Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bez litości

Tłumaczenie: Paweł Doliński
Cykl: Bakly (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,5 (18 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
4
7
5
6
6
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bez slitováni
data wydania
ISBN
83-89011-92-1
liczba stron
464
język
polski
dodał
Casthaluth

Inne wydania

Miroslav Žamboch tworzy okrutny, ale wspaniale nakreślony świat, w którym rządzi pieniądz. A gdzie pieniądz, tam także ludzie, którzy nie cofną się przed niczym. Bakly, były gladiator obecnie najemnik, nie przepada za magią. Ta jednak ciągle staje na jego drodze. To przez nią ma najwięcej kłopotów i to przez nią musi spłacić pewien rodowy dług. Cóż, najemnik nie ma lekkiego życia, a jego...

Miroslav Žamboch tworzy okrutny, ale wspaniale nakreślony świat, w którym rządzi pieniądz. A gdzie pieniądz, tam także ludzie, którzy nie cofną się przed niczym.

Bakly, były gladiator obecnie najemnik, nie przepada za magią. Ta jednak ciągle staje na jego drodze. To przez nią ma najwięcej kłopotów i to przez nią musi spłacić pewien rodowy dług.

Cóż, najemnik nie ma lekkiego życia, a jego mroczne i przerażające wspomnienia jest w stanie złagodzić jedynie wódka. Jakakolwiek, nawet ta najgorszego gatunku, byle pozwoliła zapomnieć o koszmarze przeszłości...

„Bez litości” to znakomita rozrywka dla tych, którzy cenią sobie szybkie zwroty akcji, finezyjne opisy mordobicia i potrafią docenić klimat portowego miasta, w którym wojna gangów co dzień zbiera krwawe żniwo.
Jakub Winiarski, pisarz i redaktor naczelny "Nowej Fantastyki"


Uwaga! Ilość brutalnych scen może zmrozić delikatne serca niewiast, ale bez obaw, nie jest to książka trafiająca tylko w męskie gusta, panie też znajdą tu coś dla siebie...

 

źródło opisu: www.fabrykaslow.com.pl

źródło okładki: www.fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2729
Marta | 2015-09-09
Przeczytana: 09 września 2015

http://miedzysklejonymikartkami.blogspot.com/2015/09/166-miroslav-zamboch-bez-litosci-skad.html

SKĄD TE NINJE, DO DIABŁA?

Bakly, były gladiator obecnie najemnik, nie przepada za magią. Ta jednak ciągle staje na jego drodze. To przez nią ma najwięcej kłopotów i to przez nią musi spłacić pewien rodowy dług. Cóż, najemnik nie ma lekkiego życia, a jego mroczne i przerażające wspomnienia jest w stanie złagodzić jedynie wódka. Jakakolwiek, nawet ta najgorszego gatunku, byle pozwoliła zapomnieć o koszmarze przeszłości...

Miroslav Zamboch [dla usprawnienia pozwolę sobie zapisywać jego nazwisko wyłącznie za pomocą polskich znaków] pozytywnie zaskoczył mnie swoją powieścią W służbie klanu i uważam, że zawarł w niej jedno z najciekawszych przedstawień magii, z jakimi się spotkałam. Nic dziwnego, że kilka miesięcy później sięgnęłam po inną jego książkę. Wypadło na Bez litości. Pewnie gdybym sama miała ją kupić, wybrałam inną pozycję tego autora, ale nie jest moja. Pomyślałam, że będzie to przynajmniej miłe czytadło. I w zasadzie tak je odebrałam.

Bo to książka wyjątkowo mdła i nijaka. Naprawdę jestem zaskoczona tą różnicą w poziomie. Ja rozumiem, że Bez litości zostało wydane jakieś 10 lat przed W służbie klanu, ale... Tu nawet warsztat jakiś taki słabawy, język "nie leży". Może wina tłumacza, bo sprawdziłam, w obu książkach są różni. Jednak można to czytać na tyle powierzchownie, by nie zwracać uwagi na formę tego się czyta.

Powierzchownie, czyli szybko. I w moim przypadku wybiórczo. Bo gdy lektura nie wciąga, to zaczynam czytać w ten oto sposób: początek akapitu, nic ważnego, lecimy do następnego. I gwarantuję wam, że jeśli autor nie ma tendencji do ładowania całej akcji w długaśny akapit, a najważniejszych zwrotów umieszczania w środku, to nic się na tym nie traci. Tak jest też tutaj. Książkę czyta się szybko i na lekturze nie trzeba się mocno skupiać. No i w ogóle nie wciąga.

Bardzo mnie to fascynuje swoją drogą i zastanawiam się, dlaczego tak z niektórymi książkami bywa. W tym przypadku zraził mnie chyba z początku ten styl, a później nie mogłam się już odpowiednio wbić w historię. Poza tym ze smutkiem muszę zapytać: a co to za historia właściwie? Jakaś intryga polityczno-gospodarcza i sporo nawalania się. Główny bohater posiada śladowe ilości charakteru, ale za to sporą krzepę.

Fabuły prawie nie ma. Jest kilka wątków, czyli zleceń, które mają przysporzyć Bakly'emu pieniędzy, i które łączą się w całość, ale dopiero na końcu. Jakieś rozmowy poprzeplatane są nawalankami. A często jedno łączy się z drugim. Denerwował mnie natłok nazwisk, których z braku skupienia nie potrafił czasami dobrze dopasować.

Jednak największy zarzut mam co do świata przedstawionego, a raczej sposobu jego przedstawienia. No bo z góry zakładamy, że mamy do czynienia z quasi-średniowieczem z mocno rozwiniętą gospodarką rynkową (to ostatnie jest ważne, bo stanowi główną różnicę oprócz braku chrześcijaństwa). Czyli standard. Ale kurde, skoro pija się kawę/herbatę, buduje zapory z bazaltu i wynajmuje się wspomniane w tytule recenzji ninje, to co to są za realia?! Szczególnie, że autor nie wyjaśnia NIC! Istnieje taka zasada, że jeśli w powieści konie piją morską wodę, to wypada coś o tym wspomnieć... I tutaj też by się przydało ją zastosować.

Książka nie jest w sumie taka zła. Bo ogółem jest to równie nijakie, co sam tytuł. Czyta się szybko i z pewnością szybko o niej zapomni. Dla tych, których odprężają opisy nawalania. Reszcie raczej nie polecam :P

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Fucking Polak

O Onyszce słyszałem już wcześniej, bo zawsze interesowała mnie gra Polaków za granicą, obecnie mamy wielu zawodników grających za granicą naszego pańs...

zgłoś błąd zgłoś błąd