Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Myślałam, że nikt nie kala własnego gniazda tak bezlitośnie, a przy tym tak zabawnie jak Philip Roth, ale Edward St Aubyn mógłby stanąć z nim w szranki. Pisarz o przedstawicielach brytyjski...

Wszystkie przekleństwa Patricka Melrose'a

Autor recenzji:
Autor książki: Edward St Aubyn
6,96 (169 ocen i 32 opinie)

Gdyby Edward St Aubyn spisał klasyczne wspomnienia wywołałby pewnie krótkotrwałą sensację. Gdyby napisał zaledwie przeciętną powieść, prawdopodobnie nikt by o nim dziś już nie pamiętał. Tymczasem od ponad dwudziestu lat Edward St Aubyn znajduje się pod bacznym okiem mediów i czytelników (a ostatnio zainteresowali się nim również filmowcy). Nie dość bowiem, że St Aubyn wywodzi się z brytyjskich wyższych sfer, to jest jeszcze posiadaczem burzliwego życiorysu i trudnego dziedzictwa, z którym przez długi czas w ogóle sobie nie radził. Do tego jest też rewelacyjnym pisarzem, o czym najlepiej świadczy jego cykl o Patricku Melrosie, gdzie własne doświadczenia umiejętnie przerobił na fikcję literacką. St Aubyn zawsze bowiem kultywował sztukę, a nie wyznania.

Trzy pierwsze powieści o Patricku Melrosie - wydane teraz w Polsce w jednym tomie - po raz pierwszy ukazały się przed ponad dwudziestu laty. Każda z tych krótkich powieści opisuje inny epizod z życia głównego bohatera, ale za każdym razem reprezentujący zasadniczy etap w jego życiu. Trylogię otwiera niepozorne „Nic takiego”, co w tym wypadku oznacza dzień, w którym skończyło się beztroskie dzieciństwo Patricka. To wówczas ledwie pięcioletni Patrick - przy czynnym udziale ojca – doznaje traumy na całe życie. Wszystko, co dzieje się później a więc jego destrukcyjne skłonności, wszelkiej maści używki czy problemy emocjonalne są już tylko następstwem druzgocących wydarzeń z dzieciństwa. St Aubyn, sam uzależniony od narkotyków od 16 do 28 roku życia i nie raz bliski przedawkowania, brawurowo oddaje ten czas w „Złych wieściach”, epizodzie nowojorskim, gdy Patrick wyrusza po prochy ojca. Lata później, już w „Jakiejś nadziei” bohater próbuje pogodzić się z przeszłością i próbuje zdobyć się na przebaczenie; a przy okazji daje w kość snobistycznemu i uprzywilejowanemu środowisku, z którego sam się wywodzi.

Myślałam, że nikt nie kala własnego gniazda tak bezlitośnie, a przy tym tak zabawnie jak Philip Roth, ale Edward St Aubyn mógłby stanąć z nim w szranki. Pisarz o przedstawicielach brytyjskich elit „mających pieniądze, nazwisko i niewiele poza tym” wypowiada się bez najmniejszych sentymentów. Wystawne przyjęcie zwieńczające trylogię (autor nie zawahał się zaangażować w fabułę samą księżniczkę Małgorzatę) staje się dość smutną karykaturą takiego stylu życia. Ale St Aubyn nie oszczędza nikogo, a zwłaszcza własnej rodziny. Tutaj jest jeszcze gorzej. Z powieści wyłania się odstręczający obraz ojca Patricka, który jak się wydaje nie miał w życiu lepszych zajęć niż gnębienie swoich najbliższych. Autor za to stosunkowo niewiele wspomina o matce, ale to wcale nie świadczy na jej korzyść - po prostu Eleanor Melrose nigdy nie była osobą, u której syn mógł szukać wsparcia. Czyżby St Aubyn miał się rozprawić z nią dopiero w dalszej części?

Ciężar emocjonalny tej prozy byłby pewnie trudny do zniesienia, gdyby nie była ona tak komiczna. Edward St Aubyn rozkłada na łopatki swoim niestrudzonym poczuciem humoru w obliczu coraz to nowych przeszkód na drodze Patricka Melrose'a, czyli również na własnej. W końcu ten gość pisze o najgorszych chwilach swojego życia, a robi to tak jakby go to w ogóle nie dotyczyło - jakby pisał o kimś innym; o wymyślonym pięciolatku i jego ojcu sam na sam w sypialni czy o jakimś obcym narkomanie, który nie umiał żyć bez siedmiu gramów kokainy dziennie. Dopiero gdzieś w „Jakiejś nadziei” ironia zostaje oficjalnie zaliczona do kolejnych mechanizmów obronnych, a przy innej okazji zostaje metaforycznie zestawiona z heroiną. W każdym razie, Edward St Aubyn pisze tak, że mógł wpędzić w kompleksy bardzo wielu pisarzy. Założę się jednak, że żaden z nich nie chciałby ryzykować jego doświadczeń, bo to one w konsekwencji uczyniły go takim człowiekiem, a później również takim pisarzem.

Nie trudno zrozumieć, czemu „Patrick Melrose” wzbudza takie emocje i robi takie wrażenie. Ta historia bywa nie tylko wstrząsająca, ale jest przede wszystkim w całej swej rozciągłości prawdziwa. Nie ma tu żadnych fałszywych tonów i próżno szukać w niej śladów manipulacji czy nieszczerości. Dzisiaj, Edward St Aubyn już otwarcie mówi o swojej przeszłości i wydaje się, że wreszcie odnalazł wewnętrzny spokój. Ważnym krokiem na tej drodze było właśnie pisanie o Melrose'ach. To znaczące, gdy literatura potrafi równie silne oddziaływać na twórcę, co odbiorcę! A póki, co, z Patrickiem nie rozstajemy się na długo, finałowa odsłona cyklu w postaci „Mleka matki” i „W końcu” dopiero przed nami. I tą pokrzepiającą myślą muszę się teraz zadowolić - w końcu to zawsze jakaś nadzieja.

Anna Aniszczenko



Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Powiązane treści
Poznajcie Patricka Melrose'a

Proza Edwarda St Aubyna – jedno z literackich odkryć minionego roku w Polsce – pojawi się na małym ekranie. Do sieci trafił już zwiastun miniserialu zatytułowanego „Patrick Melrose”. 


więcej
Drugi tom cyklu o Patricku Melrose już w sprzedaży

Ponad dwadzieścia lat od brytyjskiej premiery, głośny cykl o życiu Patricka Melrose'a doczekał się pełnego, polskiego tłumaczenia. „Mleko matki. W końcu” jest ostatnią książką serii Edwarda St Aubyna, która powstała na kanwie prywatnych doświadczeń autora. W polskich księgarniach ukazuje się 11 października nakładem wydawnictwa W.A.B.


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Ona to wie

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Trochę przekombinowana, za dużo trupów. I to zakończenie, czy naprawdę Potwór musiał mieć ostatnie słowo. .. ...

zgłoś błąd zgłoś błąd