Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Wolfgangowi Bauerowi zależy, byśmy wiedzieli. Nie odwracali oczu. Nie udawali, że nas nie dotyczy. Obojętność jest największym złem. Jest tożsama z akceptacją, przyzwoleniem na nie. Pozwal...

Żyłam z Boko Haram

Autor recenzji:
Autor książki: Wolfgang Bauer
7,17 (54 ocen i 10 opinii)

Agnes, Batula, Clara, Gajar, Jummai (Talatu), Jara, Lydia, Mairo, Rabi, Rachel, Sadiya, Sakinah, Salamatu, Zarahu.

13, 14, 16, 17, 21, 24, 25, 33, 38 i 41 lat.

Akuszerka, handlarki, rolniczki i uczennice.

Bohaterki reportażu „Porwane. Boko Haram i terror w sercu Afryki”.

Zdecydowały się pokazać swoje twarze i dać imiona ponad 60. dziewczętom i kobietom, uciekinierkom z obozów niewolników Boko Haram, z którymi nagradzany niemiecki reporter Wolfgang Bauer rozmawiał od lipca 2015r. do stycznia 2016r. Mało tego – twarze ponad 276 dziewczętom, które Boko Haram uprowadziło z internatu w mieście Chibok (Nigeria) w 2014r. A nadto twarze wielu tysiącom kobiet, które – jak się przypuszcza – znajdują się w niewoli Boko Haram.

Boko Haram - „Książki to grzech”, „Zakazać zachodniej oświaty”, „Nowoczesne wychowanie to grzech” albo „Zwodzenie przez przytaczanie fałszywych faktów to grzech” – tak można by przetłumaczyć nazwę organizacji, która współpracowała z Al-Kaidą, przysięgła wierność Państwu Islamskiemu i terroryzuje Nigerię. I choć nie sięga jeszcze Europy i Ameryki, to – jak twierdzi Wolfgang Bauer – „większość obserwatorów jest jednak zgodna, że sekta pewnego dnia zaatakuje także na Zachodzie. Nie wolno nam ignorować przemocy Boko Haram.” A tak początkowo stało się w samej Nigerii. Terrorystyczne zbrodnie organizacji zaczęły się w latach 2010-2011, ale wydawały się być jednymi z wielu okropieństw życia w państwie, na którego terenie ściera się muzułmański świat północnej Afryki (ukierunkowanej na Arabię Saudyjską) z chrześcijańskim południowej (spoglądającej w stronę Ameryki). Północ i południe różni się nie tylko sferą wartości religijnych, kulturowych, politycznych, ale i ekonomicznych, wynikających z warunków bytowych. Sama państwowość nigeryjska jest zaś słaba, co daje siłę Boko Haram, która niekiedy jawić się może – paradoksalnie – jako „namiastka porządku i sprawiedliwości”* w skorumpowanej i obojętnej wobec najbardziej potrzebujących rzeczywistości.

Wolfgang Bauer w reportażu przybliża narodziny organizacji (od pokojowego ruchu „poszukiwaczy sensu”, poprzez partyzantkę, do armii), skład etniczny (Kanuri i Fulbe), próbuje odtworzyć jej strukturę, co nie jest wcale łatwe. Opisuje zmiany w jej funkcjonowaniu na przestrzeni kilkunastu lat (ogromna brutalizacja). Pokazuje, jak wielką siłą mentalną ona dysponuje. W odbiorze społecznym przypisywane są jej przywódcom magiczne moce. W tle zaś przedstawia funkcjonowanie samej Nigerii i stan zainteresowania jej problemami ze strony Europy i Ameryki. Mottem całego reportażu można by uczynić znaczącą refleksję: „Jeśli przymykamy oczy na czyjąś przelewaną krew, wkrótce będziemy patrzeć na własną.” A jej jest w tym świecie bardzo dużo. Krwi mężczyzn, kobiet i dzieci.

Wymienione z imienia bohaterki reportażu ilustrują kobiecy los w tym jakże dalekim, nie tylko geograficznie, od Europy świecie. Surowe nakazy obyczajowe i sankcje za ich nieprzestrzeganie. Nawracanie na „właściwy” islam. Wszelakie ograniczanie wolności osobistej. Przemoc. Porwania. Zmuszanie do małżeństw, także ponownych, z oprawcami i gwałty. Niechciane ciąże i dzieci, na które nie można spojrzeć z miłością. A gdy uda się uciec i powrócić do domu (jeśli jest) – piętno tej, która „żyła z Boko Haram”. Szykany, bo przecież któż im zaufa, skoro młode kobiety giną w samobójczych zamachach? Niepewność dalszego losu. Ponieważ reporter oddaje głos samym kobietom, często opowiadane przez nich historie kończą się długim milczeniem. „Wszyscy pytają, co zrobię. Nie wiem.”

Naiwnością jest sądzić, że niemiecki reporter pojechał do Nigerii notować wyznania kobiet, by wzruszona Europa mogła im pomagać. Tak się, oczywiście, także zadziało. Mądre pomaganie jednak, wsparcie, które nie narazi osoby, która doznała traumatycznych doświadczeń, na jeszcze większe lub ponowne niebezpieczeństwo, nie jest łatwe. Wolfgangowi Bauerowi zależy, byśmy wiedzieli. Nie odwracali oczu. Nie udawali, że nas nie dotyczy. Obojętność jest największym złem. Jest tożsama z akceptacją, przyzwoleniem na nie. Pozwala złu rosnąć. Dobrze to wiemy z historii.

Wolfgangowi Bauerowi w wywiadach towarzyszył Andy Spyra, fotograf. Fałszywym imionom z pierwszych wersów recenzji nadał prawdziwe twarze. Spójrzcie w oczy tym kobietom. One na nas patrzą.

Justyna Radomińska

* http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,21817842,wolfgang-bauer-nie-bylem-przygotowany-na-to-ze-bede.html



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bitcoin. Wirtualna waluta Internetu

Książka pozwala nieco rozjaśnić postać Bitcoina i innych kryptowalut. Przydatna dla ludzi, którzy jak ja wcześniej nie mieli o niej żadnej wiedzy ;)

zgłoś błąd zgłoś błąd