa przed którą co niektórzy uciekają gdzie pieprz rośnie. Jednak nie wszystkie książki z mojego ulubionego działu to zwykłe czytadełka o niczym. Wymarzony czas to moje trzecie spotkanie z twórczością Magdaleny Kordel i udało mi się wysnuć kilka wniosków. Otóż pisarka potrafi rozbawić, wzruszyć, zaciekawić. Porusza w swoich książkach tematy o których warto pisać. A do tego robi to w sposób godny uwagi. Dba również o poprawność językową. Czy muszę dalej reklamować? Kupujcie, wypożyczajcie książki tej pani bo warto. Ja nie mam do czego się przyczepić.

pokaż więcej

 
2019-02-04 12:29:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Malownicze (tom 1)

Budowa własnego domu wiąże się z dużym nakładem finansowym. Nie każdego zwyczajnie na coś takiego stać i dlatego w takiej sytuacji szukamy innych rozwiązań. Kupno nieruchomości w stanie surowym będzie dobrym pomysłem chociaż i w tym przypadku trzeba liczyć się z kosztami. Oglądamy różne oferty aby dokonać dobrego wyboru. No tak, to my decydujemy, ale co wtedy gdy to...dom wybierze sobie... Budowa własnego domu wiąże się z dużym nakładem finansowym. Nie każdego zwyczajnie na coś takiego stać i dlatego w takiej sytuacji szukamy innych rozwiązań. Kupno nieruchomości w stanie surowym będzie dobrym pomysłem chociaż i w tym przypadku trzeba liczyć się z kosztami. Oglądamy różne oferty aby dokonać dobrego wyboru. No tak, to my decydujemy, ale co wtedy gdy to...dom wybierze sobie właściciela? Dziwnie to brzmi, ale właśnie z czymś takim spotkałam się w książce "Uroczysko. Wymarzony dom" autorstwa Magdaleny Kordel.



Jak nie teraz to kiedy? W życiu vel Magdy chyba nadszedł odpowiedni moment, aby to TERAZ w końcu doszło do skutku. Bo ileż można męczyć się w nieudanym związku z mężczyzną, który okazał się zwykłym dup..em. W jednej chwili została bez faceta i...pracy. Grzegorz był przecież także jej szefem. Ale jak to się mówi nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W trakcie babskiego spotkania Magda pod wpływem impulsu oraz szumiącego alkoholu w głowie podpisuje pewne dokumenty. Staje się niepodziewanie właścicielką domu, którego wcześniej nie widziała na oczy. Istne szaleństwo, a może tak właśnie musiało być? Nie tracąc czasu pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i wyrusza w podróż do Malowniczego. Po przybyciu na miejsce cały jej optymizm jakby w jednej sekundzie nagle gdzieś się ulotnił. A może jednak nie będzie tak źle. Troszkę się pomaluje, odkurzy, nowe meble przecież można kupić. Chwasty w ogrodzie też można zlikwidować...



Jak ja się cieszę, że ponownie mogłam odwiedzić cudowne Malownicze. Klimat tego malutkiego miasteczka w Sudetach jest wyjątkowy. W dużej mierze za tą wyjątkowością stoją jego mieszkańcy. Ciepli i życzliwi ludzie, którzy służą swoją pomocą każdemu. Przekonała się o tym na własnej skórze Magda. Nieruchomość, którą zakupiła niestety nie przypominała swoim wyglądem uroczej górskiej chatki. Potrzebowała sporego liftingu, który pozwalałby aby móc w niej zamieszkać. Na szczęście mogła liczyć na pomoc miejscowej młodzieży pod dowództwem Majki. Ma dziewczyna smykałkę do rządzenia i talent do projektowania wnętrz. Miałabym z nią o czy rozmawiać bo też lubię stare meble, które posiadają duszę i swoją historię. Zresztą postać dziewczyny nie jest mi obca bo już ją poznałam czytając Uroczysko. Pisarka miała bardzo dobry pomysł żeby w jej kolejnych książkach pojawiali się bohaterowie z którymi czytelnik miał wcześniej do czynienia. Wydaje mi się, że jak do tej pory nie spotkałam się z czymś takim. Takie rozwiązanie sprawiło, że książka stała się jeszcze ciekawsza.



Świeżo upieczona singielka po przejściach, przyjeżdżając na prowincję marzy o ciszy i spokoju. Niestety życie pisze inne scenariusze, ale chyba takiego biegu wydarzeń Magda się nie spodziewała. Szalony remont to mały pikuś wobec tego co miało miejsce później. Nagłe pojawienie się małej i uroczej dziewczynki uświadamia ją w przekonaniu, że ktoś ma wobec niej inne plany o których do tej pory nie miała pojęcia. Tylko czy da radę tym planom sprostać? Pomoc oraz wsparcie ze strony najbliższych sprawia, ze wszystko staje się znacznie łatwiejsze.

Czytając Uroczysko niejednokrotnie pojawiał się na mojej twarzy uśmiech bo dawka humoru była spora. Historia Magdy też jest zabawna, ale tym razem dowcip zszedł na drugie tory. W dużej mierze przyczynił się do tego wątek Marcysi oraz jej starszej siostry. Cudowne dziewczynki, które w tak młodym wieku stały się świadkami rodzinnego dramatu. Przecież babcia i dziadek to osoby, które powinny dzieciom kojarzyć się z najpiękniejszymi chwilami, a nie z obrazem osób śpiących na kanapie po kolejnej libacji alkoholowej!! Oczywiście instytucje, które w takim przypadku powinny pomóc nie wywiązują się ze swoich obowiązków tak jak powinny. Niby takie jest prawo. Tylko co jest ważniejsze? Durne przepisy czy dobro dzieci? Magda postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i zrobić wszystko aby dziewczynki były bezpieczne i szczęśliwe. Losy Marcysi i Ani wzruszają do łez, zmuszają do refleksji. W moim przypadku pojawiła się jeszcze złość. Złość na świat, w którym jeszcze dzieją się takie rzeczy.

Magdalenie Kordel udało się stworzyć bardzo ciekawych a zarazem intrygujących bohaterów. Julia, nastolatka, która przyjeżdża do Malowniczego. Właśnie rozpoczęła wakacje, ale jej podróż nie ma z nimi związku. Ma coś do załatwienia, a wskazówką ma być... zdjęcie. Jej wątek też jest bardzo interesujący. Nie ma dziewczyna szczęśliwego życia, a na dodatek tatuś...No cóż, raczej daleko mu do ojcowskiego ideału.

Krysia, właścicielka herbaciarni oraz mistrzyni słodkich wypieków. Jej ciasteczka zwane kłopotkami to hit wśród kupujących. Ich nazwa niestety nie jest przypadkowa, a życie kobiety dalekie jest od słodkiego. Jesli lubicie rodzinne tajemnice z pewnością będziecie usatysfakcjonowani.

Leontyna, starsza pani prowadzi sklep z bibelotami. Ale nie z takimi zwykłymi z metką Made in China, one mają duszę. Ich opiekunka również jest jakby z innej epoki. Co niektórzy posądzają ją nawet o czary.

Wróćmy na moment do aspektu humorystycznego. Pan Miecio, miejscowy degustator win swojskiego wyrobu. Mężczyzna nadużywa alkoholu, to fakt, ale nigdy nikomu nie zrobił krzywdy. Ma żonę, ale cóż począć jak jego serce zabiło mocniej na widok nowo przybyłej mieszkanki Malowniczego? Wdrażał w życie wszystkie porady swoich kolegów od kieliszka. Robił co mógł, a owe starania nieoczekiwanie miały na niego bardzo dobry wpływ.

Jak widzicie już same kreacje bohaterów zachęcają do tego aby sięgnąć po książkę. A gdy dorzucimy do tego wszystkie poruszone w niej tematy możemy spodziewać się, że czas poświęcony na lekturę z pewnością będzie bardzo dobrze wykorzystany. Opowieść rozśmieszy, wzruszy oraz sprawi, że spojrzymy no los innych ludzi z zupełnie innej perspektywy. Może ktoś obok nas też potrzebuje pomocy? Nie bądźmy obojętni na krzywdę i działajmy. Bo brak działania może doprowadzić do tragedii. Wiadomo, że nie damy rady zbawić całego świata, ale chociaż malutki gest sprawi, że ktoś poczuje się lepiej. I my również.

Przeprowadzka Magdy do Malowniczego bardzo ją odmieniła ( zresztą nie tylko ją! ), ale była to metamorfoza, którą szybko zaakceptowała. A z czasem nawet jej się to spodobało. Wyjazd jak na razie nie wchodzi w grę bo przecież nie mogła zostawić tego wszystkiego co już zaczęła robić. Ktoś zwyczajnie na nią liczy, a ona nie może nikogo zawieść czy się to komuś podoba czy nie.

Miłość też puka do drzwi i Magda ma zamiar je otworzyć. Przecież jest wolną kobietą. Michał ma na imię i jest bardzo przystojny...

pokaż więcej

 
2019-02-01 12:16:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Alibi na szczęście (tom 1)
 
2019-01-23 19:11:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Alibi na szczęście (tom 1)

Od czasu do czasu lubię sobie sięgnąć po coś grubszego. Oczywiście mam tutaj na myśli książki. Takie tomiszcza też bywają interesujące. "Alibi na szczęście" Anny Ficner-Ogonowskiej należy właśnie do takich "grubasków". Czytałam różne opinie na temat tej książki. Jedni wylewali na nią przysłowiowe wiadro pomyj. Z kolei inni ocenili ją bardzo pozytywnie. W takiej sytuacji nie pozostało mi nic... Od czasu do czasu lubię sobie sięgnąć po coś grubszego. Oczywiście mam tutaj na myśli książki. Takie tomiszcza też bywają interesujące. "Alibi na szczęście" Anny Ficner-Ogonowskiej należy właśnie do takich "grubasków". Czytałam różne opinie na temat tej książki. Jedni wylewali na nią przysłowiowe wiadro pomyj. Z kolei inni ocenili ją bardzo pozytywnie. W takiej sytuacji nie pozostało mi nic innego jak samemu rozpocząć lekturę.



Hanna Lerska spełnia się zawodowo ucząc języka polskiego. Jest cichą, skromną, a przy tym piękną kobietą. Nie jednemu mężczyźnie mogłaby zawrócić w głowie. Wydawało by się, że wiedzie szczęśliwe życie. Ma piękny dom, który otacza ogromny ogród. Ale jak wiemy dobra materialne to nie wszystko. Przypuszczam, że każda kobieta marzy o kochającym mężu i gromadce uroczych dzieci. Hania chciała mieć swoją rodzinę, ale wydarzyło się coś co przekreśliło wszystko. Została sama, a otaczający ją świat stał się nagle czarno-biały. Wszystkie kolory z jej życia zniknęły w jednej sekundzie. Od tego momentu stroni od ludzi, a każdą wolną chwilę najchętniej spędzałaby spacerując po nadbałtyckiej plaży. Szum fal działa na nią kojąco i pozwala zwalczyć tęsknotę.

Nieoczekiwanie w jej życiu pojawia się pewien architekt. Przystojny i inteligentny, który na widok nauczycielki stracił bezpowrotnie kontakt z rzeczywistością. Chłopina zakochał się w Hani od pierwszego wejrzenia, a raczej spotkania. Niestety nie przewidział, że druga strona ucieka przed miłością, a raczej boi się jej. Ten strach jeszcze bardziej się pogłębia, gdy dowiaduje się jak mężczyzna ma na...imię.



Za mną ponad sześćset stron i nie była to czytelnicza męka. Powiem wam, a raczej napiszę, że całkiem fajnie się czytało. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy ma inny gust i każdemu może podobać się coś zupełnie innego. Dlatego też najlepiej sprawdzić to na sobie i wysnuć własne wnioski. Ja właśnie tek zrobiłam.

Książka jest gruba, ale ten fakt nie oznacza, że środek jest zapisany zwykłymi ( przepraszam za wyrażenie) pierdołami. Coś takiego nazwać można laniem wody. Woda jest, ale nikt jej nie leje. A treść została całkiem dobrze napisana. Może nie jest to dzieło, o którym będą mówić pokolenia, ale uważam, że każdej książce należy się szacunek. W końcu ktoś ją napisał i poświęcił na to swój drogocenny czas.

No dobrze, skupmy się teraz na bohaterach bo jest ich w całej tej opowieści sporo. Zacznijmy od Hani, bo ona gra w niej pierwsze skrzypce. Z zawodu jest nauczycielką, a jak wyglądają nauczycielskie pensje chyba każdy wie. Mieszka w willi z ogrodem. Zatrudnia również ludzi, więc można zadać sobie pytanie jakim cudem stać ją na to wszystko? Jest majętną kobietą, ale stała się nią w tragicznych okolicznościach. To, przez co musiała przejść nie mieści się w głowie. Po czymś takim nie dziwię się, że zachowywała się w taki, a nie inny sposób. Może to w pewnym momencie denerwować, ale z drugiej strony czytając starałam się Hanię zrozumieć i postawić siebie na jej miejsce. Co ja bym zrobiła będąc w takiej sytuacji w jakiej ona się znalazła. Kochasz i jesteś kochaną. Szczęście aż od ciebie bije. Planujesz swoją przyszłość, która w jednej chwili pryska jak bańka mydlana. Przykrywają ją łzy i niewyobrażalna rozpacz. Pada wtedy z naszych ust jedno, ale za to krótkie pytanie: DLACZEGO? Niby czas leczy rany, ale w wielu przypadkach może to trwać w nieskończoność i tylko my zdecydujemy kiedy nastąpi odpowiedni moment, aby móc zacząć wszystko od nowa. Wsparcie najbliższych jest bardzo ważne, ale nikt nie może nas do niczego zmusić. W takim przypadku najważniejsza jest cierpliwość.

I właśnie coś takiego posiadał w sobie "Pan Karp", "Pan Spóźniony". Widzę wasze zdziwienie, ale uspokajam was bo to tylko pseudonimy. "Pan" ma na imię Mikołaj. Z zawodu architekt odnoszący spore sukcesy. Do tego jest miłym, inteligentnym i baardzo przystojnym mężczyzną. Normalnie chodzący ideał, który pokochał naszą Hanię jak wariat. I właśnie ta miłość dodawała mu sił i nawet przez moment nie przyszło mu do głowy, żeby się poddać. Nie powiem, ale chwilami było mi go troszkę szkoda, ale trzymałam za niego mocno kciuki.

Oprócz tej interesującej dwójki na uwagę zasługuje również Pani Irenka. Cudowna, starsza pani. Jej dobre rady płyną prosto z serca. Potrafi zrozumieć i doradzić lepiej niż niejeden psycholog. Któż lepiej nie zna życia jak ona? To dla niej w każdej wolnej chwili Hania pokonuje kilometry aby pobyć w jej towarzystwie.

Nie można nie wspomnieć o Dominice. Przydomek "szalona" idealnie do niej pasuje. Ale jest to szaleństwo jak najbardziej pozytywne. Pragnie dla swojej przyjaciółki jak najlepiej. Marzy o tym aby zobaczyć ją znowu szczęśliwą i uśmiechniętą.

Według mnie cała ta grupka została w intrygujące sposób skonstruowana. Każda z postaci miała inny charakter i osobowość. Ale tą, którą najbardziej polubiłam była Pani Irenka. Z chęcią napiłabym się w jej towarzystwie ciepłej herbatki i przekąsiła coś słodkiego.

Jak fajnie, że autorka książki wpadła na pomysł, aby część akcji rozgrywała się nad naszym pięknym Bałtykiem. Morza szum, ptaków śpiew, a do tego puste plaże po sezonie po których można w samotności pospacerować. Hania tak właśnie robiła i sprawiało jej to ogromną przyjemność. Morska bryza wprowadziła do książki bardzo fajny klimacik. No i ta romantyczna Praga, która odwiedzana jest przez ogromną liczbę turystów. Te dwa elementy sprawiły, że jeszcze przyjemniej się czytało.

Obok trudnych tematów pojawił się w książce również element humorystyczny. W tym przypadku to Dominika była liderką. Jej powiedzonka oraz sposób w jaki rozmawiała z przyjaciółką niejednokrotnie mnie rozbawił.





Podsumowując, czas, który poświęciłam na przeczytanie tegoż "grubaska" w żadnym przypadku nie nazwałabym czasem straconym. W towarzystwie Hani spędziłam bardzo miło czas. Jest to historia wypełniona po brzegi miłością, ciepłem oraz prawdziwą przyjaźnią o którą w dzisiejszych czasach bardzo trudno. Alibi na szczęście to pierwszy tom cyklu pod tym samym tytułem i gdy tylko będę miała taką możliwość postaram się przeczytać pozostałe części. Zwyczajnie jestem ciekawa w jaki sposób potoczą się losy bohaterów. A może pojawi się ktoś jeszcze?

pokaż więcej

 
2019-01-09 23:27:33
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-01-09 23:19:30
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Moja biblioteczka
264 75 469
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (10)

zgłoś błąd zgłoś błąd