Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
„Rebelia” to przyzwoity kryminał. Ponad 600 stron meandrycznej intrygi, opowieści o skromnym londyńskim prawniku przedzierającym się przez labirynt spisków, w którym co i rusz pojawia si...

Garbaty detektyw na tropie

Autor recenzji:
Tytuł książki: Rebelia
Autor książki: C.J. Sansom
7,23 (78 ocen i 11 opinii)

Czym dla współczesnej literatury jest „Imię róży” Umberto Eco powszechnie wiadomo – to klasyk postmodernizmu. Pod pokładem kryminalnej intrygi, niebanalnej przecież, włoski profesor semiologii przemycił pokaźny arsenał odniesień, tropów, aluzji, które nie pozwalały traktować tej powieści jako czystego kryminału. Czytelnik wie od samego początku, że ma do czynienia z grą dla inteligentnych i uczestniczy w niej, o paradoksie, z pełną powagą.

O tym balansowaniu na granicy umowności i powagi zdają się często zapominać autorzy, którzy umieszczają sensacyjne intrygi w dwudziestoleciu międzywojennym, w romantyzmie, średniowieczu lub starożytności. Powieści historyczne pożenione z kryminałami rzadko bywają wiarygodnym źródłem wiedzy o Dawności, która to najczęściej jest tylko wygodnym kostiumem – nie krępuje ruchów fabuły, a nieźle uatrakcyjnia całość. Te pierwsze konstatacje najlepiej chyba oddają ducha powieści C.J. Sansoma „Rebelia.”

Największym atutem dzieła jest główny bohater, Matthew Shardlake, londyński prawnik, bohater cyklu powieściowego C. J. Samsona. Detektyw to niezwykły (iluż my już mieliśmy niezwykłych detektywów!). Ani młody, ani atrakcyjny, garbaty, przesadnie usłużny względem ważniejszych od siebie. I właśnie w takiej odsłonie bohater wygląda najciekawiej – to maleńki trybik w maszynie hierarchicznego społeczeństwa Anglii. Znający swoje miejsce, usuwający się w cień chętnie i bez specjalnej zachęty.

Niestety, gdy na jego życie zaczynają dybać przeróżne niebezpieczeństwa, nasz protagonista usiłuje wziąć sprawy w swojej ręce i ze zwierzyny, na którą poluje morderca, zamienia się w myśliwego. Dość niewiarygodnie wygląda ta metamorfoza, ale, pal to licho, akcja wartko rwie do przodu, zawiłości fabuły czytelnik przemierza raz niemalże galopując, innym razem ma czas przyjrzeć się temu, czemu autor poświęcił sporo, chyba nawet zbyt dużo, uwagi – opisom renesansowej Anglii, której stabilności zagrozić może tytułowa rebelia.

Chwilami, gdy Sansom opiera punkt ciężkości o skomplikowane rozważania dynastyczne, akcja rozwija się zbyt mozolnie. Możemy odnieść wrażenie, że wcale nie potrzebujemy tych wszystkich nazwisk, koneksji rodzinnych, zawiłości dziedziczenia, prawego i nieprawego łoża. Nie budują one atmosfery epoki. Są nużące i ciężkawe niczym archaiczny podręcznik historii. Te elementy na szczęście nie utrudniają odbioru całości – w kryminale fundamentalną jest kwestia „Kto i dlaczego zabił?”, a autor szczęśliwie przypomina sobie o tej zasadzie rychło w czas.

Podsumowując, „Rebelia” to przyzwoity kryminał. Ponad 600 stron meandrycznej intrygi, opowieści o skromnym londyńskim prawniku przedzierającym się przez labirynt spisków, w którym co i rusz pojawia się kolejne niebezpieczeństwo i tajemnica. Solidna literatura środka, pozbawiona większej ambicji niż ta, by czytelnik dobrze się bawił.

Palcem natomiast można pogrozić wydawnictwu, które w opisie książki uparcie twierdzi, że główny bohater powieści jest średniowiecznym detektywem żyjącym w szesnastowiecznej Anglii…

Tomasz Fijałkowski



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Binio Bill i skarb Pajutów

SKARB PRZODKÓW Po trzech tomach zbierających łącznie siedem opowieści o Binio Billu, pierwotnie wydanych w latach 1980–1986, nadszedł czas na ostatni...

zgłoś błąd zgłoś błąd