Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Choć miłośnicy gatunkowej segregacji z radością umieściliby „Wyniosłe wieże” na półce oznaczonej hasłem „książka historyczna”, która to kategoria u wielu czytel...

Narodziny szaleństwa

Autor recenzji:
Autor książki: Lawrence Wright
7,88 (51 ocen i 11 opinii)

Jestem, o czym być może niektórzy już wiedzą, zadeklarowanym miłośnikiem „Serii Amerykańskiej”, i to miłośnikiem ekstremalnym. To znaczy takim, który sięga nie tylko po potencjalne hity (do tej kategorii zaliczam „Dreamland” Sama Quinonesa czy „Missoulę” oraz „Pod sztandarem nieba” Jona Krakauera), ale i pozycje przeznaczone raczej dla wąskiego grona – niekoniecznie nawet obejmującego niżej podpisanego („Wrzask rebeliantów” S.C. Gwynne’a czy „Serce wszystkiego, co istnieje” Boba Drury’ego i Toma Clavina, mimo chwytliwych tytułów to kąski przede wszystkim dla, jakkolwiek to zabrzmi, miłośników wojen). Zdarzają się w tej serii jednak takie książki, które mógłbym polecić w ciemno każdemu. Jedną z nich z pewnością był wydany w zeszłym roku „Ogar piekielny ściga mnie”, który stał się bezpośrednią inspiracją do stworzenia powieści Antonia Muñoza Moliny „Jak przemijający cień”, nominowanej do Man Booker International Prize. W pierwszej połowie tego roku natomiast pojawiła się w serii rzecz jeszcze lepsza: „Wyniosłe wieże” – opowieść o tragicznym ataku na World Trade Center.

Przywołałem tytuł książki Hamptona Sidesa traktującej o zamachu na Martina Luthera Kinga nie tylko ze względu na jej niewątpliwie wysoką jakość, lecz także z racji na podobieństwa łączące ją i recenzowane dzieło Lawrence’a Wrighta. Po pierwsze: tematyka. Choć opisane wydarzenia dzielą dziesiątki lat, to występują między nimi oczywiste związki – wstrząsnęły one nie tylko Ameryką, ale i całym globem, a ich następstwa miały wielki wpływ na kształt dzisiejszego świata. Po drugie: „wydarzenia” z poprzedniego zdania niekoniecznie oznaczają to, co można zakładać przed lekturą. Zarówno Sides, jak i Wright mają znacznie większe ambicje niż tylko ukazanie zamachów – w obu przypadkach są one jedynie punktem kulminacyjnym i właściwym zakończeniem pracy pisarza czy reportera. Ów finał poprzedza długa i wyczerpująca praca w poszukiwaniu korzeni oraz próba jak najdokładniejszego (i nie ma co ukrywać, wyjątkowo barwnego) ukazania kontekstu historycznego i kulturalnego centralnego zdarzenia. W „Ogar piekielny ściga mnie”, rzeczy dużo bardziej kameralnej, Sides skupia się na motywacjach psychologicznych, w „Wyniosłych wieżach” analizuje raczej nastroje polityczne i społeczne świata arabskiego, ale struktury są bliźniaczo podobne. Aby zilustrować założenia (oraz ich realizację) Wrighta, warto ująć je w liczby: treść jego książki, nie licząc dodatków bibliograficznych, to jakieś 530 stron – atak na WTC ma miejsce w okolicach pięćsetnej. Cała reszta traktuje o powstaniu Al-Kaidy, pochodzeniu jej twórców i bojowników, a także nieudolnych działaniach amerykańskich służb specjalnych (skupiających się na biurokratycznej rywalizacji zamiast rzeczywistej współpracy), które nie zdołały przeszkodzić terrorystom.

Choć miłośnicy gatunkowej segregacji z radością umieściliby „Wyniosłe wieże” na półce oznaczonej hasłem „książka historyczna”, która to kategoria u wielu czytelników wywołuje gęsią skórkę, a naprawdę niewielu kojarzy się z przyjemnością, to co do jednego trudno mieć wątpliwości: dzieło Wrighta jest diablo ciekawe. I to nie tylko ze względu na przedstawione w niej fakty (warto zaakcentować ostatnie słowo, bo całej masie teorii spiskowych narosłych wokół ataków na WTC autor poświęca zaledwie jedno czy dwa zdania w posłowiu, w którym opisuje sposób swojej niemal naukowej pracy), ale także na sposób ich prezentowania. Choć głównym zadaniem, jakie postawił sobie autor, jest przekrojowe ujęcie powstania Al-Kaidy, to niczym doświadczony prozaik buduje spójną narrację opartą na antagonizmie Osamy bin Ladena i Johna O’Neila; postaci te nigdy się osobiście nie spotykają, ale stanowią oczywistą personifikację konfliktu między Zachodem a islamem. Podobnym zabiegiem, choć odwracającym kierunek zależności (zamiast przejścia od abstrakcji do konkretu pojawia się przeniesienie rzeczywistości w świat idei), jest porównanie tradycyjnego chrześcijaństwa do radykalnego islamu, odwołujące się do rytualnego charakteru obu religii; podobną myśl wyrażał William Dalrymple w swej doskonałej książce „Ze świętej góry”. Przy tej robocie typowej dla epika zdarzają się Wrightowi drobne potknięcia (w tym dosyć zabawne, kiedy najpierw opisuje ubiór O’Neila jako wyraźnie wyróżniający go na tle kolegów z FBI, żeby potem stwierdzić, iż...ów nie wyróżniał się ubiorem na tle kolegów z FBI), ale w ostatecznym rozrachunku wykonuje ją po mistrzowsku. Jego książkę czyta się jak wyborną powieść, choć oparta jest w całości na faktach, które przecież najczęściej układają się w obraz szarej codzienności.

„Wyniosłe wieże. Al-Kaida i atak na Amerykę” jest doskonałą pozycją, która niewątpliwie zasłużyła na deszcz nagród, jaki na nią spadł. Od ataków na WTC minęły lata (bliżej nam do dwudziestej niż dziesiątej rocznicy, niewyobrażalne!), ale ich znaczenia nie sposób przecenić, dlatego warto podejmować próby ich zrozumienia. Lawrence Wright napisał świetny podręcznik stanowiący wielką pomoc w tym niezwykle trudnym zadaniu.

Bartosz Szczyżański



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sekret Tatiany

Muszę przyznać, że Wydawnictwo Mando od samego początku zaskoczyło mnie wydaniem tego tytułu w dwóch okładkach, które jak się okazało, po przeczytan...

zgłoś błąd zgłoś błąd