Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Pociągająca to rzeczywistość, ale i niezwykle manieryczna. Trudno nie podziwiać erudycji autora, ale też pozbyć się uczucia, że często jest to sztuka dla sztuki. Odkładanie, dla odkładan...

Trójkąt Penrose’a

Autor recenzji:
Tytuł książki: Gra w klasy
Autor książki: Julio Cortázar
7,38 (3766 ocen i 284 opinie)

Nie było łatwo. Naprawdę. Klasyk Julio Cortazara ma w sobie coś takiego, że ma się go ochotę rzucić w kąt. Po wielokroć. I potem znów wracać. Wybaczcie, że zacząłem w taki sposób, ale przeżyłem z „Grą w klasy” niewdzięczną, trudną miłość. Począwszy od zauroczenia, przez namiętność, po zaskakujące odtrącenie, a potem znowu… ale mniejsza o to. Wróćmy do meritum.

Wspomniana już przeze mnie pozycja opowiada o niejakim Horacio Oliveirze, jegomościu z Argentyny. Jego pobycie w Paryżu, romansie z Magą i powrocie na łono ojczyzny. Brzmi to stosunkowo prosto, ale nie dajcie się zwieść. Cortazar na takiej podwalinie tworzy doprawdy fascynujący i odstręczający zarazem ciąg przyczynowo-skutkowy. Wystarczy wspomnieć, że to nie tyle jedna, co dwie książki w jednej.

Pozycja numer jeden trwa do 56 rozdziału, reszta zaś to część, bez której można się obejść. Druga pozycja to przeplatanka rozdziałów z pozycji numer jeden i tych, które miały być zbędne. W rezultacie kryją się tu dwie książki, nie zaś jedna, choć prawdę mówiąc, nie zdziwię się, jeśli jest ich więcej. W związku z taką, a nie inną konstrukcją podzieliłem swoją lekturę na dwie części. Najpierw przeczytałem pozycję pierwszą, po miesiącu zaś drugą.

Spotkanie pierwsze przebiegało w zasadzie podobnie jak w pierwszym akapicie. Najpierw zanurzyłem się w inteligencki świat Oliveiry. Jego wielokrotne, analizujące spojrzenie przewiercające wszystkich na wylot. Zadziwiający związek z Luisą, lepiej znaną pod pseudonimem Maga. Współżycie dwóch przeciwieństw, w których pogarda i namiętność toczyły niezdrowe boje. I wisienka na torcie - spotkania wśród znajomych. Dość charakterystycznej bohemy, gdzie jazz, alkohol i wywracanie istoty rzeczy na lewą stronę, należały do podstawowego zaopatrzenia.

Pociągająca to rzeczywistość, ale i niezwykle manieryczna. Trudno nie podziwiać erudycji autora, ale też pozbyć się uczucia, że często jest to sztuka dla sztuki. Odkładanie, dla odkładania, rozbijanie na czynniki, nie po to, by dotrzeć do jakiegokolwiek wniosku, ale popisać się swymi nietuzinkowymi i imponującymi umiejętnościami. Ma to swój urok, jednakże z czasem coraz bardziej się wyciera i zamiast wznosić, przytłacza.

Tak, pierwsze spotkanie należało w wielu chwilach do niewdzięcznych. Do połowy atrakcyjne, od połowy odstręczające, by nie rzec, że przygniatające. Psychologicznie interesująco, ale narracyjnie już niekoniecznie. Może to zbyt odważne słowa, lecz poczucie taniej filozofii z czasem nabrzmiewało i przyznać muszę, że po zakończeniu pierwszej lektury odłożyłem „Grę w klasy” z ulgą.

Do drugiego podejścia trochę się zbierałem, ale warto było się zmobilizować. Zmiana kolejności zdała się pobudzić cały mechanizm. Jakby kilkanaście zębatek w końcu weszło na swoje miejsce. Czytało się łatwiej, płynniej i bardziej przystępnie. Choć należy powiedzieć, że prócz kilku wyjątków, dodatkowe rozdziały nie są jakkolwiek szczególne czy zachwycające. Bardziej porządkują, niż nadają jakiś dodatkowy wymiar. Często przypominają bezwiedne notatki na marginesach, swoiste ciekawostki.

Trzeba jednak oddać, że ta wartość dodana otwiera także inne zakończenie. Zakończenie, które pozwala spojrzeć na całość pod innym kątem. Dodać kolejny trop interpretacyjny, a może zwyczajnie silniej go zaznaczyć. Muszę wszakże dodać, że także i w drugiej wersji Cortazara im dalej w las, tym więcej konarów, o które można się potknąć. Ponownie zalewa nas fala dywagacji, która jednak nie działa tak mocno, jak przy pierwszym spotkaniu.

Jakże to teraz połączyć w całość? Cóż, może wcale nie trzeba. Wystarczy tak, jak jest. Sądzę, że każdy musi ułożyć klocki „Gry w klasy” na swój sposób. Może nawet rzucić je w kąt. Psychologia miesza się tu z filozofią, rzeczywistość nabiera sennego posmaku i trzeba wiele uwagi, by się w tej mieszance nie utopić. Wielu zachłyśnie się zbyt wcześnie i pójdzie na dno, inni będą walczyć do pierwszej, większej fali. Jedno jest pewne, kto lubi literackie wyzwania, ten odnajdzie się tu jak ryba w wodzie.

Patryk Rzemyszkiewicz



Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Powiązane treści
100 lat temu urodził się Julio Cortázar

Argentyńczyk Julio Cortázar, jeden z najpopularniejszy prozaików XX wieku, urodził się 100 lat temu, 26 sierpnia 1914 r. w Brukseli. Jego słynna powieść, "Gra w klasy" jest jednym z pierwszych przykładów hipertekstu, zrywającego z tradycyjną formą opowiadania.


więcej
Wstydzę się, że nie przeczytałem: Krzysztof Piskorski

Urodzony w 1982 roku pisarz z Wrocławia, który zaczynał karierę jako twórca fantastyki oraz gier fabularnych. Interesuje się historią, nauką popularną i żeglarstwem. Jesienią ukazała się jego najnowsza powieść "Cienioryt".


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Słońce i jej kwiaty

Tomik podzielony jest na 5 głównych części: Więdnięcie, Opadanie, Zapuszczanie korzeni, Wschodzenie i Rozkwitanie. Nazewnictwo iście florystyczne, co...

zgłoś błąd zgłoś błąd