Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Blurb obiecuje, że dostaniemy autora, jakiego nigdy dotąd nie czytaliśmy – cóż, ciśnie mi się na usta pewne angielskie określenie, którym takie stwierdzenia zwięźle (choć mał...

Wracają duchy przeszłości

Autor recenzji:
Tytuł książki: Żywego ducha
Autor książki: Jerzy Pilch
5,73 (55 ocen i 17 opinii)

Od niektórych pisarzy, moi Państwo, oczekujemy tego, że będą swoją pracę wykonywać porządnie – a więc z określoną regularnością dostarczać podobne do siebie powieści na takim a nie innym poziomie. Od niektórych natomiast, szczególnie tych, którzy uciekają od literatury gatunkowej i aspirują do miana artystów, chcemy czegoś więcej: niepewności, napięcia, twórczego niepokoju, poszukiwań prowadzących na nowe lądy. A ja, drodzy Państwo, choć najczęściej recenzuję właśnie literaturę piękną (czyli obyczajowo-historyczną z ambicjami), każdy niemal tekst mógłbym zacząć od prostego stwierdzenia: jaki jest autor, każdy widzi (tudzież wie). Nie inaczej jest w przypadku „Żywego ducha”.

Tak więc: jaki jest Jerzy Pilch, każdy widzi. Blurb obiecuje, że w swojej najnowszej powieści dostaniemy autora, jakiego nigdy dotąd nie czytaliśmy – cóż, ciśnie mi się na usta pewne angielskie określenie, którym takie stwierdzenia zwięźle (choć mało elegancko) się kwituje, ale zachowam kulturę i powiem tylko: nieprawda. To ten sam rozleniwiony, nieprzejmujący się konwenansami gawędziarz zdolny bez końca maskować swoje metafizyczne nerwice i egzystencjalne lęki przy użyciu potoczystej frazy i pozornej lekkości wyrażanej w kolejnych żartach i anegdotach. Wraca też, co niektórych ucieszy, a niektórych do powieści zniechęci, Pilch-kobieciarz. I nie chodzi tu o opisy podbojów czy damskich wdzięków, a raczej bardzo konkretną postawę życiową: główny bohater, tak jak to protagoniści autora często miewali w zwyczaju, określa swoje życie przez stosunek do płci przeciwnej. Postać Jerzego Andrzeja Kubicy, choć ten jest ostatnim człowiekiem na świecie, została zdefiniowana poprzez odniesienia do uniwersalnej figury kobiety, a to, że konkretne wcielenia owej figury pojawiają się w powieści w ilościach śladowych w żadnej sposób tej konstrukcji psychologicznej nie narusza. Na szczęście Pilch zapomniał o nieudanym eksperymencie z „Zuzy albo czasu oddalenia”, w którym próbował być Nabokovem z „Lolity”, a stał się co najwyżej Márquezem z „Rzeczy o mych smutnych dziwkach”. Protagonista „Żywego ducha” może być erotomanem, ale, w gruncie rzeczy, nie bywa obrzydliwy.

No dobrze, stary Pilch (bez urazy), ale przecież temat nowy: apokalipsa, choć bardzo tajemnicza, bo bez grania trąb i tragedii, cicha i spokojna – byli ludzie, a nie ma. I co ma pisarz do powiedzenia na ten temat? Ciężko stwierdzić, bo jego najnowsza powieść to raczej zbiór bardzo luźnych refleksji, które koncentrują się wokół poważnych tematów (starość, śmierć, przemijanie), ale nie tworzą logicznej całości wartej komentowania. Oczywiście w „Żywego ducha” można odnaleźć bardzo atrakcyjny obraz i posłużyć się nim jako interpretacyjnym rusztowaniem: wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że stary Kubica wcale nie jest ostatnim człowiekiem na świecie, a cała ludzkość robi go w konia, o ile można w ten sposób określić całkowite porzucenie. Całkiem konkretny, ostry i niepozbawiony pilchowskiego czarnego humoru opis samotności, prawda? A może umysł osiemdziesięciolatka zapadł się pod własnym ciężarem i wciągnął go w ruiny pozbawione czasu oraz towarzystwa? Czyli demencja? Zaburzenia postrzegania? To zaledwie kilka myśli, które nasuwają się podczas lektury i po jej zakończeniu.

 

Szkoda tylko, że wszystko to tak fragmentaryczne i porozrzucane. Pilch raczej nie ma w zwyczaju budowania skomplikowanych i pochłaniających czytelnika fabuł (ostatnio zrobił to w „Wielu demonach” - i wyszło świetnie!), zwykle polega na swojej potoczystej frazie. „Żywego ducha” czyta się przyjemnie, to fakt, ale autor bez przerwy skacze z kwiatka na kwiatek, każdy kilkustronicowy rozdział pozostaje delikatnie powiązany z pozostałymi, a cała ta fragmentaryczność nie poprawia ogólnych wrażeń.

Najnowszą powieść Jerzego Pilcha można by podsumować jako kilka scenek z życia ostatniego (STAREGO) człowieka na Ziemi. W sformułowaniu tym z pewnością pobrzmiewa nieco moje rozczarowanie, bo, nie ukrywam, liczyłem na coś więcej niż krótką, dobrze napisaną grę literacką, która nabiera ciężaru dopiero po przyłożeniu czujnego szkiełka interpretacyjnego. „Żywego ducha” dobrze się czyta, ale z pewnością nie jest to tekst rewolucyjny czy, choćby, rewelacyjny.

Bartosz Szczyżański



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Królowie przeklęci III

Wreszcie udało mi się skończyć ostatni tom "Królów Przeklętych" i tym samym zakończyć swoją przygodę z rodami Kapetyngów i Plantagenetów. T...

zgłoś błąd zgłoś błąd