Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Oprawy oczu mogłaby mu pozazdrościć niejedna kobieta; kariery sportowej - niejeden człowiek; kunsztu, który przez długi czas pokazywał zarówno graczom, jak i kibicom - wielu bramkarzy. Czy p...

Niebezpieczna metoda

Autor recenzji:
Tytuł książki: Samotność bramkarza
Autor książki: Víctor Valdés
6,37 (98 ocen i 19 opinii)

Oprawy oczu mogłaby mu pozazdrościć niejedna kobieta; kariery sportowej - niejeden człowiek; kunsztu, który przez długi czas pokazywał zarówno graczom, jak i kibicom - wielu bramkarzy. Czy po przeczytaniu książki Victora Valdésa będziemy - my, zwyczajni ludzie - zazdrościć mu podejścia do życia i metody radzenia sobie ze stresem i presją? - na pewno nie wszyscy.

Były już golkiper FC Barcelony to klasa sama w sobie - teraz zgodziłby się z tym stwierdzeniem niemal każdy. Jednak nie zawsze tak było. Victor Valdés systematycznie, lecz powoli piął się na szczyt przezwyciężając strach i pokonując własne słabości. Jako młody jeszcze chłopak postawiony został przed wielkim wyzwaniem, jakim dla nastolatka było mieszkanie i trenowanie z dala od rodziny. Obce miejsca i ludzie nie sprzyjają rozwojowi dziecka, dla którego przecież - w każdym wieku, nie oszukujmy się - niezbędne jest wsparcie, pomocna dłoń i kochające grono bliskich, które wysłucha, podpowie, doradzi... Młody Valdés pozbawiony tego wszystkiego, był kiedyś o krok od porzucenia piłki nożnej. Zmęczony presją, stawianymi mu wymaganiami i brakiem towarzyskiego życia gotów był porzucić marzenia o karierze w futbolu - zarówno swoje, jak i swojego ojca.

Tak naprawdę jednak w książce „Samotności bramkarza” samego Valdésa jest mało. Nie da się ukryć, że sięgając po tego typu książkę, czytelnik liczy na wątki o prywatnym życiu, o zmaganiu się ze sławą, o tym jak wpłynęła ona na rodzinę i przyjaciół. Pragnie także poznać tajniki zawodu, w którym dana osobistość wspięła się na sam szczyt. W książce bramkarza Blaugrany nie znajdziemy takich wątków wiele. Piłkarz skupia się przede wszystkim na opracowanej przez siebie i swojego psychologa, unikalnej - jak twierdzi - metodzie radzenia sobie ze stresem. Skupia się - to nawet za mało powiedziane. Przez całą książkę opisuje ją krok po kroku, tłumacząc, podając przykłady, zachęcając i przekonując, że metoda ta naprawdę się sprawdza. Wspomnianych kroków jest osiem i szczerze mówiąc w zupełności wystarczyłby mi ich początkowy, lapidarny opis.

Książka z hipnotyzującym spojrzeniem bramkarza na okładce nie jest więc niczym innym, jak typowym poradnikiem. Wśród tego typu literatury wyróżnia się jedynie tym, że została napisana przez sławną osobę, o której wiemy, że naprawdę wiele osiągnęła, dzięki czemu nasza wiara w jej słowa jest dużo większa, niż w przypadku poradników opatrzonych obcym nam nazwiskiem. Jak ma się jednak sama metoda... otóż bardzo różnie. Jest mieszanką banalnych prawd, ciekawych przykładów z zawodowego życia Valdésa, odwrotnych do oczywistych rad i powtarzalności. Główną jednak zasadą w metodzie Hiszpana jest to, aby nie tylko nastawiać się na najgorsze ze strony świata i otoczenia, ale także ze strony nas samych. Jeśli uświadomimy sobie, że świat ma nas za nic nie wartych i niczego od nas nie wymaga - nie będziemy mieli nic do stracenia stając w bramce podczas ważnego meczu, idąc na rozmowę w sprawie pracy czy stając na scenie. Autor wielokrotnie podkreśla w książce - i to postrzegam jako plus - że jego metoda nie dotyczy tylko futbolu czy w ogóle sportu, ale odnosi się do każdej dziedziny życia, co sprawia, że każdy z nas może ją stosować.

Samą metodę uważam za o tyle kontrowersyjną, że nie nadaje się chyba dla każdego. Obwiałabym się polecać ją ludziom z natury słabym psychicznie i podatnym na naciski i opinie społeczeństwa - choć zależy to oczywiście każdorazowo od jednostki. Dla niektórych metoda Valdésa będzie „kopniakiem”, po którym ruszą do przodu nie patrząc czy ktoś z nich szydzi, czy wpatruje się w nich z lękiem przed ewentualną porażką. Dla innych jednak metoda ta może okazać się zwyczajnie niebezpieczna - wmawianie sobie, że nikt niczego od nas nie oczekuje, bo jesteśmy w ich oczach nic nie warci, wiele osób może - zamiast podnieść na duchu i sprawić, że skupią się na wykonywanej pracy - przygnieść jeszcze bardziej, uczynić coś wprost odwrotnego do mechanizmu motywacji.

„Victor Valdés. Samotność bramkarza. Jak poradziłem sobie z presją i dotarłem na sam szczyt” jest opowieścią miejscami mądrą i pouczającą, miejscami nudną i wypełnioną banalnymi morałami o tym, żeby się nie poddawać i trenować, trenować, trenować... Można jednak znaleźć w niej kilka ciekawych faktów, które podnoszą ogólną ocenę tej książki. W pewne zdziwienie wprawiło mnie na przykład wyznanie Valdésa, że nigdy specjalnie nie chciał być piłkarzem, a już na pewno nie tym, który strzeże dostępu do bramki swojej drużyny. To w głównej mierze naciski ojca (który jest nieco wybielony, jak mniemam, przez zawodnika) skłoniły golkipera do kierowania się ścieżką futbolu. Zdziwiło mnie to tym bardziej, że zazwyczaj w wyznaniach piłkarzy spotykamy się z ckliwą opowieścią o tym, jak to jako młodzi chłopcy marzyli o wielkiej piłkarskiej karierze i teraz to marzenie się spełniło...

Historia Victora Valdésa nie jest na pewno historią typową. Nie ukrywam jednak, że miałam nadzieję na nieco inną opowieść, bardziej szczerą, bardziej prywatną i przede wszystkim ciekawszą. „(...)Samotność bramkarza” jest oczywiście napisana zwięźle, krótko, językiem - że tak powiem - „normalnym”; przeczyta ją każdy, kto będzie miał na to ochotę i ani trudne słowa, ani terminy piłkarskie nie staną mu na przeszkodzie. Jednak z książek dotykających tematyki futbolu, które ostatnio czytałam, ta była jedną ze słabszych.

Sylwia Sekret



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cena pocałunku

Na początku „Cena pocałunku” może wydawać się schematyczna. Dziewczyna po traumatycznych wydarzeniach wyprowadza się na drugi na drugi koniec kraju, a...

zgłoś błąd zgłoś błąd