Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,4 (216 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
17
8
27
7
50
6
57
5
33
4
16
3
6
2
2
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375745405
liczba stron
96
słowa kluczowe
jakub wędrowycz, pilipiuk
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
Casthaluth

Tytuł "Dobić dziada" przygotowany jest specjalnie na 10-lecie wydawnictwa Fabryka Słów, ponieważ cała przygoda Fabryki Słów z rynkiem książki rozpoczęła się od powieści "Kroniki Jakuba Wędrowycza". Sam Wędrowycz stał się najbardziej rozpoznawalnym bohaterem w polskiej fantastyce, a autor, Andrzej Pilipiuk niekwestionowaną pisarską gwiazdą, którego łączne nakłady książek sięgają obecnie setek...

Tytuł "Dobić dziada" przygotowany jest specjalnie na 10-lecie wydawnictwa Fabryka Słów, ponieważ cała przygoda Fabryki Słów z rynkiem książki rozpoczęła się od powieści "Kroniki Jakuba Wędrowycza". Sam Wędrowycz stał się najbardziej rozpoznawalnym bohaterem w polskiej fantastyce, a autor, Andrzej Pilipiuk niekwestionowaną pisarską gwiazdą, którego łączne nakłady książek sięgają obecnie setek tysięcy.

 

źródło opisu: [Fabryka Słów, 2011]

źródło okładki: www.fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2322
electric_cat | 2013-11-21
Przeczytana: 08 listopada 2013

Moją opinię tradycyjnie możecie przeczytać również na blogu "Zapiskowym" pod adresem:
http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/2013/11/dobic-dziada-mission-impossible.html#more


Są na świecie białe kruki. Tak sporadycznie spotykane, że można się na nie czaić tygodniami, miesiącami, niekiedy latami. Takim właśnie unikatem jest komiks "Dobić Dziada" autorstwa Andrzeja Pilipiuka i Andrzeja Łaskiego wydany z ramienia Fabryki Słów. O ile już gdzieś się pojawi, osiąga niemal astronomiczne ceny.
Dlatego też wolałam poczekać. Bo choć uwielbiam bimbrownika i egzorcystę rodem z Wojsławic, to studencki budżet nie zawsze nagnie się do niemożliwości. Zwlekałam, zwlekałam, aż na horyzoncie pojawił się Mariusz, który dobrotliwie mi ten komiks pożyczył.

Nie wiem czy wśród miłośników fantastyki jest ktoś, komu musiałabym przedstawiać Jakuba Wędrowycza. Jest on głównym bohaterem siedmiu (stan na koniec roku 2013) zbiorów opowiadań wydanych przez Fabrykę Słów. Jego wizerunkiem ozdobiono również Notes Wędrowycza, przewijał się przez trylogię o kuzynkach Kruszewskich, jego wnuk jest jednym z bohaterów "Norweskiego dziennika", gdzie również wspomniany jest niepokorny dziadek z Wojsławic.

Z okazji dziesięciolecia wydawnictwa Fabryka Słów w roku 2011 na rynku pojawił się jeszcze jeden produkt spod znaku Jakuba Wędrowycza - komiks "Dobić Dziada". Muszę przyznać, że zaserwowany w ciekawy sposób - format zbliżony o A4, twarda oprawa, szyty, w środku dwa gatunki papieru. Po prostu cud, miód i orzeszki - z pewnością będzie w stanie parę ładnych lat na półce postać bez obaw, że gdzieś się klej wykruszy.

Zawiera on mnóstwo komiksowych historyjek powiązanych ze słynną sagą Andrzeja Pilipiuka. Rozpoczyna się niewinnie - od kłótni mieszkańców wioski z Markiem, kuzynem Andrzeja Pilipiuka (dłoń "Największego grafomana" została uchwycona na kadrach), który wykupił od nich część budynków gospodarczych i postawił na swojej posesji. I nie byłoby sprawy, gdyby nowo powstałej w wyniku tych operacji wsi nie nazwał Wędrowyczowem. I na domiar złego wychodzi, że zmartwychwstał Semen.
Poza tym czytelnicy serii o wojsławickim bimbrowniku będą mieli szanse ujrzeć znane im z opowiadań historie - między innymi o wampirzym hrabim, czy też o posągu pragnącym krwi odnalezionym przez jednego z Bardakowego plemienia.

Komiks składa się z 64 plansz w formacie A4 wydrukowanych w pełnym kolorze na wysokiej jakości papierze.
Nie jestem zwolenniczką kreski pana Andrzeja Łaskiego, a jednak nie wyobrażam sobie, by nad komiksem pracował ktoś inny. Wykreowany przez niego egzorcysta wpił mi się w moją świadomość na tyle, że wiele innych kreacji po prostu mi nie pasuje.
Niekiedy sprawiający wrażenie niestarannego (z pozoru - kolory nie wychodzą za linię) rysunek jest po prostu świetny.
W komiksie przeszkadzał mi jedynie odlot posterunkowego Birskiego przejawiający się odwróceniem planszy komiksowej o 180 stopni.

Kolejna część albumu to stylizowany na gazetę dodatek "Niski Gumofilec" zawierający znane czytelnikom opowiadania: "Hrabia" (Z "Kronik Jakuba Wędrowycza"), "Okazja" (z "Czarownika Iwanowa"), "Reprywatyzacja" (z "Weźmisz czarno kure..."), "Hiena" (z "Zagadki Kuby Rozpruwacza", publikowane także w "Feniksie" pod koniec lat 90'tych), "Czortek" (z "Wieszać każdy może"), a także "Ostatnia posługa" (z "Homo Bimbrownikus"). Niestety brak tu jakiegokolwiek opowiadania, które mogłoby powstać specjalnie na dziesięciolecie Fabryki Słów i jako perła w koronie zostać umieszczone w tym zbiorze. "Ogłoszenia drobne" też się powtarzają. Owszem, jest przepis na hot-doga, horoskop i sylwetka Andrzeja Pilipiuka, ale to zostało fanom sprzedane po raz drugi - w formie wspomnianego przeze mnie wcześniej "Notesu...", który wpadł mi do rąk wcześniej (jedyny argument czemu go kupiłam).
Fajnym akcentem natomiast jest komentarz Andrzeja Łaskiego na temat komiksu o Jakubie Wędrowyczu.
Wspominałam także o dziesięcioleciu wydawnictwa jako okazji, dla której uczczenia wypuszczono ten komiks. Stosowny artykuł w "gazecie" również się znajduje - historia uporu i sukcesu. Do tego, jeśli kogoś ominęła informacja, może dowiedzieć się co nieco o internetowym sklepie wydawnictwa.

Szczerze się przyznam - oczekiwałam po tym komiksie czegoś więcej. Andrzej Pilipiuk przy każdym zbiorze opowiadań o wojsławickim bohaterze daje z siebie wszystko, stara się przedstawić coś nowego (różne fani mają na ten temat opinie, ja natomiast prozę tego "grafomana" lubię). Tutaj fan niewiele tych nowości otrzymuje. I chociaż przekrwione oczka Jakuba tak szczerze spoglądają z okładki, a sam tytuł prowokuje (u mnie wywołał reakcję związaną z tytułem pewnego filmu), to jednak nie żal mi, że nie przybankrutowałam na tę publikację i utwierdziłam się w przekonaniu, że nie będę płacić za ten komiks astronomicznych cen w antykwariatach - bo plansze komiksowe naprawdę fajne, ale reszta nie porywa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bonita Avenue

Powoli odkrywają się kolejne warstwy tajemnicy. Poznajemy skrawki przemilczanej przeszłości i kulisy różnych kręgów biznesowych. Ostatecznie jednak ni...

zgłoś błąd zgłoś błąd