Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 230 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Sekretny język kwiatów

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Małgorzata Miłosz
tytuł oryginału: The Language of Flowers
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: maj 2011
ISBN: 978-83-247-2372-0
liczba stron: 400
kategoria: romans
język: polski
typ: papier
dodał: Natalia-Lena
7.11 (198 ocen i 48 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 26,90 zł
Kup ebooka
Legimi
Cena: 29,90 zł
Kup audiobooka
Audioteka
Cena: 26,90 zł

Jak nauczyć się porozumienia i miłości? Victoria spędziła młodość w rodzinach zastępczych i domach dziecka. Aspołeczna. Porywcza. Małomówna. Bezczelna – oto, co zapisywano w raportach. Ale jest bardzo... Jak nauczyć się porozumienia i miłości? Victoria spędziła młodość w rodzinach zastępczych i domach dziecka. Aspołeczna. Porywcza. Małomówna. Bezczelna – oto, co zapisywano w raportach. Ale jest bardzo wrażliwa i kocha kwiaty. Nieufna, porozumiewa się z otoczeniem za pomocą języka roślin. Poznała go dzięki Elisabeth, jednej ze swych przybranych matek. Nieprzystosowana i zła na cały świat, napotkanym ludziom najchętniej dawałaby bukiet nagietków, oznaczający żal, lub osty, sygnalizujące mizantropię.

Osiemnastoletnia Victoria zaczyna teraz dorosłe życie. Chce być florystką i dostaje pracę w kwiaciarni, gdzie przygotowuje bukiety o specjalnym znaczeniu, pomagające klientom w wyrażaniu wielu dobrych uczuć. Sama jednak nie chce o nich słyszeć, nie wierzy w nie, nie rozumie. Gdy spotyka Granta, który również zna język kwiatów w dziewczynie rozkwitają wcześniej nieznane uczucia. „Sekretny język kwiatów” jest pasjonującą opowieścią o odkrywaniu prawdziwych sensów, znaczeń i intencji, odbieranych inaczej przez każdego z nas. I o tym wspólnym, najintymniejszym obszarze porozumiewania się, możliwym, gdy w grę wchodzi to jedno jedyne, najpiękniejsze uczucie. Vanessa Diffenbauch podarowała nam prawdziwy skarb: bukiet z paproci (szczerość), mimozy (wrażliwość), dzięgiela (inspiracja), portulaki (wyznanie miłości) i dzwonów irlandzkich (szczęście).
pokaż więcej.


źródło opisu: www.swiatksiazki.pl

źródło okładki: www.swiatksiazki.pl



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (13)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: lipiec, 2011

Kiedy pojawiła się zapowiedź książki „Sekretny język kwiatów”, od razu oczarowała mnie okładka i opis. Wiedziałam, że chcę tę książkę przeczytać, poznać historię stworzoną przez Vanessę Diffenbaugh, dotychczas mi nieznaną autorkę. Kiedy tylko nadarzyła się okazja nie czekałam długo i od razu zabrałam się za czytanie.

Główną bohaterką jest osiemnastoletnia Victoria. Autorka dała głos bohaterce i dzięki temu dowiemy się wiele o trudnym dzieciństwie dziewczyny, kiedy to wielokrotnie zmieniała domy dziecka i rodziny zastępcze. W raportach widniały wzmianki o tym, że jest aspołeczna, porywcza czy bezczelna. Czy rzeczywiście miała trudny charakter? A może po prostu brakowało jej miłości i ciepła, zrozumienia i wsparcia? W każdym razie teraz dziewczyna wkracza w dorosły świat. Nie ma domu i rodziny, pieniędzy czy jakiejkolwiek pracy, za to ma talent do układanie przepięknych, niezwykłych bukietów, które potrafią wpływać na życie innych ludzi a także jak się okaże również i jej samej. Wszystko się zmienia, kiedy los krzyżuje drogi Victorii i Granta. Co wyniknie z tego spotkania i jak potoczą się jej dalsze losy? Zapraszam gorąco do książki:)

Lektura bardzo mi się spodobała. Nie jest to zwyczajna, lekka opowiastka, ale ciekawie skomponowana historia o trudnym dzieciństwie, rzutującym na całe życie i odciskającym piętno, którego nie da się tak łatwo pozbyć. Autorka teraźniejsze wydarzenia przeplata z wstrząsającymi wspomnieniami bohaterki z przeszłości, przez co jeszcze silniej poczujemy uczucia jakie towarzyszyły Victorii i to jak bardzo zniszczyły jej delikatną osobowość.

Pisarka nie boi się poruszać trudnego tematu, którego inni wolą nie roztrząsać. Bez koloryzowania czy przejaskrawiania rzeczywistości kreśli portret skomplikowanej osoby, z niełatwą przeszłością i zmagającą się z wewnętrznymi demonami oraz stara się pokazać, że czasami tak niewiele potrzeba, aby uczynić druga osobę szczęśliwą. Bohaterowie są ciekawie nakreśleni, są z krwi i kości, mają swoje wady i zalety. Na dodatek język, mimo opisywania ciężkich tematycznie wątków, jest na tyle lekki, że książka wciąga i nie obciąża czytelnika. Jestem mile zaskoczona debiutem autorki.

Nie można też pominąć wydania, które stanowi wstęp do wnętrza książki i od razu sygnalizuje, że mamy do czynienia z wyjątkową opowieścią. Piękna, aksamitna okładka z tłoczonymi napisami i wypukłym kwiatem oraz skrzydełkami, które na wewnętrznej stronie przypominają papier pokryty suszonymi kwiatami, z pewnością zrobi na Was wrażenie. Świetna oprawa graficzna:)

„Sekretny język kwiatów” to opowieść o niezwykłej miłości, choć nietypowej, która potrafi zmienić całe życie. Przepiękne kwiaty, które będą tu odgrywać znaczącą rolę i z pewnością nabiorą dla Was zupełnie innego, magicznego znaczenia. W końcu rośliny są tak jak ludzie - wrażliwi na to co ich spotyka, delikatni i silni zarazem. Kiedy się o nie dba, odwdzięczają się tym samym a kiedy nie okazuje się im miłości więdną i usychają, podobnie jak to ma miejsce z duszą człowieka... Polecam gorąco tę książkę wszystkim pragnącym nieszablonowej lektury, niemałych przeżyć i emocji oraz wartościowej literatury, która wzbudzi liczne refleksje.

Moja ocena: 5/6


Przeczytana: 12 grudnia, 2011

Na świecie funkcjonuje obecnie cała gama języków, przy pomocy których porozumiewają się ludzie. Są jednak momenty, w których jakiekolwiek słowa stają się zbędne, gdyż same czyny mają siłę, by o wszystkim powiedzieć. Nie brak też w naszym życiu chwil, kiedy nie trzeba nawet używać słów czy wyrażać myśli poprzez działanie – wystarczy bowiem tylko spojrzeć drugiej osobie głęboko w oczy i z nich czytać …
A gdyby tak coś innego mogło mówić za nas?

Oczywiście, coś takiego istnieje i przynajmniej raz w życiu każdy z Was zetknął się tą specyficzną mową. Kto nie dostał lub nie wręczył nigdy czerwonej róży wyrażającej płomienne uczucie? Zresztą wręczanie kwiatów, nawet bez znajomości ich symboliki, niesie ze sobą ogromne przesłanie. Pokazują one jak cenna jest dla nas osoba, którą nimi obdarowujemy.

Victoria, bohaterka mojej kolejnej lektury, doskonale o tym wie – zna siłę języka kwiatów. Sama porozumiewa się za ich pomocą z otaczającym ją światem. Najpierw nie do końca świadomie, ale z czasem co raz lepiej poznaje ich istotę, współistnieje z nimi, by następnie z pasją zdobywać wiedzę na ich temat, wyszukiwać wiadomości o nich niemal w każdej książce, w czasie rozmowy z każdą napotkaną osobą, która również zna ten język.

Skąd u Victorii taki a nie inny system wyrażania uczuć? Cóż… los nie był dla niej łaskawy. Jako dziecko została porzucona przez biologiczną matkę i odkąd sama pamięta, tułała się od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Nie była łatwym dzieckiem i nie starała się, by któraś z tych rodzin zechciała ją zatrzymać na zawsze. W końcu trafiła na Elizabeth…

Losy Victorii nie są jednak opisane w schematyczny sposób – od dzieciństwa do dorosłości. Te dwa etapy przeplatają się nawzajem, co znacznie ułatwia zrozumienie krnąbrnego charakteru dziewczyny. I tak, lawirując pomiędzy jej wczesną młodością a dojrzałością, czytelnik dociera do momentu, w którym ta specjalistka od języka kwiatów poznaje swojego męskiego odpowiednika - Granta. Czy poczuje się zagrożona, gdy obcy mężczyzna wkroczy w jej sekretny świat, czy też może zawiąże się między nimi swoista nić porozumienia? Sprawdźcie sami…

Ja, kuszona ogromną ilością pozytywnych recenzji przeczytanych na temat tej książki, zaryzykowałam i sprawdziłam, jaki będzie bieg wydarzeń w życiu Victorii. I cóż…? Przepadłam w jej świecie... Książki co prawda nie charakteryzuje szczególny, poetycki styl, ale zdaje się bić z jej kartek jakieś przyjemne ciepło. „Sekretny język kwiatów” kryje niepowtarzalną magię, która jest w stanie poruszyć najczulsze struny serca chyba każdej kobiety (bo najlepiej przemówi ten tytuł właśnie do kobiet, ale mogę się mylić).

Nie dziwi mnie już wcale powszechny zachwyt pozycją pani Diffenbaugh. Bardzo klimatyczna fabuła, interesujące postaci, a całość utworu zamknięta w pięknej oprawie graficznej po prostu muszą zrobić wrażenie! Kto się jeszcze nad tą lekturą zastanawia, niech natychmiast przestanie i czym prędzej rozpocznie jej poszukiwania. A panowie? Proszę, obdarujcie tą książką swoje kobiety i dołączcie do niej kwiaty…

Ocena: 6/6

**http://ksiazkowka.blogspot.com**


Na półkach: Przeczytane, Czytadła
Przeczytana: 13 października, 2011

Ludzi dręczą różne problemy. Od małżeńskich, przez niepowodzenia w pracy, brak kreatywności, cierpienie, po samotność. Czasem wydają się małe a przytłaczają. Jeszcze ciężej się to znosi gdy się o nich w kółko myśli. Z drugiej strony każdy przecież chce być szczęśliwy, jakoś sobie poradzić z troskami. W książce "Sekretny język kwiatów" Victoria komponując odpowiednie bukiety wierzy, że klienci wręczając sobie kwiaty przekazują przesłanie. Każda roślina ma tylko jedno i każdej osobie możesz powiedzieć to co czujesz. Bez wielu zbędnych słów, delikatnie a uroda kwiatu każe zastanowić się nad przekazem. Może na zasadzie, że i ludzie w to wierzą ich życie zmienia się na lepsze.
Historia pewnie byłaby banalna, ale czytelnik odkrywa powoli prawdę o Victorii, o jej życiu, matkach zastępczych, kolejnych domach dziecka. O tym, ze chociaż umiała ułożyć bukiet dla innych jej własne kwiaty jakoś nie układały się.
Powieść jest wciągająca. Może nie jest to super dzieło jeśli chodzi o język i styl, ale fabuła intryguje. Interesująco się czytało o wiktoriańskich zwyczajach w komponowaniu bukietów i o prowadzeniu winnicy. Jest w powieści potężna dawka optymizmu, której jesienią potrzebuję. Myślę, ze dziewczyny przeczytają z przyjemnością. Polecam wielbicielom kwiatów i natury. Dodam jeszcze, ze piękna okładka naprawdę pasuje do treści. :)


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 stycznia, 2012

Gdybyśmy mieli pewność, że ktoś stworzy bukiet, który zapewni nam wszystko to, czego pragniemy w życiu ...
Gdybyśmy mieli pewność, że kwiatami jesteśmy w stanie wyrazić wszystko - miłość, żal, przebaczenie, przeprosiny ...
Gdybyśmy mieli pewność, że nawet najgorszy czyn zostanie nam przebaczony ...
Na te wszystkie życzenia odpowiada autorka książki "Sekretny język kwiatów" wprowadzając nas w niesamowitą historią, dla której tytułowe kwiaty są tłem.


Główną bohaterką jest Victoria, która dzieciństwo spędziła w rodzinach zastępczych i domach dziecka. Nieufna, obsesyjnie obawiająca się dotyku drugiej osoby, kompletnie oderwana od życia społecznego, agresywna. Jako ostatnią szansę na znalezienie normalnej rodziny, jej opiekunka Meredith wyznacza dom Elizabeth. Elizabeth przyjmuję Victorię do swojego domu i za wszelką cenę chce zostać jej matką. Victoria zachowuje się jednak niczym skrzywdzony zwierzak. Na każdą próbę ciepła i bliskości reaguje kąsaniem. Z czasem jednak i ona zaczyna wierzyć w to, że może być szczęśliwa. Tyle o fabule w dużym skrócie. Równolegle poznajemy losy Victorii dziesięcioletniej i dorosłej. Rozdziały przeplatają się wzajemnie, bardzo ciekawie przedstawiają losy dziewczynki. Napięcie budowane jest w taki sposób, że odniosłam wrażenie, jakby wydarzenia z przeszłości warunkowały teraźniejszość Victorii.


Postaci przedstawione w "Sekretnym języku ... " są niezwykle złożone. Tutaj nie ma bohatera czarnego, białego - wszyscy są bardzo dwuznaczni i bardzo niedookreśleni. Każdy ma swoje demony, z którymi musi się zmierzyć. Portret psychologiczny bohaterów jest bardzo ludzki - mają oni swoje dobre i złe momenty. W przypadku niektórych postaci pewne cechy zostały mocno uwypuklone, niemal przerysowane. I tak chociażby w przypadku Victorii jej lęk, a nawet wstręt przed dotykiem drugiej osoby objawia się torsjami. W interesujący sposób zostali ukazani bohaterowie drugoplanowi, którzy - nie będę ukrywać - są solą tej książki.


Mimo cukierkowej okładki (pięknej swoją drogą!) nie mamy tutaj do czynienia z łatwymi tematami i oblepionym lukrem happy-endem. Macierzyństwo jest tutaj przedstawione w bardzo naturalistyczny sposób - karmienie noworodka urasta niemal do groteski. Dużo tu smutku, samotności, goryczy, niezrozumienia. Powieść nie traktuje jednak tylko o mrocznych stronach człowieczeństwa i samotności. Jest w niej swoiste ciepło, które jest wyrażone miłością i zrozumieniem kwiatów. Victoria doskonale ją rozumie i potrafi stworzyć taką kompozycję kwiatową, która zapewnia pożądanie, szczęście, a nawet miłość. Język kwiatów jest również spoiwem, które połączy ją z Grantem. Niewiele słów pada pomiędzy nimi - potrafią jednak wyrazić wiele wręczając sobie odpowiednie rośliny. Dla zainteresowanych tematem mowy kwiatów autorka dołącza słowniczek na końcu książki. To dość interesujące, że moje ukochane kwiaty, czyli lawenda i tulipan oznaczają odpowiednio nieufność i deklarację miłości.


Od razu po przeczytaniu książki miałam dość mieszane uczucia. Nie potrafiłam jednoznacznie określić - podobała się czy też nie? Przespałam się z tematem, przejrzałam jeszcze raz książkę, podczytałam fragmenty i doszłam do wniosku, że podobała się. Mimo trudnych fragmentów, które mocno uderzały w moje poczucie estetyki i łamały pewnie schematy, myślę, że szybko o tej książce nie zapomnę. Polecam i zachęcam do przeczytania. Naprawdę warto!

bazgradelko.pl


Przeczytana: czerwiec, 2011

Biorąc w swoje ręce książkę autorstwa Vanessy Diffenbaugh spodziewałam się niezwykle pięknej i zarazem cudownej historii, która zainteresuje mnie swoją prostotą już po pierwszym przeczytanym akapicie. Posiadałam cichą nadzieję, że w osobie głównej bohaterki spotkam pokrewną duszę, która podobnie, jak tysiące innych ludzi nie miała tego szczęście i posiadała w swoim życiu istoty, które kochałyby ją za to jaka jest i nie oczekiwali by w zamian manny z nieba.

"Sekretny język kwiatów" przedstawia swoim czytelnikom historię dziewczyny, która większość swojego życia spędziła w różnego rodzaju domach dziecka i rodzinach zastępczych. Większość ludzi uważała ją za osobę aspołeczną, porywczą i nie zdolną do jakichkolwiek uczuć. Z biegiem czasu dziewczyna dorasta i przyjmuje posadę w jednej z miejskich kwiaciarni. Wykonuje w niej bukiety kwiatów o specjalnym znaczeniu, jednak nie przywiązuje do nich zbyt dużej uwagi. Pewnego dnia w życiu Victorii pojawia się tajemniczy mężczyzna, który podobnie jak ona, posługuje się językiem kwiatów. Od tego momentu życie głównej bohaterki obraca się o sto osiemdziesiąt stopni i nic nie jest już takie, jak wcześniej...

Vanessa Diffenbaugh stworzyła powieść, która posiada w sobie ogromną dawkę zdroworozsądkowego ciepła, a także nadziei, potrzebnej wszystkich tym, którym nie dane było zaznaczać szczęścia. Victoria to postać, która jest w stanie zaskoczyć swoich czytelników i to nie raz, czy dwa. To prawda, że posiada ona nieco specyficzne uosobienie, jednak czego powinniśmy się spodziewać po dziewczynie, która wielokrotnie została pokrzywdzona przez los? W dzisiejszych czasach tego typu osoby bywają szykanowane i uważane za najgorsze z najgorszych. Nikt nie pomyśli jednak, że tacy ludzie potrzebują jedynie chwili zrozumienia...

"Sekretny język kwiatów" chciałabym polecić wszystkim tym, którzy lubują się w tego typu pozycjach literackich. Jestem niemalże pewna, że nie pożałujecie czasu spędzonego z lekturą tej powieści. Bohaterowie wykreowani przez Vanesse Diffenbaugh z niezwykłą łatwością wprowadzają nas w świat przedstawiony i to właśnie dzięki nim jesteśmy w stanie odnaleźć w niej coś dla siebie. Odbiór tej powieści ułatwia także lekkie pióro, którym autorka posługuje się już od pierwszej strony powieści. Gorąco polecam!


Wydawnictwo Świat Książki, maj 2011
ISBN: 978-83-247-2372-0
Liczba stron: 400
Ocena: 8/10


Recenzja opublikowana została na:
[http://recenzje-leny.blogspot.com/2011/06/vanessa-diffenbaugh-sekretyny-jezyk.html#more]


Przeczytana: 29 czerwca, 2011

,,Jestem nieufna jak lawenda,
Samotna jak biała róża.
Boję się, dlatego pozwalam, by moim głosem były kwiaty.”

Glicynia - Witaj

,,Sekretny język kwiatów” zakupiłam kilka dni po premierze, gdy z dumą piastował całą półkę w dziale ,,Literatura zagraniczna”. Jakie było moje zdziwienie, gdy przy następnej wizycie spostrzegłam, że książkę przeniesiono do działu ,,romanse”. Znając treść książki, uważam, że taka etykietka jest myląca, bo ,,Sekretny język kwiatów” nie traktuje o romansie jako temacie głównym. Owszem, pojawia się on, ale jest dość... nietypowy.

Hiacynt biały – piękno

Zacznę jednak od wspomnienia o wydaniu książki. Tutaj ukłon w stronę osób odpowiedzialnych za oprawę graficzną. Pominę już okładkę, która byłaby jeszcze ładniejsza gdyby kwiat trzymany przez dziewczynę był bardziej realistyczny. Wewnętrzna strona okładki stylizowana jest na wzór papieru czerpanego z wtopionymi suszonymi kwiatami. Biorąc pod uwagę tematykę książki, taki zabieg to strzał w wizualną dziesiątkę. Eleganckie wydanie wprowadza w atmofserę historii i niewątpliwie uprzyjemnia czytanie.

Biała róża – serce nienawykłe do miłości

Fabule książki również nie można niczego zarzucić. Książka opowiada historię osieroconej Victorii. Jest ona narratorką powieści. W jej opowieści wspomnienia z przeszłości przeplatają się z wydarzeniami ze współczesności. Dzięki temu dowiadujemy się, że dziewczyna od niemowlęcia tułała się po rodzinach zastępczych i domach dziecka. Prawie nigdzie nie zaznała miłości, ciepła rodzinnego i spokoju. Z tego powodu stała się nieufna, zamknięta w sobie, niezdolna do okazywania uczuć. Gdy Victoria była dzieckiem, w czasie tułaczki jej los splótł się z losem samotnej Elizabeth, właścicielki winnicy. Ona jedna dotarła do dziewczyny, ucząc ją mowy kwiatów. Jednak na drodze do stworzenia normalnego domu stanął zatarg z przeszłości oraz sama Victoria... Współcześnie osiemnastoletnia Victoria staje u progu dorosłości ze sporym bagażem życiowych doświadczeń, ale bez wsparcia jakiejkolwiek osoby. Nie ma domu, rodziny ani pracy. Jej jedynymi towarzyszami są kwiaty oraz niezwykły talent do układania bukietów. To za ich pośrednictwem zostaną odbudowane rodziny, wykiełkuje miłość a wiele osób odnajdzie szczęście. Niemożliwe? A jednak! W tej książce kwiaty, a raczej pokładane w ich znaczeniu nadzieje, mają magiczną moc.

Jemioła – pokonam wszystkie przeszkody

,,Sekretny język kwiatów” porusza wiele historii, które płynnie splatają się w jedną, a wszystko za sprawą roślin. I tak: mamy zamkniętą w sobie, nieufną i nienawykłą do okazywania uczuć sierotę, skłócone siostry, mężczyznę z trudną przeszłością, właścicielkę kwiaciarni oraz jej rozlicznych klientów. Jak już wspomniałam, stworzona przez panią Diffenbaugh opowieść jest ciekawa i niebanalna. Choć ktoś może powiedzieć : ot, to taki wycinek z życia grupy ludzi, których możemy spotkać na ulicy. Ale za to jaki wycinek! Może i jest to debiutancka powieść i nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca, ale ja powiem, że autorka ma talent do opisywania rzeczy trudnych i często ,,zamiatanych pod dywan”. Nie upiększa i nie ubarwia, przedstawia rzeczy takie, jakimi są. Fakt, wstrząsające może być to, jak traktowano Victorię w dzieciństwie, ale czy nie słyszymy o podobnych przypadkach codziennie? Przecież takich osób poturbowanych przez życie tak samo jak główna bohaterka, jest mnóstwo.

Dzwonek pokrzywolistny – zaniedbane piękno

Fabuła na plus, a jak jest z bohaterami? Oni również są dość ciekawie skonstruowani. Najbardziej wyrazistą postacią jest Victoria, co jest rzeczą dość oczywistą, biorąc pod uwagę fakt, że jest ona narratorką. Również Elizabeth, jej siostrzeniec Grant oraz właścicielka kwiaciarni Renata, nie są papierowymi kukiełkami potrzebnymi tylko po to, by zapełnić tło. Mają swoje uczucia, problemy, historie. Każdy z bohaterów jest inny, to prawdziwi ludzie z krwi i kości. Nie są idealni, oszałamiająco piękni, mądrzy i co tam jeszcze można dorzucić. Nie, oni popełniają błędy i przyjmują ich konsekwencje. Podejmują decyzje, które mogą się wydawać kontrowersyjne i niezrozumiałe, ale są tylko ludźmi, których los często okrutnie doświadczył i nie potrafią inaczej.

Narcyz – nowe początki

Dużo ważniejsze w tej powieści jest przesłanie, które mówi, że na naprawienie błędu nigdy nie jest za późno. Zawsze można wrócić, porozmawiać, pogodzić się. Zawsze należy podać rękę komuś, kto znalazł się w trudnej sytuacji. ,,Sekretny język kwiatów” nie jest książką wybitną, ale dobrą. Czasem może przeszkadzać nieco niewprawne pióro pani Diffenbaugh, ale naprawdę nie ma tragedii, płaczu i zgrzytania zębów. Ciekawym rozwiązaniem jest dołączony do powieści słownik języka kwiatów. Dzięki temu czytelnicy mogą tak samo jak Victoria układać własne bukiety z przesłaniem, co w dobie Internetu, e-maili i smsów jest niezwykle oryginalnym i romantycznym rozwiązaniem.


----------
Znaczenia kwiatów oraz cytat na początku recenzji pochodzą z książki ,,Sekretny język kwiatów".


Przeczytana: 20 maja, 2011

Ciekawy pomysł i punkt wyjścia. Autorka dobrze radzi sobie z początku, ale potem się coś dzieje.
Książka wyraźnie "rozpada się" w pewnym momencie (jakby zabrakło impetu do dalszego ciągu), szwy się nieco rozłażą i zamiast arcydzieła otrzymujemy tylko dobrą historię. Do pewnego momentu akcja bardzo żywo posuwa się naprzód, jesteśmy jakby świadkami wydarzeń w czasie rzeczywistym, a potem autorka "odpuszcza sobie" pisząc coś w stylu "a potem w dalszym ciągu robiła swój słownik kwiatów".

Niewprawne nieco pióro (za mało ćwiczeń, oj, za mało) rekompensuje prawdziwy dar opowiadania, zwłaszcza trudnych historii. Autorka zdecydowanie "ma rękę" do ciężkich tematów i traumatycznych zdarzeń, gdy życie bohaterki się nieco rozprostowuje, traci nieco zapał.

Żałuję, że wątek rozmów z ludźmi i ich wyboru kwiatów nie był bardziej rozwinięty. Tak czy inaczej: na pewno warto, ale te amerykańskie tendencje do wygładzania tego, co chropowate... Za to na plus odnotowuję nieoczywiste zakończenie.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 16 maja, 2011

Jeżeli ktoś by mnie zapytał o czym jest ta książka z pewnością powiedziałabym, ze o miłości. Ale nie o takiej damsko-męskiej... no może nie do końca tylko damsko-męskiej. To książka o uczeniu się miłości. Najpierw dziecka do opiekuna. Później młodej kobiety do swojej pasji, a dopiero potem do mężczyzny... I co się dzieje kiedy omija się pewne stopnie na tej drabinie...
Świetnie napisana, pokazująca "dość oklepany temat" w zupełnie nowych barwach i znacznie ciekawszej perspektywy. A wszystko z kwiatami w tle...


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

Piękna okładka przyciągająca wzrok, motyw kwiatów, delikatność, tajemniczość bijąca na pierwszy rzut oka z książki. A na odwrocie adnotacja: „Vanessa Diffenbaugh- (…) Studiowała pisanie kreatywne i pracowała z młodzieżą z biednych środowisk. Coś tutaj mi się nie zgadzało- pierwsze wrażenie o książce – delikatnej, subtelnej jak świeże kwiaty- zestawione z doświadczeniem zawodowym autorki i właśnie tym połączeniem książka mnie zaintrygowała.

Na pewno fabuła jest czymś oryginalnym. Tego jeszcze nie było, a na pewno nie w moich rękach. Victoria tułająca się od domów dziecka, przytułków do coraz to nowych rodzin zastępczych. Tylko w jednym z domów zagrzała miejsce na dłużej- u samotnej Elizabeth, która nauczyła ją języka kwiatów. Victoria jest zamkniętą, często obcesową dziewczyną. Jednak potrafi znaleźć w sobie wyrozumiałość i czułość, ale tylko przy kontaktach z kwiatami. To one pozwoliły jej wytrzymać ciągłe zmiany w życiu, nerwy, rozłąki. Victoria ma niezwykłą zdolność komponowania bukietów , które zmieniają losy ludzi nimi obdarowanych. Do tej pory nie poznała nikogo, kto znałby ten sekretny język, aż pewnego dnia życie postawiło na jej drodze tajemniczego Granta, który dodatkowo budzi w niej nie znane dotąd uczucia. I tak zaczęły zachodzić zmiany. Zmiany w niej samej.

Historie autorka przedstawiła na dwóch płaszczyznach. Przez całą powieść przeplatają się losy Victorii jako dorosłej kobiety, z jej przeżyciami z dzieciństwa. Taki układ pozwala zrozumieć wydarzenia, które następują i mimo, że chronologia nie jest przez to zachowania, dużo lepiej można wczuć się w całą opowieść. Na końcu umieszczony został „słownik kwiatów”.

Nie byłam zaskoczona, bo przestałam się spodziewać banalnej historii już zanim zaczęłam czytać (patrz: pierwszy akapit), ale jestem pod wrażeniem tego, z jaką lekkością autorka pokazała relacje matki z córką, niechcianej podopiecznej domu dziecka, problemów wychowawczych i w końcu potrzeby zrozumienia. Victoria wbrew pozorom chciała, żeby ktoś w końcu ją zrozumiał, dotarł do niej, ale była przekonana, że to nieosiągalne i że jej losy zostały przesądzone. Jej wstrząsające przeżycia, doświadczenia zdobyte podczas burzliwego dzieciństwa odcisnęły piętno na całym życiu.

Kwiaty są tutaj próbą wyrażenia skrywanych uczuć, emocji. Zastępują słowa, są subtelnymi metaforami rzeczywistości. Do tego lekki język, który sprawia, że książka wciąga od pierwszej do ostatniej strony, a historia w nich zawarta zostaje w pamięci na długo wraz z lekcją płynącą z wielu wątków opowieści, ale do tego chyba warto dojść samodzielnie.

Niesamowity debiut Vanessy Diffenbaugh. Nietuzinkowy pomysł na opowieść, w której głosem głównych bohaterów są kwiaty. Autorka spisała się świetnie zarówno pod względem idei jak i realizacji. Dawno nie trafiłam na tak niezwykłą książkę, dlatego pani Vanessie należy się solidny bukiet Eustomy- według słownika kwiatów umieszczonego z tyłu, eustoma wyraża uznanie.

„Jestem nieufna jak lawenda, samotna jak biała róża. Boję się. Dlatego pozwalam, by moim głosem były kwiaty”


Przeczytana: 25 lipca, 2011

Okładka wręcz krzyczała w moją stronę swoim subtelnym pięknem, wszystko w niej mnie zaintrygowało, wliczając fakt, że to debiut literacki autorki. Jak mogłam nie kupić? Kupiłam. Liczyłam na cudowną historię, wyjątkową, niepowtarzalną i po części to otrzymałam, ale od początku.
Victoria Jones właśnie skończyła 18 lat, nie ma pieniędzy, domu, ani pracy, a jej młodość to tylko nieustanne zmiany rodzin i domów zastępczych. Nienawidzi dotyku innych ludzi i odtrąca ich w strachu przed uczuciami, których nie zna i nie chce poznać. Otwiera się jedynie przy kwiatach, to one potrafią odwzorować jej emocje lepiej niż cokolwiek innego, to jest jej język, sekretny język kwiatów, dzięki nim czytelnik pozna dokładnie historię dziewczyny. A kwiaty Victorii nie wyrażają miłości, jak to było w czasach wiktoriańskich, ale głównie złość, zwątpienie i opuszczenie.
Pomysł na fabułę jest sam w sobie niezwykle oryginalny i nietuzinkowy, ponieważ Victoria posiada rzadki dar do tworzenia pięknych kompozycji kwiatowych, pięknych i w dodatku zmieniających ludzie losy. Widząc niektóre bukiety ślubne od razu potrafiła wszystko przekalkulować żółte róże - zdrada, słoneczniki - fałszywe bogactwo. Ale cała książka przecież nie jest tylko o kwiatach i wiązankach, również co jakiś czas bohaterka uchyla rąbek tajemnicy ze swojej przyszłości i nie, nie wspomina ona każdej rodziny zastępczej, w której zdarzyło jej się mieszkać, tylko jedną, bardzo wyjątkową osobę. Czy ta osoba krzywdziła ją? Tak, nawzajem się krzywdziły, raniły i kochały równocześnie.

"Widziałam, że o tym myśli, próbuje załatać przepaść między ostatecznością moich słów i swoją wizją naszej przyszłości, wypełnić ją kombinacją nadziei i kłamstw. Uświadomiwszy to sobie, poczułam z kolei kombinację litości i zakłopotania."

Autorka w tym czasie snuje aurę pełną oczekiwania i wątpliwości, którą czytelnik oczywiście wyczuwa, ale wciąż ma jednak nadzieję na szczęśliwy koniec. Oczekujemy, aż Victoria zacznie wysyłać wiadomości z białymi różami, gipsówką czy bratkami, a nie lawendą czy suszoną bazylią.

"Ludzie się zmieniają-powiedziała Elizabeth.- ale miłość się nie zmienia."


Książka jest o miłości nie tylko do kwiatów, ale także miłości siostrzanej, między matką a córką, i ostatecznie między mężczyzną a kobietą i naprawdę mało w niej radości. Tutaj radość ukazana jest jako coś ulotnego, przemijającego i jeżeli z własnej winy i upartości odrzucimy ten dar losu, już nigdy do nas nie wróci.


"Będę ją kochać, nawet jeśli ona będzie musiała mnie tego nauczyć."

Główna bohaterka czuje się dobrze tylko wśród kwiatów, w innych przypadkach jest kobietą pełną żalu i nieufności do samej siebie i innych, autodestrukcyjną wręcz, dla której najlepszym wyjściem jest ucieczka, ja wszystko rozumiem, ale do pewnego stopnia. W tej sprawie można mieć tylko pretensje do autorki, która jakby nie wiedziała, co począć, kiedy Victoria dostawała szanse na zbudowanie lepszego życia, miotała się i cofała prawie całą książkę i to dlatego ocena nie jest bardzo dobra, a połowę książki przemęczyłam właściwie. Po prostu za długo to wszystko trwało.

"Z czasem moja toksyczność zniszczy jej perfekcję. Wypłynie z mojego ciała, a ona połknie ją z zachłannością i naiwnością."

Język kwiatów ukazany w takiej historii jest naprawdę smakowitym kąskiem, który rzadkością jest spotkać w innych książkach. Rozkwitające uczucia, miłość,tęsknota, kwiatowe wiadomości zmieniające przeznaczenie i dużo, dużo więcej jest tutaj zawarte, a wszystko czeka na Was, mimo wszystkich wad warto sięgnąć po zmuszającą do refleksji pozycję, gdzie zarówno przyszłość, teraźniejszość i przeszłość łączą się we wspaniałej kompozycji.

"Może nawet niechciana i niekochana, mogłam dawać miłość jak inni"


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 07 lipca, 2011

Victoria nie miała szczęśliwego dzieciństwa. Porzucona przez matkę, spędziła młodość w trzydziestu dwóch rodzinach zastępczych. Zawsze jednak w końcu z powrotem wracała do domu dziecka. Tylko raz Victoria zasmakowała miłości i bliskości drugiego człowieka. W domu Elizabeth, czuła się szczęśliwa. Ucząc się języka kwiatów, Victoria pozbywała się maski osoby porywczej, aspołecznej, małomównej i bezczelnej. Ale nawet wówczas uczucie to okazało się nietrwałe, zbyt słabe na to by przetrwać.

Osiemnastoletnia Victoria opuszcza dom dziecka i stawia pierwsze kroki w dorosłym życiu. Są to kroki niepewne i ostrożne, ale nawet wówczas nie udaje jej się ominąć licznych przeszkód, które szykuje dla niej los. W końcu wydaje się jednak, że Victoria dostaje szanse od życia. Znajduje pracę jako florystka w niewielkiej kwiaciarni i wkrótce staje się specjalistką od kompozycji o specjalnym znaczeniu. Gdy spotyka Granta, jedynego mężczyznę, który tak jak i ona posługuje się językiem kwiatów by wyrazić swoje prawdziwe uczucia, jej życie ulega diametralnej zmianie. Victoria czuje się rozdarta. Grant budzi w niej uczucia, których dotąd nie znała, ale równocześnie przywołuje nieprzyjemne wspomnienia z przeszłości. Czy można kochać, nie będąc nigdy wcześniej kochanym? Czy miłość budowana na kłamstwie i niedomówieniach może przetrwać? I jak wielki wpływ na naszą przyszłość, mają wydarzenia z przeszłości?

Historia napisana przez Vanessę Diffenbaugh rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. Poznajemy Victorię jako małą dziewczynkę, a później jako dorastającą kobietę przy czym ich losy nie następują w kolejności chronologicznej, ale wzajemnie się przeplatają. Ten zabieg sprawia, że lepiej poznajemy bohaterkę i motywy jej postępowania, tak że staje nam się bliższa. Victoria nie należy do osób, które wzbudzają w czytelniku sympatię. Jej postępowanie jest niezrozumiałe i nielogiczne. Choć nie chce nikogo krzywdzić, robi to, popełniając na dodatek cały czas te same błędy. Wbrew wszelkim prawom logiki, udało jej się jednak wzbudzić we mnie cieplejsze uczucia.

Postać Granta w przeciwieństwie do Victorii została wyidealizowana. Jego reakcje, charakter... Wszystko to było idealne, momentami przekraczając nawet cienką granicę i przechodząc do sztuczności. To właśnie Grant, a nie Victoria zaczął mnie irytować. Kreując jego postać Vanessa Diffenbaugh powinna wziąć pod uwagę fakt, że żaden człowiek nie jest idealny, a wybuchy złości, gniew i zazdrość w niewielkich ilościach są nieodłącznym elementem osobowości każdego z nas.

"Sekretny język kwiatów" to opowieść o samotności, potrzebie bliskości drugiego człowieka, ale także o macierzyństwie. Styl Vanessy Diffenbaugh, którym wykazała się w tej książce był tak fascynujący, że nie sposób przeczytać historii Victorii i tak po prostu o niej zapomnieć. Wielkim atutem było użycie przez autorkę narracji pierwszoosobowej. Vanessa Diffenbaugh doskonale oddała emocje bohaterki, ubierając je dodatkowo w piękne słowa.

"Sekretny język kwiatów" polecam wszystkim. Jest to niewątpliwie książka, z której każdy z nas powinien wynieść pewną lekcją. Idealna na letnią porą, kiedy cały nasz czas nie pochłaniają jedynie codzienne obowiązki.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 września, 2011

Od dziecka niechciana, niekochana, podrzucana z jednego domu do drugiego - właśnie tak wyglądało życie Victorii Jones. Było to w głównej mierze związane z jej specyficzną naturą, ponieważ nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi zawsze sprawiało jej ogromny problem i aby okazać swoje uczucia, nauczyła się posługiwać starodawnym językiem – językiem kwiatów. W momencie, gdy bohaterka kończy osiemnaście lat, zostaje wyrzucona na bruk, a jej życie całkowicie się zmienia. Wkrótce zostaje zatrudniona przez właścicielkę kwiaciarni i poznaje tajemniczego mężczyznę, który tak jak ona – zna język kwiatów.

Z początku podchodziłam dość nieufnie do tej powieści. Bałam się, że nie znajdę w niej niczego interesującego, jednak jak się okazało – moje obawy były całkowicie zbyteczne. Językowi zastosowanemu przez autorkę nie można tak naprawdę niczego zarzucić; jest on lekki i łatwy w odbiorze, dzięki czemu czytanie jest prawdziwą przyjemnością. Autorka oprócz obecnych losów Victorii, opisała także jej wspomnienia dotyczące okresu, gdy była małą dziewczynką i zamieszkiwała u jednej z wielu przyrodnich matek. To właśnie te rozdziały, wzbudziły we mnie najwięcej emocji.

Całą historię poznajemy z punktu widzenia głównej bohaterki, dlatego nic dziwnego, że w pewien sposób się z nią związałam. Płakałam i cieszyłam się razem z nią, jednak mimo wszystko, jeszcze nigdy nie spotkałam tak nieprzewidywalnej i trudnej do zrozumienia postaci, jaką jest Victoria, ale nie ma co się dziwić, przez cały czas żyła ze świadomością, że jest niechciana, dziwna, inna niż jej rówieśnicy. Każdy wie, że dziecko potrzebuje ciepła, rodziny, jednak przede wszystkim matki. Dla Victorii jest to coś abstrakcyjnego, dlatego z każdą kolejną rodzinną porażką, stworzyła wokół siebie barierę nie do pokonania.

Końcowe rozdziały tej powieści tracą cały swój urok. Zachowanie głównej bohaterki staje się denerwujące i monotonne, a przez kilkanaście stron czytelnik ma wrażenie jakby czytał cały czas o tym samym. Na szczęście rekompensują tę wadę zamieszczone przez Vanessę Diffenbaugh znaczenia poszczególnych kwiatów oraz zakończenie tej historii. „Sekretny język kwiatów” jest powieścią godną uwagi, głównie dzięki ilości poruszanych przez autorkę problemów, dlatego po tę książkę może sięgnąć tak naprawdę każdy. Polecam ją jednak przede wszystkim osobom, które szukają tytułu, który pozostawi w ich sercu widoczny ślad, pozwoli wierzyć w lepsze jutro i w to, że nigdy nie jest za późno naprawić własne błędy.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

Cudowna książka o wspaniałej kobiecie,której kwiaty i znajomośc ich języka pozwalają odnależć się w świecie dla niej "zamkniętym".Victoria to dziewczyna zamknięta w sobie.Nie potrafi się odnależć w normalnym życiu i normalnym świecie.Dzisiejsi psychologowie powiedzieli by,że to dziewczyna nieprzystosowana do życia.Trudno się temu dziwić.Jej dotychczasowe życie to życie w trzydziestu różnych placówkach-rodzinach zastępczych i domach dziecka.Owszem,było kilkanaście miesięcy życia w domu gdy wydawało jej się,że jest kochana.Był to dom Elizabeth-kobiety,która nauczyła ją kochać kwiatyi odczytywać ich sekretny język.Jednak pewnego dnia to poczucie spokoju i poczucie ,że jest ktoś komu na niej zależy legło w gruzach.Znowu trafiła do domu dziecka z etykietkami-porywcza,małomówna,bezczelna zapisanymi w raportach.W dniu swoich osiemnastych urodzin opuszcza dom dziecka.Bez dachu nad głową,przyszłości.Cały jej majątek to książki o kwiatach.Victoria "mości"sobie gniazdko w parku.Sadzi kwiaty by poczuć się jak najlepiej i jak najbezpieczniej.zdaje sobie sprawę z tego,że życie tu na dłuższą metę nie ma sensu.Pewnego dnia trafia do Renaty,kobiety prowadzącej maleńką kwiaciarnię.Pomaga jej w pracy,a ona pomaga jej rozpocząć nowe życie.Gdy na targowisku kwiatów poznaje Granta,wspomnienia domu i życia u boku Elizabeth wracają.Okazuje się,że Grant to siostrzeniec dawnej opiekunki.On również zna mowę kwiatów.Powolutku serce Victorii otwiera się na nowe nie znane jej uczucie.Victoria odkrywa smak miłości.Owocem tego uczucia jest córeczka.Przerażona macierzyństwem i obowiązkami jakie na nią spadają Viktoria nie jest w stanie wychować samodzielnie swojego dziecka i oddaje córkę Grantowi.Sama zajmuje się prowadzeniem maleńkiego biznesu.Znajomośc języka kwiatów bardzo jej w tym pomaga.Okazuje się,że Victoria jak nikt inny potrafi tworzyć bukiety trafiające głęboko do serca osoby obdarowanej.Te bukiety leczą złamane serca i udręczone dusze.Jej dusza jednak potrzebuje czasu by otworzyć się na najważniejsze w jej życiu potrzeby.Potrzebę miłości,akceptacji i macierzyństwa.


Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2012
Przeczytana: 24 stycznia, 2012

Akacja. Aloes zwyczajny. Ananas. Aster. Bazylia. Begonia. Bluszcz. Bugenwillia. Cyklament. Cynia. Dzielżan. Dziewanna. Dzwony irlandzkie. Figowiec pospolity. Forsycja. Gerbera. Głóg. Goździk nakrapiany. Goździk ogrodowy. Granatowiec. Gwiazdnica.
Hiacynt biały. Hiacynt fioletowy. Irys. Jabłoń ozdobna. Jaśmin. Jemioła. Karpobrot. Konwalia. Kurzyślad polny. Kwiat brzoskwini. Liatra. Mech. Męczennica. Miodunka. Niezapominajka. Oset. Pięciornik. Biała róża. Purpurowa róża. Żółta róża.
Szczaw zwyczajny. Topola biała. Lwia paszcza. Leszczyna.


Skryta miłość.Żal. Jesteś doskonała. Cierpliwość. Nienawiść. Ostrożność. Wierność. Pasja. Nieśmiała nadzieja. Opłakuję twoją nieobecność. Łzy. Odważ się. Szczęście. Kłótnia. Oczekiwanie. Radość. Nadzieja. Nie moge z tobą być. Złamane serce. Głupota. Witaj. Piekno. Wybacz mi, proszę. Wiadomość. Kłótliwość. Przywiązanie. Pokonam wszystkie przeszkody. Oniemiałem na twój widok. Powrót szczęścia. Zmiana. Jestem twoim więźniem. Spróbuję ponownie. Miłosć macierzyńska. Wiara. Jesteś moim życiem. Nie zapomnij o mnie. Mizantropia. Ukochana córka. Serce nienawykłe do miłości. Zachwyt. Zdrada. Uczucia rodzicielskie. Czas. Przypuszczenie. Pojednanie.

To znajdziecie w tej książce.

Jak ludzie mogli pozwolić odejść najpiekniejszemu językowi w historii?


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik, 2011

Książka ta pozwala z dystansu spojrzeć na swoje życie, przez pryzmat historii głównej bohaterki. Mimo, że historia każdego z nas inna jest niż losy tej dziewczynki? kobiety?
Magiczna i niezwykła...
Polecam!


Przeczytana: 27 grudnia, 2011

Słyszałam o tej książce wiele pozytywnych rzeczy. Opis na okładce też mnie zachęcił. I w ostateczny rozrachunku uważam ją na naprawdę dobrze napisaną i ciekawą książkę.
Jednak w połowie historii zatrzymałam się i długo się przekonywałam żeby ją skończyć. A to wszystko z powodu bijącego z daleka smutku, samotności. Viktorią jest osobą której mimo wszystko nie chciałabym spotkać. Bo pomóc jej raczej bym nie umiała a takie podejście do życia jest przerażające. Po przeczytaniu historii do końca zrozumiałam pewne pobudki, które nią powodowały. W sumie przez takie dzieciństwo wiele osób by się załamało. Do tego to jej potępienie samej siebie spowodowało że nie chciała się z nikim wiązać odrobinę bliżej niż to potrzebne. Czyli właściwie wcale. Ciesze się jednak że wszystko kończy się pozytywnie. Myślę że gdyby nie spotkała ludzi którym na niej zależy całkowicie by się załamała.
W sumie do tej pory nie myślałam że człowiek może nie mieć chęci do życia, do dążenia do czegokolwiek. Bo w sumie układanie kwiatów było jej odskocznią i dawało jej satysfakcję, ale na krótko. Gdyby nie te parę osób które spotkała w swoim życiu, myślę że w końcu ktoś znalazłby jej ciało gdzieś w parku. Choć z drugiej strony miała dużo siły i samozaparcia żeby jednak żyć.

Książka jest bardzo dobra, pokazuje że obok nas żyją ludzie z zupełnie innym podejściem do wszystkiego, że nie każdy ma życie usłane różami,a Ci co uważają że ich jest paskudne tym bardziej powinni przeczytać "Sekretny język kwiatów"


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

"Jestem nieufna jak lawenda. Samotna jak biała róża. Boję się, dlatego pozwalam by moim głosem były kwiaty".
Cudowna książka! Naprawdę jedna z moich ulubionych. Ma przepiękną okładkę, a zawartość książki jest jeszcze piękniejsza. Nie mogłam się od niej oderwać, gdy czytałam. Oczarowała mnie niesamowicie; i to aż do tego stopnia, że gdy zobaczyłam jakiś kwiat, czułam potrzebę sprawdzenia jego znaczenia.
Znakomity debiut Vanessy Diffrnbaugh. Czekam na więcej jej książek.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

Można powiedzieć, że wracam po długiej przerwie do czytania i tym bardziej cieszę się, że dane mi było trafić na tę książkę.
Nie jest ona ani słodka, ani sztuczna, ani płytka i ciężko dostrzec w niej przesadę. Główna bohaterka potrafi zarówno wywołać uśmiech na naszej twarzy jak i wprawić w wielką konsternację (często także w irytacje!).
Książka wciąga niczym ruchome piaski na podmokłych terenach ;)

i jak powszechnie wiadomo...
...od miłości nie można uciec.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 sierpnia, 2011

Po przeczytaniu krótkiego streszczenia o czym jest książka pomyślałam sobie, że może być ciekawa. Niestety, myliłam się co, do książki. Na początku, owszem była interesującą, ale potem miałam ochotę ją odstawić. Główna bohaterka swoim niezdecydowaniem zaczęła mnie denerwować i jak dla mnie to książka zawierała trochę bajki. Także jeżeli nie macie nic konkretnego do czytania to polecam tę książkę, a jeśli macie to tę odłóżcie na półkę.


Przeczytana: 06 stycznia, 2012

Książka łatwa w czytaniu, bardzo fajnym i lekkim językiem napisana, wciągająca. Nie potrafiłam się oderwać od czytania. Bardzo ciekawy sposób opowiada o życiu i jego trudach, oraz o tym jak trochę chęci i pasji potrafi odmienić życie człowieka.