koczowniczka 
koczowniczkablog.blogspot.com
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 7 cytatów, ostatnio widziana 3 tygodnie temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-21 19:27:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Komisarz Przygodny (tom 2) | Seria: ABC

Marek Przygodny, główny bohater „Zbyt krótkiego szczęścia” Pawła Pollaka, pracuje w wydziale zabójstw i nawet w Święto Zmarłych nie może odpocząć, bo oto jakiś bezczelny przestępca strzela do dwojga nastolatków. Komisarz musi więc jechać na miejsce zbrodni, powiadomić rodziny ofiar, prowadzić śledztwo. Sprawę tę próbuje rozwikłać również jego przyjaciel dziennikarz Jerzy Kuriata, tyle że jemu... Marek Przygodny, główny bohater „Zbyt krótkiego szczęścia” Pawła Pollaka, pracuje w wydziale zabójstw i nawet w Święto Zmarłych nie może odpocząć, bo oto jakiś bezczelny przestępca strzela do dwojga nastolatków. Komisarz musi więc jechać na miejsce zbrodni, powiadomić rodziny ofiar, prowadzić śledztwo. Sprawę tę próbuje rozwikłać również jego przyjaciel dziennikarz Jerzy Kuriata, tyle że jemu mniej zależy na doprowadzeniu mordercy do więzienia, a bardziej na zdobyciu sławy. Obaj panowie po trosze ze sobą rywalizują, po trosze współpracują; czasami dzielą się zdobytymi informacjami, a czasami nie.

Przygodny jest bardzo ceniony przez swoich zwierzchników, ale tym razem nie prowadzi śledztwa w sposób doskonały. Niepotrzebnie wyklucza niektóre osoby z kręgu podejrzanych, nie przesłuchuje wszystkich, którzy mogliby powiedzieć coś ważnego, czasami też działa w pojedynkę, zapominając poinformować kolegów, co odkrył i dokąd idzie. Rozkojarzenie komisarza autor tłumaczy problemami w jego życiu osobistym. Otóż Przygodny dopiero co wziął rozwód i jeszcze nie zdołał przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Czuje ogromne wyrzuty sumienia i wstyd, że po dwudziestu kilku latach małżeństwa porzucił Gabi. Ale cóż – eksżona sama jest sobie winna, bo przestała go kochać. A on, podobnie jak wielu innych mężczyzn z książek Pawła Pollaka, nie może pogodzić się z faktem, że szczęście skończyło się tak szybko. Nie jest człowiekiem egoistycznym, po prostu potrzeba szukania miłości jest w nim tak intensywna, że ze wszystkich sił stara się ją zaspokoić – nawet kosztem narażenia się na ostracyzm. I rzeczywiście doświadcza nieprzyjemności: dawni znajomi zrywają z nim kontakty, Gabi przedstawia się jako poszkodowana. Pogarszają się jego warunki bytowe. Mieszka teraz w wynajętym pokoju i wróciwszy z pracy, nie ma do kogo otworzyć ust. Ale choć już wie, jak trudno jest w wieku czterdziestu paru lat zmienić swoje życie, dzielnie próbuje przeczekać okres pomiędzy rozwodem a znalezieniem nowej ukochanej.

Jak na kryminał, bohaterowie drugoplanowi zostali wykreowani nadzwyczaj starannie. Są to trzej panowie, we własnym przekonaniu postępujący właściwie, jednak jacyś kontrowersyjni, szaleni. Pierwszym z nich jest kloszard koczujący na terenie liceum, niewątpliwie mający zaburzenia psychiczne. Druga dziwna postać to podziwiany przez młodzież profesor historii. Umie zachęcić uczniów do zdobywania wiedzy, ale jednocześnie uczy ich chamstwa. W scenie zamieszczonej na początku książki pedagog ten nazywa dyrektorkę szkoły „hipopotamicą” i „górą mięsa”. Strach pomyśleć, co będzie, jeśli wśród licealistek znajdzie się dziewczyna ważąca o kilka kilogramów za dużo!

Kolejną barwną postacią jest utalentowany pisarz o nieco dzikiej naturze, czyli Adam Sobieski. Ci, którzy mu się czymś narazili, powinni drżeć ze strachu. Napisał powieść, przygotował się na ogromną radość – tymczasem wydawca z niego zakpił. Scenki z udziałem tego porywczego pana są komiczne, a może raczej tragikomiczne, jeśli się weźmie pod uwagę, że wielu pisarzy naprawdę pada ofiarami oszustów. Paweł Pollak przekazał tu kawał prawdy o polskim światku wydawniczym.

Sobieski w empiku, Kuriata próbujący zrobić karierę literacką, Kuriata dający nauczkę feministce – te wątki rozśmieszą nawet największego ponuraka. „Zbyt krótkie szczęście” jest o wiele pogodniejsze od poprzedniej części cyklu, czyli „Gdzie mól i rdza”. Autor pokpiwa sobie ze śmiesznostek i słabości swoich bohaterów, szczególnie z Kuriaty i dwóch nierozgarniętych posterunkowych, a także z polskich absurdów. Co nie znaczy, że w książce nie ma scen smutnych czy strasznych. Kilkakrotnie postacie pozytywne spotykają się z okrucieństwem ludzkim, a finał wręcz przeraża.

Na koniec mój ulubiony cytat: „Pisarz bez czytelników to jak prostytutka bez klientów”. Myślę, że autor tak dobrej powieści jak „Zbyt krótkie szczęście” zasługuje na to, by mieć tych czytelników bardzo dużo. Warto sięgnąć po tę książkę i wraz z bohaterami pobyć na wrocławskim Biskupinie, poznać osobiste i zawodowe życie Przygodnego, pozłościć się na Kuriatę, a także śledzić ciekawą intrygę. Tę intrygę Pollak skonstruował w ten sposób, że wprowadził mordercę stosunkowo wcześnie i dał czytelnikom potrzebne wskazówki, jednocześnie w sprytny sposób odwracając ich uwagę od prawdy, tak że podczas lektury można razem z Przygodnym próbować odgadnąć, kto zabił i dlaczego.

pokaż więcej

 
2018-10-09 20:48:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-09 20:47:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-09 20:45:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-09 20:44:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-09 20:40:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Nike
 
2018-10-09 20:39:37
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-09 11:26:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2018-10-09 11:10:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

„Kocio” Elżbiety Isakiewicz jest książką o kotach. Ale choć należę do miłośniczek tych zwierząt, nie doznawałam przyjemności podczas czytania, wprost przeciwnie, często czułam zdziwienie, a nawet niesmak. Z jakiego powodu? Otóż przeszkadzały mi liczne błędy ortograficzne. Gdybym wiedziała, że autorka nie zadbała o korektę, w ogóle bym po „Kocia” nie sięgnęła, bo ja uważam, że czytać książkę z... „Kocio” Elżbiety Isakiewicz jest książką o kotach. Ale choć należę do miłośniczek tych zwierząt, nie doznawałam przyjemności podczas czytania, wprost przeciwnie, często czułam zdziwienie, a nawet niesmak. Z jakiego powodu? Otóż przeszkadzały mi liczne błędy ortograficzne. Gdybym wiedziała, że autorka nie zadbała o korektę, w ogóle bym po „Kocia” nie sięgnęła, bo ja uważam, że czytać książkę z błędami to tak, jakby jeść potrawę przygotowaną przez kucharkę mającą brudne łapy. Brrr. Szkoda, że autorka tak obniżyła poziom swoich utworów. Kiedyś czytałam jej „Liczenie słoni” i byłam bardzo zadowolona.

Dłuższa opinia tutaj: https://koczowniczkablog.blogspot.com/2018/09/kocio-elzbieta-isakiewicz.html

pokaż więcej

 
2018-10-09 11:08:46
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-09 11:06:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-09 11:05:47
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-02 09:25:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-01 08:03:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Akcja „Małych ognisk” Celeste Ng toczy się pod koniec dwudziestego wieku w miasteczku Shaker Heights w stanie Ohio. Na początku dowiadujemy się, że ktoś podpalił dom bogatych Richardsonów. Wszyscy obwiniają ich najmłodszą córkę Izzy, od dawna traktowaną przez rodziców tak, „jakby była psem, który w każdej chwili może się okazać chory na wściekliznę”[1] i uważaną za zwariowaną czarną owcę.... Akcja „Małych ognisk” Celeste Ng toczy się pod koniec dwudziestego wieku w miasteczku Shaker Heights w stanie Ohio. Na początku dowiadujemy się, że ktoś podpalił dom bogatych Richardsonów. Wszyscy obwiniają ich najmłodszą córkę Izzy, od dawna traktowaną przez rodziców tak, „jakby była psem, który w każdej chwili może się okazać chory na wściekliznę”[1] i uważaną za zwariowaną czarną owcę. Potem autorka cofa czas i dokładnie opowiada o wydarzeniach poprzedzających pożar.

Historia zaczęła się w dniu, kiedy pani Richardson postanowiła wynająć jedno ze swoich mieszkań tajemniczej Mii, samotnie wychowującej piętnastoletnią Pearl. Z jednej strony pragnęła pomóc tej kobiecie, z drugiej – nie mogła zapanować nad niechęcią do niej i podejrzliwością. Mia prowadziła dziwny tryb życia: wciąż zmieniała adres, spała na materacu, nie posiadała prawie niczego, jadła byle co, nosiła ubrania z second handu. Zamiast znaleźć pracę przynoszącą stały dochód, zajmowała się fotografią artystyczną. Dzieci potrzebują stabilizacji, tymczasem Pearl nie miała szans na zapuszczenie korzeni w jednym miejscu i znalezienie przyjaciół, bo gdy tylko kogoś polubiła, musiała wyjeżdżać. Na domiar złego nie znała ojca ani krewnych. Mia skrzętnie ukrywała swoją przeszłość, tak jakby kiedyś wydarzyło się coś groźnego, coś, o czym lepiej nie mówić. Właścicielka mieszkania zapragnęła odkryć te tajemnice, a że nie miała oporów przed wchodzeniem z butami w cudze życie, z zapałem zabrała się do dzieła.

Pani Richardson w swoim przekonaniu postępowała dobrze, jednak czytelnicy sympatią obdarzą raczej nie ją, tylko osoby uważane przez nią za czarne owce, a więc Mię, Pearl, Izzy, Bebe. Bebe to Chinka. Do Stanów przybyła niedawno i urodziła tu córkę, którą porzuciła. Kiedy po kilku dniach zrozumiała, że zrobiła coś strasznego, naprawienie błędu było niemożliwe, bo May Ling trafiła już pod opiekę od Lindy – od lat starającej się o adopcję żony miejscowego notabla. W przeciwieństwie do Bebe Linda miała ustosunkowanych znajomych i pieniądze na adwokatów. Wątek walki o chińskie dziecko zajmuje sporo miejsca w powieści i wzbudza mnóstwo emocji. „Co czyni z kogoś matkę? Czy to tylko biologia czy może raczej miłość?”[2] – pyta autorka. Która z nich powinna otrzymać prawo do opieki nad niemowlęciem? Ja nie umiałabym tego rozsądzić. Szkoda mi było i biednej, zagubionej w obcym kraju Chinki, i Lindy, która przecież nie była żadną złodziejką dzieci, tylko osobą zdolną do tego, by maleństwu o innym kolorze skóry dać miłość, dom, zabawki i wszystko, co miała.

Kiedy słyszymy, że ktoś stracił dziecko, w pierwszej chwili przychodzi nam na myśl śmierć na skutek wypadku czy nieuleczalnej choroby. A przecież można je stracić w inny sposób. Autorka ukazuje właśnie te odmienne przypadki. Mamy więc przykład kobiety, która pod wpływem biedy i depresji poporodowej sama porzuciła córeczkę, a potem tego ogromnie żałowała. Jest tu też kobieta, która zapłaciła innej za urodzenie dla niej dziecka, pokochała je, kiedy tkwiło jeszcze w brzuchu tamtej – i wkrótce została z niczym, bo surogatka jednak zmieniła zdanie. Kolejna z bohaterek urodziła zdrowe dziecko, wychowywała przez kilkanaście lat, po czym tak mocno je zraniła, że poczuło się zrozpaczone i uciekło z domu z zamiarem, by nigdy już nie wrócić. Autorka nie potępia żadnej z tych kobiet, maluje je tak, że czytelnikowi każdej będzie żal, nawet tej okrutnej, bo przecież ona nie rozumiała swoich błędów i oddałaby wiele, by cofnąć czas. Na kartach powieści padają takie oto trafne słowa: „Z tym się nigdy nie można pogodzić, z tym, że trzeba pożegnać się na zawsze z własnym dzieckiem. Nieważne z jakiego powodu. To krew z twojej krwi, ciało z twojego ciała”[3].

Autorka opowiada o relacjach pomiędzy członkami dwóch skrajnie różnych rodzin, o pierwszej miłości, przyjaźni, inicjacji seksualnej, tęsknocie za stałym miejscem zamieszkania, o życiu w małym mieście, rozwijaniu pasji fotograficznej, trudnych wyborach, buncie nastolatki, różnicach kulturowych, wścibstwie i wielu innych sprawach, ale na pierwszy plan wysuwa się właśnie temat utraty dzieci. Celeste Ng umie głęboko wniknąć w psychikę bohaterek i ukazać je w tej „magicznej, cudownej, acz przerażającej roli”[4], jaką jest macierzyństwo. Pisze o ich losach i uczuciach tak sugestywnie, że podczas czytania trudno zachować spokój. Poruszająca powieść. Polecam.

---
[1] Celeste Ng, „Małe ogniska”, przeł. Anna Standowicz-Chojnacka, Papierowy Księżyc, 2018, s. 56.
[2] Tamże, s. 324.
[3] Tamże, s. 235.
[4] Tamże, s. 338.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
81 40 175
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
Ulubieni autorzy (15)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd