Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Główny składnik powieści to miłosne podboje i przygody rudowłosej norweskiej piękności (i, rzecz jasna, Przybyszewskiego). Wszystko opisane szczegółowo, dosadnie, bez cienia żenady. Z pew...

Ducha i jej Stach, czyli sacrum i profanum

Autor recenzji:
Tytuł książki: Dagny, życie i śmierć
Autor książki: J.D. Landis
6,55 (40 ocen i 10 opinii)

Stanisław Przybyszewski był człowiekiem niezwykłym. Dla sztuki prawdziwy diament: młodzi patrzyli na niego jak na bożka (nieważne, w co wierzyli, on wierzył w to żarliwiej). Dla bliskich prawdziwy potwór, można by rzec – świnia: jego własne dzieci w zasadzie mało go obchodziły, ważniejsze były kolejne małżeństwa, niezliczone związki, zdrady, romanse, Zielona Wróżka… Czym spośród kobiet Stacha wyróżniała się Dagny? Była lepsza pod wieloma względami. Przynajmniej tak wynika z beletryzowanej biografii Dagny Juel Przybyszewskiej autorstwa J. D. Landisa.

Dagny – intelekt, uroda, nieprzeciętność. Miała być pianistką, została pisarką. Trochę święta, trochę ladacznica; po części femme fatale, po części kumpel i partner w rozmowach. Rozpalała serca i umysły (oraz inne miejsca) niemal wszystkich mężczyzn, których napotkała. Ze Stachem do początku połączyła ją magia. Nie mogła udawać, że nie widzi, iż na nią patrzy. Posiadł ją, ani razu jej nie dotykając, obejmował ją wtedy, gdy obejmowała innych. Wydawało się nie obchodzić go to, że jest wolna. Zdawał się wiedzieć, że nie może uwolnić się od niego. Ślub, potem dzieci. Dagny znosiła biedę, wybaczała niewierność. Miłość na dobre i na złe? Skąd. Gdy na horyzoncie pojawiła się Jadwiga Kasprowicz, pragnąca Stacha tylko i wyłącznie dla siebie, tragedia pozostawała kwestią czasu. Dagny żyła tylko 34 lata, ale żyła tak, jak chciała, intensywnie i do granic. A Przybyszewski? Choć była jego duchem, duszą i Duchą, nigdy nawet nie odwiedził jej grobu.

Główny składnik powieści to miłosne podboje i przygody rudowłosej norweskiej piękności (i, rzecz jasna, Przybyszewskiego). Wszystko opisane szczegółowo, dosadnie, bez cienia żenady. Z pewnością nie każdemu takie opisy przypadną do gustu; z jednej strony mogą drażnić, z drugiej dodają specyficznej i chyba niezbędnej pikanterii (momentami są, żeby nie owijać w bawełnę, po prostu wulgarne). W ogóle nic nie jest tutaj mdłe czy wygładzone, wszędzie napotykamy wyboje, chropowatości, ostre jak brzytwa kanty. Co najważniejsze: dobrze się to czyta. Największym jednak sukcesem Landisa jest to, że tchnął w swe dzieło coś bezcennego. Klimat. Klimat, który całkowicie pochłania, oczarowuje, wręcz hipnotyzuje. Ciężki, depresyjny nastrój, gęsty jak smoła smutek Berlina i ezoteryczny Kraków. Bohema. Kiedy bohaterowie palą cygara, prawie czujemy snujący się gdzieś wokół dym. Są nawiązania do wielu artystów (Munch, Strindberg, Wyspiański). Kolejny atut stanowi zróżnicowany język, raz wzniośle poetycki, innym razem chłodny i surowy, w każdym razie skutecznie chroniący czytelnika przed nudą. Sacrum miesza się tu z profanum. I miesza się pięknie. Tą książką jest się zachwyconym. Albo zawiedzionym, rozdrażnionym, zniesmaczonym.

Powieść zaczyna się i kończy ciekawym zabiegiem literackim. J. D. Landis jako autora wstępu i posłowia przedstawia Władysława Emeryka (wielbiciela Przybyszewskiego i powiernika żony tegoż), a powieść na być zlepkiem jego wspomnień i pamiętnika Dagny. Wzmaga to jeszcze powodujące ciarki uczucie – ta historia wydarzyła się naprawdę.

Pozostaje jedno zasadnicze pytanie: na ile możemy wierzyć Landisowi? Stwierdzić trzeba, że całość sprawia wrażenie solidnie przemyślanej, dopracowanej, opartej na rzetelnej wiedzy. Fakt, że pełno tu niedopowiedzeń, ale dziś już nikt nie odkryje prawdy. Chociaż niniejsza książka jest fikcją literacką, starałem się by w jak największym stopniu odpowiadała faktom. Występują w niej postaci historyczne, a ich wzajemne związki zostały przedstawione możliwie najwierniej. Na szczęście najbardziej intymne relacje mogą być jedynie przedmiotem domysłów – pisze autor w końcowych podziękowaniach.

Marta Gęsigóra



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zawstydzeni, czyli skazani na.. Samotność

Zdarzało mi się użyć określenia „sierota boża” wobec osób nieprzedsiębiorczych, słabo komunikatywnych, niezdecydowanych wprowadzając ich w zakłopotani...

zgłoś błąd zgłoś błąd