Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Powieść zaczyna się jak rasowy dreszczowiec: ginie dziewczynka. Zrozpaczeni rodzice wraz z policją rozpoczynają poszukiwania, a mieszkańcy wsi, gdzie cała rodzina spędzała wakacje, przyłą...

O tej, co ginie i o tym, co ucieka

Autor recenzji:
Tytuł książki: Zbiornik 13
Autor książki: Jon McGregor
6,87 (38 ocen i 10 opinii)

Z racji, drodzy Państwo, na moje zainteresowania, wykształcenie oraz zawód wszystko niemal postrzegam przez pryzmat techniki. Techniki, doprecyzuję, nie w znaczeniu praktycznego zastosowania wiedzy, a jako umiejętności wykonywania czynności (rym, niestety, nie mojego autorstwa, lecz słownika, z którym wespół w zespół właśnie działam). Nie inaczej jest z powieściopisarstwem; choć romantyczne dusze twierdzić będą, że jakość dzieła pozostaje kwestią talentu, natchnienia, muzy czy inspiracji, to bez dobrego rzemieślniczego warsztatu ani rusz. Mój pogląd na literaturę, że tak bezczelnie ukradnę frazę Stanisławowi Lemowi, nie po to przedstawiam, żeby się nim chwalić, lecz po to, żeby pochwalić Jona McGregora, który w „Zbiorniku 13” popisał się techniką godną mistrzów.

Powieść zaczyna się jak rasowy dreszczowiec: ginie dziewczynka. Zrozpaczeni rodzice wraz z policją rozpoczynają poszukiwania, a mieszkańcy wsi, gdzie cała rodzina spędzała wakacje, przyłączają się do nich bezzwłocznie z podszytym współczuciem entuzjazmem. I tutaj pierwsze zaskoczenie: po początkowym trzęsieniu ziemi, wbrew klasycznej zasadzie Alfreda Hitchcocka, nic więcej się nie dzieje. Myślą może Państwo, że tańczę na ostrzu noża, ocierając się o obrzydliwy spoiler, ale tak nie jest (zwyczajnie zabrakłoby mi odwagi) – bo nawet niezbyt uważny czytelnik po lekturze pierwszych dwudziestu czy trzydziestu stron będzie absolutnie pewny, że „Zbiornik 13” nie opowiada o zaginięciu dziewczynki, a to, czy ta się znajdzie, dla przedstawionych wydarzeń ma minimalne znaczenie.

O czym w takim razie traktuje powieść? Tutaj, drodzy Państwo, zaczyna się (czy też, będąc formalnie poprawnym, powraca) temat techniki, o której pisałem we wstępie. Gdyby nie to, że ta proza jest tak gęsta, tak wzruszająca, tak pełna treści i tak autentyczna, można by się poważyć na stwierdzenie, iż „Zbiornik 13” jest o niczym. „Niczym” nazywam tu codzienność, czyli cały ten czas, który każdemu z nas, ludzi, zwyczajnie przecieka przez palce. McGregor zdecydował się na krok pozornie karkołomny: rozpoczął od potężnego uderzenia, które potem całkowicie niemal zlekceważył. Wyszedł jednak z tej niebezpiecznej sytuacji bez szwanku, a nawet – z rękami uniesionymi w geście zwycięstwa.

W życiu zupełnie niemal wyrwanej z rzeczywistości wsi po zaginięciu dziewczynki wszystko zostaje po staremu. Rodzą się dzieci, a starzy umierają, młodzi dorastają i przemieniają się z wolna w dorosłych, ludzie schodzą się i rozchodzą, a rytm pór roku pozostaje w magicznym, nierozerwalnym związku z narodzinami owiec – nie wiadomo właściwie, co zależy od czego, co stanowi fundament tej przyczynowo-skutkowej zależności. Wszystko to rzeczy, na które zwyczajnie nie zwraca się uwagi, co, zdaje się, na McGregora działa jak płachta na byka: postanowił rzucić się brutalnie na ten permanentny brak koncentracji stanowiący immanentną cechę ludzkości i rozszarpać go na strzępy. Najważniejszą treścią „Zbiornika 13” są wszystkie te rzeczy, od których zwykle ucieka się do literatury: niezapłacone rachunki, źle płatna praca, nieudany związek, serie mikronieporozumień wywołujących ból nie do wytrzymania. Brytyjczyk przemienił szarość kolejnych dni w pełną liryki, przepiękną pieśń.

Dlaczego z taką pewnością twierdzę, że nie tylko czystej wody talent czy też potężne natchnienie uczyniły ze „Zbiornika 13” rzecz tak niezwykłą? Co jest kwestią techniki? Po pierwsze: absolutne panowanie nad całym mrowiem bohaterów. Postaci jest bardzo dużo (żadnej jednak nie można nazwać protagonistą; wszystkie przedstawione zostają z pewnego dystansu), natomiast chaosu – ani trochę. Mieszkańcy wioski pojawiają się i znikają, wyjeżdżają i wracają, kochają się i rozstają, ale zawsze w idealnie wyliczonych momentach; ich koegzystencja tworzy głęboko przemyślaną konstelację, której poznawanie przynosi wiele satysfakcji. Po drugie: opisy przyrody. Cóż, nie wierzyłem, że kiedykolwiek będę zmuszony kogokolwiek pochwalić za tworzenie horrorów dla licealistów, ale Brytyjczyk posługuje się nimi genialnie. Same w sobie nie są szczególnie wymyślne, ale ich prostota doskonale współgra z rytmem życia wsi, co dodaje całości niezwykłego uroku. Ludzka egzystencja zostaje wpisana w szeroki kontekst ginącej i odradzającej się przyrody, a obok powstałej harmonii nie sposób przejść obojętnie.

Nie będę się przed Państwem krygował i przyznam otwarcie: „Zbiornik 13” to najlepsza książka, jaką przyszło mi w tym roku czytać. Kilku kontrkandydatów było naprawdę mocnych („4 3 2 1”, „Świat w płomieniach” czy „Ruiny i zgliszcza” to najwyższa prozatorska półka), ale w moim osobistym rankingu Jon McGregor przewyższył swoich utalentowanych kolegów po piórze. Stworzył powieść udowadniającą, że kameralność może być kluczem do największego artystycznego sukcesu.

Bartosz Szczyżański



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Powiązane treści
Przyznano The British Book Awards

W poniedziałkowy wieczór przyznano The British Book Awards, czyli nagrody za najlepsze dokonania na brytyjskim rynku książek. Wśród laureatów wiele książek, które są już dostępne w naszych księgarniach.


więcej
Co warto czytać wiosną?

„Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty!” Co prawda nie widać jej za oknem, ale widać ją na stronach wydawnictw, które uzupełniają swoje zakładki z zapowiedziami na najbliższe miesiące. Sprawdźcie na co warto czekać, po co sięgnąć i którą książkę zabrać w plener, gdy wreszcie zrobi się na stałe ciepło i słonecznie!


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Ślepnąc od świateł

Długo nie mogłam się za nią zabrać, a okazała się najlepszą książką, jaką w tym roku przeczytałam. Diler jest uzależniony bardziej od swych klientów -...

zgłoś błąd zgłoś błąd