Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Ale najważniejszą, najbardziej urzekającą cechą tej powieści jest jej figlarność, na pozór nieprzystająca do tematyki lekkość. Bo to taki nieprawdziwy świat, w którym ludzie omawiając...

Kto zabił Laurę V.?

Autor recenzji:
Tytuł książki: Arab Jazz
Autor książki: Karim Miské
7 (15 ocen i 2 opinie)

Rynek książki, co wie każdy ambitny czytelnik, jest swego rodzaju monstrum, wypluwającym z siebie ogromną ilość kartek papieru, nazwisk i mód. Wiadomo też, że wszystkiego przeczytać nie damy rady i że sukces książki często nie przekłada się na jej wartość, bo decyzje podejmuje tu siła wyższa i odczłowieczona, czyli wpływająca na nas wbrew naszej woli, ogromna machina marketingowa. Proszę o wybaczenie za powyższe truizmy, służą one podkreśleniu zasług takich wydawnictw jak Claroscuro, które nie tylko unoszą kopie i stają naprzeciw potworowi, ale też wychodzą ze starcia zwycięsko, odsiewając literaturę od jej mniej udanego rodzeństwa (tych licznych krewniaków w formie, na których cały czas brakuje odrębnego, niepejoratywnego i niepowiązanego z literaturą słowa).

Trudność zadania, którego podjęło się wydawnictwo, rośnie jeszcze, gdy, tak jak w tym przypadku, prezentowana książka jest debiutem.

Bo „Arab jazz" jest pierwszą powieścią Karima Miské, chociaż autor - Francuz o mieszanych mauretańsko-francuskich korzeniach - jest twórcą raczej doświadczonym. Po prostu wcześniej tworząc filmy dokumentalne, operował w innym medium.

I odwołań do filmów jest w tej powieści tak dużo, że można by nimi zapełnić stronę. Zazwyczaj bezpośrednich z podaniem tytułu i autora, czasem poprzez cytaty - wtedy pomagają nam doskonale opracowane przypisy. Ale akurat David Lynch (tutaj obecny w tytule recenzji) pojawia się poza kadrem, w imieniu zamordowanej dziewczyny i, co ważniejsze, w sposobie odpowiedzi na tytułowe pytanie, gdy strona po stronie odsłania sie całe zło i dobro, dziwaczność, brudne sekrety ale i uroda małego miasteczka, i jego hermetycznego, przejaskrawionego środowiska, czyli w tym przypadku 19 dzielnicy Paryża.

Także „Arab jazz" jest kryminałem, literaturą popularną (podkreślam słowo literatura), jego tytuł jest zresztą nawiązaniem do ulubionej książki głównego bohatera - Ahmeda - „White jazz" Jamesa Ellroya (po polsku wydany jako „Biała gorączka"). Fenomenalnie narysowany Ahmed nie zmaga się ze zbrodnią sam, bo „(...) w tym śledztwie jest ich troje, a nie dwoje. Aszkenazyjska Żydówka, Bretończyk z głową w chmurach i Arab z borderline." Miejsce akcji to przede wszystkim 19 dzielnica, krańcowe, prawobrzeżne paryskie arrondissement - okolica, którą przewodniki odradzają zagubionym turystom; przemieście, wielokulturowy tygiel, dziś kojarzony z autorami zamachu na czasopismo satyryczne „Charlie Hebdo" (styczeń 2015, zginęło 12 osób). Już z tego zestawienia widać, że rzecz będzie, między innymi, o wykluczeniu i fermencie religijnym w jego najbardziej niebezpiecznych przejawach, ale mogę Państwa zapewnić, nie popadnie Karim Miské w żadne schematy, zbytnie uproszczenia czy niebezpieczną łatwość osądów, choć przedstawi charaktery wyraźne i z podziałem na dobro i zło nie będziemy mieć tu problemu.

Oczywiście kryminały o bogatym społecznym tle, znakomicie ukazujące mechanizmy życia różnorakich grup nie są czymś wyjątkowym. Sam Karim Miské, podobnie jak jego bohater, jest wielbicielem gatunku. I doskonale porusza się w kanonie. Jednak najbardziej ujmujące są drobne (no niektóre może nie tak drobne) wyjścia poza schemat, w „Arab Jazz" strzelba (ta od Czechowa) może wisieć na ścianie do końca opowieści, traumatyczne wydarzenie z przeszłości pojawić się i nie mieć znaczenia, a kara za zbrodnie nie nadejść albo przybrać formę rozkoszy.

Ale najważniejszą, najbardziej urzekającą cechą tej powieści jest jej figlarność, na pozór nieprzystająca do tematyki lekkość. Bo to taki nieprawdziwy świat, w którym ludzie omawiając rzeczywistość odwołują się do kina i literatury, określają sobie podobnych po książkach na półce, zaczepiają się na ulicy widząc ulubioną lekturę w ręku obcego. Rozpoznają też bezbłędnie własne motywacje i rodzące się w nich uczucia, jak choćby miłość. Karim Miské napisał kryminał, w którym mówi, że w życiu zło jest tak powszednie jak chleb, zakorzenione tak głęboko, że naiwnością byłoby marzenie o jego wyplenieniu, ale to życie jest też jednocześnie bardzo piękne, delikatne i czułe.

 

Jest tu parę mocnych stron dotyczących ludzkiej seksualności i tłumienia instynktów (świetne w portrecie Jeana). Zmagania z seksualnością i religijnością są zresztą u Karima Miské prawie zawsze dwiema stronami tego samego medalu.

Miałam w też trakcie lektury kilka poważnych (otóż to) ataków śmiechu. Uwielbiam ten rodzaj łagodnej, choć jednocześnie bardzo ciętej ironii, tu najlepszej w myślach Ahmeda, na przykład w nadmiernie szczegółowych wyliczankach przedmiotów - z objaśnieniami z opakowań włącznie; w opisach codziennych, pozornie zbyt trywialnych dla literatury czynności.

„Arab jazz" opowiada interesującą, wielowarstwową historię. Znakomicie prowadzi nas przez śledztwo. Kusi fenomenalnymi bohaterami (zwłaszcza niepowtarzalnym Ahmedem). Ale jest tu też mnóstwo szczegółów dla których tak bardzo warto przeczytać tę książkę: opis pokoju Ahmeda, odwiedzin w jego mieszkaniu dwójki detektywów, parzenia kawy (tak, tak, fuj, fuj), salonu Sama, nowojorskiej siedziby Świadków Jehowy.

Jeszcze jedna cechę „Arab jazz" chciałam (jeszcze wyraźniej) podkreślić. Wydaje mi się, że rzadkością są lektury o tak szerokim spektrum odbiorcy. „Arab jazz" spodoba się miłośnikom kryminału, ale ma też szansę zachwycić osoby, które programowo kryminałów nie lubią, bo to przede wszystkim znakomita książka o współczesności i skonfrontowanym z nią człowieku. I mimo że jest to zdecydowanie literatura, i czytelnik wymagający z pewnością nie zmarnuje przy niej czasu, jest to również książka lekka, odpowiednia, gdy chcemy jedynie odpocząć, a słowo ambitny budzi w nas złowrogi rezonans.

Karim Miské pisze kolejny tom (z wywiadu przeprowadzonego przez Claudię Mende, portal Qantare.de, 2.12.2015). Ten pierwszy pisał kilka lat, więc zapewne trochę poczekamy. Ale i tak to świetna wiadomość.

„Arab jazz" został bardzo ładnie wydany, ma (wspomnę o tym po raz drugi, bo bardzo cenię tę cechę wydawnictw) świetnie opracowane przypisy i został znakomicie przez Gabrielę Hałat przetłumaczony.

Gorąco polecam.

Agnieszka Ardanowska



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej

Zaskakująco dobra i przystępnie napisana pozycja, która może zainteresować nie tylko antropologów, miłośników Japonii i studentów japonistyki. Bałam s...

zgłoś błąd zgłoś błąd