lillithu 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-02-05 12:18:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019

Książkę tą zakupiłam zupełnie spontanicznie, bez poprzedniego planu jako że miałam trochę bonusowych punktów uzbieranych na którejś z platform do zakupu ebooków. Zainteresował mnie mocno tytuł, jak i jasno sprecyzowany spis treści a także cóż, nie będę ukrywać - neuronauka w tytule. Jako że wiele jest książek o medytacji, spokoju wewnętrznym, wszelkich mód i podejść typu hygge, które szczerze... Książkę tą zakupiłam zupełnie spontanicznie, bez poprzedniego planu jako że miałam trochę bonusowych punktów uzbieranych na którejś z platform do zakupu ebooków. Zainteresował mnie mocno tytuł, jak i jasno sprecyzowany spis treści a także cóż, nie będę ukrywać - neuronauka w tytule. Jako że wiele jest książek o medytacji, spokoju wewnętrznym, wszelkich mód i podejść typu hygge, które szczerze mówiąc niewiele zawsze wnoszą i pomagają na niepokój czy panikę, postanowiłam że być może nauka jest w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem. I się nie pomyliłam.

Zamysł autora jest bardzo prosty. Polega na przekierowaniu negatywnego, zmęczonego mózgu który nie potrafi widzieć już dobrych stron w zasadzie żadnego aspektu w swoim życiu na poprawne, pozytywne tory. To, w jaki sposób działanie tego zgubnego mechanizmu naszego mózgu tłumaczy autor jest nie tylko proste i zrozumiałe, ale również przedstawione na tyle zgrabni, że nie ma miejsca na “lanie wody” czy przechwałki autora jak to często bywa w tego typu pozycjach. Nie będę tutaj spoilerować osobom chcącym przeczytać tę książkę, do mnie jednak to wyjaśnienie przemówiło jak najbardziej, plus zrozumiałam dlaczego widzę swoje życie z takiej a nie innej strony mimo moich usilnych wysiłków zmiany negatywnego spojrzenia na świat. A zrozumienie to zawsze pierwszy krok do zmiany na lepsze i pracy nad sobą.

Dostajemy również od autora gotową technikę jak poradzić sobie z atakami paniki i ogólnym niepokojem - jest ona fantastycznie prosta jednak wymaga poświęcenia jej czasu, idealna jest więc dla osób już uczestniczących w terapii indywidualnej, które czują że rozwiązywanie ich problemów emocjonalnych postępuje zbyt wolno lub też w ogóle. Autor jest jak najbardziej skłonny podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem ze wszystkimi i tłumaczy dodatkowo dlaczego właściwie jego metoda nie jest jeszcze znana i rozpowszechniona - jest to dość smutne, jako że proces rozprzestrzeniania nauki jest zbyt powolny i nieadekwatny do bieżących warunków życia ludzi i problemów z jakimi się zmagają. Nigdy jednak nie podejrzewałam, że wprowadzanie w życie nowych teorii i rozwiązań w nauce jest aż tak żmudne i nieefektywne, warto brać to pod uwagę wybierając się do jakiegokolwiek specjalisty.

Książkę serdecznie polecam, mi jeszcze nie pomogła uporać się z demonami ponieważ nie zabrałam się do polecanych ćwiczeń na serio. Jednak wierzę w proste i nieskomplikowane metody, a to jest właśnie dokładnie to, co serwuje nam autor, plus klarownie wyjaśnia dlaczego tak myśli powołując się na przypadki pacjentów ze swojej praktyki. Ponadto jest krótka i uporządkowana, czyta się ją z przyjemnością i nawet w wersji papierowej jest idealna do zabrania w podróż w przeciwieństwie do wielu jej koleżanek z działu psychologii czy psychoterapii. Polecam serdecznie, na pewno praca nad sobą w zaciszu domowym przyniesie wiele pozytywnych rezultatów.

pokaż więcej

 
2019-02-01 18:43:46
Zagłosował w plebiscycie "Książka Roku 2018 lubimyczytać.pl"
Jakie książki były najlepsze i najpopularniejsze w roku 2018? Zagłosuj w Plebiscycie i wybierz Książki Roku 2018. Książki, Autorzy i Wydawnictwa czekają na głosy swoich czytelników. Zapraszamy!
 
2019-01-29 18:50:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019
Autor:

Niesamowicie cieszę się że mamy dopiero styczeń, bowiem szansa na to że w roku 2019 będę trafiać na takie perełki jak ta jest ogromna - czeka mnie zatem wiele niesamowitych, czytelniczych przygód. “Tajemną historię” dosłownie pochłonęłam, gdyby nie to że mam zobowiązania w życiu poświęciłabym jej pewnie po prostu jeden dzień, ale niestety musiałam się od niej czasem oderwać. Na pewno zapoznam... Niesamowicie cieszę się że mamy dopiero styczeń, bowiem szansa na to że w roku 2019 będę trafiać na takie perełki jak ta jest ogromna - czeka mnie zatem wiele niesamowitych, czytelniczych przygód. “Tajemną historię” dosłownie pochłonęłam, gdyby nie to że mam zobowiązania w życiu poświęciłabym jej pewnie po prostu jeden dzień, ale niestety musiałam się od niej czasem oderwać. Na pewno zapoznam się z innymi pozycjami autorki, ta mnie skutecznie do tego zachęciła. A dlaczego uważam tą książkę za tak genialną zaraz wyjaśnię.

Przede wszystkim autorka mistrzowsko wykorzystała zabieg literacki zwany “howcatchem”. Na samym wstępie wiemy co się stało, w tym przypadku jakie przestępstwo zostało popełnione i przez kogo, nie wiemy jednak jak do tego doszło i na czym się to właściwie skończyło. Właśnie wyjaśnienie tego, całej otoczki zdarzeń jest fabułą książki. Możnaby pomyśleć, że przez taką konstrukcję mamy zepsutą całkowicie zabawę i faktycznie, może się zdarzyć że napisana w zły sposób nie daje zamierzonego efektu. Tutaj jest jednak odwrotnie, czytelnik za wszelką cenę chce się dowiedzieć jak to się stało że losy bohaterów tak diametralnie uległy zmianie skoro gdy ich poznajemy wszystko wydaje się być w najlepszym porządku. Kiedy jednak coraz bardziej i głębiej brniemy w ich życia a także poznajemy charaktery, decyzje, pochodzenie - wszystko powoli nam się klaruje.
Bohaterów polubiłam od razu, w miarę czytania jednak było mi coraz bardziej przykro i zwyczajnie żal, że wszystko musi mieć drugą stronę medalu, a w tym przypadku dodatkowo strasznie brzydką. Każda postać z książki koniec końców ukazała się z dobrej i złej strony, niektórzy z nich do samego końca pozostali dla mnie zagadkami. Poznajemy tutaj także z bliska system edukacji w Stanach ( w tym przypadku okres z lat 80-tych XX wieku), który nieodmiennie mnie fascynuje. Autorka w zasadzie bardzo dobitnie ukazała nam jego liczne patologie, zarówno na poziomie społecznym jak i organizacyjnym. Grupa do której przynależał nasz narrator, będący jednym z głównych bohaterów, nie powinna mieć prawa istnieć na żadnej uczelni czy szkole, a jednak istniała i miała ogromny, moim zdaniem mocno negatywny wpływ na jej członków. O systemie edukacji w zasadzie każdego kraju można napisać wiele niepochlebnych tomów, nie będę się zatem w to zagłębiać. Niemniej jednak, nasza grupka skrzywdzonych, samotnych i bardzo znudzonych studentów-dzieciaków jest idealnym przykładem, jak bardzo łatwo można stracić kontrolę nad swoim życiem, zaczynając od potencjalnie niewinnych zachowań i postaw.

Książka zatem nie należy wcale do przyjemnych ani lekkich lektur, jednak autorka sprawia że czyta się ją po prostu wspaniale. Umie tak przedstawić sytuację, prowadzić dialogi że na kartkach dzieje się po prostu magia. Skupiamy się nie tylko na fabule, ale również motywowani zostajemy do licznych przemyśleń typu “co by było gdyby” albo “co ja bym zrobiła” co w beletrystyce niekoniecznie ma miejsce. Jest cudownie klimatyczna, prowadzi nas przez spacer po zimnych, ciemnych rejonach USA, wrzucając nam momentami promienie słońca i sielankowe krajobrazy żeby uśpić naszą czujność i wrzucić nas z powrotem do bardzo brzydkiej, szarej rzeczywistości. A jeśli dodać do tego momentami alkoholowe czy narkotyczne odurzenie, zaczynam się zastanawiać czy te okresy sielanki tak naprawdę miały w ogóle miejsce. Jeśli miałabym użyć jednego słowa na opisanie tej książki, nazwałabym ją po prostu magiczną. Serdecznie polecam się z nią zapoznać, nawet jeśli się Was nie zachwyci, to w żadnej mierze nie stracicie czasu czytając ją. Polecam serdecznie!

pokaż więcej

 
2019-01-20 17:59:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019

Książki tej byłam niezwykle ciekawa i zupełnie nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Wiedziałam tylko, że jest ona skierowana dla kobiet jako że tematyka dotyczy tego co nam w duszy gra i jak nie dać się okiełznać i zamknąć w pewnych schematach społeczeństwu czy poszczególnym osobom. Tematyka niezwykle istotna i na czasie, dlatego bez dalszych wątpliwości zabrałam się za czytanie. Moje... Książki tej byłam niezwykle ciekawa i zupełnie nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Wiedziałam tylko, że jest ona skierowana dla kobiet jako że tematyka dotyczy tego co nam w duszy gra i jak nie dać się okiełznać i zamknąć w pewnych schematach społeczeństwu czy poszczególnym osobom. Tematyka niezwykle istotna i na czasie, dlatego bez dalszych wątpliwości zabrałam się za czytanie. Moje rozczarowanie było ogromne i do tej pory zachodzę w głowę skąd zachwyty nad tą pozycją.

Wiele w tej książce było dobrego - podkreślona waga rozumienia samej siebie i swoich potrzeb, dawanie sobie czasu i przestrzeni, bycie Panią własnego losu z zachowaniem umiarkowania i niezmiennie szacunku do innych ludzi. Autorka poruszyła też zagadnienie kobiecej intuicji (według mnie nie tylko my ją mamy, każdy człowiek posiada intuicję), ustalanie komfortowych dla każdej z nas granic w praktycznie każdej życiowej kwestii a także budowaniu własnej tożsamości w oparciu o doświadczenia pokoleń i naszych przodkiń, kontakt z naszymi korzeniami, szacunek do tego co było i jest obecnie. Wszystko to piękne idee, które autorka pomysłowo przekazywała i potem interpretowała za pomocą znanych lub mniej znanych baśni, które zostały jej niegdyś opowiedziane i następnie przez nią zagłębiane. Faktycznie czasami miałam moment eureki kiedy po przeczytaniu opowieści autorka ją tłumaczyła z perspektywy psychologicznej, nie od dzisiaj wiadomo przecież że każda bajka ma morał a baśnie są skarbcem metafor i polem do nieskończonej analizy dzięki której łatwo jest zuniwersalizować i odnieść je do sytuacji z czasów obecnych. Ale niestety, zdarzały się momenty kiedy interpretacje autorki były do granic możliwości naciągane, znajdowała ona drugie dno tam gdzie niekoniecznie ono według mnie było, byleby pasowało do tego konkretnego rozdziału czy aktualnego tematu.

To co mnie jednak bardzo szybko uderzyło, to w jaki paskudny i nudny sposób książka jest rozwleczona do zupełnie niepotrzebnych rozmiarów. Rozumiem, że są to wieloletnie przemyślenia psycholog z dużym stażem, która w dodatku fascynuje się i opiera swoje taktyki na kulturze etnicznej żeby pomóc kobietom, ale przez to książkę czyta się po prostu fatalnie. Zupełnie jakby była pisana na kolanie, pełna powtórzeń i skakania z tematu na temat, tak jakby nikt nie przeczytał jej w całości przed wydaniem. Przez to jest chaotyczna i robi mętlik w głowie zamiast ją uporządkować. I najgorsza rzecz, która się tej książce przydarzyła, czyli język. Górnolotny, momentami pseudonaukowy przeplatany zdawałoby się wręcz szamańskim słownictwem. Przez to jest wręcz absurdalny i śmieszny, ogólnie ciężko przez tą książkę przebrnąć żeby się nie zmęczyć. Z początku myślałam, że może to kwestia mojego braku otwartości czy jakiejś wrażliwości, słabego wykształcenia w zakresie psychologii i znajomości obcych kultur, dlatego tak mi trudno to czytać. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem docierało do mnie, że są sztucznie rozdmuchane i natłoczone treścią, którą można by było przekazać w krótszy i zdecydowanie przystępniejszy sposób. Przypisy i bibliografia mogłyby być w zasadzie wydane w osobnych tomach, w życiu nie widziałam takiej mnogości dodatkowej treści w tych dwóch, zdawałoby się końcowych etapach większości książek. Nawet nie zastanawiałam się czy przez nie brnąć, treść książki skutecznie mnie przed tym zniechęciła.

Możliwe że, w co jednak wątpie, odebrałabym tą pozycję inaczej czytając ją w oryginale. Prawdopodobnie nadawałaby się w okrojonej formie dla kobiety zagubionej w sobie, pozbawionej tożsamości - stanowić ona może bowiem pewien drogowskaz i pocieszenie że nie żadna z nas nie jest sama, kobieca siła, natura i nasza kultura są niezwykle mocne mimo stuleci tłamszenia i zmuszania nas do życia którego wcale nie chcemy prowadzić. W tym faktycznie jest moc i sama miałam czytając takie przebłyski energii oraz poczucia wspólnoty, dlatego przykro mi było, że cała ta książka nie była po prostu lepiej napisana bo ogólny jej wydźwięk jest jak najbardziej pozytywny i wręcz bardzo ważny. No ale niestety, autorka pokusiła się o dziwaczne wykonanie pełne sztucznego patosu, które ciężko jest przyswoić w tej formie. Nie polecam, chyba tylko albo bardzo ciekawym albo wytrwałym.

pokaż więcej

 
2019-01-13 09:11:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Czerwona Królowa (tom 4)

Z miłym zaskoczeniem odkryłam jakiś czas temu w Empiku, że powstała kolejna część serii “Czerwona Królowa”, której to czytanie wspominam z czystą przyjemnością. Nie zastanawiając się dłużej, zakupiłam najnowszy tom i postanowiłam zasiąść do niego w świąteczny czas. Okazało się to być bardzo dobrą decyzją.

Na wstępie powiem, że jest to książka którą na zachodzie wrzuca się do kategorii “dla...
Z miłym zaskoczeniem odkryłam jakiś czas temu w Empiku, że powstała kolejna część serii “Czerwona Królowa”, której to czytanie wspominam z czystą przyjemnością. Nie zastanawiając się dłużej, zakupiłam najnowszy tom i postanowiłam zasiąść do niego w świąteczny czas. Okazało się to być bardzo dobrą decyzją.

Na wstępie powiem, że jest to książka którą na zachodzie wrzuca się do kategorii “dla młodych dorosłych”. Napisana została też ewidentnie na fali popularności “Igrzysk Śmierci” bo można by napisać pracę doktorską na temat podobieństw tych dwóch serii. Nie przeszkodziło jej jednak to w byciu naprawdę świetną książka rozrywkową, nie ma się jednak co spodziewać wysokich lotów i etykietki literatury klasycznej. Ważne jest żeby naprostować swoje oczekiwania przed jej czytaniem, bo dzięki temu można tylko i wyłącznie cieszyć się tą lekturą.

To co w niej najbardziej chyba lubię i co szczególnie widoczne było w tej części to akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Autorka nie daje nam, a już w szczególności swoim bohaterom, ani chwili na odsapnięcie i odpoczynek od kolejnych wydarzeń. Ze strony na stronę sytuacja zmienia się dynamicznie, nie wszystko idzie zgodnie z planem (w zasadzie to nic) i wszystko ciągle się zmienia. Nasza bohaterka nie jest według mnie typową postacią, potulną i zakochaną dziewczynką, którą wszyscy naokoło dowolnie sterują. Jej decyzje są twarde, kieruje się dobrem ludzi na której najbardziej jej zależy i prowadzi cały czas program, którego pomysł i jego realizację zaczęła już w pierwszym tomie. Niestety, zauważyłam że w tej części, a w zasadzie już w poprzedniej spadł nieco poziom dialogów, choć może jest to też kwestia tłumaczenia. Czasami te podniosłe momenty są troszkę śmieszne, zachowania nienaturalne i pełne niepotrzebnych niedopowiedzeń, a niektóre tematy zbytnio wałkowane aż do znudzenia. To właśnie sprawia, że książkę należy czytać z dozą wyrozumiałości i po prostu wciągnąć się w ten świat nie zastanawiając nad literackim wykonaniem, o ile oczywiście takie podejście jest akurat dla nas akceptowalne. Dla mnie w tym konkretnym przypadku jak najbardziej, jako że mam do całej serii ogromny sentyment.

Spodobało mi się też zakończenie którym autorka nas uraczyła, bałam się że zdecyduje się na coś ckliwego i aż do granic możliwości słodkiego, a dostaliśmy bardzo fajne i w zasadzie pośrednie rozwiązanie. Za to duży plus, bo nawet najlepszą pod słońcem serię można koszmarnie popsuć nieumiejętnością zakończenia historii i brakiem pomysłu na jej domknięcie.

Fanom serii jak najbardziej ten tom polecam, uważam że się nie zawiedziecie. Książka nie pozostawia niedosytu, wyjaśnia co trzeba i ładnie kończy poszczególne wątki. Czyta się ją lekko i przyjemnie, idealna jest zatem kiedy nie chcecie zagłębiać się w prawdziwy czy fikcyjny ale trudny świat, a jedynie w coś prostszego i rozwiązywalnego. Wspaniały odpoczynek, polecam na zimowe wieczory z kubkiem herbaty czy kawy.

pokaż więcej

 
2019-01-04 18:05:00
Ma nowego znajomego: Katarzyna
 
2019-01-03 18:33:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Seria: Sensus

Ajurweda to temat, z którym stykam się już od lat ale zawsze jakoś brakowało mi odwagi czy motywacji żeby zapoznać się z tą fascynującą dziedziną. A jako że według mnie najlepszym sposobem na naukę są klasycznie książki, postanowiłam zagłębić się w literaturę dotyczącą tego zagadnienia. “Ajurweda w praktyce” to nie tylko tytuł znany i polecany, ale także zachęcający w swojej prostocie i... Ajurweda to temat, z którym stykam się już od lat ale zawsze jakoś brakowało mi odwagi czy motywacji żeby zapoznać się z tą fascynującą dziedziną. A jako że według mnie najlepszym sposobem na naukę są klasycznie książki, postanowiłam zagłębić się w literaturę dotyczącą tego zagadnienia. “Ajurweda w praktyce” to nie tylko tytuł znany i polecany, ale także zachęcający w swojej prostocie i podstawach. Wystarczy tak naprawdę przejść przez spis treści żeby zorientować się, że to jest to - idealna książka na rozpoczęcie przygody z ajurwedą.

Wielobobowie prowadzą nas praktycznie za rączkę, od samego początku. Tłumaczą dlaczego i skąd ta ajurweda się wzięła, zarzucając nas też szczególnie na samym początku skomplikowanymi, obco brzmiącymi dla polskiego ucha nazwiskami i nazwami własnymi. Ale nie przeraża to ani nie zniechęca (nie starałam się jakoś specjalnie zapamiętywać wszystkiego, wiem że na pewno te słowa jeszcze do mnie kiedyś wrócą kiedy zagłębię się bardziej w temat), autorzy też zresztą tak skonstruowali tą książkę, że czyta się ją przyjemnie i naprawdę prosto. Można powiedzieć że jest to krótkie acz treściwe podsumowanie filozofii ajurwedy, dające zrozumienie i bardzo bazową wiedzę, a także punkt oparcia w dalszych poszukiwaniach. Systematyczne uporządkowanie wiedzy bardzo pomaga w jej zagłębieniu, chyba najbardziej podobały mi się kwestie wyjaśnienia poszczególnych dosz z naciskiem na to, że każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby i energie które się wzajemnie przenikają w zależności od naszego otoczenia i obecnych warunków. To niezwykle ważna nauka w dzisiejszym świecie masowej produkcji i nacisku na bycie perfekcyjnym człowiekiem, cokolwiek to oznacza. Wiedza zawarta w tej prastarej nauce jest na czasie bardziej niż kiedykolwiek i może wnieść ją do swojego życia naprawdę każdy.

Oprócz wyjaśnienia filozofii samej w sobie, mamy tutaj także porady dotyczące żywienia a także ruchu, jako że te elementy są nierozłączne w ajurwedzie. Harmonię można bowiem osiągnąć dbając o swoje życie holistycznie, a nie uważając tylko na pewne aspekty zaniedbując przy tym pozostałe. Brzmi to może i skomplikowanie a przede wszystkim odpychająco, ale koniec końców jest to po prostu logiczne. A zgodnie z radą autorów wystarczy się wsłuchać w siebie i dać sobie czas.

Przypuszczam że książka ta nie będzie zbyt przydatna dla osoby zagłębiającej tajniki ajurwedy już od jakiegoś czasu, gdyż jest naprawdę prosta i bazowa. Przez to staje się idealna dla każdego laika, niezależnie od wieku, “miejsca” w życiu czy nawet chęci do zmiany własnej sytuacji. Nie są one bowiem ani skomplikowane ani drastyczne, bardziej intuicyjne. Ajurweda może i brzmi orientalnie czy groźnie, ale niczym nie różni się od zwykłego, zdrowego rozsądku, który tak łatwo zgubić na co dzień w pędzącym życiu. Lektura warta przeczytania, krótka i naprawdę w pełni informacyjna, polecam z czystym sumieniem!

pokaż więcej

 
2018-12-29 08:52:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Cykl: Fundacja (tom 8)

To zdecydowanie moja ulubiona część cyklu o Fundacji, przynajmniej póki co. Mam wrażenie że z każdym kolejnym tomem autor coraz bardziej rozkręca fabułę i w dodatku jest to zupełnie celowy zabieg. Kolejny raz przeskakujemy znacznie w czasie, mając poprzedni tom daleko w kartach historii. Dostajemy jednak całkiem sporo informacji i uzupełnienie luk w związku z Mułem i jego spalonym koniec... To zdecydowanie moja ulubiona część cyklu o Fundacji, przynajmniej póki co. Mam wrażenie że z każdym kolejnym tomem autor coraz bardziej rozkręca fabułę i w dodatku jest to zupełnie celowy zabieg. Kolejny raz przeskakujemy znacznie w czasie, mając poprzedni tom daleko w kartach historii. Dostajemy jednak całkiem sporo informacji i uzupełnienie luk w związku z Mułem i jego spalonym koniec końców planem, którego realizacji był tak blisko (a przynajmniej czytelnik odnosił takie wrażenie). Nikt jednak nie przewidział wmieszania się w sytuację drugiej Fundacji, owianej tajemnicą i powoli budzącej coraz większą grozę.

Okazuje się bowiem że to nie pierwsza, znana nam Fundacja jest tą która rządzi, kontroluje losy galaktyki jak również nadaje bieg wydarzeniom w historii. To właśnie ta druga, nikomu nieznana Fundacja z domniemanego drugiego końca galaktyki - a to może zaskakiwać i przerażać. Tak jak siłą pierwszej fundacji jest nauka i technologia, tak drugiej coś znacznie potężniejszego, mianowicie siły psychiczne i psychologia, które pozwalają na osiąganie pełnej kontroli nad wybranymi osobami a co za tym idzie grupami ludzi. Atakują niewidocznie i skutecznie, dzięki czemu praktycznie nie zostali jeszcze odkryć co tylko mówi o ich ogromnej sile. Hari Seldon zaplanował i dopiął wszystko na ostatni guzik, idealnie wyważając potrzeby i organizując siły, odpowiednio je grupując, trzymając przy tym wszystko w ścisłej tajemnicy. To majstersztyk, który ma wszelkie szanse powodzenia w realizacji i uratowania dorobku ludzkości, tak jak zresztą Seldon pragnął.

Jednak z perspektywy zmanipulowanych ludzi, faktycznie jest to zabieg nieprzyjemny, dlatego zrozumiałe jest że chcą się przed nim obronić, widząc w tym swoje racje. I o tym właśnie jest ten tom, walką między tym co dobre i słuszne, a tym co lepsze dla przyszłości. Jednak przez to, że jest to walka we mgle, z niepełnymi informacjami ze względu na specyfikę sytuacji, jedna strona zwyczajnie musi przegrać i to z kretesem. Zapraszam się do zapoznania z kolejną częścią tej fascynującej i jedynej w swoim rodzaju historii, nie pożałujecie :)

pokaż więcej

 
2018-12-22 17:17:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Cykl: Fundacja (tom 7)

Kolejny etap historii powolnego acz skutecznego ratowania dorobku ludzkości za pomocą owianej sławą Fundacji za mną. Ten tom podobał mi się bardziej niż poprzedni, akcja ruszyła do przodu za pomocą garści nietuzinkowych bohaterów. W szczególności jednego, który stanowi tajemnicę i zagadkę całego tomu, wokół niego kręcą się też decyzje pozostałych postaci.

Mamy też tutaj zdecydowanie więcej...
Kolejny etap historii powolnego acz skutecznego ratowania dorobku ludzkości za pomocą owianej sławą Fundacji za mną. Ten tom podobał mi się bardziej niż poprzedni, akcja ruszyła do przodu za pomocą garści nietuzinkowych bohaterów. W szczególności jednego, który stanowi tajemnicę i zagadkę całego tomu, wokół niego kręcą się też decyzje pozostałych postaci.

Mamy też tutaj zdecydowanie więcej elementów science-fiction, podróży kosmicznych, wyjaśnień działania tego uniwersum i planet, tak że faktycznie czyta się tą treść z zainteresowaniem - jakby opisywane historie były prawdą a nie fikcją. W tle oczywiście przewija nam się cały czas postać Hariego Seldona, sprawcy całego zamieszania ale też poniekąd wybawcy ludzkości. Jego plan nabiera widocznych kolorów i tempa, aż niesamowite jest to jak bardzo przewidział pewne wydarzenia za pomocą praw matematyki. Mimo że podkreślone jest wyraźnie, że jego tezy dotyczą ludzkich zbiorowości, żeby nie powiedzieć mas, a nie życia pojedynczych osób które mogą nieźle namieszać w losach ludzkości, jednak Hari udowodnił, że świat kręci się w łatwy do przewidzenia sposób i to masy są tym co popycha do rozwoju lub hamuje. A jednostki można łatwo naprowadzić na odpowiedni tor, tak aby nic nie zepsuły. Seldon to niespotykanie światły i przewidujący człowiek, który pokazał jak można pokierować dziejami tak, aby jak najmniej stracić w procesie przemiany społecznej która szybko dąży do samozagłady i okresu chaosu.

To co mi się również w tej części podoba to niejednoznaczność bohaterów. Mam tu na myśli to, że nie wiem czy ich lubię bądź czy zgadzam się z ich poczynaniami, bo wszystko jest bardziej skomplikowane niż mogłoby się z początku wydawać. Każdy rozdział odkrywa przed nami kolejną kartę i część Planu Seldona, czasami w kompletnie nieprzewidywalny sposób. Ale sądzę że o tym będzie więcej w kolejnym tomie serii. Serdecznie zachęcam do zapoznania się z tą jak i kolejną częścią, czytanie ich to czysta przyjemność. POLECAM!

pokaż więcej

 
2018-12-18 20:23:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Cykl: Fundacja (tom 6)

Pierwszy tom tego znanego i lubianego na całym świecie cyklu science-fiction wzbudził we mnie mieszane uczucia. Łamie on bowiem pewne konwenanse książkowe do których jestem przyzwyczajona, przez co ciężko mi było się na początku przełamać i zasiąść na poważnie do czytania. Ale teraz już wiem, że było warto. Tytułem wstępu dodam jeszcze, że postanowiłam czytać tomy książki chronologicznie... Pierwszy tom tego znanego i lubianego na całym świecie cyklu science-fiction wzbudził we mnie mieszane uczucia. Łamie on bowiem pewne konwenanse książkowe do których jestem przyzwyczajona, przez co ciężko mi było się na początku przełamać i zasiąść na poważnie do czytania. Ale teraz już wiem, że było warto. Tytułem wstępu dodam jeszcze, że postanowiłam czytać tomy książki chronologicznie względem daty powstania danego tomu, a nie numeracji nadanej im obecnie. Zdecydowałam, że będzie to ciekawsze doświadczenie i czytając tomy napisane później przez Asimova a dodane obecnie jako wcześniejsze cegiełki historii, mogłabym sobie zepsuć lekturę. Dlatego też “Fundacja” to pierwsza część po którą sięgnęłam.

Spodziewałam się kompletnie czegoś innego - dużej ilości akcji, grupy silnych postaci z którymi będę podróżować przez wszystkie tomy, a tu ogromna niespodzianka. Akcji mamy tak naprawdę niewiele, zdecydowanie więcej opisów tła wydarzeń, mechanizmów działających poszczególnymi ludźmi, z których nieliczni faktycznie są znaczący dla historii z perspektywy czytelnika. Nie ma sensu się do nikogo przywiązywać, bo zaraz tracimy z tą osobą kontakt i idziemy do następnej części planu autora. Dzięki temu jednak można docenić kunszt pisarski i fantastycznie zaplanowane uniwersum, a także całą fabułę która według mnie jest zupełnie niespotykana. Autor porwał się na bardzo ciekawy pomysł, który nie tylko od razu daje do myślenia, ale jest w stu procentach ponadczasowy. To, co Asimov napisał pół wieku temu jest jak najbardziej aktualne dzisiaj i jego psychohistoria miałaby zastosowanie w czasach współczesnych jak znalazł. Coś mi się wydaje że Ziemia byłaby bardziej szczęśliwa a przede wszystkim uratowana od zagłady gdybyśmy mieli na Ziemi postać taką jak Hari Seldon, z realnym planem przetrwania.

Ponadczasowość książki wyraża się także w samym gatunku książki. Mnie, jako laiczki podróży kosmicznych absolutnie nie razi sposób zastosowania matematyki, fizyki i technologii w rozwiązaniach które autor proponuje, co więcej uważam je za niezwykle przekonywujące. Głównie dlatego, że nie są przesadzone ani rozdmuchane jak to bywa w tego typu cyklach. Podobnie język - nie dostaniemy tutaj śmiesznie zmodyfikowanych, już istniejących słówek które mają brzmieć bardziej kosmicznie jak to się ma w przypadku wielu książek sci-fi. Autor używa współczesnej mowy zarówno do opisu codzienności jak i skomplikowanych urządzeń kosmicznych, co mi bardzo zaimponowało i sprawiło że książkę czytało się z większą przyjemnością a bez pobłażliwego uśmiechu na ustach.

Ogólnie zatem serdecznie polecam. Od tego tomu spodziewajcie się mniej kosmosu i akcji, za to więcej psychologii, socjologii i ekonomii, ale tematy te są niezbędne dla rozwoju fabuły. Jeśli komuś się to nie spodoba to radzę się nie zniechęcać, nie na darmo seria ta została nagradzana, tłumaczona na wiele języków i nadal jest z chęcią czytana pomimo tysięcy innych, bardziej nowoczesnych publikacji. Po prostu zachęcam do przeczytania :)

pokaż więcej

 
2018-12-09 15:17:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Na samym wstępie zaznaczę, że nie sięgnęłabym po tego typu książkę gdybym nie dostała jej w prezencie. Lata temu się w takich tematach zaczytywałam i ogólnie sięgałam po wszystko co w recenzji miało “samorozwój”, cokolwiek to znaczy. Działo się tak, dopóki nie dotarło do mnie jak bezdennie bezsensowne, kłamliwe i nasiąknięte śmiesznym mistycyzmem są tego typu pseudoporadniki. Ten przeczytałam... Na samym wstępie zaznaczę, że nie sięgnęłabym po tego typu książkę gdybym nie dostała jej w prezencie. Lata temu się w takich tematach zaczytywałam i ogólnie sięgałam po wszystko co w recenzji miało “samorozwój”, cokolwiek to znaczy. Działo się tak, dopóki nie dotarło do mnie jak bezdennie bezsensowne, kłamliwe i nasiąknięte śmiesznym mistycyzmem są tego typu pseudoporadniki. Ten przeczytałam w całości z czystej ciekawości i dla rozrywki. Ponadto jest stosunkowo krótki i mogę teraz wystawić rzetelną recenzję całości, a nie tylko pierwszego rozdziału - na którym w zasadzie powinnam zakończyć tę lekturę.

Pierwsza dziwna i nienaturalna rzecz, na którą zwróciłam uwagę to tendencja autora do podawania dziesiątek przykładów. Chyba tylko dzięki temu zabiegowi książka ma te 300 stron z kawałkiem, inaczej cała treść zmieściłaby się w połowie rozdziałów. Autor pisze o jakiejś emocji, na przykład gniewie i przez bitą stronę podaje nam synonimy, odpowiedniki, zbliżone emocje czy sytuacje kiedy może ją spotkać. Tak po prostu, po przecinku. Nie wiem zupełnie czemu ma to służyć i o ile z początku można na to przymknąć oko, tak z każdym takim kolejnym wywodem zaczyna być to śmieszne a potem męczące. Wygląda to tak, jakby autor siedział ze słownikiem na kolanach i wypisywał to mu przyjdzie na myśl patrząc na konkretne słowo. Kolejna rzecz to pseudonaukowy bełkot, który szczególnie usilnie jest wmuszany czytelnikowi na początku. Potem autor jakby przyszedł po rozum do głowy, albo wyczerpały mu się trudne słowa, które mógłby powrzucać do zdań, ciężko powiedzieć co jest bardziej trafne :) Zdanie typu “różne energie tworzą konstelacje wzorców atraktorowych lub inaczej - poziomów świadomości (...) pokazuje liniowo - logarytmiczny obraz tego nieliniowego, energetycznego obszaru (...) jest skalibrowany na logarytmicznej skali mocy energetycznej pozycjonując się w przedziale od 1 do 1000 etc.” to tylko jeden z wielu przykładów, który autentycznie mnie rozśmieszył i ukazał jak bardzo niekonsekwentny w swoim pisaniu jest autor. Raz kleci zdania na 4 słowa, żeby potem napisać coś takiego, co po rozbiciu na czynniki pierwsze również można napisać w czterech słowach - ale co tam, lepiej brzmieć jak naukowiec bo wtedy ludzie może bardziej uwierzą ;) Takie wywody są po prostu żenujące tym bardziej, że autor jest ponoć znamienitym psychologiem i psychoterapeutą co każe się zastanawiać niekiedy nad poziomem tych zawodów i brakiem kontroli nad jej przedstawicielami.

A dalej nie było wcale lepiej. Wkraczamy wraz z autorem w świat aur, energii, ezoteryki i ufo. Ogólnie podejście autora zamyka się krótko mówiąc w “pomyśl sobie o czymś a zaraz to dostaniesz”, co na szczęście nie jest kompletnie prawdą. Gdyby tak było, świat który znamy już by prawdopodobnie nie istniał. Według autora, wystarczy że się skupisz i bam, masz karierę, bam masz pieniądze na wymarzony samochód, bam wszelkie ścieżki rozwoju stoją przed Tobą otworem. Sam przytacza wiele zabawnych historyjek o tym jak to siedział w restauracji i telepatycznie zamawiał posiłki, bo stosował swoją metodę uwalniania umysłu (której nota bene poświęcił tak naprawdę kilka zdań na całą książkę). Książka głównie opowiada o tym jak doświadcza cudów i naprowadza swoich pacjentów na podobne przeżycia, ale żeby już tak pisać o konkretnych działaniach i metodach to sorry, nie ta książka czytelniku :) Jedną z zabawniejszych dla mnie historii jest to, jak autor emanował jedną jaźnią z bezdomnym na ulicy (dosłownie takie sformułowanie znajdziemy w książce) - co to miało wnieść i dlaczego? Nie mam pojęcia ale się nieźle ubawiłam.

Najbardziej szkodliwe są jednak przekonania autora o tym, co siła umysłu może zdziałać. Zgodzę się oczywiście z tym, że nasza psychika, jej rozwój a przede wszystkim kontrola nad własnym umysłem ma dla nas ogromne znaczenie i pomaga w zasadzie we wszystkim, ale...osoby z bardziej rozwiniętą prawą półkulą mózgu nie mają zdolności telepatycznych i nie mogą nimi “zarażać” innych, co między innymi ten psycholog stara się nam wmawiać. Zanieczyszczenia, bakterie, wirusy, alergeny i wiele wiele innych szkodliwych dla ludzi toksyn nie są wytworem umysłu. Nasza reakcja na nie może być lepsza lub gorsza, ale wmawianie ludziom że ich alergia istnieje tylko w ich głowie może spowodować nawet ich śmierć, nie mówiąc o uszczerbku na zdrowiu. Nie do pomyślenia jest dla mnie, jak psycholog może napisać książkę zawierającą tego typu informacje i spać spokojnie. Na świecie jest tyle cierpiących ludzi, którzy szukają sposobów wybawienia ze swoich problemów, a takie szkodliwe informacje sprawiają, że mogę sobie bardzo szybko zrobić jeszcze większą krzywdę. Autor bezczelnie wykorzystuje ich słabość, nie patrząc na skutki takiego działania.

Książki absolutnie, nikomu nie polecam. Tak jak zgadzam się z ogólnym podejściem autora co do faktycznie istniejących i mających sens działań typu medytacja, refleksja, odpoczynek dla umysłu i skupienie na danej chwili, tak niestety ale większość tego o czym pisze to bzdury. Napisane w dodatku w bardzo zły sposób, niekonsekwentnie, chaotycznie a każdy rozdział jest w zasadzie powtórzeniem poprzedniego z odpowiednimi zmianami, no bo przecież każdy ma być o czymś innym. Ale po głębszym wczytaniu się i zastanowieniu jednak nie jest. Nie sięgajcie po tą książkę bo w niczym Wam nie pomoże, a prędzej niestety zaszkodzi.

pokaż więcej

 
2018-12-04 19:23:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Dawno już żadna książka nie wzbudziła we mnie tylu mieszanych uczuć jak “Atlas chmur”. Nie wiedziałam za bardzo czego się spodziewać, oglądałam co prawda film ale według mnie te dwa przekazy są zupełnie inne, być może dlatego że wyzwaniem jest zekranizować taką literaturę. Przez pierwszą część ledwo przebrnęłam, nudziła mnie i męczyła niemiłosiernie. Dobrze że mimo wszystko jestem cierpliwą... Dawno już żadna książka nie wzbudziła we mnie tylu mieszanych uczuć jak “Atlas chmur”. Nie wiedziałam za bardzo czego się spodziewać, oglądałam co prawda film ale według mnie te dwa przekazy są zupełnie inne, być może dlatego że wyzwaniem jest zekranizować taką literaturę. Przez pierwszą część ledwo przebrnęłam, nudziła mnie i męczyła niemiłosiernie. Dobrze że mimo wszystko jestem cierpliwą czytelniczką i umiem dawać ogromną szansę każdej książce zagryzając przy tym zęby, bo potem zrobiło się już nieco sensowniej i ciekawiej.

Bohaterowie zmieniają się tu nam jak w kalejdoskopie, na początku dość trudno się połapać ale potem rozgryzamy po kolei fabułę, która się nieco rozkręca żeby potem przygasnąć i znowu kolejno rozkręcić. Ciekawy zabieg literacki, czasami miałam przez to wrażenie że czytam 6 różnych książek innego autora, gdyż z każdą pozornie niepołączoną opowieścią dostajemy inny czas, przestrzeń, wydarzenia, osoby a nawet język. To, samo w sobie, mimo że mieszało w głowie i wymagało całkowitego skupienia, oddania książce bardzo mi się podobało. Mimo że to nie pierwszy raz kiedy czytam coś o takiej konstrukcji, ta była świetnie dopracowana, pozornie chaotyczna ale jednak dopięta na ostatni guzik. Widać było, że autor bardzo się przyłożył do pisania i miał na całą historię plan. A to naprawdę wskazuje na jakość literatury i kunszt literacki.

Niemniej jednak nie dodałabym tej pozycji w poczet moich ulubionych książek. Były momenty podczas których autentycznie strasznie się nudziłam, męczył mnie język i bohaterowie, czekałam tylko aż dana część się skończy i będę mogła przejść do kolejnej. Mimo tego że załapałam przekaz który wtłoczył tutaj autor, nie jestem nim jakoś specjalnie poruszona czy nim wzruszona albo zadziwiona. Jedyne co tak naprawdę jest w tej historii fantastyczne to jej struktura i zakończenie które autor pieczołowicie przygotował i zaserwował czytelnikom. Nie zostawia nam ona żadnego niedosytu, bramki do dziesiątek kolejnych części ale za to ładnie kończy książkę, elegancko i wyjaśniając co trzeba. Dobre zakończenia są naprawdę rzadkością, szczególnie w czasach kiedy pisanie książek zaczyna przypominać masową produkcję, którą uprawiać może dosłownie każdy. Książkę polecam przeczytać, mimo że nie jestem nią specjalnie zachwycona, jest jednak na tyle niepowtarzalna że warto się z nią zapoznać.

pokaż więcej

 
2018-11-25 08:51:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Minęło już tyle dni od przeczytania tej książki a ja dalej się nie mogę po niej otrząsnąć. Żadna lektura do tej pory nie zaburzyła tak bardzo mojego spokoju, sumienia i światopoglądu jak ta cegła, o jakże prostym i wiele mówiącym tytule. Uważam, że jest on mylący bo głód to nie wszystko o czym książka ta opowiada, to by było za płytkie i za proste. Tutaj sięgamy samego dna, przyczyn tego tak... Minęło już tyle dni od przeczytania tej książki a ja dalej się nie mogę po niej otrząsnąć. Żadna lektura do tej pory nie zaburzyła tak bardzo mojego spokoju, sumienia i światopoglądu jak ta cegła, o jakże prostym i wiele mówiącym tytule. Uważam, że jest on mylący bo głód to nie wszystko o czym książka ta opowiada, to by było za płytkie i za proste. Tutaj sięgamy samego dna, przyczyn tego tak ogromnego i zapomnianego przez świat w którym żyję problemu. Problemu, którego skala jest nie tylko przerażająca ale wręcz nie do uwierzenia. Nie mam zamiaru zarzucać tutaj liczbami, wystarczy że Martin to skutecznie robi, mimo że ma do nich podobne odczucia jak ja - wprawiają one w zakłopotanie, ale też przy tym sprawiają że na ludzi zaczyna się patrzeć jak na statystykę, a nie żywe i czujące istoty. Pisanie takiego reportażu musi być niezwykłym przeżyciem na wielu płaszczyznach, ale przede wszystkim pozwala na zrozumienie i dogłębne odczucie tematu. Szczególnie za pomocą rozmów z ludźmi, których autor miał okazję poznać na swojej długiej, reporterskiej drodze. No dobrze, ale co w tej książce jest takiego że dosłownie zwala z nóg?

Na samym wstępie bardzo spodobała mi się jej budowa i uporządkowanie. Założyłam, zresztą dość słusznie, że będziemy po kolei podróżować z Caparrosem po różnych krajach i odkrywać tamtejsze oblicza głodu. Jednak pomiędzy kolejnymi rozdziałami przedstawiające życie (egzystowanie?) tamtejszych mieszkańców i ich bezmierne, niekończące się cierpienie, autor zarzuca nas faktami, informacjami i wyjaśnieniami skąd w jakim kraju w ogóle wzięła się taka sytuacja. Są to niekiedy zaszłości historyczne, wieczna, brutalna i do cna egoistyczna ingerencja bogatych państw zachodu i nie tylko, kwestie religijne, etniczne, środowiskowe...lista jest tak długa, zależności tak trudne do ogarnięcia i rozwiązania że to już wzbudza poczucie beznadziejności sytuacji. Najbardziej jednak działają na wyobraźnię i przybliżają sytuację wywiady autora z ludźmi z przeróżnych warstw społecznych - ich ocena swojego życia, przyszłości, relacji rodzinnych czy ogólnie międzyludzkich jest skrajnie różna i w większości no cóż, porażająca. Do człowieka takiego jak ja dociera w pewnym momencie w jak bardzo uprzywilejowanym miejscu i życiu się znajduje, a zaważył o tym czysty przypadek, decyzje osób których nie znałam i nigdy nie poznam oraz cały szereg innych czynników o których nawet mi się nie śniło zastanawiać. Nigdy też, przenigdy nie byłam tak naprawdę głodna. Nigdy nie zastanawiałam się czy dożyję następnej doby bo nie będę miała co zjeść. Nigdy nie przeliczałam ile dzieci powinnam mieć tak aby chociaż część przeżyła, bo przecież większość umrze do 5tego roku życia...takich przykładów można wymieniać w nieskończoność, Martin nam im nie skąpi. W pewnym momencie mam wręcz wrażenie, że wylewa całą gorycz i ból na swoich czytelników, chce obudzić w nich ogromne poczucie winy które samo jako osoba uprzywilejowana odczuwał i nadal jak mi się wydaje odczuwa.

Autor sięga do samej istoty i źródła głodu. Tego, co sprawia że jedni nie jedzą nic, a inny wyrzucają jedzenie bez zastanowienia bo już nie mają na nie ochoty albo za długo leżało w lodówce. Bardzo dogłębnie analizuje też historię człowieka, etapów jego rozwoju na przestrzeni wieków oraz rozwoju kultury zaprzepaszczonej bezpowrotnie kapitalizmem w najgorszej postaci nakręcanym przez niepohamowany konsumpcjonizm, w pułapce którego obecnie tkwimy. A za który płacą ludzie z innych kontynentów śmiercią swoich bliskich, dzieci a także koniec końców swoją. Zwraca też uwagę na klasy społeczne i różnice w ich odżywianiu, a także na to że kobiety również i w tej kwestii zostają poszkodowane - głodują na rzecz mężczyzn i dzieci bo tak też jest przyjęte kulturowo (każdy kto się zastanowi nad tą kwestią tak naprawdę dogłębnie będzie w stanie to zauważyć i być może nawet tak jak ja podać przykłady takiego zachowania, mniej lub bardziej świadomego). Autor porusza też szczególnie mi bliski temat szalonego spożywania mięsa na skalę która nie tylko jest niespotykana w dziejach historii ludzkości, ale przede wszystkim wyniszczająca i tylko dorzuca swoim istnieniem problemów do już istniejących, ogromnych. Bardzo ciekawa jest też poruszana kwestia różnych religii i ich wpływu na sytuację w której znajduje się wiele osób na świecie - szczególnie spodobał mi się rozdział o Matce Teresie, paradoksalnej legendzie której dzięki napływającym informacjom, faktom i historiom zabiera się coraz więcej - zupełnie słusznie - z jej “świętości”. Autor nie omieszka też wzmiankować o krótkowzroczności i niekiedy wręcz bezmyślności aktywistów, którzy krzyczą nie o tym co trzeba, przymykając oczy na to co najpilniejsze i naprawdę ważne.

Po kilku rozdziałach o krajach które lubimy nazywać “trzecim światem” nastąpił jaskrawy dla mnie przebłysk jakim był rozdział o problemie “głodu” w Stanach. Kolejny przerażający obraz samonapędzające się nędzy fizycznej i mentalnej, gdzie ludzie jedzą śmieci bo nie stać ich na nic lepszego - co otępia ich ciała i umysły prowadząc do widocznej gołym apokalipsy otyłości oraz szeregu chorób z nią związanych. Przeżyłam taką emocjonalną huśtawkę czytając tą część że dalej nie mogę się zdecydować co myślę o tym konkretnie wymiarze głodu. Który, jakby na to nie patrząc, jest mi jednak bliższy niż ten z Nigru czy Indii, a jakoś nie potrafię się z nim pogodzić ani go zrozumieć.

Co mi ta książka dała? Zrozumienie jak ludzie bezlitośnie i bezmyślnie skonstruowali świat, sami sobie przy tym wiązać pętle na szyję. I po drodze bez mrugnięcia okiem skazując miliony swoich braci na bolesne i krótkie życie bez perspektywy na jakąkolwiek zmiane. Caparros świetnie opisał mechanizmy które ten system nadal podtrzymują, uzmysławiając przy tym, że są naprawdę nie do zatrzymania. Dlatego zatem moja początkowa w wściekłość, następujące po niej niedowierzanie i poczucie niesprawiedliwości oraz bezbrzeżnej klęski zamieniło się w zrozumienie i konkretne działanie. Konsumenci rządzą światem - poprzez swoje codzienne, choćby najmniejsze decyzje zakupowe kreują rynek, popyt i podaż. A bycie konsumentem w dzisiejszych czasach kojarzy się ze wszystkim ale nie z władzą, a patrząc z jakiejkolwiek perspektywy - dokładnie nią jest. To my decydujemy o tym co chcemy mieć i widzieć na świecie a zarazem czy osoba na drugiej półkuli będzie miała jutro co zjeść i jak przeżyć. Jeśli ktoś uważa, że przesadzam i że takie podejście jest śmieszne - zapraszam do lektury. Właściwie to zapraszam do niej każdego, jest to kolejna książka która powinna stać się kanonem i być czytana w szkołach ale jest zbyt bolesna, prawdziwa i przede wszystkim niewygodna aby kiedykolwiek tak się stało. Na szczęście jako konsumenci z uprzywilejowanych rejonów świata możemy sami wybierać czy chcemy coś robić czy nie - dlatego zachęcam do przeczytania “Głodu” bo naprawdę, naprawdę warto. I na zakończenie tylko dodam, że zgadzam się z autorem że ta książka to porażka - ludzkości XXI wieku w którym produkuje się więcej jedzenia niż potrzeba do wykarmienia każdej osoby na globie, a ⅓ z nich umiera z powodu braku pożywienia lub chorób z tym związanym. Porażka to jakby za małe słowo na tą sytuację ale niestety nie znam lepszego.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
760 235 1702
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (12)

Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd