Bastard 
https://comicbookbastard.blogspot.com
Czytam, bo lubię. Nie potrafię sobie wyobrazić lepszej motywacji. Swoją czytelniczą uwagę skupiam głównie na horrorach, thrillerach, kryminałach, fantastyce, powieściach science-fiction oraz komiksach. 8 października 2017 r. wystartowałem z pseudoblogiem, na którym piszę o komiksach dosłownie to co o nich myślę. Bez cenzury.
38 lat, mężczyzna, Warszawa, status: bibliotekarz, dodał: 138 książek i 7 cytatów, ostatnio widziany 17 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-16 22:28:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Marvel Comics, - KOMIKS
Cykl: by Jason Aaron (tom 1)

6/10 - DOBRY

Złożony z trzech dłuższych historii oraz trzech krótszych epizodów pierwszy tom serii Wolverine to komiks bardzo zróżnicowany, ale równocześnie bardzo nierówny. Każda z historii zawartych w tym albumie różni się stylem oraz klimatem. Jason Aaron eksperymentuje i bawi się konwencją. Wpierw przedstawia nam w gruncie rzeczy smutną i dającą do myślenia opowieść o złamanym, samotnym...
6/10 - DOBRY

Złożony z trzech dłuższych historii oraz trzech krótszych epizodów pierwszy tom serii Wolverine to komiks bardzo zróżnicowany, ale równocześnie bardzo nierówny. Każda z historii zawartych w tym albumie różni się stylem oraz klimatem. Jason Aaron eksperymentuje i bawi się konwencją. Wpierw przedstawia nam w gruncie rzeczy smutną i dającą do myślenia opowieść o złamanym, samotnym człowieku, by zaraz potem uraczyć pełnym akcji utrzymanym w klimacie spaghetti westernu pościgiem bohatera za zmiennokształtną mutantką. Następnie sięga po kiczowatą estetykę powieści kung fu, by chwilę później zmienić front i zaprezentować rozluźniającą barową pogaduchę superherosów o prowadzonym przez nich intensywnym życiu. W „Ludziach z Adamantium” scenarzysta z powodzeniem łączy pełne dynamicznej akcji tradycyjne superhero z wciągającą opowieścią sensacyjną, której podstawą jest ciekawa intryga. Na deser dostajemy krótki epizodzik, który jest absolutnym debiutem Aarona w marvelowskim uniwersum. Manewry i kombinacje scenarzysty skutkują historiami lepszymi („Facet w dziurze”, „Dorwać Mystique!”, „Ludzie z Adamantium”) i tymi nieco słabszymi („Boskie przeznaczenie”, „Milę w moich mokasynach”, „Dobry człowiek”). Jeśli chodzi o rysunki, to poza trzema historiami narysowanymi przez Rona Garneya (dwie) oraz Adama Kuberta (jedna), reszta ilustracji do tego albumu wygląda co najwyżej przeciętnie. Całe szczęście, że dwie z tych opowieści należą do tych bardziej obszernych i to głównie one były wyznacznikiem jakości warstwy graficznej tego komiksu. W ostatecznym rozrachunku, cytując klasyka, plusów dodatnich jest więcej niż tych ujemnych i przechylają one szalę na korzyść pozytywnego wrażenia. Polecam.

Fabuła: 6/10 (dobry)
Ilustracje: 6/10 (dobry)
Jakość wydania + bonusy: 8/10 (rewelacyjny)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/10/wolverine-tom-1.html

pokaż więcej

 
2018-10-14 22:52:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Marvel Comics, - KOMIKS
Autor:
Cykl: by Jason Aaron (tom 4)
 
2018-10-14 13:30:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Marvel Comics, - KOMIKS
Autor:
Cykl: by Jason Aaron (tom 3)
 
2018-10-13 18:50:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Marvel Comics, - KOMIKS
Cykl: by Jason Aaron (tom 2)
 
2018-10-09 09:46:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, DC Comics - Odrodzenie, - KOMIKS
Cykl: All-Star Batman DC Rebirth (tom 2) | Seria: Odrodzenie

3/10 - SŁABY

„Końce świata” to historia o liniowej fabule, w której każdy kolejny epizod jest konsekwencją poprzedniego. Intryga powoli odkrywa swoje zawiłości, krok po kroku prowadząc Batmana od jednego łotra będącego częścią spisku do innego, również weń zaangażowanego. Każdy z czterech rozdziałów tej historii scenarzysta poświęca innemu wrogowi Batmana i każdy z nich jest opowiedziany w...
3/10 - SŁABY

„Końce świata” to historia o liniowej fabule, w której każdy kolejny epizod jest konsekwencją poprzedniego. Intryga powoli odkrywa swoje zawiłości, krok po kroku prowadząc Batmana od jednego łotra będącego częścią spisku do innego, również weń zaangażowanego. Każdy z czterech rozdziałów tej historii scenarzysta poświęca innemu wrogowi Batmana i każdy z nich jest opowiedziany w innym stylu, zupełnie jakby Snyder dopiero poszukiwał drogi jaką chce podążyć. Niestety zabawa konwencjami tym razem nie wychodzi mu na dobre. Wygląda na to, że po przynajmniej dobrym (momentami bardzo dobrym) runie Batmana w cyklu „Nowe DC Comics”, Snyder nie ma już pomysłu na Mrocznego Rycerza i błądzi po omacku. Historia z tego albumu jest mocno przegięta, kompletnie nieangażująca i zwyczajnie nudna. Co gorsza Snyder popełnia ciągle ten sam błąd, na siłę wpychając w jeden komiks całe hordy różnych wrogów Batmana, zupełnie jakby myślał, że samą ich ilością podniesie atrakcyjność napisanej przez siebie opowieści. Oprawa graficzna „Końców świata” pomimo występów kilku dobrych artystów wypada niestety całkiem przeciętnie. Reasumując album ten jawi mi się jako wyprute z emocji przekombinowane dzieło, napisane przez przeżywającego kryzys twórczy scenarzystę. Nie polecam.

Fabuła: 3/10 (słaby)
Ilustracje: 5/10 (przeciętny)
Jakość wydania + bonusy: 6/10 (dobry)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/10/all-star-batman-tom-2-konce-swiata.html

pokaż więcej

 
2018-09-25 14:59:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, DC Comics - Odrodzenie, - KOMIKS

5/10 - PRZECIĘTNY

Bryanowi Hitchowi wreszcie udaje się wykreować nieco ciekawszą historię od tych zawartych w dwóch poprzednich tomach serii. Skok jakościowy jest spory, niemniej jednak i ten komiks zawiera w sobie pewne irytujące wady. Pierwszy epizod jest po prostu bardzo źle skonstruowany. Rozmowę jaką przeprowadzają między sobą członkowie Ligi, można było ubrać w bardziej sprzyjające...
5/10 - PRZECIĘTNY

Bryanowi Hitchowi wreszcie udaje się wykreować nieco ciekawszą historię od tych zawartych w dwóch poprzednich tomach serii. Skok jakościowy jest spory, niemniej jednak i ten komiks zawiera w sobie pewne irytujące wady. Pierwszy epizod jest po prostu bardzo źle skonstruowany. Rozmowę jaką przeprowadzają między sobą członkowie Ligi, można było ubrać w bardziej sprzyjające warunki. Niepotrzebne efekciarstwo rozmieniło tylko ten ciekawy i ważny temat na drobne. Inna sprawa, że Bryan Hitch bardzo mocno jedzie po schemacie, który sobie nakreślił i wszystkie historie prowadzi w bardzo podobny sposób. W odróżnieniu do poprzednich tomów, w "Ponadczasowych" widać jednak zalążek jakiegoś pomysłu, chociaż próba jego realizacji jest jeszcze daleka od ideału. Odniosłem nieodparte wrażenie, że scenarzysta za bardzo chce stworzyć dzieło epickie i za mało skupia się na detalach, a kiedy już to zrobi, zdarza mu się zwyczajnie przekombinować. Główna historia przedstawiona w tym komiksie jest bardzo efektowna i w dodatku świetnie zilustrowana (znakomite rysunki Fernando Pasarina oraz równie dobre kolory Brada Andersona), ale w ogólnym rozrachunku całkiem płytka i niespecjalnie emocjonująca. Komiks ten stanowi kolejną zapowiedź czegoś wielkiego, co ma dopiero nadejść i być może dlatego sam w sobie nie spełnia jakiejś bardziej znaczącej roli, pozostając zwykłym przeciętniakiem.

Fabuła: 4/10 (nijaki)
Ilustracje: 7/10 (bardzo dobry)
Jakość wydania + bonusy: 6/10 (dobry)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/09/liga-sprawiedliwosci-tom-3-ponadczasowi.html

pokaż więcej

 
2018-09-24 11:54:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, DC Comics - Odrodzenie, - KOMIKS
Cykl: Superman DC Rebirth (tom 3) | Seria: Odrodzenie

5/10 - PRZECIĘTNY

"Wielokrotność" to komiks, który wnosi do serii "Superman" szereg kolejnych pytań, nie udziela jednak praktycznie żadnych odpowiedzi. No może poza przybliżeniem czytelnikom idei Multiwersum. Sama fabuła nie jest najgorzej wymyślona, pomysł przewodni ma sens i jako tako się broni, problemem są jednak niektóre dość marne rozwiązania. Starcie Człowieka ze Stali oraz...
5/10 - PRZECIĘTNY

"Wielokrotność" to komiks, który wnosi do serii "Superman" szereg kolejnych pytań, nie udziela jednak praktycznie żadnych odpowiedzi. No może poza przybliżeniem czytelnikom idei Multiwersum. Sama fabuła nie jest najgorzej wymyślona, pomysł przewodni ma sens i jako tako się broni, problemem są jednak niektóre dość marne rozwiązania. Starcie Człowieka ze Stali oraz Międzywymiarowej Ligi Sprawiedliwości z wrogiem porywającym Supermanów ze wszystkich pięćdziesięciu dwóch światów Multiwersum jest krótkie i momentami całkiem absurdalne. Komiks jest pełen akcji, ale nie wzbudza ona pożądanych emocji. Po raz kolejny bohaterowie trafiają na adwersarza, który jest zaledwie forpocztą dla nieznanego jeszcze wielkiego niebezpieczeństwa. Piętrzące się tajemnice to niestety jedyny poważny plus tego tomu, cała reszta to bardzo przeciętne i niezbyt zajmujące sztampowe superbohaterskie łubudu na międzywymiarową skalę. Do głównej historii dokooptowane zostały jeszcze dwa krótkie epizody. Oba solidne, chociaż ten pierwszy z udziałem Potwora z Bagien jest nieco ciekawszy. Drugi natomiast nabiera znaczenia dopiero po przeczytaniu komiksu "Superman odrodzony". Wielu bardzo dobrych rysowników zaangażowanych zostało do pracy przy tym albumie (m.in. Jiménez, Reis, Mann, Daniel), wolałbym jednak, by ich ilość była ograniczona do niezbędnego minimum. Częste zmiany ilustratorów (nawet jeśli są świetni) powodują brak spójności i wcale nie pomagają w lepszym odbiorze historii obrazkowej.

Fabuła: 5/10 (przeciętny)
Ilustracje: 6/10 (dobry)
Jakość wydania + bonusy: 6/10 (dobry)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/09/superman-tom-3-wielokrotnosc.html

pokaż więcej

 
2018-09-21 16:42:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, DC Comics - Odrodzenie, - KOMIKS
Cykl: Wonder Woman DC Rebirth (tom 3) | Seria: Odrodzenie

6/10 - DOBRY

Komiks ten odpowiada na wszystkie pytanie jakie niósł za sobą pierwszy tom serii. Historia nieźle sprawdza się jako reset do zmian jakie zaszły przy transformacji z cyklu „Nowe DC Comics” do „Odrodzenia”. Wyjaśnia wszystkie najważniejsze kwestie, wznosząc przy tym całkiem porządne fundamenty do budowania dalszych przygód wojowniczej Amazonki. W szerszej perspektywie wszystko...
6/10 - DOBRY

Komiks ten odpowiada na wszystkie pytanie jakie niósł za sobą pierwszy tom serii. Historia nieźle sprawdza się jako reset do zmian jakie zaszły przy transformacji z cyklu „Nowe DC Comics” do „Odrodzenia”. Wyjaśnia wszystkie najważniejsze kwestie, wznosząc przy tym całkiem porządne fundamenty do budowania dalszych przygód wojowniczej Amazonki. W szerszej perspektywie wszystko wygląda bardzo solidnie, niemniej jednak sama historia niesie ze sobą kilka mniejszych lub większych wad. Najpoważniejszą z nich jest sposób w jaki Diana przeżywa kryzys własnej tożsamości. Popadnięcie w obłęd, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, a następnie błyskawiczne dojście do zdrowych zmysłów zostało ukazane w sposób mało przekonujący. Trzeba przyznać, że Greg Rucka zmyślnie wplótł w treść komiksu postacie i motywy z greckiej mitologii, ale nie ustrzegł się przy tym odrobiny niepotrzebnego patosu (wątek Aresa i Izzy Cale oraz konfrontacja Wonder Woman z Fobosem i Dejmosem). Chyba nie do końca dobrym pomysłem jest też motyw ponownej przemiany doktor Minervy w Cheetah. Przynajmniej na tym etapie wygląda to na niepotrzebny krok wstecz. Graficznie jest średnio. Mimo kilku bardzo dobrych kadrów, większość rysunków autorstwa głównego rysownika Liama Sharpa wygląda raczej przeciętnie.

Fabuła: 6/10 (dobry)
Ilustracje: 5/10 (przeciętny)
Jakość wydania + bonusy: 6/10 (dobry)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/09/wonder-woman-tom-3-prawda.html

pokaż więcej

 
2018-09-20 15:29:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, DC Comics - Odrodzenie, - KOMIKS

5/10 - PRZECIĘTNY

Do Metropolis przybywa dwóch kosmicznych katów, aby wykonać wyrok na Lexie Luthorze za przestępstwa, których ten jeszcze nie popełnił. Superman nie może pozwolić na egzekucję niewinnego człowieka, więc staje w obronie swojego odwiecznego wroga. „Ludzie ze stali” to kolejny całkiem przeciętny komiks superbohaterski, którego fabuła oparta jest głównie na akcji. W komiksie tym...
5/10 - PRZECIĘTNY

Do Metropolis przybywa dwóch kosmicznych katów, aby wykonać wyrok na Lexie Luthorze za przestępstwa, których ten jeszcze nie popełnił. Superman nie może pozwolić na egzekucję niewinnego człowieka, więc staje w obronie swojego odwiecznego wroga. „Ludzie ze stali” to kolejny całkiem przeciętny komiks superbohaterski, którego fabuła oparta jest głównie na akcji. W komiksie tym brakuje przede wszystkim elementu zaskoczenia, czegoś co sprawiłoby, że budziłby on jakiekolwiek emocje. Motywacje bohaterów są bardzo jasno określone i może właśnie dlatego poziom dramaturgii ani na chwilę nie wznosi się ponad przeciętność. Brakuje niespodziewanych zwrotów akcji oraz jakiejkolwiek głębszej intrygi. Wszystko jest zbyt oczywiste i klarowne, a samą akcją nie da się na dłuższą metę przyciągnąć uwagi czytelnika. W warstwie graficznej jest progresywnie, zaczynamy bowiem od nijakiego Kirkhama, potem przechodzimy przez prace przyzwoitego Zirchera, by skończyć na naprawdę dobrym Segovii. Nie zmienia to jednak faktu, że średnia prac ilustratorów wypada dość przeciętnie. W związku z tym, że album ten nie udziela odpowiedzi na żadne z ważnych pytań z poprzednich tomów, to nie można go też traktować jako przełom. Tylko dla fanów serii.

Fabuła: 5/10 (przeciętny)
Ilustracje: 5/10 (przeciętny)
Jakość wydania + bonusy: 6/10 (dobry)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/09/superman-action-comics-tom-3-ludzie-ze.html

pokaż więcej

 
2018-09-19 14:47:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, DC Comics - Odrodzenie, - KOMIKS
Cykl: Batman DC Rebirth (tom 3) | Seria: Odrodzenie

4/10 - NIJAKI

W poprzednim tomie Bane został pokonany i upokorzony przez Batmana na swoim własnym terenie. Teraz przybywa do Gotham, by wyrównać porachunki z Gackiem i nic nie jest w stanie powstrzymać jego morderczej furii. Ponowna potyczka Mrocznego Rycerza z Bane’em okazuje się być niestety kolejnym banalnym akcyjniakiem, któremu w warstwie fabularnej zdecydowanie brakuje polotu oraz...
4/10 - NIJAKI

W poprzednim tomie Bane został pokonany i upokorzony przez Batmana na swoim własnym terenie. Teraz przybywa do Gotham, by wyrównać porachunki z Gackiem i nic nie jest w stanie powstrzymać jego morderczej furii. Ponowna potyczka Mrocznego Rycerza z Bane’em okazuje się być niestety kolejnym banalnym akcyjniakiem, któremu w warstwie fabularnej zdecydowanie brakuje polotu oraz finezji. Szukający zemsty łotr porywa bliskich Batmana, zmuszając go tym samym do bezpośredniego starcia. Jak więc doskonale widać intryga jest bardzo prosta, a twisty fabularne boleśnie przewidywalne. Co gorsze walka z Bane’em sprowadza się jedynie do potężnego mordobicia, gdzie po raz kolejny okazuje się, że silna wola oraz determinacja biorą górę nad brutalną siłą. Niby fajnie, ale to wszystko już kiedyś było. Scenarzysta Tom King nie wykazuje się nawet krztą oryginalności, a zamiast tego po raz wtóry odgrzewa nam tego samego kotleta. Przez takie historie potyczki Batmana z Bane’em tracą swój niepowtarzalny klimat i zostają zniwelowane do poziomu trywialnej bijatyki. Graficznie komiks ten prezentuje się całkiem przeciętnie. David Finch z jakiegoś powodu uważany jest za jednego ze zdolniejszych rysowników zatrudnionych przez DC Comics, czego ja kompletnie nie rozumiem.

Fabuła: 4/10 (nijaki)
Ilustracje: 5/10 (przeciętny)
Jakość wydania + bonusy: 6/10 (dobry)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/09/batman-tom-3-jestem-bane.html

pokaż więcej

 
2018-09-17 21:37:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Marvel Comics, - KOMIKS

2/10 - BARDZO SŁABY

Dzieje Kapitana Marvela to jak do tej pory zdecydowanie najsłabszy tom cyklu „Superbohaterowie Marvela”. Tej fabularnej mizerii nie można tłumaczyć wyłącznie tym, że historie te powstały na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Faktem jest, że nieliczne komiksy superbohaterskie z tamtych lat pozytywnie przeszły próbę czasu, ale ten jest...
2/10 - BARDZO SŁABY

Dzieje Kapitana Marvela to jak do tej pory zdecydowanie najsłabszy tom cyklu „Superbohaterowie Marvela”. Tej fabularnej mizerii nie można tłumaczyć wyłącznie tym, że historie te powstały na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Faktem jest, że nieliczne komiksy superbohaterskie z tamtych lat pozytywnie przeszły próbę czasu, ale ten jest naprawdę bardzo kiepski. Fabularny bełkot idzie tu w parze z pretensjonalną narracją oraz teatralnie egzaltowanymi dialogami. Intryga jest nudna, a zwroty akcji wynikają głównie z kompletnie absurdalnych pomysłów scenarzystów. Niewiele lepiej prezentuje się oprawa graficzna, której najsłabszym elementem jest niezwykle uboga kolorystyka. Czytając przygody Kapitana Marvela marzyłem o tym, by jak najszybciej dobrnąć do ostatniej strony i odłożyć ten komiks na półkę. Po raz kolejny przekonałem się, że superbohaterski oldskul nie należy do moich ulubionych tematów. Absolutnie nie polecam.

Fabuła: 2/10 (bardzo słaby)
Ilustracje: 3/10 (słaby)
Jakość wydania + bonusy: 8/10 (rewelacyjny)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/09/superbohaterowie-marvela-tom-10-kapitan.html

pokaż więcej

 
2018-09-10 09:01:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Marvel Comics, - KOMIKS

6/10 - DOBRY

Byłem nieco zdziwiony faktem, że mamy dopiero dziewiąty tom cyklu, a na pokład wchodzą już bohaterowie, którzy w uniwersum Marvela odgrywają naprawdę mało znaczące role. Z jednej strony, może to i fajnie, ponieważ czytelnicy mają okazję poznać te mniej ważne postacie, z drugiej jednak jakaś hierarchia powinna być zachowana. Od razu pomyślałem sobie, że zamiast wyskakiwać z...
6/10 - DOBRY

Byłem nieco zdziwiony faktem, że mamy dopiero dziewiąty tom cyklu, a na pokład wchodzą już bohaterowie, którzy w uniwersum Marvela odgrywają naprawdę mało znaczące role. Z jednej strony, może to i fajnie, ponieważ czytelnicy mają okazję poznać te mniej ważne postacie, z drugiej jednak jakaś hierarchia powinna być zachowana. Od razu pomyślałem sobie, że zamiast wyskakiwać z jakimiś trzema przydupasami Thora, może lepiej byłoby zacząć od jego samego? No ale ok, skoro już dostałem tych Trzech Wojów, to postanowiłem dać im szanse... I była to dobra decyzja. Szybko doszedłem bowiem do wniosku, że komiks którego fabuła w dużej mierze oparta została na skandynawskiej mitologii, okazał się być lepszy od wielu standardowych i banalnych superbohaterskich opowiastek. Zarówno „Pieskie popołudnie” w którym to Trzej Wojowie udają się w pościg za ogromnym wilkiem Fenrisem, jak i iście baśniowa przypowieść o zaklętym w kozła niedoszłym żonkosiu charakteryzują się ciekawą fabułą, niepowtarzalnym klimatem oraz inteligentnym, momentami nieco absurdalnym poczuciem humoru (szczególnie ta druga). Graficznie lepiej wygląda pierwsza opowieść narysowana przed Neila Edwardsa, ale i prace Charlesa Vessa do „Zaklęcia w kozła” mają w sobie jakiś urok. Ogólnie rzecz biorąc dziewiąty tom cyklu „Superbohaterowie Marvela” to niespodziewanie dobra lektura, która jednak niekoniecznie musi się spodobać fanom tradycyjnego nurtu superhero. Tak czy inaczej polecam.

Fabuła: 6/10 (dobry)
Ilustracje: 6/10 (dobry)
Jakość wydania + bonusy: 8/10 (rewelacyjny)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/09/superbohaterowie-marvela-tom-9-wojow.html

pokaż więcej

 
2018-09-07 12:49:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Marvel Comics, - KOMIKS

5/10 - PRZECIĘTNY

Luke Cage to postać nietuzinkowa. Jeden z pierwszych czarnoskórych bohaterów jaki pojawił się w uniwersum Marvela. Heros działający raczej na skalę lokalną niż globalną, przypisany do jednej konkretnej dzielnicy oraz społeczności, funkcjonujący bliżej zwykłych ludzi, borykający się z podobnymi co oni codziennymi problemami. Być może właśnie dlatego zyskuje on coraz większą...
5/10 - PRZECIĘTNY

Luke Cage to postać nietuzinkowa. Jeden z pierwszych czarnoskórych bohaterów jaki pojawił się w uniwersum Marvela. Heros działający raczej na skalę lokalną niż globalną, przypisany do jednej konkretnej dzielnicy oraz społeczności, funkcjonujący bliżej zwykłych ludzi, borykający się z podobnymi co oni codziennymi problemami. Być może właśnie dlatego zyskuje on coraz większą rzeszę fanów. Niniejszy komiks zawiera w sobie dwie historie z różnych okresów działalności bohatera. „Śmiercionośna Nightshade” to raczej banalna opowieść, w której Cage wraz z Iron Fistem ratują Harlem przed terroryzującym dzielnicę gangiem robotów. Znacznie ciekawsza fabularnie jest druga część komiksu, przedstawiająca misję Luke’a w Filadelfii, gdzie stawia on czoła bandzie handlarzy narkotyków. Obie historie mogą się pochwalić całkiem przyzwoitą intrygą, pierwsza z nich jest jednak zbyt archaiczna, a zagrożenie z jakim stykają się bohaterowie okrutnie tandetne. „Miasto bez litości” nie posiada tak poważnych wad, to prosta, ale jednocześnie w miarę wciągająca historia łącząca w sobie klasyczne superhero z elementami kryminału. Pod względem graficznym jest raczej przeciętnie, zarówno starzy mistrzowie (Byrne, Zeck, Buscema) odpowiedzialni za archiwalną część tego komiksu, jak i ci bardziej współcześni rysownicy (Canete, Larraz) nie zrobili tym razem na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Komiks raczej tylko dla fanów.

Fabuła: 5/10 (przeciętny)
Ilustracje: 5/10 (przeciętny)
Jakość wydania + bonusy: 8/10 (rewelacyjny)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/09/superbohaterowie-marvela-tom-8-power-man.html

pokaż więcej

 
2018-09-03 22:08:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Marvel Comics, - KOMIKS

4/10 - NIJAKI

W siódmym tomie cyklu po raz pierwszy w roli protagonisty widzimy nie pojedynczego bohatera a zebrany w grupę kolektyw superherosów i jest to największy i najbardziej popularny superbohaterski team ze stajni Marvela - The Avengers. Niniejszy album przedstawia czytelnikom zarówno powstałą w latach sześćdziesiątych krótką oryginalną genezę grupy, jak i jedną z wielu potyczek jaką...
4/10 - NIJAKI

W siódmym tomie cyklu po raz pierwszy w roli protagonisty widzimy nie pojedynczego bohatera a zebrany w grupę kolektyw superherosów i jest to największy i najbardziej popularny superbohaterski team ze stajni Marvela - The Avengers. Niniejszy album przedstawia czytelnikom zarówno powstałą w latach sześćdziesiątych krótką oryginalną genezę grupy, jak i jedną z wielu potyczek jaką stoczyli oni ze swoim największym wrogiem Ultronem. W zamyśle scenarzysty "Ultron bez ograniczeń" miał być wydarzeniem iście epickim, niestety Kurt Busiek przekombinował i wyszło mu coś przypominającego bardziej pretensjonalną telenowelę. Oprócz jednostajnej i nieco nazbyt efekciarskiej nawalanki Avengersów z całą zgrają Ultronów, jesteśmy świadkami nieznośnego piętrzenia się sztucznie pokomplikowanych wątków rodzinno-miłosnych. Śledzenie konotacji familijnych oraz powikłań w relacjach pomiędzy poszczególnymi postaciami może przyprawić (szczególnie początkującego czytelnika) o potężny ból głowy. Gdzieś w zawiłościach intrygi zagubiona została jej naturalność oraz klarowność, co skutecznie ograniczyło mi radochę z lektury. Dzięki niezłej oprawie graficznej "Ultrona bez ograniczeń" ogląda się nieźle, czyta jednak już całkiem beznamiętnie. Moim skromnym zdaniem Marvel stworzył do tej pory kilka lepszych historii przedstawiających starcie Avengersów z Ultronem. Ta jest niestety całkiem nijaka.

Fabuła: 4/10 (nijaki)
Ilustracje: 6/10 (dobry)
Jakość wydania + bonusy: 8/10 (rewelacyjny)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/09/superbohaterowie-marvela-tom-7-avengers.html

pokaż więcej

 
2018-08-28 22:14:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Marvel Comics, - KOMIKS

3/10 - SŁABY

Po pięciu dobrych lub przynajmniej przyzwoitych tomach cyklu, musiało w końcu przyjść załamanie formy. Padło akurat na komiks przedstawiający postać Hawkeye’a, czyli bohatera z drugiego szeregu marvelowskich superherosów. Sam dobór historii jest naturalny i nie ma prawa wzbudzać jakichkolwiek kontrowersji – mamy tu bowiem debiut Hawkeye’a, historię przedstawiającą moment jego...
3/10 - SŁABY

Po pięciu dobrych lub przynajmniej przyzwoitych tomach cyklu, musiało w końcu przyjść załamanie formy. Padło akurat na komiks przedstawiający postać Hawkeye’a, czyli bohatera z drugiego szeregu marvelowskich superherosów. Sam dobór historii jest naturalny i nie ma prawa wzbudzać jakichkolwiek kontrowersji – mamy tu bowiem debiut Hawkeye’a, historię przedstawiającą moment jego dołączenia do Avengers oraz pierwsze zeszyty z jego solowej serii. Niestety jakość owych opowieści jest raczej mizerna, zawierają one bowiem wszystkie możliwe wady oldskulowych produkcji. Nie ma się co jednak dziwić skoro historie składające się na ten album pochodzą z lat sześćdziesiątych (dwie pierwsze) oraz początku osiemdziesiątych (trzecia). Naiwna, momentami wręcz głupiutka fabuła z banalnymi dialogami oraz przestylizowaną akcją wypełnia niemal każdą stronę tego komiksu. Archaizmy w warstwie graficznej nie są tak dokuczliwe jak te zawarte w fabule, aczkolwiek również mają swoje wady (kiczowaty image postaci oraz liche sceny akcji). Moim zdaniem szósty tom cyklu „Superbohaterowie Marvela” stanowi jedynie wartości sentymentalną oraz edukacyjną. Sentymentalną ponieważ można zobaczyć jak dawno temu robiło się komiksy superbohaterskie, a edukacyjną bo ukazuje jak robić się już tego nie powinno. Nie polecam.

Fabuła: 3/10 (słaby)
Ilustracje: 5/10 (przeciętny)
Jakość wydania + bonusy: 8/10 (rewelacyjny)

Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/08/superbohaterowie-marvela-tom-6-hawkeye.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
806 355 18949
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (154)

Ulubieni autorzy (21)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (25)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd