Andrzej Belgrad 
status: bibliotekarz, dodał: 31 książek, ostatnio widziany 2 godziny temu
Teraz czytam
  • Szczeliny istnienia
    Szczeliny istnienia
    Autor:
    Ścierka, piasek, szczur, talerz, pąk, kiełbasa, wiśnia, kurz – egzystencjalny konkret to podstawa rozważań Jolanty Brach-Czainy w książce Szczeliny istnienia. Wydany po raz pierwszy w 1992 roku esej b...
    czytelników: 485 | opinie: 10 | ocena: 7,2 (90 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-06 01:37:50
Ma nowego znajomego: Lengua
 
2018-12-05 16:28:21
Ma nowego znajomego: Michał
 
2018-12-01 11:50:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2018-12-01 08:20:40
Ma nowego znajomego: Kasia
 
2018-11-30 22:39:24
Ma nowego znajomego: natalia
 
2018-11-28 18:39:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Tryptyk Piotra Marcina Kraski otwiera klasyczna poezja gorzko-słodkich wspomnień. Przeszłość widziana przez pryzmat kalendarza, zmieniających się pór roku i ważnych indywidualnych doświadczeń formujących, wpisanych w wydarzenia dużej historii, takich jak: upadek komunizmu, śmierć Papieża czy atak na World Trade Center. „To kiedyś” widziane jest tutaj jako kraina mitów i małych jednostkowych... Tryptyk Piotra Marcina Kraski otwiera klasyczna poezja gorzko-słodkich wspomnień. Przeszłość widziana przez pryzmat kalendarza, zmieniających się pór roku i ważnych indywidualnych doświadczeń formujących, wpisanych w wydarzenia dużej historii, takich jak: upadek komunizmu, śmierć Papieża czy atak na World Trade Center. „To kiedyś” widziane jest tutaj jako kraina mitów i małych jednostkowych przestrzeni, nad którymi krążą wielkie statki historii, które powodują lekkie wstrząsy i uruchamiają egzystencjalne wiry. Wyczuwa się w tej części chęć powrotu do niezakłóconych dziecięcych pętli, pierwszych wycieczek zagranicznych, spokoju, z jakim rysowało się runy na ostatniej stronie zeszytu.

W drugim rozdziale "ROK END LOLA" autor sięga po poezję konkretną, minimalizm, coś w rodzaju mechanicznego zapisu kontrolowanego. Prawdopodobnie chce w ten sposób uciec od autorstwa, kierując uwagę odbiorców na językowe cegiełki. Przez wyliczanie samogłosek w wierszu lub graficzne próby oddania percepcji deszczu czy religijnej epifanii Kraska ma ochotę na chwilę zniknąć, zostawiając nam w poczekalni jolki i sudoku do rozwiązania.

Trzeci segment wita nas literackimi figlami, fraszkami, wykrzykiwanymi przez pijanych szczęściem bachusów. Są to odezwy i prośby o śmiech Zagłobów wyrwanych prosto z karczmy piwnej czy przedwojennych kabaretów. Autor nie lubi trzymać się zasad, potrzebuje swawoli i zabawy, stąd zabiera ze sobą w poetycką podróż i rubasznych wujaszków, i rozentuzjazmowanych gimnazjalistów, próbując zdekonstruować ich języki i oczyścić kontekstowe naleciałości, które obrastają pewne typy wypowiedzi czy małe kultury. Kwestie stylu i kontekstu wydają się kluczowe w tomiku Kraski. Weźmy na przykład niewinny akronim LOL, który występuje w tytule. Mogłoby się wydawać, że ten skrót jest już od dawna passé, swoją świetność zamknął z hukiem ponad 10 lat temu. Wszystko jednak wraca, włącza się w dziwaczny, post-ironiczny taniec kontekstów. W podobny sposób „ROK END LOL” oddaje się we władzę czasu, i właściwie z treściami w nim zawartymi może wydarzyć się wszystko. Zmienią się kulisy i warunki, a sam autor nie pozna znaczeń, pływających jeszcze niedawno spokojną żabką między wersami.

„ROK END LOL” przypomina pociąg z trzema wagonami, a każdy z nich jest całkiem inny. Na stacji stoi grupa złodziejaszków żądnych marcepanu, nie wiedzą jednak, w którym wagonie go znajdą. Pociąg odjeżdża, a oni go gonią, wywracając się o żużel. Podobnie wygląda szybkie, wybiórczo-łakome obcowanie ze zbiorem Kraski. Gdy jednak mamy czas i spokojnie ze smakiem przeżujemy jego wszystkie trzy części, czekają nas niespodziewane przebłyski, humor, możliwość utożsamienia się i nieoczywiste węzły znaczeń.

pokaż więcej

 
2018-11-28 18:31:40
Dodał do serwisu książkę: ROK END LOL
 
2018-11-27 18:50:11
Ma nowego znajomego: skeletontonguedworld
 
2018-11-23 20:07:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-11-22 13:10:27
Ma nowego znajomego: zajceva
 
2018-11-13 20:41:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-11-13 18:25:48
Ma nowego znajomego: czerwiec7
 
2018-11-11 11:17:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Cosmo(s)

Poetycki debiut Agaty Wielgołaskiej balansuje pomiędzy myśleniem znanym z kolorowych czasopism, czy stron typu VICE a kosmosem, czyli poezją pisaną i rozumianą po bożemu, w której ma być ładnie, poetycko i interpretowalnie. Autorka zaskakująco i z dużą dozą samozaparcia łapie na gorącym uczynku współczesność, czy raczej ponowoczesność. W "Zaplanowanym nieporozumieniu" wypisaną...
Cosmo(s)

Poetycki debiut Agaty Wielgołaskiej balansuje pomiędzy myśleniem znanym z kolorowych czasopism, czy stron typu VICE a kosmosem, czyli poezją pisaną i rozumianą po bożemu, w której ma być ładnie, poetycko i interpretowalnie. Autorka zaskakująco i z dużą dozą samozaparcia łapie na gorącym uczynku współczesność, czy raczej ponowoczesność. W "Zaplanowanym nieporozumieniu" wypisaną mamy całą litanię ponowoczesnych spięć, głównie tych tożsamościowych, w których próbuje się odnaleźć czasem wybuchowa, a czasem wyblakła, bohaterka. Postać wrzucona w świat poddany Baudrillardowskiej kopii, z tysiącem rozpoznanych i utowarowionych stylów życia, gdzie nieważna jest myśl, tylko emocja, dyktat czasu teraźniejszego. Egzystencjaliści twierdzili, że świat to absurd, ale mimo wszystko trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Podmiot liryczny "Zaplanowanego..." upozorowany często na dziewczynkę, także wie, że świat to absurd, ale zupełnie nie ma ochoty brać za cokolwiek odpowiedzialności, skoro świat powielił się tysiąc razy i stał się niedojrzały. Można tylko zatopić się w marzeniu, bo rzeczywistość zawsze przegra z wyobrażaniem. Wielgołaska pokazuje nam kolejne obrazki i niczym Magritte mówi, "to nie jest podróż", "to nie jest Stambuł", "to nie jest miłość". Jej bohaterka świadoma tego, że rzeczywistość jest zbyt przejrzysta, wybiera ruch, wystrzał, bycie nienażartą. "Tak sobie teraz myślę//że wszystko to bym naraz zżarła//i wypiła". Hurt, pożarcie w całości, pochłonięcie ciała jako jedyne sposoby na dotknięcie wymykającej się realności.

Z zaplanowanych nieporozumień podsuwanych przez autorkę mniej ważne wydają się nieporozumienia na planie uniwersalnym (ogólnoludzkim) oraz na płaszczyźnie nadania i odbioru - autora i czytelnika. Wielgołaska skupia się na rozpoznaniu nieporozumień damsko-męskich oraz kłopotów w komunikacji międzykulturowej. Kontakty międzypłciowe porównuje do przygotowywania posiłku, otwierania drzwi, sytuacji planetarnej, układania puzzli. Relacje tu są szybkie, nietrwałe, aktorzy związków to dzieciaki, które nie chcą się do siebie przywiązywać. "Ja wiem, że pana nie interesują już inni ludzie", "Zwykle wszystko układa się po jakichś innych myślach". Przeważa niechęć i brak zainteresowania sobą, sprytniejszy wygrywa uczuciową przepychankę.

Opis wkraczania w nową rzeczywistość kulturową, choć niewolny od prostych dychotomii wschód-zachód, północ-południe, zrealizowany jest ciekawiej. Nie ma w nim typowego psioczenia na zaściankowość miejsca, które się opuszcza. Istnieje nawet drobny sentyment – nie jednak do katolicyzmu czy monogamii, ale do polskiego dzieciństwa, przygotowywania przetworów na zimę. Czytelnik właściwie nie wie, dlaczego planująca nieporozumienie się przemieszcza. Od czasu do czasu ma się wrażenie, że niczym Levi Strauss nienawidzi podróży i podróżników. Wydaje się sądzić, że wszędzie może być dobrze lub źle, a Bliski Wschód wybiera przez przypadek lub gnana chwilową fascynacją. Często zainteresowana jest możliwą samodeprecjacją, która mogłaby wyniknąć ze zderzenia kulturowego. Chciałaby być ośmieszona przez orientalizm, sprowadzona na ziemię, skoro po przekroczeniu rzeki nie jest ani swoja, ani ich, ani niczyja. A wszystko to, "pogmatwam bardziej do której tam potęgi". Poprzez zdobytą wiedzą i myślenia zbyt wielowątkowe, czeka ją tylko przyszłość i przeszłość, a "czas pomiędzy jakoś tam zleci".

Na gruncie stylistycznym w "Zaplanowanym..." zwracają uwagę przesunięcia w powiedzeniach i frazeologizmach (kości zostały strawione). "Wiersz na diecie" to koronny przykład wykorzystania tego stylu, zbudowany w całości na zamyśle gry z usankcjonowanymi społecznie zbitkami wyrazowymi.

W debiutanckim tomiku Agaty Wielgołaskiej, który dla niektórych będzie zbyt Cosmo, dla niektórych odpowiedni wyważony, a jeszcze dla innych zbyt poetycki, najbardziej zwracają uwagę aktualność i świeża, szczera krytyka "teraz", a przy okazji radosne zanurzanie się we współczesnej, skopiowanej rzeczywistości. Każdy może przejrzeć się w przygotowanym przez Wielgołaskę lustrze-poradniku, zastanawiając się, czy w tym tygodniu warto odpuścić ćwiczenia, przedstawić się jako windsurfer czy może tylko trzykrotnie zrobić zdjęcie makaronu i wina.

pokaż więcej

 
2018-11-10 11:22:32
Ma nowego znajomego: bppremiera
 
2018-11-10 05:25:57
Ma nowego znajomego: Marlena
 
Moja biblioteczka
148 50 200
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (51)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd