Charlie1608 
26 lat, kobieta, Szczecin, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki, ostatnio widziana 8 godzin temu
Teraz czytam
  • Bańka
    Bańka
    Autor:
    Sięgnij po magiczną kulę – przygoda jest na wyciągnięcie ręki! Brawurowa i cudowna książka! Wyjątkowe połączenie magii i rzeczywistości. 12-letnia Kine musi wstawać rano, musi chodzić do szkoły i na...
    czytelników: 104 | opinie: 16 | ocena: 6,97 (31 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-06-15 13:00:18
Ma nowego znajomego: NieGrzeczneRecenzje
 
2019-06-15 12:37:47
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-06-15 09:26:12

Mam na imię Becca i każdego dnia jestem kimś innym. Jem, oddycham, rozmawiam z ludźmi jako Ty, ale ciebie tam nie ma.
Jeżeli to czytasz, to prawdopodobnie wczoraj obudziłam się jako ty. Musisz coś wiedzieć - nie spotkałam drugiego tak dobrego człowiek, jakim ty jesteś. Ani nigdy nie byłam, jakkolwiek dziwnie to brzmi.
W szkole wszyscy mają cię za gangstera, dilera albo typa spod ciemnej...
Mam na imię Becca i każdego dnia jestem kimś innym. Jem, oddycham, rozmawiam z ludźmi jako Ty, ale ciebie tam nie ma.
Jeżeli to czytasz, to prawdopodobnie wczoraj obudziłam się jako ty. Musisz coś wiedzieć - nie spotkałam drugiego tak dobrego człowiek, jakim ty jesteś. Ani nigdy nie byłam, jakkolwiek dziwnie to brzmi.
W szkole wszyscy mają cię za gangstera, dilera albo typa spod ciemnej gwiazdy. Ja jednak znam prawdę. Wiem, że codziennie rano wstajesz i roznosisz gazety w sąsiednim mieście, by móc kupić sobie śniadanie do szkoły. Wiem, że codziennie po szkole pracujesz do późnych godzin, by pomóc mamie i siostrze się utrzymać. Wiem, że twój ojciec nie żyje i zostawił wam długi, a ty zacharowujesz się u jego wierzycieli, żeby nie zabrali wam domu. Jesteś bohaterem. Wiem to, bo byłam tobą i widziałam tych wszystkich ludzi z którymi masz do czynienia. Najcięższe dla mnie było mieć trzeźwy umysł koło północy, kiedy dopiero znalazłam czas na zadanie domowe. Wiem też czemu przysypiasz w szkole, chodzisz na wagary albo ukrywasz się w bibliotece. Wiem czemu jesteś wiecznie zgorzkniały i niezadowolony oraz czemu zrażasz do siebie wszystkich ludzi.
Jesteś zbyt dobry by zniknąć wśród tłumu. Byłam tobą i żyłam jak ty. Uważałabym tylko na ten warsztat samochodowy koło restauracji. Obiecuję że tylko to zawaliłam. Nie znam sie na autach, a teraz wszyscy myślą, że ty też już nie.
Pozostań sobą Jack. Jesteś bohaterem.
Mam nadzieję, do zobaczenia.
Becca.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-06-15 09:25:50

Mam na imię Becca i każdego dnia jestem kimś innym. Jem, oddycham, rozmawiam z ludźmi jako Ty, ale ciebie tam nie ma.
Jeżeli to czytasz, to prawdopodobnie wczoraj obudziłam się jako ty. Musisz coś wiedzieć - nie spotkałam drugiego tak dobrego człowiek, jakim ty jesteś. Ani nigdy nie byłam, jakkolwiek dziwnie to brzmi.
W szkole wszyscy mają cię za gangstera, dilera albo typa spod ciemnej...
Mam na imię Becca i każdego dnia jestem kimś innym. Jem, oddycham, rozmawiam z ludźmi jako Ty, ale ciebie tam nie ma.
Jeżeli to czytasz, to prawdopodobnie wczoraj obudziłam się jako ty. Musisz coś wiedzieć - nie spotkałam drugiego tak dobrego człowiek, jakim ty jesteś. Ani nigdy nie byłam, jakkolwiek dziwnie to brzmi.
W szkole wszyscy mają cię za gangstera, dilera albo typa spod ciemnej gwiazdy. Ja jednak znam prawdę. Wiem, że codziennie rano wstajesz i roznosisz gazety w sąsiednim mieście, by móc kupić sobie śniadanie do szkoły. Wiem, że codziennie po szkole pracujesz do późnych godzin, by pomóc mamie i siostrze się utrzymać. Wiem, że twój ojciec nie żyje i zostawił wam długi, a ty zacharowujesz się u jego wierzycieli, żeby nie zabrali wam domu. Jesteś bohaterem. Wiem to, bo byłam tobą i widziałam tych wszystkich ludzi z którymi masz do czynienia. Najcięższe dla mnie było mieć trzeźwy umysł koło północy, kiedy dopiero znalazłam czas na zadanie domowe. Wiem też czemu przysypiasz w szkole, chodzisz na wagary albo ukrywasz się w bibliotece. Wiem czemu jesteś wiecznie zgorzkniały i niezadowolony oraz czemu zrażasz do siebie wszystkich ludzi.
Jesteś zbyt dobry by zniknąć wśród tłumu. Byłam tobą i żyłam jak ty. Uważałabym tylko na ten warsztat samochodowy koło restauracji. Obiecuję że tylko to zawaliłam. Nie znam sie na autach, a teraz wszyscy myślą, że ty też już nie.
Pozostań sobą Jack. Jesteś bohaterem.
Mam nadzieję, do zobaczenia.
Becca.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-06-14 12:57:37
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2019-06-13 09:07:42

Moja historia jest dość nie oczywista, ponieważ dotyczy konia mojego wujka.
Moja rodzina, która mieszka na wsi, od zawsze hodowała konie. Mają pastwisko dla nich osadzone na wzgórzu, a dokładnie za nim znajduje się las.
Któregoś upalnego lata, ciotka poprosiła mnie i moją kuzynkę, byśmy poszły pozbierać malin z lasu. Dała nam wiaderka i kazała nie wracać, gdy przynajmniej połowa nie będzie...
Moja historia jest dość nie oczywista, ponieważ dotyczy konia mojego wujka.
Moja rodzina, która mieszka na wsi, od zawsze hodowała konie. Mają pastwisko dla nich osadzone na wzgórzu, a dokładnie za nim znajduje się las.
Któregoś upalnego lata, ciotka poprosiła mnie i moją kuzynkę, byśmy poszły pozbierać malin z lasu. Dała nam wiaderka i kazała nie wracać, gdy przynajmniej połowa nie będzie zapełniona.
My, żwawym krokiem ruszyłyśmy do lasu i udało nam się uzbierać całkiem sporo owoców.
Ale najciekawszy był powrót.
Przechodząc obok koni, te zainteresowane zawartością wiaderka zaczęły za nami iść. Ja, dziewczyna z miasta, niewiele myśląc zaczęłam biec, co zapoczątkowało lawinę biegnących ze wzgórza koni.
Z boku zapewne wyglądało to komicznie - dziewczynka która biegnie i krzyczy, wymachując rękoma i wyrzucając z wiaderka wszystkie maliny, które uzbierała. Ale prawda była taka, iż myślałam, że goni mnie sam diabeł, więc uciekłam pod pastuch, do ogródka. Niestety moja noga została na zewnątrz a młody źrebak uznał za zabawne poszczypać mnie zębami w udo, dopóki nie przestałam krzyczeć.
Płakałam do wieczora - do dzisiaj jednak nie wiem, czy dotyczyło to siniaków jakie zostawił na mojej nodze, czy tego, że ciotka nie zrobiła ciasta.
Niemniej nie radzę zaczynać z końmi. Potrafią byś uparte.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-06-11 10:44:21

Jak dla mnie lata 90-siąte to czas wspaniałej muzyki, długich podróży samochodem, powiewu wiatru we włosach. To czas, kiedy słuchając najlepszych zespołów disco, tańczyłam z walkmenem na uszach pośrodku zakorkowanej autostrady do Świnoujścia. To czas, kiedy nie było ważne co, ale było ważne jak i z kim. To czasy mojego dzieciństwa, niezbrukanego dorosłymi decyzjami.
Lata dziewięćdziesiąte na...
Jak dla mnie lata 90-siąte to czas wspaniałej muzyki, długich podróży samochodem, powiewu wiatru we włosach. To czas, kiedy słuchając najlepszych zespołów disco, tańczyłam z walkmenem na uszach pośrodku zakorkowanej autostrady do Świnoujścia. To czas, kiedy nie było ważne co, ale było ważne jak i z kim. To czasy mojego dzieciństwa, niezbrukanego dorosłymi decyzjami.
Lata dziewięćdziesiąte na zawsze pozostaną w moim sercu podobnie jak piosenka Earth, Wind & Fire - September, którą odkryłam dopiero kilka lat po jej powstaniu czy wspaniała płyta Britney. To przekolorowane teledyski Spice Girls lub lekko wulgarne stroje TLC. To magia beatów, gitarowych dźwięków i słabych jakościowo nagrań na kasetach.
Lata 90-siąte to muzyka. To dzieciństwo, które miałam najlepsze jakie mogłam sobie wymarzyć.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-06-11 10:34:22

6 rano. Pobudka. Mycie zębów, szukanie czystej koszulki. Później tylko śniadanie w przelocie i do szkoły. A może raczej powinnam powiedzieć do fabryki.Fabryki ludzi bez mózgu.
Gdy się urodziłam, rodzice byli przekonani, że coś jest ze mną nie tak. Zaczęłam chodzić w wieku sześciu miesięcy, a mówić już niecały rok później - zrozumiale i prawie pełnymi zdaniami. Już wtedy wiedzieli, że będzie ze...
6 rano. Pobudka. Mycie zębów, szukanie czystej koszulki. Później tylko śniadanie w przelocie i do szkoły. A może raczej powinnam powiedzieć do fabryki.Fabryki ludzi bez mózgu.
Gdy się urodziłam, rodzice byli przekonani, że coś jest ze mną nie tak. Zaczęłam chodzić w wieku sześciu miesięcy, a mówić już niecały rok później - zrozumiale i prawie pełnymi zdaniami. Już wtedy wiedzieli, że będzie ze mną kłopot, ja niestety dowiedziałam się o tym dopiero kilka lat później, jak poszłam do szkoły.
W naszej placówce, podobnie jak we wszystkich w tym kraju, oczekuje się kilku rzeczy - dyscypliny, powściągliwości, braku własnego zdania. Dobro ogółu jest najważniejsze. Nie ma znaczenia co myślisz i co czujesz - jeżeli nie jest to spójne z zasadami szkoły czeka cię karcer. Prawdziwy karcer.
Każdego roku, każdy z nas dostaje CEL - jest to przedmiot, dziedzina lub jakakolwiek sprawność, na której mamy się w danym roku skupić. I każdy z nas robi to dzień w dzień. Aż to opanuje, aż okaże się, że nie ma lepszego od ciebie w tej dziedzinie.
Moim zadaniem jest być SŁUCHACZEM - osobą, której nie wolno się odezwać, a która ma być uszami szkoły.
Bo moim celem jest nauczyć się ważyć słowa. Ale dzisiaj, dzisiaj koniec tego. Jutro mija rok od kiedy dostałam to zadanie, ale jeżeli nie wyduszę z siebie dźwięku, zwariuję. Oszaleję. Postradam zmysły.
Dlatego stoję teraz na środku Placu Apelowego, wszyscy się na mnie patrzą, a ja... a ja potrafię tylko krzyczeć.
Pewnie po tym incydencie już o mnie nie usłyszycie. Trudno. Przykro mi, że Was lepiej nie poznam, jednakże wiedzcie, że było warto.
A.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-06-08 07:56:45
Ma nowego znajomego: Łędina
 
2019-06-07 10:12:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Kryminały, Posiadam
Cykl: Rizzoli/Isles (tom 6) | Seria: Anatomia zbrodni

Tess Gerritsen zachwyca po raz kolejny. Każda jej powieść z duetu Rizzoli i Isles, daje nam zastrzyk adrenaliny, przyjemne zagadki, trochę podnosi ciśnienie, zwłaszcza jak mieszka się na parterze.

W szóstym już tomie mamy mordercę, mamy znaki na ścianie, odciętą głowę, oraz dłoń. Mamy też trupa policjantki, tajne stowarzyszenie zajmujące się zwalczaniem wcielonego zła chodzącego po świecie, ...
Tess Gerritsen zachwyca po raz kolejny. Każda jej powieść z duetu Rizzoli i Isles, daje nam zastrzyk adrenaliny, przyjemne zagadki, trochę podnosi ciśnienie, zwłaszcza jak mieszka się na parterze.

W szóstym już tomie mamy mordercę, mamy znaki na ścianie, odciętą głowę, oraz dłoń. Mamy też trupa policjantki, tajne stowarzyszenie zajmujące się zwalczaniem wcielonego zła chodzącego po świecie, a na dodatek mamy Korsaka, który kręci się niebezpiecznie blisko mamy Jane.

Mimo, że uwielbiam książki Gerritsen, każda z jej powieści w gruncie rzeczy składa się z tego samego. Mamy sprawę i przez całą książkę czekamy na jej rozwiązanie.
Jedynymi zmiennymi są ofiary, złoczyńcy i może też okoliczności zbrodni. Niemniej książkę czyta się wartko, akcja wciąga - zwłaszcza, że w tym tomie mamy do czynienia z mitologiami, apokryfami i wiedzą mocno okrojoną przez Kościół.

To właśnie to wydawało mi się najbardziej ciekawe pośród całej historii opisanej w powieści.

Osobiście polecam fanom Tess, zwłaszcza tym, którzy mocno kibicują Maurze. Jej też należy się trochę szczęścia a zawirowania tego tomu, zaspokajają nasz apetyt na jej postać.

7/10. Polecam fanom kryminałów, a także zagorzałym fanom.

pokaż więcej

 
2019-06-07 09:54:42
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-06-04 22:34:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Najlepsze!, Posiadam, Recenzuję :), Romanse
Autor:

Wyobraźcie sobie spełnienie Waszych najskrytszych romantycznych pragnień o poznaniu miłości swego życia. O przypadku, który zmienił wszystko to, co do tej pory Cię spotkało. O szaleństwie, w którym jest metoda.
Tiffy i Leon to dwa różne światy. Ona - ekstrawertyczka, której wszędzie pełno. Jej ubrania są jak tęcza, jej pomysły jak sklep ze słodyczami, a jej przyjaciele to jak jury w tańcu z...
Wyobraźcie sobie spełnienie Waszych najskrytszych romantycznych pragnień o poznaniu miłości swego życia. O przypadku, który zmienił wszystko to, co do tej pory Cię spotkało. O szaleństwie, w którym jest metoda.
Tiffy i Leon to dwa różne światy. Ona - ekstrawertyczka, której wszędzie pełno. Jej ubrania są jak tęcza, jej pomysły jak sklep ze słodyczami, a jej przyjaciele to jak jury w tańcu z gwiazdami - nigdy nie wiesz, które z nich da Ci wilczy bilet do domu.
On - introwertyk, który nienawidzi zmian. Lubi spokój, ciszę, swoją pracę i brata. I swoją dziewczynę, z którą widzą się tylko pomiędzy jej pracą a jego zmianą.

Wszystko zmienia się, gdy zmuszony do drastycznego kroku Leon ogłasza się, że szuka współlokatora. A Tiffy bardzo potrzebuje mieszkania…

Początkowo, byłam święcie przekonana, że to kolejna ckliwa komedyjka, którą pochłonę w jeden wieczór i nic mi w głowie nie zostanie (poza naprawdę cudowną okładką!)
W jakim to ja byłam błędzie!

Książka nie tylko jest zabawna, wzruszająca, pełna miłości, dobra i słońca, ale także pokazuje jak bardzo możemy zostać zmanipulowani w związku, co to jest przemoc psychiczna, a także że bycie stalkerem nie jest ani trochę atrakcyjne.

Zdecydowanie prym wiodła tutaj Tiffy, jej wewnętrzna przemiana. Świetnie opisany był czas, który poświęciła na zrozumienie własnych uczuć, a także droga, jaką pokonała od uzależnionej emocjonalnie od drugiej osoby dziewczyny do samodzielnie myślącej jednostki. Szacun!

“Współlokatorzy” Beth O’Leary to książka, której marketing promocyjny zdziałał cuda. Od szaty graficznej, po dobór czcionki na okładce. Jak tylko ją zobaczyłam, byłam zachwycona. Ale prawdziwa petarda znajduje się w środku. Mimo trudności, jakie mieli do pokonania bohaterowie, akcja działa się wartko, autorka dała każdemu pięć minut na scenie, a także pozwoliła nam zaprzyjaźnić się z bohaterami i ich słabościami.

Może się rozczulam, ale jak dla mnie 10/10, to należyta ocena.
Polecam wszystkim duszyczkom, romantyczkom, marzycielkom, pragmatyczkom, a także każdej osóbce, która potrzebuje otuchy. Ta książka bawi, rozluźnia, uczy cierpliwości do samej siebie. Polecam na 10000000%!

pokaż więcej

 
2019-05-29 13:03:59

Całe życie marzyłam, by być zeswatana. By niczym grom z jasnego nieba spadła na mnie miłość od pierwszego wyjrzenia... lub pierwszego zdania. Nic takiego się nie zadziało, a nawet lepiej, każda próba swatania mnie z kimś kończyła się katastrofą - moją ucieczką przed chłopakiem do alejki z tamponami, przekonanie chłopaka, że mam bardzo ważny pogrzeb ŻÓŁWIA i że muszę kupić mu trumienkę.
Nie...
Całe życie marzyłam, by być zeswatana. By niczym grom z jasnego nieba spadła na mnie miłość od pierwszego wyjrzenia... lub pierwszego zdania. Nic takiego się nie zadziało, a nawet lepiej, każda próba swatania mnie z kimś kończyła się katastrofą - moją ucieczką przed chłopakiem do alejki z tamponami, przekonanie chłopaka, że mam bardzo ważny pogrzeb ŻÓŁWIA i że muszę kupić mu trumienkę.
Nie twierdzę, że jestem idealna, ale te swatanie to była porażka po całej linii. Najpierw jeden facet zostawia mnie, by pójść trzy stoliki dalej i usiąść ze swoimi znajomymi. Nie wiem po jakim czasie by wrócił, zmyłam się po piętnastu minutach.
Z kolei inny, podczas dwugodzinnego spaceru odezwał się raz. RAZ!
Jak widać nie mam szczęścia do swatów.
Moja dusza romantyczki wierzy jednak, że nadejdzie kiedyś taki dzień, kiedy w końcu mi się uda :) Kiedy nie zwieję gdzie pieprz rośnie używając kolejnej zadziwiającej wymówki.
Szach mat, świecie. Czekam na Twój kolejny krok :)

pokaż więcej

więcej...
 
2019-05-29 09:14:37

"Ta sałata to zagłada…"

Cześć, mam na imię Michael i ta opowieść, cóż, nie do końca jest o mnie. Dokładnie to jest o mojej dziewczynie, która jak się okazuje jest wredną, cudowną, zwariowaną, najgorszą, najpodlejszą i najładniejszą kobietą jaką znam. Jesteśmy razem od hmmm… szlag, nie pamiętam, ale wiem, że bardzo długo. I nasze rodziny też to wiedzą.
Nie ma to jednak znaczenia dla jej...
"Ta sałata to zagłada…"

Cześć, mam na imię Michael i ta opowieść, cóż, nie do końca jest o mnie. Dokładnie to jest o mojej dziewczynie, która jak się okazuje jest wredną, cudowną, zwariowaną, najgorszą, najpodlejszą i najładniejszą kobietą jaką znam. Jesteśmy razem od hmmm… szlag, nie pamiętam, ale wiem, że bardzo długo. I nasze rodziny też to wiedzą.
Nie ma to jednak znaczenia dla jej ekscentrycznego wuja, który zostawiając jej swój spadek nałożył jeden warunek - musi wyjść za mąż za mężczyznę, którego dla niej wybrał.
To jakaś beznadziejna sytuacja, ale oboje wiemy, że trzynaście milionów spadku to nie byle co.
Jesteśmy w trakcie negocjacji. Ona uważa że da radę, a ja jej ufam. Ale nie ufam jemu. Niech tylko facet coś wywinie, a poślę go do więzienia, albo do pracy w kamieniołomach. Przysięgam. Nie obchodzi mnie wcale to, że ten facet to biznesmen, którego firma leży na skraju bankructwa. Ale bardzo niepokoi mnie fakt, że ten człowiek to mój przyrodni brat.
Mam przeczucie, że wyjdzie z tego wojna i to wcale nie na poduszki.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-05-28 13:17:59
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
507 249 1321
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (16)

Ulubieni autorzy (17)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (47)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd