Widmo w zamku Kermoal

Tłumaczenie: Anna Węgrzyn
Seria: Klub Siedmiu Przygód
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
6,36 (14 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
0
7
7
6
2
5
2
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sans-Atout et le cheval fantôme
data wydania
liczba stron
132
język
polski
dodała
Elssi

Francuska powieść przygodowa dla młodzieży.

 

źródło okładki: http://img15.allegroimg.pl/photos/oryginal/15/34/49/76/1534497619

Brak materiałów.
książek: 65
Yvonne | 2014-11-22
Na półkach: Przeczytane

Znak Klubu Siedmiu Przygód plus miejsce akcji, czyli moja ukochana Francja, spowodowały, że nastawiłam się na wspaniałe chwile podczas lektury oraz zaostrzyły mój apetyt na ciekawą przygodę przeżywaną wraz z bohaterami.
Czy jednak lektura potwierdziła te przypuszczenia?
Historia zaczyna się naprawdę obiecująco. Otóż główny bohater, Francois (zwany przez przyjaciół Bez Atu, które to imię występuje w oryginalnym tytule opowieści), syn adwokata Sądu Najwyższego, pakuje walizkę i wybiera się do rodzinnej posiadłości, zamku Kermoal, położonego w przepięknej Bretanii, konkretnie w departamencie Finistere. W tym momencie w mojej duszy zgodnie zagrały wszystkie struny poruszone samą nazwą i skojarzeniami z nią związanymi.
Bowiem Finistere jest najdalej na zachód położonym punktem Francji, a jego nazwa pochodząca z łaciny (Finis Terrae) znaczy ni mniej ni więcej, jak Koniec Świata.
Czyż można wyobrazić sobie bardziej intrygujące i tajemnicze miejsce dla osadzenia akcji powieści przygodowej?
Francois przyjeżdża do Zamku Kermoal, gdzie tradycyjnie spotyka się z zarządcami majątku, państwem Jaouen oraz ich synem, który od lat jest jego serdecznym przyjacielem.
Od pierwszych chwil pobytu w tym dobrze sobie znanym od dzieciństwa miejscu, Bez Atu dostrzega dziwne, jakże inne od dotychczasowego, zachowanie Jean-Marca i jego rodziców.
Już pierwszej nocy ma okazję zaobserwować, co takiego jest przyczyną ich niepokoju oraz obiektem cichym głosem opowiadanych historii.
Otóż każdej nocy, dokładnie o północy, po dziedzińcu zamkowym przechadza się koń-widmo, którego doskonale słychać, lecz nie widać ...
Francois, zaintrygowany niesamowitym zjawiskiem, postanawia wyjaśnić tajemnicę i rozwiązać zagadkę rumaka i stukotu jego kopyt.
W tym celu odwiedza miejscowego proboszcza, znawcę legend regionalnych i historii zamku.
Dowiaduje się od niego bardzo ciekawych faktów, które pomogą rzucić światło na mroki zagadki i będą pierwszym krokiem do poznania prawdy. W trakcie jej rozwiązywania, Bez Atu będzie musiał zmierzyć się z niebezpiecznym przeciwnikiem, który ma nad nim znaczną przewagę: zna więcej szczegółow na temat samej tajemnicy i jej wartości.
Książka "Widmo w Zamku Kermoal" rozczarowała mnie bardzo. Mój apetyt na ciekawą historię, barwnych bohaterów i zawiłości zagadki, został nawet nie pobudzony, o zaspokojeniu go nie wspominając.
Bohaterowie opowieści to postaci bez ducha i cech charakterystycznych i pozostają tacy od początku do końca. Dialogi między nimi są płytkie i pozbawione wszelkiej energii, błyskotliwości czy oznak humoru. Wydaje mi się, że autor, Boileau-Narcejac, miał pomysł na historię, ale nie potrafił jej rozbudować i poprowadzić w ciekawym dla czytelnika, kierunku. Nie potrafił nawet włączyć czytelnika w nurt rozgrywających się wydarzeń, co przecież powinno cechować dobrą powieść przygodową. Co prawda, pojawiają się kilkakrotnie, wprowadzane z marszu bez dbałości o detale, nowe, urozmaicające historię elementy, takie jak: zapomniana kaplica, zraniony nieznany mężczyzna, czy też tajemnicze ślady. Są one jednak zaledwie zarysowane, pozbawione bardziej szczegółowego opisu i wdrożenia w przebieg akcji.
Brakuje mi także tej, tak lubianej przeze mnie, otoczki wokół samego opowiadania, czyli lokalnych smaczków, ciekawostek na temat kultury, przyrody, czy wspaniałej francuskiej kuchni.
Szkoda, bo przecież koń-widmo przechadzający się po zamkowym dziedzińcu na Końcu Świata to temat wdzięczny, intrygujący i dający wiele pola do wyobraźni. Niestety, tutaj kompletnie nie wykorzystany. To jest chyba pierwszy przypadek, w którym znak Klubu Siedmiu Przygód nie spełnił pokładanego w nim oczekiwania. Wielbiciele dobrych książek przygodowych, zawiodą się zapewne na lekturze, tak jak zawiodłam się ja. Chociaż być może, z racji mojego zawodu i zainteresowań, mam zbyt wielkie wymagania co do książek, których akcja toczy się na francuskiej ziemi. Tak samo było przecież z "Podróżą do miasta świateł" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, którą to pozycję uważam za dużo, dużo słabszą od świetnej "Cukierni pod Amorem". Ale o tym innym razem, bo to przecież zupełnie inna historia ...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Labirynt duchów

Czekałam na tę książkę dwa lata. Dwa lata odkąd dowiedziałam się, że powstaje kontynuacja niesamowitej serii Cmentarza Zapomnianych książek, a kiedy w...

zgłoś błąd zgłoś błąd